Trzy wyprawy Herszka

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Herszek powtarza cicho: „lew jest głodny na pustyni” – i już wie. Bo co to jest lew, powiedział mu Lejb. Co to jest głód, Herszek wie sam. Ale co to jest pustynia?

– Mały jesteś – mówi Lejb. – Na pustyni żyją dzikie narody. Biją, zabijają, rzucają kamienie. – Żydzi byli w niewoli. Faraon11 kazał bić. Ale Bóg dał Mojżeszowi miecz.

– Co to jest miecz?

– To duży nóż. Duży, ostry kij żelazny. – Ale ty wcale nie słuchasz, tylko ciągle pytasz się. – Bo dokąd Mojżesz prowadził Żydów? Po co chodził tak daleko? – To długa historia. – Pesach – to ważne święto, bo Żydzi przyszli do Palestyny.

Herszek chce zapytać się, co to jest niewola, ale boi się, że przeszkodzi, i Lejb powie: śpij.

– Palestyna – mówi Lejb – to trzeba widzieć. Tam cukierki i ciastka są tak jak tu grudki błota. A jabłka leżą, jak tu chłop przywozi kartofle dla bogatej Sury, cały wóz. – A w rynsztoku płynie nie brudna woda, tylko mleko. Jest miód, są figi (co to jest?), na sobotę każdy ma rybę i rosół z kluskami12. I pierzyna tam niepotrzebna, bo jest ciepło. – Jutro ci dalej opowiem.

Lejb śpi. Herszek ciągnie go za rękę, ale leciutko, żeby nie obudzić, tylko na jedno słowo – żeby się nie rozgniewał.

– Lejbełe13.

– No, czego chcesz?

– Jak to się nazywa?

– Co? Czego ci potrzeba?

– Jak Adam nazwał ten dom?

– Jaki Adam? Jaki dom?

– Ten dom, dokąd Mojżesz zaprowadził Żydów?

– To nie dom. Głupi jesteś. To jest kraj – Palestyna.

Widzi Herszek, że Lejb nie gniewa się, więc go znów ciągnie za rękaw.

– Lejbełe, Lejbełe!

– No, czego chcesz?

– Czy ja mogę wziąć kawałek chleba?

– Teraz nie; trzeba coś zostawić na jutro.

No tak. Prawda. Trzeba zostawić na rano.

*

Małka jest ładna. Mała Małka ma wesołe oczy. Małka daje kawałek białej bułki, za to Herszek pozwala jej patrzeć przez zielone szkło i uderzać kamykiem w kamień; bo Lejb dał dwa kamyki, a jeżeli uderzać, wylatują iskry. (Ale ona nie umie).

Herszek mówi jej o Mojżeszu i o lwach, a Małka opowiada o srebrnych lichtarzach, o zegarze i o złych duchach, które zabierają nieposłuszne dzieci.

Herszek jest Mojżeszem, wchodzi na śmietnik po tablice przykazań. Małka jest lud żydowski, stoi na dole koło śmietnika i nie chce słuchać się Boga. – Herszek bije ją mieczem, a Małka płacze i biegnie do matki; a matka przeklina i Herszek ucieka na swój trzeci schodek. Wieczorem matka Małki powie do Lejba:

– Twój Herszek jest taki sam bandyta jak ty. Dlaczego nie chodzi do chederu14? Już duży. Już czas.

Herszek siedzi na trzecim schodku, a schodów jest pięć: pierwszy na dole, a piąty na górze.

Na piątym niedobrze siedzieć, bo kiedy wynoszą kubeł, a kubeł z pomyjami zawadzi o drzwi, pomyje wylewają się i jest mokro. – Na czwartym schodku jest dziura, z tej dziury wyszedł pająk na długich nogach. Herszek boi się pająka: może to jest zły duch, o którym mówiła Małka? – Na drugim schodku jest gwóźdź, który się rusza, ale nie można go wyjąć. Herszek pluł na palec i mył go, i potem ten gwóźdź już był ładny, świecący, żelazny. Herszek bardzo chce go mieć i długo próbował wyjąć, ale pokaleczył palce i teraz nie chce nawet go widzieć. – Pierwszy schodek też mokry i brudny. – Na trzecim najlepiej uciekać w górę, do sieni i na strych, i na dół, na podwórko. – A człowiek często musi uciekać, jeżeli jest słaby i nie ma matki, która go obroni. – Tak, tak.

I na trzecim schodku są mrówki. To jest długa historia.

*

Siedzi Herszek na schodku, patrzy na kota, na wróble i kury. Patrzy na ogród sąsiada za płotem. – Tam jest raj. – Herszek nigdy tam nie był. Lejb był, ale potem płakał: tak mocno go bili, że nawet Lejb płakał.

Raz Herszek przez dziurę urwał dwie maliny: jedną dał Małce, drugą zjadł sam. – Tam rosną wiśnie i gruszki; ale Lejb nie przynosi teraz i nie mówi: „masz, ale nie mów nikomu”.

Siedzi Herszek i czeka na maliny, kiedy znów urosną, czeka, że ojciec wróci w sobotę, i czeka na Lejba. – Siedzi i trzyma kij, ten swój miecz – i chce iść do Palestyny, gdzie płynie nie woda, ale mleko, manna15 i miód (co to jest?), gdzie jest rosół i ryby, gdzie ciepło. – To trzeba widzieć – ho, ho!

Patrzy na jaskółki, które pod dachem wybudowały gniazdo, a teraz mają dzieci i niosą im jedzenie. I patrzy na mrówki. – Herszek nie jest głodny, tylko pieką go i swędzą odmrożone ręce i boli go, kiedy kaszle. Nikt nie bił go, ale boli. I znów chce pić.

W nocy Lejb gniewał się na niego:

– Dlaczego tyle pijesz? Znów zrobisz w majtki, a ja nie chcę ciągle prać. – Dlaczego nie jesz? Może chcesz chałę, że ci chleb nie smakuje? – Dlaczego kręcisz się i kaszlesz, że nie mogę spać?

A dziś rano było mu bardzo gorąco. Bolą go oczy i głowa. – Herszek nie szukał dziś, co wyrzucili w nocy do śmietnika. – Biją się trzy wróble, a on nic. – Małka mówi: „chodź, już rośnie nasz groch koło budy”, ale on nie odpowiada.

A tu widzi, że trzyma nie kij, ale miecz: duży, ostry – żelazny miecz.

Wstaje i schodzi z trzeciego schodka, idzie przez podwórze do bramy. Idzie do bramy, wychodzi na ulicę. Sam idzie na rynek i dalej, i dalej. Idzie, idzie, idzie. Ma miecz. Idzie długą drogą do Palestyny.

11faraon – władca starożytnego Egiptu. [przypis edytorski]
12na sobotę każdy ma rybę i rosół z kluskami – w judaizmie sobota, czyli szabat (z hebr.) lub szabas, jest dniem świętym, którego uroczysty charakter podkreśla się m.in. wspólnym świątecznym posiłkiem. [przypis edytorski]
13Lejbełe – zdrobnienie od Lejb. [przypis edytorski]
14cheder – żydowska szkoła religijna. [przypis edytorski]
15manna – w Biblii: jedzenie, które Bóg zesłał Żydom wędrującym przez Pustynię do Ziemi Obiecanej; tu: coś pysznego. [przypis edytorski]