Jestem DDATekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Redaktorka prowadząca

Agata Sikorska

Redakcja

Izabela Dachtera-Walędziak

Projekt okładki

Marcin Dolata

Copyright © by Karolina Rosłoniec 2021

Copyright © by Sorus 2021

E-book przygotowany na postawie wydania I

ISBN 978-83-66664-52-4


Przygotowanie i dystrybucja

Wydawnictwo Sorus

ul. Bóżnicza 15/6

61-751 Poznań

tel. (61) 653 01 43

sorus@sorus.pl

księgarnia internetowa

www.sorus.pl

DM Sorus Sp. z o.o.

Konwersja

Epubeum

Kocha się naprawdę i do końca tylko wówczas, gdy kocha się na zawsze, w radości i smutku, bez względu na dobry czy zły los.

Jan Paweł II

Dziękuję Karinie za wsparcie przy pisaniu i pierwszą recenzję. Dziękuję Danielowi za inspirację.

Spis treści

POST 1

POST 2

POST 3

POST 4

POST 5

POST 6

POST 7

POST 8

POST 9

POST 10

POST 11

POST 12

POST 13

POST 14

POST 15

POST 16

POST 17

POST 18

POST 19

POST 20

POST 21

POST 22

POST 23

POST 24

POST 25

POST 26

POST 27

POST 28

POST 29

POST 30

POST 31

POST 32

POST 33

POST 34

POST 35

POST 36

POST 37

POST 38

POST 39

POST 40

POST 41

POST 42

POST 43

POST 44

POST 45

POST 46

POST 47

POST 48

POST 49

POST 50

POST 51

POST 52

POST 53

POST 54

POST 55

POST 56

POST 57

POST 58

POST 59

POST 60

POST 61

POST 62

POST 63

POST 64

POST 65

POST 66

POST 67

POST 68

POST 69

POST 70

POST 71

POST 72

POST 73

POST 74

POST 75

POST 76

POST 77

POST 78

POST 79

POST 80

POST 81

POST 82

POST 83

POST 84

POST 85

POST 86

POST 87

POST 88

POST 89

POST 90

POST 91

POST 92

POST 93

POST 94

POST 95

POST 96

POST 98

POST 99

POST 100

 

POST OSTATNI

O Autorce

POST 1

Zupełnie nie wiem, od czego zacząć… Moje życie to same początki wielu pomysłów. Żaden niedokończony… Tak. Jestem Dorosłym Dzieckiem Alkoholików. Zaczynanie czegoś i niekończenie, brak wiary w siebie to konsekwencje bycia trzeźwym dzieckiem pijanych rodziców. Dotarło do mnie, że mam syndrom DDA.

Nie mogąc spać, wpadłam niby przypadkiem na pomysł, wcale nie nowy, że napiszę książkę. Kolejną. Pierwszą zaczęłam pisać i utknęłam na 30 stronie. Wena się skończyła. Problem w tym, że miało to być jakieś opowiadanie czy powieść, ale nie potrafiłam rozwinąć opisów. I cała książka streściła się w jednym zdaniu.

POST 2

Mam poczucie, że marnuję swoje jedyne cudowne życie, którym zostałam obdarzona przez wpadkę. Zamiast skupiać się na sukcesach, skupiam się na początkach i poddawaniu się. Gdybym tak, gotując obiad, poddała się przy nalewaniu wody do garnka, pewnie miałabym ich cały komplet. Niestety większość została przypalona.

POST 3

Jako DDA nie wierzę, że coś może mi się udać. Chociaż, patrząc na siebie z perspektywy czasu, udało mi się zostać matką. Cudem zresztą. I to udało mi się od początku do końca, bo było niezależne ode mnie. Natura wymusiła na mnie wydanie na świat cudownego syna. Gdybym miała sama podjąć decyzję o porodzie, zeszłoby mi do osiemdziesiątki. Mam wrażenie, że jako DDA mam płaski mózg. Coś w nim nie styka.

POST 4

Ciężko mi się zmotywować. Mam słomiany zapał. Pierwsze trudności powodują u mnie nieporadność, bezsilność. Zaczynam się poddawać. Czas spojrzeć prawdzie w oczy. Nie, żebym była leniem, ale po prostu brak mi motywacji do działania. W dzieciństwie nikt mnie nie dopingował. Robiłam to, co potrafiłam, co było łatwe, a trudne sytuacje sobie odpuszczałam. Nie było nikogo, kto w gorszym momencie popchnąłby mnie do przodu, mówiąc: Dasz radę, masz kopa w tyłek. Działaj! Chciałabym przestać być ogonem i zacząć żyć jak człowiek. Trudno jest z tego się wydostać.

POST 5

Gdy zaczynam coś robić, dochodzę do ściany, która mnie blokuje. Niby proste rozwiązanie jakiejś sytuacji wydaje się logiczne, ale zanim do mnie dotrze, to się zawieszam. Wiszę tak jak przejrzała gruszka i czekam na podmuch, żeby mnie strącić z drzewa i żebym mogła spaść. Chwilę musi potrwać jakiś proces przetwarzania danych. Dopiero po czasie docierają do mnie schematy działań, które w danym momencie powinnam wykonać. Trudne do ogarnięcia dla kogoś, kto jednak ma okrągły mózg.

POST 6

Coś miałam rano napisać, ale zabrakło mi mobilizacji. Zwyciężyło: będę pamiętać. Jest wieczór, a ja tego nie pamiętam.

Gdy byłam dzieckiem, musiałam dbać o siebie, ale nie potrafiłam zaspokoić swoich potrzeb. Do tej pory uważam, że są one nieważne. Wiem, że mogę dużo znieść i wybaczyć wiele krzywdzących mnie rzeczy. Wszystkie krzywdy i złe rzeczy wypieram. Ale one po jakimś czasie wracają i zaczynają żyć własnym życiem, rujnując mój spokój. Zabiera mi zwykle kilka dni tygodni, żeby zrozumieć, że ktoś mnie skrzywdził. Gdy ktoś robił mi coś złego, rodzice nie stawali w mojej obronie. Zostawałam sama ze swoim poczuciem zranienia. Nikt nie tłumaczył mi, dlaczego ktoś może mnie nie akceptować. Nie rozumiałam niektórych zachowań wobec mnie. Myślałam, że każdy każdego lubi. Dopiero gdy dorosłam, doszło do mnie, że każdy ma wady i zalety, i że nie zawsze jest tak, że wszyscy siebie lubimy. Trudno było mi to zaakceptować.

Życie DDA jest huśtawką od butelki do butelki rodziców. I każdy dzień jest nieprzewidywalny. Żyje się w jakimś strachu. Nie stawia się kroków całą stopą, chodzi się na palcach. Dlaczego? Żeby na przykład nie obudzić albo nie zdenerwować pijanego ojca i nie usłyszeć przykrych słów. Bawisz się w kącie niezauważona przez nikogo.

POST 7

Osoba z syndromem DDA zaczyna i nie kończy. Z lęku, że coś jednak może się udać i zwróci na siebie uwagę. I co wtedy? Lepiej jednak gdzieś się ukryć, przemknąć niezauważonym. Chociaż niektóre pomysły na biznes są całkiem dobre, to na nich się kończy. Brak wsparcia.

Do wszystkiego się zapalam i wiem, że dałabym radę, ale odkładam to na później. Żyję wyobrażeniami sukcesu danego pomysłu, ale nie jego realnością. Trudne. Jeszcze nie napisałam do końca tej książki, nie wiadomo, jakie będą jej losy, czy ktoś to wyda, czy nie, ale ja już żyję jej sukcesem.

POST 8

Gdy brakuje mi kasy, myślę sobie: napiszę książkę. Piszę książki od 30 lat i żadnej nie dokończyłam. Złotówki nie zarobiłam, więc chodzę do pracy. Właściwie to jeszcze chodzę, bo już mnie szef zwolnił, więc muszę na serio napisać tę książkę, żeby coś zarobić. Ha, ha, ha! Może to będzie ta motywacja. To jest takie wybieganie w przyszłość. I życie marzeniami na jawie. Jako dziecko zawsze marzyłam o trzeźwym domu i wyobrażałam sobie, jakby to było…

POST 9

Ewidentnie mam coś z głową. Żeby była jasność: DDA niczym nie różni się od NIE DDA. Z wyglądu. I dla jasności DDA to nie FAS. FAS to zespół chorobowy, który dziecko dostaje w spadku od pijącej w ciąży matki. DDA to dziecko, które dorasta w środowisku alkoholowym. W takim środowisku nie ma miejsca na bezpieczeństwo i stabilizację. Nie ma miejsca na prawdę. I takie dziecko też nie ma swojego miejsca. Przeganiane z kąta w kąt żyje sobie swoim życiem, marząc tylko, żeby nikt go nie zauważył. DDA ma wyjątkowo ciężko w życiu. Ciągle pod górkę.

Natomiast FAS to ma już całkiem przechlapane. Swoją drogą worek owodniowy powinien być zrobiony z folii bąbelkowej. Może bardziej by chronił przed konsekwencjami alkoholowych libacji matek. Wiemy coś o narkotykach, o alkoholizmie, ale wiedzieć to jedno, rozumieć to drugie, a mieć świadomość konsekwencji to trzecie. I jest jeszcze czwarte – umieć je ponieść. Dlatego młodzież powinna być dogłębnie uświadamiana co do konsekwencji zażywania narkotyków i picia alkoholu, gdy kobieta jest w ciąży. A może zażywanie narkotyków i picie, gdy kobieta jest w ciąży powinno być karalne? W końcu to jakaś przemoc wobec nienarodzonego.

POST 10

Niedługo święta. Robię piernik. Wszystko dałam. Piernik do piekarnika. O masz! Mąki nie dałam. Ciasto siedzi w piekarniku już z pół minuty. Wyjęłam. Do michy. Dosypałam mąki, wymieszałam, wcisnęłam do brytfanek. Do piekarnika. Spoko. Teraz zastanawiam się, czy nie dałam jednak tej mąki drugi raz? W tym wypadku nie ma co zwalać winy na DDA. Chociaż jako dziecko często uciekałam przed awanturującym się ojcem, więc ten pośpiech i taką wewnętrzną ucieczkę mam w sobie.

POST 11

Niedziela. Idę morsować. Nie wiem, po co? Ale idę. Temperatura pięć stopni na plusie. Prawdziwy mors.

POST 12

Otworzyłam biuro nieruchomości. Marzyłam o tym od lat. Serio? Po co? Bo chciałabym kupić sobie wymarzony (jeszcze miesiąc temu było to BMW X1) samochód Range Rover Evoque. Po chuj mi takie drogie auto? Nie wiem. Oczywiście nie tylko po to otworzyłam to biuro. Chciałam zabezpieczyć siebie, swoją przyszłość i swojego dziecka.

Chciałabym wyremontować dom po mojej mamie. Ten ciągły brak motywacji, patrzenia w przyszłość i dbania o to, co będzie. Dzieci DDA tak mają. Są tu i teraz. Nie mają poczucia stabilizacji, bo brakowało im tego w dzieciństwie. Nie dbało się ani o jutro, ani o to, co dalej. Życie DDA w dzieciństwie było w tym miejscu i o tej porze. Jutro będzie jutro. Jedzenie miało być na dziś. A jutro? Pomyślimy jutro…

Dla każdego ważne jest poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Bycie kochanym. Dla DDA to jest podwójnie ważne, ale bywają chwile kryzysowe. Nawet mając dosłownie wszystko, co potrzeba w życiu: dom, rodzinę, pieniądze, pracę, zdrowe dzieci, stabilizację przychodzi taki moment, w którym budzą się demony z dziecięcych lat i burzą cały ten poukładany świat. Wewnętrznie zmiatają w człowieku jego bezpieczeństwo. Praca nad sobą rusza od początku. Poza tym, mając rodzinę, pracę, dom, ustabilizowane i szczęśliwe życie, i tak jest gdzieś jakaś pustka. Nie wiem, czy można powiedzieć: jestem chory na DDA? Nikt chyba nigdy takiej diagnozy pacjentowi nie postawił. Właściwie to nie wiem, czy kiedykolwiek pochylono się nad tym „zjawiskiem” aż tak dogłębnie jak nad depresją, alkoholizmem albo narkotykami.

POST 13

Ciągle biję się z myślami, co zrobić ze swoim życiem? Tyle planów, pomysłów… Żaden nie został zrealizowany. Bo po co? Ten wewnętrzy niepokój, brak poczucia bezpieczeństwa, sprawiają, że w moim życiu panuje chaos. Nic nie ma swojego miejsca, ja nie mam swojego miejsca. Być może jedynym stabilnym miejscem będzie trumna. To będzie moje miejsce. Na pewno.

Jest natomiast w środku, w człowieku, pęd do czegoś, po coś. „Coś” zawsze jest nieokreślone. Może we mnie jest on spowodowany nie tyle syndromem DDA, co ADHD? Tego nie wiem. Gdzieś się spieszę, muszę robić pięć rzeczy naraz, bo jedna mnie nie zadowala, to za mało. Ciągle się wiercę, nie mogę usiedzieć w jednym miejscu dłużej niż pięć minut. Mam świadomość, że moje życie może skończyć się w każdej chwili, więc chciałabym przeżyć jak najwięcej.

POST 14

Kim to ja w życiu nie byłam. W myślach każdym, w realu nikim. I chyba tak już zostanie.

Nie bez powodu mówi się, że najpiękniejsze jest pierwsze 40 lat dzieciństwa. I ja przez te lata przeżywałam dzieciństwo, a teraz weszłam w wiek młodzieńczy, za 20 lat, czyli po sześćdziesiątce, zacznę być dorosła. Kurczę, jak nic prosta matematyka, muszę żyć 120 lat. OK. Pasuje. To jest właśnie plan na życie: przeżyć 120 lat. Jak? Nie wiem.

POST 15

Ten idiota, dla którego zostawiłam spokojne życie, bo mi się zachciało fajerwerków, facet marzeń, u boku którego miałam być przeszczęśliwa, znowu mnie zwyzywał. I zdradził. To łajdak. Złość moja wzięła górę. Potknąć się może każdy, nie ma co tego przekreślać, tyle było fantastycznych chwil w naszym życiu i wiele jeszcze przed nami, że warto dać mu szansę. Czuję się przez niego bardzo skrzywdzona. Widziałam w nim kogoś, kto będzie ze mną zawsze, do końca życia. Nie pomógł mi podnieść się po tej zdradzie, ale za to uderzał we mnie wyzwiskami. Nie zapytał, jak może mi pomóc, żebym ból zdrady zniosła lepiej. Niszczył mnie podejrzeniami. A ja nadal gotowa byłam dać mu drugą szansę. Co ja mówię, jaką drugą! Kolejną! Nie chciał. Wyjeżdżał z inną dziewczyną. Trochę jej zazdroszczę: nie wyzwisk, ale porannych kaw, śniadanek, jego poczucia humoru i wspaniałego seksu. Ale to akurat nam było ze sobą wspaniale, im wcale tak dobrze być nie musi. I mam nadzieję, że nie będzie.

 

Poza tym ja też go skrzywdziłam. Nie potrafiłam od początku być tak otwarta, a przede wszystkim odciąć się od przeszłości. Ciągle paraliżował mnie strach przed czymś. Będąc z nim w związku, czułam się jednak, jakbym poznawała świat na nowo. To był trudny, ale ekscytujący proces. Nigdy nie miałam poczucia bezpieczeństwa, więc bałam się wszystkiego, co nowe. Ten czas z nim był tak różny, skrajny, od płaczu po śmiech, od wyzwisk do szczęścia, a ja mimo wszystko czułam się, jakbym wyszła z kokonu i przepoczwarzała się w motyla. Bałam się ogromnie, że to stracę. Miałam w sobie tak wielki lęk, że on może znaleźć kogoś lepszego. Nie wyobrażałam sobie, że może być ktoś inny u jego boku zamiast mnie. Ale nie potrafiłam o tym rozmawiać. Chowałam to w sobie. I go straciłam.

POST 16

Ta zdrada boli. Tym bardziej, że ja też zdradziłam kogoś, żeby być z nim. Wierzyłam w niego i jemu. Przeprosił, płakał. Wybaczyłam. Jako DDA nie umiem szanować siebie, dbać o siebie i o poczucie swojej wartości. Jestem dobra dla każdego, bo tak trzeba, bo tego się ode mnie oczekuje. A moje emocje, uczucia zawsze są nieważne. Z tyłu. Jestem lojalna i wobec niego byłam, ale swoim zachowaniem budził we mnie nieznane dotąd emocje. Takie, które mnie zaskakiwały. Wytrącały z równowagi i odbierały spokój. Ta zdrada boli, ale jego też bolała. Wiem, że to czysta fizjologia i dziewczyna, z którą mnie zdradził, jest dla niego nikim. Wiedziałam, że już więcej tego nie zrobi. Zaufanie. Nie wsparł mnie jednak, żebym jakoś sobie ze zdradą poradziła. Ja też go nie wspierałam w wielu rzeczach.

POST 17

Moi rodzice zajęci inwestowaniem w procenty Polmosu nie mieli dla mnie w ogóle czasu. Sama sobie tłumaczyłam, co jest dobre, a co złe. I jestem, jaka jestem. Wolałam być dobrym, empatycznym człowiekiem, bo sądziłam, że dobro do mnie wróci. Bla, bla, bla… Co bym nie robiła, to słyszałam właśnie to. Zawsze mi mówiono: dobro do ciebie wróci. Wraca. Rzeczywiście wraca. Na swojej drodze spotykam głównie dobrych i wartościowych ludzi.

POST 18

Praca nad sobą jest bardzo ciężka. Motywowanie siebie samej, wpajanie sobie samej, co się kiedy powinno. Najtrudniej jest wychować samego siebie. Wymagać od samego siebie. Dostrzec swoje wady i zalety. Zaakceptować siebie i być sobą. Trudne?

Trudno jest przestać zwracać uwagę na opinie innych ludzi. Ogólnie wychowaliśmy się ze zdaniem: „Co ludzie powiedzą?”. Co chcą, to powiedzą. Po to człowiek ma język, żeby gadać. Tylko dobrze by było, żeby umysł był otwarty, a potok słów miał jeszcze jakąś logikę. Żyjemy pod opinię ludzi, rezygnujemy ze swoich uczuć i pragnień, bo co ludzie…. Mnie to nie interesuje, co powiedzą. Ich sprawa. Ale jeśli mówią na mój temat, to albo są zazdrośni, albo znudzeni swoim życiem. Ludziom brakuje odwagi do zmian. Trzeba mieć odwagę i siłę, żeby coś zmienić w swoim życiu. Ludzie nie są wytrwali. W większości.

POST 19

Trudno jest zbudować trwały związek. Dochodzi się w pewnym momencie do ściany, której nie można pokonać, bo nie widzi się żadnych sensownych rozwiązań poza ucieczką. Poza tym te związki z reguły są toksyczne. Niszczą psychikę. Mam wrażenie, że jestem z niższej półki. I sięgam w uczuciach po najniższą półkę. Trudno zadrzeć głowę i sięgnąć wyżej, niż się myśli, że się jest. Chociaż zawsze sobie powtarzam, że osoba, która mnie lubi, kocha to jest właśnie ta wyższa półka. I zastanawiam się, dlaczego się schylił, schyliła. Raz dlatego, że miałam taki dom, jaki miałam, a dwa, że ktoś wzbudził we mnie poczucie winy za nieudany związek. To byli moi rodzice. Miałam ogromne poczucie winy za to, że piją, że się rozwiedli. Dźwigam w sobie ciężar odpowiedzialności za rzeczy niezależne ode mnie. Nie potrafię pozbyć się poczucia, że życie moich rodziców to ich dzieło i ich wybory, nie moje.

POST 20

Gdy jednak doprowadzam coś do końca, bo czasem tak się zdarza, to jest mój ogromny sukces i radość. Nie z profitów, ale dlatego, że coś skończyłam.

POST 21

Charakter mam bezpłciowy. Serio. Jestem z ostatniego dnia raka. Potem jest lew. I tak oto jestem rakiem z domieszką lwa. Z rykiem lwa idę do tyłu jak rak. Zdarza mi się o coś zawalczyć, ale wtedy regeneruję się pół roku. Wygrana daje mi poczucie, że jednak jestem w czymś dobra. Z reguły jednak wycofuję się i odpuszczam, bo wydaje mi się, że nie zasługuję na sukces. Dlatego nie mam nic. I nikogo.

POST 22

Jestem uległa. Na wszystko się zgadzam. Nie jestem asertywna, bo boję się, że ludzie mnie nie będą lubić i szanować. Nikt nie nauczył mnie, że jestem wartościowa. Jak już pisałam, rodzice dość mocno wspierali rozwój Polmosu, więc wódkę na stole widziałam częściej niż chleb. O kiełbasie nie wspomnę. Głód i wódka były na porządku dziennym. O uczuciach, o szacunku do siebie nikt nigdy ze mną nie rozmawiał. Są takie uczucia? Serio? Tak, teraz już to wiem. Są takie uczucia.

POST 23

Moja mama piła po kryjomu. Nie wiem, co w jej życiu poszło nie tak, że nosząc mnie pod sercem, rzadko, ale jednak, zalewała się w trupa. FAS? Mogę się tylko domyślać. Wszystko ma swoje przyczyny i konsekwencje. Bywam czasem przytępiona, jak coś robię. Albo zanim zacznę coś robić, najpierw ogarnia mnie tępota i rozwiązanie jakiegoś problemu zajmuje mi więcej czasu niż komuś innemu. Zanim znajdę proste, logiczne rozwiązanie, muszę krążyć i zaczynać od nie wiadomo jakiej strony.

Rozwiązywanie problemów, organizowanie i podejmowanie decyzji to moje najsłabsze punkty. Wiem, że nie wszyscy, którzy nie mają zmysłu organizacyjnego, są DDA, ale ja naprawdę nie umiem się zdecydować, miotam się. Wątpliwości ma każdy, ale to, co czuje DDA, nie da się wyrazić słowami.

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?