Jak zerwać z nałogiem bycia sobąTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Gdy zachowanie zgodne jest z intencjami, a działanie z myślami, i kiedy umysł współgra z ciałem, a słowa z czynami, wówczas w każdym człowieku budzi się potężna moc.

Giganci historii: Dlaczego ich marzenia były „nierealistycznym nonsensem”

Największe jednostki w historii niezachwianie wierzyły w przyszłość, nie wymagając natychmiastowego potwierdzenia słuszności tej wiary. Nie miało dla nich znaczenia, że nie zauważyli jeszcze żadnych fizycznych oznak zmiany, której pragnęli; zapewne codziennie przypominali sobie o tej rzeczywistości, na której się koncentrowali. Myślami wykraczali daleko poza teraźniejszość, ponieważ otoczenie nie miało już władzy nad ich umysłami. Naprawdę wyprzedzali swoje czasy.

Kolejnym zasadniczym elementem wspólnym dla wszystkich tych sław był ich jasny umysł – dokładnie wiedzieli, co pragną osiągnąć. (Pamiętaj, że sposób realizacji zostawiamy wyższemu umysłowi, o czym osoby te musiały wiedzieć).

Być może niektórzy z ich współczesnych zarzucali im brak realizmu. Faktycznie byli go zupełnie pozbawieni, podobnie jak ich marzenia. Przedmiot ich myśli, działań i emocji nie był realistyczny, bo ta rzeczywistość jeszcze nie nastąpiła. Być może ignoranci i cynicy dodawali jeszcze, że ich wizja była nonsensem, i tacy krytykanci mieli rację – wizja przyszłej rzeczywistości była „non-sensem”1, istniała w rzeczywistości pozazmysłowej.

Dla przykładu Joannę d’Arc uważano za nieroztropną, wręcz szaloną. Jej idee stały w sprzeczności z przekonaniami powszechnymi w jej czasach i czyniły z niej zagrożenie dla ówczesnego systemu politycznego. Ale kiedy jej wizja się urzeczywistniła, uznano ją za niezwykle szlachetną.

Wierność marzeniu i niepoddawanie się wpływom otoczenia rodzi wielkość. W dalszej części tej książki przekonamy się, że przekraczanie swego otoczenia jest nierozerwalnie związane z przekraczaniem własnego ciała i czasu. Gandhi nie poddawał się wpływom świata zewnętrznego (otoczenie), nie martwił się tym, co czuje i co się z nim stanie (ciało), ani nie przejmował się, jak długo zajmie mu realizacja marzenia o wolności (czas). Po prostu wiedział, że prędzej czy później wszystkie te elementy dopasują się do jego intencji.

Możliwe, że idee wszystkich gigantów historii rozkwitały w laboratoriach ich umysłów do takiego stopnia, że ich mózgi uznawały, iż dane doświadczenie już się wydarzyło. Czy ty też możesz zmienić to, kim jesteś, posługując się tylko myślą?

Trening mentalny: Jak myśli mogą stać się doświadczeniem

Neuronauka dowiodła, że człowiek może zmieniać swój mózg – a co za tym idzie zachowania, postawy i przekonania – po prostu myśląc inaczej (to znaczy, nie zmieniając niczego w otoczeniu). Dzięki treningowi mentalnemu (polegającemu na ciągłym wyobrażaniu sobie wykonywania jakiejś czynności), obwody w mózgu mogą się zreorganizować, aby odzwierciedlić nasze cele. Możemy sprawić, że nasze myśli staną się wystarczająco realne, by mózg uległ takim zmianom, jakby określone wydarzenie już zaistniało w fizycznym świecie. Możemy go tak zmieniać, żeby wyprzedzał faktyczne doświadczenie w świecie zewnętrznym.

Oto przykład: W Evolve Your Brain pisałem, że uczestnicy pewnego badania, którzy przez pięć dni mentalnie ćwiczyli grę na fortepianie jedną ręką przez dwie godziny dziennie (w ogóle nie dotykając klawiszy), przejawiali niemal takie same zmiany w mózgu jak ci, którzy fizycznie wykonywali ruchy palcami na klawiaturze fortepianu w takim samym czasie7. Skany mózgu uzyskane metodą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego wykazały, że u wszystkich uczestników zostały pobudzone i powiększone skupiska neuronów w tym samym obszarze mózgu. Zasadniczo w grupie, która mentalnie ćwiczyła gamy i akordy, rozwinęła się niemal taka sama liczba obwodów mózgowych jak w grupie, która ćwiczyła fizycznie.

To badanie podkreśla dwa ważne punkty. Człowiek nie tylko może zmieniać swój mózg, po prostu zmieniając sposób myślenia, ale też – dzięki skupieniu i determinacji – mózg nie rozróżnia wewnętrznego świata umysłu od doświadczenia przeżywanego w świecie zewnętrznym. Myśli mogą stać się doświadczeniem.

Pojęcie to decyduje o sukcesie i porażce prób zmierzających do zastąpienia starych nawyków (poprzez przycinanie starych połączeń neuronowych) nowymi (dzięki wytwarzaniu nowych sieci neuronowych). Zastanówmy się więc dokładniej, co sprawiło, że osoby które ćwiczyły grę wyłącznie mentalnie, a nie fizycznie, uzyskały ten sam wynik.


Niezależnie od tego, czy jakąś umiejętność nabywamy fizy­cznie, czy mentalnie, istnieją cztery elementy, przy pomocy których wszyscy zmieniamy swój mózg: przyswajanie wiedzy, otrzymywanie bezpośrednich instrukcji, skupienie uwagi i powtarzanie.

Przyswajanie wiedzy oznacza tworzenie połączeń synaptycznych; dzięki instrukcjom ciało zyskuje nowe doświadczenia, które następnie wzbogacają mózg. Kiedy jeszcze skupiamy uwagę i wielokrotnie powtarzamy nową umiejętność, zmienia się nasz mózg.

Grupa, która fizycznie grała gamy i akordy, stworzyła nowe obwody mózgowe, ponieważ badani postępowali zgodnie z powyższą zasadą.

Uczestnicy badania, którzy ćwiczyli mentalnie, również postępowali zgodnie z tą zasadą, tyle że bez udziału ciała fizycznego. Bez trudu potrafili wyobrazić sobie, że grają na fortepianie.

Pamiętaj, że po wielokrotnym powtarzaniu tego ćwiczenia w myślach mózgi tej grupy uczestników badania wykazywały takie same neurologiczne zmiany, jakie wystąpiły u osób, które rzeczywiście grały na fortepianie. Powstały nowe sieci neuronów (sieci neuronalne), dowodząc, że faktycznie ćwiczyli gamy i akordy, mimo że nie grali na fortepianie w sensie fizycznym. Można powiedzieć, że ich mózgi „istniały w przyszłości”, wyprzedzając fizyczne zdarzenie w postaci gry.

Dzięki powiększonemu u człowieka płatowi czołowemu i naszej wyjątkowej zdolności do czynienia myśli bardziej realną niż wszystko inne, przodomózgowie może w naturalny sposób „przyciszyć sygnały” docierające ze świata zewnętrznego, żeby w danej chwili przetwarzana była tylko jedna myśl. Tego typu wewnętrzne przetwarzanie pozwala na tak głębokie zaangażowanie się w mentalny proces, że mózg może zmodyfikować swoje „okablowanie”, bez potrzeby doświadczenia samego zdarzenia. Gdy jesteśmy w stanie zmienić umysł bez udziału otoczenia, a następnie nieprzerwanie skupiać uwagę na wybranym ideale, mózg wyprzedzi otoczenie.

Na tym polega trening mentalny – ważne narzędzie pozwalające zerwać z nałogiem bycia sobą. Jeśli wielokrotnie myślimy o czymś, odrzucając wszystko inne, nadchodzi taki moment, w którym myśl staje się doświadczeniem. Wtedy „oprzyrządowanie” neuronowe ulega przeprogramowaniu, aby odzwierciedlać myśl jako doświadczenie. W tej właśnie chwili myśli zmieniają mózg, a co za tym idzie umysł.

Zrozumienie, że neurologiczne zmiany mogą zachodzić bez fizycznych interakcji z otoczeniem, jest niezbędne, aby człowiek mógł skutecznie przełamać nawyk bycia sobą. Zastanów się nad szerszymi implikacjami tego eksperymentu z ćwiczeniem palcówek na fortepianie. Jeśli ten sam proces – ćwiczeń mentalnych – zastosujemy do czegokolwiek, co chcemy zrobić, będziemy mogli zmienić swój mózg, zanim nastąpi faktyczne zdarzenie.

Jeśli zdołasz wpłynąć na mózg i zmienić go, zanim doświadczysz pożądanego zdarzenia, stworzysz odpowiednie obwody neuronalne, dzięki którym będziesz w stanie dostroić swoje zachowanie do intencji, jeszcze zanim się zrealizują. Wielokrotnie powtarzane ćwiczenia mentalne, których celem jest osiągnięcie lepszego sposobu myślenia, działania lub życia, pozwolą ci „zainstalować” neuronowe „oprzyrządowanie”, które przygotuje cię pod względem fizjologicznym na to nowe zdarzenie.

Tak naprawdę zrobisz jeszcze więcej. Oprzyrządowanie mózgu – zgodnie z analogią stosowaną w tej książce – odnosi się do jego struktury fizycznej, anatomii i neuronów. Jeśli będziesz ciągle instalować, poprawiać i udoskonalać swoje neurologiczne oprzyrządowanie, to w efekcie końcowym takiego powtarzania powstanie sieć neuronowa – czyli nowy program. Tak jak w przypadku oprogramowania komputerowego, program ten (na przykład jakieś zachowanie, postawa albo stan emocjonalny) będzie odtąd działał automatycznie.

Mózg został już przygotowany do nowego doświadczenia i, mówiąc otwarcie, masz dość pomyślunku, aby poradzić sobie z tym wyzwaniem. Zmieniając umysł, zmieniasz mózg, a zmieniając mózg, zmieniasz umysł.

Kiedy więc nadejdzie odpowiednia pora, aby przedstawić ci wizję sprzeczną z warunkami panującymi w najbliższym otoczeniu, bardzo możliwe, że będziesz już przygotowany do myślenia i działania z niezachwianym przekonaniem. Im wyraźniejszy stworzysz obraz swojego zachowania w przyszłości, tym łatwiej przyjdzie ci wdrożyć go w życie.

Czy jesteś zatem w stanie uwierzyć w przyszłość, której jeszcze nie dostrzegasz ani nie doświadczasz zmysłami, ale o której rozmyślałeś tak długo, że mózg właściwie już się zmienił, tak jakby doświadczył zdarzenia, które jeszcze nie zaistniało w świecie zewnętrznym? Jeśli tak, to twój mózg nie jest już zapisem przeszłości, ale stał się mapą przyszłości.

Skoro już wiesz, że możesz zmienić mózg poprzez zmianę sposobu myślenia, to czy możesz też zmienić swoje ciało, tak żeby „wyglądało”, jakby również doświadczyło okoliczności, które jeszcze nie zaistniały? Czy umysł jest tak potężny? O tym już za chwilę.


ROZDZIAŁ TRZECI PRZEKRACZANIE SWEGO CIAŁA


Myślenie nie odbywa się w próżni. Za każdym razem, kiedy przychodzi ci do głowy jakaś myśl, w mózgu następuje reakcja biochemiczna – powstaje jakiś związek chemiczny. I jak się przekonasz, mózg wysyła wtedy do reszty ciała określone sygnały chemiczne, które pełnią rolę posłańców myśli. Gdy ciało odbiera te wskazówki, natychmiast się do nich stosuje, uruchamiając odpowiedni zestaw reakcji dokładnie odzwierciedlających powstałe w mózgu myśli. Następnie ciało niezwłocznie wysyła potwierdzenie do mózgu, informując, że czuje się dokładnie tak, jak mózg myśli.

 

Żeby zrozumieć ten proces – w jaki sposób zazwyczaj dostrajasz myśli do tego, co dzieje się w ciele i jak stworzyć nowy umysł – musisz przede wszystkim zdać sobie sprawę z roli, jaką mózg i zachodzące w nim procesy chemiczne odgrywają w twoim życiu. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat odkryliśmy, że mózg i reszta ciała komunikują się ze sobą nawzajem dzięki potężnym sygnałom elektrochemicznym. Między uszami mamy rozległą fabrykę procesów chemicznych, kierującą niezliczonymi funkcjami w ciele. Ale nie martw się, omówię tylko „ABC chemii mózgu”, bo w zupełności wystarczy ci znajomość kilku pojęć.

CZYNNOŚCI KOMÓRKI


Ryc. 3A. Komórka wyposażona w miejsca receptorowe, które odbierają docierające do niej istotne informacje. Pod wpływem tego rodzaju bodźców komórka spełnia niezliczone funkcje biologiczne

Na zewnętrznej powierzchni wszystkich komórek znajdują się miejsca receptorowe, które odbierają napływające do nich informacje. Gdy taki bodziec pasuje do danego miejsca receptorowego pod względem składu chemicznego, częstotliwości i ładunku elektrycznego, komórka zostaje „włączona”, aby wykonać określone zadania.

Neuroprzekaźniki, neuropeptydy i hormony to działające na zasadzie „przyczyny i skutku” substancje chemiczne, które kierują aktywnością mózgu i funkcjonowaniem ciała. Te trzy rodzaje substancji, zwane ligandami (wyraz ligare znaczy po łacinie wiązać), docierają do komórki, komunikują się z nią i wywierają na nią wpływ w przeciągu kilku milisekund.

• Neuroprzekaźniki to chemiczni posłańcy, którzy głównie rozsyłają sygnały do komórek nerwowych, umożliwiając komunikację między mózgiem i układem nerwowym. Istnieją różne rodzaje neuroprzekaźników, a każdy z nich odpowiedzialny jest za określoną czynność. Niektóre pobudzają mózg, inne go uspokajają, a jeszcze inne sprawiają, że czujemy się senni albo ożywieni. Mogą nakazać neuronowi przerwać aktualne połączenie albo też je wzmocnić. Mogą nawet zmienić informację przesyłaną do neuronu, skutkiem czego do wszystkich połączonych z nim komórek nerwowych dociera inna wiadomość.

• Neuropeptydy, drugi rodzaj ligandów, spełnia rolę takich posłańców najczęściej. Większość z nich jest wytwarzana w obszarze mózgu zwanym podwzgórzem (ostatnie badania wskazują, że produkuje je także nasz układ odpornościowy). Te substancje chemiczne są przekazywane za pośrednictwem przysadki mózgowej, która następnie uwalnia w ciele bodźce chemiczne zawierające określone instrukcje.

• Gdy neuropeptydy znajdują się w krwiobiegu, przyczepiają się do komórek różnych tkanek (głównie gruczołów), a następnie uruchamiają ligandy trzeciego rodzaju – hormony – pod których wpływem pojawiają się w nas różne uczucia. Neuropeptydy i hormony to substancje odpowiedzialne właśnie za nasze uczucia.

ZARYS ROLI LIGANDÓW W MÓZGU I CIELE


Ryc. 3B. Neuroprzekaźniki to chemiczni posłańcy przenoszący różne sygnały pomiędzy neuronami. Neuropeptydy to chemiczni kurierzy pobudzający produkcję hormonów w różnych gruczołach

Dla naszych celów przyjmijmy, że neuroprzekaźniki to chemiczni posłańcy przede wszystkim mózgu i umysłu, neuropeptydy to chemiczne sygnały służące jako łączący mózg i ciało pomost, którego zadaniem jest sprawić, aby nasze uczucia były dostrojone do myśli, natomiast hormony to substancje związane z uczuciami przede wszystkim w ciele.

Na przykład podczas przeżywania jakiejś fantazji seksualnej działają wszystkie trzy czynniki. Po pierwsze, kiedy w twoim umyśle pojawia się kilka myśli, mózg pobudza neuroprzekaźniki, które uruchamiają sieć neuronów, a one tworzą obrazy myślowe. Te substancje powodują następnie uwolnienie określonych neuropeptydów do krwiobiegu. Kiedy dotrą do gruczołów płciowych, peptydy te łączą się z komórkami tych tkanek; zostaje uruchomiony układ hormonalny i – voilá – zaczyna się dziać. Sprawiasz, że będąca myślą fantazja staje się tak realna, iż ciało zaczyna przygotowywać się do prawdziwego doświadczenia seksualnego (wyprzedzając samo zdarzenie). Oto jak silnie umysł i ciało są ze sobą powiązane.

W ten sam sposób, jeśli zaczynasz myśleć o czekającej cię rozmowie z nastoletnim dzieckiem na temat świeżego wgniecenia w samochodzie, twoje neuroprzekaźniki rozpoczynają proces myślowy w mózgu, żeby wywołać odpowiedni stan umysłu, neuropeptydy wyślą ciału stosowny sygnał chemiczny, i w efekcie poczujesz się nieco rozdrażniony. Kiedy peptydy dotrą do nadnerczy, uwolnią hormony: adrenalinę i kortyzol, a wtedy już naprawdę się wściekniesz. Pod względem chemicznym twoje ciało jest gotowe do walki.

Pętla myśli i uczuć

Pod wpływem różnych myśli obwody mózgowe są pobudzane w odpowiednich sekwencjach, układach i kombinacjach, co z kolei wywołuje określony stan umysłu, zgodny z tymi właśnie myślami. Kiedy te sieci neuronowe zostaną pobudzone, mózg produkuje odpowiednie substancje chemiczne o sygnaturze dokładnie dopasowanej do tych myśli, dzięki czemu możesz poczuć to, o czym przed chwilą myślałeś.

Dlatego kiedy twoje myśli są wzniosłe, radosne albo pełne miłości, wytwarzasz substancje chemiczne, które sprawiają, że czujesz się wzniośle, radośnie albo przepełniony miłością. Ta sama zasada obowiązuje w odniesieniu do myśli pesymistycznych, pełnych lęku lub niecierpliwości. W ciągu kilku sekund zaczynasz czuć, że ogarnia cię pesymizm, niepokój albo niecierpliwość.

Z chwili na chwilę, między mózgiem i ciałem zachodzi pewna synchronia. W rzeczywistości, gdy zaczynamy czuć się tak, jak myślimy – ponieważ między mózgiem i ciałem istnieje stała komunikacja – zaczynamy myśleć tak, jak się czujemy. Mózg nieustannie monitoruje stan uczuć w ciele. Na podstawie chemicznej informacji zwrotnej, jaką odbiera, wytwarza kolejne myśli, które produkują substancje zgodne z uczuciami w ciele, w rezultacie czego najpierw zaczynamy czuć się tak, jak myślimy, a następnie zaczynamy myśleć tak, jak się czujemy.

W dalszej części niniejszej książki zagłębimy się jeszcze w ten temat, ale przyjmijmy, że myśli są w główniej mierze związane z umysłem (i mózgiem), natomiast uczucia – z ciałem. Dlatego gdy uczucia w ciele dostrajają się do myśli w określonym stanie umysłu, to umysł i ciało zgodnie ze sobą współdziałają. Jak już wspominałem, efektem tak jednomyślnego działania umysłu i ciała jest tak zwany stan bytu. Można również stwierdzić, że nieustanny proces myślenia i czucia oraz czucia i myślenia tworzy stan bytu wywołujący określone skutki w rzeczywistości.

CYKL MYŚLI I UCZUĆ


Ryc. 3C. Neurochemiczny związek łączący mózg i ciało. Pod wpływem określonych myśli mózg produkuje substancje chemiczne, które sprawiają, że czujesz się dokładnie tak, jak wskazują twoje myśli. Kiedy już czujesz się tak, jak myślisz, zaczynasz myśleć tak, jak się czujesz. Ten nieustanny cykl tworzy pętlę informacji zwrotnych zwaną stanem bytu

Stan bytu oznacza, że poznaliśmy pewien stan mentalno--emocjonalny – sposób myślenia i sposób odczuwania – który stał się integralną częścią naszej tożsamości. Zatem opisujemy siebie w kategoriach tego, co myślimy (oraz co czujemy) lub kim jesteśmy w chwili obecnej. Czuję złość; cierpię; czuję przypływ inspiracji; mam kompleksy; jestem pesymistą…

Długoletnie myślenie w określony sposób i wynikające stąd uczucia, które z kolei wywołują myśli zgodne z tymi uczuciami (chomik w kołowrotku), wywołuje i utrwala stan bytu, który pozwala nam zdecydowanie stwierdzić, że nasze samookreślenie jestem stanowi prawdę absolutną. To oznacza, że znajdujemy się w punkcie, w którym definiujemy siebie jako ten stan bytu. Myśli i uczucia uległy połączeniu.

Na przykład, mówiąc: Zawsze byłem leniwy; Jestem osobą pełną niepokoju; Zwykle nie jestem pewny siebie; Mam problem z samooceną; Jestem zapalczywy i niecierpliwy; Wcale nie jestem taki bystry i tak dalej. Te utrwalone uczucia wpływają na wszystkie cechy naszego charakteru.

Ostrzeżenie: Kiedy uczucia stają się narzędziem myśli albo jeśli nie potrafimy myśleć inaczej, niż każą nam uczucia, to być może nigdy się nie zmienimy. Aby się zmienić, musimy myśleć inaczej, niż każą nam uczucia. Aby się zmienić, musimy działać inaczej, niż każą nam znajome uczucia utrwalonego Ja.

Dla przykładu powiedzmy, że jedziesz dzisiaj rano do pracy i zaczynasz myśleć o gwałtownej sprzeczce ze współpracownikiem sprzed kilku dni. Kiedy myślami wracasz do tej osoby i tego doświadczenia, mózg uwalnia substancje chemiczne, które zaczynają krążyć w ciele. Wkrótce czujesz się tak samo jak przed chwilą myślałeś. Prawdopodobnie ogarnia cię złość.

Ciało wysyła do mózgu informację zwrotną, która brzmi: Tak, czuję się porządnie wkurzony. Oczywiście mózg, który stale komunikuje się z ciałem i monitoruje jego wewnętrzny ład chemiczny, reaguje na nagłą zmianę w uczuciach. W rezultacie zaczynasz inaczej myśleć. (W chwili, w której zaczynasz czuć się tak, jak myślisz, zaczynasz myśleć tak, jak się czujesz). Myślami pełnymi złości i frustracji nieświadomie wzmacniasz to samo uczucie i czujesz się jeszcze bardziej zły i sfrustrowany. Skutek jest taki, że teraz uczucia zaczynają kontrolować twoje myśli. Ciało steruje umysłem.

W trakcie trwania tego cyklu, gniewne myśli wysyłają kolejne sygnały chemiczne do ciała, które wytwarza w nadnerczach substancje związane z uczuciem złości. Wkrótce zaczynasz się wściekać i stajesz się agresywny. Czujesz, jak dostajesz wypieków ze złości i ściska cię w żołądku, głowa ci pęka i napinają się mięśnie. Kiedy wszystkie te wzmożone uczucia zalewają ciało i zmieniają jego fizjologię, ten chemiczny koktajl uruchamia pewne obwody w mózgu, skutkiem czego zaczynasz myśleć tak, jak każą ci te emocje.

W myślach besztasz tego współpracownika na dziesięć sposobów. Z oburzeniem przywołujesz całą litanię przykładów z przeszłości, potwierdzających twoje obecne zdenerwowanie, i układasz list, w którym wylewasz wszystkie swoje żale. W myślach już wręczyłeś go szefowi, zanim jeszcze dotarłeś do pracy. Wysiadasz z samochodu w stanie oszołomienia, wściekłości i w nastroju niemal morderczym – istny wzór złości. A wszystko zaczęło się od jednej myśli. Wydaje się, że w takiej chwili nie da się myśleć inaczej, niż każą uczucia – i dlatego zmiana jest tak trudna.

Skutkiem tej cyklicznej komunikacji między mózgiem i ciałem są przewidywalne reakcje na tego rodzaju sytuacje. Tworzysz schematy pełne takich samych, znajomych myśli i uczuć, nieświadomie zachowujesz się w sposób automatyczny i coraz bardziej grzęźniesz w tej rutynie. Tak właśnie funkcjonuje twoje chemiczne „Ja”.

Czy twój umysł kontroluje ciało? A może to ciało kontroluje umysł?

Dlaczego tak trudno się zmienić?

Wyobraź sobie, że twoja matka lubiła cierpieć, a dzięki długotrwałej obserwacji nieświadomie dostrzegłeś, że ten wzorzec zachowania pozwalał jej uzyskiwać to, czego chciała. Powiedzmy również, że miałeś kilka trudnych doświadczeń we własnym życiu, które stały się dla ciebie źródłem znacznego cierpienia. Te wspomnienia wciąż wywołują reakcję emocjonalną związaną z określoną osobą w określonym miejscu i czasie w twoim życiu. Myślałeś o przeszłości wystarczająco często i tak się składa, że te wspomnienia wracają do ciebie z łatwością, wręcz automatycznie. A teraz wyobraź sobie, że od ponad dwudziestu lat twoje myśli i uczucia pełne są cierpienia.

Właściwie nie musisz już myśleć o przeszłości, żeby wywołać to uczucie. Nie możesz myśleć ani działać inaczej, niż zgodnie z tym, jak zawsze się czujesz. Przeniknęło cię cierpieniem, gdy wracały do ciebie wciąż te same myśli i uczucia – związane zarówno z tamtym epizodem, jak i innymi wydarzeniami w twoim życiu. Myśli o sobie i o swoim życiu zabarwione są poczuciem prześladowania i użalaniem się nad sobą. Powtarzanie tych samych myśli i uczuć pielęgnowanych przez ponad dwadzieścia lat, sprawiło, że ciało zapamiętało uczucie cierpienia i odtwarza je automatycznie. Teraz wydaje się to takie normalne i naturalne. Tym właśnie jesteś. I za każdym razem, kiedy próbujesz w sobie coś zmienić, masz wrażenie, jakby coś kazało ci wrócić do punktu wyjścia. I znowu jesteś starym sobą.

 

Większość ludzi nie wie jednak, że kiedy myśli o jakimś minionym doświadczeniu towarzyszy temu pokaźny ładunek emocji, mózg zaczyna działać dokładnie tak samo jak wtedy; uruchamiają i dostrajają mózg do przeszłości, wzmacniając jego obwody, które stają się trwałymi sieciami. Duplikują również te same substancje chemiczne w mózgu i w ciele (w różnym stopniu), zupełnie jakby w tej chwili powtórnie przeżywali to samo wydarzenie. Pod wpływem tych substancji ciało jeszcze bardziej ugruntowuje daną emocję. Zarówno chemiczne skutki myślenia i odczuwania, odczuwania i myślenia, jak i jednocześnie pobudzane i łączące się ze sobą neurony skazują umysł i ciało na ograniczony zestaw automatycznych zachowań.

Jesteśmy w stanie przeżywać to samo doświadczenie z przeszłości raz za razem, choćby i tysiące razy w ciągu jednego życia. Właśnie takie nieświadome powtarzanie sprawia, że ciało zapamiętuje określony stan emocjonalny i to równie dobrze, jeśli nie lepiej, jak świadomy umysł. Kiedy ciało pamięta lepiej niż świadomy umysł – to znaczy, kiedy ciało jest umysłem – mamy do czynienia z nawykiem.

Psycholodzy twierdzą, że tożsamość albo osobowość człowieka jest w pełni ukształtowana w wieku około trzydziestu pięciu lat. Oznacza to, że ci z nas, którzy ukończyli już trzydziesty piąty rok życia, wchłonęli pewien zestaw zachowań, postaw, przekonań, reakcji emocjonalnych, nawyków, umiejętności, pamięci skojarzeniowej, uwarunkowanych reakcji i percepcji, które obecnie są w nich zaprogramowane. Te programy nami kierują, ponieważ ciało staje się umysłem.

To znaczy, że będą przychodzić nam do głowy te same myśli, będziemy doznawać tych samych uczuć, reagować i zachowywać się w ten sam sposób, wierzyć w te same dogmaty i tak samo postrzegać rzeczywistość. Około 95 procent tego, kim jesteśmy, będąc w średnim wieku8, składa się z serii podświadomych, automatycznych programów, takich jak prowadzenie samochodu, mycie zębów, objadanie się w chwilach stresu, zamartwianie się o swoją przyszłość, ocenianie znajomych, narzekanie na własne życie, obwinianie rodziców, niewiara w siebie i uporczywe nurzanie się w nieustannym poczuciu nieszczęścia – by wymienić tylko kilka z nich.

Często tylko pozornie jesteśmy świadomi

Jako że ciało staje się podświadomym umysłem, łatwo zauważyć, że w sytuacjach, kiedy ciało staje się umysłem, świadomy umysł ma już niezbyt wiele wspólnego z naszym zachowaniem. W chwili, w której pojawia się w nas jakaś myśl, uczucie albo reakcja, ciało zaczyna działać automatycznie. Stajemy się nieświadomi.

Weźmy na przykład matkę, która podwozi minivanem dzieci do szkoły. Jakim cudem jest w stanie patrzeć na drogę, przerywać kłótnie, pić kawę, zmieniać biegi i pomagać synowi wydmuchać nos – i to jednocześnie? Tak jak w programie komputerowym, te czynności stały się funkcjami automatycznymi i mogą działać bardzo płynnie i lekko. Ciało matki sprawnie robi to wszystko, bo dzięki ciągłemu powtarzaniu tych czynności przyswoiło sobie sposób, w jaki można je wszystkie wykonać. Świadomie nie myśli już o tym, jak to zrobić – te czynności stały się jej nawykiem.

Pomyśl tylko: pięć procent umysłu to jego świadoma część, która zmaga się z pozostałymi dziewięćdziesięcioma pięcioma procentami zajmowanymi przez podświadome, automatyczne programy. Tak dobrze przyswoiliśmy sobie pewien zestaw zachowań, że staliśmy się zlepkiem ciała i umysłu, reagującym w sposób automatyczny i nawykowy. Kiedy ciało zapamięta jakąś myśl, czynność albo uczucie w takim stopniu, że ciało jest umysłem – kiedy umysł i ciało stają się jednym – jesteśmy tylko wspomnieniem o sobie samym. A jeśli dziewięćdziesiąt pięć procent naszego poczucia siebie, w wieku około trzydziestu pięciu lat, stanowi zestaw mimowolnych programów, zapamiętanych zachowań i nawykowych reakcji emocjonalnych, wynika z tego, że przez dziewięćdziesiąt pięć procent każdego dnia pozostajemy nieświadomi. Tylko pozornie jesteśmy przytomni. Aj!

Zatem świadomie ktoś może chcieć być szczęśliwym, zdrowym albo wolnym, ale dwadzieścia lat cierpienia i wpływ wciąż tych samych substancji chemicznych wywołujących ból i żal podświadomie sprawiają, że ciało popada w nawyki. Sterują nami nawyki, kiedy tracimy świadomość tego, co myślimy, robimy albo czujemy; stajemy się nieświadomi.

Największym nałogiem, z którym musimy zerwać, jest nałóg bycia sobą.

Kiedy ciało rządzi

Oto kilka przykładów ciała reagującego w sposób nawykowy. Czy zdarzyło ci się kiedyś nie być w stanie świadomie przypomnieć sobie numeru telefonu? Mimo starań nie możesz przypomnieć sobie nawet trzech cyfr z całego ciągu potrzebnego, żeby zadzwonić. A jednak podnosisz słuchawkę i palce same wystukują potrzebny numer. Świadomy, myślący mózg nie pamięta go, ale twoje palce tyle razy wykonywały tę czynność, że ciało zna ten numer lepiej niż mózg. (Ten przykład był dla osób, które dorastały, zanim powstały komórki i telefony z funkcją szybkiego wybierania numeru; być może mieliście podobne doświadczenie przy wpisywaniu numeru PIN w bankomacie albo przy wprowadzaniu hasła na stronie internetowej).

Pamiętam, że coś podobnego działo się, kiedy chodziłem na siłownię i miałem tam szafkę z zamkiem szyfrowym. Po treningu byłem tak zmęczony, że nie mogłem przypomnieć sobie kodu. Gapiłem się na tarczę, próbując przypomnieć sobie tę kombinację trzech cyfr, ale nic z tego. Kiedy jednak zacząłem kręcić pokrętłem, kod pojawił się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Coś takiego może się zdarzyć właśnie dlatego, że wielokrotnie powtarzaliśmy daną czynność, że lepiej zna ją nasze ciało niż świadomy umysł. Ciało podświadomie stało się umysłem.

Pamiętaj, że dziewięćdziesiąt pięć procent tego, kim jesteśmy w wieku około trzydziestu pięciu lat, pokrywa się z podświadomym systemem pamięci, w którym ciało automatycznie uruchamia zaprogramowany zestaw zachowań i reakcji emocjonalnych. Innymi słowy, ciało rządzi.

Kiedy sługa staje się panem

W rzeczywistości, ciało jest sługą umysłu. Wynika stąd, że jeśli ciało stało się umysłem, sługa został panem. Poprzedni pan (świadomy umysł) jest uśpiony. Umysł może myśleć, że nadal rządzi, ale ciało wpływa na jego decyzje poprzez zapamiętane emocje.

Powiedzmy zatem, że umysł chce odzyskać kontrolę. Jak sądzisz, co na to ciało?

Gdzieś ty się podziewał? Lepiej idź dalej spać. Nad wszystkim panuję. Tobie brakuje woli, wytrwałości i świadomości, żeby zrobić to, co ja robiłem przez cały czas, kiedy ty nieświadomie wykonywałeś moje polecenia. W ciągu tych wszystkich lat zmodyfikowałem nawet miejsca receptorowe, żeby ci lepiej służyć. Zdawało ci się, że wszystkim rządzisz, podczas gdy ja przez cały czas wywierałem na ciebie wpływ i nakłaniałem cię do podejmowania takich decyzji, które wydawały się słuszne i znajome.

A kiedy to pięć procent, które jest świadome, zwraca się przeciwko dziewięćdziesięciopięcioprocentowej większości, sterującej podświadomymi, automatycznymi programami, większość ta działa tak odruchowo, że wystarczy jedna zbłąkana myśl albo jeden bodziec z otoczenia, aby na nowo uruchomić program automatyczny. Wtedy znowu wracamy do punktu wyjścia – pojawiają się te same myśli i wykonujemy te same czynności, ale oczekujemy, że w naszym życiu wydarzy się coś innego.

Gdy próbujemy odzyskać kontrolę, ciało sygnalizuje mózgowi, żeby zniechęcił nas do realizacji świadomych celów. Nasz wewnętrzny pleciuga zaczyna wymyślać setki powodów, dla których nie powinniśmy próbować robić niczego, co wykracza poza rutynę ani wyłamywać się z nawykowego stanu bytu, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Wykorzysta wszystkie nasze słabości, które zna i podsyca, aby jedną po drugiej rzucać je nam pod nogi jak kłody.

Tworzymy w swoich umysłach najgorsze scenariusze, żebyśmy nie musieli wykraczać poza te znajome uczucia. Bo kiedy próbujemy przełamać wewnętrzny ład chemiczny, który stał się naszą drugą naturą, ciało pogrąża się w chaosie. Wewnętrzny przymus wydaje się niemal nie do odparcia – i w wielu przypadkach mu ulegamy.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?