DebiutyTekst

0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Opieka redakcyjna

Kinga Kosiba

Redaktor prowadzący

Agnieszka Gortat

Korekta

Ewa Ambroch

Opracowanie graficzne i skład

Marzena Jeziak

Projekt okładki

Karol Kierzynka, Aleksandra Sobieraj

Ilustracje

Aleksandra Sobieraj

Fotografia autora na okładce

Linda Trawińska

© Copyright by Jarosław Słota 2020

© Copyright by Borgis 2020

Wszelkie prawa zastrzeżone

Wydanie I

Warszawa 2020

ISBN: 978-83-62993-78-9

Wydawca

Borgis Sp. z o.o.

ul. Ekologiczna 8 lok. 103

02-798 Warszawa

tel. +48 (22) 648 12 44

wydawnictwo@borgis.pl

www.borgis.pl

www.facebook.com/borgis.wydawnictwo

www.instagram.com/wydawnictwoborgis

Druk: Sowa Sp. z o.o.

Tracklista

1. Winna Sophie Ellis-Bextor

2. Britney Spears – od kumpeli Myszki Miki do księżniczki popu

3. Doda z Virgin

4. Kylie Minogue – po co szkoła, skoro możesz być superstar

5. Christina Aguilera – pięćdziesiąt twarzy Myszki Miki

6. Cher – Hollywood było jej pisane

7. De Su i używany opel kadet za przebój

8. Madonna – a queen is born

9. Kelis – tak bardzo cię teraz nienawidzę

10. Spice Girls przed erą Britney i Gagi

11. Justyna Steczkowska – z Korą jej do twarzy

12. Cyndi Lauper – od bankruta do milionerki

13. Jennifer Lopez, czyli… kiedy eksmąż jest na tyle wkurzony, że postanawia stworzyć klona swojej byłej

14. Anita Lipnicka – w walce o siebie samą

15. Toni Braxton – przed „Un-Break My Heart”

16. Debbie Harry – z trójką z przodu na podbój świata

17. Dido i jej stróż Eminem

18. Pati Yang – królowa potępionych

19. Natalia Oreiro – z TV do CD

Bonus track

20. Gwen Stefani – zakazany owoc, samobójstwo i Simpsonowie

Winna Sophie Ellis-Bextor

Zanim dopuściła się morderstwa na parkiecie, była wrogiem jednej ze Spicetek oraz rockową laską.

Sophie swoją przygodę z muzyką rozpoczęła w 1997 roku jako wokalistka kapeli theaudience. Wszystko wskazywało na to, że zespół czeka świetlana przyszłość. Ich numery trafiały na listy przebojów, wystąpili razem z Manic Street Preachers, a nawet wydali z nimi piosenkę „Black Holes for the Young”, i… jebudu. Przeszli do historii już w 1999 roku.

Dwudziestoletniej dziewczynie nie chciało się jednak pisać CV i pukać od drzwi do drzwi, więc postanowiła zostać modelką. Na chwilę, bo już w 2000 roku nawiązała współpracę z producentem Spillerem.

Owocem ich współpracy był singiel „Groovejet (If This Ain’t Love)”, który wydali w wakacje, w tym samym tygodniu co Victoria Beckham swój pierwszy solowy singiel. Media podłapały temat konkurencji, a Posh Spice dolewała oliwy do ognia. Robiła wszystko i była wszędzie tylko po to, aby pokonać mało znaną piosenkarkę i trafić na pierwsze miejsce listy przebojów w Wielkiej Brytanii. Wk*rw był, szczególnie że startowała z pierwszym utworem solowym po Spice Girls. Walkę wygrała Sophie, która była zniesmaczona brukową rywalizacją, a Victoria… Victoria jej nigdy tego nie wybaczyła. Plotki głoszą, że dziewczyna trafiła na jej czarną listę, przez co nie mogła zobaczyć powrotnego show Spice Girls.

Ellis-Bextor postanowiła działać solo i poświęciła się w pełni karierze muzycznej, choć miała szansę również na aktorską. Mało kto wie, że już wcześniej była brana pod uwagę jako kandydatka do roli w filmie „Moulin Rouge!”. I nie była to byle jaka rólka, tylko ta, którą ostatecznie dostała Nicole Kidman. Podobno piosenkarka nie była zainteresowana i nawet nie oddzwoniła do producentów.

Pierwszy singiel ze swojego albumu „Read My Lips” wydała na miesiąc przed jego premierą. Był to cover przeboju Cher „Take Me Home”, choć nie była to wierna wersja. Piosenkarka dodała trochę własnych słów, co nie spodobało się ikonie muzyki. Numer odniósł jednak sukces i trafił na drugie miejsce listy najlepiej sprzedających się singli w Wielkiej Brytanii, przegrywając tylko z boysbandem Five i ich „Let’s Dance”. W podsumowaniu rocznym był to czterdziesty szósty najlepiej sprzedający się singiel. Album zadebiutował na czwartym miejscu notowania i po sześciu tygodniach z niego wyleciał. Wytwórnia ogłosiła alarm, a Victoria otworzyła szampana.

Po wysłaniu SOS wydali drugą kompozycję, „Murder on the Dancefloor”.

Singiel okazał się pierwszym od czasu „Groovejet” tak wielkim przebojem i sprzedał album na całym swiecie. Co prawda utwór doszedł tylko do drugiego miejsca listy przebojów, ale długi pobyt na wysokich pozycjach dał mu złoto. I takim sposobem słuchacze sięgnęli po płytę Ellis-Bextor. Po kilku tygodniach znalazła się w top 3 listy najlepiej sprzedających się albumów muzycznych w Wielkiej Brytanii.

Do dziś „Murder on the Dancefloor” jest jej wizytówką i nierozerwalnym elementem jej występów. Do piosenki powstał rewelacyjny klip, w którym Sophie wciela się w tancerkę gotową zrobić wszystko w celu zdobycia nagrody. Naprawdę wszystko. Jej konkurenci zostają otruci, łamią nogi albo dostają w twarz od swoich partnerek za wykreowane przez nią sytuacje. Reasumując – grubo.

2002 rok przyniósł jej nominację do Brit Awards w kategorii najlepszej brytyjskiej artystki solowej. Tym razem rywalizowała m.in. z inną Spicetką, Geri Halliwell. Panie jednak nie wyrywały sobie włosów z głów. I słusznie, bo statuetka powędrowała do Dido.

Sophie w dalszym ciągu promowała swój album. Jej trzeci singiel „Get Over You” z trzeciego miejsca listy przebojów doprowadził do najlepszego wyniku płyty – trafiła na drugą pozycję po dziesięciu miesiącach od premiery. Sama piosenka przegrała z największymi ikonami muzyki: Elvisem Presleyem i remiksem jego przeboju oraz Kylie Minogue z „Love at First Sight”.

Wreszcie Sophie wydała czwarty singiel, „Music Gets the Best of Me”. Jako jedyny nie znalazł się w top 10 i musiał zadowolić się czternastą pozycją.

Album „Read My Lips” spędził w zestawieniu najlepiej sprzedających się płyt w Wielkiej Brytanii sześćdziesiąt tygodni. Otrzymał status podwójnej platyny za sprzedaż ponad 800 tysięcy kopii. Do dziś jest to najpopularniejszy krążek Ellis-Bextor. Sophie dostała nawet propozycję zostania supportem na trasie z Robbiem Williamsem, ale powiedziała „nie”. Wokalista nie był zachwycony tym, że „początkująca smarkula” mu odmówiła. W jednym z wywiadów powiedział, że jej twarz wygląda jak… antena satelitarna. Konflikt po wielu latach został jednak zażegnany.

Pod koniec 2002 roku wokalistka dołączyła do grona gwiazd wspierających organizację Ludzie na rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt (PETA). Na zdjęciu promocyjnym kampanii skierowanej przeciwko sprzedawaniu zwierzęcych futer trzymała obdartego ze skóry lisa. Hasło brzmiało: „Oto reszta twojego futra”.

W wywiadach z tamtego okresu podkreślała, że noszenie naturalnych futer wiąże się z ogromnym ego, jest nieprzyzwoite i żałosne. Twierdziła, że nie wiedziała nigdy, co powinna zrobić, widząc osoby w futrach na ulicy. Przez myśl przechodziły jej dwie opcje – rzucić w nie czymś lub porozmawiać. Wokalistka przyznała, że ubiera się w sieciówkach i nie szasta pieniędzmi. Uważała, że nie ma znaczenia, czy kupi spódnicę tanią, czy drogą, bo i tak wyląduje na jej podłodze.

Po solowym debiucie Sophie uznano, że chce zostać nową Kylie Minogue. Krytycy usłyszeli oldskulowe klubowe brzmienia, zobaczyli kolorowy klip i ładną dziewczynę. To im wystarczyło, aby porównywać ją do królowej disco.

Sophie traktowała muzykę jak pasję, ale najważniejsza była dla niej rodzina. Nie chciała rywalizować z Victorią Beckham i zachowywać się jak ona. Dziś jest matką piątki dzieci, które ma z JEDNYM mężem. Stworzyła coś, co nie udało się jej rozwiedzionym rodzicom.

Britney Spears - od kumpeli Myszki Miki do księżniczki popu

Nasze życie przed osiemnastką opiera się wyłącznie na szkole, jej udało się w tym czasie wydać kilka przebojów, powiększyć biust i pomiziać się z gwiazdą boysbandu Justinem Timberlake’em.

Britney swoją karierę w dużym stopniu zawdzięcza matce, która jeździła z nią na castingi, wysyłała na lekcje śpiewu i tańca, zapisywała na konkursy młodych talentów, a nawet specjalnie dla niej przeprowadziła się do Nowego Jorku.

 

Były występy na scenie, reklamy i „Klub Myszki Miki”, w którym uczestniczyła m.in. ze swoją przyszłą rywalką Christiną Aguilerą.

Wreszcie po wielu latach ciężkiej pracy ludzie z branży zaczęli się nią interesować. Kropką nad i była Whitney Houston, a dokładnie cover jej utworu, który zaprezentowała. I tak narodziła się Britney Spears.

Pierwszym singlem piosenkarki był „...Baby One More Time”. Utwór został napisany z myślą o Backstreet Boys i żeńskim trio TLC, któremu absolutnie nie spodobał się tekst. Afroamerykańskie kobiety śpiewające „Uderz mnie, kochanie, jeszcze raz”? W żadnym wypadku. Pannie Spears udało się przedstawić historię bardziej zaczepnie niż dramatycznie. Pomógł jej w tym na pewno teledysk.

Początkowo klip miał być animowany. Zaprotestowała. Na planie miała wystąpić w dżinsach i T-shircie. Zaprotestowała. Pojawiła się w mundurku. Niby grzecznie, ale nie do końca. Supeł na niedopiętej do końca koszuli spowodował, że, według wielu rankingów, klip stał się jednym z najseksowniejszych teledysków. W oczach jej rodziców była to jednak akceptowalna stylizacja. Szczególnie że w wywiadach Britney podkreślała, że jest dziewicą, a swój pierwszy raz zaplanowała na noc poślubną. Starzy mogli odetchnąć i nie bać się, że za chwilę córka poinformuje ich, że jest w ciąży. Jej plakat na ścianie mówił „no sex”, co po latach okazało się oczywiście kłamstwem, ponieważ utrzymywała stosunki płciowe ze swoim chłopakiem Justinem, który występował wtedy w zespole *NSYNC. Przed nim podobno również nie żyła w cnocie.

Britney w przeciągu kilku tygodni trafiła na szczyt, mając zaledwie szesnaście lat. Nowy rok rozpoczęła wydaniem albumu o takim samym tytule jak jej hit. Krążek na całym świecie kupiło ponad dwadzieścia pięć milionów osób. Po sześciu miesiącach od pierwszego singla wydała kolejny, „Sometimes”. Klip do utworu znowu niby niewinny, ale nie do końca. Plaża, ona zakochana, tańczy ubrana na biało i… uwagę przyciąga megaduży biust.

Media zaczęły rozpisywać się o operacji plastycznej. Temat był szczególnie interesujący ze względu na to, że wokalistka nie miała jeszcze ukończonych osiemnastu lat.

To nie wszystko. Za jakiś czas pewien fryzjer stwierdził, że to on napisał tekst do kompozycji. Podobno prowadził nawet korespondencję z Britney, w której ta przyznała mu rację. Racji nie przyznał mu sąd, który stwierdził, że mężczyzna kłamie.

Kontrowersje wywołała również sesja dla magazynu „Rolling Stone”, w której piosenkarka pozowała w samej bieliźnie, trzymając w ręce maskotkę teletubisia Tinky Winky (tak, to ten).

Niedługo po wakacjach trzeci singiel, „(You Drive Me) Crazy”, zaczął podbijać światowe listy przebojów. Był to drugi utwór Britney, który dotarł do Top 10 Billboardu. W klipie pojawiła się pewna wiedźma, a dokładnie Melissa Joan Hart z serialu „Sabrina, nastoletnia czarownica”. Nie bez powodu – kompozycja promowała film „Drive Me Crazy”. Natomiast Britney w rewanżu pojawiła się w jednym z odcinków „Sabriny”. Sam teledysk, co ciekawe, został nakręcony w elektrowni w Redondo Beach w Kalifornii.

Promocja albumu zakończyła się na dwóch ostatnich singlach, „Born To Make You Happy” oraz „From the Bottom of My Broken Heart”. Pierwszy przeznaczony był głównie na rynek europejski, gdzie odniósł ogromny sukces, trafiając m.in. na szczyt zestawienia w Wielkiej Brytanii. Drugi dotarł do czternastej pozycji amerykańskiej listy. Co prawda Britney chciała, aby to właśnie „Born To Make You Happy” został ogólnoświatowym singlem po „...Baby One More Time”, ale tym razem musiała ustąpić. Udało jej się jednak zmienić tekst przeboju. Poprosiła o zmianę, ponieważ uznała, że piosenka była za bardzo wyzywająca i niektóre fragmenty były nieodpowiednie do jej wieku.

Wokalistka nie chciała przesadzić z image’em. I co najważniejsze, chciała mieć przestrzeń do dorastania. Początkowo jej związek z Justinem Timberlake’em był sekretem. Pytana o niego, zaprzeczała, informując, że na każdym kontynencie przypisują jej nowego chłopaka: w Ameryce wokalistę *NSYNC, a w Europie Nicka Cartera. Twierdziła, że woli skupić się na karierze. Kiedy wreszcie potwierdzili romans, zdradzili mediom, że żyją w czystości i z seksem czekają do ślubu. W rzeczywistości oczywiście nie czekali.

Pod koniec czerwca Britney Spears wyruszyła w trasę koncertową. Pięćdziesiąt sześć występów odbyło się na terenie Ameryki Północnej. Supportowali ją m.in. C-Note, Steps i Divine. Hajs wyłożyli Tommy Hilfiger oraz firma Nestlé, która po sesji w „Rolling Stone” jednak wycofała się. Poza własnymi kompozycjami wokalistka zaprezentowała na scenie również „Material Girl” Madonny, „Black Cat” i „Nasty” Janet Jackson, cover „The Beat Goes On” Cher i Sonny’ego, który znalazł się na jej krążku, oraz „Open Arms” zespołu Journey, wzięty później na warsztat przez Mariah Carey.

Britney za swoją pierwszą płytę otrzymała nominację do nagrody Grammy w kategorii najlepszy nowy artysta, rywalizację przegrała jednak z Christiną Aguilerą – wokalistką, której zarzucano, że ją kopiuje. Fanom taki werdykt się nie spodobał i rozpętała się prawdziwa wojna pomiędzy fanklubami.

W początkowym okresie swojej kariery Britney Spears była traktowana jak gwiazdka sezonu. Tak było również u nas. Jednak kiedy okazało się, że ostatni promowany w Polsce utwór, czyli „Born to Make You Happy”, odniósł taki sam sukces jak „…Baby One More Time”, dziennikarze zrozumieli, że ta gówniara dopiero zaczyna.

Doda z Virgin

I wtedy weszła ona…

Suzanne Vega w jednym ze swoich utworów śpiewa, że „nigdy nie ubiera bieli, bo jest to kolor dla dziewic” – nawet gdyby Doda była cała owinięta białym bandażem niczym mumia, i tak nikt by jej o to nie posądzał.

W 2000 roku Tomek Lubert postanowił założyć zespół i ogłosił casting na wokalistkę. Elżbieta Zapendowska poleciła mu nastoletnią piosenkarkę musicalową z Buffo. Jak sam wspominał podczas jednego z wywiadów, początkowo założył, że jeżeli po 100 przesłuchanych nie znajdzie interesującej osoby, to zrezygnuje. Doda była numerem 101 i od razu wiedział, że to jest to.

Spotkali się z wytwórnią w celu podpisania umowy, ale Katarzyna Kanclerz powiedziała… „nie”. Stwierdziła, że z piosenkarką będą same problemy, na co Lubert odpowiedział: „Albo z nią, albo wcale”. A że mieli już gotowy materiał, Szefowa musiała się zgodzić. Szczególnie że nad repertuarem pracowali m.in. Anja Orthodox, Joanna Prykowska z Firebirds czy Piotr „Pniaq” Pniak, znany chociażby ze współpracy z zespołem Proletaryat.

Z czasem relacje obu kobiet poprawiły się na tyle, że Kanclerz zabrała Dodę do legendarnego autora tekstów Andrzeja Mogielnickiego, znanego ze współpracy z Lady Pank czy Budką Suflera. Stanęła z nią w salonie i powiedziała, że ta dziewczyna będzie wielką gwiazdą, a następnie poprosiła o napisanie tekstu. I tak się stało. Mogielnicki został autorem utworu „Sława – a za co to?”.

Początkowo miał to być pierwszy singiel promujący wydawnictwo. Wytwórnia postanowiła zainwestować ogromne pieniądze i zabrała zespół do kopalni w celu nagrania klipu. Doda przyznała, że w całej swojej karierze nie spotkała się z produkcją robioną z tak olbrzymim rozmachem. Potężne, długie krany kamerowe, wielkie kampery, kostiumy i ekipa do make-upu. Były nawet cadillac i specjalnie stworzona profesjonalna scena. Cała kopalnia była zarezerwowana dla nich. Wszystko mogło kosztować nawet 200 tysięcy złotych.

Z czasem wytwórnia zmieniła zdanie i stwierdziła, że „To Ty” zostanie pierwszym singlem. Od tego czasu minęło około pół roku – Doda miała krótsze włosy i była szczuplejsza. Postanowiono dokręcić kilka scen i zmontowano jeden obraz z dwóch. Teledysk bardzo podobał się wtedy Nergalowi, czyli jej przyszłemu ekspartnerowi.

Opóźnienia denerwowały zarówno Dodę, jak i Tomka. Wiedzieli, że muszą coś zrobić.

Będąc w szpitalu, wokalistka odebrała telefon od Katarzyny Kanclerz, która powiedziała jej, że szukają zwariowanej dziewczyny do reality show. Doda zgodziła się wystąpić i powiedziała, że zrobi im taką oglądalność, jakiej nigdy nie mieli. Tak naprawdę miała w dupie oglądalność i chciała wyłącznie wypromować zespół. Doda była chyba pierwszą osobą, która trafiła tam z konkretnym planem działania.

Szesnastego września 2002 roku ukazał się debiutancki album „Virgin”. Postanowiła, że w teledysku do drugiego singla, czyli „Mam tylko Ciebie”, wystąpi wraz z innym uczestnikiem show, i dzięki takiemu zabiegowi marketingowemu trafili na listy przebojów, a nawet do magazynu „Bravo”, który w tamtym czasie miał ogromny zasięg i był ulubioną gazetą młodzieży.

Krążek trafił na trzydziestą drugą pozycję najchętniej kupowanych albumów w Polsce, a zespół zgarnął nominację do Fryderyków w kategorii nowa twarz fonografii. W wywiadzie udzielonym magazynowi „Cogito” w 2002 roku Doda wyznała: „Musisz być trochę bezczelna, mieć w sobie charyzmę. Tak jak powiedziała kiedyś Madonna – nieważne, co o tobie mówią, byleby mówili. O mnie mówi się, że jestem chamska, wulgarna. Nie jestem ludziom obojętna, a to bardzo ważne”.

Pierwszy profesjonalny koncert zespołu odbył się w tym samym roku w nieistniejącym już klubie Piekarnia w Warszawie. Pomimo udziału w reality show wokalistka nie czuła się nigdy gwiazdą telewizji, tylko rockandrollówą. Program był według niej kiczem, ale pomógł w reklamie grupy. Przyznała, że gdyby nie on, to wzięłaby udział w „Idolu”.

Doda nie planowała długiego życia. Twierdziła, że będzie żyła krótko, ale intensywnie. Nie przejmowała się również rówieśnikami, którzy wyśmiewali ją, kiedy mówiła im, że wyda płytę i zostanie gwiazdą.

I tak zaczęła się jej historia.

Według brukowców miała zostać z nami tylko pięć minut, a jest do dziś. Co więcej, została jedną z najpopularniejszych wokalistek w historii. Można ją lubić albo nie, ale wszyscy ją znają i znać będą. Polska potrzebowała kogoś, kto jest nie tylko utalentowany, ale również bezpośredni i kolorowy. Mieliśmy dosyć gwiazd udających Matkę Teresę, a dzięki Dodzie dowiedzieliśmy się, że tamtym bliżej jest do suk niż „mistyczek”.

Kylie Minogue - po co szkoła, skoro możesz być superstar

Jest jedną z największych muzycznych ikon.

Kylie zaczynała swój romans z mediami od telewizji. Początkowo chciała zostać aktorką, jednak świat miał na nią inny pomysł. W pewnym momencie wyszła ze szkoły i nigdy nie wróciła. Wolała skupić się na karierze telewizyjnej.

Kiedy dzięki popularnemu serialowi „Sąsiedzi” została jedną z najpopularniejszych aktorek małego ekranu, stwierdziła, że chce zostać gwiazdą muzyki. Skoro jej fikcyjny ślub z postacią graną przez Jasona Donovana przyciągnął dwadzieścia milionów widzów, to dlaczego niby tego nie wykorzystać?

W wieku dziewiętnastu lat, w 1987 roku, wydała swój pierwszy singiel „Locomotion” (cover piosenki zespołu Little Eva). Początkowo trafił on wyłącznie na australijski rynek, gdzie spędził siedem tygodni na pierwszym miejscu.

Po sukcesie debiutanckiego singla Minogue postanowiła udać się do Londynu. I tak zostawiła swoje życie w Australii i wyleciała do Wielkiej Brytanii. Producenci niewiele o niej wiedzieli i zapomnieli, że się z nią umówili. W przeciągu czterdziestu minut, gdy ona czekała na zewnątrz, w studiu nagraniowym powstał tekst do piosenki „I Should Be So Lucky”, czyli jej drugiego utworu, który był pierwszym przeznaczonym na cały świat. Autor zawarł w tekście wszystkie informacje, które mu o niej przekazano, i… tadam! Z przypadku powstał hit, który trafił na szczyt listy przebojów w Wielkiej Brytanii. Piosenka trafiła nawet na amerykańską listę Billboardu, na dwudzieste ósme miejsce.

Przed zaprezentowaniem albumu (lipiec 1988 roku) do sprzedaży trafiła kompozycja „Got to Be Certain” (trzeci numer jeden Kylie w Australii, drugi w UK). Dzięki niej Kylie została królową Australii i wizytówką kraju.

Jej trzy pierwsze piosenki znalazły się na najwyższym miejscu w rodzinnym kraju, z czego dwie wcześniejsze zostały najlepiej sprzedającymi się singlami w 1987 i 1988 roku.

Album „Kylie” trafił na pierwszą pozycję w Wielkiej Brytanii i spędził na szczycie sześć tygodni. Na całym świecie kupiło go siedem milionów osób.

W późniejszym czasie postanowiono wydać jej debiutancki singiel z rynku australijskiego, czyli „Locomotion”, pod nazwą „The Loco-Motion”. Krążek cieszył się taką popularnością na całym świecie, że został jej pierwszym numerem z Top 10 Billboardu (po raz drugi znalazła się tam dopiero dzięki przebojowi „Can’t Get You Out of My Head” wydanemu w 2001 roku).

Ostatnią piosenką z debiutanckiego albumu, która odniosła olbrzymi sukces, była „Je Ne Sais Pas Pourquoi” z 1988 roku (numer dwa w UK).

 

Prywatnie piosenkarka była skromna i nie różniła się od większości dziewczyn w swoim wieku. W wywiadach zdradzała, że jej pokoje hotelowe wyglądają, jakby ktoś wrzucił do nich bombę. Ubrania były wszędzie, tylko nie w szafie. Nie odnajdywała się w porządku. Złote płyty nie wisiały na ścianach, tak aby wszyscy na wejściu mogli je zauważyć, tylko walały się po jej domu.

Irytowali ją paparazzi, których w jednym z wywiadów nazwała wrednymi, tuż po tym, jak po odebraniu jednej z nagród musiała stać tak długo na ściance, aż ci skończyli robić zdjęcia. Na początku miała również problemy z językiem i często nie rozumiano, co mówi. Od początku była podpytywana o ślub. Jednak jej odpowiedzi były wymijające.

Debiut Kylie był tak wielkim sukcesem, że ona sama przez wiele lat nie mogła uwolnić się od wizerunku, który jej wtedy stworzono. Jak czytamy w artykule „How does Kylie Minogue look back on her musical evolution?” na stronie BBC, w 1992 roku przyznała: „Na początku byłam marionetką”.

Sukces zawodowy nie pomógł jej w życiu prywatnym i pomimo że była w kilku związkach, nigdy nie wyszła za mąż.

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?