FantazyTekst

0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Juliusz Słowacki

Fantazy

Dramat w pięciu aktach

Warszawa 2017

Spis treści

Osoby

Akt pierwszy

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Scena dziewiąta

Scena dziesiąta

Akt drugi

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Akt trzeci

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Akt czwarty

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena osma

Scena dziewiąta

Scena dziestąta

Akt piąty

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Osoby

HRABIA RESPEKT – były marszałek powiatowy

HRABINA RESPEKTOWA – jego żona

DIANA, STELLA – ich córki

HRABIA FANTAZY DAFNICKI

RZECZNICKI – marszałek powiatowy, jego przyjaciel

HRABINA IDALIA – rozwódka, sąsiadka Respektów

KSIĄDZ LOGA – kapelan

WOŁDEMAR HAWRYŁOWICZ – rodem Czerkies, stary major rosyjski

JAN – zesłany na Sybir w sołdaty

KAJETAN – kamerdyner hr. Respektów

HELENKA – pokojowa Idalii

KAŁMUK – sługa majora

Rzecz dzieje się na Podolu, około r. 1841 – w trzech pierwszych aktach w domu hr. Respektów, w obu ostatnich – w majętności hr. Idalii.

Akt pierwszy

Scena pierwsza

W domu hr. Respektów.

FANTAZY i RZECZNICKI. Później HR. RESPEKT.

FANTAZY

Widziałeś Wasan, jakie w przedpokoju

Hamadryjady, Laokonty, Psylle

W ojca Adama przenajświętszym stroju

Stoją, z lokajstwem w zgodzie? – A nie tyle

Lokajów, ile posągów! – a wszyscy

Postaci większej, niźli chce natura:

Bo ci lokaje są sufitów bliscy

Głowami, a ich olbrzymia struktura

Herkulesowe przypomina członki.

Sądzę więc, że i panny tu znajdziemy

Jako Dryjady albo Amazonki,

Nadludzkie. – Ślepy więc będę lub niemy,

A ty, rozsądny, patrz za mnie i gadaj;

Co człowieczego znajdziesz pod boskością

Kształtu, wydobądź, ojca wyspowiadaj

Z politycznego sumienia, z Jejmością

Wejdź w jak najbliższe stosunki, aż ci się

Przyzna, pod jakie jarzmo zegnie zięcia; –

Słowem: jak gdybyś zjechał na komisją.

Gadaj, rób i patrz; a ja się w dziecięcia

Roli dam wszystkim, gdzie chcą, za nos wodzić.

RZECZNICKI

Lecz ciebie znają.

FANTAZY

Cóż? Że kilka listów,

Które w gorączce można było spłodzić,

Przepisać nawet przez płatnych kopistów,

Samemu nawet pisać nie umiejąc –

Że kilka listów, które na Podolu

Panny czytały wyuczone, mdlejąc

I krzycząc: – ach! ten list na Kapitolu

Był napisany! a ten z Wezuwiusza

Leciał jak gołąb aż na Ukrainę!

Że wykrzykniki te; ach co za dusza!

Ach! co za ogień!...

Brzmiały tu stokroć razy: – to ja, hrabia

Fantazjusz, głupim być już nie mam prawa?

A cóż to, powiedz, jest opinia babia?

Czy to szacunku godna rzecz? czy strawa,

Na której serce tyje? czy poduszka,

Na której głowa leży? – Mój Rzecznicki,

Ty mój swat, ty mój – raczej moja drużka.

Bo się jak panna spłonię, w jezuicki

Talerz wlepiwszy me panieńskie wzroki...

Ty mnie zachwalaj, wynoś pod lazury,

Ponad Wezuwiusz, nad Alby, obłoki!

Mów, żem napisał poemat ponury

O czterech wiatrach; złoć mnie jak barana!

A mnie pozwól się troszeczkę zagapić

I z siebie lakier byroński szatana

Zrzucić...

RZECZNICKI

Fantazy, możesz się poszkapić

I źle wyjść –

FANTAZY

Jak to?

RZECZNICKI

Pierwsze złe wrażenie

Trudno się ściera...

FANTAZY

przerywając niecierpliwie.

Nie dbaj, nie dbaj o to!

Jeśli zakocham się, to się odmienię;

Jeśli nie...

Widząc wchodzącego HR. RESPEKTA.

Hrabia Respekt.

HR. RESPEKT

Jak to? co to?

Sami? nikogo na wasze przyjęcie?

Sami?... Przepraszam was za moje baby.

Przynajmniej tu was...

RZECZNICKI

na stronie do Fantazego.

Nie chodź mi po pięcie!

HR. RESPEKT

Przynajmniej tu was moje główne sztaby

Przedpokojowe...

FANTAZY

do Rzecznickiego.

Rekomendujże mnie!

RZECZNICKI

Hrabia Fantazy, mój przyjaciel.

HR. RESPEKT

Miły

Będzie mi w domu gość: ziemia o ziemię

Nasze dwa dwory, a bogdajby były

Serce o serce nasze dwa stosunki!

Lecz gdzież to moja żona i figlarne

Córki? gdzież moje kobiety? Korónki

Mówią, czy jakie gdzie romanse czarne

Gryzą po kątach i żółć w sobie płodzą?

Do lokaja.

Kajetan! gości zaanonsuj paniom!

Ha! otóż przecie i są – otóż wchodzą.

Scena druga

Wchodzą HRABINA RESPEKTOWA, DIANA i STELLA.

HR. RESPEKT

Hrabia Dafnicki –

HR. RESPEKT

Pana opisaniom

Rzymu winniśmy bardzo miłe chwile!

Znamy go dobrze: taki ogień w piórze

I tyle serca, entuzjazmu tyle!

Ach! listy Pana... to są na marmurze

Pisane lawą! czy prawda Dianno?

Te dwie fontanny, co przed Watykanem

Jak duchy, tęczą opasane ranną –

Ten krzyż drewniany w Cyrku – ach! my z Panem

Dawno się znamy, dawno!

FANTAZY

To być może,

Żeśmy się znali przed śmiercią...

HR. RESPEKT

Słyszałam,

Że Pan jest mistyk – teraz się założę,

 

Że Pan jest mistyk. – Ach, jak ja się bałam,

Że Pana znajdę mistycznym.

HR. RESPEKT

Marianno,

Nie zaczynajże zaraz z gościem kłótni!

Proszę was za mną, proszę. Ty Dianno

Zagrasz nam; a was ostrzegam, że smutni

Ludzie są w mojem sercu podejrzani

O brak szczerości!

Wychodzą wszyscy oprócz Hrabiny.

Scena trzecia

HR. RESPEKT

Kajetanie!

Lokaj wchodzi.

LOKAJ

Pani,

Co Pani każe?

HR. RESPEKT

Każ zapędzić trzody

Na małą łąkę w ogrodzie! Niech stary

Anton zapuści swoję sieć do wody

I sam pod wierzbą siądzie obok pary

Chłopiąt plotących koszyki – jak w Tassie.

Opodal żeńców postawić gromadę

I niech śpiewają! Anna niechaj pasie

Kozy na skałach... Ach! puścić kaskadę!

Pamiętaj, puścić kaskadę wieczorem,

Wprzód nim wstaniemy od stołu... Ach, jeszcze

Powiedz Dubynie, niech stanie za dworem

I pieśń Padury śpiewa!

LOKAJ

Ale deszcze

Popsuły rurę w kaskadzie – –

HR. RESPEKT

Nowina!

No, to nie puszczać wody...

LOKAJ

Ale, Pani...

HR. RESPEKT

Ale! co ale?!

LOKAJ

Ale dziś Dubyna

Pojechał kupić cukru i araku

Do Berdyczowa –

HR. RESPEKT

No, to się bez dumy

Obejdzie; ale pomnij o rybaku –

Pomnij o trzodach i...

LOKAJ

Summa do summy:

Rybak i trzody.

HR. RESPEKT

I małe chłopięta,

Które koszyki plotą.

LOKAJ

I koszyki.

HR. RESPEKT

I żeńce!

LOKAJ

Ale pszenica pożęta!

HR. RESPEKT

Mój Kajetanie, rób, co chcesz. Ten dziki

Ogród angielski, to kłopot prawdziwy!

LOKAJ

Zawsze w nim czegoś brak: to się altana

Załamie, burza krzyż umyślnie krzywy

Zwali – o mało co nie zabił Pana.

Odchodzi.

HR. RESPEKT

Ach, jaka, jaka z tym ogrodem biada!

Stelko!

Scena czwarta

STELLA

za sceną.

Co?

HR. RESPEKT

Stelko, chodź tutaj!

STELLA

wchodzi.

Co mamo?

HR. RESPEKT

Czy pan Fantazy już z Dianką gada?

STELLA

Nie.

HR. RESPEKT

Zostaw, Stelko, ją w salonie samą,

A ty idź dziadka odwiedź, potem biało

Ubierz się cała, i wiesz – tam nad stawem,

Pod brzozą naszą płaczką – stań pod skałą

I wab łabędzie; bo my niezabawem

Wyjdziemy z gośćmi pod dąb Wernyhory

Pić kawę...

STELLA

Dobrze, mamo; ale potem

Pozwolisz mi pójść z Hanką na nieszpory?

HR. RESPEKT

Dobrze... Lecz cóż to widzę? Ach, pod płotem

Kibitka jakaś i konne Baszkiry! –

Do wchodzącego LOKAJA.

Co to?

LOKAJ

Oficer moskiewski, gwardzista.

HR. RESPEKT

Proś! – ach! drżę cała... Nie wiesz, czy kwatery

Żąda?

LOKAJ

Nic nie wiem.

HR. RESPEKT

Proś!... Matko przeczysta!

Jeśli to jaki feldjegier... drżę cała...

Idź, ostrzeż ojca, Stelko!

Stella wybiega.

Scena piąta

Wchodzi MAJOR.

HR. RESPEKT

Witam Pana...

Kogoż mam honor?...

MAJOR

Pani nie poznała?

HR. RESPEKT

Ach! Pan Woldemar! Ach! cóż za kochana

Siurpryza! – Mężu! Steluniu! Dyjanko!

Wbiegają WOŁANI, a z nimi FANTAZY i RZECZNICKI.

HR. RESPEKT

Co to jest?

HR. RESPEKT

Patrzcie! nasz dawny znajomy!

HR. RESPEKT

Ach Major! przyjąć-że go pełną szklanką!

Iluminować-że mój dach poziomy!

Cukrem wysypać srebrnym mój dziedziniec

I zamienić mu w Sybir! – Mój ty drogi!

Ściska go.

Teraz-że widzisz: ot ja, Ukrainiec,

Już nie twój więzień! już tobie bez trwogi

Patrzę za mundur, czy zeń nie wyziera

Jaki róg biały carskiego ukazu...

Panowie! w rękach tego oficera

Był mój los; a on – mówię, ani razu

Nie dał mi uczuć niewoli! i owszem –

Gdym z żoną, z dziećmi, w pobliżu Tobolska

Siedział, zasłany tam jakoby w zdrowszem

Dla mnie powietrzu, aby dżuma polska

Nie zaraziła mej skóry (bo wiecie,

Żem takiej rządu pieczołowitości

O moje zdrowie, jako tu w powiecie

Pierwszy urzędnik, doznał): – on, litości

Pełny, widząc mnie z córkami i z żoną

W małej wioszczynie, w dziurawej stodole,

Był nam pomocą wtenczas i obroną,

Tak, że nas wściekłe sybirskie Eole

Nie rozdmuchały.

MAJOR

Szczęsny, żeście w zdrowiu.

HR. RESPEKT

A jak się ma pop Osip?

MAJOR

Pijany z duszą!

STELLA

A moje gile czerwone?

MAJOR

W pustkowiu

Świszczą po drzewach i w róże się puszą,

Smutne, że nie ma Panny na Sybirze!

STELLA

A oswojone szczygiełki?

MAJOR

Jak w raju

U kaznaczeja...

DIANA

A trzy polskie krzyże?

MAJOR

Stoją.

HR. RESPEKT

A Pani Potopof.

MAJOR

Przy czaju –

W zielonej sukni.

HR. RESPEKT

I zawsze w zielonej?

MAJOR

I w kokoszniku –

STELLA

Z którego ja chciałam

Zrobić gniazdeczko suczce oszczenionej!

Ach, jak tam zimno być musi! zadrżałam

Myśląc, jak zimno tam Pani Potopof!

Dianko, a nasz?...

DIANA

Kto nasz?

STELLA

Kto? – nasz drogi,

Nasz biedny Pan Jan, co na czele chłopów

Z kosą wzięty był. On taki ubogi,

A taki dobry! aresztant – i taki

Piękny, jak Michał Anioł na obrazie.

MAJOR

Ten wasz przyjaciel dał nam się we znaki:

Buntował nam lud – a dziś na Kaukazie

Bije się, w proste posłany sołdaty.

STELLA

Patrzaj Dianko!

HR. RESPEKT

Dość, Steluniu! prowadź

Pana Majora do polskiej herbaty,

Którą przyrzekłaś jego uczęstować

Za kwas sybirski.

Wychodzą wszyscy oprócz Fantazego i Rzecznickiego.

Scena szósta

FANTAZY i RZECZNICKI, przy końcu STELLA.

FANTAZY

O nas zapomnieli!

RZECZNICKI

Gniewasz się?

FANTAZY

O! nie.

RZECZNICKI

Lecz trochę zazdrościsz.

FANTAZY

Czego?

RZECZNICKI

Diany spojrzeń i łez Sttelli.

FANTAZY

Jeszcze nie kocham.

RZECZNICKI

Ale już się złościsz.

FANTAZY

Wcale nie! – Ale powiedz mi, Rzecznicki,

Kto to jest ów to pan Jan, wzięty z kosą?

RZECZNICKI

Jakiś kosynier...

FANTAZY

Jesteś jak delficki

Posąg: – wyrocznie twoje prosto niosą

W sam cel i w samo serce prawdy; ale

Rad bym dowiedzieć się, jaki to smutny

Upiór nad srebrne gdzieś sybirskie fale

Pierś pokazuje i łańcuch okrutny

Wstrząsa, i w panien tych ładnej pamięci

Staje z ranioną piersią i z brylantem

Tej łzy, co mu się w oczach mglistych kręci,

Próżno roniona. Z takim aresztantem

Adonis nie mógłby walczyć o miłość

Szlachetnej Polki!...

RZECZNICKI

Przecudna tyrada:

Periody długie...

FANTAZY

Ta dawna zażyłość

Sybirska – chmura ta błękitno-blada

Szronu złotego, która go obwiewa –

Te pod nim jary, pełne wilczych kości –

Te nad nim czarne sosny, straszne drzewa,

I to nieszczęście czarne...

RZECZNICKI

I w czarności

Kominie białą napisane kredą

Imię Diany...

FANTAZY

Przeklęty człowieku,

Któremu jeszcze dziś świątynie w Knido

Dostarczą wody kastalskiej! O! ćwieku

Z byronowego krzyża! O! baranie,

O którym niegdyś w mistycznem widzeniu

Śnił Sanczo Pansa, w niebie niespodzianie

Ujrzawszy bydło! O! ty, co w płomieniu

Wiekowym głupstwa jesteś Salamandrą

I w ogniu będąc, tyjesz, o Rzecznicki!

RZECZNICKI

O nieszczęśliwy wieszczu!

FANTAZY

O Kasandro

Przedkontraktowa!

RZECZNICKI

O ty, potrzebnicki

Zdrowego sensu!

FANTAZY

O ty, sekaturo!

Patrz – poszli wszyscy na ogród, a o nas

Ani kto wspomniał!

RZECZNICKI

Bo ty jesteś pióro,

Które sonety pisze... et andronas

Scribit – i bawisz ludzi, gdy się nudzą,

A nudzisz, gdy się bawią.

FANTAZY

To być może...

RZECZNICKI

Abyś się widział sam, weź głowę cudzą

I włóż na swój kark.

FANTAZY

A moją położę

Na twoim?

RZECZNICKI

W karty przegraj twoją głowę.

Jeśli na stawkę szulery pozwolą

Stawić wiatr, a nie pieniądze gotowe.

Lecz pierwej złap ją tak, jak wróbla – solą

Na ogon, bo ci z rąk samych wyleci!

FANTAZY

Prawdę ty mówisz: same jakieś światła

Chodzą po mojej głowie – jak u dzieci –

Zielone, jasne, czerwone – jak na tła

Złote rzucone przez Wenecjanina

 

Świętych postaci; różne jakieś tony,

Z których ton każdy mi coś przypomina

Smutnego, a ma niewytłómaczony

Urok dla ducha. W powietrzu mi dzwonią

Różne pamiątki miejsc; koło mnie chodzą,

Każda ze swoją twarzą, swoją wonią,

Zmieniona w Nimfę, w postać... Ach! jak szkodzą

Uczuciom myśli nadto rozwinięte!

Zda się, upiory piękniejsze, że smętne –

Zdaje się, kwiaty smętniejsze, że ścięte –

Zda się, że bóstwa – tak, krwią nie namiętne,

Ale grzejące słonecznością lica –

W wieńcach, w kameliach z gwiazd, których kolory

Niepewne jako półtęcze księżyca

Srebrzeją... Myśli me – już pół-upiory,

A jeszcze myśli...

RZECZNICKI

Bądź zdrów, bałaguło,

Który handlujesz końmi Apolina!

FANTAZY

Stój!

RZECZNICKI

A co?

FANTAZY

Serce moje coś uczuło.

RZECZNICKI

Fenomen!

FANTAZY

Słuchaj: – ta w czerni dziewczyna,

Ta wybielona wiatrem na Sybirze

Diana, która czarnemi oczyma

Widzi tam jakieś mogiły i krzyże,

Słyszy tam jakieś łańcuchy, i trzyma

Ręce na piersiach, jak posąg słuchania

I bolu – słuchaj! – ta Diana dumna,

Co pod piorunem tu zatradowania,

Pod ruinami gmachu, jak kolumna

Ostatnia trzyma wysoko swe czoło –

Ta, która patrząc na matki aktorstwo

I na twarz ojca – zbladłą, a wesołą

Dla ludzi... czuje całe gladiatorstwo

Nędzy domowej, ze światem walczącej –

Ona, co na mnie jako narzeczona

Patrzeć tu musi, a w duszy gorącej

Czuje, że będzie majątkiem kupiona,

A cierpliwością wypłacić się musi –

Ta panna – czuję, że to podłość we mnie!

Ale mnie jakiś szatan wnętrzny kusi

Popełnić taką podłość i nikczemnie

Kupić ją złotych polskich pół-milionem!

RZECZNICKI

Rzecz ułożona.

FANTAZY

Tak – lecz jakim tonem

Mówić z nią?

RZECZNICKI

Tonem kupca trzeciej gildy.

Przychodzi STELLA.

STELLA

Mama przysyła mi zaprosić Panów

Pod dąb, na małą wysepkę Matyldy.

FANTAZY

Z romansu Cottin...

STELLA

Bo do trzech kurhanów

Pójdziemy potem na spacer.

FANTAZY

Cudownie!

Fantazy i Rzecznicki wychodzą.

Scena siódma

STELLA

sama.

Smutni dziś wszyscy! Dianka – tak blada,

Jakby opłatek, wzdryga się gwałtownie

I drży jak w febrze i z nóg, zda się, pada;

Papa nie mówi anegdot, a mama –

Kiedy spojrzałam na nią: tom się zlękła!

Taka przy oczach szafirowa plama

I taka wielka łza w jej oczach pękła

I taka twarz się wydaje stroskana!...

Wbiega do pokoju JAN.

Ach! jakiś Baszkir! Baszkir! ach! w drzwi wpada!

Baszkir!... Czego Pan chce! Ach! proszę Pana,

Ja jestem sama...

JAN

Stelka mi nie rada?

STELLA

Ach! Pan Jan?!

JAN

Cyt! cyt!

STELLA

Ach! Pan Jan przebrany?

JAN

Moja Steluniu, cicho!... Jak urosła!

Jaki z niej kwiatek biały i różany!

STELLA

Puść mnie, ażebym Diance doniosła,

Że tutaj jesteś...

JAN

Moja dobrodziejko,

Mój aniołeczku, o tem ani słowa!

Pamiętaj, że mnie prosiłaś na mleko

I miód z pasieki twojej, jak królowa

Rusałek, kwiatów podolskich caryna.

Bądźże mi teraz wierną i zaklętą,

Jak czar – bo dla mnie ta cała kraina

Musi być tylko snem i wizją świętą,

Na którą muszę patrzeć tak jak we śnie –

Z uśmiechem, ale w milczeniu... O! biada

Tym, co stracili Ojczyznę!...

STELLA

Boleśnie

Gadasz – i słyszę, jak za ciebie gada

Głuchy sybirski wiatr, co tak okropnie

Wył, w szyby bijąc brzęczące...

JAN

Milutka!

Proszę cię – teraz postępuj roztropnie,

Widząc mnie tutaj: jedna bowiem krótka

Radość mogłaby mnie i dom wasz cały

Strącić w nieszczęście...

STELLA

Pan zawsze w niewoli?

JAN

Zawsze –

STELLA

I wraca znów na Sybir biały?

JAN

Wracam.

STELLA

I Pan mi mówić nie pozwoli,

Że Pan przyjechał?

JAN

Zgubiłabyś obu

Mnie i Majora!

STELLA

Cóż mam robić?

JAM

Oto

Ja, Stello, szukam jakiego sposobu,

Abym Dianie tę obrączkę złotą,

Zgubioną... dawno w śniegu, dziś wieczorem

Oddał. – O wschodzie słońca wyjeżdżamy!

STELLA

Jakże to zrobić? – Ach! oto za dworem

Jest staw i łódka, którą my pływamy –

Niekiedy same nawet tylko panny –

Na drugą stronę do ładnej pasieki.

Lasek należy cały do Dianny;

Lecz teraz, jak nam tutaj mnichy Greki

Wzięli kościółek i parafią, w dworku

Pasiecznym mieszka nasz ksiądz, ojciec Loga. –

Otóż w tym – jak dziś zwiemy go – klasztorku

Często z Dianką prosiłyśmy Boga

Za ciebie, biedny Panie Janie; często

Wieczorem, kiedy w łąkach derkacz krzyczy,

A staw nakryty mgłą srebrną i gęstą,

Pełny różowych smug, a głos słowiczy

Po czarnym lasku girlandami spada

Z dębów aż na staw, i za stawem jęczy:

Często Dianka księdzu Lodze gada

O tobie, o tej śnieżno złotej tęczy,

Która świeciła, gdyście wy cyganki

Na Sybirze się o wasz los pytali. –

Nie wiem, czy równie ty nas, dwie wygnanki,

Pamiętał? – Jak ty westchnąłeś! – Cóż dalej?...

Cóż ja mówiłam? Ha!... więc do tej chaty,

Jeśli chcesz, siostrę moją zaprowadzę.

JAN

Ale nic nie mów!

STELLA

Nic...

JAN

Ptaszku skrzydlaty!

Zawsze jak widzę, masz rusałki władzę

Nad twoją siostrą.

STELLA

O! zawsze mnie słucha!

JAN

Więc dobrze: będę wieczorem w pasiece.

Wychodzi.

STELLA

Powiem Diance, że zobaczy ducha.

Żywo.

Ducha zobaczy! ach! zaraz polecę

I powiem Diani, że ducha zobaczy.

Chce wychodzić – wchodzi hrabina Idalia.

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?