Ostatnie dni królowychTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Spis treści

Karta tytułowa

Karta redakcyjna

Wstęp

Królowa nie żyje, niech żyje królowa!

Zniszczone marzenie

Kleopatra

Aleksandria, sierpień, rok 30 p.n.e.

Pierre Renucci

Zamordowana morderczyni

Agrypina Młodsza

Baje w Zatoce Neapolitańskiej, marzec, rok 59

Jean-Louis Voisin

Stracona królowa

Brunhilda

Renève, rok 613

Xavier de Marchis

Energia sędziwego wieku

Eleonora Akwitańska

Poitiers, 31 marca 1204 roku

Georges Minois

Bardzo chrześcijańska śmierć

Izabela Katolicka

Medina del Campo, 26 listopada 1504 roku

Marie-France Schmidt

Dekapitacja królowej

Maria Stuart

Fotheringhay, 8 lutego 1587 roku

Didier Le Fur

Śmierć w samotności

Katarzyna Medycejska

Blois, 5 stycznia 1589 roku

Jean-François Solnon

Długa agonia

Anna Austriaczka

Paryż, 20 stycznia 1666 roku

Simone Bertière

Urodzić się protestantką i umrzeć katoliczką

Krystyna Wazówna

Rzym, 19 kwietnia 1689 roku

Didier Le Fur

Śmierć dla przykładu

Maria Teresa Habsburg

Wiedeń, 29 listopada 1780 roku

Jean-Paul Bled

Z Trianon na szafot

Maria Antonina

Paryż, 16 października 1793 roku

Jean Sévillia

Zemsta syna

Katarzyna II Wielka

Petersburg, 6 listopada 1796 roku

Lorraine de Meaux

Dwie śmierci cesarzowej

Józefina de Beauharnais

Rueil-Malmaison, 29 maja 1814 roku

Jean Tulard

Odejście udręczonej i błądzącej duszy

Elżbieta Bawarska, nazywana Sissi

Genewa, 10 września 1898 roku

Jean des Cars

Koniec pewnej epoki

Wiktoria

Osborne House, wyspa Wight, 22 stycznia 1901 roku

Arnaud Teyssier

Przeklęta królowa

Draga Obrenović

Belgrad, 11 czerwca 1903 roku

Jean-Christophe Buisson

Droga krzyżowa ostatniej carycy

Aleksandra Fiodorowna

Jekaterynburg, 17 lipca 1918 roku

Irina de Chikoff

Ostatnia cesarzowa

Eugenia de Montijo

Madryt, 11 lipca 1920 roku

Éric Anceau

Sześćdziesiąt lat wewnętrznego mroku

Maria Charlotta Koburg

Zamek Bouchout, 19 stycznia 1927 roku

Jean-Louis Thiériot

Niesprawiedliwa śmierć

Królowa Astryda

Küssnacht am Rigi, 29 sierpnia 1935 roku

Pascal Dayez-Burgeon

Noty biograficzne autorów

Indeks

Okładka


Tytuł oryginału:

Les Derniers Jours des reines

Pod redakcją:

Jean-Christophe Buisson

Jean Sévillia

Projekt okładki i stron tytułowych:

Anna Damasiewicz

Redaktor prowadząca:

Aleksandra Janiszewska

Redakcja:

Jolanta Karaś

Redaktor techniczny:

Agnieszka Matusiak

Korekta:

Ewa Grabowska, Teresa Kępa

Indeks:

Lech Gawryś

Żródła ilustracji:

wikimedia commons

Copyright © by Dressler Dublin Sp. z o.o., Ożarów Mazowiecki 2020

Copyright © by Le Figaro Histoire/Perrin, un département d’Edi8, 2015

Published by arrangement with Lester Literary Agency

Wydawca Bellona

ul. Hankiewicza 2, 02-103 Warszawa

tel. +48 22 620 42 91

Zapraszamy na stronę Wydawnictwa

www.bellona.pl

Księgarnia internetowa

www.swiatksiazki.pl

Dołącz do nas na Facebooku

www.facebook.com/Wydawnictwo.Bellona

Dystrybucja

Dressler Dublin Sp. z o.o.

05-850 Ożarów Mazowiecki, ul. Poznańska 91

e-mail: dystrybucja@dressler.com.pl

tel. 22 733 50 31/32

www.dressler.com.pl

ISBN 978-83-11-15921-1

Skład wersji elektronicznej

pan@drewnianyrower.com

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20

Wstęp
Królowa nie żyje, niech żyje królowa!

Niektóre stereotypy, wciąż powielane, zyskują powszechny rozgłos i w ten sposób zniekształcają prawdę historyczną. Na przykład Grecja nie jest tylko – a i to wydaje się dyskusyjne – „państwem, które wymyśliło demokrację”, lecz także miejscem, gdzie powstał i rozwinął się reżim dyktatorski, tak też Francja nie jest jedynie państwem praw człowieka i Wielkiej Rewolucji. To także obszar, gdzie rozwijał się, nie bez zmian i ulepszeń na przestrzeni ośmiu wieków, harmonijny system monarchiczny. Część Francuzów lubi o tym pamiętać, nie tracąc żadnej okazji, by wyrazić przywiązanie do monarchii czy choćby fascynację nią. Uwielbienie to – o dziwo – obejmuje również Anglię, odwiecznego wroga Francji, a każdy jubileusz, małżeństwo, każdy chrzest w królewskiej rodzinie wzbudzają entuzjazm mało przystający do państwa, które dwa wieki wcześniej wysłało na szafot swojego króla. Chyba że rzecz ma się inaczej i Francuzi próbują w ten sposób oczyścić sumienie; wyrażając skruchę za zbrodnie swoich przodków, oddają hołd trwałości monarchii sąsiadów po drugiej stronie kanału La Manche.

Takie mniej lub bardziej świadome przywiązanie do monarchii wyraża zapewne uczucia symboliczne, nostalgiczne czy historyczne, ale również wiele mówi o wątpliwościach, które ogarniają naród francuski. Nie rozumiejąc do końca, dokąd zmierzają, współcześni Francuzi pocieszają się tym, skąd pochodzą. Wyjaśnienie tego zjawiska okazuje się wielowątkowe. Do dziś Wersal, zamki nad Loarą czy okres rządów generała de Gaulle’a, republikańskiego monarchy absolutnego, wzbudzają zachwyt. Przejawów fascynacji jest więcej: nadzwyczajna oglądalność, jaką zyskują programy prowadzone przez Stéphane’a Berna czy Francka Ferranda[1], oraz niespotykane zainteresowanie artykułami zachwalającymi zalety monarchii, które ukazują się w niewątpliwie republikańskich gazetach czy czasopismach. Nie sposób również nie przypomnieć o francuskich sukcesach wydawniczych biografii znanych osobistości lub królewskich dynastii, które napisali Jean-Christian Petitfils (m.in. Ludwika XIV, Ludwika XVI, Madame de Montespan), Jean des Cars (m.in. Ludwika II Bawarskiego, Franciszka Józefa i Sissi) czy Simone Bertière (m.in. Marii Antoniny, Julesa Mazarina, Ludwika Burbona).

W roku 2014 zespół historyków pod kierownictwem Patrice’a Gueniffeya opublikował Ostatnie dni królów[2], które także odniosły duży sukces wydawniczy. W przedmowie uznany biograf Napoleona przypominał, jak bardzo francuscy monarchowie na wzór największego spośród nich, Ludwika XIV („Odchodzę, ale państwo będzie trwać”), dbali o przekazywanie władzy. Troszczono się również o „stosowne królewskie umieranie”, które podnoszono niemal do rangi religijnego obrzędu. Zgodnie z prawem salickim, wykluczającym kobiety z dziedziczenia tronu, trudno sobie wyobrazić stworzenie podobnego dzieła prezentującego ostatnie dni francuskich królowych: według średniowiecznego aforyzmu „lilie nie pracują ani przędą”. O ile wiele z nich cieszyło się przywilejami królowych, nieliczne sprawowały oficjalną władzę. Były, przynajmniej niektóre, zręcznymi doradczyniami. Niektóre miały mężów, którzy słuchali ich rad (Maria Antonina, cesarzowa Eugenia, Katarzyna Medycejska), poglądy innych okazały się bardziej rozbieżne (Józefina de Beauharnais, Małgorzata de Valois, która nawet wypowiedziała wojnę swojemu mężowi, Henrykowi IV!).

 

W innych państwach i w różnych epokach wyglądało to inaczej. Z tego właśnie powodu wyjątkowo interesujące wydawało nam się pokazanie, przez pryzmat ostatnich dni władczyń, schematu rządów sprawowanych przez kobiety od starożytności po wiek XX. Tragiczny los niektórych skutkował czasami poważnymi konsekwencjami: Kleopatra, nie chcąc podporządkować się Oktawianowi (przyszłemu Augustowi), wybrała śmierć, jednak wcześniej pomogła rozszerzyć wpływy Cesarstwa Rzymskiego, pierwszego światowego mocarstwa, poza granice Europy. Namawiając swojego męża, króla Serbii Aleksandra, do sojuszu z Austrią, Draga Obrenović nie tylko przyspieszyła jego upadek i zabójstwo, lecz także doprowadziła do zniknięcia dynastii Obrenoviciów, co skutkowało dziesięcioletnim kryzysem, który zakończył się wybuchem pierwszej wojny światowej.

Pracując nad tą książką, staraliśmy się zachować równowagę między poszczególnymi stuleciami. Nowożytność kojarzy się ze złotym okresem królowania kobiet, z czasami panowania takich postaci jak Katarzyna Medycejska, Katarzyna II Wielka, Maria Teresa Austriaczka czy Krystyna Wazówna. Wszystkie były prawdziwymi „kobietami stanu”, potrafiły rządzić samodzielnie lub zręcznie wykorzystując poparcie pierwszego ministra czy mądrego doradcy (Mazarin, Potiomkin, Kaunitz, Oxenstierna). Jednak również w starożytności, średniowieczu oraz czasach współczesnych żyły królowe, które zmieniały historię Europy. Naszym pragnieniem było także jednakowe przedstawienie sytuacji w poszczególnych państwach. Kraj pochodzenia – czasami także religia – nie zawsze determinują obszar sprawowania władzy. Szkotka Maria Stuart została królową Francji, Niemka Alicja Hessen-Darmstadt – cesarzową Rosji, Hiszpanka Eugenia de Montijo – cesarzową Francuzów, zaś belgijska księżniczka Maria Charlotta – arcyksiężną Austrii, a potem cesarzową Meksyku. Dlatego też postanowiliśmy opisać koleje losu wybitnych kobiet, które urodziły się lub zmarły w Londynie, Petersburgu, Wiedniu, Rzymie czy Belgradzie, ale także nad brzegiem Nilu, w samym sercu lasów Austrazji, w piwnicy domu Ipatiewa w Jekaterynburgu lub za wilgotnymi murami Conciergerie w Paryżu. Historia staje się czasami lekcją geografii oraz podróżą w czasie. Ponadto, w czasach gdy dobrze widziane jest wyrażanie uznania dla mieszania się i otwierania granic między państwami, bardzo pożyteczne wydaje się przypomnienie o międzynarodowej kulturze wiodącej prym na dworach i salonach dawnych ustrojów, dla których idea europejska nie była ani pustym sformułowaniem, ani abstrakcją. Posiadała ona inny wymiar niż administracyjny, biurokratyczny, ekonomiczny, który próbuje zaistnieć na Starym Kontynencie od ponad siedemdziesięciu lat.

Pragnęliśmy, aby nasze opowieści – stanowiące część tej wielkiej, powszechnej historii – były rzetelne, potwierdzone naukowo, ale zarazem żywe i przystępne. Dlatego też zaprosiliśmy do współpracy autorów niekiedy pomijanych czy lekceważonych przez niektórych fachowców pod pretekstem, że mają czelność łączyć treść i formę, erudycję i styl. Niektórzy są specjalistami, których prace zyskały powszechne uznanie, inni to historycy czy dziennikarze, których pasja jest widoczna zarówno w wykonywanym zawodzie, jak i sposobie patrzenia na współczesny świat.

Historia jest tragiczna, jak przekazał nam Raymond Aron. Według Hobbesa, „człowiek człowiekowi wilkiem”. W przypadku kobiet jest tak właśnie, gdy to one sprawują rządy. W brutalnej walce o przywództwo również władczynie odegrały niebagatelną rolę. W prezentowanych dwudziestu opowieściach znajdują się sceny morderczych tortur (Brunhilda), samobójstwa (Kleopatra), zabójstwa (Sissi, Draga Obrenović), matkobójstwa (Agrypina), dekapitacje (Maria Stuart, Maria Antonia), egzekucje bez procesu (ostatnia caryca). Czyżby chodziło o sprawiedliwość dziejową? Warto przypomnieć, że w repertorium zbrodni Agrypina i Katarzyna II potrafiły dowieść swoich umiejętności.

Równolegle do tych wszystkich tragicznych śmierci na uwagę zasługują także ostatnie chwile tych, które nie straciły życia od ciosu nożem czy na gilotynie i u kresu swoich dni z godnością, w zaciszu prywatnych komnat i publicznie, podejmowały ostatnią walkę, tym razem ze śmiercią. Jak nie być pod wrażeniem postawy tych królowych, odsuniętych od władzy z powodu podeszłego wieku, zmęczenia czy szaleństwa, wykluczonych czy skazanych na przymusową izolację (Wiktoria, Eugenia de Montijo, Eleonora Akwitańska...)? Jak nie czuć swoistej fascynacji wobec tak silnego pragnienia wszystkich tych władczyń trwałego zapisania się w pamięci potomnych? Kobiet uzbrojonych w wiarę i nadzwyczajną wolę walki – czasami do końca życia – przeciwko chorobie (Katarzyna Medycejska, Anna Austriaczka, Katarzyna II Wielka...)? Zupełnie jakby istniała pewna forma dostojności podczas ostatniej podróży, która byłaby przywilejem zasiadających na tronie i pozwalałaby im odchodzić w iście królewski sposób. Nawet jeżeli ostatnie dni królowych mogłyby wydawać się nam banalne, to te władczynie nigdy nie są „normalne”. „W moim końcu jest mój początek” – oto motto wybrane przez Marię Stuart na długo przed egzekucją.

Ani oświecenie, ani nadzwyczajne tempo postępu, ani zakrojony na szeroką skalę proces demokratyzacji mas nie zdołały położyć kresu zasadom królewskości. Będąc symbolem tradycji, która nie może zginąć, godność królewska umiała przywdziać szaty nowoczesności. Przyniosło to najrozmaitsze konsekwencje, także niekorzystne. Koniec z tajemnicą, sekretami, przemilczaniem, które niegdyś były nieodłącznie związane ze sprawowaniem królewskiej władzy. Zakończyła się epoka, kiedy to wiedza ludu o władcach ograniczała się do tekstów zawartych w parenetycznych kronikach, czasami ujawnianych po śmierci panującego. Początkowo zachowywano jedynie wspomnienia (archiwa, iluminacje, dzieła drukowane), następnie wizerunki (portrety), potem poznawano wybrane fragmenty z życia osób prominentnych (osobiste wspomnienia od czasów panowania Ludwika XIV, prasa, doniesienia). Wiek XIX ujawnił prawdziwy wygląd rządzących (fotografia), natomiast XX pozwolił odkrywać rzeczywistość w czasie realnym ‒ głos przez radio oraz prezencję i osobowość dzięki telewizji. Mamy zatem możliwość poznania wielu detali z życia, miłości i śmierci księżniczek i królowych, czasami stawianych w równym szeregu z innymi znanymi postaciami show-biznesu czy sportu. Cóż za kontrast między skromnie opisywaną przez kronikarzy śmiercią Agrypiny czy Brunhildy a tragicznym końcem Lady Diany śledzonym niemal na żywo przez mass media, nieustannie zatroskane tym, by błyskawicznie przekazywać społeczeństwu „święte” informacje o tym, co się dzieje w wielkim świecie!

Czy w takich warunkach istnieje jeszcze możliwość, by członkowie rodzin królewskich nadal się wyróżniali i roztaczali podobną aurę jak ich przodkowie? Zapewne tak. Nic się nie zmieniło dla królowych godnych tego imienia ‒ od XVI wieku i sentencji Elżbiety I, którą w biografii Marii Stuart cytuje Stefan Zweig[3]: „My, książęta, jesteśmy wyeksponowani niczym na scenie na wzrok i ciekawość całego świata. Najdrobniejsza plamka na naszym ubraniu zostaje zauważona, najmniejsza niezręczność w zachowaniu szybko wychwycona i dlatego powinniśmy szczególnie dbać, by nasze postępowanie zawsze było odpowiednie i szlachetne”.

Jean-Christophe Buisson i Jean Sévillia

1 Stéphane Bern jest dziennikarzem specjalizującym się w tematyce związanej z monarchią i szlachectwem, prowadzi programy w radiu i telewizji. Franck Ferrand ‒ pisarz, dziennikarz radiowy, zajmujący się historią (przyp. red.).

2 Patrice Gueniffey (red.), Les Derniers Jours des rois, Paryż 2014.

3 Stefan Zweig, Maria Stuart, tłum. Maria Wisłowska, Warszawa 1974.

Zniszczone marzenie

Kleopatra

Aleksandria, sierpień, rok 30 p.n.e.

Śmierć Kleopatry, legendarna scena znana z historii powszechnej, wieńczy polityczny, a zarazem sentymentalny mit, którego główną bohaterką jest królowa Egiptu, wyniosła i uwodzicielska, u boku Marka Antoniusza – równie zauroczonego jej wdziękiem, co uzależnionego od picia. Wersja kinowa historii zapewne znacząco przyczyniła się do tej popularności. Zwłaszcza od momentu pojawienia się na ekranie innego niezwykłego duetu, Richarda Burtona i Elizabeth Taylor, którzy wcielili się w historyczną parę w filmie reżyserowanym przez Josepha Mankiewicza. Jednak mit, w sensie etymologicznym – kłamstwo, sięga znacznie dalej, zrodził się bowiem z gloryfikacji zwycięzcy nad Antoniuszem, Oktawiana, genialnego polityka, który zostanie pierwszym cesarzem rzymskim i przyjmie tytuł Augusta. Rzeczywistość okazuje się inna. Kleopatra była królową państwa podporządkowanego władcom Rzymu i ich ciągłym kłótniom. Najpierw w Cezarze, potem w Marku Antoniuszu znalazła dwóch potężnych protektorów, dzięki którym Egipt stał się uprzywilejowanym sojusznikiem, aż do czasu, gdy Oktawian położył kres jej panowaniu i dynastii Ptolemeuszy.


Malowidło z Herkulanum przedstawiające prawdopodobnie królową Kleopatrę

Chcąc zrozumieć koniec, należy przypomnieć początki. Kiedy Kleopatra VII została królową w roku 51 p.n.e., Egipt dynastii Lagidów[4] był ostatnim z wielkich królestw okresu hellenistycznego, któremu początek dało efemeryczne imperium Aleksandra Wielkiego. Jednak samo królestwo Egiptu, wstrząsane przez wieki wewnętrznymi kryzysami, od dawna przestałoby istnieć bez protektoratu Rzymu, któremu zależało na jego przetrwaniu. Także Kleopatra mogła szybko popaść w zapomnienie. Już w 49 roku p.n.e. została bowiem obalona przez swoją siostrę Arsinoe i brata Ptolemeusza XIII. Rok później, dzięki interwencji Cezara i niemal przez przypadek, odzyskuje władzę. Ścigając pokonanego pod Farsalos Pompejusza, Cezar dotarł do Aleksandrii, gdzie jego wróg chciał znaleźć schronienie. Czekała tam jednak na niego śmierć. Doradcy młodego Ptolemeusza XIII, pragnąc przypodobać się nowemu władcy Rzymu, doprowadzili do ścięcia Pompejusza. Błędna kalkulacja. Cezar postanowił wykorzystać okazję, by zmienić formę protektoratu nad Egiptem na swoją korzyść, i wymusił pojednanie między Ptolemeuszem a Kleopatrą. Jednak ród Ptolemeusza nie wyraził na to zgody, doprowadzając do wojny, którą ostatecznie wygrał Cezar w marcu roku 47 p.n.e.

Pozostawało doprowadzić do stworzenia w Egipcie uległego rządu. Kleopatra była dobrą kandydatką, pod warunkiem że uwolni się ją od wrogów w rodzinie. Ptolemeusz XIII zginął w walce, zatem Cezar musiał jedynie wysłać Arsinoe do Rzymu i zgodnie z tradycją zaaranżować ślub młodego Ptolemeusza XIV z jego siostrą. W ten sposób Kleopatra odzyskała władzę pod bacznym okiem trzech stacjonujących tam legionów. Cezar wyjechał z Egiptu w lipcu 47 roku p.n.e., pozostawiając królową być może w ciąży[5].

Latem 46 roku p.n.e. młoda kobieta przyjeżdża do Rzymu na zaproszenie swojego suwerena i kochanka. Ma tam okazję uczestniczyć w oficjalnym poczwórnym tryumfie Cezara nad Galią, Pontem, Numidią i oczywiście Egiptem. Kleopatra widziała zatem jadących na wozach i zakutych w kajdany pokonanych wodzów, poniżanych przez prześmiewczy tłum: Wercyngetoryksa, Jubę II[6], czteroletniego syna władcy Numidii, który popełnił samobójstwo, a także swoją siostrę Arsinoe. Oto Egipt został zaproszony do Rzymu, by obserwować swój własny upadek! Prawowita królowa i zdetronizowana królowa, Kleopatra i Arsinoe, były w tym miejscu z woli zwycięzcy, który koronował jedną i zakuł w kajdany drugą. Obie reprezentowały swój zaszachowany kraj. Była to okrutna lekcja dla Kleopatry, gdy musiała patrzeć na siostrę zhańbioną i poniżoną przez innego! Piętnaście lat później ten obraz kołyszącej się na wozie Arsinoe będzie zapewne jej towarzyszył, gdy podejmie swoją ostatnią decyzję.

Zabójstwo Cezara 15 marca 44 roku p.n.e. zmusiło Kleopatrę do ucieczki z Rzymu, gdzie nie była już bezpieczna. Dla królowej rozpoczął się okres niepewności: nowy konflikt cywilny z pewnością dałby jej większą swobodę, jednak jego wynik mógłby podważyć polityczny status Egiptu.

W ciągu roku 43 p.n.e. Kasjusz i Brutus, stojąc na czele armii republikańskiej, podbili prowincje wschodnie poza Egiptem, gdzie nie zdołali dotrzeć. Natomiast ich towarzysze ponieśli klęskę na terenach zachodnich. Po wielu zwrotach sytuacji Antoniusz[7] wraz z Oktawianem – sojusznikiem, bez którego chętnie by się obył – przejął kontrolę na zachodzie.

 

Oktawian był synem siostrzenicy Cezara, który ku zaskoczeniu wszystkich adoptował go w swoim testamencie. W wieku zaledwie dziewiętnastu lat młodzieniec szybko ujawnił swoje wybitne zdolności do kierowania państwem. Razem z Lepidusem i Markiem Antoniuszem doprowadził do powołania II triumwiratu[8]. Pozostawało jedynie uporać się z republikanami. Nastąpi to podczas bitwy pod Filippi[9] – w październiku 42 roku p.n.e. dawni wrogowie Cezara ponoszą sromotną klęskę, głównie dzięki kunsztowi wojennemu Antoniusza.

Triumwirowie rozdzielili władzę między sobą. Oktawian i Lepidus podzielili się prowincjami hiszpańskimi i w Afryce[10]. Antoniusz, który cieszył się większym prestiżem, przejął resztę rzymskich terytoriów. Italia nie została podzielona. Triumwirat miał być formą przejściową, trwał dziesięć lat. Początkowo przyjęte rozwiązania faworyzowały Antoniusza, z biegiem czasu ewoluowały na korzyść Oktawiana. Pod koniec roku 40 p.n.e. traktat w Brundizjum przyznał mu pełnię władzy nad Zachodem i jedynie Italia utrzymała swój teoretyczny status kondominium. Zwieńczeniem porozumienia był ślub Antoniusza z siostrą Oktawiana, Oktawią. Cztery lata później, w roku 36 p.n.e., syn Cezara odbiera Lepidusowi Afrykę. Tym samym triumwirat został zamieniony w duumwirat, z dwoma potężnymi przywódcami, którzy niebawem staną naprzeciw siebie.