Rośliny, które zmieniły światTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Jarosław Molenda

Rośliny, które zmieniły świat

Saga

Rośliny, które zmieniły świat

Zdjęcie na okładce: Shutterstock

Copyright © 2011, 2021 Jarosław Molenda i SAGA Egmont

Wszystkie prawa zastrzeżone

ISBN: 9788726832501

1. Wydanie w formie e-booka

Format: EPUB 3.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą Wydawcy oraz autora.

www.sagaegmont.com

SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont

 fakty i mity na temat właściwości leczniczych warzyw i owocówanegdoty i zagadki roślinnych peregrynacjikulisy ewolucji gatunków

Od autora

Książka ta powstała jako pokłosie artykułów w cyklu pod tym samym tytułem, jakie ukazywały się w 2009 roku na łamach miesięcznika „Żyj Długo. Pismo o Zdrowiu”. Z częścią z nich, choć w mocno okrojonej formie, można się zapoznać na stronie internetowej www.poradnia.pl. Lista roślin jest wyborem subiektywnym autora. Zabrakło na niej choćby pszenicy, cebuli, cytrusów, papryki, goździków, wanilii, palmy kokosowej, maku czy konopi. Selekcja podyktowana została objętością książki, która – jeśli spotka się z zainteresowaniem – może doczekać się ciągu dalszego w opracowaniu Rośliny, które zmieniły człowieka.

Czy w dzisiejszych czasach można sobie wyobrazić spotkanie towarzyskie bez filiżanki herbaty lub kawy? Czy kibice sportowi nie raczą się z przyjemnością chipsami lub pop-cornem? Czy nasze łasuchy nie oddałyby wszystkiego za ulubioną czekoladę lub kubek kakao? Można tak wymieniać bez końca. Subtelności tkwią w detalach.

Na przykład w Portugalii nawet na stacjach benzynowych do mieszania afrykańskiej czy brazylijskiej kawy podaje się zamiast łyżeczek zwitki cynamonowej kory. Wszak ktoś kiedyś powiedział, że z cywilizacją mamy do czynienia wtedy, kiedy to, co do tej pory było niepotrzebne, okazuje się konieczne. Molier napisał: „Trzeba żyć, aby jeść, a nie jeść, aby żyć”. Wiedzieli o tym Aztekowie i Majowie, zanim przybyli do nich Hiszpanie…

Eksploracja dalekich krajów, a potem odkrycie nowych kontynentów sprawiły, że do Europy trafiły nieznane wcześniej egzotyczne przyprawy. Miały one duży wpływ na historię nie tylko naszego kontynentu, lecz także reszty świata. To właśnie poszukiwanie nowych dróg do krajów, w których można je zdobyć, popychało takich ludzi, jak Vasco da Gama, Krzysztof Kolumb czy Ferdynand Magellan, do podejmowania niebezpiecznych, pionierskich wypraw.

Zaowocowały one odkryciem wielu lądów, a także licznymi wojnami o nowe terytoria. W tym czasie za wiele przypraw płacono więcej niż za złoto. Kolumb poszukiwał przede wszystkim nowej drogi do wschodnioindyjskiego pieprzu, toteż odkrycie Ameryki w pewnym sensie sprawiło mu zawód. A jednak to wyprawy do Nowego Świata spowodowały napływ do Europy wielu różnych roślin jadalnych, które z pewnym opóźnieniem trafiły też do naszego kraju.

Ciekawe…

Główną przyczyną stosowania przypraw jest chęć polepszenia smaku i aromatu potraw. Okazuje się, że przy okazji wzbogacamy pokarm w setki różnego rodzaju związków chemicznych mających wpływ na działanie naszego organizmu.

Ciekawe…

Substancje czynne obecne w przyprawach zapobiegają powstawaniu wielu chorób, takich jak np. nowotwory czy choroby krążenia.

Kiedy i gdzie narodził się zwyczaj używania przypraw, nie wiadomo. W średniowiecznej Europie przyprawy przywożone z dalekich krajów były prawdziwym rarytasem i osiągały astronomiczne ceny. Obecnie nawet te egzotyczne, jak pieprz, cynamon, gałka muszkatołowa czy wanilia, są powszechnie dostępne i szeroko stosowane. Zdążyliśmy się do nich przyzwyczaić i uważamy je za niezbędny składnik naszej diety.

Główną przyczyną stosowania przypraw jest chęć polepszenia smaku i aromatu potraw. Okazuje się, że przy okazji wzbogacamy pokarm w setki różnego rodzaju związków chemicznych mających wpływ na działanie naszego organizmu. Ostatnio naukowcy twierdzą też, iż używanie przypraw jest przystosowaniem ewolucyjnym, które wykształciło sie, aby chronić nas przed zatruciami powodowanymi przez bakterie chorobotwórcze1.

Wieloletnie badania pozwoliły zidentyfikować ogromną ilość związków chemicznych występujących w przyprawach. Są to najczęściej produkty tzw. metabolizmu wtórnego roślin, czyli pewnych szlaków metabolicznych, bardzo charakterystycznych dla konkretnej rośliny. Okazało się, że wiele z nich wykazuje znaczną aktywność biologiczną. Substancje czynne obecne w przyprawach zapobiegają powstawaniu wielu chorób, takich jak np. nowotwory czy choroby krążenia. Niektóre z tych związków, wyodrębnione i oczyszczone, są obecnie stosowane jako leki2.

Ziemniak pojawił się nad Wisłą w 1683 roku, kiedy to niewielką ilość bulw przysłał z Wiednia Jan iii Sobieski, ale uprawa tej rośliny nie budziła początkowo entuzjazmu. Aż do przełomu xviii i xix wieku ziemniak uprawiany był tylko tu i ówdzie w ogródkach. Popularność jego wzrosła w pierwszej połowie xix wieku, by z czasem stać się jednym z podstawowych artykułów spożywczych. Równie opornie zdobywał Europę pomidor – do Polski trafił dopiero w latach 80. xix wieku.

Warzywa i owoce są niezbędne w odżywianiu człowieka i powinny wchodzić w skład każdego posiłku. „Niechaj pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem” – co zalecał już Hipokrates. W warzywach i owocach znajdują się setki związków, których nawet niewielkie ilości są dla naszego zdrowia istotne. Spośród nich należy wymienić flawonoidy i inne składniki polifenolowe, które mają największe właściwości przeciwutleniające, jakie dała nam natura, i bardzo szeroki zakres działania profilaktycznego3.

Warzywa są też dobrym źródłem błonnika pokarmowego, który zapobiega występowaniu wielu chorób metabolicznych, obniża poziom cholesterolu we krwi, wykazując działanie przeciwmiażdżycowe. Warzywa są niskokaloryczne, w związku z czym są składnikiem diet odchudzających. Redukcja nadwagi to także eliminacja jednego z ważnych czynników rozwoju miażdżycy.

W miarę wzrostu różnorodności produktów spożywczych większą wagę przywiązywano do sposobów przyrządzania potraw, ich kompozycji smakowych i wyglądu estetycznego. Pożywienie stawało się coraz smaczniejsze i wykwintniejsze, czego szczyt nastąpił chyba na przełomie xix i xx wieku. Należy jednak zaznaczyć, że te cuda sztuki kulinarnej były dostępne tylko dla nielicznych. Ogromna większość społeczeństwa musiała zadowalać się tanim i prostym jadłem.

W końcu jednak wszystkie rodzaje korzeni, warzyw, owoców zostały przemycone z miejsc ich początkowej uprawy do nowych ojczyzn i zaczętohodować je na całym świecie, przełamując ostatecznie azjatycki monopol. W wieku xx kauczuk i chinina przywiezione z tych samych terenów zyskały wielkie znaczenie. Przyprawy korzenne pochodzące z tropików nadal przynoszą setki milionów dolarów rocznie w światowym handlu.

Dążenie człowieka do tego, by wszystko „ulepszać”, oddzielać „potrzebne” od „niepotrzebnego” doprowadziło do tego, że większość produktów jest rafinowana, tzw. sztuczna. Nie ma sensu objaśniać różnicy między różą sztuczną a różą wyhodowaną przez ogrodnika. Jedyne, co zbliża je do siebie – to ich wygląd zewnętrzny. Analogiczne podobieństwo występuje między naturalnymi i syntetycznymi witaminami, masłem i margaryną itd.

W procesie oczyszczania (rafinacji), w celu nadania wygląduhandlowego, obróbki termicznej, gotowania, smażenia itp., pożywienie pozbawiane jest „biologicznej informacji” (zbilansowana zawartość chemicznych składników w naturalnych produktach), którą otrzymało od słońca, ziemi i wody. Takie pożywienie staje się dla organizmu obce i żeby je przyswoić zaczyna on tracić „własne zapasy”. Doskonałym przykładem są buraki i cukier, który się z nich otrzymuje.

Szkodliwość pieczywa drożdżowego, które po raz pierwszy pojawiło się w Egipcie kilka tysięcy lat temu, stwierdzono już dość dawno. Wiele narodów, aby uchronić się przed wymieraniem, piekło tylko przaśny chleb i zwyczaj ten utrwalali w formie religijnych dogmatów. Na przykład w Biblii czytamy: „Nic kwaśnego nie spożywajcie, wszędzie, gdzie będziecie przebywać, jedzcie tylko przaśny chleb”. To bardzo korzystna i mądra rada.

Rośliny, odkąd zaczęto je uprawiać, były stopniowo selekcjonowane i zmieniane, czasem do tego stopnia, że w końcu przestały w czymkolwiek przypominać pierwotne odmiany. Podróżują także razem z ludźmi, przystosowują się do innego klimatu, podbijają nowe terytoria. Naturalnie barwna bawełna, która pojawiła się na zachodnim rynku odzieżowym, po raz pierwszy szczyt popularności przeżyła pięć tysięcy lat temu. Odmiany powracające obecnie wyhodowali i uprawiali Indianie z Ameryki Środkowej i Południowej.

To, co Al Crosby nazwał „wymiana kolumbijską”, było jednym z najbardziej imponujących „przewrotów”, albo dokładniej, długoterminowych strukturalnych przemieszczeń w historii. Było także jedną z największych modyfikacji, jakim człowiek poddał całą przyrodę. Od czasu, gdy 200 milionów lat temu kontynenty zaczęły oddalać się od siebie, aż do xvi stulecia ewolucja przebiegała rozchodzącymi się szeroko torami.

Rozwijając się w izolacji, biotypy każdego kontynentu przybierały coraz bardziej odmienne formy. Kiedy europejscy podróżnicy przebyli cały świat i połączyli morskimi szlakami rozdzielone przedtem regiony, proces zaczął toczyć się w odwrotnym kierunku. Obecnie amerykańska preria, która aż do xvi stulecia nie widziała ziarnka pszenicy ani nie rodziła jej w większych ilościach do xix , stała się pszenicznym zagłębiem świata.

 

Tym, czym była Ameryka Środkowa dla Nowego Świata od xv stulecia, tym trzy czy cztery tysiące lat wcześniej Bliski Wschód, od wybrzeża Morza Śródziemnego po Zatokę Perską, był dla Starego Świata. Tam właśnie narodziła się regularna uprawa zbóż, pszenicy i jęczmienia, a następnie roślin krzewiastych, które w przyszłości staną się symbolem cywilizacji: winorośli i drzewa oliwnego, a wraz z nimi techniki suchej uprawy.

Ciekawe…

Rośliny opuściły swoje pierwotne środowisko, zatoczyły krąg wokół basenu Morza Śródziemnego, po czym przekroczyły granice tego obszaru, by pokryć całą Europę i w końcu odbić ku nowym światom.

Rośliny opuściły swoje pierwotne środowisko, zatoczyły krąg wokół basenu Morza Śródziemnego, po czym przekroczyły granice tego obszaru, by pokryć całą Europę i w końcu odbić ku nowym światom. Jedynie ekspansja winorośli i oliwki była ograniczona przez względy klimatyczne, ale i tak niebywała pomysłowość sprawiła, że daleko na północ przesunęła się granica uprawy winorośli, która zarówno we Francji, jak i w nadreńskiej części Niemiec wydaje się „rzymskim dziedzictwem”4.

W średniowieczu Zachód znowu zapożycza od Bliskiego Wschodu całe bogactwo warzyw, owoców i kwiatów. Zresztą te zapożyczenia nie miały charakteru bezpośredniego. Znacznie mniej zawdzięczają one wyprawom krzyżowym niż odkrytym na Sycylii i w Hiszpanii osiągnięciom ogrodników muzułmańskich, osiągnięciom będącym skutkiem systematycznego upowszechnienia technik nawadniania – od Bagdadu po Andaluzję i Walencję – dzięki podbojowi arabskiemu5.

Jedną z miar oceny liczącej się kuchni jest różnorodność pochodzenia jej składników. Fakt ten doceniano już w czasach starożytnych, co poświadcza Hermippos, grecki biograf i filozof żyjący na przełomie iii i ii wieku p.n.e.: „Powiedzcie mi, Muzy, jak wiele dobrych rzeczy przywiózł tu Dionizos ludziom na swoim czarnym okręcie, odkąd pożeglował po morzu ciemnym jak wino”6. Te same wartości, w kontekście coraz szerszego handlu, przypisywał artykułom żywnościowym dwa tysiące lat później Anthelme Brillat-Savarin, dla którego:

[…] główne komponenty obiadu konesera są pochodzenia francuskiego, a należą do nich mięso, drób i owoce; niektóre, na przykład befsztyki, walijskie grzanki z serem, poncz itp., naśladują kuchnię angielską; inne są zapożyczeniami z Niemiec, na przykład kiszona kapusta, wędzona wołowina hamburska, polędwica ze Schwarzwaldu; pewne produkty pochodzą z Hiszpanii, a są to olla podrida, garbanzos (groszek), rodzynki malaga, pieprzona szynka z Xerica i wina deserowe; jeszcze inne z Włoch, takie jak spaghetti, parmezan, kiełbaski bolońskie, polenta, lody i likiery; niektóre z Rosji, jak suszone mięso, wędzony węgorz i kawior; z Holandii pochodzi solony dorsz, sery twarde, marynowany śledź, likier curaçao i anyżówka; niektóre z Azji, jak hinduski ryż, sago, curry, soja, wino Shiraz i kawa; niektóre z Afryki, na przykład wina z Przylądka; wreszcie niektóre z Ameryki, jak ziemniaki, ananasy, kakao, wanilia, cukier itd. Wszystkie one dostarczają pewnych dowodów na to, że… jedzenie, jakie można dostać w Paryżu, jest w całości kosmopolityczne i że znajdują się w nim produkty reprezentujące cały świat 7.

Nowy Świat dał w „wymianie kolumbijskiej” tyle samo, ile otrzymał od Starego. Prawdziwymi skarbami Indii Zachodnich okazały się rośliny, gdyż w przeciwieństwie do złota i srebra, mogły zostać rozmnożone i przeniesione gdzie indziej. Antropolog Jack Weatherford dobrze wyraził to w swej książce Indian Givers: How the Indians of the Americas Transformed the World:

Amerykańska żywność sprawiła coś na kształt cudu w tych wiekach modlitw, coś, czego praca i medycyna nie były w stanie zrobić: uchroniła Europę od głodu, który przez tysiąclecia stanowił główne ograniczenie rozwoju jej populacji 8.

Kawę, która narodziła się w Etiopii, sprowadza się teraz z Jawy, Jamajki i Brazylii. Teksas i Kalifornia uprawiają jedną z najpopularniejszych na świecie odmian ryżu. Kakao i orzeszki ziemne, które przedtem rosły tylko w Nowym Świecie, są jednymi z najważniejszych produktów Afryki Zachodniej. Podstawowa roślina Inków jest podstawą rolnictwa Irlandii9.

Ciekawe…

Sprowadzenie kawy, herbaty i kakao do Europy dało po raz pierwszy w historii ludziom zamożnym, skazanym dotąd na alkohol, możliwość wyboru.

Sprowadzenie kawy, herbaty i kakao do Europy dało po raz pierwszy w historii ludziom zamożnym, skazanym dotąd na alkohol, możliwość wyboru. Najpierw były luksusową przyjemnością, potem zaś, w połowie lat 70. xvii wieku, niezbędnym elementem obyczajowości klasy średniej. W drugiej połowie xviii stulecia sprawa abstynencji zrodziła ważny ruch społeczny, zainicjowany przez rozmaite wyznania protestanckie i dlatego najsilniejszy w północnej Europie, w takich krajach jak Wielka Brytania i Holandia10.

Picie słodzonej herbaty stało się chwalebnym sposobem na zastąpienie piwa lub wina na długo przedtem, zanim picie nieprzegotowanej wody było bezpieczne. Owe zmiany w nawykach towarzyskich znacząco zwiększyły popyt na cukier prawdopodobnie w połowie były przyczyną wzrostu obrotów, dzięki czemu cukier stał się „niezastąpionym towarzyszem herbaty”11. Niech słowa żyjącego na przełomie xviii i xix wieku Anthelme’a Brillat-Savarina, które pochodzą z jego słynnego opracowania Fizjologia smaku, zwieńczą ten przydługi wstęp:

Jak mi was żal!

Księża z pastorałem w ręku, zdobni w mitry, wy, rozdawcy łask niebios, i wy, straszliwi templariusze, co wytępiliście mieczem Saracenów: nie znaliście słodkiego smaku czekolady ani ziaren z Arabii, co żywą myśl rodzą,

Jak mi was żal! 12

ROZDZIAŁ 1
BananOwiec – król trzeciegO świata

Banan. Któż nie zna banana? A kto wie, że tym owocem ludzie delektują się już prawdopodobnie od 10 tysięcy lat? Najbardziej prawdopodobny przodek odmian, które jemy dzisiaj, rośnie dziko w południowo-wschodniej Azji. Chociaż znane Europejczykom w starożytności, banany były owocami o silnych egzotycznych konotacjach: botanika grecka i rzymska wyśledziła ich trop aż do Indii.

Teofrast uważał, że w cieniu bananowych drzew gromadzili się mędrcy, żeby spożywać ich owoce. Odmiany zdolne do przystosowania się prawie do każdego klimatu strefy tropikalnej i podzwrotnikowej uprawiane były w okresie, który uważamy za rozkwit średniowiecza. Rosły w południowych Chinach i w wielu regionach Afryki, od jednego do drugiego wybrzeża. Były nawet ogrodowymi roślinami w muzułmańskiej Hiszpanii, choć chrześcijańscy zdobywcy nie podjęli ich uprawy13.

Teofrast z Eresos ,

(ur. ok. 370 p.n.e., zm. ok. 287 p.n.e.) – grecki uczony i filozof. Uczeń i przyjaciel Arystotelesa. W swoich badaniach skupiał się na filozofii przyrody.

Pierwszymi europejskimi hodowcami bananów byli koloniści z Wysp Kanaryjskich, gdzie drzewo to zadomowiło się na dobre na początku xvi wieku. Gonzalo Fernández de Oviedo, pilny kronikarz przybywania do Ameryki nowych roślin uprawnych, odnotował pojawienie się pierwszych bananów z Wysp Kanaryjskich w 1516 roku. W Europie tak naprawdę rozpowszechnili go Arabowie, dlatego jego nazwa pochodzi od arabskiego słowa banan, co oznacza ni mniej, ni więcej tylko… palec14.

Ciekawe…

Nazwa owocu pochodzi od arabskiego słowa banan , co oznacza ni mniej, ni więcej tylko… palec.

Co do starożytności banana w Azji nigdy nie było wątpliwości. Wiemy o tym nie tylko od starożytnych pisarzy greckich i rzymskich, lecz również arabskich, którzy wymieniają bananowca jako nadzwyczajne drzewo owocowe rosnące w Indiach. Pliniusz podaje nawet, kiedy Grecy po raz pierwszy zetknęli się z bananami. Było to w czasie wyprawy Aleksandra Wielkiego za Pendżab. Dziwnym wydaje się, że skoro były one od tak dawna uprawiane w Indiach, dlaczego nie znano ich w Syrii i Egipcie15.

Ibn Battuta

(ur. w 1304, zm. w 1377) – pochodzący z Tangeru podróżnik, uważany za ostatniego z wybitniejszych geografów arabskich późnego średniowiecza.

Ukija – arabska jednostka wagi, która posiadała niejednolitą wagę: w Egipcie – 37,5 g, w Syrii – 154,16 g, na Półwyspie Arabskim – 125 g, w Iraku – 3385 g.

W xiv wieku sytuacja przedstawia się zgoła inaczej, co potwierdza relacja Abu Abdullaha Muhammada Ibn Battuty na temat Zafari al-Humuz lub Zafaru, znanego też jako Dufar względnie Dolar – miasta leżące w Arabii Południowej w części wybrzeża zwanego Mahra:

W odległości pół dnia drogi od Zafari leży miasto al-Ahkaf, zamieszkałe przez lud Ad. […] W ogrodach Zafari rośnie mnóstwo drzew bananowych, których owoce bywają niekiedy ogromnych rozmiarów. Kiedy zważono przy mnie jeden z owoców, wonczas okazało się, że miał dwanaście ukija 16.

Już Marco Polo wzmiankował o mieście Kalatu, które za czasów Ibn Battuty było portem w południowej części Omanu słynącym z handlu korzeniami i końmi. Ale nie tylko:

W niewielkim oddaleniu od Kalhatu leży osada Tibi, jedno z najpiękniejszych miasteczek. Przez Tibi przepływają liczne bystre strumienie, pełno też w nim drzew i sadów. Wywozi się stąd owoce do Kalhatu. Rosną tu pod dostatkiem banany zwane al-murwari, co w mowie perskiej znaczy „perły”, a te wysyłają do Ormuzu i do innych miast 17.

Kluczem do rozróżniania odmian jest najstarszy angielski opis, pozostawiony nam przez Thomasa Nicholsa, kupca cukrowego, który stawał przed kanaryjską inkwizycją, a w roku 1583 opublikował opowieść o swoich przeżyciach: „Przypomina ogórek i najlepiej go jeść, gdy sczernieje, bo wtedy jest słodszy od każdego cukierka”18. Jeśli Nichols nie był wyjątkowo łasy na słodycze, jego opis sugeruje, że miał na myśli kwaśne banany – Musa paradisiaca lub dwarf cavendish – które stanowiły podstawę wyżywienia w Afryce Wschodniej.

Marco Polo

(ur. w 1254, zm. w 1324)

– wenecki kupiec i podróżnik. Wraz z ojcem i stryjem dotarł do Chin, przemierzając Jedwabny Szlak. Byli oni jednymi z pierwszych przedstawicieli Zachodu, którzy dotarli do Państwa Środka.

W odróżnieniu od odmian popularnych obecnie na Zachodzie, gdzie ludzie lubią obierać słodkie, twarde banany i jeść je na surowo, przypominają one odmianę plantain – banany spożywane tylko po ugotowaniu, popularne w zachodnich Indiach i we wschodniej, zachodniej i środkowej Afryce, gdzie przyrządza się z nich smaczne potrawy, przygotowywane i podawane w sposób przypominający ignam i kasawę19. Wspomina o tym peruwiański jezuita Blas Valera w xvi wieku:

[…] dojrzewają w kadziach, przykrywają je pewnym zielem ułatwiającym dojrzewanie; miąższ jest miękki, słodki, delikatny, wysuszony wydaje się smażony w cukrze; zjadają je na surowo i pieczone, gotowane lub duszone w potrawach i na każdy sposób smakują. Z odrobiną miodu lub cukru (bo niedużo trzeba) robią z bananów różne konserwy; grona dojrzałe na drzewie słodsze są i smaczniejsze; drzewa mają wysokości dwa sążnie, jedne mniej, drugie więcej 20.

 

Banan nie jest drzewem, ale przeogromną, zadziwiającą byliną. Wyrasta z bulwiastego kłącza i w ciągu roku może osiągnąć wysokość dziewięciu metrów. Liście spiętrzone są wokół nibyłodygi zakończonej czubem liści. Na szczycie znajduje się kwiatostan, który w miarę rośnięcia zaczyna odchylać się od swej osi, zwisając ku dołowi.

Ciekawe…

Najstarszy angielski opis banana brzmi: „Przypomina ogórek i najlepiej go jeść, gdy sczernieje, bo wtedy jest słodszy od każdego cukierka”.

Każda grupa kwiatów tworząca koronę wokół łodygi przekształca się w kiść bananów. Przekształca się, a nie rodzi, ponieważ nie było zapłodnienia. Kwiaty bananowca są sterylne. Dlatego właśnie Budda uczynił z bananowca symbol marności dóbr tego świata. Klasyczna ikonografia chińska przedstawia go na ogół medytującego nad kluczem do mądrości u stóp bananowca, który potrafi zrodzić nawet do czterech tysięcy owoców21.

Ciekawe…

Banan nie jest drzewem, ale przeogromną, zadziwiającą byliną. Wyrasta z bulwiastego kłącza i w ciągu roku może osiągnąć wysokość dziewięciu metrów.

Roślina ta daje jeden tylko taki pęk w swoim życiu, po czym umiera. Bananowce nie mają nasion, dlatego też nowa roślina może powstać jedynie z kłączy swego zmarłego krewniaka. W miejscu zupełnie nowym można sadzić kawałki kłączy bądź odpadłe flance. Ten dziw natury – drzewo, które jest byliną, a jego kwiaty i owoce nazywane są tak z braku innego określenia zgodnego z istniejącymi systemami klasyfikacji – wydaje się z innego świata.

Ciekawe…

Roślina ta daje tylko jeden pęk owoców w swoim życiu, po czym umiera. Bananowce nie mają nasion, dlatego też nowa roślina może powstać jedynie z kłączy swego zmarłego krewniaka.

Dziś banan nie budzi już egzotycznych asocjacji. Jest to jeden z najpopularniejszych owoców świata – ustępuje tylko winogronom, które w większości idą na wino. Zawdzięczamy to plantacjom bananowym w obu Amerykach. Chociaż większość produkcji i konsumpcji bananów przypada na Afrykę. Trzy czwarte światowego handlu nimi pochodzi z wysp i okolic Morza Karaibskiego.

Koran wymienia drzewo bananowe pomiędzy drzewami rajskimi, lecz „bananizacja” Gwatemali, Hondurasu, Kostaryki, Panamy, Kolumbii i Ekwadoru nasuwa przypuszczenie, że jest to drzewo piekielne. Hiszpanie i Portugalczycy zabrali bananowce z Maroka do Ameryki i tam zapoczątkowali uprawę. Później przerodzi się ona w eksportową monokulturę, jeden z filarów współczesnego kapitalizmu, którego symbolem staną się owe republiki bananowe.