Na szczycieTekst

Oznacz jako przeczytane
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

***

– Nie! Nie ma mowy, żebym zrobiła sobie tatuaż! – piszczałam i wyrywałam się, gdy Erick i Alex siłą wprowadzali mnie do salonu tatuażu. Sed pojechał gdzieś z samego rana i nie miał mnie kto uratować przed tym durnym pomysłem. Zdrajca Trey nawet ich zachęcał. Zabiję go!

– Reb, mały tatuaż, jeden. – Erick zbliżył do siebie dwa palce, pokazując rozmiar.

– Boje się igieł! Zemdleję!

– Nie będziesz patrzyła! Chodź! – Alex wciągnął mnie do środka. Chłopaki są tutaj częstymi gośćmi więc od razu się nami zajęto. Erick wybrał sobie wzór na brzuch, tu jeszcze nie ma tatuażu. To ogromna czaszka, przerażająca i bardzo intrygująca. Alex długo się zastanawiał, w końcu stwierdził, że jest za trzeźwy by zrobić sobie cokolwiek. Też wytoczyłam ten argument, ale nic to nie dało. Po pięciu minutach leżałam na stole do tatuowania z tyłkiem na wierzchu.

– Na pewno ma być ten wzór? – zapytał Ericka mężczyzna, trzymając maszynkę w ręku i szykując się bo tatuowania.

– Nie! Ja nie chcę! Oni mnie zmusili! – Wszyscy w salonie się roześmiali.

– Do dzieła, Mark! – Erick poklepał kolegę po plecach i podał mi rękę. Ścisnęłam ją z całej siły. Naprawdę cholernie boje się igieł.

– To nieduży wzór, za chwilę będzie po wszystkim – powiedział na pocieszenie tatuażysta.

– Oj, zamknijcie się już! – Wcisnęłam twarz w skórzane obicie łóżka i zamknęłam oczy. Nawet nie wiem, co mi wybrali. Jeśli to jakiś głupi napis, to ich pozabijam. To podobno tradycja, że nowa osoba w zespole robi sobie tatuaż wybrany przez chłopaków. Nie wiem, czy jestem bardziej przerażona samym faktem tatuowania, czy tym, że będę miała to do końca życia i nie mam pojęcia, co to za wzór. Dźwięk maszynki jest gorszy niż u dentysty. Mój Boże! Cholernie boli! Niech mi ktoś spróbuje powiedzieć, że nie. Piszczałam, a oni śmiali się ze mnie i robili zdjęcia. No, bardzo, kurwa, śmieszne. W dodatku, gdy Mark wreszcie skończył, Alex strzelił mi takiego klapsa w drugi pośladek, że myślałam, że się posikam.

– To żebyś zapomniała o bólu! – powiedział zadowolony.

– Oż ty! – Zerwałam się z łóżka i chciałam go dorwać, ale mi uciekł. Goniłam go w samych stringach po salonie, aż w końcu dobiegłam do lustra. O cholera! Z ciekawością podeszłam bliżej i obejrzałam… Nie, nie wzór. Moje oczy zrobiły się wielkie, gdy na swoim prawym pośladku zobaczyłam opatrunek z gazy wielki jak łapa tatuażysty. Ten, widząc moją minę, prędko zawołał, że pod spodem jest kilka kolorowych gwiazdek ułożonych w ładny wzór. Łał, pomyślałam sarkastycznie, na pewno wygląda ekstra.

– I jak? – Erick podszedł do mnie zadowolony.

– Ładny, naprawdę ładny plaster! – posłałam mu zabójcze spojrzenie.

– Mówiłem, że to nie takie straszne. – Objął mnie i przyjrzał się opatrunkowi z bliska, jakby chciał przez niego dojrzeć obrazek.

– Sed się wkurzy…

– On lubi tatuaże, myślę że go to bardziej podnieci, niż wkurwi.

– Serio?

– To co, robisz sobie od razu drugi? – Pogładził mnie po zdrowej pupie Alex.

– Nie! I łapy przy sobie! – trzasnęłam go w rękę, a on się roześmiał.

– Dobra, Erick, teraz twoja kolej! – powiedział drugi tatuażysta. Z ciekawością przyglądałam się procesowi powstawania tego dzieła. To naprawdę niesamowite. Erick nawet nie drgnął, a brzuch to przecież takie wrażliwe miejsce. Miałam okazję podziwiać przez trzy godziny jego nagą klatkę piersiową. Obejrzałam sobie wszystkie jego tatuaże, niektóre były zabawne, inne poważne, a jeszcze inne po prostu głupie. Stokrotka na łopatce? Czy to był jego pomysł? Czy on ma pięć lat?

Gdy wróciliśmy do domu, nikogo nie było. Nie miałam pojęcia, gdzie reszta chłopaków. Mają wolne do końca tygodnia, a potem zaczynają próby. Alex i Erick podrzucili mnie tylko i też gdzieś pojechali. Okropnie być w tym domu samej. Ta cisza jest przerażająca. Co ja mam robić?

Stwierdziłam, że poćwiczę, ale jak założyłam obcisłe szorty na opatrunek tatuażu, stwierdziłam, że to nie najlepszy pomysł. Nie chcę sobie poobcierać ani czegoś zetrzeć. Nie zostało mi nic innego, jak rozwalić się na sofach i włączyć sobie film. W międzyczasie zadzwonił do mnie Sed z pytaniem, co chcę na obiad, bo jest w knajpie i bierze jedzenie na wynos. Oczywiście się wkurzył, jak powiedziałam, że nie jestem głodna, i musiałam skłamać, że jadłam. Obejrzałam dziś rano to nagranie, na którym tańczyłam, i się autentycznie załamałam. Jestem taka gruba, że nie mogłam patrzeć. W dodatku Sed nie wyłączył kamery, więc nagrały się także nasze igraszki i kłótnia. Oby to nagranie nie wpadło w niczyje ręce. Jeszcze się nie przyznałam do tego, że zgubiłam pierścionek, i cholernie się boję to zrobić. Na pewno się wkurzy, nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak bardzo. Jeśli ktoś go znalazł, to ma ogromne szczęście. Był naprawdę piękny. Zadzwoniła też do mnie moja matka z wiadomością, że pieniądze dotarły. Ciekawe, za ile dni zadzwoni znowu z prośbą o kolejną kwotę. Na szczęście nie pytała o ślub, bo sama nie wiem, co miałabym jej powiedzieć. Muszę pogadać dziś o tym z Sedrickiem.

***

Standardowo zasnęłam na filmie i obudził mnie dopiero hałas w domu. Zerwałam się półprzytomna, nie wiedząc, co się dzieje. A to tylko wrócił Simon. Z kim? Z Treyem, który od razu poszedł do siebie.

– Wydziarałaś się? – zapytał Simon, wchodząc do salonu.

– Tak – odpowiedziałam, pocierając oczy. Dlaczego jestem taka zmęczona?

– Pokaż. – Pociągnęłam tunikę i odsłoniłam kawałek pośladka.

– Niech się przyjrzę! – Simon zaciekawiony kucnął obok i wpatrzył się w opatrunek na mojej pupie. Świetnie!

– Ładny plasterek, co? – ironizowałam. – Nie wiedziałam, co wybrali, zobaczyłam dopiero w lustrze.

– Ciesz się, że byli trzeźwi. Widziałaś, co ja mam na kości biodrowej?

– Nie.

Zsunął spodnie niżej i pokazał serduszko z podpisem „Kocham moją mamę”.

– Urocze – stwierdziłam i się uśmiechnęłam.

– Urocze? Kurwa, przegrałem wtedy jakiś zakład, nawet nie pamiętam jaki… Nicki mi to wybrał!

– Robicie sobie tatuaże na złość?

– Nie, dla zabawy. Widziałaś, co Alex ma na tyłku?

– Nie, jak miałam widzieć jego tyłek? – Simon spojrzał na mnie wymownie.

– Może kiedyś ci pokaże, do dziś się tego wstydzi.

– To mnie zaintrygowałeś! – roześmiałam się i obciągnęłam tunikę niżej.

– Nie, poczekaj, niech się jeszcze przyjrzę! – Podciągnął mi ją i chwycił mnie za biodra, by sobie popatrzeć.

– Czemu? Plastrowi? Spadaj Simon! – Pacnęłam go w ramię, by mnie puścił.

– Masz zajebisty tyłek, z chęcią bym się nim zajął – spojrzał na mnie tym swoim diabelskim wzrokiem.

– Zapomnij! – Chwyciłam materiał i chciałam go zaciągnąć na pupę.

– Nie jesteś ciekawa, co mógłbym ci zrobić… tym! – Wyciągnął język i kolczykiem przejechał mi po pośladku, a ja zadrżałam. O matko!

– Simon… – zakwiliłam cicho porażona swoją własną reakcją. On od razu to wyczuł, bez wahania zrobił to jeszcze raz, a ja zadrżałam ponownie.

– Cuda z twoją cipką… – zamruczał.

– Co? – zapytałam bez tchu.

– Mógłbym moim językiem zrobić cuda z twoją cipką. – Przesunął mnie tak, że stałam przodem do niego, za pupą miałam sofę, a przed sobą na wysokości brzucha jego głowę. Dodam jeszcze, że stałam w samych stringach, bo szorty mnie ocierały, i stwierdziłam, że skoro jestem sama to nie będę zakładać spodni.

– Proszę… – zakwiliłam, chcąc, by przestał. Za chwilę okazało się, że muszę się nauczyć lepiej precyzować swoje myśli.

– Ależ nie musisz mnie prosić, skarbie… – Pchnął mnie delikatnie tak, że tylko usiadłam na oparciu sofy. Chwycił mnie za uda i rozchylił je jednym ruchem.

– Simon, nie! – pisnęłam i chwyciłam go za głowę.

– Ale jesteś słodka! – Musnął nosem cienki materiał moich majtek i wciągnął głęboko powietrze, po czym pocałował mnie… tam.

– O matko! – Moje ciało napięło się jak struna i wydałam z siebie okrzyk. Przygryzł materiał i znowu mnie pocałował.

– Mój kutas bardzo się niecierpliwił, by w końcu w ciebie wejść – wyjęczał, zsuwając mi majtki.

– Nie! Simon, nie! – Zacisnęłam uda, ale rozchylił je ponownie jednym ruchem.

– Tak, kochanie, jestem tu. – Chwycił mnie za biodra i zaczął całować uda, sięgając dłonią do rozporka spodni.

– Nie! – krzyknęłam i kopnęłam go w klatkę piersiową, a sama poleciałam do tyłu, zrobiłam fikołka przez sofę i wylądowałam z impetem na podłodze, wpadając na szklaną ławę, która rozbiła się w drobny mak z ogromnym hukiem.

– Jezu, Reb! – Simon zerwał się i podbiegł do mnie. – Nic ci nie jest? – spojrzał na szkło wokół mnie.

– Nie wiem – odpowiedziałam zaszokowana faktem, że właśnie rozbiłam własnym ciałem szklany stolik.

– Lubisz drażnić penisy, co? – uśmiechnął się zadziornie.

– Lecz się na głowę, Simon! – warknęłam i wstałam.

– O kurwa! – zaklął przestraszony.

– Co? – spojrzałam na swoje nogi bo on się na nie patrzy. Zobaczyłam kawal szkła wbity w moją nogę i kilka mniejszych w okolicy łydki, uda i w rękę.

– Reb! – Simon chwycił mnie, bo od widoku krwi zrobiło mi się słabo. – Trey! Trey! – wydarł się na całe gardło. Trey przybiegł po chwili.

– Jezu, co się stało?! – krzyknął przerażony moim widokiem.

– Wpadła na stolik i go rozbiła! – odpowiedział Simon, a głos w mojej głowie krzyczał: „KŁAMCA!”, tyle że nic nie byłam w stanie powiedzieć. Odleciałam kompletnie, tracąc przytomność.

***

Ocknęłam się w karetce pogotowia, która zawiozła mnie do szpitala.

– Ała! Co pan robi?! – wrzasnęłam z bólu na lekarza, który opatrywał mi nogę.

– Proszę się nie ruszać, muszę usunąć ten kawałek szkła! – warknął zirytowany.

– Boli! – Wyrwałam mu nogę, a on na mnie nawrzeszczał. Poczułam się jak dziecko, a na widok krwi znowu zrobiło mi się słabo. Bolało jak cholera. Dał mi w ogóle jakieś znieczulenie? Chyba nie. Palant jeden! Lekarz założył mi prawie trzydzieści szwów na ranę w łydce i po kilka na udzie i dłoni. Widząc Simona, powiedział, że mimo sympatii do zespołu uważa, że powinniśmy przystopować z zabawą, bo w końcu komuś stanie się naprawdę poważna krzywda. Dał mi jakąś maść, by smarować rany przez dwa tygodnie, aż do zdjęcia szwów. Dostałam nawet kulę do chodzenia, bo gdy próbowałam stanąć na nodze, cholernie mnie bolała, a szwy ciągnęły. Pokuśtykałam do domu, Trey mnie asekurował.

 

– Jakim cudem ty wpadłaś na ten stolik? – zapytał, pomagając mi wejść na krzesło przy wyspie. Rzuciłam spojrzenie Simonowi, któremu było chyba głupio.

– Ćwiczyłam i się wywaliłam – skłamałam, by nie wydać Simona. Nie wiem, dlaczego to zrobiłam. Przecież powinnam powiedzieć, dostałby po pysku i może w końcu sobie odpuścił. Wyraz jego twarzy, gdy usłyszał, że się nie wygadałam, przyprawił mnie o mdłości. Uśmiechnął się szyderczo i wyszedł z kuchni, bo zadzwoniła jego komórka.

– Będziesz mogła tańczyć? – zapytał ze współczuciem.

– Nie wiem – łzy napłynęły mi do oczu, bo właśnie sobie uświadomiłam, że raczej nie będę mogła. Przynajmniej przez jakiś czas, a trasa już za pasem. Jezu! Z tego wszystkiego znowu się porzygałam. Mój żołądek nie najlepiej znosi taki stres, jaki mu funduję. Wściekła na siebie i na Simona poszłam na górę się położyć. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień.

***

Obudził mnie głos Seda. Wpadł do sypialni jak poparzony.

– Jezu, kochanie, co się stało?! – Dopadł do mnie i spojrzał na moją poharataną prawą nogę i rękę.

– Wpadłam na ławę w salonie… – spojrzałam przepraszająco.

– Jak? Wywaliłaś się tak po prostu?

– Nie, ćwiczyłam… – znowu kłamstwo.

– W salonie? – zdziwił się.

– Wygłupiałam się i o: widać, jak się skończyło.

– Moje maleństwo. – Pocałował mnie w czoło. – Bardzo boli?

– Nie, środki przeciwbólowe zaczęły w końcu działać.

– Czemu nikt, kurwa, do mnie nie zadzwonił? – warknął w końcu.

– Nie chcieliśmy cię martwić, to nic poważnego, Sed…

– Jak nic poważnego? Przecież nie będziesz mogła tańczyć! – wypowiedział na głos moje obawy.

– Może nie będzie tak źle… – Sama chciałabym w to wierzyć.

– Dopóki rana się nie zagoi, nie będziesz mogła nawet tego moczyć, nie mówiąc o próbach czy wspinaniu się na rurę.

– Cholera, wiem. Dałam dupy!

– Co ci przyszło do głowy, żeby tańczyć w salonie, gdzie jest mnóstwo mebli? Mogłaś upaść głową na ten stolik, Reb! – ochrzanił mnie.

– Bez głowy mogłabym tańczyć bardziej niż bez nogi.

– Oj, przestań, to nie jest śmieszne! – zganił mnie za mój głupi uśmiech.

– Będziesz szukał nowej tancerki? – zapytałam cicho.

– A mam inne wyjście? – Moje serce wpadło do żołądka. O nie!

– Pewnie nie – odpowiedziałam smutno.

– Tylko na wszelki wypadek, Reb. Jakbyś nie doszła do siebie do czasu trasy…

– To jeszcze ponad dwa tygodnie.

– Chyba tylko dwa tygodnie, Reb. Szwy zdejmą ci za dziesięć dni… Akurat przed pierwszym koncertem, ale bez ćwiczeń…

– Wiem – spuściłam wzrok. Pieprzony Simon!

– Ona zastąpi cię tylko na chwilę, potem będziesz występowała już tylko ty.

– Wiem – wymusiłam uśmiech, ale w środku miałam ochotę krzyczeć, że przez tego dupka zaprzepaściłam swoją szansę.

– Muszę jeszcze załatwić kilka spraw, ale jeśli chcesz, to zostanę z tobą.

Spojrzałam na zegarek. Było kilka minut po szesnastej.

– Nie, jedź. Poleżę sobie i może się zdrzemnę.

– Potrzebujesz czegoś? Pić? Jeść?

– Nie, dziękuję.

– Będę wieczorem. – Pocałował mnie w policzek i wyszedł z sypialni. Ogarnęła mnie wściekłość. Gdzie jest ten dupek? Poczekałam, aż Sed wyjdzie z domu, i pokuśtykałam na dół, by rozmówić się z Simonem. Akurat robi coś na laptopie, jest sam i to doskonała okazja. Gdy tylko mnie zobaczył, zamknął laptop.

– Sed pojechał szukać nowej tancerki? – zapytał z wrednym wyrazem twarzy.

– Dlaczego mnie tak nienawidzisz? – zapytałam spokojnie. Chyba nie mam ochoty na awanturę, widząc jego nastawienie. Nie wygram z nim tej bitwy.

– Nie nienawidzę.

– Więc dlaczego się tak do mnie przyczepiłeś?

– Dla mnie jesteś kolejną głupią cizią, która leci tylko na jego pieniądze. Myślisz, że uwierzę w to twoje gadanie, że go kochasz?

– Wierz, w co chcesz, ale się nie wpieprzaj – nie wytrzymałam i warknęłam.

– Nie wpieprzam się, Rebeko.

– Wpieprzasz się, próbując mnie wyruchać!

Roześmiał się szyderczo.

– Sed jest ślepy, nie widząc, jaka jesteś naprawdę. Po co tak się opierasz?

– Bo mnie nie interesujesz, Simon! Chcę Seda, tylko jego pragnę.

– Myślałaś o nim wtedy, gdy całowałem twoją cipkę? – Wstał i zaczął bawić się kolczykiem w języku.

– Zaskoczyłeś mnie, ja tego nie chciałam – wyszeptałam.

– Jasne, czułem, jaka jesteś mokra. Zresztą sama widzisz, że takie zachowanie nie wyszło ci na dobre. Zostaną ci blizny do końca życia, trzeba było się nie opierać – odpowiedział. Był przekonany, że to tylko i wyłącznie moja wina. Co za idiota!

– Chyba oszalałeś. Naprawdę myślisz, że dam ci się przelecieć?

– Wcześniej niż myślisz, kochanie… – Przeszedł obok mnie i otarł się wymownie.

– Masz kutasa z czekolady, że żadna ci nie odmawia? – zapytałam drwiąco.

– Rozumiem, że chcesz się przekonać. – Sięgnął do rozporka i zaczął go rozsuwać.

– Nie! – krzyknęłam, zasłaniając oczy dłonią. – Jezu, nie! – powtórzyłam i – nie wiem czemu – roześmiałam się.

– Może wstydzisz się tak sama, może chcesz w trójkącie? Ty, ja i Sed? – Stanął naprzeciwko mnie z penisem w dłoni. Mało mi szczęka nie opadła.

– W twoich snach! I ostrzegam! Nie zbliżaj się do mnie, bo powiem o wszystkim Sedowi! – Roześmiał się, jakby usłyszał najlepszy dowcip na całym świecie.

– Myślisz, że komu uwierzy po tej akcji, którą wywinęłaś wczoraj?

– Co? – pisnęłam.

– Uwierzy tobie, tej, co prawie rozłożyła nogi przed innym facetem, czy mnie – jego przyjacielowi, który nie ma problemu z wyrwaniem dupy?

– On ci nie ufa! Wie, jaki jesteś, ostrzegał mnie przed tobą!

– Doprawdy?

– Tak!

– Jakoś się nie zorientował, że dymałem Karę przez prawie dwa lata.

– Bo jesteś dupkiem, a ona jest dziwką! Oboje jesteście siebie warci.

– Ty jesteś taka sama, to tylko kwestia czasu, kochanie.

– Nie mów do mnie „kochanie”! – wrzasnęłam, bo to słowo w jego ustach doprowadzało mnie do szału.

– Polecisz na skargę do Ericka? Już jest twoim dobrym kumplem? – zapytał ironicznie.

– Erick nie jest fałszywy tak jak ty! – wrzasnęłam. Ależ on mnie wkurwia.

– Erick też pieprzył Karę, wszyscy to robiliśmy.

– Wiem, ale on tego żałuje i jest mu wstyd.

– Jemu jest wstyd? – roześmiał się. – Dziwne, bo sam się często przyłączał i to on najczęściej brał udział w trójkątach z Karą i Sedem.

– Co?

– Zgrywa przyjaciela, bo chce to powtórzyć, tyle że z Sedem i z… tobą, Reb.

– Nie wierzę ci.

– Wierz, w co chcesz. Ja chociaż mówię wprost, nie bawię się w podchody. Jeśli się zdecydujesz, to mój kutas jest do usług, kochanie – rzucił i zniknął za ścianką, zostawiając mnie w kompletnym szoku. Nie! To nie może być prawda. Sed coś wspominał o trójkątach, ale z Erickiem? Trudno mi to sobie wyobrazić. Potrząsnęłam głową, by wybić te myśli w głowy.

– Jak noga? – aż podskoczyłam, słysząc Nickiego wchodzącego do kuchni.

– Do wesela się zagoi – rzuciłam głupio.

– Nie byłbym taki pewien, podobno nie wyglądało to najlepiej.

Spojrzałam na niego krzywo.

– Nicki, powiedz mi jedną rzecz.

– No?

– Dlaczego kumplujesz się z Simonem?

– Co to za pytanie? – uniósł brew.

– Odpowiedz, proszę.

– Jesteśmy zespołem, wszyscy jesteśmy kumplami, Reb.

– Ale ty i Simon się przyjaźnicie.

– Można tak powiedzieć.

– Dlaczego on taki jest?

– Jaki?

– Taki wredny.

Nicki się roześmiał.

– Nie jest wredny, stawia sprawy prosto i nie owija w bawełnę.

– Ciągle próbuje mnie przelecieć – wypaliłam.

– Dziwisz mu się? Jesteś seksowna, każdy z nas by chciał.

Skrzywiłam się:

– On nie rozumie słowa „nie”?

– Nie znam laski, która by mu nie uległa.

– Ja nie jestem Karą!

– Kara też się opierała, dłuższą chwilę – roześmiał się.

– Myślisz, że to zabawne?

– Nie. Wybacz – spojrzał przepraszająco.

– Co ja ma zrobić, Nicki? Mam powiedzieć Sedowi?

– O czym?

– Że Simon ciągle próbuje mnie przelecieć.

– Jeśli chcesz ich skłócić – wzruszył ramionami.

– Ale on nie rozumie, próbował już kilka razy!

– I jak go znam, nie odpuści.

– Nie możesz z nim pogadać?

– I co mam mu powiedzieć?

– Żeby dał mi spokój, kocham Seda.

– Wiedziałaś, na co się piszesz, Reb. Simon i tak mnie nie posłucha. Staraj się z nim nie przebywać sam na sam, to nie będzie problemów.

– To przez niego wpadłam dziś na ten stolik – przyznałam się.

– To znaczy?

– Odepchnęłam go i przeleciałam przez kanapę rozbijając stolik, bo już wyciągał fiuta.

– Skoro już wyciągał, to chyba wcześniej coś się działo, prawda? Jak do tego doszło?

– Pokazałam mu tatuaż, który sobie zrobiłam, a raczej, do którego zrobienia zostałam zmuszona.

– Gdzie masz ten tatuaż?

– Na tyłku. – Nie wiem, dlaczego się roześmiał.

– Pokazałaś mu tyłek i się dziwisz, że chciał cię przelecieć?

– Nie zrobiłam tego specjalnie, on naprawdę mnie nie interesuje.

– Pocałował cię?

– Nie, znaczy nie w usta.

– A gdzie? – jego oczy błysnęły psotnym błyskiem.

– W pośladek.

– I tak od razu wyciągnął potem fiuta?

– Oj nie! Zaczął mnie całować przez majtki! – przyznałam się, czując, że robię się czerwona.

– No tak, Simon i jego język to już legenda.

– Ma w nim kolczyk! – nie wiem, czemu powiedziałam to z taką ekscytacją.

– Sed przecież też ma.

No faktycznie, widziałam, że ma. Wtedy gdy wprosił się do mojego mieszkania. Ale jakoś nigdy go nie czułam.

– Chyba go wyjął.

– Z Simonem ci nie pomogę, Reb, po prostu z nim nie gadaj. A co do kolczyka, to poproś Seda, by założył, skoro jesteś taka ciekawa.

– Nie mogę się kochać przez tydzień… – skrzywiłam się.

– Dlaczego?

– A takie tam, kobiece sprawy.

– Okres? – wyszczerzył zęby.

– Nie, ale coś podobnego.

– Widziałem, jak Sed zmieniał pościel w waszej sypialni. Chyba coś bardzo podobnego, bo cała była we krwi…

– Trochę nas poniosło… – znowu się zarumieniłam.

– Myślę, że jak ruszymy w trasę i Simon będzie miał codziennie dostawę nowych cipek, to trochę odpuści. Teraz go nosi, bo mamy tydzień przerwy, a nie jest typem, żeby wyrywać laski w klubach. Przyzwyczaił się, że wybiera sobie kilka fanek zza bramki i dymanie ma gwarantowane.

– To zadzwoń po jakieś panienki, może jak się spuści, to mu przejdzie.

– Kto się spuści? – Do kuchni wszedł Erick.

– Simonowi przydała by się cipka albo i dwie.

– A co, znowu się do ciebie przystawiał, Reb? – spojrzał na moją nogę. – Cholera, co ci się stało?!

– Mały wypadek przez zaloty Simona! – wywróciłam oczami.

– Sed o tym wie? – spojrzał na nas zaszokowany.

– Widział mnie już, ale powiedziałam, że się przewróciłam.

– Nie mów mu o tym, wkurwiłby się i znowu by była awantura. – Erick utrzymał mnie w przekonaniu, że lepiej nic nie mówić Sedowi.

– Trey też nic nie wie… – westchnęłam.

– To akurat lepiej dla Simona, nieźle by dostał za to w mordę.

– Obmyślamy plan, co tu zrobić, by Simon odpuścił.

– Uciąć mu kutasa? – wszyscy parsknęliśmy śmiechem. Erick przejął się tak bardzo moim wypadkiem, że obiecał mi pogadać z Simonem. Nicki nie chciał się mieszać, ale chociaż sobie z nim szczerze pogadałam i zna moje zamiary. Chłopaki ubłagali mnie, bym zrobiła im coś do jedzenia, obiecali mi za to masaż stóp, więc czym jest zrobienie kilku tostów w zamian za porządny masaż? Narobiłam cały talerz i zjedliśmy go we trójkę nad basenem. Pod wieczór wszyscy wrócili do domu. Gdzie cały dzień podziewał się Clark? Muszę chyba pobrać numery od chłopaków, by w razie czego móc się z nimi skontaktować.

Spędziliśmy względnie spokojny wieczór. Ja nie odstępowałam Seda na krok, ciągle siedziałam mu na kolanach. Simon nie zwracał na mnie uwagi, o dziwo! Urządziliśmy sobie turniej gry w kręgle na xboxie, nawet ja mogłam uczestniczyć w zabawie i było naprawdę miło. Rozgromiliśmy z Sedem wszystkich.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?