Ring GirlTekst

Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Ring Girl
Ring Girl
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 69,80  55,84 
Ring Girl
Audio
Ring Girl
Audiobook
Czyta Masza Bogucka
39,90 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

RUNDA 7

Przegadaliśmy z Loganem pół nocy. Na szczęście on nie pamiętał, że tamtego razu nazwałam go po imieniu, więc nie musiałam się tłumaczyć. Dowiedziałam się za to ciekawych rzeczy na jego temat. Elodie – jego „narzeczona”, była tylko przykrywką. Tworzyli fikcyjną parę, by Logan skupiał się na treningach i walkach, a nie oglądał się za panienkami. To podobno miało odstraszać od niego inne kobiety. Oficjalnie mieszkali razem, ale w apartamencie Logana było kilka sypialni.

– Nigdy jej nawet nie pocałowałeś? – zapytałam.

To było dla mnie dziwne. Taki facet jak Logan, testosteron aż z niego buchał, a on nie tknął atrakcyjnej laski, z którą mieszkał? Nie chciało mi się w to wierzyć.

– Nie, Elodie nie jest w moim typie – odpowiedział, a ja prawie mu uwierzyłam.

– Więc wtedy, tamtego wieczoru, ktoś zauważył, że wyszedłeś, i nasłali ją na nas, by nam przerwała? – zapytałam, a Logan się uśmiechnął.

– Dokładnie tak było. Mój ojciec i trener starają się krótko mnie trzymać. Nawet teraz, gdy mam kontuzję, nie pozwalają mi na wiele.

– Ale chyba już lepiej, co? Nie masz stabilizatora – zauważyłam.

– Lepiej, dziękuję. Po Nowym Roku wracam do treningów.

– Będziesz pakował? – Chwilami nadal udawałam głupawą panienkę, bo zaczęło mi się to podobać. Mogłam być kimś innym, niż byłam. Odciąć się choć na chwilę od mojego życia i mieć gdzieś wszystkie problemy.

– Pakował? – Śmiech Logana ponownie rozbrzmiał po pokoju. – Trenował, pilnował restrykcyjnej diety, przekraczał własne możliwości – wyjaśnił.

– To brzmi bardzo imponująco – przyznałam, a wtedy on podszedł do mnie. Podniosłam wzrok, by spojrzeć na jego twarz.

– Gadamy ciągle o mnie, a ty? Nawet nie wiem, jak masz na imię – powiedział.

– Eden, mam na imię Eden – bąknęłam, bo momentalnie zaschło mi w gardle.

– Okej, Eden, a co tu robisz sama w Boże Narodzenie? Nie powinnaś teraz świętować z rodziną albo bawić się z przyjaciółkami na świątecznej imprezie? – zapytał.

– To skomplikowane – wydusiłam.

Logan zbliżył się do mnie jeszcze bardziej. Przez jedną sekundę myślałam, że mnie rozgryzł, ale on tylko uśmiechnął się uwodzicielsko.

– Też nienawidzisz Bożego Narodzenia? – zasugerował, a ja odruchowo skinęłam głową. Nie chciałam wymyślać innej wymówki. – Ja też, ale moja rodzina i trener są bardzo zżyci. Od lat nie wyprawiamy świąt w domu, tylko tutaj, w hotelu. Wiesz, na bogato. Ja tego nie lubię, dlatego zaraz po kolacji zawsze uciekam do siebie. Jaka jest twoja historia? – zapytał, krzyżując dłonie na piersiach.

– Poczułam się jak na spotkaniu AA. – Zaśmiałam się nerwowo i odsunęłam od niego. – Mówiłeś, że szedłeś do siebie, więc może już idź? Dziękuję za ratunek – dodałam.

Spanikowałam. Najnormalniej w świecie przestraszyłam się tego, że powiem za dużo. Logan spojrzał na mnie, mrużąc oczy, ale nie dostrzegłam w nich złości. On był mną zaintrygowany.

– Jesteś naprawdę skomplikowanym stworzeniem, Eden. Jak wrócisz do Nowego Jorku, to odezwij się do mnie. Zapraszam cię na mój trening.

– Nie…

– Uratowałem cię już dwa razy, więc nie przyjmuję odmowy – przerwał mi. – Znajdziesz mnie na Instagramie pod nazwą dante_killer_92.

– Okej, odezwę się – odpowiedziałam szybko.

Nie byłam pewna, czy powinnam się odezwać. Mój plan, by zemścić się na ojcu, był aktualny, ale w mojej głowie pojawiły się wątpliwości. Że pogubię się we własnych kłamstwach. Że mnie to znudzi, a nie będę mogła się wycofać. Że za bardzo skrzywdzę ojca…

– A teraz życzę ci wesołych świąt, Eden. – Znowu się zbliżył i niespodziewanie cmoknął mnie w policzek. Tak zwyczajnie, bez podtekstów.

– Wzajemnie, Lo… – Ugryzłam się w język i wymyśliłam na poczekaniu. – Los jest przewrotny. Nie sądziłam, że znowu cię spotkam.

– Ja również, ale to chyba nie jest zwykły zbieg okoliczności. Sprawdźmy to. Czekam na wiadomość od ciebie do sylwestra, do północy. Potem już nie odpiszę. – Postawił warunek, a ja się uśmiechnęłam.

– Zawsze dostajesz to, czego chcesz? – zapytałam.

– Nie, nie zawsze. I jeszcze nie wiem, czy ciebie chcę, a nawet jeśli, to w jaki sposób – wyjaśnił z tajemniczym uśmiechem.

Spuściłam wzrok. Zawstydziłam się. Dawno nie spotkałam kogoś tak pewnego siebie, a jednocześnie normalnego. Tak. Logan „Dante” Johnson wydawał się świetnym facetem. Wiedziałam jednak, że nie był taki idealny. Ja też nie byłam. I może dlatego uważałam, że byliśmy do siebie tacy podobni.

– Do zobaczenia, Eden – dodał i nawet nie czekał na odpowiedź. Po prostu wyszedł.

Jakby był pewny, że się odezwę. Że znowu się spotkamy. I choć w głębi duszy bardzo tego chciałam, nie tylko ze względu na zemstę, to musiałam to wszystko jeszcze przemyśleć. Miałam w końcu czas do sylwestra.


RUNDA 8

Wróciłam do NY następnego dnia. Weszłam do mieszkania i mimo wszystko nie poczułam się tak źle, jak zakładałam. Wypierałam z głowy myśli o ojcu i naszej kłótni. Wiedziałam, że w końcu któreś z nas się złamie i odezwie. Tym razem to jednak nie miałam być ja. Nie chciałam zakończyć tego roku z totalnym dołem emocjonalnym, więc poszłam na całodobową siłownię, która mieściła się niedaleko mojego mieszkania. O dziwo, nie byłam na niej sama, więc kolejny raz nieco mi ulżyło. Zmęczyłam się, nabrałam dystansu i od razu poczułam się lepiej. Poziom endorfin podniósł się do normalnego stanu, a świat choć na chwilę stał się lepszy. W dodatku, gdy wracałam pieszo do domu, zaczął padać śnieg. Spojrzałam w niebo, a na moją twarz opadały kolejne błyszczące płatki. Uśmiechnęłam się. Gdzieś w sercu poczułam spokój. Jakby wszystko miało się ułożyć, choć nic na to nie wskazywało. Myśl pozytywnie, Eden – powtarzałam sobie.

Do sylwestra krążyłam między swoim mieszkaniem, pobliskim supermarketem a siłownią. I tak było mi dobrze. Carter zasypywał mnie wiadomościami z pytaniem, czy spędzę z nim sylwestra w Paryżu, ale ten pomysł wydał mi się zbyt… Zobowiązujący? Romantyczny? Sama do końca nie byłam pewna, ale Paryż kojarzył mi się z miastem zakochanych. A my zakochani nie byliśmy. W dodatku każda kolejna wiadomość od niego coraz bardziej mnie wkurzała. Tamtego wieczoru, przed Wigilią, nie został na noc… I chyba o to chodziło. Wtedy coś we mnie pękło. Bałam się samotności, a on zapełniał tę lukę w moim życiu. Ale tylko wtedy, gdy miał na to ochotę. Nie znał mnie za dobrze. Wiedział, co lubię w łóżku i jak wywołać u mnie cudowny orgazm, ale… Cholera, to było za mało. Nie miałabym problemu z kumplem do łóżka, ale on zdecydowanie chciał opuścić strefę przyjaźni. Tyle że niewiele oferował w zamian. Może i się starał, ale ja chyba miałam zbyt duże wymagania. Czego oczekiwałabym od mojego faceta? Boże, nigdy tak naprawdę nie byłam w stałym związku, więc trudno mi było wyobrazić sobie mój ideał. Fizycznie Carter odpowiadał mi w stu procentach. Wysportowany, wysoki, z cudownym uśmiechem. Potrafił mnie rozbawić. I wydawałoby się, że to tak wiele. Chwilami myślałam, że jestem po prostu zimną suką, która nie potrafi docenić takiego miłego „chłopca”, ale… I tu w moich myślach za każdym razem pojawiał się Logan. Nie chłopiec, tylko mężczyzna. Z krwi i kości. Buchający testosteronem bokser, a prywatnie wydawał się taki… Normalny. Intrygowały mnie te jego dwie twarze. Bardziej ta bokserska, ale to zrozumiałe. To była moja obsesja. Dlatego w sylwestra, tuż przed północą, znalazłam jego profil na Instagramie i napisałam do niego. Wysłałam jedynie uśmiechniętą buźkę i byłam przekonana, że na odpowiedź poczekam dobrych kilka dni. Że codziennie dostaje mnóstwo wiadomości. Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy Logan odpisał dosłownie po chwili:

dante_killer_92: Już myślałem, że się nie odezwiesz! :)

eden_007: Nie masz nic lepszego do roboty w sylwestra, tuż przed północą, niż siedzieć z telefonem w ręku? ;)

dante_killer_92: Nudna impreza. Wszyscy pijani, ja trzeźwy. Zacząłem treningi nieco wcześniej.

I wysłał mi filmik z jakiegoś klubu, z loży dla VIP-ów, gdzie rzeczywiście wszyscy wkoło mieli nieźle w czubie. W końcu był sylwester. Ja za to wysłałam zdjęcie moich stóp w grubych skarpetach i z kubkiem kakao w ręku.

eden_007: Twoje zdrowie!

dante_killer_92: Twoje zdrowie, Eden! :)

Dołączył zdjęcie swojej szklanki wody z lodem, cytryną i miętą.

eden_007: Z kim będziesz się całował o północy? :)

Zapytałam o to dla zabawy. Miałam naprawdę dobry nastrój. Chciałam, by ostatnie chwile tego roku były dobre.

dante_killer_92: Uwierzysz, że z nikim? Co za fatalny koniec i początek roku! ;)

eden_007: To tak jak u mnie :(

dante_killer_92: Mogę być pierwszym, który do ciebie zadzwoni w Nowy Rok. Podaj mi swój numer.

Zaśmiałam się. Cwaniaczek – pomyślałam, ale w sumie przecież nie było w tym nic złego. Podałam więc numer i napisałam, że chcę się obudzić już w nowym roku, więc lecę spać. Logan odpisał wesołą buźkę z całusem, a ja znowu się uśmiechnęłam. Zamknęłam oczy, a rano byłam już o rok starsza. Świat się nie zmienił. Ja też niewiele, ale moje nastawienie już tak.

Czułam pozytywną energię.

Poszłam pobiegać, wypiłam koktajl, bo zawsze w Nowy Rok obiecuję sobie trzymać dietę i dbać o siebie. Różnie z tym bywa, ale moja kondycja fizyczna nie była taka zła. Wzięłam prysznic, a gdy wychodziłam z łazienki, moja komórka zaczęła dzwonić. Numer był nieznany, ale od razu wiedziałam, że to Logan.

– Halo? – odebrałam wesoło.

– Jesteś ostatnią osobą, z którą pisałem w starym roku, i pierwszą, z którą rozmawiam w nowym.

– Mam się czuć zaszczycona? – zażartowałam.

– Powinnaś. – Logan również miał dobry nastrój.

 

– No dobrze, więc jestem zaszczycona, panie bokserze.

– Świetnie, to teraz nic nie mów, tylko posłuchaj. Pan bokser zaprasza cię na trening i zanim odmówisz, dodam, że zaraz wyślę ci dokładny adres. Do zobaczenia, Eden!

Powiedział i zakończył rozmowę.

– Co, halo?! Halo! – Patrzyłam w ekran swojego telefonu, a po sekundzie dostałam od niego wiadomość z adresem. I znowu się uśmiechnęłam.

Logan po prostu znał się na kobietach. Wiedział, że zaraz zaczęłabym wymyślać milion wymówek. I miał rację, bo ja sama nie wiedziałam, co wyprawiam. Trening? Jaki trening? Potrząsnęłam głową i odsunęłam na chwilę te myśli, ale one zaraz wróciły. Sprawdziłam miejsce, do którego mnie zaprosił, i był to prywatny apartament w jednym z hoteli przy Park Ave. Tak trochę na uboczu… Nie wiedziałam, co mam o tym sądzić. I niby jak miałam się ubrać? Na sportowo? Czy to był tylko żart z tym treningiem? Po długiej walce z własnymi myślami postanowiłam, że pójdę. Chciałam się z nim spotkać i dowiedzieć się, co planował. Byłam wręcz przekonana, że to randka, więc zamiast szykować strój na siłownię, odpaliłam się w tę samą kieckę, którą miałam na gali boksu. Upięłam włosy w seksowny luźny kok. Nie wiem, co mi odwaliło. Dlaczego myślałam, że to randka? Gdy wysiadłam z taksówki, czułam w brzuchu dziwne motyle. Nie sądziłam, że może mnie to dopaść. Byłam naprawdę podekscytowana. Weszłam do hotelu, zapytałam o Logana i zostałam skierowana do prywatnej windy. Jadąc na górę, miałam w głowie mnóstwo scenariuszy tego, co może się wydarzyć. Cieszyłam się do momentu, w którym opuściłam windę. Spodziewałam się stolika ze świecami czy innych romantycznych głupot, a tam był… basen.


RUNDA 9

Rozejrzałam się z niedowierzaniem. Boże, ale z ciebie idiotka, Eden – pomyślałam i już chciałam zawrócić i udać, że w ogóle mnie tam nie było. Co mi przyszło do głowy, by przyjąć, że to randka? Zrobiłam się cała czerwona, co zdarza mi się naprawdę rzadko. Cieszyłam się jedynie, że nikt mnie nie widzi. Przywołałam windę i przeskakując z nogi na nogę, czekałam, aż przyjedzie. Było już dwadzieścia po ósmej, więc Logan pewnie kręcił się gdzieś w pobliżu. Spotkałam go w momencie, gdy drzwi windy się rozsunęły, a on z niej wyszedł. Był ubrany w dres, na głowie miał czapkę bejsbolówkę, a na ramieniu sportową torbę, a ja wtedy niemal spłonęłam z zażenowania.

– O, fiu, fiu! – zagwizdał, rozbawiony moim widokiem. – To twój strój na siłownię i basen? – dodał.

Wstyd mi było spojrzeć mu w oczy.

– Nie wiem, co mi się ubzdurało. Byłam przekonana, że robisz sobie ze mnie jaja, i…

– Myślałaś, że to randka? – Wyprzedził moje myśli. Jego ton był odrobinę rozbawiony, ale łagodny. Ulżyło mi, że nie wziął mnie za kompletną idiotkę. Podniosłam wzrok, uśmiechając się lekko.

– Tak, wybacz. Zbłaźniłam się – przyznałam.

– Skoro jesteśmy ze sobą szczerzy, to muszę się przyznać, że przychodzę tu popływać, gdy czuję, że moje ciało ma dość siłowni. Trener i ojciec o tym nie wiedzą – powiedział.

Zaskoczył mnie tym wyznaniem.

– Więc naprawę będziemy dziś pływać? – Skrzywiłam się nieco.

– Jest basen, sauna i jacuzzi na dachu.

– Jest też mróz. – Zaśmiałam się.

– Nie zmarzniesz, nie martw się. To jak, wskakujemy? – powiedział z entuzjazmem, rzucił torbę na podłogę i zaczął się rozbierać. Minutę później wskoczył zgrabnie do wody i wynurzył się w połowie długiego basenu. Spojrzał na mnie, gdy stanęłam na krawędzi ze skrzyżowanymi na piersiach dłońmi.

– Nie mam stroju kąpielowego – stwierdziłam.

– Ale chyba pod tą kusą kiecką masz jakąś bieliznę? – Jego wzrok wręcz przenikał przez materiał. – Czy nie masz? – dodał, poruszając śmiesznie brwiami.

– Nie no, mam, ale… – Rozejrzałam się wokoło. – Nikt nas tu nie przyłapie? – zapytałam. Czułam dziwną ekscytację.

– Nie, nikt nie będzie nam tu przeszkadzał. Oficjalnie jestem na kolacji z moją narzeczoną, ale Elodie jest w spa, a ja mam kilka godzin wolności. I chcę spędzić je z tobą – powiedział i podpłynął bliżej. – No już, zrzucaj kieckę i wskakuj, Eden. Popływamy, a potem pójdziemy do jacuzzi i sauny.

– Po takim wysiłku będę głodna jak wilk. – Zaśmiałam się, zsuwając ze stóp szpilki.

– Niedaleko jest świetna knajpa.

– Okej, ale ja płacę! – zastrzegłam.

Logan podpłynął do krawędzi i z lekkością wyskoczył z wody. Stanął naprzeciwko mnie, cały mokry i cholernie seksowny. Pierwszy raz byłam kimś zafascynowana. Jego pewność siebie, a jednocześnie łagodność sprawiały, że swobodnie się przy nim czułam.

– Zdejmiesz w końcu tę kieckę? – zapytał, nie odrywając ode mnie wzroku.

Jego potężna sylwetka górowała nad moją. Każdy mięsień był dopracowany do perfekcji. Logan był chodzącym ideałem. Moim ideałem faceta. I właśnie to sobie uświadomiłam.

– No już, już, panie niecierpliwy! – Zaśmiałam się, by nie budować aż takiego napięcia. Choć miałam wrażenie, że i tak nie dało się go całkowicie rozładować.

Stanęłam tyłem do Logana, by rozpiął mi suwak. Jego mokre od wody dłonie sprawiły, że przeszedł mnie dreszcz. Sukienka zsunęła się z mojego ciała na podłogę. Zrobiłam krok, by z niej wyjść, a następnie odwróciłam się do niego. Czarna bielizna, którą założyłam, nie należała do tych bardzo wyzywających, ale czułam się, jakbym stała przed nim zupełnie naga. Potarłam dłońmi ramiona. Jego spojrzenie mnie onieśmieliło, ale to było fajne uczucie.

– I co powiesz? – zapytałam.

Chciałam poznać jego myśli. Po co zaprosił mnie na basen? I co w ogóle o mnie myślał?

– Zrobimy dziesięć długości basenu. Ten, kto wygra, stawia kolację – zaproponował z błyskiem w oku.

Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo Logan od razu wskoczył do wody i zaczął nasze małe zawody. Oboje doskonale wiedzieliśmy, że nie miałam z nim szans, ale podjęłam wyzwanie. Bez wahania ruszyłam za nim. Woda w basenie była przyjemnie chłodna. Od razu mnie pobudziła i poczułam ducha walki. Co chwilę sprawdzałam, gdzie jest Logan, ale on już zdążył wyprzedzić mnie prawie o całą długość. Nie poddawałam się. Uwielbiałam pływać, więc kolejny trening tego dnia na pewno by mi nie zaszkodził.

Przegrałam, ale to była naprawdę fajna zabawa. Byłam podekscytowana. Gdy dobiłam do brzegu, Logan już na mnie czekał. Siedział z nogami w wodzie i szeroko się uśmiechał.

– Masz niezłą kondycję. Ćwiczysz? – zapytał, nie ukrywając zadowolenia.

– Trochę biegam, pływać też mi się zdarza – odpowiedziałam i wyszłam z wody, by usiąść obok niego. Byłam tak blisko, by czuć ciepło jego skóry.

– A myślałaś o mojej propozycji zostania ring girl? Czy też uważasz, że robię sobie z ciebie jaja?

– A nie robisz? – Zaśmiałam się, a wtedy Logan objął mnie ramieniem. Niby tak po kumpelsku, ale to było naprawdę przyjemne.

– Powiem ci coś w tajemnicy, ale obiecaj, że nikomu nie powiesz. – Logan nachylił się do mnie konspiracyjnie.

– Obiecuję!

– Tam, na ringu, w trakcie walki za każdym razem czuję ogromną presję. Nigdy tego nie pokazuję, staram się być skupiony, ale wszyscy na mnie liczą. To mnie przytłacza. Serio.

Starałam się nie wyglądać na zaskoczoną tak szczerym wyznaniem, a Logan mówił dalej.

– I tak sobie pomyślałem, że bardzo dobrze się czuję w twoim towarzystwie i fajnie by było, gdybyś była blisko w trakcie walk, a jako ring girl będziesz miała taką możliwość.

– Nie rozpraszają cię te dziewczyny? – zapytałam.

Byłam w sumie ciekawa, jak to jest. W końcu ring girl to naprawdę atrakcyjne, skąpo ubrane kobiety, a faceci… to faceci.

– Nie zwracam na nie uwagi.

– Przyleciałeś z kosmosu – stwierdziłam. – Mieszkasz z atrakcyjną „narzeczoną na niby” i nic was nie łączy. Nie zwracasz uwagi na ring girl. Zaprosiłeś mnie… na basen!

– Wolałabyś, bym był łowcą i szedł do łóżka, z kim popadnie? – Logan zapytał poważnie.

Musiałam się chwilę zastanowić nad odpowiedzią.

– Wolę cię takiego, jaki jesteś. Bez udawania – powiedziałam i spojrzałam na niego.

– Nikt tak naprawdę mnie nie zna, Eden. – Logan pokręcił lekko głową.

W jego oczy wkradł się smutek.

– Ja bym bardzo chciała cię poznać. Tak szczerze – wyznałam, ale od razu przyłapałam się na tym, że byłam hipokrytką. Okłamywałam go, a chciałam wiedzieć, jaki był. To nie było w porządku.

– I vice versa – odpowiedział, uśmiechem przeganiając ten smutny błysk z oczu.

Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, a następnie skorzystaliśmy z jacuzzi na dachu. I tam znowu zaczęliśmy gadać. Logan w końcu „oficjalnie” mi powiedział, jak ma na imię, więc nie musiałam udawać, że nie wiem. Nie pamiętał tamtego momentu, gdy nazwałam go po imieniu. Miałam u niego zupełnie czystą kartę. I chciałam z niej skorzystać. Nie byłam w porządku, ale każdy przecież ma swoje tajemnice. On na pewno również je miał.


RUNDA 10

Po długiej rozmowie w jacuzzi postanowiliśmy skorzystać z sauny. Zadowoleni i owinięci jedynie w ręczniki weszliśmy do środka. Nie spodziewałam się jednak, że Logan zrzuci ręcznik i jak gdyby nigdy nic rozsiądzie się wygodnie, a następnie zamknie oczy.

– To obowiązkowe? – zapytałam.

Nie byłam pewna, czy chciałam się przy nim tak obnażać.

– Co? – Zerknął na mnie.

– No… – Wskazałam na niego, a potem ścisnęłam mocniej swój ręcznik na piersiach. Logan się roześmiał.

– Wybacz, to dla mnie naturalne. Nie musisz być nago, jeśli nie chcesz – odpowiedział spokojnie i znowu zamknął oczy.

Chyba chciał się po prostu odprężyć i wyciszyć, więc usiadłam naprzeciwko niego, nie zdjęłam ręcznika i także przymknęłam powieki.

Po chwili temperatura wzrosła, a ja żałowałam, że mam na sobie ten pieprzony ręcznik. Zaczęłam się kręcić, co chwila zerkając na Logana. Krople potu spływały po jego ciele, a ja nagle przestałam myśleć o tym, że było mi tak gorąco. Nie mogłam oderwać wzroku od Logana, który wyglądał na całkowicie odprężonego. Siedział z dłońmi założonymi za głowę i prezentował się… bosko. Naprawdę! Miałam wrażenie, że otaczała go jakaś tajemnicza aura. Mój wzrok sunął coraz niżej, ramiona, klatka piersiowa, brzuch… W końcu musiałam zerknąć także na TO miejsce. Nawet jakbym nie chciała, to i tak trudno było tego nie zrobić. Nie byłam specjalnie wstydliwa czy pruderyjna, w życiu widziałam raptem kilka kutasów, ale nigdy tak… niezobowiązująco. Chodzi o to, że Logan chyba nie był zainteresowany mną jako kobietą. Ze mną było odwrotnie. Cholernie mnie kręcił. I to tylko dlatego, że był bokserem. Bo przystojnych facetów jest przecież mnóstwo. Na przykład Carter. Miły, przystojny, wysportowany, ale nie miałam na jego punkcie bzika, a to tylko dlatego, że nie był bokserem.

– Gapisz się na mnie. – Z wycieczki wzrokiem po ciele Logana wyrwał mnie jego głos.

Potrząsnęłam głową i spojrzałam mu w oczy. Patrzył na mnie z głupawym uśmieszkiem.

– Podziwiam widoki. – Udałam, że nie zrobiło mi się głupio, ale nerwowo poprawiłam ręcznik na piersiach.

– Dlaczego go nie zdejmiesz? – zapytał Logan.

Próbował ukryć swoje rozbawienie.

– Bo to nie randka.

– Ach, tak. – Zaśmiał się i nagle przysiadł się do mnie. – Więc należysz do tych wymagających? – dodał, a ja się skrzywiłam.

– Słucham?!

– Wyluzuj, Eden, tylko żartowałem. – Logan objął mnie ramieniem. Poczułam jego gorące, rozpalone ciało. – Jesteś jakaś spięta. Nie odprężyłaś się w jacuzzi? – drwił.

Musiał zdawać sobie sprawę, że byłam nim zafascynowana. Spotykał się z tym pewnie na każdym kroku i był przyzwyczajony. Zaczęłam podejrzewać, że zapraszał tu wiele lasek. I nagle zrobiło mi się przykro, że byłam jedną z nich.

– Chyba powinnam już wracać – stwierdziłam stanowczo i wstałam.

– Tylko żartowałem, Eden – powtórzył Logan, a ja nie potrafiłam odpuścić.

Nie lubiłam, gdy ktoś drwił sobie ze mnie i urządzał jakieś gierki. A tak właśnie się poczułam. Nie wiedziałam, o co mu chodziło. I wcale nie chciałam się dowiedzieć.

– Wezwę taksówkę – dodałam i wyszłam z sauny. Przyśpieszyłam kroku, gdy usłyszałam, że Logan ruszył za mną.

– Eden, poczekaj! – zawołał, ale się nie odwróciłam.

W mojej głowie znowu wył alarm, że to wszystko, co robię, jest złe. Kłamstwa, manipulacje, dziwne gierki Logana. Najwidoczniej trafił swój na swego. Może byliśmy ulepieni z tej samej gliny? W końcu w pewnym sensie wychował nas jeden człowiek. Mój ojciec. Logan trenował u niego od dziecka.

– Nie, to zły pomysł, Logan – odpowiedziałam, nie patrząc na niego. Zaczęłam się ubierać. Musiałam natychmiast wyjść, by nie powiedzieć czegoś głupiego. Byłam mistrzynią mówienia nieodpowiednich rzeczy pod wpływem emocji.

 

– Dlaczego? Uraziłem cię? – zapytał, chwytając moje dłonie, bym przestała się chaotycznie ubierać. Na szczęście zdążyłam włożyć bieliznę.

– Tak, uraziłeś. Myślę też, że zapraszasz tu wiele innych dziewczyn. Tylko nie wiem, po co to robisz. Nie jesteś mną zainteresowany, więc nie…

– Nie jestem tobą zainteresowany? – przerwał mi.

Wydawał się zaskoczony.

– Popraw mnie, jeśli się mylę – odpowiedziałam, krzyżując dłonie na piersiach.

– Mylisz się, ale…

– O nie, nie kończ! – Zagroziłam mu dłonią.

– A ty daj mi coś powiedzieć. Trajkoczesz i nie dajesz mi dojść do słowa! – warknął na mnie.

Boże! Czemu był przy tym tak cholernie seksowny?

– Źle znoszę odtrącenie – wyznałam nerwowo.

– Nie odtrącam cię, Eden. Ja po prostu…

– Co? Co po prostu?! – Znowu mu przerwałam, ale zgromił mnie wzrokiem.

– Mam w kontrakcie zakaz kontaktów z kobietami.

– Że co? – pisnęłam.

– Mój kontrakt jest jak cyrograf z diabłem. Same zakazy i nakazy. Dzięki kontuzji miałem chwilę wolności, złapałem oddech i poznałem ciebie, ale… Nie mogę wdawać się w romanse. Grozi mi za to kara finansowa, a nawet dyskwalifikacja.

– To jest legalne? – Nie potrafiłam ukryć zaskoczenia.

Nie miałam pojęcia o takich praktykach. I nie mieściło mi się to w głowie.

– Takie są zasady. Chcesz być najlepszy, musisz się podporządkować. Ojciec i trener wiedzą, co jest dla mnie dobre. I choć czasami mam dość, to nie widzę dla siebie innej ścieżki. Ja nie potrafię nic innego, Eden. Boksuję od dziecka.

– Dlaczego uważasz, że nie potrafisz nic innego? – Byłam zdziwiona.

Logan „Dante” Johnson tak naprawdę był małym zagubionym w świecie boksu chłopcem. Podporządkowanym ojcu i trenerowi pionkiem.

– Bo nie potrafię. Przez treningi olewałem szkołę. Byłem dobry na ringu, więc nauczyciele przymykali oko na to, że niewiele się uczyłem. Stypendium sportowe dało mi bilet na uczelnię, a tam pole do popisu miał już mój ojciec. Ukończyłem ją tylko dzięki jego kasie.

Jego szczerość była naprawdę zaskakująca. Ale, o dziwo, nie dostrzegałam w tym żadnego podstępu. On chyba po prostu czuł, że może mi wiele powiedzieć. Ucieszyło mnie to.

– Chcesz porozmawiać o tym na spokojnie? – zaproponowałam.

Moja złość już zdążyła się ulotnić.

– Przy kolacji? – Logan uśmiechnął się nieco.

– Tak, ale ja stawiam!

– Dobrze, niech ci będzie. – Logan przewrócił oczami i nagle zrobił krok w moją stronę. Podniosłam wzrok, gdy ujął delikatnie moją brodę. Uśmiechał się łagodnie. – Chcę cię pocałować. Mogę? – zapytał, totalnie mnie tym zaskakując.

– Podobno nie możesz się wdawać w romanse – zażartowałam, bo także tego pragnęłam.

– Zawsze to ty możesz pocałować mnie – zasugerował, a ja nie czekałam ani sekundy dłużej.

Przyciągnęłam go do siebie. Logan objął mnie mocno, i nie wiem, czy to ja go pocałowałam, czy on mnie… To nie miało znaczenia. Prawda była taka, że nigdy nie czułam się tak, jak wtedy. W filmach takie sceny puszczane są w zwolnionym tempie, a w tle leci romantyczna muzyka. U nas nie było wolnego tempa ani muzyki, ale w moich brzuchu latała cała chmara motyli. Usta Logana były cudownie miękkie i delikatne. Czułam, że dał mi wszystko kontrolować, a sam doskonale nad sobą panował. Nie rzucił się na mnie jak neandertalczyk. Nie wykorzystał tego, jak ogromnie byłam nim zafascynowana. Zaimponował mi. Podarował mi tylko ten jeden pocałunek, który rozpalił we mnie ogień. I nic ani nikt, oprócz Logana, nie był w stanie go ugasić.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?