Jak zerwać z nałogiem bycia sobąTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Część druga: Mózg i medytacja

W rozdziale szóstym: Trzy mózgi: Od myślenia przez działanie do bycia zapoznasz się z koncepcją, zgodnie z którą posiadasz trzy „mózgi”, pozwalające ci przechodzić od myślenia przez działanie do bycia. Co więcej, kiedy koncentrujesz się wyłącznie na swoim otoczeniu, ciele i czasie, możesz z łatwością przechodzić od myślenia do istnienia, bez potrzeby robienia czegokolwiek. W tym stanie umysłu mózg nie rozróżnia tego, co dzieje się w zewnętrznym świecie rzeczywistości od tego, co dzieje się w wewnętrznym świecie umysłu. Stąd, jeśli potrafisz wywołać mentalnie pożądane doświadczenie, posługując się wyłącznie myślą, to doświadczysz emocji związanych z tym zdarzeniem, zanim nastąpi ono w świecie fizycznym. Przechodzisz teraz do nowego stanu bytu, ponieważ umysł i ciało działają jako całość. Kiedy czujesz, jakby jakaś potencjalna przyszła rzeczywistość zaczynała cię otaczać w chwili, gdy się na niej koncentrujesz, to znaczy, że przekształcasz swoje automatyczne nawyki, postawy i inne niechciane podświadome programy.

• Rozdział siódmy: Luka pokazuje, jak wyzwolić się z zakodowanych emocji, które stały się twoją osobowością, a także, jak pozbyć się luki dzielącej to, kim naprawdę jesteś w swoim wewnętrznym, prywatnym świecie, od tego, kim wydajesz się być w zewnętrznym świecie społeczeństwa. Wszyscy docieramy do pewnego punktu, w którym przestajemy się uczyć i zdajemy sobie sprawę, że żadna siła w świecie zewnętrznym nie jest w stanie odebrać nam uczuć będących naszym udziałem w przeszłości. Jeśli potrafisz przewidzieć uczucie towarzyszące każdemu doświadczeniu w swoim życiu, to nie ma już miejsca na nic nowego, ponieważ oglądasz swe życie z perspektywy przeszłości, a nie przyszłości. To właśnie ten punkt, w którym dusza albo ulega wyzwoleniu, albo zapada się w nicość. Nauczysz się uwalniać energię w postaci emocji i w ten sposób zmniejszać lukę między tym, kim wydajesz się być, a tym, kim jesteś. W końcu stworzysz przejrzysty obraz. Gdy to, kim się wydajesz, jest tym, kim jesteś, stajesz się naprawdę wolny.

• Część druga kończy się rozdziałem ósmym: Medytacja, odczarowanie mistyczności i fale przyszłości, w którym stawiam sobie za cel odczarowanie medytacji, żebyś wiedział, co robisz i dlaczego. Omawiając technologię fal mózgowych – w uproszczeniu – pokazuję, jakim zmianom elektromagnetycznym ulega mózg, gdy jesteś skupiony, a jakim, kiedy znajdujesz się w stanie pobudzenia wywołanego czynnikami stresogennymi w twoim życiu. Dowiesz się, że prawdziwym celem medytacji jest wykroczenie poza umysł analityczny i wniknięcie w podświadomość, aby umożliwić dokonanie prawdziwych i trwałych zmian. Jeśli po medytacji wstajesz jako ta sama osoba, która do niej zasiadła, to nie doświadczasz niczego na żadnym poziomie. Kiedy medytujesz i łączysz się z czymś większym, możesz stworzyć, a następnie zakodować w sobie taką spójność myśli i uczuć, że żadna siła w zewnętrznej rzeczywistości – ani rzecz, ani człowiek, ani sytuacja, niezależnie od czasu i przestrzeni – nie jest w stanie wytrącić cię z tego stanu energetycznego. Panujesz nad swoim otoczeniem, ciałem i czasem.

Część trzecia: Krok ku nowemu przeznaczeniu

Wszelkie informacje zawarte w części pierwszej i drugiej przedstawiam, aby dostarczyć ci niezbędnej wiedzy, żebyś przy demonstracji (zastosowaniu) tych informacji w części trzeciej, w której znajdziesz opis sposobu ich wykorzystania, dysponował już bezpośrednim doświadczeniem tego, czego się nauczyłeś. W części trzeciej chodzi o sumienne narzucenie sobie dyscypliny – ćwiczenie uważności do wykorzystania w codziennym życiu. Jest to stopniowy proces medytacyjny, przygotowany w taki sposób, żebyś faktycznie mógł coś zrobić z przekazanymi ci teoriami.

Przy okazji, czy czujesz, że twój umysł się wzdraga, kiedy wspominam o tym wieloetapowym procesie? Jeśli tak, to wiedz, że jest inaczej, niż myślisz. Owszem, nauczysz się pewnej sekwencji działań, ale wkrótce przekonasz się, że chodzi o jeden czy dwa proste kroki. Przecież prawdopodobnie wykonujesz wiele różnych czynności za każdym razem, kiedy siadasz za kierownicą samochodu (na przykład regulujesz siedzenie, zapinasz pas bezpieczeństwa, sprawdzasz lusterka, zapalasz silnik, włączasz reflektory, rozglądasz się, włączasz kierunkowskaz, wciskasz hamulce, wjeżdżasz na podjazd albo zawracasz, dodajesz gazu i tak dalej). Odkąd umiesz prowadzić samochód, wykonujesz całą tę procedurę z łatwością i automatycznie. Zapewniam cię, że tak samo będzie, kiedy nauczysz się każdego kroku z części trzeciej.

Być może zadajesz sobie pytanie: Po co mam czytać część pierwszą i drugą? Po prostu przejdę od razu do części trzeciej. Wiem, sam pewnie pomyślałbym tak samo. Postanowiłem przedstawić stosowną wiedzę w dwóch pierwszych częściach niniejszej książki, tak żeby w części trzeciej nie trzeba było odwoływać się do domysłów, dogmatów czy przypuszczeń. Kiedy zaczniesz realizować kroki procesu medytacji, będziesz dokładnie wiedzieć, co i dlaczego robisz. A rozumiejąc co i dlaczego, im więcej będziesz wiedzieć, tym lepiej poznasz sposób, kiedy nadejdzie odpowiedni ku temu czas. Dlatego praktyczne doświadczenie w prawdziwej przemianie umysłu będzie wsparte większą mocą i silniejszą intencją.

Stosując kroki z części trzeciej, możesz być bardziej skłonny do uznania swej wrodzonej zdolności do zmiany tak zwanych beznadziejnych sytuacji w swoim życiu. Być może nawet pozwolisz sobie na przyjrzenie się możliwościom, których nie brałeś pod uwagę przed zapoznaniem się z tymi nowymi koncepcjami – być może zaczniesz robić coś nieprzeciętnego! Liczę, że tak się stanie, zanim jeszcze skończysz czytać tę książkę.

Jeśli więc zdołasz oprzeć się pokusie zajrzenia od razu do części trzeciej, obiecuję, że kiedy do niej dotrzesz, będziesz już czuć potęgę tego, czego udało ci się nauczyć. Prowadząc serię trzech warsztatów, przekonałem się, że takie podejście sprawdza się na całym świecie. Kiedy ludzie zdobywają odpowiednią wiedzę w zrozumiały dla siebie sposób, a następnie mają okazję dowiedzieć się, jak skutecznie zastosować to, co wiedzą, to jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, dostrzegają owoce swoich wysiłków w postaci zmian, które służą jako informacja zwrotna w ich życiu.

W części trzeciej nauczysz się, jak podczas medytacji zmieniać coś w swoim umyśle i ciele, a także jak wywierać wpływ na świat zewnętrzny. Kiedy będziesz umiał już dostrzec, co takiego zrobiłeś we własnym wnętrzu, że w rezultacie wywarłeś jakiś skutek w otoczeniu, będziesz potrafił to powtórzyć. Kiedy w twym życiu pojawi się jakieś nowe doświadczenie, poczujesz energię w postaci wzniosłych emocji, takich jak inspiracja, podziw albo olbrzymia wdzięczność; ta właśnie energia będzie motywować cię do powtarzania tego doświadczenia. W ten sposób znajdziesz się na drodze wiodącej ku prawdziwej ewolucji.

Każdy krok w procesie medytacji wytyczony w części trzeciej wiąże się z jakąś znaczącą informacją przedstawioną wcześniej w niniejszej książce. Ponieważ wcześniej poznasz znaczenie tego, co będziesz robił, nie powinny trapić cię żadne niejasności, wskutek których mógłbyś utracić swoją wizję.

Jak w przypadku wielu wyuczonych umiejętności, tak i podczas nauki medytacji, której celem jest rozwój mózgu, na początku możesz potrzebować całego świadomego wysiłku, żeby utrzymać koncentrację. Proces ten wymaga od ciebie powstrzymania się od typowych zachowań i utrzymania uwagi na tym, co robisz, bez reagowania na nieistotne bodźce, tak aby działanie było zgodne z intencją.

Podobnie jak wtedy, kiedy po raz pierwszy uczyłeś się gotować jakieś tajskie potrawy, grać w golfa, tańczyć salsę albo prowadzić samochód z ręczną skrzynią biegów, również ta nowa umiejętność będzie wymagała od ciebie ciągłych ćwiczeń, aby zarówno umysł, jak i ciało zapamiętały każdy krok.

Pamiętaj, że większość instrukcji podzielona jest na „małe kęsy”, żeby umysł i ciało mogły zacząć ze sobą współpracować. Kiedy już to pojmiesz, wszystkie poszczególne kroki, które ciągle powtarzałeś, połączą się w jeden, płynny proces. Metodyczne, linearne podejście gładko przechodzi w holistyczną, niewymagającą wysiłku, jednolitą manifestację. Wtedy umiejętność zostaje opanowana. Czasami wysiłek, jakiego to wymaga, bywa nużący. Ale jeśli wytrwasz przy odrobinie woli i energii, z czasem ujrzysz rezultaty.

Kiedy wiesz, że wiesz „jak” coś zrobić, jesteś bliski opanowania tej umiejętności. Z radością mogę powiedzieć, że wielu ludzi na całym świecie już teraz korzysta z wiedzy zawartej w niniejszej książce, aby wprowadzać w swoim życiu widoczne zmiany. Szczerze życzyłbym sobie, aby tobie również udało się zerwać z nałogiem bycia sobą i stworzyć nowe życie, jakiego pragniesz.

Zaczynajmy…

CZĘŚĆ PIERWSZA NAUKA O TOBIE


ROZDZIAŁ PIERWSZY KWANTOWE TY


Pierwsi fizycy podzielili świat na materię i myśl, a później na materię i energię. Każdy element w tych parach uważano za całkowicie odrębny od drugiego – ale to nieprawda! Niemniej, ten dualizm umysł/materia ukształtował nasz pierwotny ogląd świata, zgodnie z którym rzeczywistość miała być zasadniczo określona z góry, a ludzie niewiele mogli zmienić za sprawą swoich działań, a co dopiero myśli.

Teraz przewińmy taśmę do przodu, do naszego obecnego stanu świadomości, zgodnie z którym jesteśmy częścią ogromnego, niewidzialnego pola energii, obejmującego wszystkie możliwe rzeczywistości i reagującego na nasze myśli i uczucia. Tak jak dzisiejsi naukowcy badają związek łączący myśl i materię, tak my wszyscy pragniemy robić to samo w swoim życiu. Dlatego zadajemy sobie pytanie: Czy mogę tworzyć swoją rzeczywistość przy pomocy umysłu? Jeśli tak, to czy jest to umiejętność, której możemy się nauczyć i dzięki której możemy stać się kimś, kim chcemy być, tworząc życie, jakim chcemy żyć?

 

Spójrzmy prawdzie w oczy – nikt z nas nie jest doskonały. Niezależnie od tego, czy chcielibyśmy w jakiś sposób zmienić swe fizyczne, emocjonalne czy duchowe Ja, wszyscy pragniemy tego samego: żyć jako idealna wersja tego, kim sądzimy i wierzymy, że możemy być. Stojąc przed lustrem i patrząc na swoje sadełko, widzimy nie tylko swe nieco zbyt pękate odbicie. Widzimy też, w zależności od nastroju w danym dniu, szczuplejszą, zgrabniejszą wersję samego siebie albo przeciwnie, wersję grubszą i bardziej przysadzistą. Który z tych obrazów jest prawdziwy?

Gdy leżymy nocą w łóżku, rozmyślając o minionym dniu i swoich wysiłkach, żeby być osobą bardziej tolerancyjną, a mniej reaktywną, nie widzimy po prostu rodzica, który zbeształ swoje dziecko za to, że szybko i cicho nie wykonało prostego zadania. Wyobrażamy sobie albo anielskie Ja o cierpliwości napiętej do granic wytrzymałości, na wzór niewinnej ofiary łamanej kołem, albo przeciwnie, widzimy okropnego potwora obracającego w perzynę dziecięce poczucie własnej wartości. Który z tych obrazów jest prawdziwy?

Odpowiedź brzmi: wszystkie są prawdziwe – i to nie tylko te skrajne warianty, ale także nieskończone spektrum wyobrażeń, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Jak to możliwe? Żeby ułatwić ci zrozumienie, dlaczego żadna z tych wersji Ja nie jest ani bardziej, ani mniej prawdziwa od innych, będę musiał rozbić w pył przestarzały sposób pojmowania fundamentalnej natury rzeczywistości i zastąpić go nowym.

Brzmi to jak podjęcie się poważnego zadania i w pewnym sensie tak jest, ale wiem również, że najprawdopodobniej sięgasz po tę książkę, ponieważ twoje dotychczasowe wysiłki, aby dokonać jakiejkolwiek trwałej zmiany we własnym, fizycz­nym, emocjonalnym lub duchowym życiu nie dorównały wyobrażonemu. A to, dlaczego te wysiłki spełzły na niczym, ma więcej wspólnego z przekonaniami na temat własnego życia – dlaczego jest takie, jakie jest – niż z czymkolwiek innym, łącznie z pozornym brakiem woli, czasu, odwagi i wyobraźni.

Żeby się zmienić, zawsze musimy rozwinąć w sobie nową świadomość swego Ja i świata, aby przyjąć nową wiedzę i zdobyć nowe doświadczenia.

Właśnie to osiągniesz dzięki lekturze tej książki.

W gruncie rzeczy twoje dotychczasowe braki można sprowadzić do jednego, głównego przeoczenia: nie żyłeś zgodnie z prawdą głoszącą, że twoje myśli wywołują konsekwencje tak wielkie, iż tworzą rzeczywistość.

Faktem jest, że wszyscy zostaliśmy obdarzeni możliwością czerpania korzyści ze swych konstruktywnych wysiłków. Nie musimy zadowalać się swoją obecną rzeczywistością; możemy stworzyć nową, kiedy tylko zechcemy. Wszyscy dysponujemy tą zdolnością, ponieważ myśli wpływają na nasze życie – przynosząc nam pożytek lub szkodę.

Jestem pewien, że ktoś ci to już mówił, ale ciekaw jestem, czy większość ludzi wierzy w to stwierdzenie na poziomie instynktu. Gdybyśmy naprawdę przyjęli pogląd, że myśli wywierają namacalny wpływ na nasze życie, to czy nie staralibyśmy się nigdy więcej nie dopuścić do tego, by wymknęła nam się choćby jedna myśl, której nie chcielibyśmy doświadczyć? I czy nie skupialibyśmy uwagi na tym, czego pragniemy, zamiast bez przerwy obsesyjnie zajmować się swoimi problemami?

Pomyśl o tym: wierząc w prawdziwość tej zasady, czy miałoby sens stracić choćby jeden dzień, kiedy każdy z nich można poświęcić intencjonalnemu tworzeniu upragnionego przeznaczenia?

Żeby zmienić własne życie, zmień swoje przekonania na temat natury rzeczywistości

Mam nadzieję, że ta książka zmieni twój pogląd na temat sposobu funkcjonowania świata, przekona cię, że masz większą moc, niż ci się wydawało i zainspiruje cię do zademonstrowania świadomości, że to, co myślisz i w co wierzysz, wywiera głęboki wpływ na twój świat.

Dopóki nie uwolnisz się od sposobu postrzegania swej obecnej rzeczywistości, każda zmiana zachodząca w twoim życiu zawsze będzie przypadkowa i tymczasowa. Aby zmiany mogły być trwałe i zgodne z twoją wolą, musisz zrestrukturyzować swój sposób myślenia o tym, dlaczego coś się dzieje. W tym celu musisz otworzyć się na nową interpretację tego, co jest realne i prawdziwe.

Aby pomóc ci przełączyć się na ten tryb myślenia i tworzenia życia zgodnie ze swoją wolą, muszę powiedzieć parę słów o kosmologii (czyli nauce o strukturze i dynamice wszechświata). Ale nie martw się – tylko pobieżnie omówię „ABC natury rzeczywistości”, a także wyjaśnię, jak niektóre z naszych poglądów na ten temat wyewoluowały do swej obecnej postaci. Zrobię to, aby wyjaśnić (z konieczności pokrótce i w uproszczeniu), jak to możliwe, że myśli kształtują przeznaczenie.

Być może niniejszy rozdział okaże się testem twojej chęci porzucenia poglądów, które w pewnym sensie zaprogramowano ci wiele lat temu na poziomie świadomym i podświadomym. Kiedy już przyjmiesz nową koncepcję fundamentalnych sił i elementów tworzących rzeczywistość, nie będzie ona pasowała do starej percepcji świata, w której dominowała linearność i porządek. Przygotuj się na doświadczenie gruntownych zmian w świadomości.

Prawdę mówiąc, w miarę przyjmowania owego nowego podejścia, twoja natura ulegnie zmianie, zmienisz się ty sam, jako człowiek. Chciałbym, żebyś nie był już tą samą osobą, którą byłeś na początku.

Oczywiście, mam zamiar rzucić ci wyzwanie, ale chcę, żebyś wiedział, że jestem pełen zrozumienia dla ciebie, ponieważ sam musiałem kiedyś porzucić to, co wydawało mi się prawdą i wkroczyć w nieznane. Żeby ułatwić sobie przyjęcie tego nowego sposobu myślenia o naturze naszego świata, przyjrzyjmy się, jak nasz ogląd rzeczywistości kształtował się pod wpływem dawnego przekonania, że umysł i materia są od siebie oddzielone.

Zawsze materia, nigdy umysł? Zawsze umysł, nigdy materia?

Połączenie kropek między zewnętrznym, fizycznym światem widzialnego i wewnętrznym, mentalnym światem myśli zawsze stanowiło niezłe wyzwanie dla naukowców i filozofów. Dla wielu z nas, nawet dzisiaj, umysł wydaje się mieć niewielki albo niewymierny wpływ na świat materii. Chociaż prawdopodobnie zgodzilibyśmy się, że świat materii wywiera swój wpływ na ludzki umysł, to jak umysł może wywoływać jakiekolwiek fizyczne zmiany wpływające na ciała stałe w naszym życiu? Umysł i materia wydają się być oddzielne – to znaczy, o ile nie zmienimy swego pojmowania na temat istnienia tego, co jest fizyczne i stałe.

Cóż, taka zmiana nastąpiła, a żeby dotrzeć do jej początków, nie musimy wracać w zbyt odległą przeszłość. Przez większość czasu, który historycy nazywają współczesnością, ludzkość uważała, że wszechświat jest z natury uporządkowany, a co za tym idzie, przewidywalny i wytłumaczalny. Weźmy na przykład siedemnastowiecznego matematyka i filozofa Kartezjusza, który opracował wiele koncepcji wciąż jeszcze istotnych w matematyce i innych dziedzinach (czy „myślę, więc jestem” brzmi znajomo?). Jednak z perspektywy czasu jedna z jego teorii przyniosła w ostatecznym rozrachunku więcej szkody niż pożytku. Kartezjusz był zwolennikiem mechanistycznego modelu wszechświata – poglądu, że wszechświatem rządzą przewidywalne prawa.

Jeśli chodzi o ludzką myśl, Kartezjusz stanął przed nie lada wyzwaniem – ludzki umysł posiadał zbyt wiele zmiennych, żeby mieścić się w obrębie jakichkolwiek praw. Ponieważ nie zdołał ujednolicić rozumienia świata fizycznego i świata umysłu, ale musiał jakoś wyjaśnić istnienie obu, posłużył się sprytną manipulacją. Oświadczył, że umysł nie podlega prawom obiektywnego świata fizycznego i jako taki zostaje wykluczony ze sfery badań naukowych. Studia nad materią pozostawały domeną nauki (zawsze materia, nigdy umysł) – natomiast umysł był narzędziem Boga, więc studiowanie go przynależne było religii (zawsze umysł, nigdy materia).

W gruncie rzeczy, Kartezjusz zapoczątkował system przekonań narzucający dualizm koncepcji umysłu i materii. Przez całe wieki ten podział opisywał przyjęty sposób pojmowania natury rzeczywistości.

Eksperymenty i teorie Sir Izaaka Newtona pomagały podtrzymać poglądy Kartezjusza. Ten angielski matematyk i naukowiec nie tylko umocnił koncepcję wszechświata jako maszyny, ale wyznaczył zbiór zasad, głoszących, że człowiek może dokładnie określić, obliczyć i przewidzieć uporządkowany sposób funkcjonowania świata fizycznego.

Zgodnie z „klasycznym” modelem fizyki newtonowskiej, wszystkie obiekty były uważane za materialne. Na przykład energię można było wyjaśnić jako siłę zdolną poruszać obiekty albo zmieniać stan fizyczny materii. Ale jak się przekonasz, energia jest czymś znacznie więcej niż zewnętrzną siłą wywieraną na przedmioty materialne. Energia stanowi samo tworzywo wszystkich materialnych obiektów i reaguje na umysł.

Zatem Kartezjusz i Newton ustanowili sposób myślenia, zgodnie z którym, skoro rzeczywistość funkcjonuje według zasad mechanistycznych, to ludzkość ma niewielki wpływ na rezultaty. Cała rzeczywistość była wynikiem predeterminacji. Biorąc pod uwagę taki ogląd świata, czy powinno dziwić, iż ludzie walczyli z ideą, że ich działania mają znaczenie, nie mówiąc już o przyjęciu do wiadomości konceptu, że ich myśli mają znaczenie albo że wolna wola odgrywa jakąś rolę w uniwersalnym planie rzeczy? Czyż do dzisiaj wielu z nas nie żywi (podświadomie lub świadomie) błędnego przeświadczenia, że my ludzie jesteśmy często czymś niewiele więcej niż tylko ofiarami?

Zważywszy, że te przekonania dominowały przez całe wieki, trzeba było naprawdę rewolucyjnej myśli, by przeciwstawić się Kartezjuszowi i Newtonowi.

Einstein: rewolucja w świecie i we wszechświecie

Około dwieście lat po Newtonie, Albert Einstein sformułował swe słynne równanie E = mc2, wykazując, że energia i materia są ze sobą tak głęboko powiązane, że wręcz są jednym i tym samym. W gruncie rzeczy, jego dzieło dowiodło, że materia i energia są całkowicie zamienne. Całkowicie zaprzeczało poglądom Newtona i Kartezjusza i zapoczątkowało nowy sposób rozumienia funkcjonowania świata.

Einstein nie zburzył w pojedynkę naszych wcześniejszych poglądów na naturę rzeczywistości. Ale podważył ich fundament, co w ostatecznym rozrachunku sprawiło, że niektóre z naszych ograniczonych, sztywnych przekonań obróciły się w niwecz. Jego teorie spowodowały, że zaczęto zgłębiać zagadkowe zachowanie światła. Naukowcy zauważyli wówczas, że czasami światło zachowuje się jak fala (na przykład, przy ugięciu światła), a czasami jak cząstka. Jak to możliwe, że światło jest jednocześnie falą i cząstką? Według światopoglądu Kartezjusza i Newtona było to niemożliwe – zjawisko mogło być albo jednym, albo drugim.

Szybko stało się jasne, że dualistyczny, kartezjańsko-­new­tonowski model zawiera błąd na poziomie najbardziej podstawowym – na poziomie subatomowym. (Określenie subatomowy odnosi się do cząstek – elektronów, protonów, neutronów itd. – z których zbudowany jest atom i które stanowią budulec wszystkich obiektów fizycznych). Najbardziej fundamentalnymi składnikami naszego tak zwanego świata fizycznego są zarówno fale (energia), jak i cząstki (materia fizyczna), w zależności od umysłu obserwatora (wrócimy do tego później). Żeby zrozumieć, jak funkcjonuje świat, musieliśmy przyjrzeć się jego najmniejszym składnikom.

Zatem, z tych właśnie eksperymentów zrodziła się nowa dziedzina nauki, nazwana fizyką kwantową.

Stały grunt, po którym stąpamy wcale taki nie jest

Ta zmiana oznaczała całkowite przeobrażenie świata, w którym, jak sądziliśmy, żyjemy, zupełnie jakby, mówiąc obrazowo, spod naszych stóp wyszarpnięto dywan – a przecież wydawało nam się, że stoimy na stałym gruncie. Jak to? Przypomnij sobie stare modele atomu, wykonane z wykałaczek i styropianowych kulek. Zanim pojawiła się fizyka kwantowa, ludzie sądzili, że atom składa się ze stosunkowo gęstego jądra i mniejszych, nie tak gęstych obiektów znajdujących się albo w jego wnętrzu, albo wokół niego. Już sam pomysł, że z pomocą odpowiednio potężnego instrumentu moglibyśmy zmierzyć (obliczyć masę) i policzyć (określić liczbę) cząstki subatomowe, z których zbudowany jest atom, sugerował, że cząstki te są równie bezczynne, jak krowy pasące się na łące. Wydawało się, że atomy składają się ze stałej materii, prawda?

ATOM KLASYCZNY

 

Ryc. 1A. Klasyczna newtonowska wersja atomu według starej szkoły. Nacisk kładziony był przede wszystkim na materię

ATOM KWANTOWY


Ryc. 1B. Nowa szkoła: wersja kwantowa atomu z chmurą elektronów. Atom to 99,99999 procent energii i 0,00001 procent materii. Prawie wcale nie zawiera materii

Nic nie może bardziej odbiegać od prawdy, którą ujawnia model kwantowy. Atomy to w większości pusta przestrzeń; atomy to energia. Zastanów się nad tym: wszystko, co w twoim życiu fizyczne, nie jest ciałem stałym – są to raczej pola energetyczne albo informacje o określonej częstotliwości. Wszelka materia jest bardziej „niczym” (energią) niż „czymś” (cząstkami).

RZECZYWISTY ATOM KWANTOWY

[bad img format]

Ryc. 1C. Jest to najbardziej realistyczny model każdego atomu. Materialnie jest „niczym”, ale potencjalnie wszystkim

Kolejna zagadka: Cząstkami subatomowymi i większymi obiektami rządzą inne prawa

To jednak nie wystarczyło, żeby wyjaśnić naturę rzeczywistości. Einstein i inni musieli rozwiązać jeszcze jedną zagadkę – materia nie zawsze zachowywała się w taki sam sposób. Kiedy fizycy zaczęli obserwować i mierzyć maleńki świat atomu, zauważyli, że na poziomie subatomowym podstawowe elementy budowy atomu nie zachowywały się zgodnie z prawami fizyki klasycznej, tak jak większe obiekty.

Zdarzenia z udziałem obiektów w „większym” świecie były przewidywalne, powtarzalne i stałe. Kiedy to legendarne jabłko spadło z drzewa i opadając w stronę środka ziemi, uderzyło w głowę Newtona, jego masa przyspieszała ze stałą siłą. Ale elektrony, jako cząstki, zachowywały się w nieprzewidywalny, niezwykły sposób. Kiedy oddziaływały na jądro atomu i kierowały się w stronę jego środka, zyskiwały i traciły energię, pojawiały się i znikały, a następnie zdawały się znowu pojawiać w innych miejscach bez względu na ograniczenia czasu i przestrzeni.

Czy światy mikro i makro rządzą się zupełnie innymi prawami? Skoro cząstki subatomowe, na przykład elektrony, stanowiły budulec wszystkiego, co istnieje w naturze, to jak mogłyby podlegać jakimś prawom, podczas gdy obiekty z nich złożone podlegałyby prawom zupełnie innym?

Od materii do energii: Cząstki elementarne rozpływają się w powietrzu

Na poziomie elektronów naukowcy mogą zmierzyć właściwości związane z energią, takie jak długość fali, potencjały napięciowe i tym podobne, ale cząstki te posiadają masę, która jest tak nieskończenie mała i tak chwilowa, że prawie nie istnieje.

Właśnie to czyni świat subatomowy tak wyjątkowym. Posiada cechy nie tylko fizyczne, ale także energetyczne. Tak naprawdę, materia na poziomie subatomowym istnieje jako zjawisko chwilowe. Jest tak ulotna, że nieustannie pojawia się i znika, pojawia się w trzech wymiarach i zapada się w nicość – w pole kwantowe, bez przestrzeni, bez czasu – przekształcając się z cząstki (materii) w falę (energię) i odwrotnie. Ale gdzie podziewają się cząstki, kiedy znikają bez śladu?

ZAŁAMANIE FUNKCJI FALOWEJ


Ryc. 1D. Elektron istnieje jako fala prawdopodobieństwa w jednej chwili, a już w następnej pojawia się jako cząstka, by wkrótce zapaść się w nicość i ponownie pojawić się w innym położeniu

Tworzenie rzeczywistości: Energia reaguje na świadomą uwagę

Jeszcze raz przypomnij sobie ten przestarzały model atomu, wykonany z wykałaczek i styropianowych kulek. Czy kiedyś nie kazano nam wierzyć, że elektrony krążą wokół jądra jak planety wokół Słońca? A skoro tak, to mogliśmy wyznaczyć ich położenie, prawda? Odpowiedź brzmi: „tak” – poniekąd – ale wcale nie dla takiej przyczyny, jak sądziliśmy.

Fizycy kwantowi odkryli, że osoba obserwująca (lub mierząca) maleńkie cząstki, z których zbudowany jest atom, wpływa na zachowanie energii i materii. Eksperymenty kwantowe* dowiodły, że elektrony istnieją jednocześnie w nieskończonej liczbie możliwości lub prawdopodobieństw w niewidzialnym polu energetycznym. Ale tylko wtedy, gdy obserwator koncentruje uwagę na jakimś położeniu dowolnego elektronu, ten elektron się pojawia. Innymi słowy, cząstka nie może przejawiać się w rzeczywistości – to znaczy, w zwykłej, znanej nam czasoprzestrzeni – dopóki jej nie obserwujemy2.

Fizyka kwantowa nazywa to zjawisko „załamaniem funkcji falowej” albo „efektem obserwatora”. Obecnie wiemy, że pod wpływem obserwacji następuje specyficzny punkt w czasoprzestrzeni, kiedy wszystkie potencjalne manifestacje obserwowanego elektronu załamują się, przyjmując postać fizycznego zdarzenia. Odkrycie to sprawia, że umysł i materia nie mogą już być uważane za odrębne; są ze sobą nierozerwalnie powiązane, ponieważ umysł subiektywny wywiera wymierny wpływ na obiektywny świat fizyczny.

Czy teraz rozumiesz, dlaczego zatytułowałem ten rozdział „Kwantowe ty”? Na poziomie subatomowym energia reaguje na świadomą uwagę i staje się materią. Jak zmieniłoby się twoje życie, gdybyś nauczył się kierować efektem obserwatora i załamywać nieskończone fale prawdopodobieństwa tak, by stawały się wybraną przez ciebie rzeczywistością? Czy mógłbyś stać się lepszym obserwatorem życia, jakiego pragniesz?

Nieskończona liczba możliwych rzeczywistości czeka na obserwatora

Zastanów się nad tym: wszystko we wszechświecie fizycznym składa się z subatomowych cząstek, takich jak elektrony. Ze swej natury cząstki te, kiedy istnieją jako czysty potencjał, pozostają w stanie falowym dopóty, dopóki nie są obserwowane. Potencjalnie są „wszystkim” i „niczym” – dopóki nie są obserwowane. Istnieją wszędzie i nigdzie – dopóki nie są obserwowane. Stąd wszystko w naszej rzeczywistości fizycznej istnieje jako czysty potencjał.

Jeśli subatomowe cząstki mogą istnieć w nieskończonej liczbie możliwych miejsc jednocześnie, to potencjalnie jesteśmy w stanie powołać do istnienia nieskończoną liczbę możliwych rzeczywistości. Innymi słowy, jeśli potrafisz wyobrazić sobie jakieś zdarzenie w swojej przyszłości, związane z jednym ze swoich pragnień, to ta rzeczywistość już istnieje jako możliwość w polu kwantowym, czekając na twój akt obserwacji. Skoro umysł potrafi wpływać na pojawienie się elektronu, to teoretycznie może również wpływać na pojawienie się każdej możliwości.

To oznacza, że pole kwantowe zawiera rzeczywistość, w której jesteś zdrowy, bogaty i szczęśliwy, i posiadasz wszystkie cechy i umiejętności swego idealnego Ja, które pielęgnujesz w swoich myślach. Nie przerywaj lektury, a przekonasz się, że dzięki świadomej uwadze, gorliwemu stosowaniu nowej wiedzy i regularnym codziennym wysiłkom będziesz mógł – jako obserwator – mocą umysłu załamywać cząstki kwantowe i z licznych subatomowych fal prawdopodobieństwa wywoływać pożądane zdarzenie fizyczne zwane doświadczeniem.

Energia nieskończonych możliwości kształtowana jest jak glina przez świadomość: twój umysł. A skoro cała materia składa się z energii, sensowne wydaje się, iż świadomość (w tym przypadku „umysł”, jak nazywali ją Newton i Kartezjusz) i energia („materia”, zgodnie z modelem kwantowym) są ze sobą tak ściśle powiązane, że stanowią jedność. Umysł i materia są ze sobą całkowicie splątane. Twoja świadomość (umysł) wywiera wpływ na energię (materię), ponieważ świadomość jest energią, a energia ma świadomość. Masz wystarczającą moc, żeby wpływać na materię, ponieważ na najbardziej podstawowym poziomie jesteś energią obdarzoną świadomością. Jesteś uważną materią.

W modelu kwantowym wszechświat fizyczny jest niematerialnym, połączonym, jednolitym polem informacji, potencjalnie wszystkim, ale fizycznie niczym. Kwantowy wszechświat po prostu czeka na świadomego obserwatora (na ciebie albo na mnie), który wpłynie na energię w postaci potencjalnej materii, korzystając z mocy swego umysłu i świadomości (również będących energią), aby fale energetycznych możliwości złączyć w materię fizyczną. Tak jak fala możliwości elektronu manifestuje się jako cząstka w obrębie określonego chwilowego zdarzenia, tak my, obserwatorzy, sprawiamy, że cząstka albo grupa cząstek wywołuje doświadczenia fizyczne w postaci wydarzeń zachodzących w naszym życiu.