Zima świata

Tekst
Z serii: Stulecie #2
Oznacz jako przeczytane
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

WOJNY, NAWET NAJBARDZIEJ KRWAWE, I WALKA O PRZETRWANIE NIE SPRAWIAJĄ, ŻE LUDZIE ZAPOMINAJĄ O SWOICH MARZENIACH, CODZIENNYCH RADOŚCIACH I MIŁOŚCI.

Losy pięciu powiązanych ze sobą rodzin – amerykańskiej, niemieckiej, rosyjskiej, angielskiej i walijskiej – na tle najmroczniejszego okresu w historii XX wieku. W czasach, w których można przyjąć różne postawy, ale najgorsza z nich to pozostać obojętnym.

Lata trzydzieste XX wieku. Na świecie, który wciąż się nie podniósł po Wielkiej Wojnie, panuje wprawdzie pokój, ale jest on złudny. Hitler obiecuje Niemcom wspaniałą przyszłość, Hiszpania stoi w obliczu wojny domowej, Stany Zjednoczone próbują złagodzić skutki wielkiego kryzysu, a w Związku Radzieckim „zdobycze rewolucji” mogą być utrzymane tylko za sprawą terroru.

Lloyd Williams walczący w Londynie i Hiszpanii zarówno z faszyzmem, jak i z komunizmem… Carla von Ulrich i jej rodzice stawiający czoło nazistom… Władimir Peszkow, agent radzieckiego wywiadu, który wciąż jest przekonany, że komunizm to najlepszy ustrój… Woody Devar i jego ojciec, do końca wierzący, że można zapobiec wojnie… Greg Peshkov, marzący o karierze w Białym Domu, i jego siostra Daisy, która poślubiła angielskiego arystokratę… Niektórzy z nich będą musieli stanąć po przeciwnych stronach barykady. Jedni wierzą w ideologie, w imię których dochodzi do potworności, inni przymykają oczy na to, co dzieje się wokół nich, jeszcze inni stawiają opór historii. Bohaterstwo przeplata się z konformizmem, poświęcenie z egoizmem, a szlachetność z podłością.


KEN FOLLETT

Brytyjski pisarz urodzony w 1949 roku w Walii. Autor thrillerów i powieści historycznych. Światową sławę przyniosła mu wydana w 1978 roku Igła. Kolejne tytuły, m.in. Trzeci bliźniak, Zabójcza pamięć, Zamieć, Upadek gigantów, Zima świata oraz Krawędź wieczności, utrwaliły jego pozycję jako autora bestsellerów.

Choć książki odwołujące się do wydarzeń z okresu II wojny światowej dominują w jego twórczości, autor za swoje najważniejsze dzieło nadal uważa sagę Filary Ziemi – owoc jego zainteresowania średniowieczem.

Na podstawie dzieł Folletta nakręcono wiele filmów oraz seriali, m.in. Igłę, Klucz do Rebeki, Na skrzydłach orłów i Filary Ziemi. W Polsce powstały dwie superprodukcje audio: Filary Ziemi – z udziałem m.in. Krzysztofa Gosztyły, Katarzyny Herman, Michała Żurawskiego i Piotra Cyrwusa – oraz Upadek gigantów, w którym bohaterom głosów użyczyli m.in. Łukasz Simlat, Agnieszka Więdłocha, Antoni Pawlicki czy Eliza Rycembel.

Nakłady książek Kena Folletta przekroczyły 100 milionów egzemplarzy.

ken-follett.com

Tego autora

Powieści historyczne

UCIEKINIER

NIEBEZPIECZNA FORTUNA

CZŁOWIEK Z SANKT PETERSBURGA

Filary Ziemi

FILARY ZIEMI

ŚWIAT BEZ KOŃCA

SŁUP OGNIA

NIECH STANIE SIĘ ŚWIATŁOŚĆ

Stulecie

UPADEK GIGANTÓW

ZIMA ŚWIATA

KRAWĘDŹ WIECZNOŚCI

Thrillery wojenne

IGŁA

KRYPTONIM „KAWKI”

LOT ĆMY

KLUCZ DO REBEKI

NOC NAD OCEANEM

Thrillery

MŁOT EDENU

ZABÓJCZA PAMIĘĆ

TRÓJKA

ZAMIEĆ

SKANDAL Z MODIGLIANIM

TRZECI BLIŹNIAK

LWY PANSZIRU

PAPIEROWE PIENIĄDZE

Literatura faktu

NA SKRZYDŁACH ORŁÓW

Tytuł oryginału:

WINTER OF THE WORLD: BOOK TWO OF THE CENTURY TRILOGY

Copyright © Ken Follett 2012

All rights reserved

Polish edition copyright © Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o. 2020

Polish translation copyright © Grzegorz Kołodziejczyk & Zbigniew A. Królicki 2012

Redakcja: Beata Słama

Zdjęcia na okładce: © Elisabeth Ansley/Arcangel Images (para), Alamy/BE&W (Katedra św. Pawła w Londynie, II wojna światowa)

Projekt graficzny okładki: Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o.

ISBN 978-83-8215-259-3

Wydawca WYDAWNICTWO ALBATROS SP. Z O.O. Hlonda 2a/25, 02-972 Warszawa www.wydawnictwoalbatros.com Facebook.com/WydawnictwoAlbatros | Instagram.com/wydawnictwoalbatros

Niniejszy produkt jest objęty ochroną prawa autorskiego. Uzyskany dostęp upoważnia wyłącznie do prywatnego użytku osobę, która wykupiła prawo dostępu. Wydawca informuje, że publiczne udostępnianie osobom trzecim, nieokreślonym adresatom lub w jakikolwiek inny sposób upowszechnianie, kopiowanie oraz przetwarzanie w technikach cyfrowych lub podobnych – jest nielegalne i podlega właściwym sankcjom.

Przygotowanie wydania elektronicznego: Michał Nakoneczny, hachi.media

Spis treści

Główni bohaterowie

CZĘŚĆ I. Drugi policzek

ROZDZIAŁ 1. Rok 1933

ROZDZIAŁ 2. Rok 1935

ROZDZIAŁ III. Rok 1936

ROZDZIAŁ 4. Rok 1937

ROZDZIAŁ 5. Rok 1939

CZĘŚĆ DRUGA. Czas krwi

ROZDZIAŁ 6. Rok 1940 (I)

ROZDZIAŁ 7. Rok 1940 (II)

ROZDZIAŁ 8. 1941 (I)

ROZDZIAŁ 9. 1941 (II)

ROZDZIAŁ 10. 1941 (III)

ROZDZIAŁ 11. 1941 (IV)

ROZDZIAŁ 12. 1942 (I)

ROZDZIAŁ 13. 1942 (II)

ROZDZIAŁ 14. 1942 (III)

ROZDZIAŁ 15. 1943 (I)

ROZDZIAŁ 16. 1943 (II)

ROZDZIAŁ 17. 1943 (III)

ROZDZIAŁ 18. 1944

ROZDZIAŁ 19. 1945 (I)

ROZDZIAŁ 20. 1945 (II)

CZĘŚĆ TRZECIA. Zimny pokój

ROZDZIAŁ 21. 1945 (III)

ROZDZIAŁ 22. 1946

ROZDZIAŁ 23. 1947

ROZDZIAŁ 24. 1948

ROZDZIAŁ 25. 1949

Podziękowania

Przypisy

1 Okładka

2  O książce

3  Strona tytułowa

4  O autorze

5  Tego autora

6  Strona redakcyjna

7  Spis treści

8  Dedykacja

9  Główni bohaterowie

10  CZĘŚĆ I. Drugi policzek ROZDZIAŁ 1. Rok 1933 ROZDZIAŁ 2. Rok 1935 ROZDZIAŁ III. Rok 1936 ROZDZIAŁ 4. Rok 1937 ROZDZIAŁ 5. Rok 1939

11  CZĘŚĆ DRUGA. Czas krwi ROZDZIAŁ 6. Rok 1940 (I) ROZDZIAŁ 7. Rok 1940 (II) ROZDZIAŁ 8. 1941 (I) ROZDZIAŁ 9. 1941 (II) ROZDZIAŁ 10. 1941 (III) ROZDZIAŁ 11. 1941 (IV) ROZDZIAŁ 12. 1942 (I) ROZDZIAŁ 13. 1942 (II) ROZDZIAŁ 14. 1942 (III) ROZDZIAŁ 15. 1943 (I) ROZDZIAŁ 16. 1943 (II) ROZDZIAŁ 17. 1943 (III) ROZDZIAŁ 18. 1944 ROZDZIAŁ 19. 1945 (I) ROZDZIAŁ 20. 1945 (II)

 

12  CZĘŚĆ TRZECIA. Zimny pokój ROZDZIAŁ 21. 1945 (III) ROZDZIAŁ 22. 1946 ROZDZIAŁ 23. 1947 ROZDZIAŁ 24. 1948 ROZDZIAŁ 25. 1949

13  Podziękowania

14  Przypisy

Książkę tę poświęcam pamięci moich dziadków,

Toma i Minnie Follettów

oraz

Arthura i Bessie Evansów

GŁÓWNI BOHATEROWIE

Amerykanie

Rodzina Dewarów

senator Gus Dewar

Rosa Dewar, jego żona

Woody Dewar, ich starszy syn

Chuck Dewar, ich młodszy syn

Ursula Dewar, matka Gusa

Rodzina Peshkovów

Lev Peshkov

Olga Peshkov, jego żona

Daisy Peshkov, ich córka

Marga, kochanka Lva

Greg Peshkov, syn Lva i Margi

Gladys Angelus, gwiazda filmowa, druga kochanka Lva

Rodzina Rouzrokhów

Dave Rouzrokh

Joanne Rouzrokh, jego córka

Dzieci socjety z Buffalo

Dot Renshaw

Charlie Farquharson

Inni

Joe Brekhunov, bandzior

Brian Hall, działacz związkowy

Jacky Jakes, gwiazdka filmowa

Eddie Parry, marynarz, przyjaciel Chucka

kapitan Vandermeier, dowódca Chucka

Margaret Cowdry, piękna dziedziczka

Postacie historyczne

Franklin Delano Roosevelt, prezydent Stanów Zjednoczonych

Marguerite „Missy” LeHand, jego asystentka

Harry Truman, wiceprezydent Stanów Zjednoczonych

Cordell Hull, sekretarz stanu

Sumner Welles, podsekretarz stanu

Leslie Groves, pułkownik korpusu inżynieryjnego armii

Anglicy

Rodzina Fitzherbertów

hrabia Fitzherbert, zwany Fitzem

księżniczka Bea, jego żona

Boy Fitzherbert, wicehrabia Aberowen, ich starszy syn

Andy, ich młodszy syn

Rodzina Leckwithów-Williamsów

Ethel Leckwith (z domu Williams), parlamentarzystka z Aldgate

Bernie Leckwith, mąż Ethel

Lloyd Williams, syn Ethel, pasierb Berniego

Millie Leckwith, córka Ethel i Berniego

Inni

Ruby Carter, przyjaciółka Lloyda

Bing Westhampton, przyjaciel Fitza

Lindy i Lizzie Westhampton, córki bliźniaczki Binga

Jimmy Murray, syn generała Murraya

May Murray, siostra Jimmy’ego

markiz Lowther, zwany Lowthie

Naomi Avery, najbliższa przyjaciółka Millie

Abe Avery, brat Naomi

Postacie historyczne

Ernest Bevin, parlamentarzysta, minister spraw zagranicznych

Niemcy i Austriacy

Rodzina von Ulrichów

Walter von Ulrich

Maud, jego żona (z domu Maud Fitzherbert)

Erik, ich syn

Carla, ich córka

Ada Hempel, służąca

Kurt, syn Ady z nieformalnego związku

Robert von Ulrich, kuzyn Waltera

Jörg Schleicher, partner Roberta

Rebecca Rosen, sierota

Rodzina Francków

Ludwig Franck

Monika, jego żona (z domu von der Helbard)

Werner, ich starszy syn

Frieda, ich córka

Axel, ich młodszy syn

Ritter, szofer

hrabia Konrad von der Helbard, ojciec Moniki

Rodzina Rothmannów

doktor Isaac Rothmann

Hannelore Rothmann, jego żona

Eva, ich córka

Rudi, ich syn

Rodzina von Kesslów

Gottfried von Kessel

Heinrich von Kessel, jego syn

Gestapowcy

komisarz, później inspektor Thomas Macke

inspektor Kringelein, przełożony Mackego

Reinhold Wagner

Klaus Richter

Günther Schneider

Inni

Hermann Braun, najbliższy przyjaciel Erika

sierżant Schwab, ogrodnik

Wilhelm Frunze, naukowiec

Rosjanie

Rodzina Peszkowów

Grigorij Peszkow

Katerina, jego żona

Władimir, ich syn, zawsze nazywany Wołodią

Ania, ich córka

Inni

Zoja Worocyncewa, fizyk

Ilja Dworkin, funkcjonariusz tajnej policji

pułkownik Lemitow, przełożony Wołodii

pułkownik Bobrow, oficer Armii Czerwonej w Hiszpanii

Postacie historyczne

Ławrientij Beria, szef tajnej policji

Wiaczesław Mołotow, minister spraw zagranicznych

Hiszpanie

Teresa, nauczycielka czytania i pisania

Walijczycy

Rodzina Williamsów

Dai Williams, dziadek

Cara Williams, babcia

Billy Williams, parlamentarzysta z Aberowen

Dave, starszy syn Billy’ego

Keir, młodszy syn Billy’ego

Rodzina Griffithsów

Tommy Griffiths, współpracownik polityczny Billy’ego Williamsa

Lenny Griffiths, syn Tommy’ego

CZĘŚĆ I Drugi policzek

ROZDZIAŁ 1
Rok 1933

I

Carla wiedziała, że za chwilę między rodzicami rozpęta się burza. Gdy tylko weszła do kuchni, wrogość owionęła ją niczym przenikający do szpiku kości podmuch zimnego wiatru pędzącego ulicami Berlina tuż przed lutową zamiecią. O mało nie odwróciła się i nie wyszła.

Rodzice prawie się nie kłócili, przeważnie okazywali sobie czułość, i to aż do przesady. Carla wzdrygała się, widząc, jak całują się w obecności innych ludzi. Jej znajomi uważali, że to dziwne, bo ich rodzice tak się nie zachowywali. Zwróciła kiedyś na to uwagę matce, a ona zaśmiała się radośnie.

– Dzień po ślubie rozdzieliła nas Wielka Wojna. – Matka urodziła się w Anglii, choć trudno było to po niej poznać. – Ja zostałam w Londynie, a tata wrócił do Niemiec i zaciągnął się do wojska. – Carla słyszała tę opowieść wiele razy, lecz matce nigdy się ona nie nudziła. – Myśleliśmy, że zawierucha potrwa trzy miesiące, ale nie widziałam go przez pięć lat. Tęskniłam i marzyłam, żeby go dotknąć. Teraz nigdy nie mam dość.

Ojciec był tak samo niepoprawny.

– Twoja matka jest najmądrzejszą kobietą, jaką znam – oznajmił przed kilkoma dniami, gdy byli w kuchni. – Właśnie dlatego się z nią ożeniłem. Nie miało to nic wspólnego z… – Nie dokończył, a matka uśmiechnęła się konspiracyjnie, jakby jedenastoletnia Carla nie wiedziała nic o seksie. To było żenujące.

Jednak od czasu do czasu dochodziło między nimi do kłótni. Carla widziała jej pierwsze oznaki.

Siedzieli po przeciwnych stronach kuchennego stołu, ojciec był ubrany w ciemnoszary garnitur, wykrochmaloną białą koszulę i krawat z czarnej satyny. Jak zwykle wyglądał elegancko, mimo że jego włosy się przerzedziły, a kamizelka nieco wybrzuszyła pod dewizką złotego zegarka. Jego twarz zastygła w wyrazie udawanego spokoju. Carla znała tę minę. Przybierał ją zawsze, ilekroć ktoś z rodziny zrobił coś, co go rozgniewało.

Trzymał w rękach numer „Demokraty”, tygodnika, w którym pracowała Maud. Prowadziła w nim dział plotek politycznych i dyplomatycznych, pisząc pod pseudonimem Lady Maud. Ojciec zaczął powoli czytać:

– Nasz nowy kanclerz, Herr Adolf Hitler, po raz pierwszy zaprezentował się korpusowi dyplomatycznemu podczas spotkania, którego gospodarzem był prezydent Hindenburg.

Carla wiedziała, że prezydent jest głową państwa. Był wybierany przez społeczeństwo, lecz stał ponad swarami codziennej polityki, pełniąc funkcję arbitra. Premierem był Hitler, który został kanclerzem, mimo że jego partia narodowosocjalistyczna nie zdobyła większości w Reichstagu, niemieckim parlamencie. Na razie więc pozostałe partie miały możliwość ukrócenia ekscesów partii nazistowskiej.

– Sprawiał wrażenie, jakby czuł się nieswojo we fraku – dokończył ojciec z niesmakiem. Wydawało się, że wbrew swojej woli mówi o czymś tak odrażającym jak rynsztok.

Maud piła kawę i patrzyła przez okno na ulicę, jakby zajmował ją widok ludzi spieszących do pracy, ubranych w szale i rękawiczki. Ona także udawała spokój, ale Carla wiedziała, że tylko czeka na właściwy moment.

Służąca Ada stała w fartuchu przy blacie i kroiła ser. Postawiła przed ojcem talerzyk, on jednak nie zwrócił na to uwagi.

– Herr Hitler był wyraźnie zauroczony panią Elisabeth Cerruti, kulturalną żoną włoskiego ambasadora. Pani ambasadorowa miała na sobie suknię z różowego aksamitu z sobolową lamówką.

Matka Carli zawsze opisywała, w co ludzie są ubrani. Mówiła, że czytelnikom łatwiej jest ich sobie wyobrazić. Ona także ładnie się nosiła, jednak czasy były ciężkie i od lat nie kupiła sobie niczego nowego. Tego ranka włożyła sukienkę z granatowego kaszmiru, która przypuszczalnie dorównywała wiekiem Carli, mimo to Maud wyglądała w niej ładnie i szczupło.

– Signora Cerruti, Żydówka, jest jednocześnie gorącą zwolenniczką faszyzmu. Rozmawiali przez wiele minut. Czyżby prosiła Hitlera o to, aby nie podsycał nienawiści do Żydów? – dokończył ojciec, rzucając gazetę na stół.

Teraz się zacznie, pomyślała Carla.

– Zdajesz sobie sprawę, że tego rodzaju spostrzeżeniami rozwścieczysz nazistów?

– Taką mam nadzieję – odparła chłodno matka Carli. – W dniu, w którym przeczytają z zadowoleniem mój artykuł, rzucę dziennikarstwo.

– Oni potrafią być niebezpieczni, kiedy się ich zdenerwuje.

W oczach matki błysnął gniew.

– Nie waż się traktować mnie z góry, Walterze. Zdaję sobie sprawę, że są niebezpieczni, i dlatego przeciwko nim występuję.

– Mimo to nie wiem, po co ich irytujesz.

– Ty atakujesz ich w Reichstagu – zauważyła matka. Ojciec Carli był deputowanym z ramienia Socjaldemokratycznej Partii Niemiec.

– Uczestniczę w racjonalnej debacie.

Jakie to charakterystyczne, pomyślała Carla. Ojciec myśli logicznie, jest ostrożny i stara się przestrzegać prawa, a matka ma swój styl i poczucie humoru. On dąży do celu ze spokojnym uporem, ona sięga po swój czar i odwagę. Nigdy się ze sobą nie zgodzą.

– Ja nie doprowadzam nazistów do furii – stwierdził ojciec.

– Być może dlatego, że niespecjalnie im szkodzisz.

Dowcipna riposta żony rozzłościła Waltera.

– A tobie się wydaje, że zaszkodzisz im żartami?! – spytał podniesionym głosem.

– Walczę z nimi kpiną.

– Kpina według ciebie ma zastąpić argumenty?

– Uważam, że potrzebne jest jedno i drugie.

Ojciec jeszcze bardziej się rozgniewał.

– Ależ, Maud, nie widzisz, na jakie niebezpieczeństwo narażasz siebie i swoją rodzinę?

– Wprost przeciwnie. Prawdziwe niebezpieczeństwo tkwi w tym, że przestaniemy ich wyśmiewać. Jakie będzie życie naszych dzieci, jeśli Niemcy staną się państwem faszystowskim?

Takie rozmowy przyprawiały Carlę o dreszcze. Nie mogła znieść myśli, że rodzinie coś zagraża. Życie musi się toczyć swoim torem. Marzyła, aby zawsze było tak samo: jest ranek, ona siedzi z rodzicami przy sosnowym stole, Ada krząta się przy kuchni. Za chwilę Erik zbiegnie na dół, tupiąc na schodach, jak zwykle spóźniony. Dlaczego coś miałoby się zmienić?

Przez całe życie słuchała przy śniadaniu rozmów o polityce i wydawało jej się, że rozumie, do czego dążą rodzice, w jaki sposób chcą zmienić Niemcy na lepsze. Ostatnio jednak zaczęli rozmawiać inaczej. Z ich słów wynikało, że nad krajem zawisło straszliwe niebezpieczeństwo. Carla nie bardzo potrafiła sobie wyobrazić, co to takiego.

– Bóg mi świadkiem, że robię wszystko, co w mojej mocy, by powstrzymać Hitlera i jego zgraję.

– Ja również, ale ty uważasz, że wybrałeś właściwy kierunek – Głos matki stał się twardszy, zabrzmiała w nim niechęć. – A mnie oskarżasz o to, że narażam rodzinę na niebezpieczeństwo.

 

– I mam po temu powody – odparował ojciec. Kłótnia dopiero się zaczynała, lecz po schodach zbiegł Erik, tupiąc jak koń. Wpadł do kuchni z torbą szkolną na ramieniu. Miał trzynaście lat, był dwa lata starszy od Carli, i na jego górnej wardze pojawiły się brzydkie czarne włoski. Kiedyś bez przerwy się razem bawili, lecz tamte czasy odeszły w przeszłość. Erik urósł i teraz utrzymywał, że Carla jest głupia i dziecinna. W rzeczywistości była mądrzejsza od niego, wiedziała dużo rzeczy, których on nie rozumiał, znała na przykład cykle miesięczne kobiety.

– Jaką melodię grałaś? – zapytał matkę.

Rankiem często budził ich dźwięk fortepianu Steinwaya. Odziedziczyli go, podobnie jak dom, po rodzicach ojca. Mama grywała rano; mówiła, że w ciągu dnia jest zajęta, a wieczorem zbyt zmęczona. Tego ranka zagrała sonatę Mozarta, a później melodię jazzową.

– Nosi tytuł Tiger Rag – odparła mama. – Chcesz sera?

– Jazz to dekadencja – prychnął Erik.

– Nie pleć głupstw.

Ada podała chłopcu talerzyk z serem i plasterkami kiełbasy, a on zaczął wpychać sobie jedzenie do ust. Carla uważała, że ma okropne maniery.

Ojciec spojrzał na niego surowo.

– Kto ci opowiada takie bzdury, Eriku?

– Hermann Braun mówi, że jazz to nie muzyka, tylko murzyńskie hałasy. – Hermann był najlepszym kolegą Erika. Jego ojciec należał do Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników.

– Powinien sam spróbować zagrać. – Ojciec spojrzał na matkę nieco łagodniej. Uśmiechnęła się do niego. – Twoja mama przed wielu laty próbowała nauczyć mnie ragtime’u, ale nie mogłem opanować rytmu.

Matka się zaśmiała.

– Prędzej żyrafa nauczyłaby się jeździć na wrotkach.

Carla stwierdziła z ulgą, że kłótnia dobiegła końca. Poczuła się lepiej. Wzięła kromkę czarnego chleba i umoczyła w mleku.

Teraz jednak Erik otworzył nowe pole sporu.

– Murzyni to niższa rasa – stwierdził wyzywająco.

– Wątpię – odparł cierpliwie ojciec. – Gdyby murzyński chłopiec wychował się w domu pełnym książek i obrazów i chodził do drogiej szkoły, w której uczą dobrzy nauczyciele, mógłby okazać się bystrzejszy od ciebie.

– To śmieszne! – zaprotestował Erik.

– Nie mów tak do ojca, głuptasie – odezwała się łagodnie Maud, która całą złość zużyła na męża. Wydawało się, że jest rozczarowana, a zarazem zmęczona kłótnią. – Nie wiesz, o czym mówisz, podobnie jak Hermann Braun.

– Ale rasa aryjska musi być najlepsza ze wszystkich – upierał się Erik. – To my rządzimy światem!

– Twoi koledzy naziści nie mają pojęcia o historii – odparł ojciec. – Starożytni Egipcjanie budowali piramidy, kiedy Niemcy mieszkali w jaskiniach. W średniowieczu Arabowie władali światem, muzułmanie znali algebrę, gdy niemieccy książęta nie potrafili napisać swoich nazwisk. Inteligencja nie jest związana z rasą.

– A więc z czym? – zapytała Carla.

Ojciec spojrzał na nią czule.

– To bardzo dobre pytanie, a ty jesteś mądrą dziewczynką, skoro je zadałaś. – Rozpromieniła się, słysząc tę pochwałę. – Cywilizacje powstają i upadają, tak było z Chińczykami, Aztekami, Rzymianami, ale tak naprawdę nikt nie wie, dlaczego tak się dzieje.

– Zjedzcie i włóżcie palta – powiedziała matka. – Robi się późno.

Ojciec wyciągnął zegarek z kieszonki kamizelki i uniósł brwi.

– Nie jest jeszcze późno.

– Muszę iść z Carlą do domu Francków – wyjaśniła matka. – Szkoła dla dziewcząt jest dzisiaj zamknięta, chyba naprawiają piec, więc Carla spędzi dzień z Friedą.

Frieda Franck była najlepszą koleżanką Carli, ich matki także się przyjaźniły. W młodości Monika zakochała się w ojcu Carli. Babcia Friedy wyjawiła to kiedyś, gdy wypiła za dużo wina musującego.

– Dlaczego Ada nie może zająć się Carlą? – spytał ojciec.

– Ma umówioną wizytę u lekarza.

– Ach tak.

Carla myślała, że ojciec zapyta, co dolega Adzie, ale on tylko skinął głową, jakby znał odpowiedź, po czym schował zegarek. Carla chciała zadać to pytanie, lecz coś ją powstrzymało. Zanotowała sobie w pamięci, żeby później zapytać mamę. Po chwili już o tym nie pamiętała.

Ojciec wyszedł pierwszy, włożywszy długi czarny płaszcz. Erik założył czapkę, zsuwając ją tak daleko na tył głowy, jak się dało – taka moda panowała w jego towarzystwie. Potem wyszedł za ojcem.

Carla i matka pomogły Adzie sprzątnąć ze stołu. Carla kochała Adę prawie tak bardzo jak mamę. Kiedy była mała, Ada opiekowała się nią przez całe dnie, aż Carla urosła i poszła do szkoły. Mama zawsze pracowała. Ada nie miała jeszcze męża. Skończyła dwadzieścia dziewięć lat i była brzydka, ale miło się uśmiechała. Latem ubiegłego roku romansowała z policjantem Paulem Huberem, lecz nie trwało to długo.

Stanęły z matką w holu przed lustrem i założyły nakrycia głowy. Mama się nie spieszyła. Wybrała kapelusz z granatowego filcu, okrągły, z wąskim rondem, taki, jakie nosiły wszystkie kobiety. Zsunęła go jednak nieco na bok, dzięki czemu wyglądał bardziej gustownie. Zakładając wełnianą czapkę, Carla zastanawiała się, czy będzie miała wyczucie stylu matki, która przypominała boginię wojny. Miała długą szyję, wydatną brodę i kości policzkowe jak wyrzeźbione z białego marmuru. Była piękna, ale na pewno nie w typowy sposób. Carla miała takie same ciemne włosy i zielone oczy, lecz bardziej przypominała pulchną laleczkę niż posąg. Kiedyś przypadkowo podsłuchała rozmowę babci z mamą. „Twoje brzydkie kaczątko wyrośnie kiedyś na łabędzia, przekonasz się”, orzekła babcia. Carla wciąż czekała, aż ta przepowiednia się spełni.

Wyszły z domu, kiedy mama była gotowa. Dom stał w szeregu ładnych wysokich budynków administracyjnych w dzielnicy Mitte, stanowiącej dawne centrum miasta. Mieszkali w niej ministrowie i wysocy oficerowie, tacy jak dziadek Carli, którzy pracowali w pobliskich gmachach.

Pojechały tramwajem ulicą Unter den Linden, a następnie na Friedrichstrasse przesiadły się do metra i dotarły do stacji Zoo. Rodzina Francków mieszkała na południowo-zachodnim przedmieściu o nazwie Schöneberg.

Carla miała nadzieję, że zobaczy brata Friedy, Wernera, który miał czternaście lat. Podobał jej się. Czasem razem z przyjaciółką wyobrażały sobie, że jedna wychodzi za brata drugiej, zostają sąsiadkami, a ich dzieci się ze sobą przyjaźnią. Frieda traktowała to jak zabawę, lecz Carla w skrytości ducha naprawdę tego chciała. Werner był przystojny, dojrzały i nie taki głupi jak Erik. W domku dla lalek, który Carla miała w swoim pokoju, w malutkim łóżeczku spali obok siebie mama i tata. Nosili imiona Carla i Werner, ale nikt o tym nie wiedział, nawet jej przyjaciółka.

Frieda miała jeszcze jednego brata, siedmioletniego Axla, który urodził się z rozszczepem kręgosłupa i wymagał stałej opieki medycznej. Przebywał w specjalnym szpitalu na przedmieściu Berlina.

W czasie jazdy matka była zamyślona.

– Mam nadzieję, że wszystko dobrze się ułoży – powiedziała cicho, jakby do siebie, kiedy wysiadały z pociągu.

– Oczywiście, że tak – zapewniła ją Carla. – Z Friedą będzie mi fajnie.

– Nie to miałam na myśli. Mówię o artykule, w którym napisałam o Hitlerze.

– Czy coś nam grozi? Tata miał rację?

– Twój tata przeważnie ma rację.

– Co się z nami stanie, jeśli rozzłościmy nazistów? – spytała Carla.

Matka przez dłuższą chwilę patrzyła na nią dziwnie.

– Boże drogi, na jaki świat cię sprowadziłam… – Westchnęła i zamilkła.

Po dziesięciu minutach marszu dotarły do wspaniałej willi z wielkim ogrodem. Franckowie byli bogaci. Ojciec Friedy, Ludwig, miał fabrykę produkującą odbiorniki radiowe. Na podjeździe stały dwa samochody. Duży, lśniący i czarny wóz należał do Herr Francka. Silnik zawarczał i z rury uniósł się obłok niebieskich oparów. Szofer Ritter stał z czapką w ręce, gotowy otworzyć drzwi. Spodnie uniformu miał wpuszczone w cholewki butów. Ukłonił się i powiedział:

– Dzień dobry, Frau von Ulrich.

Drugi, mniejszy, samochód był dwuosobowy i miał zielony kolor. Z domu wyszedł niski mężczyzna z siwą brodą, niósł skórzaną teczkę. Wsiadając do auta, dotknął palcami ronda kapelusza. W ten sposób witał matkę Carli.

– Ciekawe, co doktor Rothmann robi tutaj tak wcześnie rano? – zastanawiała się Maud.

Wkrótce obie miały się tego dowiedzieć. Do drzwi podeszła wysoka kobieta z burzą rudych włosów; była to matka Friedy, Monika. Na jej pobladłej twarzy malował się niepokój. Zamiast przywitać gości, stanęła w drzwiach, jakby chciała uniemożliwić im wejście.

– Frieda zachorowała na odrę! – oznajmiła.

– Przykro mi – odparła Maud. – Jak się czuje?

– Okropnie, ma gorączkę i kaszel. Ale Rothmann mówi, że wyzdrowieje. Na razie musi przejść kwarantannę.

– Naturalnie. Ty miałaś odrę?

– Tak, kiedy byłam mała.

– Werner też, pamiętam, że dostał strasznej wysypki na całym ciele. A twój mąż?

– Ludi przeszedł odrę w dzieciństwie.

Kobiety spojrzały na Carlę, która jeszcze nie chorowała na odrę. Dziewczynka uświadomiła sobie, że nie będzie jej dane spędzić tego dnia z Friedą.

Była rozczarowana, lecz matka wyglądała na wzburzoną.

– W tym tygodniu wydajemy numer wyborczy, nie mogę nie przyjść do pracy.

Wszyscy dorośli bali się wyborów powszechnych wyznaczonych na następną niedzielę. Mama i tata Carli obawiali się, że naziści zdobędą pełnię władzy.

– Poza tym z Londynu przyjeżdża moja przyjaciółka. Może uda się namówić Waltera, żeby wziął wolny dzień i popilnował Carli.

– Może do niego zadzwoń? – zaproponowała Monika.

Niewielu ludzi miało w domach telefony, lecz Franckowie należeli do tych szczęśliwców. Carla i jej matka weszły do domu. Urządzenie stało na stoliku z cieniutkimi nóżkami umieszczonym koło drzwi. Mama Carli podniosła słuchawkę i podała numer biura ojca w Reichstagu. Gdy ją połączono, wyjaśniła mu, jaka jest sytuacja. Słuchała go przez minutę, a potem spojrzała gniewnie.

– Moja gazeta zachęci sto tysięcy czytelników, by prowadzili kampanię na rzecz Socjaldemokratycznej Partii Niemiec – przypomniała. – Naprawdę masz dzisiaj coś ważniejszego do roboty?

Carla domyślała się, jaki będzie koniec tej sprzeczki. Ojciec bardzo ją kochał, wiedziała o tym, ale w ciągu jedenastu lat ani razu nie opiekował się nią przez cały dzień. Ojcowie wszystkich koleżanek postępowali tak samo. Mężczyźni nie zajmowali się takimi sprawami, jednak mama czasem udawała, że nie zna zasad rządzących życiem kobiet.

– Wobec tego będę musiała zabrać ją ze sobą do redakcji – stwierdziła. – Aż boję się pomyśleć, co powie Jochmann. – Herr Jochmann był jej szefem. – Trudno go uznać za feministę, nawet gdy jest w najlepszym nastroju. – Odłożyła słuchawkę, nie pożegnawszy się.

Carla nie znosiła, kiedy rodzice się kłócili, a dzisiaj zdarzyło się to już po raz drugi. Nagle cały świat chwiał się w posadach. Carla o wiele bardziej bała się kłótni niż nazistów.

– No trudno, idziemy. – Mama westchnęła, kierując się do drzwi.

Nawet nie zobaczę Wernera, pomyślała ze smutkiem Carla.

Właśnie w tej chwili w holu pojawił się ojciec Friedy, rumiany jegomość z małym czarnym wąsikiem, pogodny i pełen energii. Zatrzymał się, by zamienić kilka uprzejmych zdań z Maud. Monika pomagała mu włożyć czarną pelisę z futrzanym kołnierzem.

Podszedł do schodów.

– Wernerze! – zawołał. – Bo pojadę bez ciebie! – Założył szary zamszowy kapelusz i wyszedł.

– Już jestem, już jestem! – Werner zbiegał po stopniach niczym tancerz. Był wysoki jak ojciec, ale przystojniejszy, i miał nieco za długie jasnorude włosy. Pod pachą trzymał skórzaną teczkę wypchaną książkami, w drugiej ręce niósł łyżwy i kij hokejowy. Zatrzymał się na chwilę. – Dzień dobry, Frau von Ulrich – powiedział grzecznie. – Cześć, Carla, moja siostra ma odrę – dodał nieco swobodniej.

Carla poczuła, że się rumieni.

– Wiem – odparła. Chciała powiedzieć coś miłego, a zarazem zabawnego, lecz nic nie przychodziło jej do głowy. – Ja nigdy na to nie chorowałam, więc nie mogę się z nią zobaczyć.

– Ja miałem odrę w dzieciństwie – odrzekł, jakby to było bardzo dawno temu. – Muszę się spieszyć – dodał przepraszającym tonem.

Carla nie chciała tak szybko tracić Wernera z oczu, więc wyszła za nim. Szofer Ritter stał przy otwartych tylnych drzwiach auta.

– Co to za wóz? – zapytała. Chłopcy zawsze znali marki samochodów.

– Limuzyna Mercedes-Benz W-dziesięć.

– Musi być bardzo wygodny. – Zauważyła, że mama spogląda na nią trochę zaskoczona, a trochę rozbawiona.

– Podwieźć cię? – spytał Werner.

– Byłoby fajnie.

– Zapytam ojca. – Werner wsunął głowę do samochodu i coś powiedział.

Carla odwróciła się do mamy.

– Może pojedziemy autem!

Maud wahała się, ale tylko przez chwilę. Nie pochwalała przekonań politycznych Herr Francka, który finansował nazistów, lecz ranek był zimny i nie zamierzała wzgardzić podwózką ciepłym samochodem.

– To bardzo miłe z twojej strony, Ludwigu.

Wsiadły do auta, z tyłu było miejsce dla czterech osób. Ritter ruszył płynnie.

– Przypuszczam, że jedziesz na Koch Strasse? – rzucił Herr Franck. Redakcje wielu gazet i wydawnictw mieściły się przy tej samej ulicy w dzielnicy Kreuzberg.

– Nie zbaczaj z drogi, proszę. Wystarczy, jeśli podrzucicie nas do Leipziger Strasse.

– Chętnie podwiózłbym cię pod same drzwi, ale pewnie byś nie chciała, żeby koledzy lewicowcy zobaczyli cię wysiadającą z samochodu spasionego plutokraty – odrzekł Franck tonem, w którym wesołość mieszała się z wrogością.

Matka Carli uśmiechnęła się czarująco.

– Nie jesteś spasiony, Ludi, tylko odrobinę pulchny.

Klepnęła kołnierz jego palta.

Herr Franck się roześmiał.

– Sam się o to prosiłem. – Napięcie zniknęło. Franck wziął tubę i wydał polecenie Ritterowi.

Carla nie posiadała się z radości, siedząc w samochodzie z Wernerem, i chciała jak najlepiej wykorzystać okazję, lecz z początku nie wiedziała, o czym z nim rozmawiać. Tak naprawdę chciała zapytać: „Kiedy będziesz starszy, zechcesz ożenić się z dziewczyną o ciemnych włosach i zielonych oczach, która jest od ciebie o trzy lata młodsza, a oprócz tego mądra?”. W końcu wskazała palcem jego łyżwy.

– Masz dzisiaj mecz?

– Nie, tylko potrenujemy po lekcjach.

– Na jakiej pozycji grasz? – Nie miała pojęcia o hokeju na lodzie, ale w sportach zespołowych zawsze gra się na jakiejś pozycji.

– Na prawym skrzydle.

– Czy to niebezpieczny sport?

– Nie, jeśli potrafisz szybko jeździć.

– Jestem pewna, że jeździsz wspaniale.

– Nieźle – odparł skromnie chłopiec.

Carla znów zauważyła, że mama zerka na nią z zagadkowym uśmieszkiem. Czyżby odgadła, co córka czuje do Wernera? Carla poczuła, że znów się czerwieni.

Samochód zatrzymał się przed drzwiami szkoły i Werner wysiadł.

– Do widzenia wszystkim! – zawołał i wbiegł na dziedziniec.

Ritter pojechał dalej wzdłuż południowego brzegu kanału Landwehr. Carla patrzyła na barki, na których piętrzyły się stosy węgla zwieńczone czapami śniegu. Była rozczarowana. Sprytnie podsunęła Wernerowi myśl, żeby ją podwiózł, i dzięki temu mogła spędzić z nim więcej czasu, a później zmarnowała te chwile, plotąc o hokeju.