Transformers. Robots in Disguise. Katastrofa DinobotaTekst

Z serii: Transformers
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Transformers. Robots in Disguise. Katastrofa Dinobota
Transformers. Robots in Disguise. Katastrofa Dinobota
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 34,98  27,98 
Transformers. Robots in Disguise. Katastrofa Dinobota
Transformers. Robots in Disguise. Katastrofa Dinobota
Audiobook
Czyta Damian Kulec
19,99  14,79 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

John Sazaklis

Transformers – Robots in Disguise – Katastrofa Dinobota

Saga

Transformers – Robots in Disguise – Katastrofa Dinobota

Tłumaczenie z języka angielskiego: Izabela Farenholc

Transformers – Robots in Disguise - Dinobot disaster


HASBRO oraz logo TRANSFORMERS ROBOTS IN DISGUISE oraz wszystkie powiązane znaki są znakami towarowymi należącymi do Hasbro i wykorzystanymi za zgodą producenta. © 2020 Hasbro. All Rights Reserved. Licensed by Hasbro.

ISBN: 9788726534634

1. Wydanie w formie e-booka, 2020

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.

www.sagaegmont.com

Saga

SAGA jest wydawnictwem należącym do Lindhardt og Ringhof, spółki w grupie Egmont

RAPORT STATUSU: Statek więzienny z planety Cybertron rozbił się na Ziemi. Na wolności znaleźli się śmiertelnie groźni kryminaliści - Decepticony.

Drużyna Autobotów musi pojmać zbiegów i umieścić ich w kapsułach hibernacyjnych. Porucznik Bumblebee, buntownik Sideswipe i kadetka Strongarm zabrali Most Ziemny z Cybertonu na Ziemię, aby namierzać położenie Decepticonów.

Wraz z łowcą nagród, Driftem, zreformowanym Decepticonem – Grimlockiem, z nieprawidłowo działającym pilotem statku, Fixitem oraz dwójką ludzi – Russellem Clayem i jego ojcem, Dennym, właścicielem złomowiska, na którym wylądował statek – roboty w przebraniu muszą odnaleźć Decepticony, zanim zniszczą one cały świat.

ROZDZIAŁ 1

GRIMLOCK UDERZYŁ WROGIEGO BOTA.

BACH! Bot przefrunął i odbił się od ściany dyspozytorni, lądując na zgniecionej kupie złomu. Drugi bot szykował się do ataku. Grimlock poczekał na odpowiedni moment, wygiął swój gigantyczny ogon w wielki łuk i uderzył z całej siły, wroga który zanurkował w stosie komputerów, wzniecając błyski iskier i trzaski rozładowań elektrycznych.

Wrogich botów było jednak dużo więcej. Małe i szare, z podstępną bronią doczepioną wokół całego ciała, ruszyły w kierunku Grimlocka, który rycząc, stał wyprostowany i gotowy do walki. Nagle jeden z botów wydał z siebie wysoki, zawodzący i przeszywający pisk. Grimlock spojrzał zaskoczony i w tym momencie to coś zaczęło do niego mówić…

– ... Autoboty! Akcje stacje! Alan...Albert... ALARM!

Grimlock obudził się na ogromnej kupie starych, wgniecionych samochodów, próbując rozpracować, co się stało. Po dłuższej chwili zdał sobie sprawę, że to nie wrogi bot uciął sobie z nim pogawędkę! To Fixit. Śniło mu się, że pokonuje boty, ale teraz się obudził. Usiadł i przyglądał się badawczo, co dzieje się za kupą złomu.

Za chwilę reszta Autobotów – zaalarmowana krzykiem Fixita – przybiegła zobaczyć, co się dzieje.

Pierwszy Bumblebee – lider drużyny, żółty sportowy samochód, błyszczący na tle złomowiska, zmierzał do centrum operacyjnego. Później, z głośnym rykiem silnika, ze swojej kryjówki wyskoczyła Strongarm. Następnie, na pełnym gazie, ze swojego garażu przyjechał elegancki, czerwony samochód wyścigowy – tryb samochodowy Sideswipe’a. Trzy Autoboty zatrzymały się z piskiem opon na zewnątrz dyspozytorni i jednym kliknięciem przetransformowały się w trzy potężne boty. Bumblebee rozejrzał się dookoła.

– Gdzie schował się Grimlock? – zapytał.

– Tu jestem, szefie – odpowiedział Grimlock, ze szczytu wieży uformowanej ze złomowanych samochodów. Zeskoczył gwałtownie, wstrząsając botamii lądując z hukiem, który zatrząsł całym złomowiskiem. Grimlock zaryczał w trybie dinozaura, świecąc metalowymi zębami w świetle dochodzącym z centrum dowodzenia.

– Chowanie się nie jest najmocniejszą strona Grimlocka – powiedział Sideswipe. – Nie chowam się, kiedy w okolicy są boty do zmiażdżenia – odpowiedział Grimlock

– Chodźcie – powiedział Bumblebee. – Sprawdźmy, o co chodzi z tym alarmem. Autoboty przybyły na Ziemię z tajną misją. Ich zadaniem było znalezienie i pojmanie Decepticonów, które uciekły z Alchemora, kosmicznego statku-więzienia. Alchemor rozbił się na Ziemi, rozrzucając dwieście kapsuł hibernacyjnych, a w każdej z nich znajdował się Decepticon. Wygląda na to, że właśnie kolejny został wykryty na wolności! Grimlock czekał na zewnątrz centrum dowodzenia, kiedy drużyna weszła do środka. Był zbyt duży, żeby czuć się komfortowo w tym małym pomieszczeniu. Był inny. Był największym i najgorszym ze wszystkich Dinobotów. Właściwie to był jedynym Dinobotem w okolicy. Grimlock był Decepticonem, więźniem na pokładzie Alchemora. Został aresztowany za demolkę. Nie był zły, tylko czasami ponosiły go nerwy. Kiedy został znaleziony przez Autoboty, dołączył do ich zespołu. Najlepszym dniem był ten, kiedy pozwolono mu wymienić odznakę Decepticona na odznakę Autobota – rozpierała go duma. Grimlock polubił swoją nową drużynę, ale często trudno było mu się do nich dopasować. Nie posiadał umiejętności transformacji, co stawało się problemem, kiedy pojawiali się ludzie. No i był najgorszy w chowanego. Denny i Russell, ludzcy przyjaciele Autobotów, wybiegli z przyczepy, w której mieszkali. Denny był właścicielem złomowiska, a Russell jego synem. Pomagali Autobotom się Autobotom i pilnowali, by nie zobaczyli ich inni ludzie.

– O co chodzi, Fixit? – zapytał Bumblebee. Fixit był małym botem o wyglądzie małej betoniarki. Był pilotem na Alchemorze i od czasu wypadku jego procesor mowy czasem się zacinał, przez co Fixit mylił słowa.

– Mamy ślady… śniady… słaby sygnał, ale to może być Decepticon – powiedział Fixit, wskazując niewyraźną kropkę na ekranie skanującym. – Hmmm, interesujące – powiedział Bumblebee, przyglądając się z bliska.

– Wygląda na to, że jest dokładnie w centrum Crown City.

– Albo – ciągnął dalej Fixit – to może być także owad na radarze.

– Obudziłeś nas wszystkich tylko po to, żebyśmy zgnietli robaka? – marudził Sideswipe. – To może być robak – powiedział Bumblebee. – Ale także Decepticon. Fixit postąpił właściwie, budząc nas. Prime’owie kazali nam chronić ludzi na Ziemi, dlatego musimy złapać wszystkie Decepticona i wpakować je z powrotem do kapsuł. Jeden na wolności może zniszczyć całe miasto.

– Bumblebee ma rację – powiedziała Strongarm. – A kto chciałby marnować czas na spanie, kiedy wokół są Decepticony, które trzeba złapać i zamknąć?

– Masz na myśli Decepticony do ZMIAŻDŻENIA! – zaryczał Grimlock z zewnątrz. – Jestem gotowy. Ruszajmy!

– Nie dzisiaj, Grimlock – powiedział Bumblebee, dołączając do niego na zewnątrz. – Będziesz musiał tu zostać. Nie możemy ryzykować, że ktoś cię zobaczy. Obawiam się, że za bardzo rzucałbyś się w oczy, siejąc zniszczenie na ulicach Crown City.

– To niesprawiedliwe – powiedział Grimlock, kiedy rozczarowanie przetoczyło się przez jego procesory.

– Uważaj się za szczęściarza – ziewnął Sideswipe. – Możesz zostać i wyspać się za wszystkie czasy. Sen piękności sprzyja, a wygląda na to, że to ci się przyda. – Grimlock, warcząc, machnął swoim wielkim, brzęczącym ogonem, zwalając Sideswipe’a z nóg. Sideswipe walnął o ziemię, lądując w chmurze pyłu.

– Wy dwaj, wystarczy – powiedział Bumblebee. – Mamy robotę do wykonania. Nie ma czasu na bicie się w karoserię!!

Grimlock patrzył ze smutkiem, jak trójka botów przetransformowała się w tryb samochodowy. Z ryczącymi silnikami śmigały przez złomowisko, aż do bramy, oświetlając drogę jasno świecącymi reflektorami. Ślizgając się ostro na drodze, zniknęły, zmierzając w kierunku Crown City. – Nie przejmuj się, Grimlock – powiedział Rusty, poklepując wielkiego Dinobota po nodze. – Jutro będzie jeszcze więcej Decepticonów do złapania. Prześpij się trochę.

Denny zaczął ziewać, kiedy z Rustym wracali do przyczepy.

– Dobranoc, Grimlock – powiedział sennie. Grimlock powoli wspiął się z powrotem na szczyt swojej wieży. Przez chwilę siedział zasępiony. To nie było fair. To nie była jego wina, że różnił się od innych – taki po prostu był. Zamknął oczy, próbując wrócić do snu, w którym tak łatwo rozwalał te wrogie boty. Czasami tęsknił do starych czasów, kiedy nie musiał się martwić tym, że ktoś go zobaczy. Ani pamiętać, po której jest stronie. I mógłby ROZWALAĆ, MIAŻDŻYĆ i BIĆ wrogów od rana do nocy. Wiedział, co prawda, że wtedy rozwalał nie te boty, co trzeba, ale nie musiał się chować, no i zawsze wysypiał się po potyczkach.

Kręcił się i przewracał z boku na bok przez chwilę, zastanawiając się, co robi reszta…

Może Bumblebee się pomylił? Może byli w tarapatach i potrzebowali go, by się pojawił, zmiażdżył kilka Decepticonów i pomógł im uciec…! Nagle, Grimlock usłyszał jakiś dźwięk w lesie otaczającym złomowisko. Jakby łomot, ale stłumiony i odległy. Co to było? Czyżby mu się zdawało? Ale nie, znowu to samo. ŁUP, ŁUP, ŁUP. Grimlock usiadł, patrząc w dal. Czy to było światło? Zeskoczył z wieży samochodów, zastanawiając się, czy powinien obudzić Denny'ego i Rusty’ego. Ale nie, to chyba nic takiego. Przecież to nieprawdopodobne, żeby o tej porze w lesie byli jacyś ludzie. Prawdę mówiąc, mógłby pójść i nikt by go nie zobaczył.

Znowu usłyszał ten dźwięk, jego wrażliwe czujniki słuchu ponownie odebrały oddalone stukanie. Przesądzone! Grimlock ruszył przed siebie, karczując drzewa. Mógł być zaskakująco szybki, kiedy była taka potrzeba, ale przedzieranie się przez pnie drzew było dosyć trudne. Dawno temu zwyczajnie by je miażdżył, torując sobie przejście, ale Denny dał mu kilka lekcji na temat ochrony środowiska, a Rusty wyjaśnił, że niezbyt dobrze dawać znać o swojej obecności, szczególnie podczas zabawy w chowanego. Droga, którą szedł Grimlock, wiodła przez ciemny las i wydawała się nie mieć końca. Doszedł do części, w której nigdy wcześniej nie był. Kilka razy prawie się poddał, zawracając, ale ten dźwięk zmuszał go do dalszej wędrówki. Po kilku kilometrach zadał sobie sprawę, że jest coraz bliżej jego źródła. Zwolnił, próbując być tak cicho, jak tylko Dinobot potrafi. Grimlock dotarł do głębokiej doliny, zatrzymał się i zaczął nasłuchiwać. Słyszał płynący strumień w dole doliny, wiatr buszujący w drzewach… i nagle znowu usłyszał ten dźwięk: ŁUP, ŁUP, ŁUP. Ale tym razem towarzyszyło mu światło.

 

Coś było w dole tej doliny. Grimlock poczuł, jak jego podniecenie narasta. To może być zbiegły Decepticon. Może w końcu dzisiejszego wieczoru uda mu się jednak coś zmiażdżyć. Kiedy miał ruszyć w kierunku doliny, ogarnęły go wątpliwości. Może powinien zawrócić i poczekać na Bumblebee i resztę? Gdyby to jednak zrobił, Decepticon mógłby uciec. Grimlock potrząsnął głową. To było proste: jeśli rzeczywiście na dole był jakiś zły bot, musiał iść i go zmiażdżyć. Zmiażdżyć na miazgę.

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?