Czysta miłość. Q&A dla młodzieżyTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Okładka

Strona przedtytułowa

Czysta miłość

Strona tytułowa

Jason Evert

Czysta miłość

Q&A dla młodzieży

Przełożył Stanisław Kita

Wydawnictwo W Drodze, Poznań 2020

Strona redakcyjna

Tytuł oryginału

Pure Love

© Copyright by Totus Tuus Press, LCC, 2018

© Copyright for this edition by Wydawnictwo W DRODZE, 2020

Redaktor prowadzący – Ewa Kubiak

Redakcja – Agnieszka Czapczyk

Korekta – Lidia Kozłowska, Agnieszka Czapczyk

Skład i łamanie – Biobooks

Redakcja techniczna – Krzysztof Lorczyk OP

Projekt okładki – Krzysztof Lorczyk OP

Ilustracja (s. 2) – opracowanie na podstawie fotografii Will Porada i Hannah Busing/unsplash

ISBN 978-83-7906-344-4

Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów W DRODZE sp. z o.o.

Wydanie I

ul. Kościuszki 99

61-716 Poznań

tel. 61 852 39 62

sprzedaz@wdrodze.pl

www.wdrodze.pl

***

Zapewne powiedziano ci kiedyś, że seks jest zły. Ja też to słyszałem. Gdy jednak pytasz dlaczego, w odpowiedzi słyszysz coś w rodzaju: „Po prostu jest zły, więc nie rób tego” albo: „Złapiesz jakąś chorobę albo zajdziesz w ciążę!”. Jestem pewien, że sam zdajesz sobie sprawę, iż z seksem są związane pewne konsekwencje, i jestem równie pewien, że tak od niechcenia wypowiadane argumenty są dla ciebie mało przekonujące.

Owszem, nasze pokolenie nauczono, jak unikać infekcji wenerycznych, ale my tak naprawdę chcemy się dowiedzieć, w jaki sposób znaleźć, zbudować i utrzymać związek zbudowany na prawdziwej miłości. Seks powinien być wspaniałym darem, więc łatwo można się zmęczyć, słuchając o chorobach i wskaźnikach niechcianych ciąż u nieletnich. Jeżeli jesteś gotowy na inne podejście i chcesz, aby ten dar był tak wspaniały, jak powinien być, zapraszam do lektury.

Jak mam znaleźć miłość?

Każdy pragnie miłości. Każdy pragnie dać siebie drugiemu. Jesteśmy stworzeni, aby kochać, i ta potrzeba jest w nas tak głęboka, że wielu woli raczej zaryzykować zajściem w ciążę lub zarażeniem się chorobą weneryczną, niż żyć bez miłości. Możemy być gotowi podjąć to ryzyko, ponieważ świat nam wmawia, że seks równa się miłość. Potem widzimy związki, w których seks zniszczył miłość, i zastanawiamy się, co poszło nie tak. Jedynym rozwiązaniem zdolnym przebić się przez cierpienie i dezorientację jest cnota czystości.

Czym jest czystość?

Czystość to cnota (podobnie jak odwaga lub uczciwość), która odnosi się do ludzkiej seksualności. Oznacza uporządkowanie seksualnych pragnień, zgodnie z wymaganiami prawdziwej miłości. Kiedy na przykład kogoś kochasz, to robisz wszystko, co konieczne, aby chronić tę osobę przed krzywdą, i będziesz skłonny do heroicznych poświęceń dla jej dobra. Czystość oznacza przyjęcie takiej właśnie definicji miłości i zastosowanie jej w sprawach seksu.

Niektórzy myślą, że czystość oznacza po prostu życie bez seksu. Taki wybór należałoby nazwać raczej abstynencją: koncentrowaniem się na tym, czego nie należy robić i czego nie wolno mieć. Czystość natomiast skupia się na tym, co można robić i mieć teraz: na stylu życia, który przynosi wolność, szacunek, pokój, a nawet romans – bez żalu.

Ponieważ z czystością wiąże się cnotliwość i samokontrola, to niektórzy ludzie myślą, że oznacza ona seksualną represję. Przeciwnie, ona uwalnia dwoje ludzi z samolubnej postawy traktowania siebie przedmiotowo i dzięki temu czyni ich zdolnymi do prawdziwej miłości.

Skąd mam wiedzieć, że to jest miłość?

Nigdy nie możesz patrzeć na wartość związku przez pryzmat intensywności uczuć, ponieważ te przychodzą i odchodzą. Uczucia, które odczuwamy, kiedy się zakochamy, są ekscytujące, ale emocje nigdy nie powinny być mylone z miłością. Młody mężczyzna może na przykład żywić autentyczne uczucie do dziewczyny, ale to nie jest równoznaczne z tym, że ją kocha. Prawdziwą miarą miłości jest rozpoznanie, czy robimy to, co jest najlepsze dla ukochanego. Z pewnością jest to wymagające. Dlatego prawdziwa miłość jest tak rzadka, ale też to właśnie czyni ją tak piękną i wartościową.

Przeciwieństwem miłości jest używanie. Faceci na przykład często używają dziewczyn do zaspokojenia fizycznego, a dziewczyny mogą używać facetów do zaspokojenia społecznego lub emocjonalnego. Ale nigdy nie są tak naprawdę zaspokojeni. Rozmawiałem z ponad milionem uczniów szkół średnich, a także ze studentami, i nigdy nie spotkałem dziewczyny, która pragnęłaby serii związków fizycznych. Spotkałem za to wiele zniechęconych, młodych kobiet, które próbowały znaleźć prawdziwą miłość, wchodząc w tego typu związki. Być może myliły czułość fizyczną z miłością lub szukały potwierdzenia swojej wartości. Wartości, której ich ojcowie nigdy im nie przekazali. Tak czy inaczej, te dziewczyny nie znajdywały tego, czego pragnęły.

Ponadto spotkałem „zawodników”, którzy mówili, że chcieliby wiedzieć, jak kochać kobiety, zamiast je niszczyć. Oni nie mieli wcale intencji wyrządzania swoim dziewczynom krzywdy, ale nikt im nigdy nie pokazał lub też nie oczekiwał od nich, że zaczną traktować je z szacunkiem. Niezadowoleni ze stylu życia opartego na „zaliczaniu”, zdali sobie sprawę z faktu, że w byciu mężczyzną nie chodzi o to, aby zdobyć kobietę seksualnie. Chodzi o to, aby odnaleźć siebie w całkowitym ofiarowaniu siebie, w autentycznej miłości.

Jeżeli jesteś aktywny seksualnie i zastanawiasz się, czy to jest miłość, zastosuj w tej sytuacji test na miłość. Przestań współżyć i żyj cnotą czystości. Jeżeli usuniesz ze swojego związku zmysłowość, to wtedy będziesz w stanie dostrzec, czy w ogóle kiedykolwiek była w nim miłość. Nie obawiaj się tego zrobić, prawdziwą wartość miłości – jak uczył papież Jan Paweł II w Miłości i odpowiedzialności – można bowiem zobaczyć tylko wtedy, gdy jest ona poddana próbie.

A jeśli naprawdę się kochamy?

Jeśli naprawdę się kochacie, to zrobicie to, co jest najlepsze dla waszego związku. Jednak w osiemdziesięciu procentach przypadków fizyczna intymność pierwszych związków seksualnych wśród nastolatków nie przetrwa dłużej niż sześć miesięcy[1]. Para może myśleć, że te statystyki ich dwojga nie dotyczą, ponieważ oni tak bardzo troszczą się o siebie. Ale jeżeli facet sypia z kobietą, która nie jest jego żoną, to czy naprawdę robi dla niej to, co najlepsze? Jeżeli tak jest, to dlaczego wyskoczył- by z okna jej sypialni, gdyby usłyszał kroki jej taty dochodzące z korytarza? Robi to, ponieważ wie, że ich wzajemne uczucia podziwu i pożądania nie sprawiają, że ich aktywność seksualna jest aktem miłości.

Z chwilą gdy w związku pojawia się seks, staje się on jego centrum, usuwając wszystko inne na drugi plan. Wtedy kobieta i mężczyzna, zamiast być osobami przeznaczonymi do miłości, stają się przedmiotami do wzajemnego użycia, nawet jeśli nie było to ich zamiarem i nawet jeśli rzadko się przyznają do postrzegania siebie w ten sposób. Pewna studentka powiedziała: „Myślałam, że seks zbliży nas jako parę. Ale wkrótce on już nie chciał więcej spędzać ze mną czasu – chciał spędzać czas z moim ciałem. Teraz, patrząc wstecz, zdaję sobie sprawę, że go nie kochałam. Kochałam uczucie bycia przez kogoś pożądaną”.

Twoje ciało jest darem, a podczas aktu seksualnego para oddaje się sobie wzajemnie. Umniejszając ten dar niejako do „pożyczki”, doświadczysz mniej szacunku, niż na to zasługujesz. Dlatego też całkowity dar ze swojego ciała i serca powinien być ofiarowany w trwałym i wiernym związku, jakim jest małżeństwo. Możemy mieć poczucie, że „kochamy” się bardziej niż niektóre małżeństwa, ale to nie uczucia tworzą małżeństwo i to nie one sprawiają, że jest trwałe.

Ponadto nie możesz się prawdziwie ofiarować, jeżeli nie zdajesz sobie sprawy z wartości i wielkości daru, którym się wymieniasz. Prawdziwa miłość mówi: „Jesteś dla mnie wszystkim. Oddaję się Tobie całkowicie i na zawsze”. Jest to prawdziwe zaangażowanie, które wypływa z serca każdej szczerze kochającej osoby. Ono domaga się stałości, a nie współżycia bez zobowiązań. Nie obstaje przy swoim, gdy pożądanie jest silne, ale potrafi poświęcić chwilowe pożądanie dla czegoś trwałego. W końcu, jeśli nie możesz powiedzieć „nie” dla seksu, to ile jest warte twoje „tak”?

[1] Zob. S. Ryan i in., The First Time: Characteristics of Teens’ First Sexual Relationships, Child Trends, Washington 2003, s. 5.

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

 

Dlaczego to jest złe, skoro nikomu nie dzieje się krzywda?

Być może trudno to będzie teraz dostrzec, jednak jest oczywiste, że seks pozamałżeński krzywdzi oboje ludzi. Poza oczywistym ryzykiem choroby i niechcianej ciąży, rani także emocjonalnie. Pewien mąż przyznał: „Zrobiłbym wszystko – wszystko – żeby zapomnieć o doświadczeniach seksualnych, które miałem, zanim poznałem swoją żonę... Obrazy innych kobiet z przeszłości przechodzą przez moją głowę i to zabija wszelką intymność. Jestem mężem tej wspaniałej kobiety od ośmiu lat i tak naprawdę nigdy nie byłem z nią sam w sypialni”[1]. Jeśli kiedyś zawrzesz związek małżeński, doświadczenie seksualne, jakie miałeś z innymi, może ciążyć na sercu twojego przyszłego współmałżonka, nie wspominając o współmałżonku osoby, z którą obecnie chodzisz na randki. To ewidentnie nie jest dobre dla żadnego małżeństwa.

Nawet jeżeli dwoje ludzi myśli, że nikomu nie dzieje się krzywda, to mogą oni traktować seks jako sposób na zatuszowanie problemów, co tylko pogorszy sprawę. Jeden z ginekologów powiedział: „Wielu nastolatków czuje, że coś jest nie tak – nie z samym seksem, ale z nimi samymi. Więc starają się mocniej, aby seks działał, tzn. aby dostarczał wszystkiego, czego ich zdaniem powinien: intymności, miłości, zaufania, akceptacji, uznania dla ich męstwa czy kobiecości, ulgi w ich samotności. Gdy to nie działa, miliony nastolatków uwewnętrzniają swój gniew i cierpienie, w wyniku czego chorują na depresję. (…) Wielokrotnie wracamy do pewnych zachowań, takich jak seks, narkotyki czy alkohol, aby otrzymać coś, co ciągle nam

umyka”[2].

Seks pozamałżeński zazwyczaj niszczy także nasze relacje z rodzicami, ponieważ takiemu stylowi życia często towarzyszą kłamstwa. W szkole pojawiają się plotki, a trwałe przyjaźnie nierzadko są poświęcane w imię randkowania, które nie przetrwa próby czasu. Pewna licealistka napisała mi w mailu: „Straciłam przyjaciół, ale przede wszystkim zatraciłam siebie. Czuję się nieakceptowana (w miłości); w związku z tym jedynym rodzajem miłości, który mogę otrzymać, jest sztuczna miłość seksualna. Wszyscy wokół mnie mogą myśleć, że jestem normalną i szczęśliwą nastolatką, ale jeżeli wszystko jest takie wspaniałe, to dlaczego płaczę po nocach?”.

Ale jeszcze głębszą od tego wszystkiego jest szkoda duchowa, ponieważ grzech oddziela nas od Boga. W grzechu pożądania zyskana przyjemność jest niczym w porównaniu z tym, co tracimy. Może powinniśmy zadać takie pytanie: „Kto nie został zraniony przez przedmałżeński seks?”. To może być w tej chwili trudne do zrozumienia, ponieważ ciężko jest spojrzeć poza krąg swoich przyjaciół i poza szkolne mury. Pamiętaj jednak, by nie podejmować decyzji zmieniających całe życie w oparciu o opinie kolegów z klasy, których w większości po ukończeniu szkoły nigdy więcej nie zobaczysz.

[1] J. McDowell, D. Day, Why Wait: What You Need to Know about the Teen Sexuality Crisis, Here’s Life Publishers, San Bernardino 1987.

[2] M. Meeker, Epidemic: How Teen Sex Is Killing Our Kids, Lifeline Press, Washington 2002, s. 78.

A co, jeżeli nam obojgu to odpowiada?

Czy kiedykolwiek słyszałeś dziewczynę mówiącą następujące słowa: „Spotykam się z facetem, którego nienawidzą moi przyjaciele i rodzina. Mówią, że jest zaborczy, ale on w ten sposób pokazuje, jak bardzo mu na mnie zależy. Zaczęłam uprawiać z nim seks, ponieważ mi także na nim zależy. Dlaczego ludzie nie widzą, jaki on jest wspaniały?”. Chociaż ta dziewczyna myśli, że problemem jest to, iż ludzie nie lubią jej chłopaka, tak naprawdę problem tkwi w jej niezrozumieniu, dlaczego tak jest.

Z chwilą pojawienia się seksu prawie niemożliwe staje się obiektywne postrzeganie swojego związku. Jest to częściowo spowodowane tym, co w związku z seksem dzieje się w naszym umyśle. Podczas pobudzenia seksualnego nasz mózg uwalnia hormon zwany oksytocyną[1]. Działa on niczym ludzki superklej, ponieważ tworzy wielką więź emocjonalną, zwiększa zaufanie i sprawia, że jesteśmy mniej krytyczni wobec drugiej osoby[2]. Tego rodzaju swoiste oślepienie pomaga parom małżeńskim przetrwać ciężkie czasy, ale poza małżeństwem może być niebezpieczne. Oksytocyna powoduje, że skupiasz się na pozytywnych aspektach drugiej osoby, a wówczas łatwiej przeoczyć ewentualne ryzyko związku, w którym jesteś. Naukowcy dowodzą: „Oksytocyna może wpłynąć na zakres tych negatywnych ocen i sprawić, że powiemy: Nie będzie tak źle!”[3]. Badania pokazują również, że intensywne przywiązanie dezaktywuje te obwody w naszym mózgu, które pozwalają wydawać osądy o innej osobie![4] To może tłumaczyć, dlaczego niektórzy ludzie pozostają w toksycznych związkach, nawet gdy przyjaciele ostrzegają ich i proszą, by zakończyli tę niewłaściwą relację. Ponieważ estrogeny potęgują reakcję na oksytocynę, kobiety doświadczają intensywniejszego przywiązania niż mężczyźni i bardziej cierpią z powodu zerwanych więzi[5].

Kiedy kończy się związek – zwłaszcza gdy jest on seksualny – para może się czuć tak, jakby doświadczała emocjonalnego rozwodu. Mówiąc w skrócie, dzielenie się darem seksu można porównać do przyklejenia kawałka taśmy do czyjegoś ramienia. Pierwsza więź jest silna i usunięcie taśmy sprawi ból, ale jeżeli przykleisz ten sam kawałek do ramienia innej osoby, usunięcie go będzie łatwiejsze. Z każdym kolejnym usunięciem taśmy więź słabnie, ponieważ klej na taśmie się zużywa. To samo dzieje się w związkach, w których poprzednie doświadczenia seksualne mogą okazać się przeszkodą w zdolności do budowania więzi. Praktykowanie czystości (lub rozpoczęcie jej na nowo, jeśli popełniło się błędy w przeszłości) przygotowuje cię natomiast do większej więzi z twoim przyszłym współmałżonkiem.

Te spostrzeżenia mogą być interesujące, ale najważniejsze jest to: seks pozamałżeński nie staje się moralny tylko dlatego, że dwojgu ludzi to odpowiada. Gdyby tak było, to nawet prostytucja mogłaby być usprawiedliwiona. Tak samo jak nie stworzyliśmy siebie, nie tworzymy również prawa moralnego. Często jednak chcemy stawiać siebie ponad Bogiem, kiedy On nas o coś prosi, i z powodu naszej pychy nie zdajemy sobie sprawy z tego, że Jego prawa istnieją po to, aby radość nasza była pełna (zob. J 15,11).

Jeśli to Bóg stworzył prawo moralne, to dlaczego zastrzegł seks tylko dla małżeństwa? Jednym z oczywistych wyjaśnień jest fakt, że z seksu biorą się dzieci, a miejscem dzieci jest rodzina. Istnieje jednak jeszcze głębsza przyczyna, wypisana w naszych sercach (i ciałach), bo przecież tak samo jak ludzie mówią językiem za pomocą słów, tak mówią także językiem ciała. Podczas seksu ciało mówi: „Oddaję się tobie całkowicie. Nie ma nic we mnie, czego bym nie dawał tobie”. A jeśli para nie jest małżeństwem, ich ciała kłamią, mówią wtedy: „Daję ci moje ciało, ale nie dam ci siebie” lub: „Jestem całkowicie twój, dopóki nie będę całkowicie kogoś innego”. W seksualnym zbliżeniu ciało składa obietnicę, nawet jeśli ty tego nie robisz. Seks przynależy do małżeństwa, ponieważ tylko wtedy ciała mówią prawdę: należę do ciebie.

[1] Zob. M.S. Carmichael i in., Plasma Oxytocin Increases in the Human Sexual Response, „The Journal of Clinical Endocrinology and Metabolism” 64/1 (styczeń 1987), s. 27–31; M.R. Murphy i in., Changes in Oxytocin and Vasopressin Secretion during Sexual Activity in Men, „The Journal of Clinical Endocrinology and Metabolism” 65/4 (październik 1987), s. 738–741.

[2] Zob. M. Kosfeld i in., Oxytocin Increases Trust in Humans, „Nature” 435 (2005), s. 673–676; M. Heinrichs i in., Selective Amnesic Effects of Oxyt ocin on Human Memory, „Physiology and Behavior” 83 (2004), s. 31–38; J.A. Bartz i in., The Neuroscience of Affiliation: Forging Links between Basic and Clinical Research on Neuropeptides and Social Behavior, „Hormones and Behavior” 50 (2006), s. 518–528; B. Ditzen, Effects of Social Support and Oxytocin on Psychological and Physiological Stress Responses during Marital Conflict, International Congress Of Neuroendocrinology, Pittsburgh, 19–22 czerwca 2006; M.D. Crenshaw, The Alchemy of Love and Lust, Pocket Books, New York 1996.

[3] E. Svoboda, Inhaled Cuddle Hormone Promotes Trust, „Discover” 27/1 (styczeń 2006), s. 56.

[4] Zob. A. Bartels, S. Zeki, The Neural Correlates of Maternal and Romantic Love, „NeuroImage” 21 (2004), s. 1155–1166.

[5] Zob. D.W. Pfaff i in., Neural Oxytocinergic Systems as Genomic Targets for Hormones and as Modulators of Hormone-Dependant Behaviors, „Results and Problems in Cell Differentiation” 26 (1999), s. 91–105; E.J. Keroack, J.R. Diggs, Bonding Imperative. A Special Report from the Abstinence Medical Council (Abstinence Clearinghouse, 30 kwietnia 2001); K. Joyner, R. Udry, You Don’t Bring Me Anything but Down: Adolescent Romance and Depression, „Journal of Health and Social Behavior” 41/4 (grudzień 2000), s. 361–391; D.D. Hallfors i in., Which Comes First in Adolescence-Sex and Drugs or Depression?, „American Journal of Preventive Medicine” 29/3 (2005), s. 163–170.

Cóż złego jest w seksie, jeżeli związek prowadzi do małżeństwa?

Jeżeli chcesz wziąć ślub, to oczywiście pragniesz, aby twój związek był trwały. Czy jesteś jednak gotów zrobić wszystko, co w twojej mocy, żeby ocalić swoje małżeństwo, zanim się rozpocznie? Rozważ te dane: gdy mężczyzna żeni się, uprzednio nie współżyjąc, jego wskaźnik rozwodów jest sześćdziesiąt trzy procent niższy niż u mężczyzny, który już współżył. Dla dziewcząt jest on siedemdziesiąt sześć procent niższy[1]. Istnieje kilka powodów takiej statystyki. Według czasopisma „Adolescent and Family Health” (Zdrowie Nastolatków i Rodziny) jednym z powodów jest to, że „ci, którzy uprawiają seks przedmałżeński, są także bardziej skłonni, aby uprawiać seks pozamałżeński, a seks pozamałżeński przyczynia się do wielu rozwodów”[2].

Być może bardziej powszechną przyczyną rozwodów jest to, że wiele par aktywnych seksualnie podejmuje złe decyzje w małżeństwie, ponieważ żądza powoduje fałszywe poczucie jedności. Przez namiętność traci się umiejętność wyraźnego patrzenia na siebie jako na potencjalnych współmałżonków, a żądza może tylko zasłonić nieobecność prawdziwej miłości, która się nigdy między nimi nie rozwinęła. Niektóre pary nie zamierzają wykorzystywać się wzajemnie, ale chcą żyć razem lub uprawiać seks, by odczuwać bliskość. Jednakże wskaźnik rozwodów wśród par, które mieszkają ze sobą przed ślubem, jest prawie osiemdziesiąt procent wyższy niż u par, które czekały z zamieszkaniem razem do ślubu[3]. Takie pary doświadczają także niewierności ponad trzy razy częściej[4].

Jeżeli kiedyś weźmiecie ślub, będziecie mieli resztę życia, aby cieszyć się intymnością seksualną. Teraz natomiast jest ten jedyny, niepowtarzalny czas na dobre rozeznanie i przygotowanie się do małżeństwa. Tym, co sprawia, że małżeństwo jest trwałe, są cierpliwość, samokontrola i poświęcenie. Para żyjąca w czystości musi również praktykować te cnoty. W momencie gdy bardziej ceniona jest przyjemność, dwoje ludzi nie daje sobie szansy na ich zdobycie i sprawienie, aby ich miłość była trwała. W końcu bycie zjednoczonym na całe życie jest lepsze niż zjednoczenie na kilka nocy. Faktem jest, że wzajemne poświęcenie wzmaga miłość, a brak poświęcenia tę miłość gasi.

[1] Zob. E.O. Laumann i in., The Social Organization of Sexuality: Sexual Practices in the United States, University of Chicago Press, Chicago 1994, s. 503.

[2] R. Finger i in., Association of Virginity at Age 18 with Educational, Economic, Social, and Health Outcomes in Middle Adulthood, „Ado- lescent and Family Health”, 3/4 (2004), s. 169.

 

[3] Zob. N.G. Bennett i in., Commitment and the Modern Union: Assessing the Link Between Premarital Cohabitation and Subsequent Marital Stability, „American Sociological Review” 53/1 (luty 1988), s. 127–138.

[4]Zob. R. Forste i in., Sexual Exclusivity Among Dating, Cohabiting, and Married Women, „Journal of Marriage and the Family” 58/1 (1996), s. 43.

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?