Tolkien i pierwsza wojna światowa. U progu Śródziemia

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

1  Chronologia

2  Wykaz ważniejszych skrótów

3  Mapa Zaplecze Sommy

4  Mapa TCBS nad Sommą

5  Wstęp

6  Część I NIEŚMIERTELNA CZWÓRKA Prolog Rozdział 1 Rozdział 2 Rozdział 3 Rozdział 4 Rozdział 5 Rozdział 6

7  Część II ŁZY NIEPRZELICZONE Rozdział 7 Rozdział 8 Rozdział 9 Rozdział 10

8  Część III SAMOTNA WYSPA Rozdział 11 Rozdział 12

9  Epilog

10  Posłowie

11  Bibliografia

Tytuł oryginału

Tolkien and the Great War: Th e Th reshold of Middle-earth

Copyright © John Garth, 2003

www.johngarth.co.uk

Originally published in the English language by HarperCollins Publishers Ltd. John Garth asserts the moral right to be acknowledged as the auth or of this work. ‘Tolkien’® ar registered trademarks of Th e J.R.R. Tolkien Estate Limited

All rights reserved

Copyright © for the Polish translation by Agnieszka Sylwanowicz, 2020

Redakcja: Zofia Domańska

Projekt okładki: Mariusz Banachowicz

Opracowanie graficzne: Barbara i Przemysław Kida

Wydanie I

ISBN 978-83-8116-906-6

Zysk i S-ka Wydawnictwo ul. Wielka 10, 61-774 Poznań tel. 61 853 27 51, 61 853 27 67 Dział handlowy, tel./faks 61 855 06 90 sklep@zysk.com.pl www.zysk.com.pl

Konwersję do wersji elektronicznej wykonano w systemie Zecer.

Pamięci

Johna Ronalda Reuela Tolkiena, 1892–1973

Christophera Luke’a Wisemana, 1893–1987

Roberta Quiltera Gilsona, 1893–1916

Geoffreya Bache’a Smitha, 1894–1916


TCBS

Chronologia

Chronologia


Tolkien w bitwie nad Sommą, 1916

6 czerwca Tolkien przybywa do Francji

28 czerwca Dołącza do 11. Batalionu Fizylierów z Lancashire

1 lipca Rozpoczyna się bitwa nad Sommą

3 lipca Tolkien dociera w okolice frontu

6–8 lipca Spotyka się z G.B. Smithem w Bouzincourt

14–16 lipca Tolkien bierze udział w ataku na Ovillers

17 lipca Dowiaduje się o śmierci Roba Gilsona

21 lipca Zostaje oficerem sygnalizacyjnym batalionu

24–30 lipca Okopy w Auchonvillers

7–10 sierpnia Okopy na wschód od Colincamps

16–23 sierpnia Kurs dla oficerów sygnalizacyjnych w Acheux

22 sierpnia Tolkien po raz ostatni widzi się ze Smithem

24–26 sierpnia Okopy, las Thiepval

28 sierpnia–1 września Okopy na wschód od Klina Lipskiego

1–5 września Transzeje pod Ovillers

12–24 września Szkolenie, Franqueville

27–29 września Działania w lesie Thiepval

6–12 października Kwatera główna batalionu, Gospodarstwo Mouquet

13–16 października Kwatera główna, Reduta Zollern

17–20 października Posterunek Ovillers i Okop Heski

21–22 października Zdobycie Okopu Regina

27 października Tolkien zgłasza chorobę, Beauval

28 października Opuszcza swój batalion

29 października–7 listopada Szpital, Le Touquet

8 listopada Tolkien wraca do Anglii na pokładzie parowca „Asturias”

Wykaz ważniejszych skrótów

Wykaz ważniejszych skrótów


Pełne dane bibliograficzne książek i czasopism znajdują się w bibliografii. Tam gdzie nie zostało podane nazwisko autora (z wyjątkiem pozycji Artist, Biografia oraz Family Album), jest nim JRRT.

Artist — Wayne Hammond, Christina Scull, J.R.R. Tolkien: Artist and Illustrator

Biografia — Humphrey Carpenter, J.R.R. Tolkien: Biografia

CLW — Christopher Luke Wiseman

EK — Estelle King

EMB, EMT — Edith Mary Bratt, później Edith Mary Tolkien

Family Album — John i Priscilla Tolkien, The Tolkien Family Album

FL — Fizylierzy z Lancashire

GBS — Geoffrey Bache Smith

JRRT — John Ronald Reuel Tolkien

KBWNGW — Komisja Brytyjskiej Wspólnoty Narodów ds. Grobów Wojennych

KESC — „King Edward’s School Chronicle”

KZO1 — Księga Zaginionych Opowieści, t. 1

KZO2 — Księga Zaginionych Opowieści, t. 2

KZO3 — Księga Zaginionych Opowieści, t. 3

Listy — J.R.R. Tolkien: Listy

MCG — Marianne Cary Gilson („Donna”)Potwory J.R.R. Tolkien, Potwory i krytycy

OEG — „Old Edwardians Gazette”

RCG — Robert Cary Gilson

RQG — Robert Quilter Gilson

RWR — Richard William Reynolds

SKE — Szkoła Króla Edwarda

Daty korespondencji ujęte w nawiasach kwadratowych zostały ustalone — niekiedy w przybliżeniu — przez autora w wypadkach, gdy data nie została podana lub jest wyraźnie błędna.

Mapa Zaplecze Sommy


Mapa TCBS nad Sommą


Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

Wstęp

Wstęp


To studium biograficzne zrodziło się z jednego spostrzeżenia: jakie to dziwne, że J.R.R. Tolkien zaczął tworzyć swoją monumentalną mitologię w samym środku pierwszej wojny światowej, tego pełnego rozczarowań kryzysu, który ukształtował współczesność.

Książka opisuje życie Tolkiena oraz próby tworzenia przez niego poezji i prozy na przestrzeni lat 1914–1918, od początkowych wypraw podczas ostatniego roku studiów w Oksfordzie na obszar pierwszego wymyślonego przez niego „elfickiego” języka, poprzez poszerzenie horyzontów w toku żmudnego wojskowego szkolenia, a następnie grozę działania w roli batalionowego oficera sygnałowego w bitwie nad Sommą, po dwa lata, które spędził jako inwalida, strzegąc brytyjskiego wybrzeża i pisząc pierwsze opowieści swojego legendarium.

Wypuszczając się daleko poza militarne aspekty wojny, starałem się wykazać szeroki zakres oraz głębię inspiracji i zainteresowań pisarza. Rozwój mitologii Tolkiena badam od jej pierwszych zalążków lingwistycznych i poetyckich do wczesnego rozkwitu w Księdze Zaginionych Opowieści, prekursorce Silmarillionu mającego początkowo stanowić zbiór zapomnianych opowieści z dawnego świata widzianych oczami elfów. Oprócz krytycznej analizy tego pierwszego wypadu do krainy, którą Tolkien zaczął później nazywać Śródziemiem, zawarłem w książce komentarze do wielu jego wczesnych wierszy. Jeden z nich (Samotna Wyspa) pojawia się tu w całości po raz pierwszy od jego ukazania się drukiem w latach dwudziestych dwudziestego wieku w dawno już wyczerpanym tomiku, który wydała niewielka oficyna. Mam nadzieję, że potraktowałem wczesną poezję i prozę Tolkiena tak poważnie, jak na to zasługują nie jako juwenilia, lecz jako wizja niezwykłego pisarza znajdującego się na początku swojej twórczej drogi; wizja już szeroko zakrojona i poruszająca ważkie tematy, a mimo to w sposób charakterystyczny dla Tolkiena obfitująca w szczegóły, wnikliwa i pełna życia.

 

Jednym z moich celów było umieszczenie literackich poczynań Tolkiena w kontekście tego międzynarodowego konfliktu oraz towarzyszących mu zmian kulturowych. Bardzo mi w tym pomogło, po pierwsze, ujawnienie zastrzeżonych dotąd akt przebiegu służby oficerów armii brytyjskiej podczas pierwszej wojny światowej, po drugie, uprzejmość Tolkien Estate, dzięki której zyskałem dostęp do dokumentów z okresu wojny zachowanych przez samego Tolkiena oraz nadzwyczajnych i poruszających listów TCBS, grupy przyjaciół ze szkoły, którzy mieli nadzieję osiągnąć wielkość, lecz zaznali wielkich cierpień i tragedii swoich czasów, i po trzecie, wielkoduszność rodziny przyjaciela Tolkiena, Roba Gilsona, która dała mi nieograniczony wgląd do wszystkich jego dokumentów. Splecione ze sobą losy Gilsona, Geoffreya Bache’a Smitha, Christophera Wisemana oraz Tolkiena — wizja, którą podzielali, a czasami nawet ich żarliwe spory — pozwalają, moim zdaniem, znacznie lepiej zrozumieć motywacje tego ostatniego jako pisarza.

Choć Tolkien często opisywał swoje wojenne przeżycia w listach do synów, Michaela i Christophera, którzy z kolei służyli w wojsku podczas drugiej wojny światowej, nie zostawił po sobie ani autobiografii, ani wspomnień. Znajdujący się wśród jego wojskowych dokumentów krótki dziennik dostarcza niewielu informacji ponad te dotyczące przemieszczania się Tolkiena w czasie czynnej służby wojskowej we Francji. Jednakże istnieje takie bogactwo opublikowanych oraz archiwalnych materiałów o bitwie nad Sommą, że mogłem odtworzyć szczegółowy obraz miesięcy spędzonych tam przez Tolkiena, łącznie ze scenerią i wydarzeniami, jakie rozgrywały się na trasie, którą danego dnia przemierzał ze swoim batalionem.

Można tu wspomnieć, że jeśli chodzi o bataliony Smitha i Gilsona, zostały opublikowane (odpowiednio przez Michaela Stedmana i Alfreda Peacocka) pełne i szczegółowe wykazy dotyczących ich materiałów źródłowych, lecz przez ponad pięćdziesiąt lat nikt nie podjął się stworzenia żadnej syntezy w odniesieniu do batalionu Tolkiena ani, jak sądzę, takiej, która wykorzystywałaby w podobnym zakresie relacje naocznych świadków. Niniejsza książka stanowi zatem jedyny taki współczesny opis doświadczeń 11. Batalionu Fizylierów z Lancashire podczas bitwy nad Sommą. Ponieważ jednak mój tekst nie dotyczy głównie zagadnień dokumentacji wojskowej, starałem się nie przeciążać go nazwami okopów i innych zaginionych punktów orientacyjnych (które często mają różne nazwy w języku francuskim oraz oficjalnym i potocznym angielskim), odniesieniami do map czy też szczegółami dotyczącymi rozmieszczenia dywizji i brygad.

Już samo fenomenalne ogólnoświatowe zainteresowanie Tolkienem stanowi wystarczający powód podjęcia się napisania takiego studium, mam jednak nadzieję, że okaże się ono pomocne dla czytelników, którzy interesują się jego opisami mitologicznych wojen toczących się od dawnego Beleriandu po Rhûn i Harad, a także dla tych, którzy tak jak ja uważają, że zasadniczą rolę w kształtowaniu Śródziemia odegrała pierwsza wojna światowa.

W trakcie badań doszedłem do wniosku, że pojawienie się tej wyimaginowanej wersji naszego pradawnego świata w samym środku pierwszej wojny światowej wcale nie jest takie dziwne, choć nadal jest wyjątkowe. Krótko mówiąc, sądzę, że tworząc swoją mitologię, Tolkien uratował z ruin historii wiele z tego, co nadal dobrze jest mieć. Ale też uczynił coś więcej, niż zaledwie ocalił tradycje Czarodziejskiej Krainy: on je przekształcił, wzmocnił i ożywił dla współczesności.

Natomiast biograficzny aspekt niniejszej pracy tak się rozrósł, że w końcu uznałem, iż powinienem ograniczyć swoje komentarze na temat możliwego związku między życiem i twórczością Tolkiena do kilku uwag i przedstawić ogólne wnioski w posłowiu. Zapoznawszy się z doświadczeniami Tolkiena, jakie zdobył podczas wojny, ci czytelnicy, którzy znają Hobbita oraz Władcę Pierścieni czy też Silmarillion i jego poprzedników, będą mogli, jeśli zechcą, wyciągnąć własne, bardziej szczegółowe wnioski w kwestii tego, jak wojna ukształtowała te opowieści.

Być może chciałby tego sam Tolkien, gdyby w istocie uznawał jakiekolwiek biograficzne badania swojego życia i pisarstwa. Kilka lat po ukazaniu się Władcy Pierścieni napisał w liście:

Jestem przeciwny współczesnemu trendowi w krytyce, który kładzie nadmierny nacisk na szczegóły życia pisarzy i malarzy. Odciągają one jedynie uwagę od dzieł pisarza […] i stają się w końcu, co często ostatnio widać, głównym przedmiotem zainteresowania. Lecz jedynie Anioł Stróż, a właściwie sam Bóg, mógłby ujawnić prawdziwy związek między faktami z życia prywatnego i dziełami danego pisarza. Nie sam autor (choć wie więcej niż jakikolwiek badacz) i z pewnością nie tak zwany psycholog1.

Nie mam boskiego wglądu w umysł Tolkiena i nie udaję, że kładę go na leżance psychiatry. Nie szukałem sensacji ani skandalu, lecz cały czas skupiałem się na kwestiach, które moim zdaniem odegrały jakąś rolę w rozwoju jego legendarium. Mam nadzieję, że ta opowieść o przejściu geniusza wyobraźni przez światowy kryzys jego czasów rzuci nieco światła na tajemnice tworzenia owego legendarium.

Wszystkie opinie, interpretacje i wyjaśnienia są moje i nie pochodzą od rodziny Tolkiena ani Tolkien Estate. Dziękuję jednakże i rodzinie, i personelowi Tolkien Estate za zgodę na publikację materiałów zawartych w prywatnych dokumentach oraz wydanych dziełach J.R.R. Tolkiena.

Pisząc niniejszą książkę, zaciągnąłem ogromny dług wdzięczności u wielu osób. Przede wszystkim muszę podziękować Douglasowi A. Andersonowi, Davidowi Brawnowi i Andrew Palmerowi za rady i pomoc wykraczające poza ramy zobowiązań i przyjaźni. Bez ich pomocy, podobnie jak bez pomocy Carla F. Hostettera i Charlesa Noada, książka ta nie ujrzałaby światła dziennego. Chciałbym wyrazić szczególną wdzięczność Christopherowi Tolkienowi za to, że tak wielkodusznie dzielił się ze mną nie tylko osobistymi dokumentami ojca, lecz także swoim czasem; jego trafne komentarze ustrzegły mnie przed wieloma pułapkami i pomogły nadać kształt niniejszej książce. Julii Margretts i Frances Harper chciałbym podziękować za wielką życzliwość, jakiej dały dowód, pożyczając mi listy i zdjęcia R.Q. Gilsona. Za uprzejme odpowiedzi na pytania dotyczące Christophera Wisemana i zgodę na cytowanie jego listów dziękuję wdowie po nim Patricii oraz jej córce Susan Wood.

Swoją wiedzą i spostrzeżeniami na temat różnorakich aspektów życia oraz twórczości Tolkiena dzielili się ze mną: David Doughan, Verlyn Flieger, Wayne G. Hammond, John D. Rateliff, Christina Scull i Tom Shippey; krytyczne studium tego ostatniego, zatytułowane Droga do Śródziemia, znacznie pogłębiło moje rozumienie twórczości Tolkiena. Gdyby nie pomoc Christophera Gilsona, Ardena R. Smitha, Billa Weldena i Patricka Wynne’a, moje omówienia kwestii lingwistycznych zeszłyby na manowce. W zrozumieniu rozmaitych zagadnień związanych z armią Kitchenera i bitwą nad Sommą pomogli mi Phil Curme, Michael Stedman, Phil Russell, Terry Carter, Tom Morgan, Alfred Peacock i Paul Reed. Muszę także podziękować tym wszystkim, którzy poświęcili czas, by odpowiadać na moje niekończące się pytania, a są to: Robert Arnott, wielebny Roger Bellamy, Matt Blessing, Anthony Burnett-Brown, Humphrey Carpenter, Peter Cook, Michael Drout, Cyril Dunn, Paul Hayter, Brian Sibley, Graham Tayar, Timothy Trought i Catherine Walker.

Naturalnie żadna z wymienionych tu osób nie ponosi odpowiedzialności za błędy faktograficzne czy interpretacyjne, jakie mogły się zakraść.

Za pomoc w prowadzeniu kwerendy chciałbym wyrazić wdzięczność wielu osobom. Są wśród nich Lorise Topliffe i Juliet Chadwick z oksfordzkiego Kolegium Exeter, Christine Butler z Kolegium Corpus Christi tego samego uniwersytetu, Kerry York ze Szkoły Króla Edwarda w Birmingham, dr Peter Liddle z Brotherton Library na uniwersytecie w Leeds, Tony Sprason z Muzeum Fizylierów z Lancashire w Bury, Catherine Walker z Uniwersytetu Napiera w Edynburgu, a także personel narodowych archiwów w Kew, działów Dokumentów, Wydanych Książek i Fotografii w Imperial War Museum w Lambeth, Czytelni Dokumentów Nowych w Bibliotece Bodlejańskiej w Oksfordzie i Centralnej Biblioteki w Hull. Na publikację materiałów archiwalnych i fotografii zgody udzieliły władze Szkoły Króla Edwarda IV oraz Kolegium Exeter Uniwersytetu w Oksfordzie. Jestem wdzięczny Cynthii Swallow (z domu Ferguson) za zgodę na wykorzystanie materiału z dokumentów Lionela Fergusona; pani T.H.A. Potts oraz zmarłemu panu T.H.A. Pottsowi za umożliwienie mi cytowania fragmentów z dokumentów G.A. Pottsa; a także pani S. David za zgodę na wykorzystanie fragmentów z dokumentów C.H. Davida. Dołożyłem wszelkich starań, by skontaktować się z właścicielami praw autorskich do innych przywoływanych przeze mnie dokumentów.

Jestem winien podziękowania Michaelowi Coxowi za jego skrupulatną redakcję tekstu, wyrozumiałość dla moich stylistycznych dziwactw oraz niezwykły hart ducha. Wśród adresatów moich podziękowań znajdują się także: Clay Harper, Chris Smith, Merryl Futerman i Ian Pritchard, którzy podczas przygotowywania niniejszej publikacji służyli mi radą i pomocą. Dziękuję mojej kuzynce Judith Murphy i jej mężowi za gościnę podczas zbierania informacji w Muzeum Fizylierów z Lancashire w Bury w hrabstwie Lancashire oraz kierownictwu „Evening Standard”, które pozwoliło mi wziąć wolne, żebym mógł książkę dokończyć.

Przez cały czas moi redakcyjni koledzy pomagali mi utrzymywać wszystko we właściwej perspektywie. Bardzo potrzebnego wsparcia i zachęty w kluczowych momentach udzielali mi: Ruth Baillie, Iliriana Barileva, Gary Britton, Patrick Curry, Jamie Maclean, Ted Nasmith, Trevor Reynolds, Dee Rudebeck, Claire Struthers, Dan Timmons, Priscilla Tolkien, A.N. Wilson, Richard Younger, a zwłaszcza Wendy Hill. Na koniec pragnę podziękować swojej rodzinie — rodzicom, Jean i Royowi Garthom, siostrom, Lisie i Suzanne, siostrzeńcom, Simeonowi i Jacksonowi, oraz siostrzenicy, Georgii — a także przeprosić ich za to, że na dwa lata zniknąłem za stertą papierów.

Na końcu książki został zamieszczony obszerny indeks. Na stronie 11 została podana krótka chronologia; czytelnicy, którzy pragną poznać więcej szczegółów (różniących się nieco od tych z mojego tekstu w wypadku bardzo nielicznych dat), mogą je znaleźć w opracowaniu Christiny Scull i Wayne’a G. Hammonda, The J.R.R. Tolkien Companion and Guide.

Kolejne uzupełnienia i poprawki oraz obszerny opis studenckich lat Tolkiena w oksfordzkim Kolegium Exeter można znaleźć na mojej stronie, www.johngarth.co.uk.

Część I NIEŚMIERTELNA CZWÓRKA


Prolog


Jest 16 grudnia, początek zimy. Lodowate podmuchy wiatru smagają ciała i twarze atakujących, którzy usiłują przebyć pozbawione roślinności sto metrów błota. Tworzą przypadkową grupę, niektórzy są nowicjuszami. W chwili kiedy ci młodzieńcy zdobywają się na wspólny wysiłek, kilku weteranów rusza energicznie do przodu, wykorzystując wszystkie swoje umiejętności. Przez większość czasu jednak panuje chaos. Raz po raz przeciwnicy odpierają ataki i wyprowadzają potężne kontruderzenia; mimo całej swojej przebiegłości, hartu ducha oraz doświadczenia weterani ledwie opierają się naporowi. Dowódca, J.R.R. Tolkien, stara się wesprzeć ich swoim doświadczeniem, lecz otaczający go towarzysze to, według słów naocznego świadka, „pokonana wataha”2.

Jest koniec roku 1913; za kilka miesięcy wybuchnie pierwsza wojna światowa, a to jest tylko mecz. Tolkien i członkowie jego drużyny nie są jeszcze żołnierzami, lecz studentami uniwersytetów w Oksfordzie i Cambridge, którzy wrócili do Birmingham na Boże Narodzenie i tego dnia, zgodnie z doroczną tradycją, rozgrywają mecz rugby przeciwko Pierwszej Piętnastce swojej dawnej szkoły.

Prawie dwudziestodwuletni Tolkien w niczym nie przypomina profesora znanego ze zdjęć umieszczanych na okładkach biografii, które przedstawiają życzliwego starszego pana w tweedowej marynarce z nieodłączną fajką. Na boisku do rugby John Ronald (jak nazywają go starzy przyjaciele) sprawia wrażenie szczupłego i drobnego, lecz w czasach kiedy w Pierwszej Piętnastce Szkoły Króla Edwarda był zawodnikiem ataku, zdobył uznanie za szybkość i determinację. Teraz gra w barwach Kolegium Exeter w Oksfordzie.

 

W pamięci przechowuje wiele obrazów: wspomnienia panicznej ucieczki przed jadowitym pająkiem, młynarza podobnego do ogra, głębokiej zielonej doliny w górach, a także wyobrażenia smoków, koszmarnej zielonej fali górującej nad zielonymi polami i może też zamorskiej krainy szczęśliwości. Ten magazyn nie jest jeszcze warsztatem, a Tolkien nie jest jeszcze twórcą Śródziemia, lecz po słabym wyniku zdanego w tym roku egzaminu z filologii klasycznej uczynił nieoczekiwanie ogromny krok w jego stronę. Pożegnał się z łaciną oraz greką i bierze się teraz do Chaucera i Beowulfa, zajmując się początkami i rozwojem języka angielskiego. Jego wyobraźnię zawsze będzie rozpalać miłość do języków oraz literatury Północy. Szybkimi krokami zbliża się pierwsza migawka ze Śródziemia. Daleko w nieprzewidzianej przyszłości na dziedzińcu obleganego miasta pieje kur, któremu odpowiadają ze wzgórz dźwięki rogów.

Jednak dzisiaj na boisku do rugby Tolkien nie jest w najlepszej formie. Poprzedniego dnia miał rozpocząć w szkole debatę jej absolwentów tezą, że świat staje się nazbyt cywilizowany, lecz nagle zachorował i musiał się z tej roli wycofać3.

Inni obecni na boisku członkowie jego byłej Pierwszej Piętnastki w większości rozstali się z rugby po opuszczeniu szkoły. Christopher Wiseman, przypominający nieco lwa wysoki młodzieniec o wydatnym torsie, należał razem z Tolkienem do formacji młyna, lecz jako student Kolegium Peterhouse w Cambridge musiał ze względu na zadawnioną chorobę serca porzucić grę w rugby, a także wioślarstwo4. Dzisiaj został wycofany na mniej agresywną linię skrzydłowych na tyłach boiska, obok innego weterana, Sidneya Barrowclougha. Są tu też ci, którzy nigdy nie byli dość dobrzy, by rywalizować w Pierwszej Piętnastce z innymi szkołami, lecz wszyscy uczniowie Szkoły Króla Edwarda dużo grali w rugby. Dla wewnętrznych rozgrywek szkoła była podzielona na cztery grupy, czyli „domy”; tego grudniowego dnia większość graczy z drużyny Tolkiena należała do jego domu. W gruncie rzeczy jednak esprit de corps jego drużyny wywodzi się nie z boiska do rugby, ale ze starej szkolnej biblioteki.

Tolkien poznał Christophera Wisemana w 1905 roku. W wieku dwunastu lat Wiseman był już utalentowanym muzykiem, a jedna z jego kompozycji z mniej więcej tego okresu trafiła do Methodist Hymn-Book5. Jego ojciec, pastor Frederick Luke Wiseman, który kierował Centralną Misją Metodystyczną w Birmingham, wychował go na Haendlu, a jego matka Elsie zaszczepiła mu uwielbienie dla Brahmsa i Schumanna. Christopher szczególnie lubił niemieckie chorały, lecz u podłoża jego przyjaźni z Tolkienem leżało rugby. Obaj grali z czerwonymi znakami domu Measuresa (nazwanego tak od nazwiska wychowawcy) i brali udział w zażartej rywalizacji z chłopcami w zieleni od Richardsa. Później objęli pozycje w młynie w Pierwszej Piętnastce szkoły. Doświadczyli jednak spotkania umysłów. Wiseman, o rok młodszy od Tolkiena, dorównywał mu intelektualnie i gonił go po stopniach naukowej drabiny w Królu Edwardzie. Obaj mieszkali w Edgbaston, na przedmieściu Birmingham: Christopher przy Greenfield Crescent, a John Ronald w późniejszym okresie ulicę dalej, przy Highfield Road6. Przemierzali Broad Street i Harborne Road między szkołą i domem pogrążeni w płomiennych dyskusjach: Wiseman był politycznie liberałem, wyznaniowo metodystą, a z zamiłowania muzykiem, podczas gdy Tolkien był z natury konserwatystą, katolikiem i (według Wisemana) nie miał słuchu muzycznego7. Tworzyli przedziwną, lecz dzięki owym przeciwnościom tym bardziej zgraną parę. Przekonali się, że potrafią prowadzić dyskusje z zapalczywością, którą mogłoby przetrwać niewiele przyjaźni, a toczone przez nich spory jedynie przyczyniały się do wzmocnienia ich niezwykle silnej więzi. W uznaniu tego nazywali siebie prywatnie Wielkimi Braćmi Bliźniakami. Więzi tej nie dzielił z nimi nawet ich najbliższy przyjaciel z boiska do rugby i poza nim, Vincent Trought8.

Na początku ostatniego semestru w Szkole Króla Edwarda Tolkien został bibliotekarzem. Do pomocy w zarządzaniu swoim małym imperium zwerbował Wisemana, który uparł się, że musi do niego dołączyć Trought jako drugi asystent bibliotekarza9. Tolkien miał już wówczas zapewnione miejsce na studiach w Oksfordzie i mógł się odprężyć. W gabinecie bibliotekarza rychło zapanowała niestosownie ożywiona atmosfera, lecz zbierająca się tam koteria mogła sobie pozwolić na nadużywanie cierpliwości dyrektora, ponieważ w centrum wydarzeń znajdował się także jego syn, Robert Quilter Gilson.

Przyjaciół Tolkiena stać było na intelektualną powagę. Dominowali we wszystkich szkolnych debatach i przedstawieniach oraz stanowili trzon Towarzystwa Literackiego, na którego spotkaniach Tolkien czytał fragmenty skandynawskich sag, Wiseman rozprawiał o historiografii, Gilson z entuzjazmem opowiadał o krytyku Johnie Ruskinie, a Trought przedstawił niezwykły referat10 zapamiętany jako „niemal ostatnie słowo”11 na temat romantyków. Dzięki owemu entuzjazmowi ta nieduża artystyczna koteria wyrwała szkolne życie z rąk chłopców, którzy inaczej by nim zawładnęli. W spolaryzowanym świecie szkolnej polityki był to w sumie triumf domu Measuresa nad domem Richardsa, czerwonych nad zielonymi, lecz dla Tolkiena i jego przyjaciół stanowiło to moralne zwycięstwo nad cynikami, którzy, jak to ujął Wiseman, z wszystkiego szydzili i bez powodu tracili panowanie nad sobą12.

Jednak główny cel bibliotekarzy był o wiele mniej szlachetny — przede wszystkim usiłowali obezwładnić się nawzajem śmiechem13. Latem 1911 roku, najgorętszym od czterdziestu lat, Wielka Brytania gotowała się w sosie przemysłowych niepokojów i (według pewnego historyka) „spoceni mieszkańcy rozgrzanych miast pod względem psychologicznym nie byli normalni”14. Biblioteczna kanciapa stała się gniazdem kulturowych strategii, surrealistycznego dowcipu i żartów. Podczas gdy większość szkoły wziął we władanie zły duch egzaminów, bibliotekarze gotowali potajemnie herbatę na maszynce spirytusowej i wprowadzili zwyczaj przynoszenia przez każdego smakołyków na tajne uczty. Niedługo potem członkowie Tea Club (Klubu Herbacianego) spotykali się także poza szkołą, w herbaciarni domu towarowego Barrow’s Stores, co stało się źródłem innej nazwy grupy — Barrovian Society.

W grudniu 1913 roku, choć Tolkien od ponad dwóch lat studiuje w Oksfordzie, wciąż pozostaje członkiem Tea Club i Barrovian Society lub też TCBS, jak teraz nazywa się koteria. Spotkania odbywają się nadal i nadal w przeważającej mierze są poświęcone zabawie. Skład grupy zawsze był płynny, lecz jej trzon nieustannie tworzą Christopher Wiseman i Rob Gilson oraz niedawno do niej przyjęty Geoffrey Bache Smith. Dzisiaj na boisku do rugby TCBS jest reprezentowane przez całą czwórkę oraz przez drugiego obok Wisemana skrzydłowego, Sidneya Barrowclougha. Tolkienowi brakuje jednak doskonałego obrońcy w osobie Vincenta Troughta, który niemal dwa lata wcześniej zmarł po długiej chorobie. Była to pierwsza strata poniesiona przez TCBS.

Motywacja dzisiejszych zawodników z Oksfordu i Cambridge jest tyle sportowa, ile towarzyska: wczorajsza debata, dzisiejszy mecz i jutrzejsza kolacja składają się na ważne spotkanie starych szkolnych przyjaciół. To ono, a nie sama gra w rugby sprawia, że bardzo towarzyski Rob Gilson zajmuje swoje miejsce w młynie. (Także w ostatniej chwili zastąpił w debacie niedomagającego Tolkiena). Pasjonuje się raczej ołówkiem i węglem niż błotem i mordęgą. Trudno orzec, który z rysów jego twarzy najwyraźniej ujawnia jego artystyczną naturę: zmysłowe, niemal prerafaelickie usta czy spokojne, taksujące spojrzenie. Zachwyca się głównie rzeźbiarzami renesansowej Florencji; potrafi ciepło i klarownie rozprawiać o Brunelleschim, Lorenzo Ghibertim, Donatellu i Luce della Robbii. Podobnie jak John Ronald, Rob często jest zajęty rysowaniem lub malowaniem. Deklaruje, że chce rejestrować prawdę, a nie tylko zaspokajać estetyczny apetyt (choć jeden z gości w jego pokoju w Kolegium Trinity w Cambridge zauważył sarkastycznie, że jest tam tylko jedno wygodne miejsce do siedzenia, jako że pozostałe są „artystyczne”). Po opuszczeniu szkoły podróżował po Francji i Włoszech, szkicując kościoły. Studiuje filologię klasyczną, lecz chce zostać architektem i spodziewa się, że po uzyskaniu dyplomu w 1915 roku czeka go kilka lat szkolenia zawodowego.

G.B. Smith, który wraz z Gilsonem gra w formacji młyna, uważa się za poetę i ma rozległe gusta literackie, sięgające od W.B. Yeatsa po wczesne angielskie ballady i od współczesnym mu pisarzy angielskich po walijski Mabinogion. Mimo że należał do domu Richardsa, związał się z TCBS, a ponieważ rozpoczął studia historyczne w Kolegium Corpus Christi w Oksfordzie, leżącym o kilka minut spacerem od Kolegium Exeter, coraz bardziej zbliża się do Tolkiena. Smith jest dowcipnym rozmówcą i zachwyca się faktem, że dzieli inicjały, GBS, z George’em Bernardem Shawem, największym dyskutantem tych czasów. Choć wywodzi się z rodziny handlowców i ma przodków na wsi, po otrzymaniu stopnia naukowego zamierza prowadzić specjalistyczne badania historyczne. Gra w rugby nigdy do niego nie przemawiała.

Wbrew własnemu przekonaniu w formacji młyna gra także T.K. Barnsley15, znany jako „Herbatnik”, niewzruszenie beztroski młodzieniec, który często dominuje na spotkaniach TCBS błyskotliwym dowcipem. „Herbatnik” lubi używać potocznych wyrażeń w stylu „pierwsza klasa!” czy „mam pietra”16 i z brawurowym entuzjazmem jeździć po Cambridge motocyklem, nie zważając na to, że takie zachowanie raczej nie przystoi przyszłemu pastorowi metodystów. Razem ze Smithem zgodzili się zagrać w drużynie Tolkiena tylko pod warunkiem, że znajdzie się w niej także Rob Gilson17. Rob nazywa to „wątpliwym komplementem”; innymi słowy, ci dwaj wiedzą, że on gra w rugby jeszcze gorzej od nich.

Zatem brak doświadczenia Gilsona, Smitha i T.K. Barnsleya stanowi śmiertelne zagrożenie dla zawodników pierwszej linii młyna drużyny Tolkiena. Ciężar walki spada na środkowych i skrzydłowych ataku, w tym na Wisemana i Barrowclougha. Ten drugi wbrew swojej reputacji apatycznego gracza pędzi przez połowę pola gry i przedziera się przez szeregi wroga, by zdobyć najpierw jedno szybkie przyłożenie, a potem drugie. Lecz zaraz po tym pierwszym młodsi przeciwnicy wywierają na drużynę Tolkiena nieustanną presję i tylko zręczne szarże Barrowclougha i Wisemana nie pozwalają szkolnej drużynie podnieść głowy. W przerwie Pierwsza Piętnastka szkoły prowadzi 11 : 5. Drużyny zmieniają strony boiska i przy sprzyjającym wietrze Barrowclough zdobywa swoje drugie przyłożenie, a łącznik młyna ponownie podwyższa. Jednak w ostatnich minutach gry szkoła podnosi wynik do 14 : 10. Mimo silnego poczucia koleżeństwa spajającego drużynę zmęczony zespół Tolkiena schodzi z boiska pokonany.