Na szczycie

Tekst
Oznacz jako przeczytane
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

***

Tego samego dnia wieczorem wszyscy siedzieliśmy nad basenem. Trudno było nie strzelać oczami, gdy obok na leżakach albo w basenie leżeli najseksowniejsi faceci na tym świecie. Trey, Nicki, Simon, Alex, Erick, Clark no i oczywiście Sed. O mamusiu! Jestem w niebie. Poszłam przebrać się w bikini i, nie mam pojęcia dlaczego, ale bardzo krępowałam się wyjść w nim do ogrodu. Przecież rozbierałam się prawie do naga w klubie, co noc…

– Mała, chodź do nas! – pomachał do mnie Trey siedzący w jacuzzi. Wszyscy spojrzeli w moją stronę, więc nie miałam wyjścia i musiałam ruszyć tyłek z miejsca. Cholera! Dlaczego to bikini jest takie skąpe? Poprawiłam nerwowo biustonosz i wyszłam. Moja twarz spłonęła żywym ogniem pod ich spojrzeniami, tylko Trey się nie gapił, bo to dla niego normalne.

– Jej widok wywołuje niekontrolowany wzwód! – wypalił Simon i bez skrępowania chwycił się za jaja. Mój Boże! Ja mam z nimi mieszkać? W busie?

– Lewin, ostrzegałem cię! – Sed pchnął go gwałtownie do basenu, Simon poleciał jak kukła, a woda przykryła mu nawet głowę.

– Rany, stary, to tylko żarty! – wynurzył się i zaczął pluć. Jego dłuższe włosy przykleiły się do głowy i wyglądał komicznie.

– Nie będę powtarzał! Jeśli któryś ją tknie, to nie ręczę za siebie! – powiedział do wszystkich bardzo, bardzo poważnym tonem. Miałam ochotę podskoczyć z radości, bo nigdy żaden facet tak o mnie nie zabiegał. Sed podszedł, ostentacyjnie złapał mnie za tyłek i pocałował. Przygryzłam jego wargę, a on się uśmiechnął i zamruczał. Oznacza swój teren, to takie słodkie. Trey zawołał mnie znowu do jacuzzi. Nie wiem, dlaczego spojrzałam pytająco na Seda. Jakbym oczekiwała jego aprobaty. Cmoknął mnie w czoło, więc pobiegłam i wskoczyłam w bomblującą wannę, zanurzając się po szyję. O rany! Jak dobrze. Oparłam się w rogu między Treyem a Alexem.

Spędziliśmy naprawdę fajny wieczór. Mam okazję poznać chłopaków z innej strony. Już wiem, że od Simona powinnam trzymać się na dystans, Nicki jeszcze nie do końca dał się poznać, Alex jest przezabawny, Erick będzie superkumplem, a Clark jest słodki. Zauważyłam dziwną relację między Treyem a Simonem. Trochę mnie to martwi, bo to nie materiał na kumpla. Muszę pogadać z Treyem o tej nocy w autobusie, czy w ogóle pamięta, co się wydarzyło? Nie mam zamiaru prawić mu kazań, po prostu się martwię. Chyba kupię mu ciężarówkę gumek.

Niestety, ten przyjemny wieczór przerwała niezapowiedziana wizyta jakiejś kobiety. Z daleka nie mogłam rozpoznać kto to, ale wiem, że już ją kiedyś chyba widziałam. Sed wszedł do domu i zaczął z nią rozmawiać.

– Kto to jest? – zapytałam dyskretnie Alexa, z którym siedzieliśmy w jacuzzi.

– To matka Kary – spojrzał na mnie współczująco.

– No faktycznie. – Przypomniała mi się kobieta ze zdjęcia.

– Chyba musisz się przygotować na niezły cyrk z tą ciążą.

– A co mi do tego?

– Kara tak łatwo nie odpuści, będzie się do samego końca zarzekała, że to dziecko Seda.

– Ile razy z nią spałeś? – zapytałam wprost. Alex spojrzał na mnie zaskoczony.

– Nie wiem, kilka… Kara jest…

– Wiem, jest piękną kobietą – wtrąciłam, wywracając oczami.

– Nie. Nie to chciałem powiedzieć. Kara to łatwa cipka.

– Alex…

– Wybacz, ale taka jest prawda. Kara to podstępna suka, manipulowała Sedem. Wmawiała mu zdrady, a sama go zdradzała… z nami wszystkimi. Nie masz pojęcia, jak mi, kurwa, głupio przed Sedem, mimo iż zarzeka się, że nie ma pretensji.

– Bo nie ma. On wie, że to było z jej inicjatywy… – powiedziałam to, co usłyszałam od Seda.

– Powiem ci szczerze, że mimo ładnego ciała, jest beznadziejna w łóżku!

Nie wiem, dlaczego mnie to rozbawiło.

– Dzięki, ale nie musisz kłamać.

– Mówię prawdę. Nawet nie potrafi porządnie…

– Alex, daj spokój! Nie chcę wiedzieć! – zakryłam uszy dłońmi, a on się roześmiał.

– Musisz się przyzwyczaić do widoków naszych gołych tyłków i kutasów.

– Mieszkam od dwóch lat z Treyem, przyzwyczaiłam się.

– On serio jest gejem?

– Moim zdaniem jest bi, ale ciągle zaprzecza.

– A ty?

– Co ja?

– Spałaś z nim kiedyś?

– Z Treyem? – spojrzałam na niego odruchowo. Uniósł piwo i uśmiechnął się. Odmachałam.

– Tak, z Treyem.

– Mieliśmy kilka dziwnych akcji.

Alex się od razu zainteresował.

– To znaczy? – Przysunął się i objął mnie delikatnie z tym swoim uśmieszkiem.

– Wiesz, Trey to przystojny facet, dużo imprezujemy, dużo pijemy… – wzruszyłam ramionami.

– Sed byłby wściekły, gdyby się dowiedział – stwierdził.

– On wie, ale to nigdy więcej się nie powtórzy. Trey to mój przyjaciel, nie będę mącić naszej relacji seksem…

– Ale spaliście ze sobą, tak? – dopytywał, bo w sumie nie odpowiedziałam.

– No raz – pierwszy raz, dodałam w myślach.

– Co tam, dzieciaki?! – Do jacuzzi niespodziewanie wskoczył Erick, ochlapując nas całych.

– Reb opowiada o swoich łóżkowych ekscesach z Treyem! – wypalił Alex, za co dostał kuksańca w bok.

– Z Treyem? A nie z Sedem? – puścił do mnie oczko.

– Nie ma o czym gadać.

– O, nie kochana, jest! Robisz sobie tatuaż na tyłku! – Chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie po przyjacielsku.

– Co? – spojrzałam na niego.

– No, zarzekałaś się w piątek, że prędzej sobie zrobisz tatuaż na tyłku, niż pójdziesz z nim do łóżka! – Alex się roześmiał, a Erick dumny z siebie posadził mnie tak, że moja pupa unosiła się nad wodą.

– Myślę, że znajdziemy jakiś ładny wzór na ten śliczny tyłeczek! – Pogładził mnie po pośladkach i dał klapsa.

– Ej! Ej! – Pacnęłam Alexa w ramię, by więcej tak nie robił. – Nie zrobię sobie żadnego tatuażu! – dodałam po chwili.

– Zrobisz. Umówiłem cię na pojutrze! – wypalił Erick.

– Chyba żartujesz?

– Nie – wyszczerzył zęby w diabelskim uśmiechu.

– Nie ma mowy! Nie oszpecę się tak – spojrzałam na ich ramiona całe pokryte tatuażami. – Bez urazy! – dodałam.

– Jeden mały tatuaż, daj spokój. Ja też sobie zrobię.

– Masz jakiś nowy wzór? – Alex zapytał z zainteresowaniem Ericka. Na szczęście wpadli w gadkę na ten temat, więc ulotniłam się z wanny. Sed zniknął gdzieś z matką Kary, Trey rozmawia o czymś intensywnie z Simonem i Nickiem, a Clark drzemie w hamaku niedaleko basenu. Dom wariatów. Stwierdziłam więc, że ugotuję coś dla chłopaków na kolację. Mimo że nie potrafię tego robić. Dwa lata mieszkania z Treyem nauczyły mnie tylko sprzątać i prać, gotowanie było jego obowiązkiem. Prawie zawsze robił mi śniadania, zostawiał je w kuchni razem z liścikami. To był miły zwyczaj. Ciekawe, czy teraz też będzie tak robił? Poszłam więc do kuchni i otworzyłam lodówkę. O cholera! Czego tutaj nie ma, mnóstwo warzyw, owoców, łosoś, kurczak, żeberka… Wyjęłam na marmurowy blat różne różności. Stwierdziłam, że upiekę kurczaka, zrobię żeberka na ostro, ziemniaki i sałatkę. Nie wiem, skąd wiem, co robić. Przyprawiłam mięso instynktownie, zrobiłam sałatkę, wstawiłam ziemniaki. Chłopaki zwabieni zapachem, zgromadzili się w kuchni i usiedli do stołu. Roześmiałam się w głos, widząc ich siedzących jak w przedszkolu.

– Za ile ta kolacja? – zapytał z oburzeniem Simon.

– Nie wiem, aż się kurczak zrobi – spojrzałam z rozbawieniem.

– Mała, robisz to z jakiegoś przepisu? – zapytał Trey, widząc, jaki mam ubaw.

– Nie, z głowy.

– Przecież ty nie potrafisz gotować! – wstał i zajrzał mi przez ramię. Zaskoczyło go, jak doprawiłam żeberka i że ugotowałam ziemniaki. Pomógł mi przy kurczaku i po chwili usiedliśmy do stołu.

– Gdzie Sed? – zapytałam.

– Chyba jeszcze gada z teściową – odpowiedział bez namysłu Nicki.

– Z byłą teściową, idioto! – Erick trzepnął go w głowę, za co dostał pomidorem.

– Ej! Ej! Bez takich! – uspokoiłam ich, bo zaraz wybuchłaby wojna na jedzenie. Dorośli faceci, a zachowują się czasami jak dzieci. Gwiazdy rocka! Eh… – Zostawcie coś dla nas, pójdę po niego – dodałam z nadzieją, że nie zjedzą wszystkiego.

– Marne twe nadzieje! To jest pyszne! – powiedział Simon i pierwszy raz nie miałam ochoty go udusić.

– Smacznego – wstałam od stołu i poszłam na poszukiwania mojego… narzeczonego? Na dole ich nie ma, więc zajrzałam do sypialni. Po co miałby rozmawiać z byłą teściową w sypialni? Pokręciłam głową na swoje głupie pomysły. Idąc korytarzem, usłyszałam, jak kłócą się w bibliotece. O cholera! Teściowa z koszmarów się wkurwiła! Podeszłam do drzwi i chciałam wejść, ale to, co usłyszałam sprawiło, że mnie zamurowało.

– Ile razy mam ci powtarzać, że to nie moje dziecko! – krzyknął Sed.

– Oj, nie bądź śmieszny, Sedricku! Kara nigdy by mnie nie okłamała! Mówi, że to twoje dziecko, więc tak jest! – odpowiedziała kobieta.

– Jesteś głupia, że jej ufasz!

– Ona cię kocha, rozpacza całymi dniami i nocami, odkąd ją tak okrutnie porzuciłeś!

– Lepiej jej zapytaj, dlaczego to zrobiłem! – wrzasnął.

– Bo poznałeś tę małą dziwkę!

– Nie mów tak o Rebece!

– Sedricku, to striptizerka… – powiedziała z pogardą.

– Nie znasz jej, Reb to cudowna dziewczyna.

– Oj, daj spokój! – roześmiała się szyderczo.

– Ty daj spokój, nic nie wskórasz takim zachowaniem.

– Musicie się zejść, twój ojciec do mnie dzwonił. Powiedział, że przesunął termin ślubu na początek września. Wszystko zorganizujemy jeszcze raz.

– Tak, na początku września wezmę ślub.

Serce mi zamarło.

– No widzisz, po co ten cyrk? – chyba do niego podeszła i powiedziała z ulgą.

– Nie z twoją córką, Evo.

– Sedricku! – tym razem ona wrzasnęła.

– Ożenię się z Rebeką! Nie z Karą! I wyjdź już, proszę! – usłyszałam jak wymierzyła mu policzek i ruszyła do drzwi. O cholera! Nie zdążyłam uciec, otworzyła je gwałtownie i przyładowała mi prosto w głowę. Zdusiłam jęk, by mnie nie usłyszała, upadłam między drzwiami a ścianą, lecz na szczęście mnie nie zauważyła. Zbiegła po schodach i wyszła z domu, trzaskając drzwiami, aż usłyszałam na piętrze. Sed uderzył w coś z całej siły, wstałam i weszłam do biblioteki.

 

– Wszystko w porządku? – zapytałam cicho, by go bardziej nie wkurzyć.

– Co?! – obejrzał się wściekły, ale widząc, że to ja, od razu złagodniał.

– Wszystko w porządku? – powtórzyłam i podeszłam do niego. – Jezu, Sed! – spojrzałam na jego zakrwawione kostki, a potem na ścianę, na której widać było ślad po uderzeniu.

– To nic. – Schował rękę za siebie.

– Nie, pokaż! – Chwyciłam dłoń i zobaczyłam rozciętą skórę oraz wiele obtarć. – Trzeba to oczyścić.

– Daj spokój, przemyję wodą i już.

Rzuciłam mu pełne dezaprobaty spojrzenie, po czym zaciągnęłam go do łazienki.

– Masz tu jakąś apteczkę? – Rozejrzałam się po szafkach.

– Jest pod zlewem. – Pokręcił głową.

– Siadaj! – posadziłam go na wannie, a on się roześmiał. – Zaraz nie będziesz taki zadowolony! – polałam mu dłoń środkiem dezynfekującym, wyrwał mi ją i krzyknął:

– Ała!

Tym razem ja się roześmiałam.

– Ty zołzo! – rzucił mi gniewne, lecz rozbawione spojrzenie.

– Mięczak! – pokazałam mu język, za co dostałam klapsa w tyłek.

– Podoba mi się taka zabawa w pielęgniarkę i weterana wojennego!

Parsknęłam śmiechem:

– Byłeś chociaż w wojsku?

– Nie, ale nie przerywaj zabawy.

Pokręciłam głową, próbując się nie popłakać ze śmiechu. Delikatnie oczyściłam ranę, jeszcze raz zdezynfekowałam i zabandażowałam.

– Chyba nie będzie trzeba szyć. – Pocałowałam zabandażowaną dłoń i położyłam delikatnie na jego kolanie.

– Dziękuję.

– Nie ma za co. Moim obowiązkiem jest opiekować się narzeczonym. Jesteś nim, prawda? – uśmiechnęłam się niepewnie.

– Oczywiście, że jestem, ale jeszcze nieoficjalnie – odwzajemnił uśmiech, zrobiło mi się ciepło na sercu.

– Twoja była teściowa nie jest zachwycona.

– Mam to gdzieś. Kara zawsze ją przysyła, gdy wszystko się wali, ale teraz nie dam się ugłaskać.

– Ona naprawdę jest w ciąży, prawda?

– Tak, ale to na pewno nie moje dziecko.

– Skąd masz pewność?

– Bo jest w piątym tygodniu.

– No i co z tego?

– Nie byliśmy w łóżku od ponad trzech miesięcy.

Otworzyłam szeroko usta.

– Rozumiem. To znaczy nie rozumiem, ale to wiele wyjaśnia.

– Odkąd się dowiedziałem, że sypiała z chłopakami, nie mogłem… nie mogłem się przemóc, by jej dotknąć w ten sposób.

– Nie musisz się tłumaczyć, Sed.

– Nie muszę, ale chcę, byś mi uwierzyła. To nie moje dziecko i ona doskonale o tym wie.

– Więc dlaczego to zrobiła?

– A jak myślisz? To oczywiste, że chce cię zniechęcić, i obawiam się, że to dopiero początek. W branży aż huczy od plotek, wszyscy mówią o tym, czym się zajmowałaś, i będą pewnie szukać jakichś brudów. Błagam, powiedz mi, że nic nie znajdą.

– To znaczy? – spojrzałam zaskoczona.

– Że nie ma jakichś kompromitujących zdjęć, filmów albo czegoś takiego…

– Nie można było robić zdjęć w klubie ani nagrywać występów.

– Żadnego romansu z klientem? Czegokolwiek…

– Sed, nie! Nie ma niczego takiego. To była tylko praca, nie świadczyłam usług po godzinach, tak jak niektóre z dziewczyn, jeśli o to ci chodzi.

– Przepraszam, ale nie chcę, by ktoś cię ranił. Wiem, jaka jest młodość i jakie czasami głupoty się robi.

– Nie robiłam głupot, w każdym razie nie jakichś strasznych.

– To znaczy? – mina mu zrzedła.

– Aresztowali mnie raz czy dwa.

– O kurwa, za co?

– Treya też! To jego wina, on mnie namawiał, byśmy weszli na tę wieżę!

– Jaką wieżę?

– Telewizyjną. Byliśmy pijani i z nudów zaczęliśmy się wspinać, ktoś wezwał policję, no i nas aresztowali… – Sed się roześmiał.

– A drugi raz?

– Kąpaliśmy się na golasa w nocy na plaży.

– I tylko tyle?

– A czego się spodziewałeś?

– Nie wiem, jakichś pościgów policyjnych, sekstaśm albo czegoś takiego…

– Wszystko przede mną.

– Reb, moja mała Reb! – pokręcił głową i mnie przytulił. Jest taki czuły, taki… kochany.

***

Chłopaki nie zostawili nam ani kęsa z tego, co przygotowałam. Za to zostawili okropny bałagan. Skrzywiłam się na widok stołu zalanego piwem i sokiem porzeczkowym wymieszanym z resztką ziemniaków.

– Ja tego nie sprzątam! – Skrzyżowałam ręce na piersi.

– Gotowałaś? – Sed spojrzał na mnie zaskoczony.

– Tak, prosiłam, by nie zjedli wszystkiego.

– Umiesz gotować?

– Nie bardzo, ale to, jak widać, mi wyszło.

– Nie zgłaszaj się za często na ochotnika, bo za bardzo nas przyzwyczaisz.

– Kto gotuje dla was, jak jesteście w trasie?

– Przydrożne bary. Żaden z nas nie potrafi gotować, a nawet jeśli któryś potrafi, to się do tego nie przyznaje.

– O, mała, tu jesteś! Szukałem cię! – Do kuchni wtoczył się Trey. O matko, już się tak narąbał? W jednej dłoni trzymał puszkę piwa, a w drugiej kontroler xboxa.

– Co robicie?

– Gramy w boks! Kto przegra, robi sobie z wami tatuaż!

– Jaki tatuaż? – wtrącił Sed, gdy przeszliśmy do salonu.

– Erick i Reb jadą do studia robić sobie tatuaże.

– Chcesz zrobić sobie tatuaż? – spojrzał na mnie krzywo.

– Nie chcę – odpowiedziałam cicho.

– Powiedziała, że prędzej zrobi sobie tatuaż, niż się z tobą prześpi! – wypalił kompletnie pijany Nicki. A ten skąd wie? Rzuciłam Erickowi i Alexowi miażdżące spojrzenie.

– Tak powiedziałaś? – roześmiał się.

– Byłam zła, to było w piątek.

– Długo nie wytrzymałaś, Reb! – roześmiał się Clark.

– Spadaj! – odparłam, a on posłał mi buziaka w powietrzu. Jest naprawdę słodki.

– Gracie z nami? – zmienił temat Erick.

– Nie, pójdziemy coś zjeść, bo jakieś bydło nie zostawiło nam nawet pół ziemniaka – odpowiedział, pokazując im środkowy palec.

– Swoją drogą, kto to posprząta? – odezwał się Simon, ale my byliśmy już w korytarzu. Sed wyprowadził z garażu błękitnego forda mustanga. O łał. Starałam się ukryć moją ekscytację.

– Gdzie jedziemy? – zapytałam, gdy ruszyliśmy.

– Jeszcze nie wiem – chwycił moją dłoń i uśmiechnął się, dodając gazu. Jest już późna noc i nie mam pojęcia, gdzie on mnie wiezie. Wyjechaliśmy za miasto, na jakieś pustkowie. Tylko droga, księżyc i my. Po drodze zajechaliśmy do przydrożnego baru i wzięliśmy chińszczyznę na wynos. Zajadając się smażonym makaronem, popijając mrożoną herbatę, siedzimy na masce jego auta i wpatrujemy się w rozgwieżdżone niebo.

– I co wtedy powiedział? – zapytałam z buzią pełną makaronu.

– Wyrzekł się i stwierdził, że tylko zrobiła mu loda – parsknęłam śmiechem, słysząc opowieść o podbojach w trasie.

– I chłopak uwierzył?

– Nie, ale dostał bilety na następny koncert i od razu zapomniał, że jego dziewczyna właśnie pieprzyła się z Nickiem.

– Mój Boże.

– I przyszli na ten koncert razem! A ona znowu rozłożyła nogi, tym razem przed Simonem!

– Macie wierne fanki – nie mogłam opanować śmiechu.

– Nie masz pojęcia, co te dziewczyny są w stanie zrobić, by zwrócić na siebie uwagę. Mam nadzieję, że nie będziesz się tym za bardzo przejmowała.

– Tym, że pokazują wam cycki, rzucają majtki na scenę i krzyczą? Spoko, jakoś sobie z tym poradzę.

– Mam raczej na myśli to, że są zdolne totalnie do wszystkiego. Nie chcę, byś była zazdrosna.

– Nie jestem zazdrosna – oburzyłam się.

– I nie będziesz robić mi awantur?

– Nie.

– Nawet jeśli zobaczysz mnie w dwuznacznej sytuacji?

– Wtedy urwę ci jaja, a tę laskę wyrzucę za włosy z autobusu i dam kopa na rozpęd!

Roześmiał się.

– Nigdy nie zdradziłem Kary… – Nie wiem, czemu to powiedział. Spojrzałam na niego niepewnie.

– To dobrze.

– Nie jestem typem, który łatwo się zakochuje…

Oho! Zaraz będzie jakieś wyznanie.

– Sed…

– Poczekaj, daj mi dokończyć.

Właśnie tego się bałam. Pokazałam ręką, by mówił dalej.

– Kara to pierwsza kobieta, z którą związałem się na stałe, oczarowała mnie tym, że była taka… taka beztroska, wesoła. Naprawdę dobrze nam się układało.

– Sed…

– Oświadczyłem się jej, bo chciałem, naprawdę wierzyłem, że nam się uda. Chciałem, by była matką moich dzieci i w ogóle…

– Nie chcę tego słuchać. – Zsunęłam się z maski samochodu.

– Poczekaj, nie wiesz, co chcę powiedzieć. – Ruszył za mną.

– Nie musisz mi się tłumaczyć, Sed. Kara nie ma dla mnie żadnego znaczenia, nie jest dla mnie zagrożeniem.

– Muszę mieć pewność, że nas nie poróżni.

– Nie będę z nią gadać, mam gdzieś, co ona myśli.

– Mamy wielu wspólnych znajomych, znam ją i wiem, że potrafi być wredna.

– Nie rusza mnie to. Już raz mnie spoliczkowała, trochę piekło, ale przeżyłam – uśmiechnęłam się.

– Kiedy cię spoliczkowała?

– Gdy przyszła niespodziewanie tamtego wieczoru do twojego domu.

– Powiedziała ci coś?

– Nic szczególnego.

– To znaczy? – Chwycił mnie za ramiona.

– Że jestem małą dziwką, że jej nie obchodzi, czy ci obciągnęłam, czy dałam dupy, bo i tak zawsze do niej wracasz, że zna takie jak ja, bo użera się z nimi od kilku lat.

– O rany! Przepraszam cię za to.

– Daj spokój, nie przejęłam się. Jest zdesperowana i jeśli faktycznie cię kocha, to powinna dać ci spokój, dać ci odejść i chcieć twojego szczęścia.

– Ty jesteś moim szczęściem. – Chwycił mnie za dłonie i spojrzał prosto w oczy. O cholera.

– Sed… – zabrakło mi tchu. A po chwili padł przede mną na kolana i wyciągnął małe pudełko, jest tak ciemno, że prawie nic nie widać. Jedynie księżyc oświetla nasze postaci.

– Rebeko Staton, czy zaszczycisz mnie i zechcesz zostać moją żoną? – zapytał drżącym głosem.

– Przecież już wiesz… – odpowiedziałam onieśmielona.

– Chcę to usłyszeć jeszcze raz, oficjalnie.

– Tak, Sedricku Millsie, zostanę twoją żoną – uśmiechnęłam się bezwiednie, Sed wstał z kolan. Otworzył pudełko, ale nic nie było widać.

– Poczekaj! – Podbiegł do auta i włączył światła. Poraziły mnie i przez chwilę nic nie widziałam. Wrócił i wsunął mi na palec pierścionek.

– O cholera! – aż zakryłam usta dłonią, widząc najpiękniejszą rzecz, jaką kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Ogromny różowy diament w szlifie Princessa, w klasycznej platynowej obrączce wysadzanej mnóstwem mniejszych białych diamentów, lśni na moim palcu.

– Nie wiedziałem, jaki masz rozmiar – odezwał się w końcu.

– Sed, ja…

– Będzie go trzeba trochę zmniejszyć, ale to nie problem. Podoba ci się? – zapytał z nadzieją.

– Jest, jest przepiękny – nie potrafiłam wydusić z siebie słowa. Kosztował pewnie fortunę, nawet nie chcę o tym myśleć.

– Nie tak piękny jak ty… – Wsunął rękę w moje włosy, przytuliłam policzek do jego ciepłej dłoni i ucałowałam. On naprawdę uważa, że jestem piękna.

– Pocałuj mnie – wyszeptałam, pragnąc, by zrobił to jak najszybciej.

– Gdzie? – uśmiechnął się tryumfalnie.

– Wszędzie… – Och, nieważne, co sobie założyłam. Nie dam rady się powstrzymać. Nieważne, co mówił lekarz, nieważne, że może zaboleć. Pragnę go poczuć, poczuć w sobie teraz. Tak! Ja i moja silna wola nie mają się najlepiej.

– Jeśli to zrobię, nie będę mógł się oprzeć… – zamknął oczy, próbując się opanować.

– Nie chcę, byś się opierał, ja też nie chcę się opierać.

– Nie chcę zrobić ci krzywdy, aniołku…

– Nie zrobisz, proszę… – Nachyliłam się i pocałowałam go pierwsza. Jestem jego aniołem? Jak ja mam mu się oprzeć? Jak mam się w nim nie zakochać? W tym tempie za dzień lub dwa wyznam mu miłość. Wahał się chwilę, ale czując moje zdecydowanie, szybko przeszedł do rzeczy. Położył mnie na masce samochodu i zaczął całować. O rany! Całował mnie tak, jakby już nigdy miało nie wzejść słońce. Nie śpieszył się, za co jestem mu wdzięczna. Czułam się jak najpiękniejsza kobieta na świecie, rozebrał mnie rozkosznie powoli. Moje ciało z sekundy na sekundę pragnęło go coraz bardziej.

– Sed, proszę… – zakwiliłam, wypychając biodra w jego stronę. Dłużej nie zniosę tej pustki między udami.

– O co prosisz, aniołku? – Przyssał się do mojej szyi.

– Kochaj się ze mną…

– Kocham…

– Chcę cię poczuć – rozpaczliwie pragnę, by mnie wypełnił. Teraz! Już!

– Och, mała – zamruczał, zsuwając mi majtki. Zaczęłam szarpać się z jego rozporkiem, w końcu sam go rozpiął, ewidentnie rozbawiony moim pośpiechem. Ułożył mi ręce nad głową i stanął nade mną w całej swojej krasie. Nie widzę jego twarzy, bo jest strasznie ciemno.

– No chodź… – Wyciągnęłam do niego dłoń, ale Sed jakby szukał czegoś w kieszeni.

– Kurwa mać! – zaklął i sprawdził w drugiej.

 

– Co? – skrzywiłam się. Zrobiłam coś nie tak?

– Nie mam przy sobie gumki! – krzyknął w niebo i kopnął w zderzak.

– Ja nie mam żadnych chorób – podsunęłam się na zimnej masce. Sed chyba spojrzał na mnie i się uśmiechnął.

– Wiem, ja też nie mam.

– Więc w czym problem?

– Już raz spuściłem się w tobie bez gumki, nie mogę tak ryzykować.

O cholera! Faktycznie. Pierwszy raz.

– I co? Mogę być teraz w ciąży?! – pisnęłam i zsunęłam się z maski.

– Spokojnie, w szpitalu powiedziałem o tym lekarzowi, ale sprawdził na usg i stwierdził, że to niemożliwe, abyś zaszła w ciążę w tej fazie cyklu.

– Więc nie będę w ciąży?! – zapytałam przerażona.

– Nie, a na pewno jeszcze nie teraz. Chyba nie myślisz, że wrobiłbym cię w dziecko?

Co? Jeszcze nie teraz? A niby kiedy?

– Ja nie chcę mieć dzieci… – wyznałam.

– W ogóle?

– W ogóle. Nie lubię dzieci.

– Jesteś jeszcze taka młoda, na pewno ci się zmieni. – Założył mi włosy za ucho. Co? Czemu niby ma mi się zmienić? Wkurzyłam się. No naprawdę się wkurzyłam. Potrząsnęłam głową, by zabrał rękę i zaczęłam szukać wzrokiem swojej bluzki. – Powiedziałem coś złego? – zapytał zaskoczony moją reakcją.

– Nie. Gdzie moja bluzka?! – warknęłam nerwowo.

– Reb…

– Gdzie ta cholerna bluzka? – łzy napłynęły mi do oczu, zeskoczyłam z maski w samych skarpetkach.

– Aniołku… – Chwycił mnie w ramiona.

– Puść mnie… – Zaparłam się o jego ręce.

– Nie. Nigdy cię nie puszczę, rozumiesz?

– Nie potrzebuję litości. Wiem, że jestem żałosna.

– Dlaczego tak się zdenerwowałaś, gdy wspomniałem o dziecku? – Zmusił mnie, bym spojrzała mu w oczy. Mimo ciemności widzę jak błyszczą żarem pożądania, pragnienia, a zarazem niepewnością i smutkiem.

– Bo nie chcę mieć dzieci!

– Dlaczego?

– Bo nie i już!

– To nie jest odpowiedź. – Jego spokój był zaskakujący.

– Nie chcę być gównianą matką! Taką, jaka moja była dla mnie! Nie nadaję się na matkę! Nie jestem odpowiedzialna, cierpliwa… Po prostu nie chcę.

– Jestem przekonany, że byłabyś cudowną matką.

– Gówno tam wiesz! – Odepchnęłam go i poczułam pod nogą swoją bluzkę. Założyłam ją nerwowo i wymacałam także swoje szorty. Papierosy. Od razu zapaliłam jednego, a zaraz po nim drugiego. Sed oparł się o maskę i wpatrywał się we mnie. Pewnie myślał, że jestem jakaś nienormalna i żałował, że podarował mi ten pierścionek.

– Chcesz wracać? – zapytał, gdy kończyłam palić trzeciego papierosa.

– Odwieź mnie do mojego mieszkania.

– Reb, proszę…

– Nie, chyba za bardzo się pośpieszyłam z tym wszystkim… – Zdjęłam pierścionek i wyciągnęłam go w jego kierunku w zaciśniętej pięści.

– Nie rób tego… – powiedział smutno i podszedł do mnie.

– Czego?

– Nie odgradzaj się murem.

– Nie odgradzam się.

– Nie mogę cię stracić.

– Dobrze, wracajmy – nie chciałam dalej o tym gadać. Chyba zrozumiał. Chciałam mu wrzucić pierścionek do kieszeni, ale siłą wsunął mi go na palec, pocałował i powiedział, że jeśli jeszcze kiedykolwiek go zdejmę, to mi go przyklei na stałe. Nie byłam w nastroju do żartów, więc mnie to nie rozbawiło. Dokończyłam w ciszy swój makaron, podkulając nogi na fotelu.

Może zareagowałam zbyt nerwowo, ale nie potrafię rozmawiać o takich sprawach. Nie jestem na to gotowa. Chyba tylko Trey mnie rozumie…