Nie wszystko jest na sprzedaż

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Jules Bennett

Nie wszystko jest na sprzedaż

Tłumaczenie: Anna Sawisz

HarperCollins Polska sp. z o.o.

Warszawa 2020

Tytuł oryginału: Montana Seduction

Pierwsze wydanie: Harlequin Desire, 2019

Redaktor serii: Ewa Godycka

© 2019 by Jules Bennett

© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2020

Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Harlequin i Harlequin Gorący Romans są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.

HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A. Wszystkie prawa zastrzeżone.

HarperCollins Polska sp. z o.o.

02-516 Warszawa, ul. Starościńska 1B, lokal 24-25

www.harpercollins.pl

ISBN 978-83-276-5557-8

Konwersja do formatu EPUB, MOBI: Katarzyna Rek / Woblink

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Czy można wyobrazić sobie większe upokorzenie, niż zostać porzuconym parę dni przed ślubem i z konieczności samotnie spędzać miesiąc miodowy w romantycznym górskim ośrodku tylko dla dorosłych? Nic gorszego chyba nie może spotkać faceta.

Przynajmniej na taką reakcję otoczenia zdawał się liczyć Dane Michaels.

Wzbudzanie litości bywa bowiem całkiem przydatnym narzędziem osiągania celów. Opuszczony, budzący we wszystkich uczucia opiekuńcze, w dodatku pełen uroku gość Mirage Resort and Spa może łatwiej zdobyć wszelkie potrzebne informacje.

Nieważne więc, że Dane nigdy nie miał narzeczonej i bynajmniej nie zamierzał się żenić. Niemal uwierzył we własne kłamstwo i z łatwością odgrywał rolę porzuconego pana młodego.

Podjechał swoją terenówką pod trzypiętrowy, usadowiony na stromym zboczu góry budynek z wysokimi oknami, z których można było podziwiać malowniczą dolinę.

Gdy jego matce przed laty zamarzyło się założenie sieci luksusowych hoteli o nazwie Mirage, Złota Dolina w stanie Montana była jej pierwszym wyborem. Matka miała wizję, plan na życie. Nim jednak zdołała go zrealizować, dopadł ją udar mózgu, a jej mąż łajdak, Robert Anderson, przejął obydwa już istniejące ośrodki, zostawiając Dane’a i jego brata Ethana na łasce losu, bez grosza przy duszy.

Dane wysiadł z samochodu, nie czekając, aż portier otworzy mu drzwi. Nie przybył tu w celu zgłębiania zalet sekretnych pokojów uciech dla nowożeńców. Miał jasno określony cel: odzyskać ośrodek.

Uważał, że jest to winien pamięci matki.

Po kamiennych schodach dotarł do głównego wejścia. Postanowił nie poddawać się nostalgii, która na moment zawładnęła jego sercem. Przybył z konkretnym zamiarem i nie wolno mu się rozklejać. Przyrzekł sobie, że nie wróci do tego miejsca, dopóki nie stanie się ono jego własnością. I ten moment właśnie się zbliża.

Mama umarła dwadzieścia lat temu. Dane otrzymał wtedy od życia gorzki cios i praktycznie od tej chwili cały czas zmagał się z przeciwnościami.

Robił wszystko, by odzyskać należne mu pieniądze i wpływy. I w zasadzie prawie mu się to udało. Pozostała jeszcze ostatnia rzecz do załatwienia.

Nie oglądając się na migdalące się w holu pary, pośpieszył prosto do recepcji.

Nie ma czasu do stracenia. Najmniejsze potknięcie może go teraz kosztować bardzo wiele.

Menedżerka hotelu Stella Garcia nie znała jego prawdziwej tożsamości i nie wiedziała, że wkrótce wszystko się zmieni – także dla niej.

Posługiwanie się urokiem osobistym nie było specjalnością Dane’a, zostawiał to swojemu bratu, znanemu playboyowi. Jednak teraz użyje pełnego arsenału środków, aby wyciągnąć na światło dzienne rodzinną tajemnicę i odzyskać to, co mu się należy.

Dawniej zaciągnięcie kobiety do łóżka uważał za przyjemność samą w sobie, i potraktowanie seksu jako środka do osiągnięcia jakiegoś celu napawałoby go wstrętem. Ale wojna w Iraku, w której wziął udział, zmieniła go do głębi. Teraz nie powstydziłby się niczego, co ułatwiłoby mu wyjście na swoje.

Ale też stał się bardziej podatny na wszelkiego rodzaju lęki i strachy.

W rezultacie nie potrafił się już do nikogo zbliżyć. Nawet w sensie czystego seksu. Nie był naiwny. Wiedział, jak wygląda. Lekarze dawali nadzieję, że seria bolesnych operacji mogłaby poprawić wygląd szpecących blizn.

On tego nie chciał. Przeszłości nie da się unicestwić chirurgicznie.

Ale teraz postanowił, że nic nie powstrzyma go przed wcieleniem w życie planu odzyskania należnej mu własności.

Poza tym należy mu się odpoczynek. Od dnia powrotu z Iraku prowadził życie więźnia własnego umysłu, który podpowiadał mu, że jedynie ciężka fizyczna praca na ranczu jest w stanie zagłuszyć bolesne wspomnienia. Ale demony nie odpuszczały.

Zdjęcie Stelli, które sobie wcześniej obejrzał, umocniło go w przekonaniu, że poderwanie jej nie będzie specjalnie trudne. Łzawa historyjka o pechowym panu młodym zapewne zmiękczy jej serce. Bezradni i samotni nieudacznicy z reguły budzą w kobietach zaufanie.

A jeśli się komuś ufa, chętnie udziela mu się informacji. A kiedy już będzie po wszystkim, on wróci na ranczo i sfinalizuje wszystko od strony prawnej.

Potem oczywiście zatrudni do prowadzenia ośrodka osobę najlepszą z najlepszych, godną kierowania czymś, co było marzeniem jego matki.

Rozejrzał się po miejscu, w którym praktycznie się wychował. Niewiele tu się zmieniło: część personelu, może trochę dekoracji. Ale układ i styl pozostały takie same.

Zarezerwował dla siebie największy i najbardziej luksusowy penthouse z własnym małym basenem i rodzajem sauny na przeszklonym tarasie przy sypialni. Jeden krok z łóżka wystarczał tu nowożeńcom na skorzystanie z gorącej kąpieli z widokiem na góry i doliny.

Apartamenty były w tym hotelu bez wyjątku luksusowe, ale ten bił na głowę wszystkie. Idealna sceneria dla wyczynów nieliczącego się z wydatkami, zakochanego, ale fatalnie potraktowanego przez wiarołomną narzeczoną nieszczęśnika.

Dopiero w windzie Dane zdjął ciemne okulary. Miał zamiar niby przypadkowo wpaść na Stellę i w tym celu dokładnie zapoznał się z jej rozkładem zajęć.

Wiedział też, że jej okropny ojciec – potentat, który przejął Mirage, gdy po latach katastrofalnego zarządzania hotel zaczął popadać w ruinę – dał jej półroczny okres próbny na wykazanie się umiejętnościami wyprowadzenia ośrodka na prostą.

Zwycięstwo zawsze smakuje znakomicie, ale pokonanie tak antypatycznego faceta będzie niczym wisienka na torcie. Dane musiał przyznać, że nie zawsze bywał w życiu aniołem. Ale jak być diabłem, to przynajmniej z klasą.

Postawił bagaże i wyjrzał przez gigantyczne okno. Basem wyglądał dokładnie tak samo kusząco jak w jego wspomnieniach z dzieciństwa.

Ale przyjdzie jeszcze czas na podziwianie uroków zaprojektowanego przez mamę apartamentu: kamiennego kominka, tarasu, drewnianych belek pod wysokim sufitem.

Teraz musi kogoś odszukać. Pewną kobietę.

– Jak to się nie pojawił? – spytała napastliwie Stella.

Migrena powodowała, że ten i tak pełen stresów dzień był jeszcze gorszy. Tylko patrzeć, a zagadnięta w ten sposób hostessa zaraz wybuchnie płaczem.

Ale łzy to żadne rozwiązanie. Stella wiedziała o tym niemal od urodzenia, kiedy to w połogu zmarła jej matka, zostawiając ją na świecie z niekochającym ojcem.

Potrzebowała jednak jego akceptacji. Dla jej zdobycia podjęłaby się nawet najbardziej niewykonalnych zadań.

Na przykład tego, które teraz spoczywa na jej głowie: jak nakarmić tłum wymagających gości, kiedy kucharz nie przyszedł do pracy? Gdyby chociaż mieć oparcie w matce, w kimkolwiek…

– Zadzwonił i powiedział, że się zwalnia ze skutkiem natychmiastowym – odparła hostessa, nerwowo zakładając krótkie kosmyki włosów za uszy. – Mówił, że wraca do Oregonu, do żony.

Stella zaczerpnęła powietrza i zapragnęła, by już była północ. Wtedy mogłaby udać się do swojego służbowego mieszkania, odkorkować butelkę prosecco i odpłynąć.

W zaistniałych okolicznościach o udaniu się na spoczynek powinna myśleć jako o czymś w ogóle nieosiągalnym. Dotychczas wszelkie trudności tej pracy tłumaczyła sobie bałaganem odziedziczonym po poprzedniku. A jej głównym motywatorem było pokazanie niewierzącemu w nią ojcu i całemu światu, że jest w stanie uczynić z Mirage’u ośrodek wypoczynkowy o światowej renomie.

Jej mocną stroną była analiza finansowa w biznesie. Niestety założenie kuchennego fartucha i usmażenie setki kotletów to nie jej bajka.

– Na mnie nie patrz. Ja przypalam nawet wodę. – Hostessa pokręciła głową.

Zadzwonić do byłego już szefa kuchni celem udzielenia mu przykładnej reprymendy? Szkoda czasu i energii. Okazał się nielojalny, więc lepiej, że sobie poszedł. Jej nie stać na pracę z byle kim, skoro ma postawić hotel na nogi.

– Może Martha? – zasugerowała dziewczyna.

 

– Nie. – Stella potrząsnęła głową. – Wyjechała na ślub siostry. Cholera. A mogłaby nas uratować, świetnie gotuje. Nawet na Raula nie mam co liczyć, ma wolne do piątku. Zresztą gdybym po niego zadzwoniła, i tak nie zdążyłby przyjechać.

Drużyna kucharzy pracowała dotąd nienagannie, ale cóż, jej szef właśnie zdezerterował. I póki co ona nie ma nikogo na jego miejsce.

– Okej – powiedziała nagle. – Damy radę. Musi się znaleźć jakieś logiczne wyjście z tej sytuacji.

– Słucham? – jęknęła hostessa.

Stella spojrzała na podwójne prowadzące do baru drzwi z ciężkiego drewna i omal nie wyrwało jej się z piersi: Cześć, kowboju.

W drzwiach stanął bowiem zwalisty mięśniak w koszuli w kratę i nieco znoszonych dżinsach. Nie można też było nie zwrócić uwagi na błyszczącą klamrę jego paska od spodni.

Niech to szlag. Dla takiego faceta skłonna byłaby wiele zaryzykować. Zapomnieć o obowiązkach służbowych. Robił świetne wrażenie, nie to co tamten śmieć, jej były, który traktował ją jak wytrych do świata bogatych, ukrywając, że na boku ma dziewczynę i dziecko w drodze.

Na samo wspomnienie czegoś takiego można się zrzygać, lepiej więc skupić uwagę na tym istnym cudzie, który pojawił się w progu jej hotelu.

Tak, tyle że o owej fantastycznej zjawie należy natychmiast zapomnieć. Ona musi teraz całą uwagę poświęcić hotelowi. Ojciec tylko czeka, aż powinie jej się noga.

Wygładziła swoją zapiętą po samą szyję elegancką szmizjerkę i zrobiła krok w kierunku przybysza.

– Przepraszam, ale nasza sala restauracyjna jeszcze nie jest otwarta. Chce pan zrobić rezerwację?

Koniecznie, pomyślała z sarkazmem, wszak czekają tu na pana tony smakowitego jedzenia przygotowanego przez naszego szefa kuchni.

Chciała się zaśmiać z tego świetnego dowcipu, bo ostatnie miesiące nauczyły ją, że jedynie śmiech może ją uratować przed popadnięciem w obłęd.

– Najmocniej przepraszam, ale niechcący podsłuchałem, że macie jakieś kłopoty z kucharzem – odezwał się gość nieco przepitym głosem, od którego Stella poczuła dreszcz na karku.

Niestety regulamin ośrodka zabrania flirtów z klientami. Zresztą to jest ośrodek dla dorosłych, więc facet na pewno nie przybył tu sam. Tacy jak on rzadko sypiają samotnie… Nie to co ona.

Nie jest oczywiście niewinna jak kwiat lilii, ale w życiu nie została u nikogo na noc. A w ciągu ostatniego roku też prawie nikogo nie udało jej się zaciągnąć do łóżka. Zaharowywała się, by zasłużyć na uznanie ze strony ojca. Cholera, na cokolwiek poza niechęcią i lekceważeniem, które on bez przerwy jej okazywał.

– Być może mógłbym pomóc – dodał nieznajomy.

– To doprawdy nie jest konieczne – uśmiechnęła się Stella. – Ale dziękuję. Pan jest kucharzem, panie…?

– Michaels. Dane Michaels – przedstawił się, podchodząc do niej i odsłaniając ładne zęby. Mocno zarysowana szczęka pokryta kilkudniowym zarostem też była niczego sobie. – Nie gotuję zawodowo, ale uważam, że cholernie dobrze mi to wychodzi. Możesz zapytać każdego, kto pracuje na moim ranczu.

Ranczo. Jasne, ktoś tak mrukliwy i tajemniczy musi być ranczerem. Montana nie cierpi na brak kowbojów, ale ten gość… ma to wypisane na twarzy. Pewnie to, co widnieje na klamrze paska u spodni, to godło jego posiadłości. Fajnie byłoby zbadać to z bliska…

– Panie Michaels…

– Mów mi Dane – poprawił ją z szerokim uśmiechem. – A ty jesteś…?

– Stella Garcia. Jestem tu menedżerką. – A wkrótce także właścicielką, taką mam nadzieję, dodała w myślach. – Dane, nie wypada mi kierować gości hotelowych do kuchni, gdzie robi się dla nich jedzenie.

– Jeszcze mnie o to nie poprosiłaś – odparł, biorąc się pod boki i patrząc jej w oczy. – Ale chyba nie pozostaje ci nic innego. Mam rację?

Owszem, jednak pewnie nie jest najlepszy pomysł: prosić o ratunek kogoś obcego. Gdyby ojciec się dowiedział…

Wtedy odezwała się Mia, hostessa, o obecności której Stella na śmierć zapomniała.

– Mamy już komplet gości. Stella, przynajmniej przemyśl pana propozycję, bo za jakieś trzy kwadranse ludzie zaczną się tu schodzić.

Stella potarła czoło. No tak, kocha Mirage i chce nim kierować. Na razie ma z tym jeden wielki ból głowy, ale jak już posprząta po poprzednim menedżerze…

Facet musiał okropnie traktować personel, przez co ludzie są teraz i wobec niej nielojalni. Ale to się powoli zmieni, bo ona musi mieć ten hotel. Chce, by ojciec dostrzegł w niej córkę, utalentowaną i przedsiębiorczą menedżerkę. Żeby stali się rodziną z prawdziwego zdarzenia. Dodatkowym powodem miłości do tego miejsca była zasłyszana informacja, że ten spektakularny hotel całkowicie samodzielnie zbudowała niesamowita kobieta, samotna matka.

A Stella uwielbiała silne kobiety i sama chciałaby być taka jak założycielka ośrodka, Lara Anderson.

– Nie wierzę, że w ogóle biorę to pod uwagę – mruknęła pod nosem i odwróciła się z powrotem do Dane’a.

Czyżby właśnie gapił się na jej tyłek?

Oj tam, oj tam, nie ma się czym ekscytować. Już ona zna takich, co to nie umieją zapanować nad wzrokiem ani utrzymać rąk przy sobie. Kilka lat temu była z kimś takim nawet związana.

Odchrząknęła.

– Nie mam sumienia odrywać cię od twojej… drugiej połówki.

– Właściwie przyjechałem tu sam – odparł.

– Sam?

– To długa historia – dodał, krzywiąc usta w bolesnym uśmiechu. – Opowiem ci wszystko w trakcie przygotowywania kolacji. Umowa stoi?

Nie powinna się na to godzić, ale czy ma inne wyjście? Potrzebuje pomocy, poza tym cały czas będzie miała go na oku. Chyba nic złego się nie wydarzy?

Najgorszym wyjściem jest zawsze nicnierobienie i dzielenie włosa na czworo.

– Proszę za mną, panie Michaels – powiedziała, ruchem głowy pokazując drogę do kuchni.

– Dane, zapomniałaś już?

Idąc przez jadalnię, czuła na plecach jego oddech. Dziwne, na co dzień pracowała z mężczyznami, a żaden z nich nie onieśmielał jej tak jak ten Dane.

No tak, ale nie co dzień zdarza się, że tajemniczy i atrakcyjny mężczyzna przychodzi ci na ratunek, i to za pięć dwunasta. Zupełnie jakby los postawił go na twojej drodze.

A fakt że przyjechał sam, czyni tę sytuację jeszcze bardziej intrygującą. Przecież z łatwością można sobie wyobrazić, że do wyjazdu z takim facetem ustawia się kolejka kobiet z walizkami pełnymi fantazyjnej bielizny. Wszak chodzi o ośrodek tylko dla dorosłych.

– Trochę przekąsek powinno już być gotowych – powiedziała z nadzieją w głosie, pchając wahadłowe drzwi do kuchni.

– Jeśli nie, też dam radę – odparł Dane swoim głębokim aksamitnym głosem.

Chciałaby mu wierzyć, ale musi być czujna.

– Menu jest ustalane z dwutygodniowym wyprzedzeniem, więc wszystkie produkty powinny być dostępne. – Wskazała palcem wielką chłodnię. – Jedynym wyzwaniem będzie złożenie tego wszystkiego w zaplanowaną całość. No i fakt, że Bozia poskąpiła mi kulinarnych talentów.

Dane położył rękę na jej przedramieniu, a ona zaczęła sobie wyobrażać, jak by się czuła, gdyby ta ciepła dłoń powędrowała w inne rejony ciała.

Ale teraz nie czas, by pozwolić hormonom na zdominowanie serca, umysłu i w ogóle wszystkiego.

– Przecież obiecałem, że wszystkim się zajmę – powiedział, przygwożdżając ją spojrzeniem ciemnych oczu. – Zaufaj mi.

– To niełatwe, zważywszy na to, że w ogóle cię nie znam – odparła. – Ale cóż, mam dobre przeczucia i muszę im zawierzyć.

Delikatnie przesunął palcem po jej ramieniu.

– Zrobię tak, że wszystko będzie okej. Zadowolę i siebie, i ciebie.

Boże, czy on na pewno ma na myśli tylko kolację?

Początkowo myślał, że obmyślany plan nie nastręczy żadnych problemów. Zawsze bez trudu zdobywał potrzebne mu informacje, wystarczył urok osobisty i udawana pewność siebie. Nauczył się tego od młodszego, znacznie bardziej towarzysko wyrobionego brata Ethana.

Zaufanie Stelli okaże się kluczem do odzyskania po latach ośrodka. Wystarczy się zbliżyć do tej efektownej seksownej kobiety, a owocne wyczyny kuchenne odegrają tu rolę przysłowiowej stopy w drzwiach. Przykują jej uwagę.

Bo to, że ona przykuła jego uwagę, to więcej niż pewne. Na jej widok dosłownie oniemiał. Na szczęście szybko przypomniał sobie, w jakim celu tu przybył. I że tego celu za żadne skarby nie wolno mu tracić z oczu.

Podejmując czynności potrzebne do przygotowania posiłku dla ponad setki osób, cały czas podziwiał Stellę w akcji. To pozwalało mu lepiej zaplanować następne kroki, jakie musi podjąć.

Skupiona na działaniu była jeszcze bardziej seksowna. Wiedział, że jej ojciec nie odda Mirage’u bez walki.

Stary łajdak na pewno nie dopuści, by właścicielką stała się jego córka. Ruiz Garcia to najgorszy męski szowinista, o jakim Dane w życiu słyszał. Wynikało to z ustaleń wynajętego prywatnego detektywa.

Zauważył, że coś go z tą dziewczyna łączy: oboje utracili matki i oboje mają drani za ojca (przypadek Stelli) lub ojczyma (przypadek Dane’a). Jak już będzie po wszystkim, Stella powinna mu być wdzięczna, że wyrwał ją z łap despotycznego niegodziwca.

Ale póki co zbliżanie się do niej zapowiada się przyjemniej, niż początkowo sądził. Stella jest ponętna, wygląda na namiętną, zareagowała na niego bardzo obiecująco. Byle tylko nie pokazać jej zbyt szybko szpecących blizn. Zarówno na ciele, jak i na duszy.

Po kilku godzinach przyrządzania i wydawania niezliczonych porcji pieczeni wieprzowej z tłuczonymi ziemniakami Dane zajął się sprzątaniem kuchni.

Reszta personelu poszła już do domu, a Stella do jadalni w celu ugłaskiwania niezadowolenia gości, gdyby takowe się objawiło.

Dane nie był może wyśmienitym kucharzem, ale wychowywany przez samotną matkę poznał podstawy prowadzenie gospodarstwa domowego.

Lara Anderson była stanowcza, ilekroć jej chłopcy okazywali niechęć do „babskich” zajęć. Przysięgła sobie, że zrobi z nich materiał na dobrych mężów. Nie dożyła na szczęście rozczarowania, bo tak się złożyło, że żaden z jej synów nie zamierzał się żenić. Ale Dane był jej wdzięczny za przekazanie kilku sekretnych przepisów kulinarnych i zasad przygotowywania posiłków.

Wyczyścił naczynia używane do przygotowania kolacji i zaczął się zastanawiać nad śniadaniem. Trzeba pokroić owoce i umieścić je w salaterkach. Pieczywo jest gotowe, musi jedynie osiągnąć temperaturę pokojową.

Zatęsknił za swoim samotnym życiem na ranczu. Tam gotował tylko dla siebie. Bydło pasie się samo, a konie to jego najlepsi przyjaciele.

O nikogo więcej nie musi się troszczyć.

Ale niedługo już tego dobrego. Wkrótce stanie się właścicielem i tej posiadłości. Będzie musiał dzielić czas między ranczo a hotel. Zatrzyma pewnie dla siebie ten apartament na poddaszu, gdzie teraz zamieszkał.

Chociaż matka nie szczędziła też grosza na wystawne mieszkanie dla właściciela…

– Dzięki, uratowałeś mi tyłek – usłyszał nagle czyjś głos.

Bezceremonialne użycie trywialnego słowa zachwyciło go tak samo jak widok Stelli dziś po południu.

Wtedy zwrócił szczególną uwagę na rząd guziczków, na jakie zapięta była jej sukienka. I od razu pomyślał, jak by to było odpinać je jeden po drugim.

I co ona ma pod sukienką? Pewnie jakąś koronkową bieliznę… Takie jak ona lubią biznesowy sznyt na wierzchu, a miękką kobiecość pod spodem.

Kroił truskawki, nie patrząc na Stellę. Gdyby na jego miejscu znalazł się Ethan, natychmiast zmiótłby wszystko z tej kuchennej wyspy, położył na niej kobietę i…

Ale on to nie Ethan. Nie, dla niego w tej sytuacji celem nie jest seks. Flirt, kokietowanie, zdobywanie zaufania to co innego. Żeby zdobyć Mirage, musi się wykazać cierpliwością.

– Cieszę się, że mogłem być przydatny – odpowiedział w końcu, starając się trzymać hormony na wodzy. – Teraz pokroję te owoce i włożę je do lodówki. O której mam się tu pojawić rano?

– Och nie – powiedziała Stella. – I tak już dużo pomogłeś. Zadzwoniłam do kucharki, która jest u mnie na pół etatu, i zaoferowałam jej niezłą kasę, jeśli zgodzi się przejąć na kilka tygodni obowiązki szefa kuchni.

– Niepotrzebnie. – Dane spojrzał jej w oczy. – Dopóki tu jestem, zawsze mogę się przydać.

Stalla uśmiechnęła się. I nie było w tym kokieterii, jedynie jakiś rodzaj żalu czy wyrozumiałości.

Cholera, miał tego dość. Gdy wrócił z wojny, pracownicy na ranczu prześcigali się w okazywaniu mu współczucia. A on go nie potrzebował, drażniło go. Więc z czasem zwolnił lwią część swojego personelu.

 

Nie chciał, by ktokolwiek słyszał, jak płacze po nocach. Nie cierpiał litości. A już najbardziej okazywanej przez kobietę, do której zamierzał się zbliżyć.

Ale u Stelli jakoś mu to nie przeszkadzało. Ona przecież nie ma pojęcia, dlaczego on naprawdę godzien jest współczucia.

– Szczerze? – powiedział. – I tak nie mam tu nic lepszego do roboty. A poza wszystkim pomaganie pięknym kobietom to czysta przyjemność.

Stella ściągnęła wargi, ale nawet się nie zarumieniła. Widać albo jest przyzwyczajona do komplementów, albo nie jest nimi zainteresowana. Będzie musiał to uwzględnić w swojej strategii budowania więzi.

– Pewnie sama też dałabyś sobie radę – poprawił się. – Ale nie mógłbym spokojnie patrzeć, jak rujnujesz sobie wieczór z powodu jakiegoś wstrętnego nieodpowiedzialnego kucharza.

– Jak już coś sobie postanowię, nikt nie jest w stanie nic mi zrujnować – odparła, unosząc dumnie głowę.

Oho, zdaje się, że jeszcze coś ich łączy, pomyślał Dane. Fajnie, to ułatwi mu zadanie.

– I dzięki takiej twojej postawie ten hotel odnosi sukcesy. – Uśmiechnął się, podając jej ogromną truskawkę. – Jesteś cudowną kobietą.

– Nie musisz mi się podlizywać – odparła. – Już zwolniłam cię z opłat za pokój za cały pobyt.

Zwolniła go z opłat? Dobre sobie.

On ma tyle kasy, że mógłby kupić cały ten ośrodek bez widocznego uszczerbku na koncie. Ale jej gest świadczy o tym, że jej zależy na hotelu. A ojciec nie zasługuje na aż taką lojalność i poświęcenie z jej strony.

– Nie musiałaś – odparł.

Wzruszyła ramionami i wbiła zęby w owoc. Po czym oblizała ociekające sokiem palce.

Uff, jak dobrze, że kuchenny blat kryje przed jej wzrokiem dolne partie jego ciała…

Czy to było celowe kuszenie? Przedtem zachowywała się tak sztywno i biznesowo, że on musiał wziąć na siebie cały wysiłek nawiązania flirtu. Przejął inicjatywę i nie zamierzał wypuścić jej z rąk.

Teraz powinien pobudzać jej ciekawość. To sprawi, że cel osiągnie nawet wcześniej, niż zakładał.

– Sądzę, że jesteś winien mi małą spowiedź – powiedziała, gdy skończyła oblizywać palce, a on prawie odchodził od zmysłów z pożądania. – Jak to możliwe, żeby ktoś taki jak ty samotnie zjawiał się w hotelu tylko dla dorosłych?

Opowieść której zażądała, miał przygotowaną i przećwiczoną. Teraz jedynym kłopotem było dla niego ukrycie nieplanowanych oznak podniecenia.

– Jestem w podróży poślubnej – odparł.

– I co? Żonę zostawiłeś w domu? – zapytała ze śmiechem Stella.

– W gruncie rzeczy to narzeczona zostawiła mnie parę dni przed ślubem.

– Nie mówisz poważnie.

Dane pokiwał głową.

– Wstyd się przyznać, ale tak. Widocznie uznała, że życie na ranczu nie jest dla niej i wróciła do swojego byłego. Chciałem odwołać rezerwację, ale stwierdziłem, że należy mi się mały urlop i oto jestem. Mam nadzieję, że nie złamałem regulaminu ośrodka.

– Nic podobnego – odparła, okrążając kuchenną wyspę i stając przed nim. – Na ogół nie przyjeżdżają do nas single, ale to nie jest żelazna reguła. A ta twoja narzeczona to jakaś kretynka. Albo na ciebie nie zasługuje. W każdym razie dla ciebie to lepiej.

– Nie znasz mnie. Może miała rację?

– Wiem, że znamy się od niedawna, ale ja jestem dobra w ocenie ludzkich charakterów – powiedziała, wkładając mu do ust jagodę. – Według mnie jesteś szlachetnym i lojalnym człowiekiem.

Lojalnym, dobre sobie. Jeśli tak, to wobec nielicznych. Bezwzględnej wierności dochował w życiu tylko dwóm osobom: bratu bliźniakowi i matce.

Dla matki jest cała ta przebieranka. A dla brata? Cóż, wiele ich dzieli, ale łączy wspólna chęć: dopaść bydlaka, który po śmierci matki odarł ich ze wszystkiego.

A szlachetności z całą pewnością nie można mu przypisać. Przeciwnie. Potrafił być przebiegły, wręcz okrutny. Teraz na przykład zrobi wszystko, byle tylko wydrzeć jej ojcu to, co należy się jemu i bratu.

Nie ma może czym się szczycić, ale do wielu jego wad na pewno nie należy egoizm ani też bezsensowne umiłowania kłamstwa i oszustwa.

Gdy jednak chodzi o dorobek życia matki, nie zamierzał cofnąć się przed niczym. To kwestia honoru. A honor jest ważniejszy niż lojalność.

– Cóż, teraz mam wrażenie, że z byłą narzeczoną nie łączyło mnie nic poza przyjaźnią – ciągnął. Nie chciał, by Stella odniosła wrażenie, że on tak sobie skacze z kwiatka na kwiatek. – A ona po prostu tego kogoś cały czas kochała. Jest teraz na pewno szczęśliwsza.

– A ty? – szepnęła. – Też jesteś szczęśliwszy?

Dane przełknął truskawkę i oblizał usta. Jej wzrok błyskawicznie pomknął ku jego wargom. Czy podryw to coś naprawdę aż tak łatwego? Może dla Ethana. Ale teraz i Dane nie ma już drogi odwrotu.

Bo między nim a Stellą z pewnością zrodziła się chemia. Z radością zaciągnąłby ją do łóżka. Mimo że nie miał tego w planach.

Pożądanie. Już dawno nie dopadło go z taką siłą. Cóż, miewał naturalne potrzeby, ale żeby aż tak? Fakt, ostatnio w ogóle stał się odludkiem, nic więc dziwnego, że odbijało się to na jego życiu seksualnym. Bał się bliskości z kimkolwiek.

A ostatnie godziny uświadomiły mu, że to nie dotyczy Stelli. Może to brak seksu tak na niego wpłynął?

– Cieszę się, że nie doszło do tego ślubu – odparł. – Dla mnie małżeństwo to jest coś takiego… raz na zawsze.

Dobre sobie. I kto to mówi? Samotnik, który od wyjścia z wojska z nikim się nie umawia. Popada w coraz głębszą izolację, która w jego życiu rozpoczęła się wraz ze śmiercią matki. Wtedy też o swoim smutku wolał z nikim nie rozmawiać. Nawet z Ethanem.

W jego przypadku małżeństwo nie wchodzi więc w grę. Dane nie jest w stanie zbliżyć się do nikogo. Poza tym boi się, że bliska osoba może go opuścić. Jak matka.

A on sobie z tym nie poradzi.

– A więc nie wykluczasz małżeństwa? – zapytała Stella.

– Tak w ogóle to nie wykluczam. Ale nie mam powodu się spieszyć. Może kiedyś.

– Zostajesz tu na tydzień – uśmiechnęła się. – Pamiętaj, że bezpłatnie możesz skorzystać z każdej formy podniesionego standardu. Posiłki też masz na koszt firmy.

– Na to nie mogę się zgodzić. – Pokręcił głową ze śmiechem. – Już i tak nie płacę za pokój, a to stanowczo za wiele jak na to, że poświęciłem kilka godzin, żeby pomóc. Nie musisz mi więcej okazywać wdzięczności.

– Wdzięczności nigdy nie za wiele – odparła. – Zwłaszcza że ja balansuję na cienkiej linie i ktoś tylko czeka na moje potknięcie. Ale tę historię zachowam na później.

– Czyli na kiedy?

– Nie umiem ci odpowiedzieć. Póki co pracuję chyba trzydzieści godzin na dobę.

– Tym bardziej powinnaś zrobić sobie przerwę.

– Przerwa może okazać się w moim przypadku zbyt kosztowna – mruknęła, prostując się. – Ale jest już późno, pewnie chciałbyś udać się do pokoju i odpocząć.

Owszem, jeśli ty pójdziesz ze mną, odparł w myślach.

– Łatwiej odpoczywałoby mi się przy szklance burbona – zażartował. – A ty, Stella, jak się relaksujesz?

Na dźwięk swojego imienia zamrugała powiekami. Dobry znak.

Może wkrótce przestanie się tak pilnować?

– Nie pytaj. Ja nawet nie rozumiem słowa relaks – odparła, a on wiedział, że to nie był żart.

– Napijesz się ze mną wina? – zaproponował.

– A kto zrobi śniadanie?

– Potem ci pomogę. Przejrzałem menu, część rzeczy zaraz włożę do lodówki. Resztę można dokończyć rano.

– Nie mogę pozwolić, żeby ktoś obcy kręcił mi się po kuchni.

Przynajmniej szczerze.

– W takim razie pomóż mi, a jak skończymy, pójdziemy na wino.

Już miała pokręcić głową, gdy Dane dwoma palcami przytrzymał jej podbródek tak, że musiała spojrzeć mu w oczy. W jej ciemnych oczach aż kłębiło się od emocji. Czy ona zdaje sobie sprawę, ile bólu i troski kryje się w jej spojrzeniu?

Pewnie nie, bo nikt nigdy nie zagląda jej w twarz. Nikt się o nią nie troszczy. A już na pewno nie jej ojciec.

Dane też zresztą nie zamierzał tego robić. Ale ona zasługuje na kogoś przyzwoitego. Tacy ludzie jak Stella zaharowują się na śmierć i często zostają z niczym. Na ambicji łatwo się przejechać.

– Dla mnie taka przerwa też może okazać się kosztowna – szepnął, starając się dać jej do zrozumienia, że coś ich łączy, a jednocześnie wypaść lekko i niezobowiązująco. – Ale jestem skłonny zaryzykować. A ty?