Skarb matkiTekst

Oznacz jako przeczytane
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Powiadają, że latem, w upalny dzień, w okolicy południa, ziemia się otwiera i skarby się suszą na słońcu. Dawne skarby, które ktoś przed laty zdobył – na wojnie, albo i gdzie indziej – w ziemi zakopał, a potem sam gdzieś w szerokim świecie przepadł i zaginął bez śladu.

Nieraz i dziś się komuś przytrafia, że gdy spojrzy od strony wsi na dalekie pola czy łąki, zobaczy złota plamę, wiązkę złotych iskier, połyskujących tajemniczo z jakiegoś miejsca pod lasem. Rzuca wtedy wszystko i pędzi w tamtą stronę.

– Skarby! – myśli sobie. – Skarby się dziś suszą! – Pozbieram wszystko i będę bogaczem!

Ale gdy zziajany i zasapany dobiega do tego miejsca, nic w nim nie znajduje. Zniknęły złote blaski i promienie – może tam najwyżej jakaś kępka jaskrów czy łubinu żółtego pod lasem rośnie i nic więcej.

– Oj, do licha, nie zdążyłem! Już się ziemia zamknęła! A mało brakowało! Może za rok się uda? – myśli.

Takie to opowieści wędrują z ust do ust – nic dziwnego, że ludzie ciągle skarbów szukają.