Lekarstwo dla duszy

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Spis treści

Karta tytułowa

Karta redakcyjna

Nienawiść

Polska

Obecność

Sekret

Zło

Ucieczki

Życzliwość

Człowiek

Dobro

Agresja

Cisza

Łagodność

Fałsz

Zaufanie

Bliskość

Wybrana literatura


Wydawca

Joanna Laprus-Mikulska

Redaktor prowadzący

Iwona Denkiewicz

Korekta

Mirosława Kostrzyńska

Marzenna Kłos

Copyright © by Justyna Kopińska, 2020

Copyright © for this edition by Dressler Dublin Sp. z o.o., 2020

Wydawnictwo Świat Książki

02-103 Warszawa, ul. Hankiewicza 2

Warszawa 2020

Księgarnia internetowa: swiatksiazki.pl

Skład i łamanie

włoska robota

Dystrybucja

Dressler Dublin Sp. z o.o.

05-850 Ożarów Mazowiecki, ul. Poznańska 91

e-mail: dystrybucja@dressler.com.pl

tel. + 48 22 733 50 31/32

www.dressler.com.pl

ISBN 978-83-813-9598-4

Skład wersji elektronicznej

pan@drewnianyrower.com

Babci

Nienawiść

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20

Ból

Ludzie, którym jest źle samym z sobą, myślą, że im nie wyszło, mają liczne pretensje, czasem padają ofiarami publicystów, którzy mogą im zaszczepić nienawiść. Ważne, by tę nienawiść zatrzymać.

Wsiadam do taksówki. Jestem zamyślona, bo ogrom obowiązków. Nagle budzi mnie głos taksówkarza:

– Jedzie pani do telewizji?

– Tak – odpowiadam.

– Do którego programu?

– Do Jacka Żakowskiego.

– To proszę uważać. To jest taki człowiek, co powie prawdę, jak się pomyli.

Po chwili znów zagaduje:

– Zna pani Stanisława Michalkiewicza?

– Publicysta, który wypowiada się w Radio Maryja.

– Jak zaproszono go do programu Moniki Olejnik, zwanej przez nas „Stokrotka”, to powiedział, że bardzo chętnie, ale prosi o wezwanie na piśmie z numerem sprawy i zaznaczeniem, w jakim charakterze wystąpi – świadka czy podejrzanego. Przecież porządek musi być, skoro jedzie na przesłuchanie.

– A których dziennikarzy pan ceni?

– To chyba powiedziała Matka Teresa z Kalkuty, że lepiej trędowatemu podać rękę niż dziennikarzowi.

Chwilę jedziemy w ciszy.

– A pani czym się zajmuje? – pyta nagle.

– Jestem dziennikarką.

Jest zmieszany.

– Przepraszam, nie pomyślałem – usprawiedliwia się.

Parę dni później sprawdzam skrzynkę mailową. Kilkaset maili i wszystkie mają w tytule tego samego człowieka: Stanisława Michalkiewicza. Niektórzy dziennikarze oznaczyli mnie na Facebooku przy jego wypowiedzi. Napisali: „Justyna, widziałaś? To o bohaterce twojego reportażu”.

Publicysta nawiązał do historii dziewczynki uprowadzonej i wielokrotnie gwałconej przez księdza. Dziesięć lat po wydarzeniach ksiądz skazany za kilkadziesiąt przestępstw seksualnych nadal odprawiał msze święte. Byłam na mszy, na której wręczał komunię i sprawdziłam, w jaki sposób kontaktuje się z dziećmi przez internet.

Odtworzyłam link do telewizji internetowej TV ASME wysłany mi przez czytelników. Publicysta Michalkiewicz nawiązał do tego, że dziewczynka według prawomocnego wyroku ma otrzymać teraz milion złotych odszkodowania:

– To żadne k*** nie są tak wysoko wynagradzane – powiedział.

Wiem, jaki ból sprawiła bohaterce ostatnia wypowiedź Janusza Korwina-Mikke. Napisał wtedy: „Jezus Maria! Kościół ma zapłacić milion plus dożywotnią rentę kobiecie, którą w wieku 14 lat całował i obmacywał ksiądz. Teraz nastolatki będą się masowo podstępem lub siłą pchały księżom do łóżek. Sąd zastosował bardzo silny bodziec ekonomiczny”.

Pan Michalkiewicz poszedł o krok dalej. Wyrządził tak bardzo już zranionej dziewczynie okrutną krzywdę.

Dla mnie wyrok sądu apelacyjnego, który podtrzymał orzeczenie miliona złotych odszkodowania, to kolejny krok w kierunku przywrócenia godności ofiarom pedofilii.

Towarzystwo Chrystusowe wynajęło księdzu pedofilowi świetnego adwokata. Ksiądz Roman przed sądem mówił:

– Zgromadzenie zakonne mnie wspiera. Nie myślą o wyrzuceniu mnie z zakonu. Regularnie odwiedza mnie w więzieniu przełożony.

Wyjaśniał sędziemu:

– Nie wiem, jak do tego doszło, że dziecko trzymałem u siebie na plebanii i też jeździłem z nią do Lichenia czy Łagiewnik. Po prostu nikogo to nie interesowało.

Gdyby nie był nauczycielem religii, dziewczynka by go nie poznała. Do przestępstw doszło także dlatego, że był księdzem. Przerażające, że zakon dopuścił, by później odprawiał msze i miał internetowy kontakt z dziećmi. W wiadomościach podkreślał, że jest w zakonie i można mu zaufać.

Wikipedia podaje, że pan Michalkiewicz to polski prawnik, nauczyciel akademicki, eseista, publicysta, polityk i autor książek o tematyce społeczno-politycznej.

Najbardziej popularne media, w których występuje to Radio Maryja i Telewizja Trwam. Zachęcam, by powiadomić stacje, co Państwo sądzicie o tej wypowiedzi i zapraszaniu publicysty do programów. Niezależnie, czy je oglądamy, czy nie, mają ogromny wpływ na wielu Polaków.

Granice zostały przekroczone. Ten człowiek musi ponieść konsekwencje wypowiadanych słów. Ludzie, którzy wyszydzają ofiary pedofilii nie powinni być zapraszani do dyskursu w przestrzeni publicznej. Warto przekazać tę wiadomość dalej, by jak najwięcej osób zareagowało.

Zapytałam taksówkarza, czym się wcześniej zajmował.

– Jestem inżynierem – odpowiedział. – Straciłem wszystko, teraz muszę jeździć. – Narzekał, opowiadał mi o swoim nieszczęśliwym życiu.

Ludzie, którym jest źle samym z sobą, myślą, że im nie wyszło, mają liczne pretensje, czasem padają ofiarami publicystów, którzy mogą im zaszczepić nienawiść. Ważne, by tę nienawiść zatrzymać.

O naszym człowieczeństwie i państwie świadczy to, w jaki sposób traktujemy najbardziej pokrzywdzonych. Niezależnie od tego, jak silny jest oprawca.

* * *

Więcej o odczuciach bohaterki reportażu Ksiądz pedofil odprawia dalej można przeczytać na Facebooku: „Skrzywdził mnie w dzieciństwie ksiądz, teraz krzywdzi Kościół Katolicki”.

Jak w Polsce wygląda „Twarz Zła”?

Istnieją ludzie, którzy nie mają dylematów intelektualnych czy moralnych. Którzy każdy swój ruch, nawet najbardziej okrutny, uzasadniają przez ideologię, religię lub naukę. Dla nich liczy się jedno – własna satysfakcja. To psychopaci.

Bardzo często jestem pytana: dlaczego interesuje mnie zło w instytucjach zamkniętych – domach dziecka, ośrodkach, domach spokojnej starości?

W reportażu Oddział chorych ze strachu opisałam historię ordynator szpitala psychiatrycznego, która według personelu i pacjentów, w okrutny sposób znęcała się nad dziećmi. Kilka lat później nadal pracowała jako biegła sądowa oraz psychiatra w tym samym okręgu, w którym miała już postawione zarzuty za znęcanie się nad pacjentami.

Po publikacji tego reportażu otrzymałam bardzo dużo maili. Pisali lekarze, salowi, pacjenci z różnych miast w Polsce. Mówili, że już nigdy nie będą bierni wobec zła. Więc zaczęłam się zastanawiać: jak współcześnie w Polsce wygląda „Twarz Zła”?

W każdym społeczeństwie większość osób przeżywa wewnętrzne kryzysy i dylematy. Po to, by stać się lepszymi, mądrzejszymi, dojrzalszymi ludźmi. Ale istnieją też ludzie, którzy tych wewnętrznych kryzysów nie mają. Którzy każdy swój ruch, nawet najbardziej okrutny, uzasadniają przez ideologię, religię lub naukę. Nie mają dylematów intelektualnych czy moralnych. Dla nich liczy się jedno – własna satysfakcja. Ta grupa to psychopaci.

Dawniej, w czasach II wojny światowej czy w okresie stalinizmu, byli bardziej widoczni. Obecnie idealnym dla nich schronieniem stały się instytucje zamknięte, jak szpitale psychiatryczne czy domy dziecka. Ich ofiarami zwykle padają osoby bezbronne, najsłabsi, najczęściej dzieci. Psychopaci mają tam moc niemal nieograniczoną.

 

Zastanawiam się, ilu jest w Polsce ludzi, którzy wiedzą, że obok nadużywa się władzy, stosuje przemoc i nie reagują. Osoby, które pomogły w stworzeniu systemu przemocy w Starogardzie Gdańskim, nadal pracują w swoim zawodzie.

Jak pisał Ryszard Kapuściński: „Żaden pałac nie runie sam z siebie”[1]. W każdym z tych małych pałaców w całej Polsce potrzebujemy ludzi, którzy będą ujawniali okrucieństwo innych.

A stanie się tak tylko wówczas, gdy będziemy pamiętać, że te nasze wewnętrzne kryzysy, niepokoje, wątpliwości, to nie jest oznaka słabości. To jest nasza siła! I najlepsza droga, aby stać się bardziej wartościowym człowiekiem.

1 R. Kapuściński, Cesarz, Warszawa 2007.

Zło pod płaszczykiem troski

Meryl Streep, która gra rolę matki w Wielkich kłamstewkach, produkcji HBO, w mistrzowski sposób ukazuje, że potrzeba zachowania wizerunku jej serialowego syna jest ważniejsza od uczuć i stanu psychicznego jego ofiary.

– Czy on jest kochany? – pyta miłym tonem kobieta, która odkryła, że ma wnuczka.

Syn kobiety nie żyje. Dowiedziała się, że miał dziecko, które zostało poczęte podczas gwałtu. W czasie rozmowy z mamą chłopca najpierw jest wyjątkowo uprzejma. Mówi, że chce uczestniczyć w życiu dziecka.

– Jestem jego babcią – podkreśla, a po chwili dodaje: – Moi synkowie byli tacy słodcy. Nie było delikatniejszego ani czulszego chłopca niż Perry. Był kochany i wrażliwy.

– Wyrósł z tego – mówi zgwałcona przez niego kobieta, która czuje się coraz bardziej zmieszana.

– Może to niegrzeczne pytanie, ale kto w dniu waszej „randki” wyszedł z inicjatywą? – dopytuje matka. – Czy nie zinterpretował błędnie twoich sygnałów?

– Twój syn mnie zgwałcił. Kiedy to robił, krzyczałam, żeby przestał. Trudno to błędnie zinterpretować.

– Nie chciałam cię urazić – kobieta pozornie się wycofuje.

Meryl Streep, która gra rolę matki w Wielkich kłamstewkach, produkcji HBO, w mistrzowski sposób ukazuje, że potrzeba zachowania wizerunku jej serialowego syna jest ważniejsza od uczuć i stanu psychicznego jego ofiary. Każde pytanie poprzedzone jest ugrzecznioną wstawką „Nie chciałam cię urazić”, „Może to niegrzeczne pytanie”. Jest miła, z przesadą sygnalizuje troskę o wnuka. Właśnie to mieszanie uprzejmości z zadawaniem ran tworzy szczególnie okrutną manipulację.

Gdy pisałam reportaż śledczy Elbląg odwraca oczy, Aleksandra, zgwałcona przez ratownika medycznego, mówiła mi o wyroku sądu, który uznał winę oskarżonego:

– Nareszcie przestaną się śmiać. I nagle słowa pani sędzi: „Karę zawieszam”. Już wiedziałam, że jednak przegrałam. Mogą wrócić do rodziny, do swoich biznesów. Mogą o wszystkim zapomnieć. Sędzia uzasadniła wyrok: przypadek incydentalny, oskarżeni nauczyli się w toku postępowania, że ich czyn był zły, byli wcześniej niekarani, mają rodziny. Sędzia, prokuratorka, policjantka nawet nie są świadome, że zgwałciły mnie po raz drugi.

Mąż bohaterki, Michał, dodał:

– Byłem na ogłoszeniu wyroku trzynastego maja dwa tysiące piętnastego roku. Gdy pani sędzia wymieniała kolejne zarzuty i mówiła: winny, winny, winny, to pomyślałem: „Boże, oni spędzą wiele lat w zakładzie karnym”. I nagle słyszę, że Mariusz za gwałt dostał dwa lata z zawieszeniem na pięć, a Jarosław za inne czynności seksualne osiem miesięcy z zawieszeniem na trzy lata. Wyrok tylko wzmocnił traumę żony. My głupio uwierzyliśmy w system sprawiedliwości. Żona robiła kolejne badania, testy, była przesłuchiwana przez psychologa, neurologa, psychiatrę. Wszystkim musiała opowiadać o gwałcie, rozgrzebywać rany na nowo. Nasze dzieci mocno przeżyły proces. Widziały, że mama jest ciągle smutna, płacze. Jak takim maluchom wytłumaczyć, przez co przechodzimy?

W książkach wymieniam nazwiska sędziów, którzy wymierzają tak kuriozalne wyroki. Reportaż to także lustro, w którym mogą zobaczyć, jak te decyzje wpłynęły na losy ludzi.

Kobietom w czasie trwania procesów zadaje się pytania: „Czy wypiła pani kieliszek wina czy dwa?”, „Dlaczego użyła pani tuszu do rzęs?”, „Jak wyglądał członek gwałciciela?”. Podczas pracy reporterskiej rozmawiałam ze zgwałconymi kobietami, dziewczynkami oraz chłopcami. I wtedy zrozumiałam, że te pytania nie milkną po wyroku sądu. W ich życiu w każdej chwili może pojawić się ktoś, kto w podobny sposób jak postać odtwarzana przez Streep wróci do strasznych wydarzeń, sugerując, że może coś im się wydawało lub sprowokowały oprawcę swoim zachowaniem.

W Wielkich kłamstewkach widzimy, jak trudno się przed tym obronić. Zwłaszcza gdy zło przykryte jest płaszczykiem troski i ciepła. A może i w swoim życiu mają państwo ludzi, którzy z troską podważają państwa odczucia? Ważne, by pamiętać, że nie każdy ma prawo pytać nas o to, co boli.

Jak pisała Cheryl Strayed: „Odmowa jest złotem. Odmowa jest źródłem siły dobrych wiedźm. Umożliwia zdrowym, emocjonalnie dojrzałym ludziom nawiązywanie relacji ze skończonymi dupkami w taki sposób, aby ograniczyć wpływ dupkowatości na własne życie do minimum”[2].

2 Ch. Strayed, Małe cuda. Rady, jak kochać i żyć, przeł. Adriana Sokołowska-Ostapko, Kraków 2014.

Słowa mogą zabijać

Tych, którzy posługują się mową nienawiści, powinny wreszcie spotkać surowe konsekwencje. Fala nienawiści zabija nas po trochu każdego dnia. Zróbmy wszystko, by ją zatrzymać!

– To jest cudowny czas dzielenia się dobrem. Jesteście kochani – powiedział prezydent[3]. Kilka sekund później został zaatakowany nożem.

Zbierał pieniądze dla potrzebujących.

Na razie nie znamy przyczyn zbrodni.

Ale właśnie szukanie przyczyn zła jest tu najistotniejsze. Policjanci, z którymi współpracuję, są w mojej opinii najlepsi w swoim zawodzie właśnie dlatego, że za każdym razem analizują tło społeczne zdarzenia. Jeśli morderca nie został schwytany, to na podstawie nietypowych sytuacji zaistniałych w dniach przed zdarzeniem, można ustalić, co nim kierowało.

Zajmuję się przede wszystkim tematyką kryminalną i sprawiedliwości. I według mnie tej sprawiedliwości w Polsce nie ma. Przyczyniły się do tego rządy wszystkich partii. Polska jest rajem dla gwałcicieli, pedofilów i morderców. O tym, jak łatwo uniknąć sprawiedliwości, napisałam w reportażu: Ten trup się nie liczy. Wystarczy ukryć ciało.

Można też zamordować i nie ponieść żadnej kary. W jednym z reportaży piszę o człowieku, który zabił, a według biegłych sądowych był chory psychicznie tylko w tym jednym dniu. Czyli nie poszedł ani do szpitala psychiatrycznego, ani do więzienia. Poszedł do domu. Nie poniósł żadnych konsekwencji zabójstwa.

Biegli, którzy wydali taką opinię, są z Trójmiasta. Podaję ich nazwiska w książce Z nienawiści do kobiet. Zależy mi, by sprawę zabójstwa prezydenta Adamowicza nadzorowali profesjonalni, rzetelni prokuratorzy, którzy nie są związani z żadną opcją polityczną.

By przeciwdziałać przemocy, w każdej formie, nie wystarczy jednak sprawiedliwa kara dla tego konkretnego człowieka.

Kilka dni temu obejrzałam program Plastusie. Postać wzorowana na prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz cały czas dłubie w nosie. Nakręca kluczykiem kukiełkę o wyglądzie Jurka Owsiaka. Marionetka powtarza „siema” i zbiera pieniądze do puszek. Na końcu ogromne sumy zgarnia Gronkiewicz-Waltz. Pozostawia zbierającemu jedynie dziesięć złotych. Na jednym z banknotów widnieje Gwiazda Dawida. Oko.press podało, że na banknocie pojawia się także Lech Kaczyński podpisany jako Lech(Nie)Wielki. Autorka programu zaprzeczyła, że miało to podtekst antysemicki.

W tej bajce jest wszystko. Żeruje na ludzkich potrzebach i słabościach. W Polsce bardzo dużo osób nie jest w stanie utrzymać swoich dzieci. Jeden z bohaterów mojego reportażu o sierocińcu siostry Bernadetty mówi mi: „Tego ośrodka nie da się zapomnieć. Nadal chodzę taki skulony. Na razie pracuję jako ochroniarz i z tego się cieszę. Chciałbym kiedyś założyć rodzinę. Ale chciałbym powiedzieć ludziom, żeby nie mieli dzieci dla zasiłku albo becikowego, bo tacy się tutaj zdarzają. Potem dziecko ma dwa latka i ląduje w takim miejscu jak ośrodek siostry Bernadetty. Niech rodzice się przejdą po tych ośrodkach, poobserwują. To jest piekło, te dzieci nie chcą żyć”.

W naszym kraju jest nadal mnóstwo ludzi, dla których każdy dzień jest walką o przetrwanie. I ta bajka doskonale wykorzystuje ich lęki. Pieniądze zbierane dla potrzebujących, według tej interpretacji, idą do obrzydliwych, wykorzystujących ludzi polityków.

To nie jest satyra. Autorzy programu powinni ponieść konsekwencje prawne.

Mowa nienawiści, niezależnie od tego, z której strony pada, powinna mieć wreszcie bardzo surowe konsekwencje. Bo jak już wiemy, słowa mają ogromną moc. Mogą być wykorzystane w służbie dobru, ale mogą również zabić. Przykładów nie trzeba daleko szukać. Wystarczy przypomnieć sprawę podsekretarz stanu Moniki Zbrojewskiej.

Nie dziwię się reakcji Jurka Owsiaka. Każdy zna swoje granice. Pan Jurek powiedział, że czyta hejt. Wiceminister Zbrojewska, która czytała ogrom nienawistnych słów na swój temat: „suka powinna umrzeć”, „zabrać jej habilitację” – tydzień później już nie żyła.

Niektórzy piszą, że nie wiemy, czy fala hejtu miała związek z czynami mordercy. A ja jestem przekonana, że ta fala nienawiści zabija nas po trochu każdego dnia. Zróbmy wszystko, by ją zatrzymać.

3 Słowa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku 13 stycznia 2019 roku.

Polska

Politycy „tchórzą” każdego dnia

Mam małą radę dla polityków opozycji, którzy w prywatnych rozmowach dziwią się, że PiS nadal ma tak świetne wyniki. Wyborcy nie chcą krytyki waszych przeciwników politycznych, nawet jeśli jest uzasadniona. Chcą wizji, zaangażowania, poznania ich problemów.

Bezrobotny naprawiał sąsiadom samochody w zamian za jedzenie. Urzędnicy skarbowi zdecydowali, że powinien zapłacić podatek („Rzeczpospolita”). Najpierw „odważni” przedstawiciele skarbówki rozpoczęli proces śledczy. Dowody – kilka kilogramów fląder, jajka, piętnaście kilogramów ziemniaków. Po przesłuchaniu siedemnastu świadków urzędnicy stwierdzili, że mężczyzna musi zarejestrować działalność i płacić podatek od otrzymanego jedzenia.

Polska traci wiele miliardów złotych na oszustwach VAT. Ale urzędnicy wolą zająć się bezrobotnym panem Janem. Bo korporacje stać na doskonałych adwokatów i stoczenie walki. Łatwiej podreperować statystyki bezradnym człowiekiem.

Na pewno pamiętacie sprawę Agatowskiego – mężczyzna trafił do więzienia, mimo że z powodu upośledzenia umysłowego widzi świat jak siedmioletnie dziecko. Rzecznik Praw Obywatelskich sprawdził, ile jest takich przypadków w Polsce. Ponad setka ludzi w więzieniach jest upośledzona. Jeden z mężczyzn został skazany, bo dwukrotnie jechał bez biletu tramwajem. Umiarkowanie upośledzony – nie wie, gdzie jest, dlaczego tam trafił i jak długo pozostanie w więzieniu. Żadna z osób, która zajmowała się tą sprawą – policjant, sędzia, dyrektor więzienia – nie wykazała się odrobiną rozsądku.

Po przeczytaniu Polska odwraca oczy, bardzo często w mailach opisujecie mi kolejne przypadki patologii w różnych rejonach Polski. Wypuszczanie groźnych przestępców, ukrywanie pedofilii wśród duchownych i nauczycieli, brak kary za nadużycia lekarzy i biegłych sądowych. Będę wybierała takie historie, przez które można pokazać uniwersalny problem i je opisywała.

A dziś mam małą radę dla polityków opozycji, którzy w prywatnych rozmowach dziwią się, że PiS nadal ma tak świetne wyniki. Wyborcy nie chcą krytyki waszych przeciwników politycznych, nawet jeśli jest uzasadniona. Chcą wizji, zaangażowania, poznania ich problemów. Chcą, byście przedstawili lepszy plan niż 500 złotych na dziecko i własną reformę sądownictwa. Nie wiem, jak długo musiałabym patrzeć w twarz Grzegorza Schetyny czy Włodzimierza Czarzastego, aby zobaczyć cień idealizmu i wiary w ludzi.

Sándor Márai twierdził, że człowiek zawsze odpowiada własnym życiem na co ważniejsze pytania. Nie liczy się, co tam mówi po drodze, jakimi się broni słowami i argumentami! U kresu, u kresu wszystkiego, faktami swojego życia odpowiada na pytania, które świat mu zadaje z takim uporem: kim jesteś? Czego naprawdę chciałeś? Co naprawdę wiedziałeś? Czemu byłeś wierny i niewierny? Do czego byłeś odważny, a przed czym lub przed kim stchórzyłeś?

 

Mam wrażenie, że wielu polityków w Polsce dba jedynie o słowa, a tak naprawdę tchórzy każdego dnia. Kawiorowa lewica. Niektórzy sami tak o sobie mówią, jakby żyli na innej planecie. Chciałabym, aby pojechali kiedyś do domów socjalnych w Zabrzu. Dowiedzą się, co to znaczy polska krzywda i jak z tym uczuciem bezradności radzić sobie każdego dnia.