O istocie łaski Bożej

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Ks. Dr. Maciej Józef Scheeben

O. Euzebiusz Nieremberg SJ

O istocie łaski Bożej

przełożył Ks. Jacek Tylka

Armoryka

Sandomierz

Projekt okładki: Juliusz Susak

© Wydawnictwo Armoryka

Wydawnictwo Armoryka

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierz

http://www.armoryka.pl/

ISBN 978-83-7950-571-5

Wstęp

1. ˝A przyszły mi pospołu z nią wszystkie dobra i niezliczona poczciwość przez ręce jej, nieprzebrany bowiem skarb jest ludziom, którego którzy używali, stali się uczestnikami Boskiego przyjacielstwa˝ (Mądr. VII, 11. 14).

Wzniosłe te słowa, wypowiedziane w księdze Mądrości o Mądrości z Boga pochodzącej odnoszą się także do łaski Bożej. Mądrość bowiem prawdziwa i niebiańska, o której Pismo św. wspomina, jest to właśnie oświecenie nadprzyrodzone, spływające z łona Bożego, jako ze słońca Mądrości wiecznej, na duszę naszą; – jest to łaska sama, albo raczej owoc najpiękniejszy i najwspanialszy łaski w naszej duszy poczęty.

Podobnie i Jan św. chcąc określić na wstępie Ewangelii swej całą pełność skarbu i dóbr przyniesionych na świat przez Jednorodzonego Syna Bożego w tajemnicy Wcielenia powiada: ˝Widzieliśmy chwałę jego, chwałę jako jednorodzonego od Ojca pełnego łaski i prawdy˝ (Jan. I, 14).

Łaska też jest owym najważniejszym darem, jakiego św. Paweł życzy wiernym na początku i na końcu swych listów: ˝Łaska wam i pokój od Boga Ojca naszego i Pana Jezusa Chrystusa˝. Dlatego nie wahamy się twierdzić, iż łaska jest najważniejszym i jedynym dobrem, bo ona wszystkie dobra w sobie łączy, stanowiące przedmiot ewangelii, tej nowiny wesołej, na ziemię przyniesionej przez Syna Bożego. Przez łaskę stajemy się prawdziwymi dziećmi Boga i otrzymujemy prawo do posiadania dóbr najwyższych, jakich tylko Bóg stworzeniom może udzielić; przez łaskę otrzymujemy prawo do posiadania Boga samego, który pragnie, aby był dziedzictwem synów swoich z całym bogactwem wspaniałości i szczęśliwości Swojej, według słów św. Piotra: ˝Przez którego największe i kosztowne obietnice nam darował, abyście się przez nie stali uczestnikami Boskiego przyrodzenia˝ (II Piotr. I, 4).

Obietnice te są ˝największe˝, albowiem przewyższają one nieskończenie wszystkie rzeczy stworzone, wspaniałe i dobre – są ˝kosztowne˝, albowiem zawierają wszystko najlepsze, co Bóg nam dać może we wszechmocy swojej; – owszem są nieskończenie kosztowne, ponieważ nabyte są ceną krwi Jednorodzonego Syna Bożego. W jakim celu nabyte zostały, podaje książę Apostołów mówiąc: ˝Abyście się przez nie stali uczestnikami Boskiego przyrodzenia˝.

I rzeczywiście, czy może być dla stworzenia coś większego nad to, kiedy Stwórca podnosi je z naturalnej nicości i niskości, a czyni je uczestnikiem oraz towarzyszem swoim? W tych słowach Piotra św. mieści się cała wielkość i wspaniałość łaski i z tych słów również możemy wywnioskować, jak wielką a szczytną jest ona tajemnicą.

Łaska bowiem jest właśnie tą wielką ˝tajemnicą Chrystusa˝, o której Apostoł wspomina: ˝Która inszych wieków nie była poznana od synów ludzkich, jako teraz objawiona jest świętym Apostołom jego i Prorokom w duchu, iż poganie są współdziedzicami i współuczestnikami obietnicy jego w Chrystusie Jezusie przez ewangelię˝ (Efez. III, 5-6).

Łaska jest ową tajemnicą, o której tenże Apostoł powiada, że nie wstąpiła w serce żadnego człowieka i że tylko nam przez Ducha Bożego objawioną być mogła, który sam zna głębokości Bóstwa (I Kor. II, 9).

Łaska zaś, im większą jest tajemnicą, im mniej przystępną dla wzroku naturalnego, im trudniejszą do pojęcia i wysłowienia, tym droższą nam musi się wydać jej wartość, tym większą jej wspaniałość, tym obfitszym jej bogactwo.


2. Atoli sami Chrześcijanie nawet bardzo mało wiedzą o tej tajemnicy wzniosłej i słodkiej, pomimo, że nauka Pisma św. i Kościoła dostatecznie ją wyświeca; a brak tej znajomości jest tym więcej pożałowania godny dlatego, iż za pomocą tej tajemnicy dopiero poznać i ocenić dobrze możemy wzniosłość godności naszej, nadziei naszych wielkość i bogactwo niewyczerpane zasług Chrystusowych.

Kiedy jest mowa o łasce, wielu często mniema, że ona zasadza się tylko na odzyskaniu względów Bożych, utraconych wskutek grzechu, albo też na darach miłości Bożej, za pomocą których wspiera Bóg naszą naturę, zachowuje ją od grzechu i wzmacnia w wykonywaniu uczynków dobrych. Zaiste odpuszczenie grzechów, opieka i pomoc do dobrego są działaniami łaski Bożej, lecz wszystko to nie okazuje jeszcze dokładnie całej jej wartości i głębokości. Odpuszczenie grzechów jest łaską Boga i zwraca ono nam miłościwie to upodobanie Boże, jakie miał w nas Bóg przed popełnieniem grzechu. Ale właśnie rozchodzi się o poznanie, jaką to miłością i życzliwością pałał Bóg ku nam przed grzechem; czy ona była tylko tak wielką, jaką cenę ma ludzka natura, albo też czy była tak wielką i obfitą, że mogła z nadmiaru tego udzielić ozdoby naturze, ozdoby takiej, która by podniosła naturę ludzką aż do serca Bożego i do braterskiego zjednoczenia ze Synem Boga.

Łaska wspomaga duszę naszą osłabioną, aby nie uległa w pokusach i aby wykonywała uczynki dobre i ona to umożliwia nam wypełnianie obowiązków naszych i osiągnięcie celu ostatecznego.

Lecz znów zachodzi tu pytanie, czy łaska Boża zniża się do natury ludzkiej, aby ją jako sprzymierzeńca współrzędnego razem z jej przyrodzoną siłą działając, wesprzeć, wspomóc i wzmocnić, czy też ją przekształca i przez to uszlachetnia, krótko mówiąc, czy jej nową naturę jakąś, siłę nową, życie nowe i prawo nowe do życia udziela?

Wszystko zależy tutaj od dobrego rozstrzygnięcia tych pytań, zawczasu tedy musimy sobie jasne pojęcie utworzyć o tej materii; to zaś zupełnie nam się uda, skoro tylko mieć będziemy określenie łaski Bożej.


3. Łaska w ogóle oznacza miłościwą przychylność, jaką wyższy niższemu okazuje, np. pan słudze, król poddanemu, a w naszym wypadku Bóg stworzeniu; osobliwie zaś, jeżeli się z tą przychylnością łączy jeszcze upodobanie, jakie ma pierwszy w zaletach drugiego.

Łaska odnosi się zarazem i do działania wynikającego z owej przychylności i życzliwości ku przedmiotowi, jak niemniej do powodu tego upodobania. Tak np. mówimy, że otrzymujemy łaskę od człowieka lub Boga, jeżeli go prosimy o jaki dar, tylko dla miłościwej i litościwej przychylności, jaką ku nam żywi. Podobnie Pismo św. nazywa łaskę pięknością, dobrocią i wdzięcznością, ponieważ dla tych powodów stajemy się godnymi upodobania i miłości Bożej. I tak śpiewa Psalmista: ˝Rozlała się wdzięczność po wargach twoich, dlatego cię błogosławił Bóg na wieki˝ (Ps. 44, 3).

Musimy tu jednakże zaznaczyć, mając wzgląd na ważność przedmiotu, że u jakiejś wyższej osobistości możemy mieć łaski i względy w dwojaki sposób: łaski te mogą być ogólne, zwyczajne, zasłużone, lub nawet konieczne, albo też mogą one być szczególne, nadzwyczajne, niezasłużone, a nareszcie zależne od woli tej osobistości i te ostatnie dopiero nazywamy w ścisłym znaczeniu łaskami.

Wyobraźmy sobie potężnego i szlachetnego króla. Okazuje on wszystkim poddanym swoim miłość, każdego zaszczyca łaskawością swoją i względami według stanu i zasług. Czyniąc to tylko, wypełnia doskonale obowiązki i powinności swoje względem poddanych. Nazwą go też łaskawym i miłościwym, ale nie powiedzą o nim, że komuś szczególniejszą łaskę okazuje. Powiedzą to tylko w tym razie, jeżeli król albo wszystkich poddanych, lub tylko niektórych z nich w szczególniejszy sposób ukocha, wyróżnia i darami obsypuje, nie czując się do tego obowiązanym, a w tym wypadku i poddani mając na myśli tylko swe urodzenie i zasługi, nie mogą się nigdy onej wyróżniającej miłości spodziewać. Jeszcze osobliwiej okazałby król swoją łaskawość, gdyby dla samowolnych powodów taką miłość ujawnił ku swym poddanym, jaką żywi ku swoim dzieciom, lub ku swej własnej osobie, słowem: gdyby w swej łaskawości tak się zniżał do poddanych, iżby z nimi obcował, jak ze zażyłymi przyjaciółmi a tak postępując podnosiłby on poddanych z nicości prawie, aż do królewskiej godności, czci; wynosiłby ich nad stan, równałby ze sobą samym i z dziećmi własnymi.

Zastosujmy przykład ten do łaski Bożej, której łaski królów są tylko słabym wyobrażeniem. Bóg jest królem najwyższym nieba i ziemi, bo wszystko On stworzył, wszystko jest Jego własnością, wszystko do Jego uwielbienia, chwały i służby ma zmierzać. Bóg miłością tylko powodowany, wszystko z nicości wywołał do bytu, Bóg też kocha stworzenia swoje w sposób niewypowiedziany i obsypuje je względami; stworzeniom rozumnym jednak będącym obrazem Jego, daleko więcej okazuje względów, aniżeli bezrozumnym i słusznie to czyni, bo rozumne stworzenia poznawać i kochać Go mogą. Upodobanie to Boże w stworzeniach rozumnych, dobrze uczynionych (Rodz. I, 31), trwa dopóty, dopóki one Go ciężkim grzechem nie obrażają, dopóki zachowując wiernie przykazania Boże tej pierwszej Jego miłości są godne.

Pod pewnym tedy względem rozumna istota może być już z natury swojej i wskutek uczynków naturalnych dobrych u Boga w łasce i upodobaniu. Z tej zasady wychodząc, możemy według zdania Augustyna św. wszystkie dobra naturalne i dary Boże nazwać łaskami, a to, dlatego że Bóg nie potrzebował nas stwarzać, a wszystkimi tymi darami obsypał nas tylko z pobudki gorącej miłości.

Skoro nas jednakże stworzył i przez to udowodnił, jak nas miłuje, to jako Stwórca mądry i rozumny użycza nam również tych darów, jakich koniecznie potrzebujemy do osiągnięcia przeznaczenia naszego przyrodzonego. Życzliwość ta zwie się również łaską, ale tylko w ogólnym, nie zaś w ściślejszym tego słowa znaczeniu. Nie może ona być uważaną za łaskę w katolickim rozumieniu, jaką nam Chrystus Pan wysłużył i o jakiej Pismo św., Apostołowie, Kościół i Ojcowie święci wspominają. Łaska bowiem w najściślejszym znaczeniu jest łaską Bożą specjalną, dowolną, pełną i miłościwą, za pomocą której stajemy się Jego szczególnymi ulubieńcami.

 

Tej pierwszej łaski, wyżej wspomnianej udzielając, kocha nas Bóg tak, jak tego natura i uczynki nasze przyrodzone wymagają. Obsypując zaś drugą, miłuje nas w sposób nadprzyrodzony i szczególniejszy, miłuje nas więcej nieskończenie, aniżeli natura na to zasługuje. Powodowany czystą i nieprzymuszoną dobrocią, zniża się Bóg do nas z wysokości tronu swego w tym celu, aby nas wyniósł ponad naturę naszą nieskończenie wysoko. Bóg kocha nas miłością pełną i niezmierzoną tak, iż można by powiedzieć, że kocha nas tak, jak sam siebie i jak Syna swego Jednorodzonego miłuje; On przyjmuje duszę naszą za córkę, przyjaciółkę i oblubienicę najmilszą; przypuszcza ją do współdziedzictwa chwały i szczęśliwości swojej, a wreszcie oddaje się jej w posiadanie wieczne i używanie. Skoro więc w ścisłym znaczeniu nazywamy łaską tylko tę miłość Bożą nadprzyrodzoną względem nas, to logicznie postępując, musimy oznaczyć nazwą łask tylko dary Boże, całkiem nadprzyrodzone, szczególniej kosztowne i wypływające z nadprzyrodzonej miłości Boga. W rzeczy samej w katolickim rozumieniu nie każde upodobanie, jakim pała Bóg ku stworzeniu, zasługuje na nazwę łaski, lecz tylko takie, jakie żywi ku duszy naszej, ozdobionej pięknością i wdziękiem nadprzyrodzonym.

Pięknością zaś taką Bóg sam ozdobił duszę, miłując ją miłością nadprzyrodzoną.


4. Tu także musimy zaznaczyć różnicę, jaka zachodzi między łaską królów, a łaską Boga. Król może goręcej miłować poddanych swoich i większe świadczyć im dobrodziejstwa, aniżeli oni na to zasługują, lecz nie może uczynić poddanych swych godniejszymi miłości i upodobania nad to, na jakie oni zasługują przez naturę i swe uczynki. Bóg zaś powodowany miłością nadprzyrodzoną udziela duszy piękności i wdzięku nadprzyrodzonego, której mocą to piękności dusza staje się upodobnioną naturze Boskiej i zwierciadłem Bóstwa.

Ta więc wewnętrzna, rzeczywista i nadprzyrodzona piękność i wdzięk, to upodobanie Boże w duszy naszej, nazywa się łaską Bożą, a to najpierw, dlatego że jest działaniem najgłówniejszym miłości Bożej nadprzyrodzonej, a następnie dlatego, że jest zarazem i przedmiotem odrębnego upodobania Bożego w duszy naszej. Ta piękność jest łaską poświęcającą, stale w nas przebywającą i czyniącą nas dziećmi Boga, którą pospolicie jednym wyrazem ˝łaska˝ oznaczamy i o niej tak pisze Katechizm rzymski: ˝Ta łaska Boża nie tylko jest grzechów odpuszczeniem, ale jest darem istotnym, jakoby światłością niejaką i ozdobą, która dusze nasze piękniejszymi i jaśniejszymi czyni, jako to o tym i święty Sobór Trydencki (Sess. VI. de iustif. can. 11) naucza i wszystkim tak wierzyć każe˝ (O chrzcie, n. 50). W tym rozumieniu w całym tym dziełku o ˝Uwielbieniach i wartości nieocenionej łaski˝ przedstawiać będziemy łaskę, mając zawsze przed oczyma naukę Kościoła a szczególniej dekrety Soboru Trydenckiego. Jednakże zastanawiając się nad samą łaską poświęcającą, nie myślimy zmniejszać i jakoby w cieniu zostawiać wartości nadprzyrodzonych łask innych i cnót wiary i nadziei, które oddzielone być mogą od łaski poświęcającej, owszem w takim przedstawieniu łaski wystąpi ich wartość dopiero w całej pełni i okazałości. One bowiem służą tylko do wprowadzenia łaski poświęcającej do naszej duszy, do pomnożenia jej i zachowania, z tego więc wypływa, iż ich moc Boska i znaczenie ich wśród zastanawiania się nad wielkością i wspaniałością łaski poświęcającej w całej okazałości na jaw wystąpią.


5. Wielkie zaiste i niewypowiedziane są te tajemnice, nad którymi będziemy się zastanawiać w dalszym ciągu. Stąd też trudno będzie tak je przedstawić, aby ich godność z jednej strony i swoboda przedstawienia z drugiej strony na tym nic nie straciły. Pocieszamy się jednakże słowami Papieża Leona św., które się wprawdzie odnoszą do tajemnicy Wcielenia, ale niemniej dadzą się zastosować i do tajemnicy łaski. Opiewają one:


˝Chociaż ta tajemnica jest jedną z najtrudniejszych, nie wolno kapłanowi ludowi wiernemu nic o niej nie wspominać, albowiem przedmiot właśnie dlatego, że jest niewysłowiony, zmuszać go winien do mówienia, a tam, gdzie to, co się powie nie wystarcza, na materii do mówienia schodzić nie może.

Niech tedy ułomność ludzka ulegnie wielkości Boga i w wytłumaczeniu dzieł Jego miłosierdzia okaże się zawsze niedostateczną. Niech znuży się nasz umysł, rozum nie nadąży, niech nam słów zabraknie; dobrze jest, że dla nas nie wystarcza, co o majestacie Pana myślimy, jakkolwiek to zgadza się z prawdą˝ (Serm. 11. de Pass. Dom.).

Możemy się więc spodziewać, iż łaska ta, nad której wspaniałością zastanawiać się będziemy, nas i czytelników oświeci, jeżeli do tych rozmyślań przystąpimy z dziecięcą prostotą, z sercem czystym i z głęboką pokorą. Albowiem Bóg, który pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje, udzieli nam poznania wielkości tej łaski. Do tajemnicy bowiem łaski odnoszą się słowa Zbawiciela: ˝Wyznawam Tobie Ojcze, Panie nieba i ziemi, żeś te rzeczy zakrył przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je maluczkim˝ (Mt. XI, 25). Jeżeli tedy mój drogi bracie wiele rzeczy będzie ci się wydawać w dalszym ciągu rozmyślania tego zanadto dziwnymi, niepojętymi, niesłychanymi, to pamiętaj, proszę cię, na te słowa Apostoła tak pięknie opisujące bogactwa łaski: ˝Mocen jest wszystko daleko obficiej uczynić, niż prosimy albo rozumiemy wedle mocy, która w nas skutecznie robi˝ (Efez. III, 20), a zresztą bądź przekonanym, iż usłyszysz tu tylko o takich prawdach, o jakich wyraźnie Pismo św. i dokładne orzeczenia największych Ojców Kościoła wspominają. Nasamprzód zaś podajemy ci przegląd treści całej tego dziełka.

I tak: w pierwszej księdze zastanawiać się będziemy, na czym polega ˝istota˝ łaski poświęcającej i wykażemy, że ona jest przymiotem nadprzyrodzonym od Boga wlanym w duszę naszą, który nas ponad naturę ludzką wynosi, do uczestnictwa w Boskiej naturze przypuszcza i przez to nas do niej upodabnia.

W drugiej księdze rozważać będziemy, jak dusza nasza ˝jednoczy się z Bogiem˝ w sposób nadprzyrodzony i dziwny przez to wyniesienie i jak Bóg przyjmuje ją za córkę, przyjaciółkę i oblubienicę swoją.

W trzeciej księdze objaśnimy ˝działania˝ łaski w duszy naszej, a szczególnie to życie nadprzyrodzone, niebiańskie i Boskie, poczęte w nas przez łaskę.

W czwartej księdze opiszemy jeszcze ˝inne działania˝ i zalety łaski, dla których ona jest nieocenioną.

W piątej księdze nareszcie podamy ˝sposoby˝, jakimi łaskę nabyć możemy i jak uzyskanej strzec i zachować ją mamy.

Rozdział pierwszy. Jak pożałowania godną jest rzeczą, że ludzie sobie łaskę lekceważą!

1. Łaska Boża, o której tutaj mówimy, jest to promień piękności Bożej, z nieba do duszy wlany i przenikający ją aż do dna samego silnym i wdzięcznym światłem, nie dziw tedy, iż Bóg sam zachwyca się taką duszą, najczulej ją kocha, przybiera za swoją córkę i oblubienicę, podnosi ją ponad granice natury, z ziemi aż do nieba, do łona swego i czyni ją ze sobą i z Bogiem Synem uczestniczką natury, życia i chwały swej i chce jej oddać w spadku królestwo szczęśliwości wiecznej.

Lecz kiedy tak język nasz za każdym słowem cuda nowe głosi, rozum nie może temu podołać. Nie dziwmy się temu, wszakże i błogosławione duchy, przewyższające nas pojętnością i cieszące się posiadaniem i używaniem zupełnym łaski, zaledwo wartość tych wspaniałych jej dóbr pojąć i ocenić potrafią. Patrząc na tron miłosierdzia Bożego, podziwiają one z uszanowaniem najgłębszym te niewypowiedziane bogactwa miłosierdzia i łaski. A równocześnie z odrazą przypatrują się naszej głupocie nieszczęsnej i niepojętej, że łaskę Bożą tak mało sobie cenimy, tak niedbale jej szukamy i tak lekkomyślnie ją utracamy. Duchy te płaczą nad nieszczęściem naszym niewypowiedzianym, iż dobrowolnie przez grzechy strącamy się z tronu godności niebiańskiej, na który wyniosła nas łaska, a staczamy się w przepaść najgłębszą do rzędu zwierząt i mieszamy się z aniołami odrzuconymi. Jak bowiem łaska podnosi nas nieskończenie wyżej nad samych aniołów najwyższych, tylko darami przyrodzonymi obdarzonych, tak utrata łaski stawia nas obok szatanów. A przecież my ową utratą nie trwożymy się, nie wzdrygamy się przed nią i nie czujemy po niej żalu najmniejszego. Św. Tomasz, Doktor Anielski, naucza (1. 2. q. 113, a. 9. ad 2), że wartość świata całego i wszystkich rzeczy w nim istniejących, mniejszą jest w oczach Bożych od łaski jednego człowieka. A św. Augustyn (Zob. 1. ad Bonif. c. 6) twierdzi, że całe niebo z aniołami nie może z nią iść w porównanie. Dlatego to człowiek powinien być bardziej wdzięcznym Bogu za okruszynę najmniejszą łaski, aniżeli za naturalną jakąś doskonałość, należącą się tylko aniołom najwyższym, albo też za ustanowienie go królem z mocą całą i majestatem nad niebem i gwiazdami.

Czyż nie musimy zawołać: O łasko, o ileż jesteś droższą i cenniejszą ponad wszystkie dobra tej ziemi!

A przecież wielu igrając i drwiąc sobie w sposób niegodny, powodowani głupotą największą, wśród bluźnierstw najstraszniejszych, zaliczają łaskę do rzędu dóbr najmniejszych i najnikczemniejszych. Zawsze bowiem znajdą się ludzie, którzy ten skarb, zawierający pełność dóbr i Boga samego, lekkomyślnie sprzedają nieprzyjacielowi swej duszy za lada bagatelkę, za spojrzenie grzeszne i nieczyste na przedmiot marny! Tak postępując ludzie lekkomyślniejsi od Ezawa, dziedzictwo swoje, przewyższające cały świat widomy i niewidomy, sprzedają za garść soczewicy, za odrobinę rozkoszy nędznej i tak krótkiej.


2. Czyż do nich nie odnoszą się te słowa proroka Jeremiasza: ˝Zdumiejcie się niebiosa a bramy jego spustoszcie się bardzo?˝ (Jerem. II, 12).

Któż byłby tak bezrozumnym i szalonym, co by chciał dla chwilowego dogodzenia podniebieniu lub innej grzesznej pożądliwości cały świat poświęcić, słońce i gwiazdy niebieskie zniszczyć i żywioły wszystkie zdruzgotać? A czymże jest spustoszenie świata całego w porównaniu z utratą łaski? A przecież jakże często i łatwo wielu ludziom przytrafia się ta utrata, przytrafia się nie tylko codziennie, ale nieraz co moment; a znów jak mało jest takich, którzy starają się przeszkodzić tej utracie łaski u siebie i u bliźnich, jak mało takich, którzy by się po utracie łaski prawdziwie smucili i płakali?

Podczas zaćmienia słońca, trwającego nie całą godzinę, podczas trzęsienia ziemi, zamieniającego prześliczne miasta w gruzy, podczas zarazy strasznej, zabierającej z szybkością gwałtowną ludzi i zwierzęta, strach i przerażenie przejmuje duszę naszą. A przecież są rzeczy jeszcze gorsze, smutniejsze, okropniejsze, powtarzające się codziennie przed oczyma naszymi, a my na nie spoglądamy bez wzruszenia, okiem suchym i bezmyślnym; oto, kiedy mnóstwo ludzi, codziennie w sposób najpodlejszy łaskę Bożą utraca i odrzuca wszelką sposobność do jej nabycia lub pomnożenia prowadzącą.

Eliasz prorok nie mógł się przypatrywać bez wzruszenia (III Król. XIX), wywracającym się górom, Jeremiasz prorok po zniszczeniu miasta świętego pogrążony był w nieutulonym żalu, a przyjaciele Joba, patrząc na jego znikające szczęście, zasmucili się bardzo. A czyż słusznie i my nie powinniśmy się smucić i płakać wiecznie, kiedy przez grzech śmiertelny w takie straszne nieszczęście wpadamy? Wszakże wtenczas niszczymy ogród niebiański w duszy naszej, odbicie Boskiej natury, królową cnót, miłość świętą z całym jej orszakiem niebiańskim, dary Ducha Świętego razem z dawcą samym, synostwo Boże, zaszczyt najściślejszej przyjaźni z Bogiem samym, prawo do dziedzictwa Bożego, wartość niewysłowioną i owoc sakramentów świętych, oraz wszystkie zasługi nasze; słowem: odrzucamy i tracimy Boga z całym niebem prześlicznym i łaskę z darami kosztownymi a niezliczonymi. Zaiste smutek nasz ani w części nie wyrówna nieszczęściu temu, na jakie naraziliśmy się sami. Słusznie zatem można odnieść słowa proroka Jeremiasza, znajdujące się w Trenach do duszy utracającej łaskę: ˝Jako okrył mrokiem zapalczywości swej Pan córkę Syjonu! zrzucił z nieba na ziemię sławną Izrael, a nie wspomniał na podnóżek nóg swoich w dzień zapalczywości swojej. Zrzucił Pan a nie sfolgował, wszystko piękno Jakubowe˝ (Tren. II, 1-2). Ale któż rozważa to nieszczęście niewypowiedziane w sercu swoim, któż smuci się z tego powodu, kogóż ta boleść wstrzymuje od grzechów nowych? I czyż znów nie musimy zawołać: ˝Spustoszeniem spustoszona jest wszystka ziemia, bo nie masz kto by uważał w sercu˝ (Jerem. XII, 11).

 

O jakże mało kochamy szczęście nasze, to prawdziwe i jedyne dobro, jakże mało poznajemy tę miłość nieskończoną, przez Boga nam ofiarowaną i te dary najkosztowniejsze z nią połączone! Postępujemy sobie tak, jak Żydzi niegdyś, których Bóg chciał wybawić z ciężkiej niewoli egipskiej i z puszczy bezwodnej, a umyślił wprowadzić do ziemi mlekiem i miodem płynącej. Oni szydzili sobie z tego daru nieocenionego i niezasłużonego, przez Boga im litościwie ofiarowanego, wzgardzili samą manną, otrzymywaną z nieba wśród podróży przez puszczę, odwrócili się od Boga i ustawicznie tęsknili za mięsem egipskim. – Owa ziemia obiecana była słabym tylko wyobrażeniem nieba, przyobiecanego wybranym Bożym; manna zaś obrazem łaski wzmacniającej nas na tej drodze do nieba. Jeżeli tedy ˝Bóg miał ich (Żydów) wytracić: (bo) za nic sobie nie mieli ziemi pożądania godnej i podniósł rękę swoją na nich˝ (Ps. 105, 23-24. 26); jakże ostro sobie kiedyś z nami postąpi za lekceważenie samego nieba i łaski, skoro nawet pogardę wyobrażenia łaski tak ostro ukarał.


3. Ponieważ zaś to lekceważenie nasze stąd pochodzi, iż zmysły nasze potęgują w nas wyobrażenie rzeczy znikomych, zaś prawdziwe i niebiańskie dobra znają tylko powierzchownie: toteż musimy koniecznie przez rozmyślanie uważne i głębokie o rzeczach niebiańskich nasz błąd naprawić a wtenczas ta cześć dla dóbr wiecznych powiększy się, zmaleje zaś w miarę tego poszanowanie dla dóbr znikomych. Musimy się zbliżyć do źródła bogatego i niewyczerpanego łaski Bożej, a wspaniałość jej nieocenionych skarbów tak nas zachwyci, że odtąd spoglądać będziemy na rzeczy ziemskie tylko z pogardą. Tak postępując, nauczymy się cenić i podziwiać łaskę; chwalca zaś i wielbiciel łaski, jak powiada św. Chryzostom, będzie jej gorliwym i troskliwym stróżem.

Przystąpmy z pomocą Bożą do Uwielbień ˝sławy łaski˝ (Efez. I, 6).

Ty zaś o wielki i litościwy Boże, Ojcze światłości i miłosierdzia, dawco wszelkiego datku dobrego i wszelkiego daru doskonałego (Jak. I, 17), ˝któryś nas przeznaczył ku przysposobieniu za syny, przez Jezusa Chrystusa, ku sobie, wedle postanowienia woli swojej, przez którąś nas przyjemnymi uczynił˝ (Efez. I, 5-6), daj nam ˝ducha mądrości i objawienia, oświeć oczy serca naszego, abyśmy wiedzieli, która jest nadzieja wezwania jego i które bogactwa chwały dziedzictwa jego w świętych˝ (Efez. I, 17-18). Użycz mi światła i mocy, aby te słowa o łasce świętej, podnoszące ludzi z nicestwa do zacności rodu królewskiego, żadnego uszczerbku nie doznały.

Jezu Chryste, Zbawicielu nasz, Synu Boga żywego, udziel mi daru, proszę Cię, przez krew Twoją najświętszą, którą ludzi nędznych zbawiłeś, abym mógł dobrze wytłumaczyć tym, którzy krwią Twoją przenajświętszą odkupieni łaskę otrzymali, wartość jej nieoszacowaną, skoro tak wielka cena jej nie wydała Ci się za wysoką.

A Ty Duchu najwyższy i najświętszy, Ty pieczęci zadatku miłości Bożej, Ty gościu nasze dusze swoją obecnością uświęcający i zlewający na dusze nasze łaskę i miłość Bożą, Ty stróżu jej najgorliwszy, przez swoich siedem darów i przez obecność swoją, naucz nas, prosimy Cię, na czym jej istota się zasadza i jak ona jest kosztowną.

Błogosławiona Matko Boża, a zarazem Matko i łaski Bożej dozwól mi miłosiernie, abym mógł jak najlepiej wyjaśnić ludziom te nieocenione skarby łaski, wszakże dla nich ofiarowałaś Syna Swego, wszakże tymi skarbami ozdobieni, stają się ludzie dziećmi Boga i Twoimi.

Aniołowie święci, wy żarem i jasnością łaski Bożej przemienione i napełnione Duchy; a nadto Wy błogosławione dusze z tego padołu płaczu i wygnania na łono Ojca niebieskiego przeniesione, tam odpoczywające i używające owoców słodkości łaski – wspierajcie moje nieudolne siły swoimi prośbami do Boga zaniesionymi, abym mógł rozproszyć mgły zwodnicze, jakie rozpostarły się przed oczyma moimi i bliźnich i przedstawić słońce niezaćmione łaski w całej pełni i jasności oraz w cudownej jej piękności, abym wreszcie potrafił wzbudzić w sercach ludzi miłość i pragnienie najżywsze i nieprzemijające tego nieocenionego skarbu!

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?