Transformers. Robots in Disguise. Próby Optimusa Prime’aTekst

Z serii: Transformers
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Transformers. Robots in Disguise. Próby Optimusa Prime’a
Transformers. Robots in Disguise. Próby Optimusa Prime’a
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 34,98  27,98 
Transformers. Robots in Disguise. Próby Optimusa Prime’a
Transformers. Robots in Disguise. Próby Optimusa Prime’a
Audiobook
Czyta Damian Kulec
19,99  14,79 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

John Sazaklis

Transformers – Robots in Disguise – Próby Optimusa Prime’a

Saga

Transformers – Robots in Disguise – Próby Optimusa Prime’a

Tłumaczenie z języka angielskiego: Izabela Farenholc

Transformers – Robots in Disguise - The Trials of Optimus Prime

HASBRO oraz logo TRANSFORMERS ROBOTS IN DISGUISE oraz wszystkie powiązane znaki są znakami towarowymi należącymi do Hasbro i wykorzystanymi za zgodą producenta. © 2020 Hasbro. All Rights Reserved. Licensed by Hasbro.

ISBN: 9788726534603

1. Wydanie w formie e-booka, 2020

Format: EPUB 3.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.

www.sagaegmont.com

Saga

SAGA jest wydawnictwem należącym do Lindhardt og Ringhof, spółki w grupie Egmont

ROZDZIAŁ 1

Masywna, czerwono-niebieska ciężarówka pędzi przez wąski wąwóz, a huk jej klaksonu przypomina wezwanie. Trzy inne pojazdy podążają za nią – kanciasty, niebieski radiowóz, lśniący, czerwony sportowy wóz i kompaktowy żółty coupe w czarne paski. Na drugim końcu wąwozu widać armię postaci uzbrojonych po zęby i gotowych do walki. Ciężarówka i jej konwój zostawiają za sobą olbrzymie chmury pyłu. Rozpędzone koła tną piaszczystą drogę. Chwilę przed tym, jak ciężarówka ma zderzyć się z armią, koła samochodu unoszą się nad ziemię, a jego kształt zmienia się w powietrzu. Jest czymś więcej niż zwykłym pojazdem – tak naprawdę to robot w przebraniu!

– Autoboty! Do ataku! – krzyczy robot, którego potężna noga dosłownie miażdży wrogów.

Trzy pozostałe pojazdy podążają za nim. Podnoszą się do góry i przemieniają w roboty! Armia wrogów to o wiele bardziej przerażająca odmiana: Decepticony. Kanciaste roboty obnażają kły i są uzbrojone w przerażające ostrza i maczugi. Cztery Autoboty stoją razem, tworząc drużynę – odpychają napastników jednego po drugim blasterami energetycznymi i mieczami. Czerwono-niebieski przywódca wydaje rozkazy do ataku i spogląda na swoich kolegów z drużyny.

– Bumblebee, po lewej! – ostrzega, nakierowując żółto-czarnego bota w stronę nadchodzącego uderzenia.

TRACH!

Trafiony Decepticon zatacza się i kiedy się wycofuje, pociąga za sobą kilku swoich współbraci.

– Sideswipe, wyjmij armatę!

Zwinny czerwony bot katapultuje się nad stosem skał i prześlizguje obok pary wrogów, przygotowując potężne działo energetyczne.

ŁUP!

Armata uderza w dół kanionu i wysadza w powietrze całą flotę Decepticonów.

TRACH!

– Strongarm, kryj nas!

KLANG!

Szeroko-ramienny niebieski bot, zmienia się z powrotem w tryb pojazdu i wciska się pomiędzy Decepticony, robiąc Autobotom miejsce, by mogły stanąć razem. Wrogów nie ubywa, ale cztery Autoboty pracują razem jak jedna, świetnie naoliwiona maszyna.

– Dobra robota, Autoboty! Ale ta horda Decepticonów nie maleje. Potrzebujemy wsparcia.

Wykonując szybki ruch nadgarstkiem, przywódca Autobotów wzywa tarczę energetyczną służącą do odpierania agresywnych napastników. Mówi przez komunikator wbudowany w swoje drugie ramię.

– Fixit, przydałoby się nam kilka dodatkowych stóp, w tej chwili!

Komunikator trzeszczy i syczy.

Jakby na zawołanie, na niebie nad piechotą Decepticonów pojawia się ciemny kształt. Jego cień rośnie, gdy przedmiot spada na ziemię.

BUM!

Ogromna postać uderza prosto w tłum Decepticonów, swoim ciężarem wbijając w ziemię nieprzyjaciół. Uderzenie emituje falę tak mocną, że zwala z nóg kolejnych wrogów.

– Dzięki, że wpadłeś, Grimlock – mówi przywódca.

Ogromny, czarno-zielony Dinobot wydostaje się z krateru, który właśnie uformował, uśmiecha się i dołącza do ekipy.

– Do usług! – odpowiada, przebijając się przez tłum.

Przywódca stara się zachować poważną minę, ale nie może się powstrzymać – także się uśmiecha.

Nawet gdy armia wroga podwoi się albo potroi, jest pewien, że jego zespół da radę stawić czoło siłom zła!

Nadal wydaje rozkazy i osłania swoich, podczas gdy niezliczone Decepticony pojawiają się w wąwozie.

Nagle, ni stąd, ni zowąd, zgromadzone razem Autoboty rozdziela wielka fala nowych wrogów.

Dowódca nie może już dłużej osłaniać swoich kolegów z drużyny. Słyszy krzyk bólu, który rozbrzmiewa, a później urywa się.

– Sideswipe!

To czerwony bot leży na ziemi. A przy nim cała chmara Decepticonów.

Kolejny krzyk odbija się echem w wąwozie.

– Strongarm, nie! – krzyczy Optimus.

Niebieski bot spada na ścianę wąwozu, gdzie zostaje pojmany.

Optimusa opuszcza pewność siebie, którą czuł jeszcze niedawno.

Przeszukuje tłum, chcąc znaleźć resztę swojej ekipy. Jeszcze nie jest za późno, by zebrać się razem i pokonać Decepticony. Przerażający jęk i odgłos uderzenia o ziemię każą mu się domyślać, że wielki Dinobot także został pokonany. Odpychając Decepticony ze wszystkich stron, dowódca przeciska się do miejsca, w którym znajduje się czarno-żółty bot.

Ostrza tną, maczugi uderzają o jego maskę, ale on się nie boi, bo nad swoje bezpieczeństwo przedkłada bezpieczeństwo ostatniego ocalałego członka swojej drużyny. Pociski prześlizgują się obok niego, wzniecając kurz i wyrzucając odłamki skalne w powietrze. Optimus słyszy znajomy krzyk i jak przez mgłę widzi coś żółtego spadającego na ziemię.

– Bumblebee! – krzyczy. Zamierza się mieczem i odpycha rój wrogów, aby dostrzec kształt zmiażdżonego, ostatniego już członka swojej ekipy.

–Nie, proszę, tylko nie ty – szepcze, klęcząc obok swojego przyjaciela. Żółto-czarny bot ledwo się rusza.

– Optimus... – Bumblebee próbuje coś powiedzieć.

Przywódca spogląda na swojego rannego towarzysza.

– Optimusie, inni...

Decepticony formują oddział i otaczają ich. Ucieczka jest niemożliwa.

Przywódca Autobotów, Optimus, jest otoczony ze wszystkich stron i chwieje się pod ciężarem bezimiennych napastników.

W zgiełku, który wydają Decepticony, usiłuje wychwycić słowa Bumblebee.

I nagle słyszy:

– Optimusie... zawiodłeś nas!

ROZDZIAŁ 2

Przez kilka nanocykli panuje zupełna ciemność.

Prawie nieprzytomny Optimus kątem oka dostrzega wspinające się na górę Decepticony – odgłos ich ruchów przypomina statyczny szum telewizora odłączonego od zasilania.

Tylko pokonane Autoboty pozostały w wąwozie. Optimus dostrzega połamane ramy swoich pobratymców, ale po chwili ich cienie rozmywają się i znikają. Przywódca spogląda w dół i widzi zamglony cień Bumblebee, ale po chwili on też znika z jego pola widzenia.

– Jednak nie byliście tak przygotowani, jak myślałeś, co mądralo?

Głos słychać z góry wąwozu. Kolejny raz dochodzi z innego miejsca.

– Prawda jest bolesna, a ja nie lubię owijać w bawełnę.

Optimus mruży oczy w oślepiającym świetle, próbując dostrzec, skąd dochodzi głos.

– Tu na dole, wielkoludzie – mówi głos, pojawiając się nagle za Autobotem.

Właścicielem głosu jest nieduży, zielony bot z wielkimi ramionami i szeroką, kwadratową szczęką. Nogi ma zaplecione po turecku i unosi się kilkadziesiąt centymetrów nad ziemią. Kiedy zaczyna mówić, ściany wąwozu zaczynają rozmywać się w promieniach słońca, aż do momentu, w którym wokół dwóch botów pojawia się tylko olbrzymia, niekończąca się przestrzeń.

– Moi koledzy z ekipy… – mruczy dowódca, jakby budził się ze snu.

– To nie byli twoi prawdziwi koledzy z drużyny, Optimusie, po prostu hologramy botów, których ledwo znasz – odpowiada kołysząca się nad ziemią postać. – Być może z wyjątkiem tego żółtego. Może posunąłem się za daleko dając mu procesory mowy.

Optimus próbuje skupić wzrok w ostrym świetle.

– Te boty są kolegami z drużyny Bumblebee. Przez to są moimi sojusznikami, a ja nie mogłem ich ocalić.

Zielony Bot chichocze.

– Cóż, to nadal hologramy. Tak jak wszystkie Decepticony, które stłukły twój tylni zderzak. Jestem pewien, że nie czujesz się dobrze przez te nowe wgniecenia i zadrapania.

Optimus szacuje szkody, których doznał podczas symulowanej bitwy. Pomimo pozornie ostrej broni holograficznej Decepticonów, jego rany są tylko powierzchniowe. W rzeczywistości symulacja nie miała zaszkodzić Optimusowi, tylko go przetestować.

Ten inny bot macha ręką i nad Optimusem przechodzi snop światła, niwelując wszelkie uszkodzenia.

– Dziękuję, Micronusie – mówi Optimus, pochylając głowę w geście szacunku.

– Królestwo Prime’ów trochę mnie dezorientuje. Wiem, że jestem tu, by trenować i przygotować się do nadchodzącej bitwy, ale te symulacje są tak prawdziwe…

– Jaki byłby z nich pożytek, gdyby takie nie były? – mówi Micronus z przekonaniem.

Micronus jest jednym z Trzynastki, drużyny oryginalnych Transformersów, stworzonych przez Primusa, by walczyć z Unicronem wieki temu. Każdego z nich mianowano Primem i wyposażono w szczególne moce i zdolności. Micronus to pierwszy Mini-Con, a rasa małych Cybertrończyków posiada zdolność do wzmacniania sił swoich sojuszników. Od kiedy Optimus Prime poświęcił się, aby przywrócić Wszechiskrę na ich rodzinną planetę Cybertron, przyjęto go do Królestwa Prime’ów. Teraz wzmacnia się fizycznie i psychicznie na czekające go przerażające i nieznane bitwy. Micronus jest jego mentorem ... i raczej nie obchodzi się delikatnie ze swoim uczniem.

 

– A teraz przestań o tym myśleć. Jeszcze nie skończyliśmy – mówi Micronus.

– Muszę wrócić na Ziemię – odpowiada Optimus.

– Każdy mijający dzień jest oczekiwaniem na atak Deceptikonów. Bumblebee i reszta potrzebują mnie.

Micronus przygląda się swojemu uczniowi.

– Oni cię potrzebują czy ty ich?

Optimus nie odpowiada.

– Nie od razu Pellechrom zbudowano – mówi Micronus. – A ty po mistrzowsku rujnujesz ten trening. Nie do końca wierzę w twoje możliwości.

– Rozumiem twoje obawy, Micronusie – odpowiada Optimus. – Ale przecież zmierzyłem się już z Megatronem. Postawiłem się Unicronowi. A teraz nadszedł czas, żebym wrócił do mojej drużyny na Ziemi.

– Mówisz serio, prawda? – pyta złośliwie Micronus. – W porządku, zwołam spotkanie z innymi Prime’ami, żeby o tym porozmawiać. Nie mogę ci niczego obiecać. Nie tak szybko. Najpierw powinieneś wylizać się ze swoich ran.

Zanim Optimus zdąży mu podziękować, Micronus znika w blasku iskier, zostawiając Optimusa samego w Królestwie Prime’ów.

Daleko, w nieznanej odległości ,Micronus pojawia się ponownie, unosząc się nad ogromnymi botami: Prime’ami. Z całej rzeszy tych potężnych istot, tylko Micronus mógł się ujawnić Optimusowi.

– No więc sprawa wygląda następująco – mówi Micronus, który wśród swoich wreszcie czuje się jak ryba w wodzie. – Dzieciak się denerwuje. Chce wrócić na Ziemię. Prime’owie siedzący w cieniu wybuchają śmiechem.

– Musi być odważny, skoro po tej skandalicznej porażce jest gotowy, żeby stawić czoła tłumowi wyczarowanych Decepticonów – odzywa się głęboki głos.

– Odważny czy głupi? – wtóruje inny, wyraźnie rozbawiony.

Micronus zwraca się w jego stronę.

– Optimus na pewno nie jest głupi, Liege Maximo – ripostuje. – Jest naszą największą szansą na pokonanie sił ciemności. Nie żebym spodziewał się po tobie, że to cię obchodzi.

Postać o głębokim głoscie zwraca się ponownie do Micronusa.

– Masz rację, że wierzysz w Optimusa, ale najwyraźniej nie jest jeszcze gotowy. Miał u nas taryfę ulgową i w rezultacie jego postępy osłabły. To ty musisz sprawić, żeby szkolenie było bardziej rygorystyczne. Kiedy wróci na Ziemię, musi być dobrze przygotowany.

– Wasze życzenia są moimi rozkazami, bracia – odpowiada Micronus i znika, aby przekazać Optimusowi wieści, które zapewne go rozczarują. Prime’owie oddalają się i zostaje tylko Liege Maximo. Owija pelerynę dookoła swojego tułowia i wygina imponujące rogi.

– Może to ja powinienem szkolić Optimusa…? – mówi głośno do siebie. Najwyraźniej ma w głowie jakiś plan. – W końcu jeśli będę miał nową zabawkę, którą będę mógł manipulować, to przestanę się wreszcie nudzić!

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?