Nikt nie słucha

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Nikt nie słucha
Nikt nie słucha
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 71,80  57,44 
Nikt nie słucha
Audio
Nikt nie słucha
Audiobook
Czyta Agnieszka Czekańska
39,90 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa



Copyright © Judyta Sierakowska, 2019

Copyright © Wydawnictwo Poznańskie sp. z o.o., 2019

Redaktor prowadzący: Adrian Stachowski

Redakcja: Justyna Wodzisławska

Współpraca i konsultacja merytoryczna: Marek Chojnowski

Korekta: Kamila Sowińska | panbook.pl

Katarzyna Smardzewska | panbook.pl

Projekt layoutu serii: Maciej Majchrzak

Skład i łamanie: Stanisław Tuchołka | panbook.pl

Projekt okładki: Magda Bloch

Fotografia na okładce: Anatol Chomicz | Forum

Fotografia na wyklejce: Marian Zubrzycki | Forum

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej: Dariusz Nowacki

Zezwalamy na udostępnianie okładki książki w internecie.

eISBN 978-83-66381-92-6

Wydawnictwo Poznańskie sp. z o.o.

ul. Fredry 8, 61-701 Poznań

tel.: 61 853-99-10

redakcja@wydawnictwopoznanskie.com

www.wydawnictwopoznanskie.com

Spis treści

Wstęp

My, chłopcy z Prostek

Wszyscy krewni disco polo

Ziemia obiecana

Kupę ludzi ożeniłem

Dyskotekowa bonanza

Wariacki biznes

Szukam sponsora

1992. Rok przestępny

Białystok cały już jest nasz

Białystok cały już jest nasz. Jeszcze raz

„Ty czerwona świnio”

Każda wioska robi dni miasta

Z tym trzeba się urodzić

Piękne i młode milionerki

Disco polo. Uciec, ale dokąd?

Bibliografia

Polecamy również

Wstęp

Choć często w twoim domu disco polo gra

Piosenki nucisz sobie raz po raz

I wszystkie słowa już na pamięć znasz

Gdy ktoś zapyta, mówisz: „To nie ja”

Ref.: Nikt nie słucha, a każdy zna

Disco polo, disco polo gra

Nikt nie słucha, a każdy wie

Przy tej muzyce dobrze bawię się

W sobotę na parkiecie wiedziesz prym

Gdy DJ zapowiada disco bit

Wywijasz, wyśpiewujesz, ile sił

Lecz gdy pytają, mówisz: „To nie ja”

Tak śpiewa w piosence Disco polo gra emerytowany marynarz, czterdziestopięcioletni Andrzej Marcysiak, znany jako Andre. Przez piętnaście lat służył w marynarce wojennej, a kiedy w latach dziewięćdziesiątych wraz z załogą mieli wolne niedziele, zasiadali przed telewizorem, by wspólnie obejrzeć Disco Relax. Kilkanaście lat później już jako Andre został on jednym z najbardziej znanych wykonawców disco polo.

Pierwsze sto milionów trzeba ukraść albo zdobyć w Internecie

Fenomen. Od trzydziestu lat nienawidzone i słuchane, o czym świadczyły wielomilionowe nakłady kaset magnetofonowych, które osiągnęło już w latach dziewięćdziesiątych. Na początku wieku zepchnięte do podziemia, i tak grało na koncertach w całym kraju, a azyl znalazło w rozgłośniach lokalnych. Poniewierane przez krytyków muzycznych, wyrosło na pieszczocha YouTube’a – Internet pokazał prawdziwe gusta Polaków i pozwolił disco polo odrodzić się na nowo. Pierwsze sto milionów wyświetleń z Polski w tym serwisie internetowym należało do utworów disco polo. Ona tańczy dla mnie Weekendu przebiło sto milionów odsłon w listopadzie 2016 roku, po niemal równo czterech latach od premiery na YouTubie. Kilka miesięcy wcześniej, w kwietniu, dzięki 96 milionom odsłon utwór znalazł się w zestawieniu światowych hitów Top 100[1]. Była to pierwsza polska piosenka, której się to udało. Dotarła wówczas do siedemnastego miejsca na liście najpopularniejszych nagrań na świecie, wyprzedzając między innymi Madonnę, Beyoncé czy Justina Biebera. Gazety pisały: „Czegoś takiego jeszcze w najnowszej historii polskiej rozrywki nie było”[2].

Teledysk do piosenki Przez twe oczy zielone Akcentu zadebiutował na YouTubie 13 listopada 2014 roku. W maju 2017 roku przekroczył sto milionów wyświetleń. Gdy piszę te słowa, 15 maja 2019 roku, ma już 167 milionów. A są przecież jeszcze nieoficjalne wersje klipu, które mają kolejne miliony odsłon. Sławomir – postać sceniczna wykreowana przez Sławomira Zapałę – ze swoim rockopolowym hitem Miłość w Zakopanem osiągnął 197 milionów już po dwóch latach od publikacji utworu na serwisie. Czadoman z teledyskiem Ruda tańczy jak szalona wystartował 28 marca 2014 roku, teraz ma ponad 110 milionów odsłon. Nauczycielka pisze komentarz pod jego teledyskiem: „Pytanie do grupy pięciolatków w przedszkolu: »Jaka jest wasza ulubiona piosenka?«. Odpowiedź: »Ruda!!!!!!!«”. Są nawet dowcipy: „Dlaczego górnicy organizują dyskoteki w kopalni? Bo ruda tańczy jak szalona”.

I pomyśleć, że zanim Paweł Dudek zaczął w 2013 roku karierę w disco polo jako Czadoman, wcześniej grał w rockowym zespole Arena ze Świebodzina, o którym praktycznie nikt nie słyszał. A teraz pod teledyskami jego i innych topowych wykonawców gatunku są tysiące pozdrowień z różnych krajów: „Kochamy polską muzykę”, „Pozdrawiamy ze Słowacji, Słowenii, Wenezueli, Australii…”.

Czadoman i jego koledzy z branży są pełnoprawnymi celebrytami, Czadoman wystąpił już, jak wielu innych muzyków gatunku (m.in. Mig, Tomasz Niecik, Zenek Martyniuk, Piękni i Młodzi, Radek Liszewski), w programie Kuba Wojewódzki (2015) czy w noworocznym wydaniu Koła Fortuny (2018), a wiosną 2019 roku wystartował w dziewiątej edycji polsatowskiego show Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami.

Do disco polo nawiązują inne gatunki – najpopularniejsze przeboje doczekały się nawet jazzowych interpretacji. Muzyka taneczna na dobre weszła do reklamy. Gdy w 2013 roku aktor Piotr Adamczyk reklamował Eurobank na melodię piosenki Shazzy, reklamodawcy musieli nakręcić kolejne spoty, bo jak poinformował bank: „Popularność pierwszego spotu Bierz, co chcesz przerosła nasze oczekiwania”[3].

Ekscelencjo

O fanów muzyki lekkiej walczą Polsat, telewizja publiczna i Grupa ZPR Media. Ta ostatnia nadawała najpopularniejszy w Polsce kanał muzyczny – Polo TV. Tak popularny, że przejął go Polsat. Caryca polskiej telewizji Nina Terentiew, wiceprezes i dyrektor programowa Polsatu, potwierdza, jak duże jest zapotrzebowanie na muzykę taneczną: „Tu rządzą zasady rynku. Ta muzyka jest chętnie słuchana, przeżywa come back i ma ogromną widownię. Polsat konsekwentnie lansuje disco polo od dwudziestu pięciu lat. Ostatnio zajęła się tym także TVP. Zrozumieli, że można w ten sposób przyciągnąć widzów. Nie chcę tego jednak łączyć z polityką. Tutaj chodzi o dobrą zabawę, za samą muzyką nie stoi żadna ideologia”[4].

Miłośnikiem tego gatunku jest też prezes Telewizji Polskiej Jacek Kurski. Jego ulubiona piosenka to Taką cię wyśniłem Zenona Martyniuka, do którego zwraca się per „Ekscelencjo”.

Według ekspertów od reklamy disco polo przyciąga niewyrafinowanych widzów, ale daje oglądalność[5]. A oglądalność daje pieniądze, a te, jak wiadomo, nie śmierdzą. Dlatego gwiazdy tego gatunku są traktowane jak arystokraci. Oblegają największe imprezy sylwestrowe – w ostatnim roku królował Sławomir, który jednego wieczoru miał koncerty i w Zakopanem, i w Chorzowie. W pierwszym z miast śpiewał na Sylwestrze z Dwójką, w drugim – z Polsatem. By zdążyć z jednej imprezy na drugą, przemieszczał się helikopterem.

Podczas włóczęgi po Polsce, Europie, Ameryce Środkowej busami, autobusami, marszrutkami, pociągami, autami zauważyłam, że w każdym z tych środków lokomocji dominowała muzyka łatwa, lekka i przyjemna. U nas jest disco polo, gdzieś indziej disco latino, jeszcze gdzie indziej biesiadna, frywolna muzyka. Nigdy nie widziałam tak rozweselonych twarzy, nawet w rozklekotanych salwadorskich autobusach, jak właśnie przy muzyce tanecznej. To tam odkryłam rzewne pieśni dwudziestoletniego Meksykanina Christiana Nodala i jego kiczowate do granicy bólu Adiós, amor. A potem zobaczyłam, że ta piosenka ma już prawie 800 milionów wyświetleń. I że cała Ameryka Łacińska jest w nim i jemu podobnych zasłuchana.

 

Jednak rekord świata należy do Portorykańczyka Luisa Fonsiego i jego Despacito – 6,1 miliarda wyświetleń. Klip do tej dyskotekowej piosenki wszech czasów wyemitowano w grudniu 2016 roku, a teledysk w ciągu 24 godzin po premierze uzyskał wynik ponad 5,14 miliona wyświetleń w serwisie Vevo[6]. Po niespełna piętnastu miesiącach od premiery teledysk przekroczył pięć miliardów odsłon na YouTubie, jako pierwszy w historii serwisu.

Fragment w wolnym tłumaczeniu:

Powolutku

Chcę poczuć zapach twojej szyi, powolutku

Pozwól, że będę ci szeptał na ucho

Byś o tym pamiętała, kiedy nie będzie cię przy mnie

Powolutku

Chcę rozbierać cię w pocałunkach, powolutku

Podpisywać ściany twojego labiryntu

I uczynić twoje ciało rękopisem

Chodź, chodź, chodź, chodź

Fonsi został nawet gwiazdą polskiego Sylwestra Marzeń zorganizowanego przez TVP w Zakopanem w noc kończącą 2017 rok. Na żywo słuchało go około osiemdziesięciu tysięcy osób, a przed telewizorami oglądalność sięgnęła ośmiu milionów ludzi. Przed Fonsim wystąpił Sławomir Zapała, którego Miłość w Zakopanem sprzedała się w Polsce w ponad dwustutysięcznym nakładzie (podwójna diamentowa płyta). Widownia oszalała, górale też – patrząc na ceny noclegów, sięgające nawet pięciu tysięcy złotych za pokój dwuosobowy. Zapała za zaśpiewanie jednej piosenki zainkasował 124 tysiące złotych (został doceniony za brak playbacku), za to Portorykańczyk za trzy sylwestrowe wykonania (z playbacku) dostał rekordowe 450 tysięcy złotych.

Na słynnym sylwestrze wystąpiło jeszcze kilkanaście innych gwiazd, między innymi Thomas Anders z Modern Talking, Zenon Martyniuk i Bayer Full. Po koncercie dwadzieścia tysięcy samochodów stało w gigantycznym posylwestrowym korku.

Czy te liczby mogą kłamać?

Czy ja tak mam zaczynać swój dzień?

Ta sympatia, a wręcz miłość do tego, co lekkie, przyjemne, romantyczne, taneczne zaczęła się dawno, dawno temu. I chyba od seriali: W kamiennym kręgu, Dynastia, Moda na sukces czy Zbuntowany anioł, a ostatnio Wspaniałe stulecie. Polacy całymi rodzinami z zapartym tchem już w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych zasiadali przed telewizorami, by przenieść się w bajeczny świat pełen blichtru, luksusu i intryg.

To, jak wyglądała wtedy Polska i jakie były jej potrzeby, jest odpowiedzią na to, dlaczego dała nam disco polo.

Disco polo bowiem jest fenomenem socjologicznym. Jak choćby Niewolnica Isaura, pierwsza telenowela wyświetlana w Polsce w 1985 roku. Serial, który przez krytykę zyskał miano kategorii B, już w czwartym odcinku miał 84 procent widowni (średnia oglądalność wynosiła 81 i dochodziła nawet do 92 procent[7]) i stał się najpopularniejszym programem w historii polskiej telewizji, a na rynku chrztów pojawiły się Isaury i Izaury. We wtorkowe wieczory, w dniu emisji telenoweli, ulice pustoszały.

Podobnie było, gdy w latach 1994–2002 Polsat emitował w niedzielę o dziesiątej program Disco Relax. Miejskie i wiejskie drogi też świeciły pustkami – w czasach świetności programu oglądało go nawet osiem milionów Polaków, a księża ze zrozumieniem przesuwali godziny mszy. (Porządek musiał być: najpierw zabawa, potem modlitwa). Niedzielne przedpołudnie to był idealny czas dla imprezowicza, by raz jeszcze w pieleszach przeżyć gorączkę sobotniej nocy w dyskotece.

Ale zanim ją przeżył, oglądał program Disco Polo Live, na początku emitowany w sobotę o dziewiętnastej i ściągający widownię rzędu 5,5 miliona. I to z tego programu mamy dzisiaj najwięcej aktywnych wykonawców gatunku.

Zapotrzebowanie na romantyczną miłość, zwłaszcza w latach dziewięćdziesiątych, było nie tylko na scenie i w telewizji. Miłość opanowała nawet rynek wydawniczy, na którym pojawiły się nieznane wcześniej harlekiny. To było zjawisko, któremu autorzy książki Jak budowaliśmy kapitalizm. Pierwsze dziesięciolecie poświęcili rozdział zatytułowany Hipnoza dla wszystkich: „Po 1994 roku publikowanie romansów podzieliły między sobą dwa wydawnictwa, Arlekin i Pol-Nordica. Nie było w tym nic dziwnego. Kanadyjski koncern Harlequin Enterprise drukował książki w 27 językach w ponad stu krajach. Co trzecia ukazująca się na świecie pozycja była harlekinem […]. Do końca 2000 roku koncern wydał w Polsce 100 milionów egzemplarzy książek”[8]. Slogan reklamowy „Romansów jest wiele – miłość tylko jedna. Książki Harlequin to ogrody miłości” przyniósł efekty.

Społeczeństwo bowiem było (i jest) spragnione miłości. A disco polo jak żaden inny rodzaj muzyki doskonale wyłapuje potrzeby społeczne. Ma za zadanie bawić i robi to doskonale. Już ponad dwadzieścia lat temu Tomasz Samborski, niezastąpiony autor i prezenter Disco Relaxu, który jeszcze w 1990 roku założył zespół Toy Boys i był też menedżerem oraz autorem piosenek Shazzy, zauważył: „Można słuchać rocka, czytać Miłosza i chodzić na ambitne filmy, ale każdemu czasem potrzebna jest komercja […]. Muzyka rockowa to muzyka buntu, ludzie się buntują, wszystko jest na nie, i to jest zrozumiałe. Ale czy jest to zrozumiałe, że my musimy tego słuchać na co dzień?! Czy budząc się rano, gdzie wstaje piękne słońce, ptaszki śpiewają, jest zielono za oknem, włączam radio i słyszę: »Zabij mnie, zabij mnie«, czy ja tak mam zaczynać swój dzień? Dlaczego? Czy ja nie mam wyboru posłuchać piosenki, która patrzy na świat z optymizmem? Przecież to życie w tej chwili i tak jest takie tragiczne i ciężkie dla większości z nas”[9].

W szalonych latach dziewięćdziesiątych muzykę taneczną wywyższano ponad inne gatunki. W radiowęźle aresztu śledczego na Białołęce disco polo traktowane było wręcz jako nagroda. Łagodna muzyka, która mówi o miłości, miała w osadzonych zaszczepić optymizm do życia. Na więziennej liście przebojów królowała Wolność Boysów, to na nią najchętniej głosowali skazani[10].

Marcin Miller, lider Boysów, ironizuje:

– My nie będziemy śpiewać o śmierci, o chorobie, o nieszczęśliwych dzieciach, stracie majątku, bo nikt tego nie słucha. My jesteśmy takimi muzykami, jakimi ludzie nas chcą. Osiągalnymi. Pod względem muzycznym jesteśmy dla nich takim samochodem klasy średniej, szczytem marzeń. Zwykłemu Kowalskiemu nie jest potrzebny bentley, boby się źle w nim czuł.

Polska potrafi

Pogardzane disco polo z kilkudziesięcioletnią tradycją nigdy nie doczekało się poważnej publikacji. Na pomysł napisania książki o fenomenie disco polo wpadłam jeszcze w 2011 roku, kiedy przygotowywałam na ten temat duży reportaż dla „Pulsu Biznesu Weekend”. Podczas zbierania materiału poznałam Marka Chojnowskiego, też z wykształcenia socjologa. (Nie ma socjologów ani kulturoznawców od disco polo; zwykle w artykułach na ten temat występują gadające głowy, które wypowiadają się na każdy temat, a w kwestii disco polo każdy ma coś do powiedzenia). Pomyślałam, że Marek, który napisał pracę magisterską Obraz medialny muzyki disco polo (2003), był redaktorem internetowego Discoportalu i członkiem jury Ogólnopolskiego Festiwalu Disco Polo „Disco Mazovia”, a od kilkunastu lat jest obserwatorem uczestniczącym – bo disco polo po prostu lubi – będzie odpowiednią osobą do współpracy, rozmów, zbierania kontaktów i oceny merytorycznej materiału.

A potem były upadki i wzloty, przerwy, bo wydawnictwa decydowały się na książkę o disco polo, a potem wycofywały. Widziały w tym pomyśle pieniądze, widziały i strach – do dziś dostaję maile: „Napisała pani już o tym disco polo? Kto wydaje?”.

Podobnie było i z niektórymi bohaterami książki: zmiany, selekcja, a przede wszystkim obawy samych muzyków. Jak zostaną przedstawieni? No bo przecież disco polo to jest coś, z czego łatwo się pośmiać. Większość twórców takich obaw nie miała i była zawsze chętna do pomocy – wszystkim występującym w tej książce należą się ogromne podziękowania.

Niestety, królowej disco polo, prywatnie Marleny Magdaleny Pańkowskiej – Shazza to pseudonim – tutaj nie będzie. Jej pseudonim, wizerunek i prawa autorskie chronione są patentem RP, STOART i ZAiKS.

Opatentowanie siebie też jest wyborem i ja go szanuję.

Byłam ciekawa opinii na temat disco polo ważnych instytucji. Przede wszystkim Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (MKiDN), które przyznaje stypendia z zakresu upowszechniania kultury. Złożyłam wielostronicowy wniosek o półroczne stypendium na książkę o fenomenie disco polo. To, że nie dostałam stypendium, nie zdziwiło mnie. Poprosiłam o przesłanie opinii ekspertów oceniających wnioski. Oto one:

„Projekt napisania książki reportażowej poświęconej muzyce disco polo z pewnością nie ma pierwszorzędnego znaczenia ani dla dziedzictwa narodowego, ani dla szeroko rozumianej kultury europejskiej czy światowej. Poziom pośrednio formułowanego przekazu patriotycznego w muzyce disco polo, o którym to przesłaniu wspomina wnioskodawczyni, jest raczej prymitywny. Jego rozpoznanie i opis nie wymagają wielomiesięcznych studiów […]”.

„Projekt mało oryginalny, choć niepozbawiony wartości poznawczych”.

„Przykro mi, ale nie widzę żadnej potrzeby dokumentowania w poważnej książce dziejów disco polo, a już szczególnie za pieniądze ministerstwa kultury”.

Hm, biedne disco polo, kolejny raz potraktowane jak muzyczny bękart.

Niewiele ponad miesiąc później, 12 sierpnia 2018 roku, MKiDN na swoim profilu na Facebooku publikuje informację: „»Popularność muzyki disco polo« to najnowszy temat badań CBOS. Choć oficjalnie mało kto się do tego przyznaje, badania wykazały, że ponad połowa Polaków (63 procent) lubi ten gatunek muzyczny. Powody, dla których disco polo ma od lat niezmiennie tak wielu amatorów, są wciąż takie same: łatwa, wpadająca w ucho melodia, prosty tekst, rytmiczność, optymistyczny przekaz oraz możliwość odprężenia się”[11].

Na ministerstwo spada fala krytyki za publikowanie tego typu informacji.

Dziwne to wszystko, bo Polska w postaci wstydliwego disco polo dochrapała się unikalności, której nie ma u sąsiadów. Kraje ościenne, zwłaszcza postkomunistyczne, nie stworzyły tak niezależnej sceny muzyki tanecznej jak my. Disco polo od początku ma lub miało wyspecjalizowane programy, firmy fonograficzne, fankluby, dyskoteki, prasę. Polacy pokazali, że lubią trwać przy ludowości i biesiadzie. Polska okazała się zbyt patriotyczna, by dać zwyciężyć się amerykanizacji. Disco polo to nie tylko muzyka, lecz także zjawisko kulturowe. To polska prowincja, to polskie wielkomiejskie imprezy, juwenalia, to małomiasteczkowe festyny. Zjawisko, fenomen, może nawet najciekawszy, jaki pojawił się w ostatnich kilkudziesięciu latach. Niby niszowy, a tak masowo słuchany.

Jak ocenia Marcin Miller:

– Disco polo nikt nie słucha, nikt nie szanuje, bo ono jest jak papier toaletowy: codziennie go używasz, ale nikt o nim nie mówi.

[1] PAP, „Ona tańczy dla mnie” w zestawieniu światowych hitów, 20.04.2016, https://www.pap.pl/aktualnosci/news,507998,ona-tanczy-dla-mnie-w-zestawieniu-swiatowych-hitow.html (dostęp: 10.06.2019).

[2] Jacek Chlewicki, „Ona tańczy dla mnie” z rekordem. Teledysk ma 100 mln wyświetleń na YouTube, 12.11.2016, https://wspolczesna.pl/ona-tanczy-dla-mnie-z-rekordem-teledysk-ma-100-mln-wyswietlen-na-youtube-wideo/ar/11451589 (dostęp: 10.06.2019).

[3] [b.a.], Druga odsłona kampanii kredytu gotówkowego Eurobanku „Bierz, co chcesz”, https://eurobank.pl/pl/o-banku/biuro-prasowe/druga-odsona-kampanii-kredytu-gotowkowego-eurobanku-bierz-co-chcesz/, 5.04.2013 (dostęp: 10.06.2019).

[4] [Emka], Telewizje lubią disco polo, ale reklamodawcy są ostrożni, 20.08.2017, https://www.press.pl/tresc/49606,telewizje-lubia-disco-polo_-ale-reklamodawcy-sa-ostrozni (dostęp: 10.06.2019).

[5] Tamże.

[6] Amaya Mendizabal, Luis Fonsi earns his highest debut ever on hot latin songs chart, 26.01.2017, https://www.billboard.com/articles/columns/latin/7669777/luis-fonsi-highest-debut-hot-latin-songs-chart (dostęp: 10.06.2019).

 

[7] Niewolnica Isaura na IMDb, https://www.imdb.com/title/tt0142036/trivia (dostęp: 9.07.2019).

[8] Wiesław Kot, Dorota Górska, Jak budowaliśmy kapitalizm. Pierwsze dziesięciolecie, Poznań 2011, s. 90.

[9] Bara bara, reż. Maria Zmarz-Koczanowicz, Michał Arabudzki, Polska 1996.

[10] Tamże.

[11] CBOS, Popularność muzyki disco polo, nr 104/2018, sierpień 2018.