Bogowie i Herosi

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Bogowie i herosi. Mity greckie

Joanna Zaręba

Ilustracje: Grzegorz Sobczak

Copyright © 2018 Wydawnictwo RM

All rights reserved

Wydawnictwo RM, 03-808 Warszawa, ul. Mińska 25

rm@rm.com.pl, www.rm.com.pl

Żadna część tej pracy nie może być powielana i rozpowszechniana, w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (elektroniczny, mechaniczny) włącznie z fotokopiowaniem, nagrywaniem na taśmy lub przy użyciu innych systemów, bez pisemnej zgody wydawcy. Wydawnictwo RM dołożyło wszelkich starań, aby zapewnić najwyższą jakość tej książce, jednakże nikomu nie udziela żadnej rękojmi ani gwarancji. Wydawnictwo RM nie jest w żadnym przypadku odpowiedzialne za jakąkolwiek szkodę będącą następstwem korzystania z informacji zawartych w niniejszej publikacji, nawet jeśli Wydawnictwo RM zostało zawiadomione o możliwości wystąpienia szkód. W razie trudności z zakupem tej książki prosimy o kontakt z wydawnictwem: rm@rm.com.pl

Edytor: Justyna Mrowiec

Redaktor prowadzący: Irmina Wala-Pęgierska

Redakcja: Anita Rejch

Korekta: Mirosława Szymańska

Projekt graficzny okładki: Grzegorz Sobczak

Koordynacja produkcji wersji elektronicznej: Tomasz Zajbt

Opracowanie wersji elektronicznej: Marcin Fabijański

Weryfikacja wersji elektronicznej: Justyna Mrowiec

ISBN 978-83-7773-849-8

ISBN 978-83-7773-850-4 (ePub)

ISBN 978-83-7773-851-1 (mobi)

ISBN 978-83-7773-852-8 (pdf)

Spis tresci

O co chodzi z tą mitologią?

Skąd się wziął świat, czyli trudne początki

Zeus – ojciec bogów

Czym się zajmują bogowie olimpijscy?

Mroczny świat podziemny – królestwo Hadesa

Skąd się wzięły pory roku, czyli mit o Demeter i Korze

Co odpowie wyrocznia – nieubłagane przeznaczenie

Bogowie, gwiazdy i planety

Inspirujące muzy

Jakie potwory mieszkają w Grecji?

Potężny Herakles i jego prace

Jak królewna Ariadna pomogła Tezeuszowi pokonać straszliwego Minotaura?

Genialny wynalazca Dedal i jego pechowy syn Ikar

Rozrywkowy Dionizos

Jak pierwsze wybory miss świata doprowadziły do wojny trojańskiej?

Odważny Achilles

Odyseusz powraca do domu z wojny trojańskiej

Miłość silniejsza od śmierci – mit o Orfeuszu i Eurydyce

Wyprawa po złote runo

Prometeusz – zdobywca ognia i przyjaciel ludzi

Puszka Pandory, czyli dlaczego nie należy otwierać podejrzanych pudełek

O co chodzi z tą mitologią?

Jes­teś cie­ka­wy świa­ta? Chcesz go zro­zu­mieć? Za­sta­na­wia cię, dla­cze­go po­go­da, ko­smos i zwie­rzę­ta za­cho­wu­ją się w okre­ślo­ny spo­sób? Je­śli tak, mo­żesz uwa­żać, że masz szczę­ście. Ży­jesz w cza­sach, gdy na­uka po­tra­fi od­po­wie­dzieć na wie­le two­ich py­tań. Na­wet nie mu­sisz wy­cho­dzić z domu i szu­kać naj­bliż­szej bi­blio­te­ki (cho­ciaż go­rą­co to po­le­cam). Wy­star­czy, że uru­cho­misz kom­pu­ter lub na­wet te­le­fon i wpi­szesz szu­ka­ne za­gad­nie­nie do prze­glą­dar­ki in­ter­ne­to­wej.


W sie­ci mo­żesz zna­leźć wszyst­ko – licz­by, de­fi­ni­cje, wy­ja­śnie­nia, a na­wet zdję­cia. A tak­że szyb­ko spraw­dzić, jak wy­glą­da Zie­mia z ko­smo­su, do­wie­dzieć się, dla­cze­go ist­nie­ją pory roku, spraw­dzić, ile waży Księ­życ, albo obej­rzeć fo­to­gra­fie groź­nych wi­ru­sów, wy­ko­na­ne mi­kro­sko­pem elek­tro­no­wym. Jed­nak zdo­by­wa­nie wie­dzy nie za­wsze było ta­kie ła­twe.

Wiesz, że daw­niej lu­dzie wie­rzy­li, że Zie­mia jest pła­ska? Dla nas to śmiesz­ne, ale kie­dyś tech­no­lo­gia nie po­zwa­la­ła na spoj­rze­nie na na­szą pla­ne­tę z or­bi­ty i nikt nie sły­szał o przy­cią­ga­niu ziem­skim. Sta­ro­żyt­ni nie mo­gli wie­dzieć, że z okrą­głej pla­ne­ty miesz­kań­cy nie będą spa­dać w ot­chła­nie ko­smo­su. Cie­kaw­scy Gre­cy za­da­ją­cy trud­ne py­ta­nia mo­gli co naj­wy­żej do­my­ślać się, zga­dy­wać i two­rzyć hi­sto­rie wy­ja­śnia­ją­ce ta­jem­ni­cze zja­wi­ska przy­ro­dy za­cho­dzą­ce do­oko­ła nich. To wła­śnie je­den z ce­lów ist­nie­nia mi­tów – udzie­la­nie od­po­wie­dzi na trud­ne py­ta­nia. Skąd się bio­rą pio­ru­ny, hu­ra­ga­ny i trzę­sie­nia zie­mi? Dla­cze­go lu­dzie umie­ra­ją albo się ro­dzą? Dla­cze­go w ogó­le ist­nie­je na­sza pla­ne­ta i jak to się sta­ło, że po­wsta­ło na niej ży­cie? Od­po­wie­dzi moż­na zna­leźć w mi­tach sta­ro­żyt­nej Gre­cji.

Co ro­bisz, gdy źle się czu­jesz? Pro­sisz o po­moc le­ka­rza. A je­śli trosz­czysz się o swo­ją przy­szłość i na przy­kład chcesz się do­wie­dzieć, jaki kie­ru­nek stu­diów bę­dzie dla cie­bie naj­od­po­wied­niej­szy, szu­kasz in­for­ma­cji w in­ter­ne­cie. Tym­cza­sem sta­ro­żyt­ni Gre­cy pa­ko­wa­li się i ru­sza­li w po­dróż (czę­sto dłu­gą) do naj­bliż­sze­go mia­sta, gdzie miesz­ka­ła wy­rocz­nia na­tchnio­na przez bo­gów. I to wła­śnie ją pro­si­li o po­ra­dę. Przy­znasz, że jed­nak żyje nam się dużo wy­god­niej…

Są też inne py­ta­nia; ta­kie, na któ­re wca­le nie jest nam ła­twiej od­po­wie­dzieć niż sta­ro­żyt­nym Gre­kom. Py­ta­nia, któ­re wszy­scy cza­sa­mi za­da­je­my. Dla­cze­go lu­dzie mu­szą umie­rać? Co się dzie­je z czło­wie­kiem po śmier­ci? Skąd wie­my, że coś jest do­bre albo złe, spra­wie­dli­we albo nie­słusz­ne? Skąd w ogó­le wzię­li się lu­dzie? Po co ist­nie­je­my? Gre­cy za­sta­na­wia­li się nad tym rów­nie czę­sto jak my, a pew­nie na­wet czę­ściej. Żeby wy­jaś­nić so­bie ta­jem­ni­ce świa­ta, wy­my­śla­li mity opo­wia­da­ją­ce o bo­gach, któ­rzy stwo­rzy­li świat i rzą­dzi­li nim, na­da­jąc lu­dziom pra­wa i obo­wiąz­ki. To oni de­cy­do­wa­li o tym, co jest do­bre, a co złe. Mo­gli na­gro­dzić śmier­tel­ni­ka szczę­ściem i bo­gac­twem albo uka­rać cho­ro­bą lub na­wet śmier­cią. To oni usta­no­wi­li pod­ziem­ny świat, do któ­re­go tra­fia­li zmar­li, i osą­dza­li, czy za ży­cia by­li­śmy do­brzy, czy źli. Mity wy­ja­śnia­ły trud­ne spra­wy i po­rząd­ko­wa­ły świat, w któ­rym żyli sta­ro­żyt­ni.

In­nym ro­dza­jem mi­tów są opo­wia­da­nia o he­ro­sach – bo­ha­te­rach, po­tęż­nych wo­jow­ni­kach po­ko­nu­ją­cych po­two­ry i ra­tu­ją­cych bez­bron­nych lu­dzi z opre­sji. Grec­cy he­ro­si przy­po­mi­na­li su­per­bo­ha­te­rów z na­szych fil­mów, ko­mik­sów i ksią­żek. Po­ja­wia­li się w oko­li­cy, za­bi­ja­li drę­czą­cą miesz­kań­ców be­stię i wy­ru­sza­li w dal­szą dro­gę ku no­wym przy­go­dom. Ta­kie opo­wie­ści do­da­wa­ły lu­dziom od­wa­gi i po­zwa­la­ły mieć na­dzie­ję, że za­wsze znaj­dzie się ktoś, kto po­ko­na zło.

Jak wi­dzisz, mity peł­ni­ły wie­le funk­cji – od do­star­cza­nia in­for­ma­cji o hi­sto­rii i spo­so­bie ist­nie­nia świa­ta, przez wy­ja­śnia­nie ta­jem­nic ży­cia ludz­kie­go, do udzie­la­nia du­cho­we­go wspar­cia lu­dziom po­trze­bu­ją­cym na­dziei w trud­nych cza­sach. Oczy­wi­ście czę­sto ich opo­wia­da­nie słu­ży­ło po pro­stu roz­ryw­ce – każ­dy lu­bił po­słu­chać o tym, jak dziel­ny bo­ha­ter wal­czył z okrop­nym lwem lu­do­ja­dem i udu­sił go go­ły­mi rę­ko­ma.

W na­szych cza­sach wie­le mi­tów do­cze­ka­ło się ekra­ni­za­cji. Mo­ty­wy mi­to­lo­gicz­ne wy­stę­pu­ją rów­nież w po­pu­lar­nych grach kom­pu­te­ro­wych i ko­mik­sach. Je­że­li uważ­nie się ro­zej­rzysz, na pew­no do­strze­żesz mo­ty­wy mi­to­lo­gicz­ne w ota­cza­ją­cym cię świe­cie, ję­zy­ku, kul­tu­rze i sztu­ce. Po tylu wie­kach te sta­ro­żyt­ne hi­sto­rie na­dal ro­bią ogrom­ne wra­że­nie.

1

Skąd się wziął świat, czyli trudne początki

Czy cza­sa­mi się za­sta­na­wiasz, skąd się wziął świat? Gre­cy też się nad tym gło­wi­li. Każ­da sta­ro­żyt­na cy­wi­li­za­cja ma swo­ją wer­sję opo­wie­ści o po­wsta­niu świa­ta, ale więk­szość zga­dza się co do jed­nej kwe­stii – na po­cząt­ku nie było ni­cze­go albo ra­czej było zu­peł­ne NIC. Sta­ro­żyt­ni Gre­cy to wła­śnie NIC na­zy­wa­li Cha­osem i uwa­ża­li, że po­wstał on do­pie­ro w mo­men­cie na­ro­dzin świa­ta. To tro­chę dziw­ne, bo sko­ro ni­cość po­wsta­ła na po­cząt­ku, to co było przed­tem? A może wca­le nie było żad­ne­go przed­tem? Kto wie? Po­wi­nie­neś w każ­dym ra­zie wie­dzieć, że cały wszech­świat był wte­dy po pro­stu pu­sty. Je­że­li nic by się nie zmie­ni­ło, to w hi­sto­rii ni­g­dy nie wy­da­rzy­ło­by się nic cie­ka­we­go. Żad­nych bo­gów, żad­nych he­ro­sów, żad­nych lu­dzi, zero przy­gód. Mu­sisz przy­znać, że brzmi to ra­czej nie­atrak­cyj­nie.

 

Na szczę­ście w pew­nej chwi­li coś się sta­ło i z tego ca­łe­go Cha­osu wy­ło­ni­ła się Gaja, czy­li Zie­mia, pierw­sza z grec­kich bo­giń. Co cie­ka­we, Gaja po­wsta­ła sama, nikt jej nie stwo­rzył ani nie uro­dził, nie mia­ła ro­dzi­ców jak inni bo­go­wie. Po pro­stu naj­pierw jej nie było, a za­raz po­tem już była. I cho­ciaż po­ja­wie­nie się Zie­mi było ode­gra­ło waż­ną rolę w hi­sto­rii świa­ta, to nie było jesz­cze ni­ko­go, kto mógł­by się nią cie­szyć. Żad­nych ro­ślin, zwie­rząt, lu­dzi ani na­wet in­nych bo­gów. Nie ist­nia­ło rów­nież błę­kit­ne nie­bo. Do­pie­ro Gaja spra­wi­ła, że się na­ro­dzi­ło i unio­sło nad jej po­wierzch­nią. Nie­bo, po­dob­nie jak Zie­mia, było uzna­wa­ne za bó­stwo, w do­dat­ku bó­stwo ro­dza­ju mę­skie­go, i do­sta­ło imię Ura­nos.

Pa­mię­taj, że cho­ciaż dla nas Zie­mia jest ku­li­stą, błę­kit­ną pla­ne­tą, a zdję­cia zro­bio­ne z or­bi­ty ziem­skiej mogą to ła­two po­twier­dzić, to sta­ro­żyt­ni Gre­cy, nie ma­jąc na­szych moż­li­wo­ści ba­da­nia świa­ta, wy­obra­ża­li ją so­bie jako pła­ski dysk oto­czo­ny wo­da­mi wiel­kiej rze­ki zwa­nej Oke­anos.

Za­tem mamy już zie­mię i nie­bo, czy­li Gaję i Ura­no­sa. Ale kie­dy na­ro­dzi­ła się Gaja, dysk ziem­ski był kom­plet­nie pła­ski – bez mórz ani lą­dów, gór czy do­lin. Do­pie­ro po ja­kimś cza­sie Zie­mia je uro­dzi­ła i jej po­wierzch­nia za­czę­ła wy­glą­dać tak jak te­raz.

Wła­śnie wte­dy na sce­nę wkro­czy­ła ko­lej­na bar­dzo waż­na po­stać grec­kiej mi­to­lo­gii – Eros, czy­li Mi­łość. Eros był jed­nym z naj­po­tęż­niej­szych bo­gów, a jego po­ja­wie­nie się na świe­cie spra­wi­ło, że Gaja i Ura­nos za­pa­ła­li do sie­bie uczu­ciem i zo­sta­li parą. Z ich związ­ku zro­dzi­li się praw­dzi­wi grec­cy bo­go­wie. Jed­nak nie byli to zna­ni ci już pew­nie Zeus, Apol­lo ani Afro­dy­ta – to po­ko­le­nie bo­gów mu­sia­ło jesz­cze po­cze­kać. Naj­pierw bo­wiem na­ro­dzi­ło się sze­ściu po­tęż­nych ty­ta­nów. Jed­nym z nich był wła­śnie Oke­anos, któ­re­go wody opły­wa­ły dysk Zie­mi. Gaja i Ura­nos nie po­prze­sta­li na szó­st­ce po­tom­stwa i wkrót­ce po ty­ta­nach na świat przy­szli trzej jed­no­ocy cy­klo­pi – wła­da­ją­cy pio­ru­na­mi Ar­ges, bły­ska­wi­ca­mi – Ste­ro­pes i grzmo­ta­mi – Bron­tes. Po nich Gaja uro­dzi­ła trzy strasz­ne ol­brzy­my – każ­dy z nich miał sto rąk i wy­jąt­ko­wo gwał­tow­ny cha­rak­ter. Nic dziw­ne­go, że ich oj­ciec Ura­nos nie był z tego za­do­wo­lo­ny i od razu gdy tyl­ko zo­ba­czył swo­ich stu­rę­kich sy­nów, za­czął ich nie­na­wi­dzić.

Tu sy­tu­acja świa­ta moc­no się skom­pli­ko­wa­ła. Ura­nos, nie mo­gąc pa­trzeć na stu­rę­kich, za­mknął ich w głę­bi­nach zie­mi i nie zga­dzał się ich wy­pu­ścić na świa­tło dzien­ne. Gaja nie po­tra­fi­ła znieść krzyw­dy wy­rzą­dzo­nej jej dzie­ciom i chcąc im do­po­móc w wy­rwa­niu się na wol­ność, za­żą­da­ła od ich wol­ne­go ro­dzeń­stwa, żeby po­mści­ły krzyw­dę swo­ich młod­szych bra­ci. Tyl­ko jed­no z nich zgo­dzi­ło się jej po­móc, a był to naj­młod­szy z ty­ta­nów o imie­niu Kro­nos. Nie­na­wi­dził swo­je­go ojca, więc kie­dy mat­ka po­pro­si­ła go o po­moc, chęt­nie się zgo­dził i po­sta­no­wił po­zba­wić ojca wła­dzy. Gaja po­da­ro­wa­ła Kro­no­so­wi ma­gicz­ną broń, sierp do ści­na­nia zbo­ża, i wła­śnie nim Kro­nos oka­le­czył Ura­no­sa i ode­brał mu wła­dzę. Może ci się wy­da­wać, że sierp jest kiep­ską bro­nią. Pa­mię­taj jed­nak, że sta­ro­żyt­ni Gre­cy na co dzień pra­co­wa­li na roli – upra­wia­li zbo­że, któ­re było pod­sta­wą ich po­ży­wie­nia. Na­rzę­dzie, któ­re umoż­li­wia­ło jego zbiór, mia­ło dla nich wiel­ką war­tość. Dla­te­go wła­śnie umie­ści­li je w mi­cie o wal­ce Kro­no­sa z Ura­no­sem. Krew try­ska­ją­ca z rany za­da­nej Nie­bu spły­nę­ła na Zie­mię i oto na­ro­dzi­ło się ko­lej­ne po­ko­le­nie dzie­ci Gai: nim­fy drzew­ne (z całą pew­no­ścią sym­pa­tycz­niej­sze od stu­rę­kich), Ery­nie – bo­gi­nie ze­msty – oraz gi­gan­ci.

No do­brze, a gdzie jest Zeus? Gdzie są inni bo­go­wie, któ­rych tak do­brze zna­my? To wciąż nie pora na nich. Zie­mię cze­ka jesz­cze wie­le za­mie­sza­nia i walk, za­nim na do­bre usta­li się po­rzą­dek, o ja­kim zwy­kle czy­ta­my w mi­tach – z Zeu­sem za­sia­da­ją­cym na szczy­cie góry Olimp, Po­sej­do­nem rzą­dzą­cym mo­rza­mi i Ha­de­sem, wład­cą świa­ta pod­ziem­ne­go. Na ra­zie wła­dzę nad świa­tem prze­jął po Ura­no­sie jego syn Kro­nos. I nie było mu ła­two cie­szyć się zdo­by­tą po­tę­gą. Oka­le­czo­ny Ura­nos ob­ło­żył go strasz­li­wą klą­twą, prze­po­wie­dział, że tak jak on zrzu­cił z tro­nu swo­je­go ojca, tak i jego po­zba­wi wła­dzy wła­sne dziec­ko. Kro­nos nie mógł więc pa­no­wać spo­koj­nie, bo wie­dział, że cze­ka go mar­ny ko­niec. Nie wpły­nę­ło to do­brze na jego cha­rak­ter, dla­te­go Gaja prze­li­czy­ła się, my­śląc, że po zwy­cię­stwie nad Ura­no­sem za­pa­nu­je po­kój i wszy­scy będą szczę­śli­wi.

Nie­ste­ty Kro­nos oka­zał się ty­ra­nem. Jed­ną z jego pierw­szych de­cy­zji jako no­we­go wład­cy było strą­ce­nie swo­ich bra­ci w ot­chła­nie Tar­ta­ru, pod­ziem­ne­go kró­le­stwa. Nowy wład­ca za­cho­wy­wał się tak samo źle jak jego oj­ciec. Zie­mia nie mo­gła pa­trzeć na krzyw­dę swo­ich sy­nów i zbun­to­wa­ła się prze­ciw­ko nie­mu. Jed­nak oba­le­nie go nie było ła­twe. Ty­ran, spo­dzie­wa­jąc się za­ma­chu na sie­bie, po­sta­no­wił, że żad­ne­mu ze swo­ich dzie­ci nie da szan­sy ode­bra­nia mu wła­dzy. Kie­dy jego żona, ty­ta­ni­da Rea, ro­dzi­ła ko­lej­ne dzie­ci, po pro­stu po­ły­kał je w ca­ło­ści, aby nie mo­gły mu za­gro­zić. I tu wła­śnie do­cho­dzi­my do zna­nych nam bo­gów olim­pij­skich. Dzieć­mi Rei i Kro­no­sa byli: De­me­ter – bo­gi­ni płod­no­ści, He­stia – bo­gi­ni ogni­ska do­mo­we­go, Ha­des – przy­szły wład­ca pod­zie­mi, Po­sej­don – przy­szły wład­ca mórz, Hera – przy­szła żona Zeu­sa, a wresz­cie sam Zeus, na­zy­wa­ny Gro­mo­wład­nym.

Rea, oba­wia­jąc się o ży­cie ko­lej­ne­go dziec­ka, po­sta­no­wi­ła wy­wi­kłać się ja­koś z tej pa­skud­nej sy­tu­acji i uda­ła się po po­ra­dę do swo­jej mat­ki Gai. Ta pod­po­wie­dzia­ła jej, żeby spró­bo­wać pod­stę­pu. Kie­dy na­ro­dzi­ło się naj­młod­sze dziec­ko Kro­no­sa, Zeus, Rea nie po­ka­za­ła mu nie­mow­la­ka, a za­miast nie­go po­da­ła mu owi­nię­ty w pie­lu­chy ka­mień. Wy­rod­ne­mu ojcu tak się spie­szy­ło do po­łknię­cia dziec­ka, że zu­peł­nie tego nie za­uwa­żył. W ten spo­sób mały Zeus zo­stał ura­to­wa­ny, a po­nu­ra prze­po­wied­nia Ura­no­sa mo­gła się speł­nić…

2

Zeus – ojciec bogów

Jak już wiesz, na­ro­dzi­ny i pierw­sze dni ży­cia Zeu­sa w ża­den spo­sób nie za­po­wia­da­ły jego póź­niej­szej wspa­nia­łej ka­rie­ry jako ojca bo­gów wła­da­ją­ce­go grzmo­ta­mi i pio­ru­na­mi z wy­so­ko­ści swo­je­go tro­nu na gó­rze Olimp. Zeus od po­cząt­ku nie miał ła­two. Uda­ło mu się unik­nąć zje­dze­nia przez ojca tyl­ko dzię­ki pod­stę­po­wi Rei. Tym­cza­sem ona mu­sia­ła po­szu­kać bez­piecz­ne­go miej­sca dla swo­je­go dziec­ka. Nie mo­gła do­pu­ścić do tego, żeby Kro­nos do­wie­dział się o pod­stę­pie. Gdy­by tyl­ko zna­lazł ma­łe­go Zeu­sa, na pew­no po­żarł­by go tak jak pozo­sta­łych. W koń­cu w jego po­jem­nym żo­łąd­ku wy­lą­do­wa­li już De­me­ter, Ha­des, He­stia, Po­sej­don i Hera. I znów z po­mo­cą w ukry­ciu dziec­ka przy­szła bab­cia Zeu­sa, czy­li Gaja. Mat­ka Zie­mia za­bra­ła pła­czą­ce nie­mow­lę i ukry­ła je na wy­spie Kre­cie na Gó­rze Aj­gej­skiej, czy­li po pro­stu ko­ziej gó­rze. Przy­szłym wład­cą bo­gów za­opie­ko­wa­ły się miesz­ka­ją­ce tam sym­pa­tycz­ne nim­fy, Ad­ra­stea i Io. Ale scho­wa­nie cze­go­kol­wiek przed Kro­no­sem nie było ła­twe. Miał bar­dzo do­bry słuch, więc nim­fy mu­sia­ły nie­ustan­nie po­trzą­sać grze­chot­ka­mi, śpie­wać i ro­bić mnó­stwo ha­ła­su, żeby za­głu­szyć płacz dziec­ka. Poza tym jako naj­waż­niej­szy z bo­gów Kro­nos miał wła­dzę nad wszyst­kim, co ist­nie­je na zie­mi, nie­bie i mo­rzu. Gdy­by tyl­ko ko­ły­ska Zeu­sa zna­la­zła się w wo­dzie, na zie­mi albo w po­wie­trzu, od razu do­wie­dział­by się o tym i z pew­no­ścią przy­był­by na­tych­miast do­koń­czyć swo­je mor­der­cze dzie­ło. Dla­te­go spryt­ne nim­fy po­wie­si­ły ko­szyk z nie­mow­lę­ciem na ga­łę­zi drze­wa, tak że nie fru­wał on w po­wie­trzu, nie pły­wał po wo­dzie ani nie do­ty­kał zie­mi. W ten spo­sób nie znaj­do­wał się we wła­dzy Kro­no­sa, któ­ry nic o nim nie wie­dział.


Naj­młod­szym la­tom Gro­mo­wład­ne­go to­wa­rzy­szy­ły też pew­ne ta­jem­ni­ce. We­dług naj­czę­ściej po­wta­rza­nych hi­sto­rii Ad­ra­stea i Io kar­mi­ły swo­je­go bo­skie­go pod­opiecz­ne­go mio­dem dzi­kich psz­czół oraz mle­kiem po­cho­dzą­cym od kozy Amal­tei. Pew­ne­go razu pod­czas za­ba­wy Zeus, któ­ry już jako ose­sek był nie­zwy­kle sil­ny, uła­mał nie­chcą­cy je­den z jej ro­gów. Żeby wy­na­gro­dzić szko­dę swo­im opie­kun­kom, spra­wił, że zwy­kły kozi róg stał się cu­dow­nym ro­giem ob­fi­to­ści, z któ­re­go moż­na było za­wsze wy­sy­py­wać po­ży­wie­nie – tyle, ile się tyl­ko za­pra­gnę­ło – a ono ni­g­dy się nie koń­czy­ło. Poza tym, kie­dy zo­stał już wład­cą wszyst­kich bo­gów, z wdzięcz­no­ści po­świę­cił ko­zie Amal­tei wi­docz­ny na nie­bie gwiaz­do­zbiór Ko­zio­roż­ca, żeby wszy­scy mo­gli oglą­dać jej wi­ze­ru­nek.

Ist­nie­je jed­nak inna wer­sja tej hi­sto­rii, któ­ra mówi, że Amal­tea nie była wca­le kozą, lecz jed­ną z nimf opie­ku­ją­cych się Zeu­sem. Poza tym ojca bo­gów nie wy­kar­mi­ła koza, ale inne stwo­rze­nie i to bar­dzo nie­zwy­kłe. Przede wszyst­kim mia­ło o wie­le prost­sze imię – Ajks (czy­li po pro­stu Koza). Ajks była jed­nym z dzie­ci boga Słoń­ca – He­lio­sa – i we­dług le­gen­dy wy­glą­da­ła tak prze­ra­ża­ją­co, że na­wet ty­ta­ni bali się na nią spo­glą­dać. A skó­ra na niej była tak twar­da, że kie­dy koza umar­ła ze sta­ro­ści, Zeus spo­rzą­dził z niej wy­jąt­ko­wo od­por­ną tar­czę. Nic dziw­ne­go, że dzię­ki pi­ciu mle­ka ta­kie­go zwie­rzę­cia wy­rósł na do­rod­ne­go mło­de­go boga.

Jest też trze­cia wer­sja, mniej po­pu­lar­na, któ­ra mówi, że mlecz­ną pia­stun­ką dziec­ka była nie koza, ale świ­nia. Może ci się wy­da­wać, że bar­dzo dużo cza­su po­świę­ci­łam na dys­ku­to­wa­nie o ga­tun­ku zwie­rzę­cia da­ją­ce­go mle­ko Zeu­so­wi, ale trze­ba pa­mię­tać, że dla sta­ro­żyt­nych Gre­ków zwie­rzę­ta były nie­zwy­kle waż­ne. Do­star­cza­ły im weł­nę, skó­ry i mię­so na po­ży­wie­nie, poza tym to od nich za­le­ża­ło ży­cie opie­ku­ją­cych się nimi pa­ste­rzy. Każ­dy z bo­gów miał swo­je ulu­bio­ne zwie­rzę, któ­re było do nie­go przy­pi­sa­ne. Na przy­kład zwie­rzę­ciem Zeu­sa był po­tęż­ny orzeł, Po­sej­don spra­wo­wał pie­czą nad koń­mi, Ate­nę sym­bo­li­zo­wa­ła mą­dra sowa, a bo­gi­ni Hera mia­ła swo­je pa­wie i ku­kuł­ki.

Wresz­cie Zeus stał się mło­dzień­cem i po­sta­no­wił prze­stać się ukry­wać. Nad­szedł czas, żeby po­mścić swo­je zje­dzo­ne przez ojca ro­dzeń­stwo i się­gnąć po wła­dzę, o któ­rej mó­wi­ła prze­po­wied­nia. Oczy­wi­ście ła­twiej było po­sta­no­wić, niż zro­bić. Naj­pierw na­le­ża­ło opra­co­wać spryt­ny plan. Z po­mo­cą po­śpie­szy­ła mu ty­tan­ka Me­ty­da, sio­stra jego mat­ki. Me­ty­da była bo­gi­nią roz­trop­no­ści, więc moż­na było li­czyć na to, że w trud­nej sy­tu­acji bę­dzie mia­ła kil­ka do­brych po­my­słów.

Rze­czy­wi­ście Me­ty­da nie za­wio­dła Zeu­sa. Po­szedł­szy za jej radą, bóg udał się do mat­ki i po­pro­sił, żeby przy­ję­ła go do pra­cy na sta­no­wi­sku pod­cza­sze­go swo­je­go ojca. Za­da­niem pod­cza­sze­go było roz­le­wa­nie pod­czas uczt na­po­jów do kie­li­chów go­ści, pil­no­wa­nie, żeby ni­g­dy nie za­bra­kło trun­ków, oraz opie­ka nad piw­nicz­ką z na­po­ja­mi. W ten spo­sób Zeus uzy­skał do­stęp do na­po­jów, któ­re pił Kro­nos. Pew­ne­go razu do mio­do­we­go trun­ku swo­je­go ojca do­dał lek wy­wo­łu­ją­cy wy­mio­ty i kie­dy Kro­nos wziął łyk, strasz­nie go ze­mdli­ło. Pró­bu­jąc ulżyć so­bie w cho­ro­bie, za­czął wy­mio­to­wać i od razu zwró­cił ka­mień, któ­ry kie­dyś po­łknął, my­śląc, że to Zeus. Za­raz po ka­mie­niu tą samą dro­gą na świat po­wró­ci­li jego star­si bra­cia i sio­stry. Oka­za­ło się, że cały czas żyli i do­ra­sta­li w żo­łąd­ku swo­je­go ojca. Gdy zo­sta­li uwol­nie­ni, od­czu­wa­li wo­bec Zeu­sa taką wdzięcz­ność, że zde­cy­do­wa­li się wspo­móc go w wal­ce.

 

Woj­na była cięż­ka i trwa­ła dzie­sięć lat. Kro­no­sa po­pie­ra­li jego bra­cia ty­ta­ni pod wo­dzą naj­sil­niej­sze­go z nich, Atla­sa, a po stro­nie Zeu­sa wal­czy­ło jego ro­dzeń­stwo. Wresz­cie, nie mo­gąc prze­wa­żyć sza­li zwy­cię­stwa, Zeus po­sta­no­wił uwol­nić z pod­zie­mi uwię­zio­ne tam dzie­ci Gai – po­tęż­nych cy­klo­pów i strasz­li­wych stu­rę­kich. To wła­śnie od wdzięcz­nych za po­moc cy­klo­pów bo­go­wie do­sta­li swo­ją nie­zwy­kłą broń. Ha­des otrzy­mał hełm nie­wi­dzial­no­ści, Po­sej­don – trój­ząb wstrzą­sa­ją­cy zie­mią i mo­rzem, a Zeus – grom i bły­ska­wi­cę, któ­rych uży­wał w bi­twach prze­ciw ty­ta­nom.

Dzię­ki no­wej po­tęż­nej bro­ni Zeus – wspie­ra­ny przez stu­rę­kich i cy­klo­pów – po­ko­nał Kro­no­sa i ty­ta­nów. We­dług jed­nej z wer­sji mitu Zeus ska­zał więk­szość ty­ta­nów na uwię­zie­nie w świe­cie pod­ziem­nym, a we­dług in­nej ze­słał ich za karę do jed­nej z naj­da­lej wy­su­nię­tych wysp obec­nej Wiel­kiej Bry­ta­nii. Je­że­li kie­dyś wy­bie­rzesz się na Wy­spy Bry­tyj­skie, mo­żesz spraw­dzić, czy gdzieś tam nie ukry­wa­ją się ja­cyś ty­ta­ni. Jed­na z naj­cięż­szych kar przy­pa­dła Atla­so­wi. Jako naj­sil­niej­szy z ty­ta­nów mu­siał od tej pory pod­trzy­my­wać na wła­snych ple­cach całe nie­bo. Co gor­sza, nie mógł so­bie zro­bić ani chwi­li prze­rwy. Pod­czas wa­ka­cji mo­żesz się rów­nież wy­brać do miej­sco­wo­ści Del­fy w Gre­cji, gdzie po­dob­no na­dal spo­czy­wa ka­mień, któ­ry wy­padł z gar­dła Kro­no­sa.

Cho­ciaż po­ko­na­ni ty­ta­ni już ni­g­dy po­tem nie spra­wia­li kło­po­tów bo­gom, woj­na się nie za­koń­czy­ła. Mimo że Gaja po­pie­ra­ła ze­mstę wnu­ka, to nie chcia­ła się zgo­dzić, żeby jej dzie­ci znów zo­sta­ły uwię­zio­ne. Dla­te­go spró­bo­wa­ła uwol­nić ty­ta­nów, tym ra­zem wez­wa­ła na po­moc inne swo­je dzie­ci – gi­gan­tów oraz strasz­li­we­go po­two­ra Ty­fo­na. Z wszyst­kich po­ko­na­nych do tej pory przez Zeu­sa wro­gów Ty­fon był naj­trud­niej­szym prze­ciw­ni­kiem. We­dług jed­ne­go z opi­sów ten w po­ło­wie czło­wiek, a w po­ło­wie be­stia był tak ol­brzy­mi, że czę­sto ude­rzał gło­wą o uno­szą­ce się na nie­bie gwiaz­dy. Za­miast pal­ców u rąk miał po sto smo­czych łbów, skrzy­dła u ra­mion, a jego oczy ci­ska­ły pło­mie­nie. Kie­dy za­czął rzu­cać we wro­gów ca­ły­mi gó­ra­mi, więk­szość bo­gów, z wy­jąt­kiem Zeu­sa i Ate­ny, ucie­kła, gdzie pieprz ro­śnie, a kon­kret­nie do Egip­tu. Ty­fo­no­wi pra­wie uda­ło się po­ko­nać Zeu­sa. Ode­brał mu broń i po­ra­niw­szy go do­tkli­wie, za­mknął w ja­ski­ni. Żeby upew­nić się, że bóg nie uciek­nie, za­brał mu jego mię­śnie nóg i scho­wał je w bez­piecz­nym miej­scu. Na szczę­ście dla Zeu­sa ta nie­bez­piecz­na przy­go­da skoń­czy­ła się do­brze, gdyż spryt­ny Her­mes, bo­ski po­sła­niec i opie­kun wsze­la­kich zło­dziei, od­na­lazł te mię­śnie, wy­kradł i zwró­cił Zeu­so­wi. Dzię­ki temu Zeus mógł znów przy­stą­pić do wal­ki, bo­ha­ter­sko mio­ta­jąc w Ty­fo­na pio­ru­na­mi ze swo­je­go la­ta­ją­ce­go ry­dwa­nu. Prze­ra­żo­ny i zmę­czo­ny po­twór spró­bo­wał uciecz­ki, ale Zeus go do­go­nił i zrzu­cił mu na gło­wę całą górę. Przy­gnie­cio­ny Ty­fon nie mógł już ucie­kać i na­dal tkwi uwię­zio­ny pod cię­ża­rem skał, a góra, któ­rą przy­gniótł go Zeus, wy­plu­wa pło­mie­nie wy­dy­cha­ne przez be­stię. Nie mu­sisz mi wie­rzyć. Je­że­li chcesz, mo­żesz to sam spraw­dzić. Ta góra znaj­du­je się we Wło­szech i jest wul­ka­nem o na­zwie Etna. Je­że­li do­brze się jej przyj­rzysz, może uda ci się zo­ba­czyć wy­sta­ją­cy spod ka­mie­ni ka­wa­łek po­two­ra.

Po­ko­na­nie Ty­fo­na za­koń­czy­ło woj­nę na do­bre. Bo­gom po­zo­sta­ło już tyl­ko po­dzie­lić się wła­dzą. A po­nie­waż trud­no im się było zde­cy­do­wać, kto i czym ma się za­jąć, cią­gnę­li losy. Po­sej­don wy­lo­so­wał pa­no­wa­nie nad mo­rza­mi, Ha­des otrzy­mał pod­ziem­ne kró­le­stwo zwa­ne Tar­ta­rem (to samo pod­zie­mie, w któ­rym kie­dyś uwię­zie­ni byli cy­klo­pi i stu­rę­cy), a Zeus do­stał górę Olimp i wła­dzę nad nie­bem, pio­ru­na­mi i błys­ka­wi­ca­mi, a tak­że głów­ną wła­dzę nad wszech­świa­tem. W ten spo­sób na świe­cie zo­stał usta­lo­ny zu­peł­nie nowy po­rzą­dek, a czas wo­jen bo­gów za­koń­czył się na za­wsze.