Samo Sedno - Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?Tekst

Z serii: SAMO SEDNO
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Natalia Minge, Krzysztof Minge

Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?

Wspólne gry i twórcze zabawy, dzięki którym rozwiniesz jego zdolności


Redaktor prowadzący: Maria Gładysz

Redakcja: Grażyna Waluga

Korekta: Ewa Jachimek AdVerbio

Opracowanie graficzne: Eliza Goszczyńska, Grażyna Faltyn

Skład i łamanie: Studio F

Opracowanie okładki: Krzysztof Zięba, TonikStudio.pl

Zdjęcie na okładce: www.istockphoto.com © egal

© Edgard 2011

Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci jest zabronione. Wykonywanie kopii metodą kserograficzną, fotograficzną oraz kopiowanie na nośniku filmowym, magnetycznym lub innym skutkuje naruszeniem praw autorskich niniejszej publikacji.

Samo Sedno

Edgard

ul. Belgijska 11

02-511 Warszawa

tel./fax: (22) 847 51 23

e-mail: samosedno@samosedno.com.pl

wydanie I

Warszawa 2011

Konwersja:

O autorach

Natalia i Krzysztof Minge są parą psychologów specjalizujących się we wspomaganiu rozwoju intelektualnego małych dzieci. Prowadzą poradnię psychologiczną Hipokampus, w której doradzają rodzicom, jak wychowywać dzieci przy pełnym wykorzystaniu ich potencjału i umiejętności. Swoje autorskie programy nauczania autorzy konstruują w oparciu o doświadczenie takich autorytetów, jak Glenn Doman, Edward de Bono czy Gordon Dryden.

Oprócz warsztatów dla rodziców, dotyczących m.in. odpowiedniego komunikowania się z własnym dzieckiem czy diagnozowania jego możliwości, autorzy prowadzą rozmaite zajęcia dla dzieci i młodzieży doskonalące umiejętność czytania czy wyzwalające ich kreatywność. Współpracują również z portalem Dziecipoznan.pl, na którym ukazują się ich recenzje książek, gier oraz zabawek edukacyjnych.

Autorzy poradnika to także (a może przede wszystkim) rodzice trójki dzieci, które są dla nich niewyczerpanym źródłem inspiracji i motywacji do dalszej pracy. To na nich w pierwszej kolejności sprawdzane były (z pozytywnym skutkiem) wszystkie zawarte w książce porady i ćwiczenia. Dwaj starsi synowie państwa Minge – Jurek i Igor – nauczyli się płynnie czytać, zanim ukończyli drugi rok życia, a córka Ida urodzona w 2011 roku właśnie poznaje pierwsze słowa.

Więcej informacji, porad i wskazówek dotyczących rozwoju dziecka znaleźć można na stronie www.hipokampus.pl, na której zamieszczone zostały artykuły oraz filmy ukazujące zarówno zabawy z dziećmi, jak i ich niesamowite efekty.

Wprowadzenie

Książka, którą trzymasz w ręku, powstała dzięki naszym dzieciom. To ich pojawienie się skłoniło nas do zajęcia się tematyką niebędącą wcześniej w centrum naszych zainteresowań. Zapragnęliśmy dowiedzieć się więcej na temat rozwoju dzieci oraz możliwości pomagania im w poznawaniu i rozumieniu świata.

Staraliśmy się wiele pracować z najstarszym synem. Zaopatrzyliśmy się w książki, dzięki którym dowiedzieliśmy się, że możemy dać mu znacznie więcej – uczyć go czytać, przekazywać mu wiedzę encyklopedyczną w prosty i ciekawy sposób, uczyć go języków obcych czy matematyki. Lektury dały nam poczucie, że nie jesteśmy szaleni i nie krzywdzimy naszego synka, choć z takimi opiniami również się spotykaliśmy. Jego drobne sukcesy i radość, jaką dawała i daje mu nauka, dodawały nam sił, by dalej się starać.

Gdy narodził się nasz drugi potomek, byliśmy mądrzejsi o spory bagaż doświadczeń. Wiedzieliśmy, co robić, a czego unikać. Naszymi doświadczeniami zaczęliśmy dzielić się z innymi rodzicami. Staraliśmy się zarazić ich tym, co stało się naszą pasją. Nie jesteśmy pionierami w tej dziedzinie. Przed nami swoje dzieci uczyły już miliony rodziców. Przez wieki to właśnie rodzice byli pierwszymi, a często też jedynymi nauczycielami. Nie występujemy przeciwko szkole; pragniemy tylko, aby rodzice poczuli odpowiedzialność za przygotowanie swoich dzieci do dorosłego życia. Zarówno na prowadzonych przez nas zajęciach, jak i w tej książce przekonujemy rodziców, że ich wykształcenie nie jest ważne; liczy się przede wszystkim ich entuzjazm, wytrwałość i wiara w to, że dają swoim dzieciom prawdziwy skarb – umożliwiają im poznawanie świata w pełny sposób.

Uczenie własnych dzieci jest fascynującą przygodą. Mamy nadzieję, że i tobie, Drogi Czytelniku, przyniesie ono bardzo wiele satysfakcji oraz pozwoli zbudować silną więź między tobą a twoim dzieckiem.

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20

Rozdział 1
Po co wspomagać rozwój intelektualny niemowlaka i małego dziecka?

Z tego rozdziału dowiesz się:

 jakie są prawidłowości rozwoju mózgu małego dziecka;

 dlaczego dzieci myślą inaczej niż dorośli;

 kiedy kształtowany jest poziom możliwości intelektualnych dziecka;

 dlaczego wspomaganie rozwoju małego dziecka może zdecydować o jego edukacyjnej przyszłości.

Z jakim potencjałem się rodzimy?

Nowo narodzone dziecko wydaje się istotą całkowicie bierną i niesamodzielną. Fizycznie w 100 procentach jest uzależnione od rodziców. Nie ma najmniejszych szans na samodzielne zaspokojenie swych potrzeb, wymaga nieustannej opieki, by móc utrzymać się przy życiu i zachować dobrostan zarówno fizyczny, jak i psychiczny. Z powodu fizycznej zależności małe dzieci często są niedoceniane.

Całkowicie zależny od opiekunów noworodek jest najmądrzejszym człowiekiem na świecie. Jego możliwości są praktycznie nieograniczone. Glenn Doman twierdzi wręcz, że nowo narodzone dziecko ma większą potencjalną inteligencję, niż Leonardo da Vinci kiedykolwiek wykorzystał! Ze względu na budowę swego mózgu, jak również dzięki temu, że jest on tak bardzo niedojrzały, małe dziecko jest niejako „maszynką do uczenia się”. Gdy tylko, w wieku kilku dni, zaaklimatyzuje się w nowym świecie, każdy jego ruch, każda jego aktywność nastawione są na to, by się rozwijać, by zwiększać potencjał intelektualny.

Ciekawostka

Glenn Doman

Amerykański fizjoterapeuta, współtwórca metody rehabilitacji osób z uszkodzeniami mózgu. Prowadzi w Stanach Zjednoczonych Instytut Osiągania Ludzkich Możliwości (The Institutes for the Achievement of Human Potential), w którym od pół wieku doradza rodzicom, jak nauczać małe dzieci czytania, matematyki i jak przekazywać im wiedzę encyklopedyczną. Pod jego kierunkiem tysiące dzieci – zarówno zdrowych, jak i upośledzonych umysłowo – nauczyło się czytać. Jego książki rozeszły się w milionowych nakładach i były tłumaczone na wiele języków, w tym polski.

Postrzeganie dziecka jako biernego, a okresu niemowlęcego jako czasu przejściowego, w którym największym osiągnięciem jest nauka chodzenia, jest całkowicie niesłuszne. Jest to bowiem okres, w którym w największym stopniu wykształcają się możliwości intelektualne, jakimi człowiek dysponować będzie przez resztę życia. Do czwartego roku życia mózg wykształca się w 40 procentach, do szóstego roku życia – w 80 procentach1. Oznacza to, że w wieku, w którym dzieci zwykle idą do szkoły i zaczynają podlegać formalnej edukacji, jest już właściwie za późno na wyrównywanie szans.

Dziecko idące do szkoły jest już osobą pod względem intelektualnym niemal całkowicie ukształtowaną. Warto wiedzieć, że geny najwyżej w 50 procentach decydują o naszej inteligencji, a możliwości dziecka kształtowane są niemal wyłącznie przez środowisko rodzinne oraz – ewentualnie – przez przedszkole.

Mózg noworodka jest niemal doskonale plastyczny. Każde dziecko rodzi się z nieprawdopodobnie dużą liczbą połączeń nerwowych, które nadal powstają jeszcze przez pierwsze lata życia. Połączeń tych jest aż zbyt wiele – spora ich część jest niepotrzebna. Dojrzewanie mózgu polega zatem w znacznym stopniu na eliminacji zbędnych połączeń i rozbudowywaniu tych, które są przydatne, czyli używane.

Liczba połączeń nerwowych bezpośrednio przekłada się na inteligencję, pamięć, kreatywność i możliwość uczenia się każdego człowieka. Ustala się ona właśnie podczas dojrzewania mózgu w pierwszych latach, a zatem zanim dziecko pójdzie do szkoły. Aby pomóc dziecku zachować potrzebne połączenia nerwowe, trzeba mu umożliwić używanie tego nieprawdopodobnie skomplikowanego urządzenia, które mieści się wewnątrz czaszki. Dziecko, które widuje i rozpoznaje wiele ciekawych rzeczy, rozwija część mózgu odpowiedzialną za widzenie; to, które słucha różnych dźwięków, rozwija część mózgu odpowiedzialną za słyszenie. To, które ma możliwość zapoznania się z literaturą, rozwija zdolności odpowiedzialne za rozumienie i tworzenie tekstu, za gramatykę, znajomość słownictwa i umiejętność wypowiadania się. Dziecko, które rozwiązuje zadania wymagające logicznego myślenia, rozwija część mózgu za nie odpowiedzialną i każde następne zadanie będzie dla niego łatwiejsze. Niestety, zależność ta działa w obie strony. Dziecko, które nie słyszałoby żadnego dźwięku, stałoby się głuche mimo sprawnego narządu słuchu. Wychowywane w ciemnościach byłoby niewidome, a to, przed którym nigdy nie postawiono żadnych zadań, miałoby ogromne problemy z rozwiązaniem najprostszego z nich.

 

Przykład

Pierwsze wrażenie

Sięgnij pamięcią do pierwszych dni w szkole podstawowej. Zapewne już po kilku tygodniach wiadomo było, komu nauka przychodzi łatwo, a kto ma z nią kłopoty. Przypomnij sobie teraz moment, w którym kończyłeś podstawówkę. Ile z tych osób, które miały kłopoty na początku, było najlepszymi uczniami w klasie? Ilu spośród uczniów, którzy świetnie radzili sobie w pierwszych klasach, miało kłopoty ze skończeniem szkoły? Z pewnością znajdziesz takie przypadki, jednak będą one nieliczne. Dzieci nie rozpoczynają edukacji szkolnej z tym samym poziomem możliwości i bardzo trudno nadrobić stracony w pierwszych latach czas. Dlatego warto sprawić, by okres, zanim dziecko pójdzie do szkoły, był dobrze wykorzystany; by dać dziecku szansę na dobry start.

Ludzki mózg ma, na szczęście, możliwość rozwijania się przez całe życie. Jednak to pierwsze lata decydują o tym, jak szybko będzie on przyswajał wiedzę. To one decydują o potencjale, o możliwościach każdego człowieka. W gruncie rzeczy to od rodziców zależy, czy w szkole dziecku będzie szło łatwo, czy trudno. Choć jest to sprzeczne z intuicją, to dzieciństwo jest czasem, w którym człowiek musi nauczyć się najwięcej. Jest to okres, w którym musi nauczyć się opanowywać infomacje; to czas, w którym kształtują się jego możliwości.

Wspomaganie rozwoju dziecka w pierwszych latach życia absolutnie nie polega na przyspieszaniu tego procesu, ale na umożliwieniu dziecku pełnego wykorzystania jego wrodzonego, ogromnego potencjału. Jest to wykorzystywanie dzieciństwa do tego, do czego zostało stworzone, a nie odbieranie go. Jeżeli coś nazwać można odbieraniem dzieciństwa, to jest nim sadzanie malucha przed telewizorem, ograniczanie pobytu na świeżym powietrzu, skazywanie dziecka na samotne spędzanie czasu w towarzystwie hałaśliwych zabawek, które edukacyjne są głównie z nazwy.

Jest nim również posyłanie dziecka na codzienne zajęcia pozalekcyjne: balet, trzy języki, karate, lekcje rysunku i grę na skrzypcach, i uniemożliwianie mu spędzenia czasu z najważniejszymi w tym okresie ludźmi – rodzicami, braćmi i siostrami. Młodsze dzieciństwo to czas, w którym dzieci uczą się kochać i być kochanymi. Nabywają umiejętności nauki i zabawy. Nie będą mogły opanować tych ważnych rzeczy bez aktywnego udziału rodziców i ciekawych zajęć z nimi. Nawet najlepsza szkoła, przedszkole czy zajęcia dodatkowe nie są w stanie tego zapewnić.

Która półkula jest lepsza?

Każdy zdaje sobie sprawę z tego, że nasz mózg składa się z dwóch półkul2. Nie wszyscy natomiast wiedzą, że te dwie części mózgu w dużym stopniu różnią się zakresem kompetencji, a także czasem dojrzewania. Właśnie ta asymetria jest jedną z przyczyn, dla których sposób myślenia dzieci tak bardzo różni się od „dorosłego”.

Zapamiętaj

Prawa półkula mózgu odpowiada za:

 rytmy;

 rymy;

 muzykę;

 obrazy;

 wyobraźnię;

 intuicję;

 kolory;

 postrzeganie przestrzenne;

 dostrzeganie wzorów;

 przeżywanie stanów emocjonalnych.

U dziecka do szóstego roku życia dominuje półkula prawa. Przez to dzieci nie potrafią myśleć logicznie, mają problemy z przewidywaniem konsekwencji własnych działań, a nauczenie się czytania czy matematyki na podstawie wyizolowanych symboli jest dla nich niezwykle trudne. Do tego wszystkiego mają kłopoty z kontrolą nad bardzo intensywnie przeżywanymi emocjami.

W konsekwencji przez wiele stuleci dzieci były postrzegane jako gorsze i głupsze od dorosłych, przez co ich edukację odkładano do czasu, gdy „nauczą się myśleć”. Zupełnie nie doceniano tego, że dominująca półkula pozwala im zapamiętywać obrazy, wyobrażać sobie niestworzone historie, odbierać muzykę i zapamiętywać rymujące się wierszyki. Niezwykle ważne jest również to, co odkryto niedawno. Dzieci, w odróżnieniu od większości dorosłych, mają niezwykłą zdolność dostrzegania porządku w chaosie. To właśnie ona pozwala im uczyć się czytać globalnie i opanowywać intuicyjnie matematykę, zapamiętywać całe utwory muzyczne i wiernie je odtwarzać mimo braku znajomości zapisu nutowego.

Zapamiętaj

Lewa półkula mózgu odpowiada za:

 mowę;

 logiczne myślenie;

 liczenie;

 zdolności matematyczne;

 cyfry;

 szeregowanie;

 czytanie;

 język;

 wnioskowanie.

Półkula lewa rozwija się przez całe dzieciństwo, jednak dominować zaczyna w okresie szkolnym. Jest odpowiedzialna za logiczne myślenie, rozumowanie i wyciąganie wniosków, umożliwia literowanie i sylabizowanie, wykonywanie działań na symbolach. Odpowiada także za poznawczą kontrolę nad emocjami, czyli za to, że nie rzucamy się z pięściami na wszystko, co staje nam na drodze, tak jak robi to kilkunastomiesięczne dziecko.

Przez wieki lewą półkulę uważano niesłusznie za ważniejszą, lepszą, potrzebniejszą. Okazało się jednak, że funkcjonowanie w oparciu o nią umożliwia bycie wyłącznie rzemieślnikiem. Pozwala na odtwarzanie, myślenie według utartych wzorów, pozostawanie w koleinach tradycji. Osoba kreatywna, twórcza, artysta, wynalazca czy po prostu człowiek myślący i gotowy do znajdowania rozwiązań niecodziennych problemów musi posługiwać się w równym stopniu obiema półkulami.

Na pytanie, która półkula jest lepsza, odpowiedzieć można tylko w jeden sposób. Żadna nie jest lepsza, ważniejsza czy potrzebniejsza. Dobre funkcjonowanie każdej z półkul jest człowiekowi potrzebne w równym stopniu. Jednak najlepszym momentem na ćwiczenie półkuli prawej jest dzieciństwo – czas, w którym nie została ona jeszcze zdominowana przez lewą. Nakłaniając dzieci do korzystania z niej, wykorzystywania tkwiących w niej możliwości, można sprawić, że nie zostanie zepchnięta na drugi plan i będzie współpracowała z półkulą lewą i uzupełniała ją. Dzięki temu człowiek nie będzie w życiu kierował się wyłącznie logiką, lecz także fantazją; będzie kreatywny, ale będzie również potrafił przewidywać konsekwencje.

Kto skuteczniej myśli: dorośli czy dzieci?

Na to pytanie nie da się odpowiedzieć w sposób jednoznaczny. Ludzie przyzwyczajeni są do wartościowania różnorodności. Jeżeli dwie rzeczy nie są identyczne, to jedna z nich musi być lepsza, druga gorsza. Nie jest to właściwe. Sposoby myślenia dzieci różnią się znacznie od sposobów myślenia dorosłych, jednakże nie można ich uznawać za gorsze, jak do niedawna sądzono. Dzieci myślą w oparciu o intuicję i dużo łatwiej wpadają na nowe pomysły. Jeżeli dorośli dostarczą im wiedzy, są zdolne do nieprawdopodobnych osiągnięć umysłowych, i to w czasie zabawy, bez wysiłku i zmęczenia. Poza tym cechuje je nieodparta chęć poznawania świata. Gotowe są narazić własne zdrowie, by zaspokoić ciekawość. Potrzeba poznania jest w nich tak wielka, jak nigdy później.

Dorośli myślą logicznie. Ich osądy są bardziej zrównoważone. Znają oni reguły i zwykle nie są skłonni do odstępowania od nich i wychodzenia poza utarte szlaki. Jednak te jednostki, które pchają świat do przodu, wielcy naukowcy czy wynalazcy, pozostały dziećmi, zachowały umiejętność wykorzystywania dziecięcego sposobu myślenia. Każdy ma szansę wychować dziecko na człowieka, który zachowa przez całe życie ciekawość świata i – mimo upływu lat – nadal będzie skłonny do zadawania pytań. Wystarczy pokazać dzieciom, że ciekawość i gotowość do poszukiwań odpowiedzi to coś dobrego. Najłatwiej to zrobić, udając się wraz z dzieckiem w podróż po literaturze, nauce, matematyce. Ty będziesz przewodnikiem, gotowym na dzielenie entuzjazmu z osobą, którą w ten świat wprowadzasz – z młodym, mądrym człowiekiem.

Wskazówka

Chcesz wiedzieć więcej, przeczytaj:

 L. Eliot, Co tam się dzieje? Jak rozwija się mózg i umysł w pierwszych pięciu latach życia, przeł. A. Jankowski, Media Rodzina, Poznań 2003;

 G. Dryden, J. Vos, Rewolucja w uczeniu, przeł. B. Jóźwiak, Zysk i S-ka, Poznań 2003.

Rozdział 2
Rozwój zmysłów

Z tego rozdziału dowiesz się:

 jak rozwijają się dziecięce zmysły;

 jaki związek ma stymulacja zmysłów z rozwojem mózgu dziecka;

 czego potrzebuje dziecko, by optymalnie rozwijała się część jego mózgu odpowiedzialna za posługiwanie się zmysłami.

Wzrok

Jednym ze zmysłów, które ludzie zwykli uważać za najważniejsze i najbardziej niezbędne do przeżycia i rozwoju, jest wzrok. Powszechnie wiadomo, że w chwili urodzenia jest on bardzo niedoskonały. Dziecko widzi mniej więcej ostro z odległości ok. 30 cm. Ma kłopoty z wyróżnianiem kolorów, nie jest w stanie dostrzec głębi, nie skupia wzroku na obiektach, które się poruszają. Jedyne, co dziecko dobrze postrzega, to kontrasty, a zwłaszcza zestawienie koloru białego z czarnym lub czerwonym. Zauważanie zielonego i niebieskiego jest już dla niego trudniejsze. Tym, co instynktownie przyciąga uwagę dziecka, są ludzkie twarze, przy czym już w kilka godzin po urodzeniu dziecko jest w stanie rozpoznać twarz mamy. Niedługo potem instynktownie naśladuje jej wyraz twarzy.

Ponieważ w chwili urodzenia wzrok jest słabo rozwinięty, niezwykle często traktowany jest z lekceważeniem. Niejednokrotnie ludzie nie starają się pokazywać dziecku ciekawych rzeczy tylko dlatego, że ono, w ich mniemaniu, nie jest w stanie ich zobaczyć. Jest to jeden z najpoważniejszych błędów, jaki popełnić można nie tylko wobec tego zmysłu, lecz także wszystkich innych. Postnatalny rozwój wzroku uzależniony jest w ogromnym stopniu od czynników zewnętrznych, a zatem i od stymulacji, jakiej jest poddawany. Ludzie są w stanie zobaczyć tylko to, czego dostrzegać się nauczyli, i to w bardzo wczesnym dzieciństwie.

Ciekawostka

Kocie cierpienia

Wiedzę na temat rozwoju wzroku czerpiemy głównie z doświadczeń na zwierzętach. Wiele kotów cierpiało, by człowiek mógł dowiedzieć się, jakie skutki niesie za sobą wczesna deprywacja (pozbawienie bodźców) układu wzrokowego. Dzięki nim wiemy jednak, że jeżeli do oczu w okresie najintensywniejszego rozwoju nie dopływają żadne bodźce (kotom zaszywano powieki po urodzeniu), to umiejętność widzenia nigdy się nie wykształci, nawet jeśli w późniejszym czasie oko będzie działało poprawnie i będzie poddawane stymulacji. Połączenia nerwowe w korze wzrokowej zostają usunięte jako niepotrzebne, a późniejsze odtworzenie ich nie jest możliwe. Oznacza to, że gdyby zawiązać dziecku oczy na pierwszy rok życia, stałoby się z tego powodu niewidome.

Wczesna stymulacja oczu nie tylko przyspiesza rozwój kory wzrokowej, a zatem i umiejętność postrzegania, lecz także sprawia, że dziecko będzie lepiej widziało przez całe życie. Otaczanie dziecka materiałami i zabawkami w pastelowych kolorach, których ono praktycznie nie jest w stanie dostrzec, oraz zawieszanie nad jego łóżkiem baldachimów ograniczających jego pole widzenia sprawiają, że wzrok dziecka rozwija się w zwolnionym tempie. Brak bodźców w okresie niemowlęcym ogranicza rozwój kory wzrokowej, a przez to i całego mózgu. Jako rodzic niemowlęcia musisz pamiętać, że dziecko uczy się widzieć – patrząc. Jeżeli nie ma na co patrzeć, może nigdy nie nauczyć się dostrzegać tego, co naprawdę warto zobaczyć.

Stymulacja wzrokowa polega na pokazywaniu dziecku lub umieszczaniu w jego otoczeniu, w miejscu, w którym będą dla niego łatwo dostrzegalne, obrazków – czarnych lub czerwonych na białym tle. Te dwa kolory dobrze odcinają się od bieli, dzięki czemu mogą to być jedyne obiekty w otoczeniu wyraźnie widoczne dla dziecka.

Ćwiczenie

Stymulacja wzrokowa noworodka i małego niemowlęcia (do piątego miesiąca życia)

 

1. Powieś dziecku w łóżeczku (o ile dziecko spędza w nim czas) czarno-białe obrazki, które codziennie powinny być zamieniane miejscami.

2. Raz na dwa dni jeden z nich zmień na nowy. Obrazki, które dziecko ogląda na początku, powinny być bardzo proste (koło, kwadrat), lecz z czasem coraz bardziej skomplikowane (kilka kół, szachownica, następnie inne wyraźne, czyli pozbawione szarości, kształty).

Co więcej, możliwość dostrzegania wielu różnorodnych obiektów rozszerza zakres zainteresowań dziecka. Jak powiedzieliśmy wcześniej, dziecko widzi tylko to, na co jest nauczone patrzeć. Podobnie dorośli potrafią rozpoznawać to, co znają. Badania prowadzone wśród plemion mieszkających w szałasach pokazują, że ich członkowie potrafią o wiele lepiej rozróżniać kąt nachylenia linii aniżeli ludzie kultury Zachodu, w których otoczeniu zdecydowanie dominują kąty proste i linii skośnych jest niewiele1.

Przykład

Lepiej rozpoznajemy to, co znamy

Aby przekonać się, że każdy lepiej rozróżnia obiekty znane, można przeprowadzić małe doświadczenie. Wystarczy pokazać komuś jedną twarz osoby o typowych dla Polaka rysach twarzy, a następnie dać mu do wyboru trzy podobne twarze. Z dużym prawdopodobieństwem bez problemu wybierze on właściwe zdjęcie. Podobnie postąpić można ze zdjęciami osób o bardziej egzotycznych rysach: Japończyków i mieszkańców Afryki. Im bardziej rysy tych osób będą różnić się od tych, do których oglądający jest przyzwyczajony, tym trudniej będzie mu rozpoznać widzianą wcześniej osobę.

Aby dziecko umiało nie tylko patrzeć, lecz także dostrzegać, trzeba jak najwcześniej pokazywać mu interesujące przedmioty. Może to być tak naprawdę wszystko, co je otacza: przedmioty domowe czy liście drzew, które mają niezliczone kształty i odcienie – pomóż dziecku je dostrzec. Warto rozmawiać z dzieckiem o tym, co ono widzi – nazywać kolory, kształty, wielkości. Dziecko w wieku niemowlęcym i poniemowlęcym o wiele szybciej nauczy się nazw kolorów niż przedszkolak. Łatwiej będzie mu także opanować nazwy figur geometrycznych. Świat jest nieskończenie ciekawy, a dzieciństwo to idealny czas, by sobie to uświadomić.

Zapamiętaj

Wpływ tego, co widzimy, na umiejętność patrzenia

Doświadczenia na kotach pokazały, że tego, co nie znajdowało się w ich otoczeniu w okresie sensytywnym (okresie najintensywniejszego rozwoju), nie dostrzegały w dorosłości. Przeprowadzono doświadczenie, w ramach którego kocięta zaraz po urodzeniu umieszczano w środowisku pozbawionym linii poziomych, pomalowanym natomiast w pionowe pasy. Po niedługim czasie kocięta umieszczono w normalnym otoczeniu, lecz mimo to nigdy nie posiadły one umiejętności dostrzegania linii horyzontalnych2.

Jeżeli rodzic chciałby, aby dziecko potrafiło zwracać szczególną uwagę na określony rodzaj obrazów, np. na tekst, powinien jak najwcześniej zapewnić maluchowi z nim kontakt. Z własnych doświadczeń autorów wynika, że dzieci, którym tekst pokazywany jest od urodzenia, wolą go od obrazków w książce. Dzieci, które są izolowane od tekstu przez znaczną część dzieciństwa (większość współczesnych przedszkolaków), oglądając książeczki, zwraca uwagę przede wszystkim na ilustracje. Podobnie dzieje się podczas oglądania kart obrazkowych zawierających obrazek i tekst – ten ostatni potrafią całkowicie ignorować. Dzieci uczone czytać w okresie niemowlęcym w pierwszej kolejności zwracają wzrok ku wyrazom, a dopiero później patrzą na obrazek. Dzięki temu z łatwością uczą się one czytać również w obcych językach.

Niezwykle ważne dla rozwoju emocjonalnego dziecka jest dawanie mu możliwości oglądania bogatej mimiki. Dzieci matek, które na skutek depresji poporodowej miały mimikę jednostajną, bez uśmiechu, za to stale smutną, również wykazują mniej zróżnicowane reakcje emocjonalne; nie potrafią tak dobrze, jak rówieśnicy, rozpoznawać różnorodnych emocji. Dzieci takie przestają się uśmiechać i trudniej im nawiązać kontakt z otoczeniem. Zmysł wzroku jest zatem bardzo ważnym czynnikiem rozwoju emocjonalnego.

Ćwiczenie

Emocje od kołyski

Dziecko może uczyć się rozpoznawania wyrazów emocjonalnych od najwcześniejszego dzieciństwa. Niemowlęciu można powiesić nad łóżeczkiem mobil, na którym zawieszone będą, zamiast zabawek, obrazki przedstawiające schematyczne wyrażenia emocji: radości, zdziwienia, smutku, złości itp. Ze starszym dzieckiem można się bawić tymi samymi buźkami, nazywając przedstawione uczucia i wspólnie wymyślając sytuacje, w których się je odczuwa.