Zaręczyny na wieży Eiffla

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Jennie Lucas
Zaręczyny na wieży Eiffla

Tłumaczenie:

Janusz Maćczak

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Było szare deszczowe popołudnie. Emma Hayes jadąca piętrowym autobusem przez centrum Londynu położyła dłoń na lekko zaokrąglonym brzuchu.

Dziecko.

Od dziesięciu tygodni starała się odsuwać od siebie tę nadzieję. Nawet dziś rano udała się do lekarza pełna wątpliwości i niepokoju, ale doktor wskazał na ekran USG i powiedział:

– Widzi pani to bicie maleńkiego serca?

– Naprawdę jestem w ciąży? – upewniła się. – I z dzieckiem wszystko w porządku?

– Oczywiście – potwierdził z szerokim uśmiechem. – Rzekłbym, że to wręcz podręcznikowa ciąża. Może pani już spokojnie powiadomić męża.

„Męża”, pomyślała teraz z goryczą, odchylając się na oparcie fotela autobusu. Jakże by chciała, żeby ktoś taki czekał na nią w jej małym domku i ucałował ją z radości na wieść o dziecku. Ale wbrew temu, co powiedziała lekarzowi, nie miała męża.

Tylko pracodawcę. Mężczyznę, który przed niemal trzema miesiącami przespał się z nią raz w szaloną, namiętną noc. Potem o zimnym świcie obudziła się sama w jego wielkim łóżku – tym, które słała mu przez minionych siedem lat i prasowała pościel.

Wyjrzała przez okno na mijany Royal Albert Hall przy Kensington Road i otarła łzy. Nie powinna płakać. Właściwie czuła się szczęśliwa. Tyle czasu sądziła, że nigdy nie zajdzie w ciążę. To istny cud.

Tylko że…

Gardło się jej ścisnęło.

Cesare Falconeri nigdy nie będzie prawdziwym ojcem dla dziecka. Ten seksowny włoski miliarder i playboy ma w życiu tylko dwie pasje: rozwijanie hotelowego imperium i uwodzenie pięknych kobiet. Z tego drugiego uczynił rodzaj sportu, tak jak inni mężczyźni uprawiają futbol czy golf.

Dzięki męskiemu urokowi podbijał serca supermodelek i młodych spadkobierczyń fortun, a potem beztrosko je porzucał. Emma dobrze o tym wiedziała, gdyż jako jego gospodyni wręczała im rano prezenty po przygodach na jedną noc. Zazwyczaj były to róże i kupowane hurtowo zegarki Cartiera.

Emma od siedmiu lat – odkąd zaczęła pracować jako pokojówka w nowojorskim hotelu Cesarego – była beznadziejnie zakochana w tym mężczyźnie i starannie to przed nim kryła.

„Panno Hayes, prawie nic o tobie nie wiem – mawiał z uśmiechem. – Jestem ci wdzięczny za to, że nigdy nie zanudzasz mnie opowieściami o swoim prywatnym życiu”.

Trzy miesiące temu wróciła z pogrzebu macochy w Teksasie. Cesare zastał ją zapłakaną w kuchni. Przyglądał jej się przez chwilę, a potem ją objął.

Być może zamierzał ją tylko pocieszyć. Ale ostatecznie tamtej nocy skończyli w łóżku i odebrał jej dziewictwo, które wbrew wszelkiej nadziei zachowywała tylko dla niego. Sprawił, że jej szary, pusty świat eksplodował feerią barw.

A dziś, w ten deszczowy listopadowy dzień, wydarzył się nowy cud, równie szokujący i nieoczekiwany. Okazało się, że Emma nosi jego dziecko.

Gdyby tylko mogła uwierzyć, że ten playboy potrafi się zmienić i pokochać ją tak, jak ona kocha jego.

Cesare i miłość? – zreflektowała się gorzko. To śmieszne. Nie umiał wytrwać przy żadnej z przelotnych kochanek nawet do śniadania, a co dopiero mówić o założeniu rodziny!

A jednak odkąd obudziła się sama w łóżku w tamten chłodny poranek i zorientowała się, że Cesare wyjechał, utrzymywała nienaganny porządek w jego rezydencji w Kensington, mając wciąż nadzieję, że on się tam zjawi. Od jego sekretarki dowiedziała się, że przed dwoma dniami wrócił do Londynu. Jednak zamiast przyjechać do domu, zatrzymał się w apartamencie swojego hotelu Falconeri przy Trafalgar Square.

Emma zrozumiała, że chce jej tym samym powiedzieć, że ona nie znaczy dla niego ani trochę więcej niż potok modelek i gwiazdek filmowych przepływający nieustannie przez jego łóżko.

Ale istniała jedna zasadnicza różnica. Żadnej z tych kochanek nie zrobił dziecka. Idąc do łóżka z Emmą, inaczej niż zwykle, nie zabezpieczył się. Uwierzył, kiedy zapewniła go tamtej nocy, że nie może zajść w ciążę.

Zacisnęła dłonie na poręczach fotela autobusu. Kiedy Cesare dowie się o dziecku, niewątpliwie uzna, że celowo skłamała, by go usidlić.

Znienawidzi mnie, pomyślała.

Więc mu nie mów, podszepnął jej tchórzliwy głos w głowie. Przyjmij tę posadę w Paryżu. On nie musi o niczym wiedzieć.

Ale przecież nie uda jej się utrzymać w sekrecie ciąży.

Wysiadła z autobusu przy imponującym hotelu Falconeri i osłaniając głowę torebką przed ulewnym deszczem, wbiegła do holu. Przywitała ochroniarza i wjechała windą na dziewiąte piętro. Drżąc ze zdenerwowania, przeszła korytarzem do apartamentu Cesarego. Nie zajmował całego piętra. Mieszkali tu także goście, których stać było na płacenie tysięcy funtów za dobę. Niepewnie zapukała do drzwi. Otworzyły się gwałtownie. Podniosła wzrok.

– Cesare… – zaczęła.

Ale nie ujrzała szefa, tylko piękną młodą kobietę w skąpej bieliźnie. Serce przeszył jej lodowaty sztych, gdy rozpoznała Olgę Łukin, sławną modelkę, z którą Cesare spotykał się w ubiegłym roku.

– O co chodzi? – rzuciła Olga znudzonym tonem.

– Czy zastałam pana Falconeriego? – wyjąkała Emma.

– A kim jesteś?

– Jego… gospodynią.

Kobieta wyraźnie się odprężyła.

– Bierze prysznic. Coś mu przekazać? Nie ma sensu, żebyś czekała. Zaraz wychodzimy. – Blondynka z leniwym uśmiechem spojrzała w głąb apartamentu na łóżko ze skotłowaną pościelą i dodała scenicznym szeptem: – Po jeszcze jednym numerku.

Emma poczuła się nagle przy tej oszałamiającej piękności kompletnym zerem. Była niska, pulchna, nijaka i niezbyt ładna, a jej długie czarne włosy, gdy nie upinała ich w kok, wyglądały, jakby od lat nie widziały fryzjerki. Zaczerwieniła się z upokorzenia. Jak mogła choć przez chwilę się łudzić, że Cesare ją poślubi? Tamtej nocy przespał się z nią niewątpliwie wyłącznie z litości.

Potrząsnęła głową, powstrzymując łzy.

– Nie, nie mam dla niego żadnej wiadomości.

– A więc żegnam – rzuciła opryskliwie modelka i zaczęła zamykać drzwi, lecz w tym momencie z łazienki wyłonił się Cesare.

Emmie zamarło serce. Widziała go po raz pierwszy od tamtej nocy. Miał na sobie tylko ręcznik owinięty wokół bioder. Przystanął i spiorunował wzrokiem Olgę.

– Co ty tu robisz? – rzucił gniewnie. Potem spostrzegł Emmę i drgnął. – Witam, panno Hayes – powiedział.

Panno Hayes? Przecież już od pięciu lat zwracał się do niej po imieniu!

Po tak długim czasie ukrywania swego uczucia w Emmie coś pękło. Spojrzała na niego, na Olgę i zmiętą pościel.

– Czy chcesz mi w ten sposób pokazać moje miejsce w szyku? – spytała gorzko. – Co się z tobą stało, Cesare?

Zrozpaczona odwróciła się i pobiegła korytarzem.

– Panno Hayes! – zawołał za nią, a potem: – Emmo!

Nie zatrzymała się. Chciała jak najszybciej wpaść do windy, gdzie będzie mogła wybuchnąć płaczem.

A potem natychmiast wyjedzie do Paryża. Zapomni na zawsze o Cesarem. I o głupich marzeniach o ojcu jej dziecka, przytulnym domu i szczęśliwej rodzinie. O mężczyźnie, który odwzajemniłby jej miłość.

Z furią otarła łzy. Dlaczego musiała zajść w ciążę akurat z Cesarem Falconerim? Dlaczego nie była ostrożniejsza?

Usłyszała za plecami jego szorstkie przekleństwo i tupot bosych stóp. Zanim dotarła do windy, dogonił ją, chwycił za ramię i odwrócił do siebie.

– O co ci chodzi? – zapytał.

– Spaliśmy ze sobą, nie pamiętasz? – rzuciła, usiłując mu się wyrwać.

Puścił ją, zaskoczony jej ostrym tonem.

– To nie wyjaśnia twojego zachowania.

– Wybacz, że przeszkodziłam ci w miłosnej schadzce!

– To wcale nie… Nie mam pojęcia, co Olga robi w moim mieszkaniu. Widocznie jakoś zdobyła klucz i weszła, kiedy brałem prysznic. Zerwałem z nią przed kilkoma miesiącami.

– W to akurat mogę uwierzyć – wydusiła Emma przez łzy. – Porzucasz każdą kobietę, gdy już się z nią prześpisz.

– Czy kiedykolwiek obiecałem ci coś więcej? – spytał szorstko.

– Nie – przyznała.

Cesare zawsze był brutalnie szczery. Żadnego zaangażowania, żadnych obietnic na przyszłość.

A jednak niemal każda jego zdobycz łudziła się, że w jej przypadku będzie inaczej, że jest dla niego kimś wyjątkowym. Dopóki po upojnej nocy nie budziła się rano sama łóżku, a potem Emma przynosiła jej śniadanie i pożegnalny prezent od Cesarego.

Wzięła głęboki wdech.

– Przyszłam, żeby… o czymś ci powiedzieć.

Zacisnął szczęki.

– Domyślam się, że zamierzasz wyznać mi miłość. Nie rób tego. Nigdy nie okazywałaś mi uczuć i sądziłem, że trzyma cię przy mnie tylko praca.

Emma niemal wybuchnęła mu w twarz histerycznym śmiechem. Och, gdyby wiedział, że przez wszystkie te lata zapracowywała się wyłącznie z miłości do niego. Myślała o nim tuż po przebudzeniu i kiedy późno w nocy znużona padała na łóżko. Liczyły się dla niej tylko jego potrzeby i oczekiwania.

– To była jasna sytuacja – mówił dalej. – Dlatego tak dobrze się nam układało. Lubiłem cię i szanowałem. Myślałem o nas jako o dobrych przyjaciołach.

Przyjaciołach. Emma mimo woli zerknęła na jego muskularną, opaloną na brąz klatkę piersiową. Przełknęła nerwowo. Trudno byłoby jakiejkolwiek kobiecie oprzeć się męskiemu urokowi Cesarego.

– A teraz zamierzasz to zniszczyć – powiedział z wyrzutem. – Zjawiłaś się tutaj, by mi oznajmić, że nie potrafisz zapomnieć naszej nocy. Chociaż oboje przyrzekliśmy, że ona niczego między nami nie zmieni, chcesz mi wyznać, że rozpaczliwie mnie kochasz. – Zmarszczył brwi. – Uważałem cię za wyjątkową, ale, jak widać, nie różnisz się od innych kobiet.

 

Te okrutne słowa zdruzgotały Emmę tak, że przez moment nie mogła odetchnąć. Zmusiła się, by spojrzeć mu w oczy.

– Byłabym głupia, gdybym cię pokochała – rzekła cicho. – Zbyt dobrze cię znam. Ty nigdy nikogo nie obdarzysz uczuciem.

– A więc nie kochasz mnie? – spytał z nadzieją. Jego spojrzenie złagodniało. – Nie chcę cię stracić. Jesteś niezastąpiona. Tylko ty potrafisz utrzymać w moim domu nienaganny porządek. Potrzebuję cię.

To jeszcze głębiej ją zraniło. Zależy mu na niej jedynie jako na gospodyni.

Kiedy przed trzema miesiącami wziął ją w ramiona i całował namiętnie, cały jej świat na zawsze się odmienił. Ale stosunek Cesarego do niej najwyraźniej pozostał taki sam. Ten mężczyzna nadal oczekiwał tylko tego, żeby była jego sprawną służącą.

Owszem, tamtej nocy przyrzekła mu, że nic między nimi się nie zmieni. Ale nie mogła dotrzymać tej obietnicy teraz, kiedy zaszła w ciążę. Po tylu latach milczenia nie potrafiła dłużej tłumić swoich uczuć. Wezbrały w niej żal, cierpienie i coś jeszcze.

Gniew.

– To dlatego uciekłeś ode mnie przed trzema miesiącami? – rzekła. – Bałeś się, że rozpaczliwie się w tobie zakocham?

– Wcale nie uciekłem – zaprzeczył z irytacją.

– Obudziłam się sama – przypomniała mu niewzruszenie. – Pożałowałeś, że się ze mną przespałeś.

Zacisnął usta.

– Nigdy by do tego nie doszło, gdybym wiedział, że jesteś dziewicą. Ale nie ma powodu, żeby jedna lekkomyślna noc zniszczyła nasz ustalony od dawna układ. Jesteś najlepszą gospodynią, jaką kiedykolwiek miałem, i chcę, aby tak pozostało. Zapomnijmy o tamtym incydencie. On nie miał znaczenia. Ty byłaś smutna, a ja próbowałem cię pocieszyć. To wszystko.

Ta kropla przepełniła czarę goryczy.

– Rozumiem – rzuciła Emma. – Więc mam wrócić do prasowania twoich koszul i sprzątania domu. A ilekroć przypomnę sobie, że odebrałeś mi dziewictwo, powinnam być wdzięczna uprzejmemu pracodawcy, który pocieszył mnie w potrzebie. Cóż za poświęcenie z twojej strony!

Cesare spojrzał na nią, zarówno zły, jak i zszokowany.

– Nigdy dotąd nie mówiłaś tak do mnie. Co w ciebie wstąpiło?

Twoje dziecko! – chciała odpowiedzieć. Ogarnął ją gniew.

– Na litość boską, czy uważasz, że ja w ogóle nie mam uczuć?

Zacisnął pięści i odetchnął głęboko.

– Owszem, taką miałem nadzieję.

Serce Emmy ścisnął bolesny skurcz.

– Cóż, przykro mi, ale nie jestem robotem, chociaż to dla ciebie niedogodne – odparła, hamując łzy. – Gdybyś mnie tylko wysłuchał…

– Dla mnie nic między nami się nie zmieniło, rozumiesz?

A jednak się zmieniło, tylko jeszcze o tym nie wiesz, pomyślała. Nie chciała oznajmić mu o ciąży na hotelowym korytarzu. Zwilżyła językiem wargi.

– Możemy porozmawiać gdzieś na osobności?

– Dlaczego? Zamierzasz wyznać mi dozgonną miłość? – spytał szyderczo. – Zapewnić, że właśnie ty na nowo obudzisz we mnie uczucie? Opowiedzieć o swoim marzeniu, że ci się oświadczę i staniemy na ślubnym kobiercu? Do licha, powinnaś znać mnie na tyle, by wiedzieć, że nigdy się nie zmienię, ani dla ciebie, ani dla żadnej innej. Udało ci się jedynie zniszczyć naszą przyjaźń. Nie wiem nawet, jak zdołamy utrzymać relację zawodową…

– Sądzisz, że po tym, co się stało, będę w ogóle chciała pozostać twoją gospodynią?

– Czyli nie zamierzasz dotrzymać przyrzeczenia? – spytał z wyrzutem.

Wzdrygnęła się na myśl, jak by zareagował, gdyby się dowiedział, że nieświadomie złamała także o wiele ważniejsze zapewnienie: że nie może zajść w ciążę.

Ale jak ma mu o tym powiedzieć? Jak może oznajmić tę wspaniałą nowinę o dziecku na korytarzu hotelu, gdy Cesare mierzy ją pogardliwym wzrokiem? Gdyby tylko mogli wrócić do jego mieszkania. Ale nie – tam czeka ta wyzywająca blondynka w negliżu!

Emma pojęła nagle z przeraźliwą jasnością, że w życiu Cesarego nie ma miejsca na dziecko. Ani na nią – z wyjątkiem szorowania jego podłóg i prasowania koszul.

– Jeżeli nie możemy powrócić do dawnego układu… – zaczął z poirytowaną miną.

– To co wtedy? – przerwała mu. – Grozisz mi, że mnie zwolnisz?

Spojrzała w przystojną, arogancką twarz tego mężczyzny, którego od tak dawna darzyła miłością, i ogarnęła ją wściekłość na własną naiwność i głupotę. Jak mogła go kochać i łudzić się, że zdoła zmienić jego naturę playboya?

– A gdybym zaoferował ci podwojenie wynagrodzenia? – zapytał.

Spojrzała na niego zszokowana.

– Chcesz mi zapłacić za tamtą noc?

– Nie – odparł zimno. – Za to, żebyś o niej zapomniała.

W oczach Emmy zakręciły się palące łzy. Oczywiście, on proponuje jej pieniądze. Dzięki nim zawsze osiąga to, czego chce.

W milczeniu przecząco potrząsnęła głową.

– To jak mamy rozwiązać tę sytuację? – wykrzyknął. – Czego ode mnie oczekujesz?

Z sercem pełnym żalu podniosła na niego wzrok. Czego oczekuje? Tego, że pokocha ją i ich dziecko.

– Więcej, niż jesteś w stanie mi dać – szepnęła.

Wiedział, że ona nie mówi o pieniądzach. Zrobił krok ku niej.

– Emmo…

– Zapomnij o tym – rzekła i cofnęła się. Drżała na całym ciele. Obawiała się, że zaraz wybuchnie płaczem. Opanowała się jednak. Musi być silna, dla dziecka. – Mam już dość bycia twoją niewolnicą – oświadczyła i nie czekając na odpowiedź, pobiegła do windy.

W drzwiach odwróciła się i spojrzała na tego mężczyznę, którego kocha od siedmiu lat i którego dziecko nosi, chociaż on o tym nie wie.

Szedł ku niej korytarzem swojego hotelu wartego miliard dolarów.

– Wracaj – warknął. Oczy błysnęły mu gniewnie. – Jeszcze nie skończyłem z tobą rozmawiać.

Emma poczuła nagle, że ta scena jest niemal zabawna – w tragiczny, rozdzierający serce sposób.

– To ja próbowałam z tobą porozmawiać, ale mi nie pozwoliłeś. Byłeś taki przerażony, że wypowiem owe dwa słowa – roześmiała się gorzko. – Więc zamiast tego usłyszysz jedno. Odchodzę.

I rozdzieliły ich zamykające się drzwi windy.

ROZDZIAŁ DRUGI

„Mam już dość bycia twoją niewolnicą”.

Gdy drzwi windy zamknęły się za Emmą, w głowie Cesarego wciąż rozbrzmiewały jej pogardliwe słowa.

„Oczekuję więcej, niż jesteś w stanie mi dać”, powiedziała też.

I odeszła.

Nie potrafił w to w uwierzyć.

To prawda, w ciągu minionych kilku miesięcy myślał raczej o tym, by ją zwolnić. Ale obiecał sobie, że tego nie zrobi – przynajmniej dopóki ona nie zacznie sobie roić o jakimś ich związku. Po tylu latach nie chciał jej stracić.

Nie spodziewał się, że Emma odejdzie. To on zawsze porzucał kobiety. Przynajmniej do czasu, gdy…

Odepchnął od siebie tę myśl. Wrócił korytarzem, mijając apartamenty hotelowe zamieszkane przez bogatych gości. Skrzywił się. Bogacze. Czasami nienawidził ich wszystkich, chociaż stał się jednym z nich.

Stanął przed swoimi drzwiami. Uświadomił sobie, że nie ma klucza i jest ubrany tylko w ręcznik wokół bioder. W każdej chwili ktoś mógł mu zrobić kłopotliwe zdjęcie i dołączyć do innych niedyskrecji na jego temat krążących w internecie. Zirytowany, walnął otwartą dłonią w drzwi.

Otworzyła mu Olga, nadal w negliżu, z papierosem w ręce.

– W tym hotelu się nie pali – burknął, mijając ją. – Zgaś go.

Zaciągnęła się głęboko i zdusiła papieros na dnie szklanki.

– Jakieś kłopoty ze służbą? – zapytała przymilnie.

– Jak się tu dostałaś?

– Mówisz takim tonem, jakbyś nie był zadowolony, że mnie widzisz – rzekła, wydymając wargi, i podeszła do niego, kołysząc kusząco biodrami.

Cesare niemal pożałował, że Olga już go nie pociąga. Wtedy nie wpakowałby się w tarapaty z Emmą. Nie potrafił nadal myśleć o Emmie wyłącznie jako o pracownicy, bez względu na to, jak bardzo by chciał. Ilekroć zamykał oczy, widział ją nagą w swoim łóżku.

„Nie martw się, nie mogę zajść w ciążę – wyszeptała tamtej nocy. – Zapewniam cię, to niemożliwe”.

A on jej uwierzył. Jeden jedyny raz w życiu przespał się z kobietą bez zabezpieczenia się.

Zacisnął zęby. Liczył, że po trzech miesiącach rozłąki ta chłodna, rozsądna, pozbawiona emocji Emma zapomni o tamtej nocy.

Ale nie zapomniała. Ani on.

Do diabła!

– Od dawna nie sfotografowano cię z żadną inną kobietą – zaświergoliła Olga. – To może znaczyć tylko jedno: tęskniłeś za mną tak, jak ja za tobą. Było nam razem wspaniale, prawda?

– Nie – odparł sucho. – Proszę, ubierz się i wyjdź.

Zamrugała zaskoczona.

– Żartujesz? Nie możesz mnie odesłać. Wciąż cię kocham!

Cesare przewrócił oczami.

– Pozwól mi zgadnąć. Zaczynasz wychodzić z obiegu jako modelka, więc gotowa jesteś zrezygnować z tej pracy, bogato wyjść za mąż, urodzić dwójkę dzieci, a potem resztę życia spędzić na kupowaniu biżuterii i futer.

Olga oblała się rumieńcem i Cesare wiedział, że trafił w sedno. Rozbawiłoby go to, gdyby nie zdarzało się aż nazbyt często.

Zatrzepotała rzęsami.

– Żadna kobieta nie rozumie cię tak jak ja. I żadna nigdy cię tak nie pokocha.

Otworzył drzwi, wziął jej ubranie i pantofle i wyrzucił na korytarz.

– Jeszcze pożałujesz! – syknęła wściekle, mijając go.

– Nie sądzę – odparł chłodno i zamknął za nią drzwi.

Przez chwilę stał bez ruchu. Ogarnęły go smutek i znużenie. Stracił Emmę. Zachowała się jak inne kobiety, więc potraktował ją tak samo jak tamte.

Problem jednak w tym, że w istocie ona się od nich różni.

Może lepiej, że tak się stało, pomyślał. Sprawy między nimi zaszły zbyt daleko. Niebezpiecznie daleko.

Skrzywił się i zrzucił ręcznik. Wyjął z szafy czarne spodnie i koszulę, trochę pogniecione. Zabrakło Emmy, żeby należycie je wyprasowała.

Poznał jej wartość, odkąd zaczęła pracować w jego nowojorskim hotelu na Park Avenue. Kierowała personelem najwyższego piętra, gdzie mieszkał, ilekroć przebywał w tym mieście. Wywarły na nim wrażenie jej skrupulatność i uczciwość w pracy, gdy po roku została asystentką głównego administratora. Powołał ją na stanowisko administratorki nowo otwartego w Londynie hotelu Falconeri. Obecnie zaś nadzorowała pracę personelu jego rezydencji w Kensington.

Lecz była dla niego kimś więcej niż podwładną. W przeciwieństwie do jego innych pracowników czy nawet przyjaciół, nie pozwalała mu się zdominować. Stała się jego zaufaną doradczynią, niemalże członkiem rodziny. Mógł zawsze na nią liczyć.

Trzy miesiące temu poprosiła nieoczekiwanie o wolny weekend i wyjechała. Trzeciego dnia Cesare po powrocie o drugiej w nocy z niezbyt satysfakcjonującej randki zastał Emmę siedzącą samotnie w ciemnej kuchni z nieotwartą butelką tequili w ręce.

– Co się stało? – zapytał.

– Właśnie wróciłam z pogrzebu macochy w Teksasie – odpowiedziała szeptem.

– Przykro mi – rzekł niezręcznie. – Kochałaś ją?

Przecząco potrząsnęła głową.

– Przez lata wspomagałam Marion finansowo, lecz to nie zmieniło jej złej opinii o mnie. Uważała mnie za niewiele wartą. – Emma westchnęła drżąco. – I miała rację. Jestem tylko służącą, niewidzialną jak duch. Nawet na łożu śmierci mi nie przebaczyła.

Cesare nigdy nie widział Emmy tak pełnej goryczy i poczucia winy.

– Co miałaby ci przebaczyć?

Emma nie odpowiedziała, tylko spoglądała na niego długo, a potem odwróciła głowę.

– Zostałam teraz zupełnie sama.

Cesarego ogarnęło bolesne współczucie. Sam nosił w sercu podobną ranę, nigdy całkowicie niezaleczoną. Podszedł do Emmy i ujął ją pod brodę.

– Emmo, nie jesteś sama – powiedział.

A potem…

Zamierzał ją tylko pocieszyć, lecz sytuacja wymknęła się spod kontroli. Pamiętał smak ust Emmy, widok nagiego ciała, a potem swój szok, gdy zorientował się, że został jej pierwszym kochankiem.

Różniła się kompletnie od wszystkich kobiet, z którymi dotąd sypiał. Nie chodziło tylko o jej naturalność, staromodny kok czy pulchność, tak odmienną od wygłodzonej chudości modelek. Rzecz przede wszystkim w tym, że ją szanował. Właściwie wręcz lubił.

Ale gdyby wiedział, że była dziewicą, nigdy nie zdecydowałby się na…

Owszem, zdecydowałbym się, przyznał w duchu, przypominając sobie gorące pocałunki Emmy, gładkość jej ciała.

Gwałtownie potrząsnął głową. Cena za rozkosz, jakiej zaznał, była zbyt wysoka. Obudziwszy się wtedy rano, uświadomił sobie, jak wielki błąd popełnił. Bowiem jego miłosne przygody kończyły się zawsze w taki sam sposób: niezręcznym pożegnalnym pocałunkiem oraz bukietem róż i podarowanym w prezencie kosztownym złotym zegarkiem, wręczanymi zwykle właśnie przez Emmę.

 

Zacisnął zęby na wspomnienie udręczonego wyrazu jej pobladłej twarzy, gdy zobaczyła Olgę w bieliźnie stojącą przy łóżku. Zmięta pościel w rzeczywistości nie była świadectwem miłosnych igraszek, tylko jego bezsennej nocy po rozmowie telefonicznej z biurem filii firmy w Azji. Oczywiście, Emma o tym nie wiedziała, ale dlaczego miałby się przed nią tłumaczyć? To nie on jest winien, tylko reszta świata udająca, że słowa „wieczna miłość” są czymś więcej niż tylko komunałem z pocztówki walentynkowej.

Był pewien, że Emma nic do niego nie czuje, a ta ich noc była dla niej tylko ucieczką od żałoby. Nie spodziewał się, że porzuci pracę u niego i odejdzie.

Wyjrzał przez okno na ciemniejący jesienny zmierzch. W gruncie rzeczy wyświadczyła mi tym przysługę, powiedział sobie. Nie mogłaby nadal być zarazem moją przyjaciółką i kochanką, a w dodatku jako gospodyni poznała wszystkie moje sekrety.

W zamyśleniu potarł kark. Przecież był dla niej dobrym pracodawcą. Płacił jej godziwie, liczył się z jej zdaniem, pozostawiał jej swobodę prowadzenia domu. A jeśli chodzi o to, co zdarzyło się między nimi tamtej nocy – no cóż, jest tylko mężczyzną…

Ale teraz ona ukarała go za tę chwilę słabości, odchodząc od niego.

– Świetnie, niech idzie – warknął. – Nie będę się tym przejmował.

Tylko że jednak się przejmował.

Przeklinając siebie, ruszył do drzwi.

Emma ze znużeniem wyszła ze stacji metra przy Kensington High Street. Przeciskając się przez tłum przechodniów na chodniku, ocierała policzki mokre od deszczu. Tak, to z pewnością deszcz. Przecież nie płakałaby z powodu Cesarego.

Nawet nie dał jej szansy oznajmienia mu, że zostanie ojcem. Zastała go w pokoju hotelowym z jego byłą dziewczyną, modelką. Musi więc sama wychować dziecko.

Odetchnęła głęboko i wyprostowała się. Poradzi sobie. Zadzwoni do Alaina Boucharda i przyjmie tę posadę w Paryżu.

Minęła sklep z pieczonymi pierogami. Zapach przypomniał jej grille urządzane przez ojca, kiedy była dzieckiem. Niemal usłyszała jego głos: „Uda ci się, córeczko. Jesteś silniejsza, niż sądzisz”.

Ledwie pamiętała matkę, która osierociła ją w wieku czterech lat. Ale tata zawsze był przy niej. Uczył ją wędkowania, opowiadał jej bajki przed snem, pomagał w odrabianiu zadań domowych. Kiedy jako nastolatka ciężko zachorowała, wziął nocne nadgodziny w fabryce, żeby opłacić lekarstwa.

Serce się jej ścisnęło. Właśnie na takiego ojca zasługuje jej dziecko – a nie na Cesarego Falconeriego, który tylko raz w życiu obdarzył kobietę miłością, a potem stracił ją w tragicznym wypadku i odtąd nie jest zdolny kochać nikogo oprócz siebie.

Koniec z romantycznymi iluzjami i fałszywymi nadziejami, powiedziała sobie. Nie pozwoli, by Cesare skrzywdził dziecko tak jak ją.

Dotarła do wspaniałej rezydencji Falconeriego – pałacu z białej cegły, który kosztował go łącznie z renowacją dwadzieścia milionów funtów. Przez lata pracowała tutaj, czekając, aż zacznie naprawdę żyć.

Rozbrzmiał jej w głowie szorstki głos macochy: „Samolubna dziewczyno. To ty powinnaś była umrzeć”.

Owo wspomnienie wciąż wywoływało w niej ból. Odepchnęła je. To Marion zrujnowała życie mojemu ojcu. Ja nie zawiniłam. Czasami myślała jednak, że to jej wina. Gdyby tylko ojciec nadal żył. On zawsze wiedział, jak należy postąpić.

Przeszła przez bramę. Przypomniała sobie pierwsze spotkanie z Alainem Bouchardem przed sześcioma miesiącami, tutaj, w ogrodzie przed domem. Zjawił się pijany, gotowy wszcząć bójkę z Cesarem, swoim byłym szwagrem, którego obwiniał o śmierć siostry. Na szczęście Cesare przebywał w interesach w Berlinie. Emma wiedziała, że nigdy nie przebolał tragicznej śmierci Angélique przed dziesięcioma laty.

Emma mogła wtedy wezwać policję. Tego oczekiwała od niej reszta personelu rezydencji. Ale widząc udręczoną twarz Alaina, zaprosiła go do środka na herbatę i pozwoliła mu się wygadać.

Następnego dnia Alain Bouchard przysłał jej kwiaty z dołączonym zgrabnym liścikiem, w którym przepraszał za swój pijacki wybryk.

Wystukała kod przy drzwiach i weszła do budynku. Był ciemny, pusty i ponury jak grobowiec. Nie mieszkał tu na stałe nikt ze służby.

Zbyt wiele czasu spędziła w tym miejscu. Ale to się już skończyło. Odłożyła torebkę, zdjęła płaszcz i wbiegła po schodach, przeskakując po dwa stopnie. Spakuje się i natychmiast wyjedzie do Francji. W drodze do swojej sypialni na końcu korytarza ściągnęła i rzuciła na podłogę ładną sukienkę, którą kupiła kiedyś w idiotycznej nadziei, że wywrze wrażenie na Cesarem. Na podróż pociągiem włoży wygodne ubranie: czarne spodnie i zwykłą bluzkę. Za trzy godziny będzie już w Paryżu.

Zapaliła się mała lampka przy jej łóżku. Emma odwróciła się zaskoczona i zobaczyła Cesarego. Siedział w fotelu przy marmurowym kominku. Odruchowo zasłoniła się, gdyż miała na sobie tylko majtki i biustonosz.

– Co ty tu robisz, do licha?

– Mieszkam tutaj – przypomniał jej. – Wyszłaś z hotelu, zanim mogliśmy omówić pewną ważną kwestię.

– Skąd… – zaczęła i urwała.

Przecież nie mógł wiedzieć o dziecku. A ona już nie zamierzała mu powiedzieć.

Cesare wstał i spojrzał na nią z góry.

– Postanowiłem nie przyjąć twojej rezygnacji. Chcę mieć cię tutaj, przy sobie.

Przez chwilę wpatrywali się w siebie w półmroku sypialni. Emma opuściła ręce, nie próbując się dłużej zasłaniać. Przecież już widział ją nagą. I ona nic dla niego nie znaczy ani nigdy nie będzie znaczyć.

– Nie zostanę tutaj – odparła.

– Tylko dlatego, że przespaliśmy się ze sobą? Chodzi ci o jedną głupią noc?

– Nie. – Spojrzała na niego i rzekła dobitnie: – Kocham cię, Cesare.

Drgnął.

– Nieprawda. Brak ci erotycznego doświadczenia. Dlatego mylisz miłość z seksem.

– A ty nie? – odparowała.

Nie musiał odpowiadać. Cały świat znał jego tragiczną historię. Ożenił się młodo i kochał głęboko żonę, piękną francuską spadkobierczynię majątku, która zmarła trzy lata po ślubie.

A wraz z nią umarło jego serce.

Emma wiedziała o tym, lecz mimo to jeszcze do niedawna pozwalała sobie na nadzieję…

Odsunęła się od niego gniewnie. Z górnej półki szafy zdjęła starą walizkę należącą niegdyś do jej ojca. Otworzyła ją i sięgnęła do szafy po swoje ubrania. Cesare chwycił ją za ręce i powstrzymał.

– Emmo, proszę.

„Proszę?”. Nigdy wcześniej nie wypowiedział do niej tego słowa. Spojrzała na niego.

– Pozwól mi odejść. Tak będzie lepiej dla nas obojga.

– Nie potrafię – odrzekł cicho. – W moim życiu jest tak niewiele osób, którym ufam. Które znają mnie tak jak ty. Właśnie dlatego wiem, że nie możesz naprawdę mnie kochać.

Serce jej się ścisnęło. Miał rację w jednym. Rzeczywiście znała go lepiej niż inni. Wiedziała, że nie jest tym bezdusznym człowiekiem, za jakiego świat go uważa.

Zapragnęła pogładzić go po nieogolonym policzku, wyszeptać słowa pociechy. Ale skrywała przed nim sekret – to, że nosi w sobie jego dziecko. I jej przemilczenie jest największym kłamstwem kobiety wobec mężczyzny.

„Dlaczego w ogóle sądziła pani, że nie może zajść w ciążę? – zapytał ją ginekolog. – Owszem, przebyta w dzieciństwie choroba nowotworowa, zwłaszcza rak jajników, niekiedy powoduje komplikacje. Lecz w pani przypadku nic takiego nie zaszło”.

Cara. – Przystojna twarz Cesarego przybrała niemal błagalny wyraz. – Przecież tyle razy żartowaliśmy razem, że nie jestem wart miłości żadnej uczciwej kobiety. Dlatego musisz rozumieć, że to, co czujesz, to nie miłość, a tylko fizyczne pożądanie.

Emma zesztywniała. Tak bardzo się mylił. Nie miał pojęcia, jak głęboko zranił ją widok półnagiej Olgi w jego mieszkaniu. A nawet jeśli tym razem z nią nie spał, wiedziała, że były w jego życiu inne kobiety. Mnóstwo kobiet. I zawsze będą.

Wyswobodziła ręce. Nie muszę dalej tak żyć, pomyślała. Spędzać bezsennych nocy, nasłuchując odgłosów z sypialni Cesarego, gdy zabawia się z kolejną dziewczyną, o której wkrótce zapomni. Mam już dość.

Ta decyzja była jak promień słońca i powiew świeżego powietrza po latach więzienia.

– Nie chcę cię już kochać – wyszeptała.

Spróbował się uśmiechnąć.

– Sama widzisz…

– Czy zdajesz sobie sprawę, że w ciągu siedmiu lat nigdy nie wzięłam sobie wolnego dnia, z wyjątkiem tego niedawnego pogrzebu? Prawie wcale nie poznałam Londynu, nie byłam nawet w British Museum.