Zrozumieć psa

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Rozdział 2

Jak wilki stały się psami

Historia udomowienia psa, jego ewolucji od wilka do odrębnego podgatunku psowatych, biegnie równolegle z naszym własnym rozwojem cywilizacyjnym, od społeczności myśliwych-zbieraczy z ery mezolitu do współczesności. Psy domowe istniały na długo przed udomowieniem jakichkolwiek innych zwierząt, więc z nich wszystkich prawdopodobnie właśnie one najbardziej zmieniły się w porównaniu ze swoimi przodkami. Proces udomowienia pozbawił psy wielu cech praprzodków, niemniej jednak nadal zachowują one pewne atrybuty swego dawnego rodu, który stworzył szakala, kojota, a także wilka. Psy są nieco podobne do każdego z tych gatunków, ale jednocześnie są unikatowe. To jedyne w pełni udomowione psowate, i cech, które odróżniają je od pozostałych, nabyły właśnie w procesie domestyfikacji. Tak więc historia ich udomowienia to główny przyczynek do naszego zrozumienia, czym psy są, a czym nie są.

W ciągu ostatniej dekady dowiedzieliśmy się bardzo wiele o udomowieniu psa. Sekwencjonowanie DNA setek psów wymusiło ponowną ocenę wcześniejszych danych dotyczących tego procesu. I mimo że bez wątpienia czeka nas jeszcze wiele niespodzianek, mamy już szeroki zakres wiedzy o tym procesie, jak również znamy wiele szczegółów.

Mamy nowe dane o tym, gdzie i kiedy pies mógł zostać udomowiony. Z dużym prawdopodobieństwem możemy stwierdzić, że było kilka, a może więcej prób udomowienia wilka szarego w różnych częściach świata. Wiemy też, że efekty niektórych z nich ostatecznie przetrwały, a innych nie. Proces odkrywania nadal trwa. Starożytne kości i skamieliny, które kiedyś jednoznacznie uznawano za należące do wilków, teraz są ponownie badane, bo być może pochodzą od wczesnych, podobnych do wilka psów. Istnieją bowiem dowody pozwalające nam sądzić, że rozłam pomiędzy wilkiem i psem w procesie ewolucji nastąpił tysiące lat wcześniej, niż sądzono. Daje to wilkowi i psu więcej czasu na rozejście się – co jeszcze bardziej podkopuje pogląd, że zachowania psa są jedynie podzbiorem zachowań wilka.

Zdobywając coraz większą wiedzę na temat różnic między psami i wilkami, dowiadujemy się też, jak my, ludzie, pomogliśmy psu się zmienić. Udomowienie psów było złożonym procesem, bardziej skomplikowanym niż udomowienie jakiegokolwiek innego zwierzęcia. Prowadziło nie tylko do radykalnej zmiany w kształtach i rozmiarach psów, lecz także do prawie całkowitego przeorganizowania ich zachowań. Co więcej, chociaż ludzie kierowali tym procesem, dopiero sto pięćdziesiąt lat temu i tylko w świecie Zachodu przejęli nad nim całkowitą kontrolę. Przez ponad dziesięć tysięcy lat, kiedy to powody, dla których ceniono psy, zmieniały się i mnożyły, one współistniały z nami i wspólnie z ludźmi podlegały ewolucji. W istocie psy miały w swym udomowieniu równie duży udział, jak ludzie.

Kiedy pies został udomowiony? Jeszcze piętnaście lat temu odpowiedź wydawała się prosta. Najstarsze szczątki psa odkopane przez archeologów zbadano metodą radiowęglową, która ustaliła ich wiek na dwanaście–czternaście tysięcy lat. Ta oś czasowa sytuuje psa przed początkiem rolnictwa, które zaczęło się około dziesięciu tysięcy lat temu, i znacznie przed udomowieniem jakiegokolwiek innego zwierzęcia. Tak więc pies już choćby z tego względu musi być uważany za specjalny przypadek: pioniera wszystkich późniejszych udomowień – kozy, owcy, bydła i świni. Ponieważ pies został udomowiony tak dawno, istnieje niewiele szczegółowych dowodów świadczących o tym, jak wilki stały się psami. Ten niedostatek informacji pozostawia wiele miejsca na spekulacje, gdzie i dlaczego pierwsze udomowienie miało miejsce. Przynajmniej tak było jeszcze piętnaście lat temu, gdy kwestia „kiedy” wydawała się całkiem pewna. Nie znaleziono żadnych kości, które jednoznacznie mogłyby należeć do psa i byłyby starsze niż czternaście tysięcy lat, więc udomowienie nie mogło nastąpić wcześniej niż około piętnastu tysięcy lat temu.

Potem, w 1997 roku, grupa naukowców ze Stanów Zjednoczonych i Szwecji wystąpiła z zadziwiającym twierdzeniem. Uporządkowali DNA pobrane od żyjących aktualnie psów i wilków i odkryli, że udomowienie mogło mieć miejsce ponad sto tysięcy lat temu12. Jeśli to prawda, oznaczałoby to, że psy towarzyszą człowiekowi nie dopiero od początków rolnictwa, lecz w zasadzie od zarania naszych dziejów. Gdy tylko człowiek współczesny (Homo sapiens) pojawił się w drodze ewolucji w Afryce, od razu zetknął się z wilkiem szarym (który teraz tam nie występuje). To oświadczenie wywołało małą epidemię spekulacji na temat współewolucji człowieka i psa. Większość archeologów odrzuca ten pogląd, wskazując na zupełny brak szczątków psa starszych niż czternaście tysięcy lat. Jednak dane DNA nie zawierały błędów, chociaż ich interpretacja nadal pozostawała przedmiotem dyskusji. Jak się zatem wydaje, psy przyłączyły się do nas jeszcze przed rozwojem rolnictwa.

Od 1997 roku stale prowadzone są nowe szczegółowe badania psiego i wilczego DNA. W ich rezultacie nasze poglądy na temat czasu udomowienia zmieniły się i nadal się zmieniają. Technologia DNA jest relatywnie nowa i chociaż może dać jednoznaczną odpowiedź, gdy używana jest jako badanie „genetycznego odcisku palca” (na przykład dla potwierdzenia ojcostwa w sporze o rodowód szczeniaka), jej użycie do rekonstrukcji dawnych wydarzeń może być odmiennie interpretowane. Różne typy DNA mogą dawać różne odpowiedzi. Na przykład wnioski, kóre można wysnuć z badania typu zawartego w jądrze komórek większości ssaków (subkomórkowe organellum, gdzie miesza się matczyne i ojcowskie DNA), często różnią się od badania innych typów DNA, takich jak mitochondrialne (zawierające jedynie matczyne DNA). Nowe analizy uzupełniają posiadany przez nas obraz. Szacunki, że psy mogły być udomowione ponad sto tysięcy lat temu, zostały skorygowane. Teraz ocenia się, że stało się to piętnaście–dwadzieścia pięć tysięcy lat temu.

Jednym z powodów takiej drastycznej korekty w dół były problemy z metodą, której używano dla wyliczenia, ile czasu minęło od wspólnego przodka obu zwierząt. Najczęściej w tym celu używane DNA pochodzi nie z jądra, lecz z mitochondrium (którego zawartość genetyczna jest przedstawiana jako mtDNA). Bardzo rzadko się zdarza, że DNA mitochondrialne ulega mutacji (raz na kilka tysięcy lat). Wówczas matka i córka, które w innym przypadku miałyby identyczne mtDNA, wykazują sekwencję różniącą się w jednym miejscu (odnosi się to tylko do matek – ojcowie nie przekazują swym potomkom męskim czy żeńskim żadnego mtDNA). W przeciwieństwie do innych mutacji te zmiany nie mają wpływu na zdrowie czy płodność zwierzęcia, więc są „po cichu” przekazywane kolejnym pokoleniom przez wszystkie córki. Określając liczbę różnic mtDNA dwóch osobników, naukowcy mogą oszacować, kiedy ich rodowód się rozchodzi, a co za tym idzie, sformułować pogląd, jak dawno temu miały wspólnego żeńskiego przodka. Im większa liczba wyraźnych mutacji, tym starszy musi być wspólny rodowód dwóch zwierząt.

Błędy wkradają się do tego rodzaju ustalania dat za pomocą mtDNA, kiedy naukowcy, ustaliwszy, ile odrębnych mutacji genetycznych istnieje między dwoma osobnikami, próbują zdecydować, jak często te mutacje mogły się im przydarzać. Regularność, z jaką mutacje występują, jest inna dla każdego zwierzęcia. Mimo to naukowcy wiedzą już z badań skamielin i datowania metodą radiowęglową, że przodek psa, wilk, rozdzielił się z kojotem około miliona lat temu. Proste porównanie liczby różnic pomiędzy psem i wilkiem oraz pomiędzy wilkiem i kojotem sugeruje, iż pies i wilk rozdzieliły się o mniej więcej sto tysięcy lat wcześniej. Jednak obliczenia te opierają się na założeniu, że mutacje mtDNA występują z tą samą częstotliwością u domowych co u dzikich zwierząt. Od roku 1997 stało się jasne, że mutacje mtDNA zdarzają się częściej u zwierząt udomowionych niż u dzikich. Ta sama metoda porównawcza użyta w 1997 roku konsekwentnie zawyżała czas, który minął od udomowienia w zasadzie każdego zwierzęcia. Dla przykładu DNA świni, prawdopodobnie po raz pierwszy udomowionej dziewięć tysięcy lat temu, sugerowało udomowienie pomiędzy sześćdziesiąt tysięcy a pięćset tysięcy lat temu. DNA konia – ponad trzysta tysięcy lat temu zamiast około sześciu tysięcy. Stąd wniosek, że częstotliwość mutacji musiała być częstsza w trakcie udomowienia niż podczas życia na dziko, a zmiany mtDNA, początkowo występujące raz na kilka tysięcy lat, stały się częstsze i dokonywały się co kilkaset lat. Badania innych gatunków sugerują, że to przyśpieszone tempo jest efektem ubocznym chronicznie wysokiego poziomu hormonów stresu spowodowanego życiem w tłumie w pobliżu człowieka. Dlatego liczba ponad stu tysięcy lat temu jest prawdopodobnie zawyżona, być może pięciokrotnie lub nawet bardziej. Dzisiaj datę udomowienia psa szacuje się bardziej realistycznie na około dwudziestu tysięcy lat temu.

Dla określenia, jak długo psy są z nami, naukowcy – oprócz porównywania DNA psa i wilka – mogą zbadać, jak wiele rozbieżności istnieje pomiędzy różnymi typami psów. Jednak ta metoda również zdaje się sugerować, iż psy zostały udomowione znacznie wcześniej niż dwadzieścia tysięcy lat temu. Niedawna analiza DNA kodującego układ odpornościowy psa określiła udomowienie psa na kilkaset tysięcy lat temu, czas jeszcze bardziej nieprawdopodobny niż sto tysięcy lat określone w badaniu mtDNA, gdyż wyprzedza ewolucję naszego gatunku. Z drugiej strony, takie oceny zakładają, że mutacja jest jedynym źródłem zmiany i że wszystkie psy pochodzą od jednej pary wilków. Podobny poziom zróżnicowania mógłby zaistnieć, gdyby udomowionych zostało kilka wilków, z których każdy miałby wyróżniające DNA. Ale to byłoby prawdopodobne tylko wówczas, gdyby każdy z tych wilków żył w innej części świata – to z kolei sugeruje, że było kilka przypadków udomowienia.

Wyraźne rozbieżności pomiędzy tym, na co wskazują dowody archeologiczne, a wynikami badań DNA można pogodzić, jeśli założymy nie jeden przypadek udomowienia, lecz kilka, w różnych częściach świata. Obecnie staje się możliwe przebadanie DNA skamieniałego zęba psa z wykopalisk neolitycznych. Chociaż jak dotąd udało się ustalić sekwencję kilkudziesięciu osobników, wyniki zdają się potwierdzać, że wilki zostały udomowione w kilku różnych miejscach.

 

Naukowcy zaczęli również znajdować na to dowody, badając różne typy DNA pobranego od żyjących psów. DNA, które zawiera kod układu odpornościowego, jest dziedziczone od obydwojga rodziców, a nie tylko od matki, jak się to dzieje w przypadku mtDNA. Istotnie większa różnorodność DNA odpowiedzialnego za układ odpornościowy sugeruje, że psy mają znacznie więcej praojców niż pramatek. Innymi słowy, wśród wspólnych przodków psów zdaje się być wiele samców wilka i bardzo niewiele samic. Dlatego materiał genetyczny od „dodatkowych” samców musiał być wprowadzany już w trakcie udomowienia. Suki pierwszych psów domowych musiały być atrakcyjne dla samców dzikich wilków i czasem były przez nie kryte. Ponadto ich szczeniaki rodziły się w bezpośredniej bliskości człowieka. I jeśli genetyczny przyczynek ich ojców – wilków – nie czynił ich zbyt niesfornymi, mogły przeżyć i dalej zasilać psi genom. Nie ma powodu, dla którego w wyniku pokrycia suki wilka przez psa domowego nie miałyby się urodzić szczenięta, ale przyszłyby one na świat wśród dziko żyjących wilków i zasilałyby genom wilków, nie psów.

Dzięki postępowi nauki w ostatnim czasie wiemy już, że różnorodność genomu współczesnego psa nie jest całkowicie niezgodna z dowodami archeologicznymi w kwestii udomowienia. Niemniej jednak nadal istnieje rozbieżność, prawdopodobnie jakieś pięć do dziesięciu tysięcy lat, pomiędzy najbardziej możliwą datą udomowienia sugerowaną przez analizę DNA (ponad dwadzieścia tysięcy lat) i najbardziej odległą datą wskazywaną przez archeologów (czternaście tysięcy lat). Powodem tej rozbieżności jest typ dowodów udomowienia, które archeolodzy byliby skłonni zaakceptować. Szczątki ludzkie i kości wilków znajdowano już razem w trakcie wykopalisk. Liczyły sobie nawet pół miliona lat, czyli pochodziły z czasów na długo przed pojawieniem się człowieka współczesnego. Jednak archeolodzy nie traktują wspólnego pochówku jako znaku udomowienia. Dowodów udomowienia szukają raczej wśród zwierząt, które wyraźnie różnią się od wilków (na przykład mają szerszą czaszkę, krótszy pysk czy mniejsze zęby), albo upatrują ich w oznakach, że zwierzęta te były nie do odróżnienia od wilków, ale miały specjalne miejsce w społeczności ludzkiej (najlepiej, jeśli oba te aspekty występują jednocześnie).

Prawdopodobnie najwcześniejszym dobrze zachowanym archeologicznym przykładem psa, który jest i biologicznie różny od wilka, i specjalnie powiązany z człowiekiem, jest pochówek, który miał miejsce dwanaście tysięcy lat temu w miejscu, które znajduje się na północy dzisiejszego Izraela. Znaleziono tam szczątki człowieka z ręką spoczywającą na szczeniaku. Na bliski związek szczenięcia z człowiekiem wskazuje nie tylko pozycja zwierzęcia, lecz także fakt, że miało ono znacznie mniejsze zęby niż wilki żyjące w tamtym czasie. Wskazuje to, że musiało być zwierzęciem domowym.

Ani fizyczne oznaki udomowienia u tego szczeniaka, tak odróżniające go od jego dzikich odpowiedników, ani wyraźna więź zwierzęcia z człowiekiem, który był jego właścicielem, nie pojawiły się z dnia na dzień. To szczenię musiały poprzedzić pokolenia psów, które dokonały przejścia od dzikiego wilka do psa domowego. Takie przejście może być właściwie niewidoczne dla archeologii, ale późniejsze szybkie pojawienie się psów we wszystkich regionach Starego Świata sugeruje, że przypadek udomowienia nie był odosobniony, lecz było ich wiele. W trakcie kolejnych dwóch tysięcy lat od owego mającego miejsce dwanaście tysięcy lat temu pochówku inne podobne pogrzeby – ludzi i psów razem albo samych psów – odbywały się w różnych częściach Europy. Takie miejsca znaleziono między innymi w Zjednoczonym Królestwie, co potwierdza, że psy szybko rozprzestrzeniły się z miejsca swego pochodzenia znacznie dalej na wschód. Naukowcy sądzą też, że mniej więcej w tym samym czasie ludzie brali inne udomowione psy, prawdopodobnie z innego centrum udomowienia, wschodniej Azji, Syberii, aż po dzisiejszą Alaskę. (W tamtym czasie tereny te były częścią jednego lądu znanego jako Beringia, który w różnych czasach zajmował obszar aż 600 mil z północy na południe). Te psy przemieściły się z jedną z pierwszych fal kolonistów wzdłuż zachodniego wybrzeża Ameryki Północnej, a potem w głąb kontynentu. Najstarsze potwierdzone szczątki psa odnalezione w Stanach Zjednoczonych, w Danger Cave w Utah, mają prawdopodobnie dziesięć tysięcy lat. W tym czasie po drugiej stronie globu ludzie zabierali ze sobą psy, przenosząc się do najdalszych obszarów południowo-wschodniej Azji. DNA ośmiuset tysięcy psów ulicznych znajdowanych w dzisiejszych czasach na Bali pokazuje, że są potomkami psów, które przywędrowały tam drogą lądową, zanim Bali stało się wyspą dwanaście tysięcy lat temu.

To dość szybkie pojawienie się psów na całym świecie można by wytłumaczyć wieloma udomowieniami odbywającymi się prawie jednocześnie. Jest także możliwe, że udomowienie zaczęło się znacznie wcześniej, niż wskazuje archeologia. Moment, co do którego archeolodzy mogą być pewni, że pies był już wówczas udomowionym zwierzęciem, może w zasadzie nie odzwierciedlać początku przejścia od wilka do psa, lecz raczej kulminację fundamentalnej zmiany w relacjach człowieka z psem, która trwała już kilka tysięcy lat. Ten proces nie mógł się zakończyć, zanim pies stał się integralną częścią ludzkiej kultury. Wtedy też przestała mu być potrzebna fizjonomia wilka, ponieważ zaspokojenie wielu podstawowych potrzeb zapewniał mu już jego właściciel. Dlatego ową liczącą pięć tysięcy lat rozbieżność pomiędzy udomowieniem udokumentowanym w zapisach archeologów i tym utrwalonym w DNA psów można wyjaśnić dłuższym okresem, w którym udomowienie stopniowo postępowało. Te najwcześniejsze psy, czy protopsy, jak się je czasem określa, były nie do odróżnienia od wilków pod względem wyglądu i prawdopodobnie traktowano je w ściśle utylitarny sposób. Na przykład mogły być raczej wspólną własnością, jak dzisiejsze psy wiejskie, niż należeć do jednego właściciela.

Oczywiście każda teoria dotycząca predomestykacji, która zakłada kilka tysięcy lat koegzystencji wilków z ludźmi przed ich przeistoczeniem się w psy domowe, musi wyjaśnić brak dowodów archeologicznych. Dotyczy to okresu od dwudziestu tysięcy do piętnastu tysięcy lat temu. Jeśli psy już istniały w tamtym okresie, a może nawet wcześniej, dlaczego nie ma ich w ogóle w miejscach pochówków ludzi, a potem nagle zaczynają się pojawiać na całym świecie, i to w ciągu „zaledwie” kilku tysięcy lat? Odpowiedź może się kryć w samych zapisach archeologicznych.

Najwcześniejszy znany nam grób psa ma ponad czternaście tysięcy lat. Został znaleziony w 1924 roku w Bonn-Oberkassel w Niemczech. Wydaje się, że znajdował się w nim niekompletny szkielet psa pochowanego obok dwóch istot ludzkich. Niestety wybuch pierwszej wojny światowej spowodował utratę większości tego materiału. Jednak zachował się kawałek szczęki psa, a układ jego zębów wyraźnie wskazuje, iż nie był to wilk. Dowody archeologiczne pokazują, że od tamtej pory pochówki psów stały się prawie powszechne. (Inne zwierzęta też były chowane, ale nie tak często jak psy)13. Niektóre psy były chowane u boku ludzi, inne miały własne cmentarze. Na terenie obecnych południowo-wschodnich Stanów Zjednoczonych chowanie psów było powszechne w okresie pomiędzy dziewięć a trzy tysiące lat temu, a później stało się relatywnie rzadkie i to właśnie archeolodzy chcieliby wyjaśnić.

Ludzie chowali swych zmarłych przez dziesiątki tysięcy lat, nim zaczęli chować psy. W licznych starożytnych grobach ludzkich odkryto szczątki zwierząt. Niektóre z nich znalazły się tam przypadkiem, jednak wiele najwyraźniej zostało tam złożonych celowo, by podkreślić silne emocjonalne więzy pomiędzy pierwszymi ludźmi i żyjącymi wokół nich zwierzętami. Rozważmy opis zawartości grobu w Rosji pochodzącego sprzed dwudziestu ośmiu tysięcy lat. Znaleziono w nim szczątki chłopca, dziewczynki i sześćdziesięcioletniego mężczyzny. Razem z nimi pochowano tysiące kawałków poroża jelenia, zębów lisa polarnego i kości mamuta, które prawdopodobnie były fragmentami naszyjników czy też dekoracji ich dawno zgniłych ubrań. Obok chłopca leżała figurka mamuta wykonana z kości. W pobliskim grobie odkryto małą figurkę konia z kości słoniowej (koń był wtedy zwierzęciem łownym, nie domowym). Ludzi tych najwyraźniej wiązały ważne dla nich relacje z żyjącymi w pobliżu zwierzętami, na tyle istotne, że przedstawiali je w sztuce, być może odgrywały też rolę w rytuałach religijnych. Jednak relacje te zdają się opierać wyłącznie na zasadzie łowca–zdobycz.

Nieobecność psów w znanych nam miejscach pochówków wcześniejszych niż czternaście tysięcy lat temu prawie na pewno znaczy, że psy były wówczas rzadkością. Gdyby w tej kulturze, którą reprezentowały groby odkryte w Rosji, używano psów do polowania, byłby jakiś dowód to potwierdzający w tym grobie lub podobnych – czy to szczątki kości, czy jakieś figurki. Ich brak świadczy o tym, że ci ludzie nie posiadali psów domowych. Gdyby je mieli, i tak byłyby nie do odróżnienia od wilków, ale w rosyjskim grobie zbiorowym nie ma żadnych śladów stworzeń do nich podobnych, czy to dzikich, czy domowych, chociaż dzikie wilki musiały prawdopodobnie żyć w pobliżu. Faktycznie, bardzo niewiele grobów zawiera ślady starożytnych wilków.

W przeciwieństwie do pochówków psów, które, jak już stwierdziliśmy, stały się dość częste od czasu, gdy pojawiły się po raz pierwszy w zapisach archeologicznych, pochówki wilków, czy to samych, czy towarzyszących ludziom, są bardzo rzadkie w całej starożytnej historii człowieka. (Gdyby były częste, mogłyby dać świadectwo wczesnych stadiów udomowienia, kiedy to kości owych protopsów byłyby nie do odróżnienia od wilczych). W wielu grobach ludzkich obok szczątków innych drapieżców pojawiają się zęby wilków, lecz ich znaczenie jest zwykle niejasne. Prawdopodobnie pochodziły od zwierząt zabitych dla skór. Silny związek emocjonalny, jaki ewidentnie łączył myśliwych-zbieraczy ze zwierzętami, na które polowali, nie rozciągał się na ich konkurentów w łowach, do których zaliczały się wilki. A zatem istnieje bardzo niewiele dowodów archeologicznych wskazujących na jakiekolwiek związki między myśliwymi-zbieraczami i wilkami, czy to dzikimi, czy znajdującymi się już na drodze do udomowienia. Potem, mniej więcej czternaście tysięcy lat temu, psy nagle pojawiają się w miejscach pochówków.


Pochówek wilka w pobliżu jeziora Bajkał na Syberii. Kości nóg obejmują ludzką czaszkę.

Pośród tych bardzo niewielu dowodów archeologicznych, które zostały odkryte, jeden jest szczególnie dziwny i może być świadectwem okresu przejściowego od wilka do psa. Rosyjscy archeolodzy odkryli niedawno na cmentarzysku w pobliżu jeziora Bajkał coś, co zidentyfikowali jako wilka pogrzebanego z ludzką czaszką między łapami. Pochówek ten miał miejsce około siedmiu i pół tysiąca lat temu, czyli w okresie, w którym na tym terenie równie dobrze mogły już żyć psy. Co u tego wilka jest najbardziej godne uwagi, to fakt, iż nie był to wilk miejscowy. Wydaje się, że był to wilk z tundry, więc musiał przebyć kilka tysięcy mil, nim spoczął w tym grobie. Ale jeśli to zwierzę to wcale nie wilk? Myślę, że wilk pochowany koło jeziora Bajkał nie jest przybyłym z daleka wilkiem z tundry. Sądzę raczej, iż jest to potomek „oswojonego” wilka z tundry, który został przysposobiony na zwierzę domowe wiele pokoleń wstecz. W myśl takiej interpretacji pochówek ten pozwala nam spojrzeć na proces udomowienia w jego trakcie. Nieprawdopodobne jest, by udomowienie polegało na jednolitym przejściu od jednej grupy wilków do dzisiejszych psów. Wręcz przeciwnie, wydaje się, że był to przypadkowy proces obejmujący kilka udomowień w różnych miejscach i w różnym czasie. Ów „wilk” w grobie mógł być de facto protopsem, produktem późnej próby udomowienia na zamarzniętej Północy sprowadzonym na Południe, gdzie żył i zmarł obok swych bardziej oswojonych kuzynów – potomków wcześniejszych udomowień, którzy już wtedy byli rozpoznawalni jako psy.

Archeolodzy odkryli też kilka innych pochówków „wilków”, które faktycznie mogą być protopsami. Na przykład osiem i pół tysiąca lat temu na terenach dzisiejszej Syberii ludzie jedli małe domowe psy, o czym świadczy wiele połamanych kości i czaszek znalezionych tam w dołach ze śmieciami. Osobniki należące do innego, większego typu psa, z tego samego obszaru i mniej więcej z tego samego okresu, były chowane w całości w grobach, co sugeruje, że były towarzyszami człowieka. Jednak bardziej przekonujący jest dowód pochodzący z tego samego obszaru i okresu – szczątki, jak się wydaje, wilków. Być może były to dzikie wilki, ale niewykluczone, iż był to trzeci typ psa, który w przeciwieństwie do dwóch pozostałych nie zmienił się wiele pod względem wyglądu w stosunku do swego dzikiego przodka.

 

W ludzkich grobach znaleziono dotąd niewiele śladów protopsów, ale czy w dowodach z wykopalisk istnieje coś, co wspierałoby tezę o stopniowym i przypadkowym udomowieniu? Do niedawna naukowcy niechętnie identyfikowali czaszki wilków starsze niż czternaście tysięcy lat jako należące do zwierzęcia innego niż wilk. Tak więc jeśli znajdowano jakieś szczątki protopsów, zwierzęta te nie zostały opisane jako psy. Najwcześniejsza czaszka z pewnością należąca do psa, odkryta w miejscowości Jelisejewicze na rosyjskiej równinie, została wykopana na skraju stosu czaszek mamutów i opisana jako pochodząca sprzed czternastu tysięcy lat. Jest mniej więcej wielkości czaszki psa husky i wydaje się, że została pochowana raczej przypadkowo. Ostatnio znaleziono trzy nowe czaszki, które pochodzą z fazy przejściowej między wilkiem a wczesnym psem, podobnie jak ta z Jelisejewicz. Wszystkie trzy są bardzo podobne do dzisiejszego owczarka środkowoazjatyckiego (chociaż oczywiście czaszki nie mogą nam niczego powiedzieć o rodzaju czy kolorze futra psa). Najstarsza z tych czaszek, z Goyet w Belgii, pochodzi z niewiarygodnie odległych czasów, sprzed trzydziestu jeden tysięcy lat, i jest ponaddwukrotnie starsza niż najstarszy dotąd odkryty pochówek psa. Pozostałe dwie pochodzą z Ukrainy i mają prawdopodobnie około trzynastu tysięcy lat, czyli mniej więcej tyle samo co pierwsze pochówki psów. Tak więc okaz z Goyet jest swego rodzaju anomalią. Czy mógł to być bezpośredni przodek dzisiejszych psów? Czy też jest to jedynie świadectwo bardzo wczesnego nieudanego udomowienia wilka i stąd brak jakichkolwiek śladów psa przez kolejne siedemnaście tysięcy lat?

Istnieje jeszcze jeden mały dowód sugerujący występowanie relacji pomiędzy człowiekiem i psem. Pochodzi sprzed ponad dwudziestu tysięcy lat. Głęboko w jaskini Chauvet, w rejonie Arde`che we Francji, słynnej z prehistorycznej sztuki naskalnej, znajduje się pięćdziesięciometrowy szlak śladów stóp chłopca (w wieku od ośmiu do dziesięciu lat) obok śladów dużego osobnika z rodziny psowatych. Wskazuje to na bliskie relacje między nimi. Ślady psowatego sugerują, iż było to zwierzę pomiędzy psem a wilkiem. Sadza z pochodni niesionej przez chłopca sytuuje to wydarzenie mniej więcej dwadzieścia sześć tysięcy lat temu, co czyni z owych śladów prawdopodobnie najstarsze w Europie ślady ludzkich stóp. Bez trudu możemy sobie wyobrazić chłopca i jego wiernego towarzysza protopsa, którzy odważyli się wejść do jaskini, by obejrzeć spektakularne malowidła zwierząt na jej ścianach.


Odciski stopy dziecka i łapy zwierzęcia z rodziny psowatych w jaskini Chauvet w departamencie Ardèche we Francji

Tego typu dowody są zbyt słabe, by dać nam jasny pogląd na to, gdzie i kiedy zaczęło się udomowienie wilka. Niemniej jednak wydaje się, że proces ten rozpoczynał się kilkakrotnie w różnych miejscach Europy i Azji. Trwał on wiele tysięcy lat, na tyle długo, że kiedy w niektórych częściach świata psy były już zwierzętami domowymi, to w innych wciąż pozostawały dzikimi wilkami. Niektóre z tych prób musiały się udać, inne prawie na pewno się nie powiodły i nie zostawiły śladów u dzisiejszych psów. Jak się wydaje, zwyczaj chowania psów z jakiegoś powodu, którego nadal nie znamy, został przyjęty dopiero, gdy proces udomowienia był mocno zaawansowany. W innym przypadku istniałyby groby ludzi sprzed dwudziestu pięciu–piętnastu tysięcy lat, które zawierałyby kości protopsów niedające się odróżnić od wilczych.

Jednak możemy stanowczo stwierdzić, że te najwcześniejsze odkryte psy – liczące sobie czternaście tysięcy lat – logicznie rzecz biorąc, nie odzwierciedlają początku procesu udomowienia, lecz raczej koniec jego pierwszej fazy, jednocześnie wyznaczając moment, w którym psy stały się fizycznie różne od wilków. Przedtem musiały zaistnieć jakieś zmiany w mózgach wilków, które pozwoliły im dostosować się do życia z ludźmi, lecz zostawiły w ich czaszkach niewiele śladów, które dzisiejsi archeolodzy mogliby odkryć, lub nie pozostawiły ich wcale. Nadal nie wiemy, jak długo te zmiany trwały, ile z pierwszych prób się nie powiodło i ile wilków pozostawiło swe ślady u dzisiejszych psów.

Zróżnicowanie DNA psów możemy wytłumaczyć jedynie poprzez hipotezę, iż pojedyncze udomowienia wilków wydarzyły się w różnych częściach świata, a różne populacje protopsów musiały być początkowo odizolowane od siebie. Prawdopodobnie ta izolacja trwała kilka tysięcy lat. Wraz z postępem procesu udomowienia owe wczesne psy stawały się na tyle posłuszne, że mogły podróżować z ludźmi w trakcie migracji na wielką skalę, dzięki czemu osobniki z jednej populacji protopsów spotykały inne i zaczęły się między sobą rozmnażać. To zamieszanie w puli psich genów ponad dziesięć tysięcy lat temu spowodowało, iż odkrywane skamieniałe szczątki psów mogły pochodzić od populacji wilków żyjących w odległości setek lub nawet tysięcy kilometrów.

Z powodu skomplikowanej osi czasowej tego procesu nie sposób dokładnie określić miejsca pierwotnego udomowienia. Sam wilk jest zwierzęciem mobilnym, chociaż nie był przewożony przez ludzi. Migracje wilków już nawet po udomowieniu psa spowodowały, że zdarza się prawie identyczne DNA u osobników z tak od siebie odległych miejsc, jak Chiny i Arabia Saudyjska. Dlatego DNA współczesnych wilków daje nam zaledwie mało znaczące wskazówki co do możliwego miejsca udomowienia.

Próbując ustalić miejsce udomowienia psa, biolodzy niedawno przeanalizowali również DNA lokalnych wiejskich psów. Mieli nadzieję, że owe zwierzęta okażą się bezpośrednimi potomkami wilków, które zostały udomowione na tym obszarze. Zakładali, że skoro psy są tak zależne od ludzi, nie mogły przybyć z daleka14. Jedno z niedawnych badań wykazało, że wiejskie psy w południowych Chinach miały najbardziej zróżnicowane z dotychczas poznanych DNA, a zatem proces udomowienia musiał mieć miejsce właśnie tam. Jednak z kolejnych badań wynika, że wiejskie psy są prawie tak samo zróżnicowane w Namibii, skąd trzeba by przebyć jakieś trzy tysiące mil, aby znaleźć najbliższe wilki15. By mogły dotrzeć tak daleko i tak się rozpowszechnić (jest bardzo niewielka różnica w DNA wiejskich psów z Namibii i Ugandy), konieczna była solidna pomoc człowieka. Być może towarzyszyły ludziom w różnych migracjach wokół Afryki. Wydaje się, że liczne krzyżówki w ramach lokalnej, wiejskiej populacji psów spowodowały stopniowe przenikanie większej różnorodności do ich DNA – nawet w tak odizolowanych miejscach jak Namibia.


Psy wiejskie

Pomimo tak wielu wciąż trwających badań naukowych nadal nie znamy jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o miejsce udomowienia psa. Musiało to się zdarzyć na obszarach, gdzie wilki występowały w naturze, ale Ameryka Północna została wykluczona, gdyż DNA północnoamerykańskich wilków jest dość różne od materiału genetycznego psów domowych. Pozostają duże obszary Europy i Azji jako możliwe lokalizacje udomowienia. Poza konsensusem w tej sprawie istnieje jeszcze wiele domysłów, a nawet różnica zdań pomiędzy badaczami poszukującymi rozstrzygających odpowiedzi16.