Droga IcemanaTekst

Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20

OPINIE O KSIĄŻCE „DROGA ICEMANA”

Jako wieloletni szkoleniowiec komandosów Navy SEALs w zakresie specjalistycznych technik oddychania, koncentracji, utrzymywania ciepłoty ciała w zimnym oceanie i skupienia na walce, mogę zaświadczyć o słuszności i skuteczności metod Wima Hofa. Książką Droga Icemana Hof wyświadczył nam wszystkim wielką przysługę, przybliżając masowemu odbiorcy zalety treningu oddychania oraz prostych, lecz skutecznych praktyk zdrowotnych.

– MARK DIVINE

były żołnierz sił specjalnych Navy SEALs, założyciel firmy SEALFIT, autor kilku bestsellerów na ten temat, m.in. Unbeatable Mind (Umysł nie do pokonania)

Homo sapiens to gatunek wyjątkowo i zarazem tragicznie nieprzystosowany do współczesnego środowiska. Liczne schorzenia – od chorób serca przez cukrzycę aż po zaburzenia autoimmunologiczne – powstają w wyniku rozbieżności między światem przyrody, w którym ewoluowaliśmy, a stworzonymi przez nas sztucznymi sferami bytowania. Wim Hof uczy nas kalibrowania organizmu w sposób traktujący skrajne warunki środowiskowe jako nauczycieli, których należy szanować i pytać o rady, a nie wrogów, przed którymi trzeba się izolować. Spostrzeżenia Wima wpisują się w podejście naszych przodków, myśliwych-zbieraczy, którzy widzieli mądrość w dostosowywaniu się do świata przyrody, a nie w próbach dominowania nad nim i kontrolowania go.

– DR CHRISTOPHER RYAN

autor bestsellera „New York Timesa” Na początku był seks

Nieustannie szukam sposobów na zwiększenie możliwości umysłu, ciała i ducha – i znalazłem je w książce Wima Hofa Droga Icemana. Wim dowodzi, że ludzki potencjał jest nieograniczony i jesteśmy zdolni do wszystkiego, co tylko sobie postanowimy.

– LEWIS HOWES

autor bestsellera „New York Timesa” The School of Greatness (Szkoła geniuszu)

W metodzie Wima Hofa najbardziej fascynują mnie jej potencjalne zastosowania w sporcie. Z informacji naukowych przekazanych w tej książce wynika, że możemy przyspieszyć regenerację, podwyższyć próg tolerancji na ból, wykrzesać z siebie znacznie więcej energii, a nawet nauczyć się panować nad stanami zapalnymi… bez potrzeby stosowania toksycznych leków. Dzięki metodzie przedstawionej w tym podręczniku być może doczekamy się pokolenia sprawniejszych, alechemicznie czystych” sportowców.

– PAUL „COACH” WADE

autor książki Skazany na trening

Żyjemy w chaotycznym, nowoczesnym świecie, w którym codziennie narażamy własne zdrowie z powodu przepełnionych harmonogramów, złej jakości snu, silnego stresu oraz chorób – przewlekłych i zakaźnych. Toksyczne środowisko przejęło we władanie nasze mózgi i układy nerwowe, przestawiając je w stan ciągłej wysokiej gotowości, co ma niebagatelny wpływ na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne.

Książka Droga Icemana jest wielkim darem Wima Hofa dla zdrowia publicznego. Jego metoda ma solidne naukowe podstawy, a otrzymywane wyniki są autentyczne i mierzalne. Wystarczy prześledzić niezwykłą historię jego życia, by się przekonać, że ten człowiek nie jest szarlatanem ani sprzedawcą oleju wężowego.

Przez lata zaangażowania i samodzielnych eksperymentów, Wim empirycznie opracował metodę pozwalającą przejąć znaczną kontrolę nad autonomicznym układem nerwowym, co uważano wcześniej za niemożliwe. Metoda ta została dokładnie zbadana i poddana obiektywnym testom naukowym, które poszerzyły wiedzę o możliwościach specjalistycznego treningu, określanego dziś mianem metody Wima Hofa.

Zwodniczo prosta, ale niezwykle potężna książka Droga Icemana przedstawia nie tylko fundamenty naukowe, lecz także konkretne działania, które możesz podjąć, aby odzyskać kontrolę nad mózgiem, zwiększyć odporność na choroby i zacząć się uzdrawiać od podstaw. Metoda Wima Hofa stała się filarem mojego osobistego planu odnowy biologicznej, a jako lekarz mogę gorąco polecić jej stosowanie.

– DR CHRIS HARDY

specjalista medycyny integracyjnej,autor książki Strong Medicine (Silny lek)

W swoim życiu tylko dwie książki przeczytałem jednym tchem od początku do końca. Droga Icemana jest jedną z nich.

Przekonała mnie prostota wyjaśnień dotyczących cukrzycy, stanów zapalnych i współczesnych chorób. Rozważania na temat odżywiania i krótka wzmianka o diecie fast-5 po raz pierwszy otworzyły mi oczy nie tylko na kwestię problemu, jakim są stany zapalne, lecz także na możliwości walki z nimi.

Ta książka jest dokładnie tym, czego wielu z nas brakowało: zawiera bardzo przystępny opis technik oddechowych, a one same są łatwe do wykonania. Trenerzy i sportowcy zyskają dzięki niej nowsze i prostsze metody regeneracji.

W tej książce nie ma ani odrobiny przesady, a pamiętajmy, że mówimy o facecie, który pływa pod lodem. Metoda jest prosta i elegancka. Jest po prostu genialna i sądzę, że zechcesz od razu zastosować opisane techniki.

– DANIEL JOHN

autor książki Never Let Go (Nigdy nie odpuszczaj)

Wim Hof nauczył się kontrolować swoją fizjologię w sposób rzadko spotykany w dziejach ludzkości. Jego niezwykłe techniki zostały na potrzeby tej książki przedstawione w uproszczony sposób tak, abyś mógł łatwo je zastosować dla poprawy swojego stanu zdrowia i samopoczucia. Polecam zapoznanie się z wyjątkowymi metodami Wima, które pozwalają nabrać większej witalności.

– CHAD WATERBURY

neurofizjolog, autor książkiThe Muscle Revolution (Mięśniowa rewolucja)

Jestem zafascynowany książką Droga Icemana! Wiele osób zna liczne korzyści płynące z treningu odporności na zimno, takie jak wyższy poziom energii, lepsze krążenie krwi i poprawa nastroju, lecz nigdy wcześniej nie zostały one omówione w tak szerokim kontekście! Legendarny Wim Hof we własnej osobie oraz Koen De Jong przedstawiają nie tylko szczegółowy opis wyjątkowych osiągnięć Hofa (jak choćby przebiegnięcie maratonu w warunkach arktycznych w… szortach!), lecz także praktyczne metody, które może zastosować każdy.

Książka ta zawiera wskazówki dotyczące wzrostu odporności na zimno oraz technik oddychania. Jest w niej mowa o medytacji i duchowości, ale są też twarde naukowe dowody na skuteczność przedstawionych metod. Pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika aktywności fizycznej lub po prostu człowieka zainteresowanego przekraczaniem granic możliwości ludzkiego organizmu.

– DANNY KAVADLO

autor książki Strength Rules (Kanon siły)

Techniki Wima Hofa wyleczyły moje jelita, gdy inne metody zawiodły. A próbowałem wszystkiego, lekturę Drogi Icemana mogę więc polecić każdemu. Świat dopiero zaczyna uświadamiać sobie niezwykłe umiejętności Wima Hofa, którymi dzieli się on z innymi.

– MARK JOYNER

twórca koncepcji zwiększania produktywnościo nazwie Simpleology

Mnie, miłośnikowi zimowych treningów kalistenicznych w plenerze i bez koszulki, niezwykłe osiągnięcia Wima Hofa w zakresie odporności na zimno od razu trafiły do przekonania.

Jego metoda jest tak prosta, że każdy może zacząć ją stosować od razu. Rezultaty są przy tym tak namacalne, że gdy już zaczniesz, na pewno będziesz chciał kontynuować.

– AL KAVADLO

autor książek Street Workout (Trening uliczny) oraz Przesuwanie granic

Na wzmiankę o Wimie Hofie po raz pierwszy natknąłem się kilka lat temu. Usłyszałem wtedy o szalonym Holendrze, którego wyczyny zdają się negować prawa termodynamiki. Jak człowiek może się zanurzyć w zimnej wodzie na dłuższy czas i nie dostać hipotermii? Jak to możliwe, że w trakcie takiego eksperymentu temperatura jego ciała się nie zmienia?

Ta książka stanowi pouczające spojrzenie na układ nerwowy i niesamowitą moc umysłu. Przedstawionych w niej koncepcji nie należy sprowadzać do „terapii zimnem”, choć jest to jeden z elementów metody.

Znajdziesz tu wiele informacji na temat działania układu nerwowego i dowiesz się, jak pewien człowiek oraz jego adepci nauczyli się kontrolować ten układ w sposób, który wcześniej uważano za niemożliwy.

Droga Icemana to lektura fascynująca.

– MAX SHANK

twórca systemu Ultimate Athleticism i autor książkiMaster The Kettlebell (Zostań mistrzem ciężarków kettlebells)

Po przeczytaniu książki Droga Icemana byłem pełen podziwu i nadziei! Wim przedstawił naukowe dowody na to, w co osobiście wierzę i co od lat przekazuję moim uczniom, szkoląc ich w zakresie oddychania, bioenergetyki i naszych związków z duchowym światem. Wim wspiera Prawdę, że duchowość bez nauki popada w zabobon, a nauka bez duchowości prowadzi ludzkość w bezsens materializmu.

– ELLIOTT HULSE


Informacje zawarte w niniejszej publikacji nie zastępują odpowiedniego treningu, a jedynie go uzupełniają. Każdy rodzaj ćwiczeń wiąże się z ryzykiem. Redaktorzy oraz wydawca stanowczo doradzają czytelnikowi wzięcie pełnej odpowiedzialności za swoje bezpieczeństwo i przystąpienie do wykonywania ćwiczeń wyłącznie ze świadomością własnych ograniczeń. Zanim rozpoczniesz trening, upewnij się, że sprzęt, którego będziesz używał, jest sprawny, i nie podejmuj ryzyka przekraczającego twoje doświadczenie, umiejętności, wytrenowanie oraz sprawność fizyczną. Ćwiczenia i wskazówki dietetyczne opisane w tej książce nie mogą stanowić zamiennika dla treningu bądź diety, których stosowanie zaleca twój lekarz. Podobnie jak w przypadku wszystkich programów treningowych oraz dietetycznych, zanim zaczniesz je stosować, powinieneś skonsultować się z lekarzem i uzyskać jego zgodę.

 

Fakt, iż autor wymienia w tekście nazwę określonej firmy bądź organizacji albo nazwisko autorytetu w danej dziedzinie, nie oznacza, że autor lub wydawca promują produkty tej firmy albo udzielają wsparcia działalności wymienionej organizacji bądź osoby. Fakt, iż autor wymienia w tekście nazwę określonej firmy bądź organizacji albo nazwisko autorytetu w danej dziedzinie, nie oznacza, że ta firma, organizacja lub osoba promuje autora lub wydawcę bądź udziela im wsparcia. Adresy internetowe oraz numery telefonów podane w książce były aktualne w chwili oddawania tekstu do druku.

Tytuł wydania oryginalnego: THE WAY OF THE ICEMAN


Copyright © 2016 Dragon Door Publications, Inc.

Published by Dragon Door Publications, Inc.

Little Canada, MN 55164, USA

www.dragondoor.com


Dutch Copyright © 2016 Wim Hof and Koen de Jong

Published by Uitgeverij Lucht BV Nederhorst Den Berg

All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Wydanie polskie © 2020 by Galaktyka sp. z o.o.

90-644 Łódź, ul. Żeligowskiego 35/37

tel. +42 639 50 18, 639 50 19, tel./fax 639 50 17

e-mail: info@galaktyka.com.pl; sekretariat@galaktyka.com.pl

www.galaktyka.com.pl


ISBN: 978-83-7579-804-3


Konsultacja: Barbara Pospieszna

Redakcja: Elżbieta Derelkowska

Korekta: Monika Ulatowska

Redaktor prowadzący: Marek Janiak

Zdjęcie Koena de Jonga: Michel Porro

Pozostałe zdjęcia: Enahm Hof

Adaptacja okładki oryginalnej: Artur Nowakowski

Konwersja do EPUB/MOBI: InkPad.pl


Pełna informacja o ofercie, zapowiedziach i planach wydawniczych

www.galaktyka.com.pl

info@galaktyka.com.pl;sekretariat@galaktyka.com.pl

Zapraszamy!

Wszelkie prawa zastrzeżone. Bez pisemnej zgody wydawcy książka ta nie może być powielana ani w częściach, ani w całości. Nie może też być reprodukowana, przechowywana i przetwarzana z zastosowaniem jakichkolwiek środków elektronicznych, mechanicznych, fotokopiarskich, nagrywających i innych.

SPIS TREŚCI

PRZEDMOWA - JESSE ITZLER

PRZEDMOWA - MARTY GALLAGHER

PROLOG - KOEN DE JONG

WSTĘP

WIM HOF

TRENING ODPORNOŚCI NA ZIMNO

ODDYCHANIE

ZAANGAŻOWANIE

NAUKA

KOMU MOŻE POMÓC METODA WIMA HOFA?

ZRÓB TO SAM – PRAKTYCZNY PROGRAM 30-DNIOWY

EPILOG

PODZIĘKOWANIA

O AUTORACH

POLECANE LEKTURY

SŁOWNICZEK

LITERATURA I BADANIA ŹRÓDŁOWE


PRZEDMOWA
JESSE ITZLER

Pamiętasz, jak latem 2014 roku w mediach społecznościowych zrobił się szum wokół ALS Ice Bucket Challenge? Ja pamiętam. Zaroiło się wtedy od filmów nagrywanych przez przyjaciół i rodziny, celebrytów i zupełnie nieznane osoby. Delikwent brał wiadro z lodowatą wodą i wylewał sobie całą jego zawartość na głowę. Rezultat prawie za każdym razem był taki sam – gdy zimna struga stykała się z ciałem, śmiałek wydawał z siebie głośny wrzask i zwiewał, gdzie pieprz rośnie. Ja zrobiłem tak samo.

W wyzwaniu wzięło udział ponad 17 milionów ludzi, lecz – o ile mi wiadomo – nikt nie „nominował” Wima Hofa. Bo i po co? Kubeł zimnej wody to dla niego pestka. Ba, cała wywrotka lodu nie stanowiłaby dla niego problemu, wręcz przeciwnie: ucieszyłby się na jej widok. Dla niego to czysta frajda. To, co my uważamy za trudne albo niekomfortowe, Wim wywraca do góry dnem, jak wiadro z lodowatą zawartością. Zaczął zarabiać na życie dzięki umiejętności przywykania do braku komfortu – ale nie dlatego, że był zaprogramowany inaczej niż reszta ludzi od samego początku. On poświęcił czas na przeprogramowanie się.

Być może widziałeś w telewizji, jak pływa w arktycznych wodach i biega boso po śniegu. A może czytałeś o jego 28-godzinnej wspinaczce na Kilimandżaro, którą odbył w samych tylko szortach i butach do biegania. Ot, i cały Wim. To element jego osobistej filozofii rozwoju… której można się nauczyć!

Gdy odkryłem dokonania Wima, szybko zostałem jego fanem. Pokonywał wiele granic, które wcześniej uważałem za nieprzekraczalne. Przeczytałem jego książki i poświęcone mu artykuły. Oglądałem film po filmie – chłonąłem wszystko. Pamiętam, jak któregoś razu powiedział, że tego, co sam robi, może nauczyć się każdy, wystarczy opanować jego metodę – metodę Wima Hofa. Ja jednak nie byłem tego taki pewny.

Odkąd sięgam pamięcią, pociągała mnie witalność. Jak wiele osób, mam wewnętrzne pragnienie doskonalenia się pod względem mentalnym, fizycznym i duchowym. To ów pęd sprawił, że poprosiłem komandosa z amerykańskich Navy SEALs, aby mieszkał ze mną przez miesiąc*. Postanowiłem też przebiec 100 mil w 24 godziny, by się przekonać, czy potrafię przekroczyć własne granice. Przy okazji udało mi się zebrać miliony dolarów na cele dobroczynne, ale dla mnie miało to jeszcze inny wymiar. Powiedziano mi, że taki bieg jest niewykonalny, a konkretnie – niewykonalny dla mnie. Ale ja wiedziałem, że jedynym sposobem na utarcie nosa niedowiarkom będzie pokonanie własnych ograniczeń.

Im więcej dowiadywałem się o Wimie, tym bardziej mnie intrygował. Miał coś, czego mu zazdrościłem, choć nie umiałem tego nawet dobrze nazwać. Musiałem się przekonać, co to takiego. Wreszcie się przełamałem i kupiłem pakiet filmów z 10-tygodniowym szkoleniem Wima. Zapoznałem się z jego postępami w technikach oddychania, poruszaniu się, jodze, praktykach medytacyjnych oraz ekspozycji na zimno i zrozumiałem, że działania te usprawniły go pod niektórymi fizycznymi, a nawet duchowymi względami. A potem kupiłem wannę do lodowych kąpieli.

Ustawiłem temperaturę na 10 stopni i uzbroiłem się w cierpliwość. Obserwowanie procesu schładzania wody napawało mnie niepokojem. Czekałem, aż będę mógł się zanurzyć w zimnej kąpieli, a tymczasem mój umysł płatał figle… igrał ze mną. Temperatura spadała w tempie jednego stopnia na kwadrans, a każdy zwielokrotniał mój strach. Kilka godzin później termometr wskazał 10 stopni. Nadszedł czas próby.

Włożyłem prawą stopę do wody i mnie zatkało. Poczułem się, jakby Nick Diaz kopnął mnie w klejnoty. „Cholera, jakie to zimne” – pomyślałem. – „Oddychaj, Jesse, oddychaj. Wystarczy, że znajdziesz się po jaja w tej pieprzonej wodzie i jakoś to pójdzie”. Gdy woda sięgnęła do pępka, z ulgą wypuściłem powietrze z płuc i rozluźniłem ramiona. Zanurzałem się coraz głębiej, aż lustro wody znalazło się na poziomie podbródka. Ogarnął mnie dziwny spokój. Odprężyłem się. Poczułem, że żyję.

Inspiracja jest… no cóż, inspirująca. W przekazie Wima najbardziej spodobała mi się nauka ufania własnemu ciału, przezwyciężania strachu i zwiększania szans na sukces. Wim łączy w niej osobiste doświadczenia z badaniami naukowymi, a to istotnie motywująca kombinacja. Daje narzędzia potrzebne do nabrania samodyscypliny, odwagi i życia pełną piersią. Jest Aquamanem i Tonym Robbinsem w jednym. Proszę państwa, oto Iceman!

– JESSE ITZLER

autor książki Living with a SEAL (Z Navy SEAL pod jednym dachem)

* Autor przedmowy nawiązuje tu do swojej książki Living with a SEAL, w której opisuje 31 dni spędzonych z komandosem Navy SEALs, Davidem Gogginsem – ultramaratończykiem i triatlonistą – z którym wspólnie ćwiczy i pokonuje własne słabości (przyp. tłum.).

PRZEDMOWA
MARTY GALLAGHER

Torpor to zjawisko spowolnienia czynności fizjologicznych u zwierząt. W języku angielskim używa się czasem tego słowa w odniesieniu do ludzi – oznacza wtedy fizjologiczną i (lub) psychologiczną powolność, marazm bądź apatyczne samozadowolenie. Dobrobyt rodzi odrętwienie. Komfortowe, nowoczesne życie zapewnia poczucie błogostanu. Nasi przodkowie w nieodległej przeszłości w dużo większym stopniu zarabiali na byt pracą fizyczną, dziś posługujemy się przede wszystkim głową. Zaniedbaliśmy sprawność ciała, a nasze profesje są do tego stopnia pozbawione aspektów fizyczności, że wymyślamy siłownie, programy fitness i diety, które mają zastąpić uprawianie roli czy wywołaną głodem pogoń za zwierzyną. Żyjemy komfortowo, wkładając w to minimum wysiłku fizycznego.

Słabość jest źródłem otyłości, infekcji i wielu chorób. Jesteśmy słabi. Utknęliśmy w ciepłych kokonach zadowolenia z siebie. Żyjemy w wirtualnej rzeczywistości, w której każdy jest gwiazdą osobistego reality show; facebookowa tożsamość wyolbrzymia przeświadczenie o własnej istotności i nadaje naszej pustej egzystencji fałszywe poczucie wartości. Tkwimy głęboko w bagnie marazmu i trzeba nas stamtąd wyrwać siłą. A ja znalazłem kogoś, kto potrafi to zrobić.

Henri Troyat powiedział kiedyś o Lwie Tołstoju, że „szedł przed życie z szeroko otwartymi oczami, czujnym nosem i nadstawionymi uszami”. Metoda Wima Hofa umożliwia osiągnięcie tego rodzaju elektrycznej, nadwrażliwej żywotności, pierwotnego sposobu myślenia, którego nie można wyczarować ani kupić. Wim proponuje metodę, która każdemu pozwala posmakować cudu życia chwilą.

Jako sportowiec i trener zawsze się zastanawiałem, jak zwiększyć sprawność dzięki odpowiedniemu programowaniu umysłu. Wyczynowa lekkoatletyka – zarówno na arenie krajowej, jak i międzynarodowej – wymaga poziomu skupienia nieznanego zwykłym ludziom; bez ram odniesienia trudno to sobie nawet wyobrazić. Aby osiągnąć maksymalną wydolność, trzeba zespolić ciało i umysł. Każdy doświadczony zawodnik przeżył zmianę stanu umysłu wskutek bardzo intensywnego treningu. Po wyczerpującej sesji sportowiec upaja się czystą błogością i zadowoleniem.

Sądzę, że wytężone ćwiczenia fizyczne są jednym ze sposobów na sięgnięcie w głąb siebie i uzyskanie dostępu do innych poziomów świadomości – tych samych, które osiągają zaawansowani adepci medytacji.

Intensywny wysiłek powoduje w umyśle „krótkie spięcie” i umożliwia sportowcowi – właściwie mimochodem – osiągnięcie wyższego stanu medytacyjnej świadomości. Stan ten jest nieplanowaną konsekwencją ciężkiego treningu. Aby go osiągnąć, trzeba jednak sprostać zadaniom fizycznym o takim stopniu trudności, że mogą być wykonywane jedynie dzięki połączonym mocom umysłu i ciała.

Aby skutecznie zintegrować owe siły, trzeba wyciszyć wewnętrzny monolog i zatkać usta niestrudzenie ględzącemu komentatorowi. Jeśli chcemy odnieść sukces, musimy wykorzystać nasze możliwości na 102 procent, ale nie stanie się tak, jeśli cokolwiek będzie nam zaprzątać umysł. Zawodowi sportowcy nieustannie mierzą się z zadaniami tak trudnymi, że tylko dzięki osiągnięciu prawdziwego i pełnego zjednoczenia umysłu i ciała mogą im podołać.

 

Elita sportowa metodycznie i nieustannie szuka sposobów przekraczania własnych możliwości i granic – a może owe granice i możliwości przesunąć jedynie przez konsekwentne szturmowanie barykad status quo. Żaden lekkoatleta nie stanie się lepszy, jeśli będzie mu zależało tylko na utrzymaniu bieżącej formy.

Po 50 latach intensywnego treningu fizycznego i wyczerpujących ćwiczeń mogę bez trudu osiągnąć ów szczególny stan wyłączenia umysłu, mind of no mind. Mogę podczas każdej sesji przywołać prawdziwą i nieskazitelną ciszę psychiczną. Będąc wysportowanym mnichem i mistykiem, mogę bez wahania stwierdzić, że w wymiarze ludzkim i indywidualnym osiągam wyżyny swoich możliwości, dopóki pozostaję w wywołanym ćwiczeniami stanie odmiennej jaźni. To fizjologiczna i psychologiczna nirwana – uzależniająca i radosna.

W ciągu minionych dekad dążyłem do przedłużenia tego skoncentrowanego błogostanu po jego osiągnięciu. Innymi słowy, zastanawiałem się, jak przeciągnąć swój pobyt w nirwanie takiego wyciszenia. Wciąż nad tym pracuję – obecnie stosuję metodę płynnego przechodzenia od jednego absorbującego działania do kolejnego. Trening, pisanie, gotowanie, bieganie po lesie, słuchanie muzyki, uważne czytanie… wykonuję jedno kreatywne zadanie po drugim, a następnie kładę się i zapadam w regeneracyjny sen, by po przebudzeniu zacząć cykl od nowa.

Gdy rozgadany małpi umysł wraca do akcji, błogostan się kończy. Świadome myślenie jest przereklamowane. Bardzo trafnie ujął to Krishnamurti: „Zaprzestanie myślenia rozbudza inteligencję”. Dopiero gdy zmusimy wewnętrznego gadułę do milczenia, możemy doświadczyć rzeczywistości – ta zaś może zaistnieć tylko w bieżącej chwili, w teraźniejszości. Rzeczywistość jest niczym stanie po kolana w rwącym strumieniu. Tylko to twoje życie tak gna…

Kiedy myślisz, nie możesz bezpośrednio postrzegać teraźniejszości. Świadoma myśl jest atramentowym filtrem, który przesłania rzeczywistość. Paradoks polega na tym, że nie da się uciszyć świadomego umysłu za pomocą świadomego umysłu – byłby to kolejny przejaw siły woli i forma tłumienia, a wymuszona mentalnie cisza wcale nie byłaby ciszą. Zaciśniętą pięść w pewnej chwili trzeba rozluźnić.

Wim Hof przedstawia znacznie mniej skomplikowany sposób na uzyskanie dostępu do błogości związanej z doświadczaniem tu i teraz. Ekspozycja na zimno ma zadziwiającą moc przenoszenia w stan pogłębionej świadomości. Umysł i ciało muszą się przekształcić; stopić w jedno, by uporać się z herkulesowym zadaniem, które przydziela ci Wim.

Mój sposób wymaga sprzętu, ogromnego doświadczenia, skrajnego wysiłku i czasu. Metoda Wima daje dostęp do idealnej teraźniejszości każdemu – prościej i mniejszym nakładem pracy.

Wim w swoisty sposób określa koncepcję zaangażowania, związaną ze swoim podejściem. Pozwolę sobie sparafrazować tę definicję i odnieść ją do mojego świata. Otóż człowiek może stać po kostki w lodowatym stawie przez 20 lat i sądzić, że coś robi – i nawet będzie miał trochę racji, bo brodząc w zimnej wodzie, osiąga więcej niż ci, którzy nie decydują się nawet na to. Ale w celu uzyskania jak najlepszych efektów fizjologicznych i psychologicznych w pewnej chwili musi się zaangażować i zanurzyć!

W moim świecie ci, którzy trenują na 70 procent, wykorzystują 70 procent swojego potencjału. Aby się zaangażować, trzeba stanąć na wysokości zadania i poradzić sobie z wyzwaniami na poziomie 102 procent własnych możliwości – konsekwentnie i po wielokroć. Bezpośrednie korzyści i stały postęp da się osiągnąć tylko poprzez nieustanne i systematyczne przekraczanie aktualnych granic. Zawodowy ciężarowiec albo żołnierz elitarnej jednostki sił specjalnych może regularnie podejmować działania wykraczające poza swoje możliwości – na takim poziomie nie ma w tym nic dziwnego. Elita jest elitą między innymi za sprawą siły umysłu.

Dawanie z siebie 102 procent w moim świecie można zilustrować przykładem zawodnika podnoszącego ciężary, który ustanawia nowy osobisty rekord, wykonując szóste powtórzenie głębokiego przysiadu z ważącą 290 kilogramów sztangą – centymetr po centymetrze, z których każdy grozi katastrofalnym w skutkach upadkiem. Ale elita będzie walczyć, zmagać się i znosić ból. Blokując ramiona po szóstym powtórzeniu, pokonując swój poprzedni rekord, zawodnik osiągnie maksymalną korzyść, gdyż wykazał niesłychane zaangażowanie. To, co nas nie zabija, czyni nas silniejszymi – bardziej muskularnymi i wytrzymalszymi.

Człowiek brodzący w stawie powinien w pewnej chwili zaangażować się i – dosłownie – skoczyć na głęboką wodę, dać się jej pochłonąć, aby móc w pełni skorzystać ze związanych z tym dobrodziejstw. Wysiłek na 102 procent wymaga pokonania granicy tego, co znane. Skoku w przepaść. Odwagi do walki. Odwagi do odniesienia zwycięstwa.

Większość ludzi zwraca uwagę na rezultaty stosowania metody Wima – wyczyny, wyniki badań naukowych, sukcesy jego podopiecznych, walory medyczne i długowieczność. Ja jednak, z należnym szacunkiem dla efektów, wskazałbym na przyczyny – sugerowałbym, abyśmy uważniej przeanalizowali i docenili fundament metody Wima Hofa.

Możesz przeobrazić wewnętrzną przestrzeń i doświadczyć radości życia chwilą, zanurzając się w lodowatym stawie – ćwiczenie to można przemienić w praktykę medytacyjną równie głęboką i skuteczną, jak zazen w klasztorze w Kioto. Szokująca dla organizmu surowość bezlitosnego zimna skutecznie zamyka usta wewnętrznemu gadule.

Oddychanie i zimno to fundament; osiągnięcia, badania naukowe i korzyści zdrowotne to rezultaty. Sądzę, że jeśli pokochasz ten fundament, rezultaty przyjdą same. W moim świecie żelaznego zen sukcesy odnoszą ci, którzy zakochują się w treningu, a nie w poklasku.

Oddychanie i zimno – narzędzia metody Wima Hofa – pozwolą ci wczuć się w chwilę obecną i osiągnąć stan odmiennej, głębszej świadomości. Z kolei rezultaty, których oczekujesz, nie przyjdą od razu, ale podczas każdej sesji treningowej Wima możesz zyskać dostęp do owego głębszego, medytacyjnego stanu. I to jest niezwykłe.

Techniki Wima wywołują psychologiczną nirwanę, a te ich aspekty, które otwierają do niej drzwi, mogą być stosowane przez każdego i umożliwiają błyskawiczne odzyskanie poczucia rzeczywistości. Czy to nie jest niesamowite? Wykorzystaj metodę Wima do przeobrażenia wewnętrznej przestrzeni. Dołącz do nas i doświadcz radości życia w wolnej od myślenia, superczułej, ultrauważnej i bezstresowej teraźniejszości. Stan samadhi definiuje życie jako istnienie z oczami szeroko otwartymi na bezpośrednią teraźniejszość. Zakochaj się w fundamentach, a na rezultaty nie będziesz musiał długo czekać.

– MARTY GALLAGHER

trener zespołu mistrzów świata

mistrz świata IPF w podnoszeniu ciężarów

autor książki The Purposeful Primitive (Celowa pierwotność)