Zrozumieć psa

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Zamiast porównywać psy z wilkami czy też próbować zrekonstruować proces udomowienia, możemy znaleźć ważne informacje o początkach psa, badając różnice pomiędzy rasami i typami współczesnych psów. Zróżnicowanie to może dostarczyć nam wskazówek na temat tego, jak owe zmiany mogły nastąpić. Ponieważ psy różnych rozmiarów pojawiły się bardzo wcześnie w historii udomowienia, co najmniej dziesięć tysięcy lat temu, możliwe jest, że procesy prowadzące do dywersyfikacji kształtów ciała są tymi samymi, które sprawiły, że udomowienie przekroczyło granice oswojenia. Ponieważ wiemy, iż wiele różnic między rasami i typami psów powstaje poprzez zmiany tempa, w jakim ciało i zachowanie rozwijają się we wczesnym stadium życia (przemiany odzwierciedlające się zarówno w wyglądzie zewnętrznym psa, jak i w jego zachowaniu), pojawienie się tych powierzchownych różnic jest być może najważniejszym z procesów, które stworzyły dzisiejszego psa.

Psy występują w wielu odmianach i rozmiarach, co już od dawna jest zagadką dla zoologów. Jednak w rzeczywistości wiele z tych zmian można wytłumaczyć wspólnym mechanizmem biologicznym, którego fachowa nazwa brzmi „neotenia”. Z grubsza biorąc, jest to zjawisko, dzięki któremu zatrzymuje się wzrost niektórych części ciała, podczas gdy inne kontynuują rozwój w normalnym tempie. Jeśli cały szkielet przestanie rosnąć wcześniej niż zwykle, a wewnętrzne organy nadal dojrzewają, wówczas rezultatem jest mniejsze zwierzę mające zdolności reprodukcyjne. Dlatego na przykład szkielet dorosłego lhasa apso jest podobny do szkieletu szczeniaka doga niemieckiego, ale dog będzie rósł jeszcze przez wiele miesięcy, zanim stanie się dojrzały seksualnie. Jeśli wzrost szkieletu jest selektywnie zmieniany, wówczas końcowy efekt stanowi zmiana kształtów, jak również zmniejszenie rozmiaru. W ten sposób czaszka dorosłego pekińczyka ma w zasadzie te same proporcje co płód wilka, ale jego ciało bardziej przypomina pieska. U miniaturek wzrost całego szkieletu zatrzymuje się w porównaniu z wilkiem na bardzo wczesnym etapie. U psów z płaskim pyskiem wzrost części czaszki jest spowolniony w celu zachowania proporcji charakterystycznych dla płodu wilka.

Obecnie zaczynamy lepiej rozumieć fizjologię leżącą u podstaw różnic w wyglądzie psowatych. Okazuje się, że czaszka i szkielet wilka znacząco zmieniają kształt pomiędzy początkiem życia płodowego a osiągnięciem dojrzałości, co kontrolują różne hormony. Wiele różnic w wielkości dzisiejszych psów jest prawdopodobnie spowodowanych zmianami w ilości wytwarzania i skuteczności działania hormonów na różnych etapach wzrostu, na których te hormony są produkowane. Dzięki trwającej nadal pracy nad rozwikłaniem psiego genomu powinniśmy wkrótce móc stwierdzić, jaki jest mechanizm tych zmian.

Dokładnie ta sama zasada selektywnie wstrzymywanego rozwoju, która tłumaczy różnice w rozmiarach psa, może być użyta do wyjaśnienia, w jaki sposób udomowienie formowało zachowanie psa. Na przykład w przeciwieństwie do innych zwierząt psy nadal się bawią, nawet gdy są już dorosłe. Ponieważ zachowanie młodocianych wilków jest bardziej elastyczne niż osobników dorosłych, pies przypomina wilka, który nigdy nie dorósł, poza jednym ważnym aspektem – staje się płciowo dojrzały i zdolny do reprodukcji. Jego rozwój behawioralny został w pewnym sensie powstrzymany. Historia lisów fermowych rzuca światło na ów proces, wskazując, że oswajalne wilki prawdopodobnie różniły się od nieoswajalnych tym, że na początku życia miały na tyle opóźniony rozwój umiejętności społecznych, że był czas na to, by rozwinęła się u nich tolerancja dla kontaktów z człowiekiem. Z kolei psy są jak oswajalne wilki, których rozwój zachowania został spowolniony do takiego stopnia, że zatrzymują się na etapie młodocianego wilka, kiedy to zachowanie jest bardziej elastyczne, i dlatego mogą się łatwiej przystosować do wymagań ludzi. Proste przestawienie paneli kontrolujących rozwój mózgu i zachowań może, teoretycznie rzecz biorąc, wytłumaczyć przejście od wilka dziko żyjącego do oswojonego, od oswojonego do udomowionego, aż w końcu do obecnej różnorodności psów.

Kolejną różnicę pomiędzy psami i wilkami można wytłumaczyć selektywną zmianą w rozwoju obydwu zwierząt. Psy dojrzewają seksualnie nieco wcześniej niż wilki. Psy bywają też płodne przez cały rok, w przeciwieństwie do wilków, które są seksualnie aktywne wyłącznie zimą, co skutkuje narodzinami małych wiosną. Obydwie różnice mogą być konsekwencją przejścia od stanu dzikiego, kiedy pewne pożywienie jest dostępne jedynie sezonowo, do życia w pobliżu wczesnych społeczności ludzkich, gdzie jedzenie zwykle było bardziej obfite. Protopsy, które mogły mieć małe, gdy tylko skończyły rok, wygrywają rywalizację z tymi, które tak jak wilki czekają na swą drugą zimę.

Psy wykorzystują każdą nadarzającą się okazję do rozmnażania się i są też znacznie mniej wybredne niż wilki w wyborze partnerów seksualnych. Wynika to z chromosomu Y (ojcowskiego) DNA dzisiejszych psów, które jest znacznie bardziej zróżnicowane niż ich mitochondrialne (matczyne) DNA. Ponieważ wilki wiążą się w pary, samce i samice z jednakowym prawdopodobieństwem mogą się przyczynić do DNA następnego pokolenia. Biorąc pod uwagę seksualną swobodę samców psów, niektóre z nich mogą potencjalnie przez całe życie spłodzić ponad sto miotów, podczas gdy inne w ogóle nie mają potomstwa. Suki są ograniczone przez to, że mogą wydawać na świat tylko jeden miot rocznie. Ponadto wydaje się, iż ta seksualna swoboda samców jest pradawną cechą psów, istniejącą, zanim w dziewiętnastym wieku powstały nowoczesne rasy.

To właśnie ona musiała być jednym z czynników, które pomogły człowiekowi, na początku przypadkowo, ale potem coraz częściej celowo, narzucić temu gatunkowi własną selekcję. Niektóre z tych wyborów mogły być zwyczajnym kaprysem, takim jak preferencja dla określonego koloru sierści czy zabawnych cech pyska, bez konsekwencji dla samego procesu udomowienia. Inne aspekty ludzkiego zachowania, jak na przykład szczególne zajmowanie się potomstwem suki cenionej za łatwość w szkoleniu i lojalność, mogły wesprzeć proces udomowienia.

W początkowych etapach procesu udomowienia, z pewnością do momentu gdy psy stały się fizycznie odróżnialne od wilków, ludzka interwencja w hodowlę raczej nie była świadomym procesem. Była raczej przypadkowa, podobnie jak to się dzieje do dziś u wiejskich psów. Archeologiczne zapisy pokazują, że psy mogły całkowicie znikać z niektórych społeczności ludzkich, a potem, setki lat później, zastępowały je psy będące imigrantami z innych rejonów świata. Inne społeczeństwa być może odrzucały psy, nawet jeśli były dostępne. Chociaż w Japonii ludzie pojawili się po raz pierwszy mniej więcej osiemnaście tysięcy lat temu, aż do około dziesięciu tysięcy lat temu nie istnieją żadne wzmianki o psach żyjących w tym rejonie. Przypuszczalnie z jakichś nieznanych nam powodów nowi mieszkańcy Japonii uważali psy dostępne w starożytnych Chinach za nieodpowiednie.

Pomimo niemal pewnego braku selekcyjnej presji ze strony człowieka w trakcie kilku tysięcy lat wilki musiały zrobić niewielki postęp w kierunku stania się zwierzętami posiadającymi wiele behawioralnych cech dzisiejszych psów, nawet jeśli nadal wyglądały jak wilki. Musiały też pojawiać się w tamtym czasie choćby niewielkie zmiany fizyczne. Zależność od człowieka, jeśli chodzi o pożywienie (nawet jeśli nieregularna), na pewno faworyzowałaby zmniejszenie rozmiaru ciała. Jako że psy przewożono w miejsca o cieplejszym klimacie, osobniki z krótszym i jaśniejszym włosem wygrywały rywalizację z tymi, które miały dłuższe i ciemniejsze, wilkowate futro, jakie przetrwało do dzisiaj u wiejskich psów.

Wiele innych cech, które obserwujemy u dzisiejszych psów, jest także bardzo dawnych. Już około dziesięciu tysięcy lat temu trzymanie psów rozpowszechniło się w dużej części Europy, Azji, Afryki i obu Ameryk. Wkrótce potem w wielu częściach świata pojawiły się rozpoznawalnie różne typy psa. Przez następnych kilka tysięcy lat psy szybko uległy zróżnicowaniu. Tak więc zanim około pięciu tysięcy lat temu sztuka stała się zjawiskiem relatywnie powszechnym, psy służyły już różnym celom. Psy o długich nogach i długich nosach, o powierzchowności podobnej do współczesnych chartów perskich (saluki) czy greyhoundów, były używane do polowań20. Ciężkich psów o dużych głowach, w typie mastyfa, używano do stróżowania i ogólnie rzecz biorąc, do zastraszania obcych. Wyhodowano psy, które polowały głównie za pomocą węchu, przystosowane do znajdowania i tropienia w gąszczu dużej zwierzyny. Potem okazało się, że duże psy są użyteczne jako zwierzęta juczne – do przenoszenia ciężarów na grzbietach albo, jak to było powszechnie praktykowane przez tubylczych mieszkańców Ameryki, do ciągnięcia w zaprzęgach (travois). Małe, podobne do terierków pieski używane były do tępienia myszy i szczurów oraz do polowania na zwierzynę kryjącą się pod ziemią, jak zające i borsuki. Pierwsze odnotowane pieski salonowe, podobne do dzisiejszych maltańczyków, pochodzą sprzed ponad dwóch tysięcy lat z Rzymu, chociaż już wtedy musiały istnieć też w Chinach – byli to prawdopodobnie bezpośredni przodkowie pekińczyka i mopsa. Pojawienie się psa salonowego zakończyło proces tworzenia niezwykłych rozmiarów psów. Ani mniejsze, ani większe od tych, które wyhodowano, nie byłyby biologicznie zdolne do życia w czasach przed powszechnie dostępną opieką weterynaryjną. Pieski salonowe były też pierwszymi, które hodowano wyłącznie dla towarzystwa, chociaż przez wiele wieków takie stuprocentowe kanapowce były dość rzadkie w porównaniu z psami trzymanymi z powodów utylitarnych.


Travois – zaprzęg psi i Indian północnoamerykańskich

Możemy być prawie pewni, że przynajmniej przez ostatnie pięć tysięcy lat hodowla psa była w pewnym stopniu celowa. Zezwalano bowiem na krycie suk jedynie przez wybrane samce podobnego typu. Z całą pewnością niektóre samce były faworyzowane, ponieważ biolodzy molekularni znaleźli znacznie więcej różnorodności w mitochondrialnym (matczynym) DNA psów niż w DNA ojcowskim. Wskazuje to, że w trakcie całej historii psa znacznie mniej samców niż samic pozostawiło potomstwo. Faworyzowane samce musiały być wysoko cenione i wykorzystywane do krycia wielu suk, podobnie jak to się dziś dzieje z psami rodowodowymi. Dobór samców musiał czasem być oparty na budowie ciała (na przykład u psów hodowanych dla mięsa), ale głównie opierał się na tym, do jakiego celu miały być przeznaczone szczenięta: pasterstwa, polowania czy też stróżowania.

 

Psy z pewnością były hodowane już około pięciu tysięcy lat temu, a krycie suk na podstawie własnych preferencji psa podtrzymywało urozmaicenie ich populacji. Posiadanie psa nie było kiedyś obwarowane tyloma rygorami co dziś, więc często krycia były nieplanowane. Jeśli potomstwo okazywało się użyteczne, zostawiano je. W przeciwieństwie do naszych czasów przesądy na temat trzymania szczeniąt nieczystej rasy były rzadkie. Tym samym bez szczególnego planowania utrzymywano zdrowy poziom genetycznego urozmaicenia, zarówno w ramach jednego typu psa, jak i między rasami. Przewożenie psów z miejsca na miejsce, głównie przez kupców, sprawiało, że większość lokalnych populacji psów nie była genetycznie i reprodukcyjnie odizolowana od innych. Podtrzymywało to różnorodność na poziomie zarówno miejscowym, jak i globalnym. Ze względu na brak wiedzy weterynaryjnej główną siłą kierującą rozwojem psa była naturalna selekcja. Wskaźniki reprodukcji, jak również umieralności były znacznie wyższe niż w dzisiejszym świecie zachodnim. Psy podatne na choroby, słabowite czy też cierpiące z powodu jakichś wad, na przykład problemów z wydawaniem na świat szczeniąt, pozostawiały niewiele potomstwa i w końcu ich ród wymierał.

Postęp w nowoczesnym świecie przyniósł rozwój świadomej hodowli psów w coraz bardziej zróżnicowanych i jednocześnie coraz węższych celach. Na przykład w średniowiecznej Europie następowała dalsza specjalizacja w ramach istniejącej rozmaitości rozmiarów i kształtów. Nowa arystokracja przywiązywała wielką wagę do polowań, co doprowadziło do hodowli wielu wyspecjalizowanych rodzajów psów myśliwskich, a każdy miał własną lokalną odmianę. Wśród nich były charty szkockie, wilczarze irlandzkie i rosyjskie, psy do polowania na dziki, lisy, wydry, posokowce, a także greyhoundy i spaniele, by wymienić tylko niektóre. Przy czym niekoniecznie są to bezpośredni przodkowie ras noszących te nazwy w dzisiejszych czasach.


Psy średniowieczne

Mitochondrialne DNA niektórych współczesnych ras pokazuje, że ich tożsamość rozciąga się w nieprzerwanej linii na przynajmniej pięćset lat wstecz, a możliwe, że nawet dalej. Niektóre z tych pradawnych ras to psy orientalne, takie jak shar pei, shiba inu, chow-chow i akita. Inne, łącznie z chartem afgańskim i perskim, pochodzą ze Środkowego Wschodu. Trzecia grupa, do której należą malamut i husky, to psy arktyczne. W czwartej grupie znajduje się afrykańska rasa basenji (ostatnio badanie jej DNA z chromosomu Y potwierdziło, że jest stara i unikatowa). Niektóre północnoskandynawskie rasy, takie jak norweski elkhund, prawdopodobnie pochodzą z krzyżówek wilków z psami, które dokonały się kilkaset, a może nawet kilka tysięcy lat temu.

Specjalistyczne rasy mogły pierwotnie mieć inne przeznaczenie niż standardowe, takie jak tropienie i polowanie. Kilka typów psów, jak chow-chow i grube typy polinezyjskie, hodowano dla ich mięsa. Inne, jak mandżurskie psy długowłose, były prawdopodobnie hodowane również dla futra. Ponieważ hodowanie psów nie jest szczególnie skutecznym sposobem pozyskiwania pożywienia czy ubrania, można przypuszczać, że zawsze istniała jakaś społeczna przyczyna z tym związana. Mięso psie mogło być cenione jako delikates, a ich futro mogło być oznaką wyższego statusu społecznego w większym stopniu niż skóra upolowanych zwierząt, takich jak gazele.

Cokolwiek myślelibyśmy o takich celach hodowania psów, są one świadectwem niezwykłych zdolności adaptacyjnych psa w różnych zawiłych momentach historii ludzkiej cywilizacji. Psy zostały przystosowane czy też same się dostosowały do wszelkiego rodzaju ról w sposób, któremu nie dorównało żadne inne zwierzę domowe. Właśnie ta elastyczność psa leży u podstaw naszych trwałych z nim relacji. Chociaż w naszych czasach psy są cenione głównie za towarzyskość, przynajmniej w świecie zachodnim, musimy pamiętać, że dawniej psy były trzymane przede wszystkim z powodu swej użyteczności. Niektóre z funkcji, jakie pełniły, pojawiały się i znikały po kilku wiekach; dziś już nikt o nich nie pamięta, mogą służyć jedynie jako przypisy w pracach na temat związków psa z człowiekiem (patrz artykuł zatytułowany Turnspit). Inne, takie jak myślistwo, pasterstwo i stróżowanie, trwają do dziś.

Europejskie ograniczenia hodowlane były stosunkowo luźne i pojawiły się dość późno. Fakt, iż kilka genetycznie wyizolowanych „starożytnych” ras pochodzi z odległych miejsc, sugeruje, że są to potomkowie psów przeniesionych przez migracje ludzi z Azji i Europy południowo-wschodniej. Co więcej, potem nie krzyżowano ich z późniejszymi imigrantami, z których najbardziej godne uwagi były bardzo różnorodne typy psów wyhodowanych w Europie w średniowieczu i rozprzestrzenionych po całym świecie w dobie kolonializmu. Taka genetyczna izolacja wskazuje na nieco większy stopień ludzkiej interwencji w reprodukcję niż w wypadku wielu innych typów psów, chociaż nie możemy z całą pewnością stwierdzić, ile z tego osiągnięto za pomocą doboru partnerów czystej rasy, a ile poprzez selektywne zabijanie czy też zaniedbywanie szczeniąt pochodzących z krzyżówek. Dla kontrastu DNA współczesnych psów wskazuje, że krzyżowanie różnych ras było powszechną praktyką w Europie i Ameryce. I chociaż wiele z tych krzyżówek było pewnie przypadkowych, zapisy historyczne pokazują, że istniało też celowe hodowanie nieprawdopodobnych kombinacji typów psów w celu sprawdzenia, czy mógłby się w ten sposób wyłonić jakiś nowy, użyteczny rodzaj psa.

TURNSPIT


Jedynym zastosowaniem tej brytyjskiej rasy psów było bieganie w urządzeniu wyglądajacym jak karuzela dla wiewiórek, które za pomocą systemu bloczków i linek powoli obracało kawałek mięsa piekący się w otwartym kominku. Po raz pierwszy wspomniano o tym urządzeniu w połowie szesnastego wieku, a zniknęło ono w połowie dziewiętnastego wieku, zastąpione przez bardziej skuteczne sposoby pieczenia mięsa. W zasadzie czysto mechaniczne metody obracania rożna stały się dostępne w siedemnastym wieku – jedną z nich naszkicował już Leonardo da Vinci. Tak więc wykorzystywanie do tego celu psów przez kolejne dwieście lat mogło być podyktowane nie tylko względami utylitarnymi, lecz również preferencjami Brytyjczyków do używania psów, gdziekolwiek się dało. Psom z całą pewnością nadawano imiona – jeden z turnspitów w karczmie Popinjay w Norwich nazywał się Fuddle. Napisano nawet dla niego wiersz. Wygląda na to, że w niedziele zabierano je do kościoła, gdzie służyły do grzania stóp w chłodne zimowe dni. Nawiasem mówiąc, nie mamy dowodów na to, że turnspity były odrębną rasą w nowoczesnym rozumieniu tego słowa, z odrębną pulą genów. Były niskie, krępe i miały krótkie nóżki. Prawdopodobnie wyhodowano je z kilku różnych odmian terierów, łącznie z używaną do polowań na borsuki. Jednak jedyny zachowany okaz, wypchany piesek znajdujący się w Abergavenny Museum w Walii, bardziej przypomina jamnika.

Współczesna wrażliwość zostałaby zapewne urażona używaniem psa do takich celów. Wyobraźmy sobie, jak sfrustrowane musiały być te pieski, bez końca biegające w miejscu, zwodzone aromatem pieczonego mięsa. A jednak używanie ich nadal, kiedy mogły być już zastąpione przez mechanizm, można wytłumaczyć raczej uczuciowym stosunkiem do tych małych psich robotników niż niechęcią do nowej technologii. Poza tym czy dziś już nie wstawiamy myszkom, chomikom i myszoskoczkom kołowrotków do klatek, tłumacząc, że potrzeba im ruchu?

Poza kilkoma „starożytnymi” rasami krzyżowanie psów różnych ras kwitło w Europie i Ameryce Północnej aż do połowy dziewiętnastego wieku. Koncepcja, iż suka powinna być kryta wyłącznie przez psa identycznej rasy, jest względnie nowa; w Europie zyskała popularność jakieś sto pięćdziesiąt lat temu, a później rozprzestrzeniła się na inne kontynenty. Obecnie, jeśli pies ma być zarejestrowany jako osobnik konkretnej rasy, jego rodzice, dziadkowie i tak dalej muszą także być tej rasy – jest to norma znana jako wzorzec rasy. Chociaż na Zachodzie wciąż rodzi się wiele mieszańców, mają one mniejszą szansę niż psy rodowodowe na znalezienie domu i wydanie potomstwa.

Hodowla psów rasowych jest trzecim etapem przejścia od wilka do psa współczesnego. Na każdym z tych etapów ludzie działali pod inną presją selekcyjną. Pierwszą stanowił początkowy dobór pod kątem oswojenia spośród tych wilków, które były już wstępnie przystosowane do żerowania na resztkach ludzkiego pożywienia. Jak już mieliśmy okazję się przekonać, proces ten musiał być zasadniczo pasywny: wilki, które tolerowały przebywanie w pobliżu ludzi, stopniowo odizolowały się reprodukcyjnie od swych dzikich kuzynów i przekształciły się w protopsy. W drugiej fazie pojawił się kolejny czynnik – celowy dobór pod kątem specyficznych funkcji poprzez izolowanie jednych typów psów od drugich. Jednak zdarzało się to rzadko i raczej lokalnie; znacznie częściej dochodziło do przypadkowego lub nieco rzadziej celowego krzyżowania różnych typów psów. Z kolei trzeci, bliższy nam w czasie etap przejścia od wilka do psa charakteryzuje się eksplozją celowej selekcji: psy są parowane z dosłownie identycznymi psami w celu stworzenia idealnych ras, które cenimy głównie za ich wygląd, a nie funkcjonalność.

Udomowienie jest długim i skomplikowanym procesem i pomimo ewidentnych różnic pomiędzy typami psów każdy żyjący dziś pies jest produktem tej transformacji. Wilk szary, który kiedyś był jednym ze społecznych psowatych, został radykalnie zmieniony. Do tego stopnia, że stał się innym, unikatowym zwierzęciem. W trakcie tej przemiany pies pozbył się wielu atrybutów wilka, tak wielu, iż nie ma powodów, by zakładać, że cechy określające współczesnego psa pochodzą właśnie od wilka. Większość z nich to wytwór udomowienia albo ogólne cechy psowatych z czasów przed wyewoluowaniem wilka szarego.

Bez względu na rządzące nimi selekcyjne presje wiele z cech odróżniających psy od dzikich psowatych można przypisać zmianom tempa dojrzewania ciała i zachowań. Jak już wcześniej zauważyliśmy, psy pod wieloma względami przypominają młodociane psowate, chociaż osiągają dorosłość w tym wąskim sensie, że są zdolne do reprodukcji. Pod wieloma innymi względami pozostają niedojrzałe do końca życia – ten zatrzymany proces rozwoju zgrabnie tłumaczy ich zależność od właścicieli.

Dlatego pomimo różnic między rasami psy są zawsze rozpoznawalne jako psy, i to nie tylko przez ludzi. Same psy ewidentnie poznają inne psy, nawet jeśli różnice w rozmiarach między nimi sprawiają, iż wydaje się to niemożliwe. Dlatego też przedstawiciele wszystkich lub prawie wszystkich ras musieli zachować pewien wspólny repertuar społecznych zachowań, który pozwala im rozpoznawać się nawzajem i porozumiewać, choćby w bardzo elementarny sposób. A zatem można zapytać, w jakim stopniu zdolności społeczne psa są produktem udomowienia, a co odziedziczyły bezpośrednio po wilkach czy może – sięgając jeszcze dalej wstecz w historię ewolucji – po innych psowatych?

12 Członkowie tego międzynarodowego zespołu, działąjącego pod kierunkiem Carlesa Vili na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles, opublikowali swoje odkrycia w czasopiśmie „Science” 1997, 276, 13 czerwca, s. 1687–1689.

13 Godnym zauważenia wyjątkiem są Egipcjanie, którzy mumifikowali wiele różnych zwierząt, łącznie z dużą liczbą kotów domowych.

14 Rzeczywiście, tego rodzaju przemieszczanie się na dużą odległość było rzadkie aż do czasów dość niedawnych, kiedy europejskie psy pojawiły się w trakcie kolonizacji. Jednak okazuje się, że na większości obszarów psy domowe, które uciekną, czy też krzyżówki zwierząt domowych z lokalnymi psami nie mają się dobrze; najwyraźniej nie potrafią wykorzystać miejscowych warunków równie skutecznie, jak psy uliczne. Dlatego DNA większości psów z lokalnej populacji zachowało się w orginalnej formie.

 

15 Patrz Peter Savolainen, Ya-ping Zhang, Jing Luo, Joakim Lundberg, Thomas Leitner, Genetic evidence for an East Asian origin of domestic dogs, „Science” 2002, 298, 22 listopada, s. 1610–1613; Adam Boyko i in., Complex population structure in African village dogs and its implications for interfering dog domestication history, „Proceedings of the National Academy of Sciences” 2009, 19 września, s. 13 903–13 908.

16 Patrz na przykład Nicholas Wade, New Finding Puts Origins of Dogs in the Middle East, „New York Times” 2012, 18 marca.

17 Jeszcze bardziej makabryczna jest zaratustriańska praktyka zezwalania psom, uważanym za święte zwierzęta, na rozprawianie się ze zwłokami ludzkimi.

18 Taki scenariusz zgrabnie wyjaśniłby, dlaczego sekwencja mitochondrialnego DNA u psów i wilków rozeszła się nieprawdopodobnie dawno. Ten rozłam nastąpiłby przed genetycznymi zmianami, które odseparowały „normalne” wilki od tych „zdolnych do socjalizacji”, ponieważ dziś nie ma już żadnych przeżytków tych drugich, poza kilkoma, które przekształciły się w psy. Parowanie pomiędzy „zdolnymi do socjalizacji” samicami i „normalnymi” samcami mogło trwać równie dobrze jeszcze przez wiele tysiącleci po tym rozłamie, ale jest nie do wykrycia w mtDNA (dziedziczonym w linii matczynej) współczesnych psów.

19 Ludmilla Trut, Early canid domestication: The farm-fox experiment, „American Scientist” 1999, 87, s. 160–169.

20 Kilku antropologów rozważało taki raczej romantyczny pomysł wspólnej ewolucji człowieka i wilka, sugerując, że to wilki nauczyły nas, jak polować w grupie, a nawet jak tworzyć złożone struktury społeczne. Jednakże wydaje się bardzo nieprawdopodobne, aby jakikolwiek dwunożny człowiek mógł przyjąć tryb życia wilka. Wilki by go prześcignęły, zanim zdążyłby mrugnąć okiem. Gdyby je w końcu dogonił, po tym jak już zabiły swoją ofiarę, czy podzieliłyby się z nim łupem? Prymitywne włócznie i noże, które człowiek miał wówczas do dyspozycji, nie byłyby użyteczne podczas próby zmierzenia się ze stadem głodnych wilków. Ponadto obrazy przedstawiające ludzi polujących z psami nie pojawiają się w malowidłach jaskiniowych wcześniej niż przed pięcioma–sześcioma tysiącami lat temu, czyli prawie w połowie historii psa domowego udokumentowanej przez archeologów. Z pewnością prawdą jest, że wilki bardzo wyraźnie występują w symbolice niedawnych społeczności myśliwych-zbieraczy, lecz mity nie opisują pochodzenia; one co najwyżej tworzą ramy dla wyjaśniania tego, czego nie można kontrolować.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?