Bobo

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Mój smarkacz strasznie mnie dziś zirytował. O! nauczyciele i nauczycielki, jakże godni jesteście pożałowania. Ciężki i gorzki chleb. Trzeba wpychać te łuty82 rozumu do zamkniętych głów. A ja jakim byłem? Teraz pokutuję.

5 marzec

Helenka pokłóciła się o gorset83. Woli żyć parę lat krócej, a porządnie wyglądać.

Jak dziwnie ludzie są zarozumiali. Na czym polega ich moralność. Czy mieć odkrytą twarz, czy co innego – czy to nie wszystko jedno. Z litością patrzą na dzikich którzy w wargi i nos wkłuwają deseczki i kości itd., a nasze damy noszą kolczyki. Albo nasze pojęcia estetyczne? Gdyby człowiek miał rogowy nos, a twarz porośniętą piórami, byłby w naszym pojęciu wstrętny. A ptak? Pies i koń są śliczne, chociaż mają długie pyski, ogony itd. Albo nasza moralność? Czy ptaki nie moralniej żyją? Tam nie ma ani gwałtów, ani rozbojów. Przeczuwam pol…

6 marzec

Miałem pol. Przeczułem ją, lecz była bez widzeń. Gdym szedł do gimn., szukałem mej małej oczyma. Gdy jej nie spotkałem, doznałem niepokoju. Czy może chora? Ale to śmieszne. Czym już tak przywykł patrzeć przez sekundę w te jej ciemne, głębokie oczęta?

Myślałem o Zosi. Była to chyba ostatnia miłość tak czysta, czy dziś umiałbym jeszcze tak kochać, nie wiem.

Przyrodę zupełnie zaniedbałem. Teraz ciągnie mnie filozofia i literatura. Och, zmienna młodości błądząca w mgle marzeń i złudzeń! Żukowski 7 lat pracował nad tłumaczeniem Odyssei. Och, takiej pracy nigdy bym się nie podjął. Nie miałbym cierpliwości. Na przyszły rok trzeba wskrzesić posiedzenia po zreformowaniu ich; mianowicie odczyty będą nie tylko przyrodnicze, ale filozoficzne i literackie.

7 marzec

Rano znów nie widziałem Anielki. (Gdyby się tak naprawdę nazywała, byłoby to dziwne). Szukałem jej wzrokiem, a gdy nie spotkałem, ogarnęło mnie jakby rozczarowanie.

„Pieniądze nie dają człowiekowi rzeczywistego szczęścia” – oto zdanie, które podyktowałem memu uczniowi, a na które postaram się odpowiedzieć, gdy będę miał czas. Czytałem krytykę Zoli84. Ma rację. Rzeczywiście za wiele mamy zgnilizny w literaturze. jeżeli jesteś pesymistą, nie zmuszaj, aby i w serce innych wkradł się jad zwątpienia. I tak ludzie za mało wierzą w możność i pożytek istnienia. Nie trzeba zapominać, że choć życie jest szkołą cierpień, to „są w nim takie słodkie chwile, za które wieki cierpieć warto”.

8 marzec

Czytam XX tom Sienkiewicza. Tematy niegodne takiego pisarza, który będzie nieśmiertelny, który stoi na czele i dzierży berło pisarzy współczesnych. „Kwiat lotosu”85 wcielony w postać dziewicy, która wszystkiego się boi, szczególniej serca poety „gdzie i śniegi, i głębie morza, i pustki stepu”.

Anielki znów nie widziałem. Głupstwo, chwilowa egzaltacja, nie trzeba się jej poddawać. Gdy nie kochać się – przykro, pustka w sercu, brak celu i wątku do myśli, kochać się – bez sensu w mym wieku.

9 marzec

Dostałem pieniądze na wpis. Och, obym jak najprędzej stał się samodzielny, niezależny. Ileż ludzi w moim wieku już zarabiało na siebie, a ja ciągle jestem darmozjadem.

Anielkę (?!) znowu dziś spotkałem. Zawsze sama, dziwnie poważna i patrzy mi prosto w oczy, nie znając zapewne konwenansów światowych, zabraniających tego jak grzechu. Jest to nieszkodliwa sielanka, lecz w przyszłości muszę być ostrożny, gdyż moja przyszła miłość nie byłaby już ta święta, czysta, nietykalna, lecz burzliwa i namiętna.

Czy od dziś za rok będę w szóstej klasie?

10 marzec

Często śni mi się, że się huśtam, w ogóle, że jestem „nad poziomami”. Czy to znak jaki?

Dziwny miałem dziś sen. Żeśmy wynajęli mieszkanie na jakiejś ulicy. Jam pierwszy raz wszedł do jednego ciemnego pokoju. Byłem wysoko, wysoko aż do zawrotu głowy. Na dole migały latarnie, niebo było ciemne jak czarny aksamit, utkany złotymi gwiazdami. Był to jak płaszcz królewski, a na głowie tego wszechpotężnego monarchy była u czoła złota korona, księżyc. I doznałem uczucia: jakbym to kiedyś już widział we śnie. Wybiegłem do drugiego pokoju, gdzie śpią rodzice, lecz jakaś silna niewidzialna ręka mnie wstrzymuje. Wyrywam się i budzę… Powiedziałem sobie, że dziś wstanę o 7-ej, i o 10 minut przed 7-ą obudziłem się. Jest w człowieku silna wola, jakaś wyższa, nieznana dotychczas… Dziś Anielki nie widziałem, choć wyszedłem wcześniej, lecz nie dlatego, aby ją spotkać, tylko aby wpis zapłacić. A może? We wstępnej klasie jest jeden chłopaczek, takie ma ładne, ciemne oczy, podobne do jej.

Byłem u G. Poczęstowali mnie wódką. Przyszło mi na myśl, że wódka odbija się na spermatozoidach86 i może odezwać się w potomkach. Podziękowałem, a potem żałowałem.

11 marzec

Wstaję codziennie o 7-ej, kładę się o 12-ej. Ogromnie mnie cieszy powrót wiosny. Temat do noweli z czasów tortur. Skazanego wrzucają do żelaznego pokoju, w którym jedna ściana jest na śrubie, ruchoma. I ściana ta wolno się przesuwa, na podłodze są kreski, i coraz ich mniej. Wreszcie ściana go tak przycisnęła, że bokiem tylko może stać. Opisać szczegółowo jego myśli.

Dziś jedna uczenica tak samo na mnie spojrzała jak Aniela. Gdybym ją codziennie spotykał, myśl moja ku niej by się zwróciła. Serce widocznie w tym wieku musi choć łudzić się, że jest czymś zapełnione.

Zacząłem czytać Fausta87, ale zauważyłem, że to jeszcze nie dla mnie. Przykre mi jest to przekonanie. Ja bym już chciał wszystko móc. Czytałem Marię Malczewskiego88 i dużo pięknych miejsc chciałbym wypisać.

Nie chcę myśleć, że mogę nie dostać promocji. Może bym sobie odebrał życie. Szczególnie nęci mnie Wisła. Woda unosi martwe ciało daleko w nieznane kraje, aż zaryje się w miękki piasek i rozpływa. Wszystko z atomu powstaje. W bułce, którą spożywasz, może być perła Kleopatry, łza Chrystusa, proch Demostenesa89 i ślina Ksantypy90. Okropna to odpowiedzialność spisywać wszystkie myśli. Gdyby to kto przeczytał, myślałby, że jestem obłąkanym. A może młodość jest naprawdę obłędem?

 

7 kwiecień

Święta i wizyty znudziły mnie. O ile Boże Narodz. jest milsze, i poetyczniejsze, nie polega na objadaniu się. W ogóle te święta mają tylko znaczenie dla tłumu. Bladzi, znużeni chorzy robotnicy zapominają o troskach codziennego życia. Dzieci cieszą się stolikami, wszystko je bawi, wszystko nowe i nieznane A jutro znów proza życia i ciężka krwawa walka o byt. Śmieszna jest rozmowa kobiet. Przeskakują z tematu na temat: z poezji na drożdże, z drożdży na poezję i znów na sługi. Był pan R. Mówi, że się Polska rozkłada, że wszystkie placówki zagarniają m. i Żydzi. Była śliczna trzyletnia Maniusia. Z jaką powagą mówiła, że Bozię męczyli, potem położyli do grobu, a dziś Bozia wstała (żeński rodzaj – sic!) i znowu żyje. D. ma 2 pornograficzne pocztówki, że też ludzie puszczają w świat takie brudy. Książka nieprzyzwoita może się obronić jakimś celem przynajmniej, ale to?… Dostał pokutę: trzy tygodnie po 4 litanie i obiecał poprawę. Ładna poprawa! Graliśmy w sekretarza. Dostałem: jakie są skutki sekretarza. Napisałem: „sekretarz czasem śmieszy, gdy złośliwością nie grzeszy, a czasem wzbudza gniew i ściąga piękną brew”. Dobrze, że się to już skończyło. Jaka ta Wanda zimna i nieprzystępna.

9 kwiecień

Trunki stanowczo mi zaszkodziły. Już było wszystko dobrze, a teraz znów. – Z mięsa jadłem dziś tylko maleńki kawałek cielęciny. Rzodkiewek ani musztardy też jeść nie będę. Podobno Michał Anioł91 pryskał wodą na białą ścianę i z tych esów i floresów brał tematy do obrazów. Rozumiem myśli Herostrata92. On nie był bynajmniej wariatem. Co za cudowny temat do studium. Ten człowiek, palony żądzą wielkości, niczym niepohamowaną ambicją, widząc, że się nie wsławi, podpala świętokradzką ręką świątynię wiedzy; on nie miał wzniosłych uczuć ani patriotyzmu, a chce, aby imię jego choć ze wstrętem było powtarzane przez wieki. I dopiął tego. – Sława! – „Cały system planetarny, wszystkie gwiazdy – mówi Falb93 – pochodzą z mgławicy (Przewroty we wszechświecie94). Kiedyś znów się połączą w jedną całość i znów się poodrywają nowe słońca”. Ale przecież astronomia to jedna wielka hipoteza, niemająca naukowego znaczenia. Tylko chemia rozwiąże zagadnienie bytu, i jej chcę poświęcić swą przyszłość.

10 kwiecień

Mam teraz trzy ulubione marzenia: 1. że podróżuję, zwiedzam Kraków, Wiedeń, Pragę, Peszt, Meran, Rzym, Neapol, Monako (Hazard – studium), Paryż (odkrywam wszystkie składniki komórki), Londyn, Monachium, Berlin. 2. że mieszkam w latarni morskiej, piszę przy wschodzie i krwawym zachodzie słońca, podczas burzy wśród spienionych fal; ratuję z rozbitego okrętu „ją” – i razem mieszkamy. 3. że znam 20 języków i jestem bibliotekarzem w Watykanie. 4. że jestem wodzem, wygłaszam mowy itp. Jakie to wszystko dziecinne i głupie, ale sprawia mi niewinne zadowolenie.

Boję się ciemności, boję się halucynacji, mniej wzrokowej, jak czuciowej: gdyby jakaś zimna koścista ręka nagle mnie pochwyciła, nie przeżyłbym tego. – Książki mnie denerwują niby, ale ja się nimi zasłaniam przed czymś gorszym. Jestem niby niedowiarkiem, że odrzucam obrzędy. Ale pozostała mi wiara w Boga i modlitwa. Bronię tego, gdyż bez nich żyć nie można. Człowiek nie może być tylko ślepym trafem. A co robią moi „wierzący” koledzy aż strach pomyśleć. – Mięsa dziś wcale nie jadłem, miałem o to awanturę, jakbym ja żądał dla siebie osobnej kuchni.

20 kwiecień (z kartek)

J. J. Kraszewski: Dola i niedola95.

Z biedą człek tuli się w ciemność, jak zraniony zwierz, gdy ma zdechnąć. – Wiadomo, jaka to czasem gorzka potrawa ta prawda, tak święta i piękna, gdy ją inni jedzą, a tak przykra, gdy nam ją podają. Kobieta, która się nudzi, zdolna jest czasem popełnić największą zbrodnię i najstraszniejsze głupstwo. – Miłość i nadzieja cudownie odżywiają człowieka. – Pierwsza miłość przebacza, ostatnia nigdy (? nie rozumiem tego zdania). – Bezczynność jest matką miłości – mówi Owidiusz96.

 
Mężny na śmierć ze wzgardą poziera,
Nędzarz jej pragnie, tchórz się jej wydziera97.
 
Mickiewicz

Objawem wielkiej radości, podobnie jak wielkich boleści, jest milczenie lub łza.

Krechowiecki98

Nie trwożę się grobu, bo gdy moje kości legną w ziemi, to będę z nią razem, z moją kochaną, i rozpłynę się w drobne cząstki i żyć będę w liljach i koronach ich cichem życiem.99

Rojan100, Maska

Godzina trzecia. W klasie panuje gorące powietrze, którym oddycha 30 płuc, duszne, pełne trujących gazów. Nauczyciel zmęczony siedzi na katedrze. Uczeń jeden odpowiada, nauczyciel nie słucha, toteż bredzi 3 po 3. Uczniowie znudzeni sześciogodzinnym siedzeniem, twarze znużone, oczy zaspane. Lekki ból głowy; skurczone mięśnie wskutek braku ruchu wywołują zasypianie palcy u rąk i nóg. A za szybą wesoło świeci słońce. Wróble swobodnie bujają, a za miastem natura się budzi. Tam swoboda, tu przymus, więzienie, kajdany. Kiedy znów będzie in corpore sano mens sana? Biedni nauczyciele, cóż dziwnego, że są zdenerwowani, źli i niesprawiedliwi. My znosimy to jarzmo, marząc o chwili uwolnienia, a oni? Z rąk ich wychodzą pokolenia, rosną i mężnieją, a oni do końca życia skazani na wegetację. Przesadzałem wczoraj kwiaty i myłem, zdawało mi się, że mnie dziękują, całują i pieszczą rękę, która je uwalniała od zimowego kurzu. Czytam antropologię. Jak dziwne są prądy w tej nauce. Jedni wołają o czystość obyczajów, drudzy głosują za poligamią. Zapewne źle jest, gdy ludzie chorzy pozostawiają potomstwo, ale skazać chorych na bezdzietność – to jest tak samo, jak zrzucać słabe dzieci ze skały. Curr101 zebrał dane o wieku, w którym dziewczęta australijskie stają się matkami, jest to w wieku lat 10–12. Chyba żadne zwierzę nie zna takiego pastwienia się samców. Często teraz boli mnie głowa.

21 kwiecień

 
Po co ty wschodzisz, trawko wesoła.
Po co ty gniazdko zwijasz ptaszyno.
Zima uśmierci kwiaty i zioła,
W jastrzębich szponach pisklęta zginą.
 

Czy moje marzenia i nadzieje również wiatr zimowy zmrozi? Nie chodzę już teraz patrzeć na bramę domu, przez którą ona codziennie wchodzi i wychodzi: nie chodzę po ulicach, łudząc się, że ją może w tłumie ujrzę przelotnie, nie marzę o niej, nie modlę się o jej szczęście, lecz tęsknię i z żalem wspominam czasy, kiedy słyszałem jej głos i oddychałem tym samym powietrzem, co ona. Dziś role się zmienią; ona kończy już, a ja, który byłem wtedy niewinnym dzieckiem, wchodzę w najburzliwszą epokę życia.

 

Śniło mi się, że idę z Helenką przez Saski Ogród; pływały po sadzawce olbrzymie łabędzie, parę razy większe niż naprawdę, też z długimi szyjami. Jeden przewrócił się głową do wody i nie mógł mimo wysiłków się podnieść; ale drugi nadpłynął i podniósł go skrzydłem jak wiosłem. Pokazałem to Helence niby na dowód, że zwierzęta mają rozum. Dziwne, skąd się takie sny biorą.

Poddałem dziś niemcowi102 myśl, aby wyrwał Gór. Trudne do uwierzenia, a jednak prawdziwe. Wyrobiłem sobie sławę medium, ale nie chcę robić często tych eksperymentów, bo mnie to nuży i wyczerpuje, a wówczas się nie udaje.

Jestem teraz zupełnie spokojny, nawet nad myślami panuję.

25 kwiecień

Dzień dzisiejszy rozpocząłem od umycia się od stóp do głów; powinienem to co dzień powtarzać, bo się pocę, co jest dowodem osłabienia. Chcę żyć, kochać i być szczęśliwym. Do lasu, do lasu, do pól i łąk, i do strumyka leśnego! Zanurzyć się i tak długo być pod wodą, aż zbraknie tchu. Potem biegać po piasku, położyć się na trawie na słońcu, zamknąć oczy i nie myśleć o niczym, o niczym, o niczym. A potem wypłakać się w ramionach ukochanej.

Tęsknię za egzaminami z dziecinną zgoła niecierpliwością, radością i niepokojem. Tęsknię do nocy bezsennych, spędzonych na gorączkowej nauce, kiedy myśl nie ma czasu błądzić, a serce tęsknić.

Przez podłogę przechodził karaluch. Nie zabiłem go. Dziwna rzecz, stanął, jakby oczekując na uderzenie. Przyszło mi na myśl, ze może w nim jest dusza zmarłego (metapsychoza103), potem, że może wiosna wywołała go z kryjówki. Lampa – to dla niego słońce. Może i robaki mają swoje nadzieje, jak ludzie. A czy człowiek nie jest drobny wobec olbrzymów, którzy może cały świat obserwują przez mikroskop? Gdyby tak mieć w lecie ze cztery lekcje, trzech uczniów i jedną uczennicę. Gdybym miał pieniądze, chodziłbym często do teatru.

Myślałem, że każdy człowiek powinien mieć dwa urzędy, jeden umysłowy, drugi fizyczny. Minister mógłby być krawcem, lekarz albo inżynier jedną albo dwie godziny byłby stolarzem. Przy fizycznej pracy mógłby myśleć, a nie byłoby też poniżającej godność specjalizacji.

27 kwiecień

Pol. nie osłabiła mnie. M. też ma p. Doktór kazał mu pić rumianek, powiedział, że to nie jest szkodliwe. Może ja to biorę zanadto tragicznie. – Byłem na odczycie: „Życie jako przedmiot badań naukowych”. Wracając, marzyłem, że mam odczyt „Wiara, nadzieja i miłość”, że mówię pięknie, że setki ócz widzę, utkwionych w siebie; dwie pensje104 patrzą na mnie z zachwytem. Jestem próżny, i boli mnie to, ale któż nim nie jest? Może pod wpływem tego miałem sen, że jestem w gimnazjum, siedzę na katedrze, nagle wchodzi nauczyciel i patrzy na mnie. Taki wzrok tylko we śnie można widzieć: straszny, obłąkany, czarny. Tak patrzy tygrys, gdy gotuje się do skoku. Zacząłem jęczeć (głośno) i obudziłem się.

4 maj

Dużo studentów i robotników aresztowano. Francji wolno wielbić Joannę Dark105 i Napoleona106, tylko nam nic nie wolno. Soc.107 do mnie więcej przemawia, bo chociaż teoretycznie jest przeciwpatriotyczny, ale w praktyce tak nie jest, zresztą jeżeli broni w Polsce lud od wyzysku, to przecież broni nie Chińczyków, tylko Polaków. Wakacje poświęcę studiom ekonomicznym. Zdaje mi się, że rozwijam się normalnie, pozostawiając je na koniec. Najprzód stosunek człowieka do natury, której jest wytworem, a potem ludzi do ludzi. Szanownemu uczniowi dałem dziś w skórę. Lekcji nie zrobił i hardo się stawiał. Kiedy go biłem i mocowałem się z nim, byłem pobudzony. Przyszło mi na myśl, czy między nauczycielami surowymi nie ma takich „ludzi zwierząt”, którym znęcanie się sprawia zadowolenie erotyczne. Myśl godna leniucha. Trzeba się serio wziąć do nauki, bo filozofowaniem egzaminów się nie zdaje.

11 maj

Ostatni raz byłem dziś w tornistrze. Gdyby człowiek miał możność przesuwania czasu bez możności cofania go – żyłby jedną chwilę, ciągle pragnąc być starszym.

Przechodziłem przez ogród. Siedzieli Ad. i Aniela. Zdaje się, że są obrażeni, że mimo zaproszenia nie byłem. Ledwo się odkłonili. Na razie rozgoryczyło to mnie, a teraz kpię sobie.

Rzodkiewek wcale nie jem, mięsa też b. mało. Stare krosty znikają, a nowe już się nie robią. Z czytaniem muszę się teraz kryć, książkę trzymam w otwartej szufladzie, którą za każdym skrzypnięciem drzwi zasuwam. Na lato może pojadę do Ojcowa.

Rozmawiałem z p. Aleksandrą. Miła i ładna, a wiekiem swym tak zręcznie manewruje, że wypowiedziane jej ustami 27 lat, wcale nie brzmi staropanieństwem. Biedna, gdy pracuje, nie myśli o niczym, lecz w czasie świąt czuje pustkę i widzi, czym jest przeznaczenie kobiety. Żałuje teraz, że gdy była młoda, przebierała w konkurentach. Zdaje się, że nie jest mi obojętną.

19 maj

Znów burza się zerwała. Poprzedzały ją bóle głowy. Ból szarpie, rwie, świdruje, łupie, tylna część głowy ciąży. Każdy krok nieznośnie uderza w mózg. To znów zawroty, że mało się nie przewrócę. Nie wiem, czy mam pisać, bo mnie to też denerwuje. Franciszka igra z ogniem. Wczoraj byliśmy sami, było pranie, chciałem napić się wody i uderzyłem się w rękę. Miała ręce zakasane i bluzkę rozpiętą, widać było szyję i nawet część piersi. Byłem niby spokojny, w każdym razie nie ja zacząłem, ona pierwsza powiedziała: „jak panicz złamie rękę, to żadna panna nie będzie p. chciała”. Et, bierz ją licho. Charakterystyczny był jej argument. że „przez okno mogą zobaczyć”. Lepiej się stało, bo ja nie umiałbym wyrzec się nawet nieprawego dziecięcia, bo co ono byłoby winne? W ogóle zauważyłem, że zaczynam być mężczyzną, już nawet na ulicy jedna dała mi znak. Och, z taką nigdy – lepiej śmierć. Piję dużo wody, by zgasić ogień, który wewnątrz mnie goreje. Gdy polewam zimną wodą płonące ciało, wtedy gdy nie mogę pochwycić z zimna oddechu, czuję silną emocję i przypływ energii do walki ze zmysłami i… egzaminami.

27 maj

Wczoraj wieczorem wyglądałem przez okno do 1-ej. Ten cichy szept nocy tak usposabia poetycznie; ma niewysłowiony urok, zwraca myśl ku przeszłości. Myślałem o egzaminach, właściwie o jednym. Jak to denerwuje… Wstałem o 6 m. 15, rano nie tak przyjemnie. Dzień jasny, noc ciemna, dzień wesoły, noc marząca, zadumana. Uczyłem się razem z Leonem. Czytałem swój dziennik sprzed dwóch lat, śmiałem się z tych fikcyjnych cierpień i katuszy miłości. Jak ja się zmieniłem.

8 czerwiec

Straszna noc. Położyłem się o 12, żeby mieć świeży umysł, próbowałem marzyć o latarni morskiej, ale umysł wymówił mi posłuszeństwo. Nie mogłem uleżeć na miejscu. Myśl, że przystąpię do egzaminu zdenerwowany, przerażała mnie. Wpadłem w malignę. Cały pokój napełnił się ludźmi jak na pogrzeb, rozmawiali ze współczuciem i szeptem. Rodzice płakali. Że nie spałem, dowodzi, że wiedziałem, że leżę w łóżku, że jutro egzamin, że sobie jeszcze życia nie odebrałem. Chociaż nie słyszałem, co mówią, bo mówili szeptem, wiedziałem, że mówią o mnie, że jestem bohaterem tego dramatu. Przez całą godzinę modliłem się. Wyciągnąłem dobre pytanie, ale pytał się z całego kursu, przeszło pół godziny. To było dziwne, w miarę jak gorzej odpowiadałem, robiło mi się wszystko jedno. Niech postawią, co chcą, byle mnie już puścili. Podczas tego wszedł dyrektor, energia we mnie wróciła. Sierg. coś mu szepnął do ucha. Pomyślałem: poczekaj sk. s. (dosłownie!) i zacząłem odpowiadać śmiało i dobrze. Spojrzał na mnie z nienawiścią, nasze spojrzenia, pełne zaciekłości, się skrzyżowały! Dwa razy dyrek mówił, że już dosyć, a on nic.

No, przeszło. Mam promę!

21 czerwiec

Nie było w mojej miłości ni wyznań, ni uniesień, lecz błogi smutek w rozkosznym chaosie. Nie kocham Zosi, jeno czuję dla niej bezgraniczną wdzięczność za to, że gdy będę borykał się z losem, gdy będę walczył z ukrytym w mej jaźni zwierzęciem, siła minionego uczucia, wspomnienie o chwilach „sielskich anielskich” będą mi tarczą ochronną od podłości.

Ogarnęła mnie kojąca apatia. Rano chodzę do Wisły, potem w Łazienkach albo nad Wisłą chodzę i patrzę na ludzi. Mam tom Asnyka108, ale nie czytam. Myślę.

Może rodzice mają słuszność? Chciałem sam się wychować i wychowałem się źle. To bezładne czytanie obaliło wiarę ślepą, zbudziło myśl w złym kierunku, nauczyło myśleć o tym, co niedostępne dla ludzkiego umysłu i wydarło mi szczęście. Marzenia, rozmyślania i idea wolności, to źli sprzymierzeńcy.

Panna Julia ostro skrytykowała moje nowele. Czuję, że ma słuszność. Zwykle prosi się o bezstronność sądu, a jednak żal mamy, gdy nam przykrą powiedzą prawdę. Nie chce się człowiek przyznać, ale w najskrytszym zakątku duszy jest chęć usłyszenia pochlebstwa.

Z Franciszką jestem chłodny i z daleka.

25 lipiec

O, święta miłości. Z rozwartymi ramiony spotykam cię, jak dawno oczekiwaną starą przyjaciółkę. Oczekiwałem cię całą istotą, całą duszą moją. Nadeszłaś, aby mnie obronić, wznieść w krainę słodkich marzeń, snów, tęsknoty i… słodkich cierpień. O, czysty strumieniu! Znów czuję wartość życia, widzę, że człowiek nie jest tak niski, kiedy gore w nim ten święty znicz. Czy ta moja idylla w wagonie nie była tęsknotą za uczuciem? Przeklinałem życie, naukę i ludzi, za to, że zdarli z mych olśnionych źrenic zasłonę, przez którą widziałem ludzi rozumnymi, naturę mądrą, a kobietę – świętą i czystą. Bałem się, czy ta miłość będzie również czystą – płonne obawy, jam do innej niezdolny. Między mną a nią stoi cień tej pierwszej miłości, ale zamiast oddalać, zbliża. Bo ona podobna do Zosi jak dwie krople wody, tylko wzrok ma inny. Tamta poważny i myślący, ta – figlarny i słodki. I śmieje się głośno, a śmiech ten brzmi jak dzwonek kryształowy. Będę się modlił za obie, dwa imiona będę kreślił machinalnie. O miłości! Wielka jest twa potęga, uszczęśliwiasz i uszlachetniasz zarazem. Wybuchasz jak wulkan, jak źródło, długo i zazdrośnie strzeżone przez ziemię, skorupę zimną i obojętną. Szukałem cię, bo ta straszna pustka mnie mroziła.

 
Kto w miłości pieśń żałoby
Raz zanucił, wiecznie nuci;
Kto raz zabłądził na groby,
Już z nich na świat nie powróci.109
 

Mylisz się Wieszczu, oto śpiewam pieśń szczęścia, ja dziecię tęsknoty, oto na grobie zamarłych marzeń ujrzałem tęczę.

– Mnie najbardziej pociąga pustynia i morze – rzekłem.

– A mnie oaza i wyspa – powiedziała.

Dziwna jest. Raz zapatrzy się w łunę zachodzącego słońca, a wówczas taka podobna do Zosi, to znów roześmieje się i powiada:

– Czy pan umie flirtować?

– Nie, umiem marzyć.

Nazywam ją w myśli Satanellą.

Ojciec jej jest lekarzem, jaki to szczytny zawód. Może to pragnienie w niej życia i radości jest dziedzictwem ciągłej walki jej ojca ze śmiercią.

(w godzinę później)

Różnica między tym i tamtym uczuciem jest ta, że dziś analizuję więcej i… nie ufam… Satanelli.

1 sierpień

Zdradziła. Ten jeden wyraz starczy za tomy całe. – Trudno, chociaż nie jestem studentem, nie chcę odgrywać roli takiego „od biedy”, na drugim planie. – Podobno co rok urządza sobie „sezonowe miłości”. Życzę powodzenia. Powiem jej to przy okazji. Na szczęście, nie sam chodzę po polach i lasach: mam książki i wspomnienie. Teraz dopiero rozumiem, czemu zawdzięcza Szekspir swą nieśmiertelność. Dobrze, że stało się to prędko, że nie zdążyłaś zbyt głęboko wkraść się w me serce, więcej cierpi moja duma niż serce, panno Satanello. Nie, ja nie umiem flirtować, nie mam studenckiego munduru i nie mam roweru.

12 sierpień

Długo rozmawiałem dziś z panną Wandą o Nędznikach Wiktora Hugo110, o wychowaniu dzieci, o przeznaczeniu człowieka i o przyjaźni.

Nie, mężczyzna nie może otworzyć przed kobietą całej swej duszy: Czy w ogóle istnieje przyjaźń, na czym polega jej istota? Wszak ja szukałem jej tak długo, tyle razy zdawało mi się, że już ją znalazłem i tyle razy smutny, rozczarowany mówiłem: „nie, to nie ten, o którym myślałem; on mnie nie rozumie”. Między kobietą i mężczyzną przyjaźń, a właściwie platoniczna miłość, dlatego może istnieć, że przyjaciółka odczuje to, co niedopowiedziane. Jeśli sam się nawet nie znasz, ona odgadnie intuicją. Jeśli nawet nie wyznasz niskich, brudnych popędów z woli nielitościwej natury – ona jeśli jest równą ci umysłem i sercem, zrozumie, ile walk przechodzisz i nie rzuci w ciebie kamieniem. Właściwie przyjaciółmi dzieci powinni być rodzice. Ojciec od najmłodszych lat powinien być powiernikiem wszystkich myśli i marzeń dziecka, a nie zbywać ich kpinami i lekceważeniem, lub oddawać płatnej służbie i nauczycielom. Czyja wina, że tak nie jest, że rodzice nie znają swych dzieci, że jak trafnie opisane to w Naturach zagadkowych Spilhagena111, „dzieci są sierotami w domu własnych rodzicieli”.

Jak oni, dorośli, nie znają naszego wieku, dowodzi taka rozmowa:

– Chłopcy i dziewczęta to jak proch i ogień – mówi pani L. – Trzeba tak pilnować, na chwilę nie wolno zostawiać samych, bo nieszczęście gotowe.

Myli się szanowna pani. To zależy przede wszystkim, jacy chłopcy i jakie dziewczęta. A po drugie, dlaczego się pani śmiała przy tym? Jeśli żyjesz w tak smutnym przekonaniu i w takiej koncepcji wieku młodzieńczego, powinnaś była zapłakać.

Nie przeczę, że młodość ma swoje burze, ale jak bohatersko z nimi walczy. Z jednej strony przepotężny głos natury, rozzuchwalony jeszcze przez nieracjonalne wychowanie (miękkie łóżko, piwo, mięso, siedzący tryb życia), i brak ideałów, których sami musimy szukać często na bezdrożach i w niebezpieczeństwie – to wszystko, ta cała armia, świetnie uzbrojona i wyćwiczona – a z drugiej strony młodzież bezbronna, bez jednego sprzymierzeńca, tylko kierowana instynktem samozachowawczym. Gdybyśmy sami nie walczyli, aż nam tchu brak i żyły występują na czoło, tobyście nie upilnowali „prochu i ognia”. Oto co ci w twarz rzucam, czcigodna pani. Dobrze, że nowe pokolenie matek, takich jaką będzie panna Wanda w przyszłości, inne będzie miało zapatrywania.

15 sierpień

Czytam wyłącznie klasyków. Nudne powieścidła bez trwalszej wartości pozostawiam moim rywalom, bawidamkom, panom Sawuarym Wiwrowiczom112 i ich adoratorkom.

On n'est jamais si heureux ni si mal heureux qu’on se l'imagine 113 – mówi La Rochefoucault114 – i ma słuszność.

Flirt kwitnie wokoło. Ja staję z boku i obserwuję. Jest tu M., młodszy znacznie ode mnie. Niczym się nie krępuje. Całuje „panny” po rękach, przyciska je do siebie, dotyka, kładzie im głowę na kolana, a młodsze bierze na kolana i pieści w bardzo dwuznaczny sposób. Jest silnym brunetem, tym tłumaczę sobie, że jest tak nieposkromiony, a przy tym młodszy, więc prędzej mu się wybacza. Jednakże i ja byłem młodszy. Może miłość mnie obroniła.

Dużo myślę teraz o przeszłości, zbieram materiały do studium: „Dziecko”. Panna Wanda obiecała mi książkę Reformatorzy wychowania115. Spencer116, Pestalozzi117, Frebel118 itp. Kiedyś i moje nazwisko znajdzie się w tym szeregu. Jak można Rousseau119 nazywać wielkim wychowawcą, przecież on musi sam być ideałem moralności, inaczej nie może być wzorem.

Staram się dużo chodzić i pływać, aby zebrać hart, na nowe walki w niehigienicznych warunkach. Kant120 8 godzin pracował, 8 odpoczywał i 8 spał. Snów nie miewam teraz żadnych. Pol. miałem dwa czy trzy razy, gdybym był panną, miewałbym menses121. Bóg nie może być tak nielitościwy, żeby umyślnie zabijał twory Swoje – widocznie to głos natury. We francuskim robię postępy.

Z przeszłości

(Z cyklu „Dziecko”)

 
Motto: Voue qui ne savez pas, combien l'enfance est belle
Enfants. n’enviez point notre âge de douleurs,
Où le coeur tour à tour est esclave et rebelle,
Où le rire est souvent plus triste, que vos pleurs.122
 
W. Hugo

Młodość jest piękna, ale nie najpiękniejsza. Natura rozdzieliła szczodrze swe powaby między wsze ery życia. Ma starość swe radości, ma młodość swe ciernie. Czemu ze łzą tęsknoty wspominają młodość? Bo przeszła i nie powróci.

I ja w zaraniu życia mam swoją przeszłość, którą ze łzą rozrzewnienia wspominam. Udziałem człowieka wiecznie tęsknić, wiecznie oczekiwać.

Wśród ciszy nocy wsłuchuję się w uderzenia serca, wpatruję w ciemność bezbrzeżną i płaczę. Czemu? Bo mi żal dzieciństwa, nieświadomości, niewinności, spokoju. Nic nie burzyło cichej powierzchni umysłu.

Dziś chciałbym wszystko objąć, wszystko wiedzieć – a to jest mrzonką niestety. Mnożą się zagadki, coraz więcej gromadzi się pytań, a to boli i upokarza.

Płaczę nad grobem swego dzieciństwa, jak nad grobem starca, który musiał umrzeć, bo wszyscy umrą, a jednak żal nam, bośmy go czcili i kochali.

Niech staną mi w pamięci uczucia, myśli, zdarzenia; a będę wśród nich, jak wśród starego, cichego cmentarza. Niech ujrzę jak w panoramie, siebie dzieckiem. Niech błogi spokój otuli mnie jak matka dziecię, matka, która zrosiwszy łzami bólu i radości.

 
Strzeże cię wiernie w twojej niemocy, słabości,
Śnieżne jej piersi sączą ci strumienie
Zgaduje każdy ruch twój, płacz i uśmiechnienie.
 
Niemcewicz123

(Może lepiej coś z Echo kołyski124, bo Asnyk więcej pasuje w liryce do Wiktora Hugo?).

1.

Mam lat trzy albo cztery, chodzę jeszcze w sukience.

Dlaczego każą mi iść spać? Tak przyjemnie wieczorem się bawić. Nie chce się dziecku żegnać z zabawkami, jak młodemu z życiem. To też płakałem, gdy rozbierano mnie do snu: – Nie chcę, nie pójdę – protestowałem. Potem zapomnienie w łagodnym Morfeusza uścisku.

Razu pewnego – nie wiem, czemu fakt tak małej wagi tak głęboko utkwił mi w pamięci. Razu pewnego postanowiłem sam udać się na spoczynek. Zdjąłem sukienkę, zostałem w czerwonej włóczkowej spódniczce. Zawiesiłem ją na drucie od siatki – i nagle rozpłakałem się ku zdumieniu obecnych. Błogosławione łzy.

(Jałmużna, Babcia, Olszewski, marki, tramwaj itp.).

20 sierpień

Mademoiselle J. opowiadała mi o panu S., że się do niej przystawia. Kiedy raz zamykała okno, on stał i patrzał.

– Już od godziny panią obserwuję – powiada – widziałem, jak się pani rozbierała. Jaka pani ładna w koszuli. Ta co była przed panią, była mi przyjaciółką, a pani…

Tak mówi ojciec rodziny do wychowawczyni własnych dzieci, ten który ma stać na straży czystości domowego ogniska. O nieszczęśni niewolnicy chuci. Biedne dziewczęta, z dala od ojczystej ziemi, na ile narażone są niebezpieczeństw, tu w tej Polsce, która słynęła z gościnności i rycerskości względem kobiet – niegdyś, ale widocznie już nie dziś. Może on tak rozumie gościnność, jak ci dzicy, którzy gościowi oddają żonę i córkę, i do dobrego tonu należy z tego korzystać.

82łut (daw.) – niewielka jednostka masy, tu przen.: nieco, odrobinę. [przypis edytorski]
83gorset – daw. element ubioru, usztywniający i obciskający korpus, używany, aby podkreślić szczupłość talii kobiety. [przypis edytorski]
84Zola, Émile (1840–1902) – francuski pisarz, główny teoretyk i przedstawiciel naturalizmu; opublikował 20-tomowy cykl powieści Rougon-Macquartowie, przedstawiający pełny obraz epoki (Nana, Germinal, Ziemia, Klęska). Autor najważniejszego artykułu krytycznoliterackiego przedstawiającego teorię oraz estetykę naturalizmu. [przypis edytorski]
85Kwiat lotosu – chodzi o utwór Henryka Sienkiewicza Bądź błogosławiona! Legenda indyjska z 1894 r. [przypis edytorski]
86spermatozoid (med.) – plemnik. [przypis edytorski]
87Faust – cz. I wyd. 1808, cz. II wyd. pośmiertnie 1833; najważniejsze dzieło J. W. Goethego, uznawane za syntezę jego poglądów. Dramat został osnuty wokół zakładu Boga z Mefistofelesem o duszę tytułowego Fausta, który zgodził się oddać ją diabłu w zamian za przywrócenie młodości i umożliwienie ponownego życia w poszukiwaniu szczęścia. [przypis edytorski]
88Malczewski, Antoni (1793–1826) – autor powieści poetyckiej Maria, poeta romantyczny tzw. szkoły ukraińskiej. [przypis edytorski]
89Demostenes (384–322 p.n.e.) – słynny mówca gr., głośny zwłaszcza dzięki swym mowom przeciw królowi macedońskiemu Filipowi (tzw. filipiki). [przypis edytorski]
90Ksantypa – żona Sokratesa, której późniejsze źródła przypisywały nieznośny charakter; pot.: zrzędliwa, kłótliwa kobieta. [przypis edytorski]
91Michał Anioł (1475–1564) – jeden z najwybitniejszych włoskich malarzy, rzeźbiarzy i architektów epoki Odrodzenia. [przypis edytorski]
92Herostrat, właśc. Herostrates – szewc, który w 356 p.n.e spalił wielką świątynię Artemidy w Efezie dla zapewnienia sobie nieśmiertelnej sławy. [przypis edytorski]
93Falb, Rudolf (1838–1903) – zajmował się trzęsieniami ziemi, meteorologią, astronomią i językoznawstwem. Twórca teorii, że księżyc wpływa na podziemne ruchy lawy, co powoduje trzęsienia ziemi i wybuchy wulkanów, odrzuconej przez społeczność naukową jeszcze za jego życia. [przypis edytorski]
94Przewroty we wszechświecie – polskie tłumaczenie książki Rudolfa Falba: Przewroty we wszechświecie, z 3 wyd. niem. przeł. W. P., Warszawa 1890. [przypis edytorski]
95Dola i niedola. Powieść z ostatnich lat XVIII wieku – historyczna powieść Józefa Ignacego Kraszewskiego (1812–1887), pisarza, publicysty, historyka, wydana w 1864 r. [przypis edytorski]
96Owidiusz – Publius Ovidius Naso (43 p.n.e.–17 a. 18 r. n.e.), jeden z największych poetów rzymskich, twórca licznych elegii o tematyce miłosnej, Ars amatoria (Sztuka kochania) i poematu epickiego Metamorfozy (Przemiany). [przypis edytorski]
97Mężny na śmierć ze wzgardą poziera, Nędzarz jej pragnie, tchórz się jej wydziera – cytat z Giaura Adama Mickiewicza. [przypis edytorski]
98Krechowiecki, Adam (1850–1919) – polski pisarz, krytyk, redaktor. Twórca rozpraw naukowych o Kraszewskim i Mickiewiczu. [przypis edytorski]
99Nie trwożę się grobu, bo gdy moje kości legną w ziemi, to będę z nią razem, z moją kochaną, i rozpłynę się w drobne cząstki i żyć będę w liljach i koronach ich cichem życiem – Odnaleziony cytat z Gazeta warszawska, 23 sierpnia 1892, nr 223 brzmi: „I choć mi już blizko do grobu, ja przed nim się nie trwożę, jak inni starzy, bo gdy moje kości legną w tej ziemi, toż będę z nią razem, z moją kochanką, i rozpłynę się w drobne cząstki i żyć dalej będę w liliach i koronach ich cichem życiem”. [przypis edytorski]
100Rojan, właśc. Kazimierz Jan Rosinkiewicz, pseud. Rojan (1865–1940) – twórca książek dla dzieci i młodzieży. [przypis edytorski]
101Curr, Edward Micklethwaite (1820–1889) – autor m.in. książki o Aborygenach, ich obyczajach i językach: The Australian Race: Its Origins, Languages, Customs (wyd. 1886). [przypis edytorski]
102niemiec – tu: nauczyciel niemieckiego. [przypis edytorski]
103metapsychoza, właśc. metempsychoza – reinkarnacja; pośmiertne powtórne wcielenie duszy w inne ciało. [przypis edytorski]
104pensje – pensjonarki, uczennice pensji dla dziewcząt; osoby niedoświadczone, niewinne. [przypis edytorski]
105Joanna Dark, właśc. Joanna d'Arc (1412–1431) – nazywana Dziewicą Orleańską, fr. bohaterka narodowa, katolicka święta, twierdziła, że prowadzi Francuzów do zwycięstwa natchniona przez Boga, spalona na stosie w wieku 19 lat. [przypis edytorski]
106Napoleon, Bonaparte (1769–1821) – cesarz Francuzów w latach 1804–1814, król Włoch 1805–1814, twórca Księstwa Warszawskiego, wybitny wódz i polityk europejski; poniósł klęskę w trakcie wyprawy na Moskwę, pod Lipskiem i pod Waterloo, zmarł samotnie, wygnany na wyspę św. Heleny. [przypis edytorski]
107socjalizm – ruch społeczny powstały w XIX w., głoszący hasła ładu społecznego opartego na zasadach wspólnoty, równości i racjonalnego zarządzania gospodarką. [przypis edytorski]
108Asnyk, Adam (1838–1897) – czołowy poeta polskiego pozytywizmu. [przypis edytorski]
109Kto w miłości pieśń żałoby Raz zanucił, wiecznie nuci; Kto raz zabłądził na groby, Już z nich na świat nie powróci – zmieniony cytat z Widowiska, I części Dziadów Adama Mickiewicza: „Kto w młodości pieśń żałoby/ Raz zanucił, wiecznie nuci;/ Kto młody odwiedza groby,/ Już z nich na świat nie powróci”. [przypis edytorski]
110Hugo, Victor (1802–1885) – francuski pisarz, poeta, dramaturg i polityk, czołowy prozaik francuskiego romantyzmu, autor m. in. Nędzników. [przypis edytorski]
111Spielhagen, Friedrich (1829–1911) – niem. pisarz, tłumacz, teoretyk literatury i rewolucjonista. [przypis edytorski]
112Sawuary Wiwrowicz – od fr. savoir-vivre (znajomość życia) oznaczającego ogładę i znajomość reguł grzeczności. [przypis edytorski]
113On n'est jamais si heureux ni si mal heureux qu’on se l'imagine – Och, nigdy nie jesteśmy ani tak szczęśliwi, ani tak nieszczęśliwi, jak nam się wydaje. [przypis edytorski]
114La Rochefoucault, właśc. François de La Rochefoucauld (1613–1680) – fr. pisarz i filozof. [przypis edytorski]
115Reformatorzy wychowania – Robert Hebert Quick (1831–1891), Reformatorzy wychowania: zasady wychowania nowoczesnego, przeł. z ang. J. Wł. Dawid, Warszawa 1896. [przypis edytorski]
116Spencer, Herbert (1820–1903) – ang. filozof, biolog i antropolog, współtwórca socjologii; twórca ewolucjonizmu, systemu filoz. uznającego stopniowy rozwój za powszechną zasadę wszechświata, której podlega cały świat fizyczny, organizmy żywe, umysły, kultury i społeczeństwa; zasady etyczne uważał za podlegające zmianom, wytworzone w toku ustawicznie trwającej ewolucji; również naturalistycznie wyjaśniał powstanie i rozwój religii. [przypis edytorski]
117Pestalozzi, Johann Heinrich (1746–1827) – szwajcarski pedagog i reformator edukacji, przedstawiciel romantyzmu, założyciel licznych instytucji edukacyjnych w Szwajcarii i autor licznych dzieł, w których wyłożył swoje przełomowe tezy na temat kształcenia. Za jego zasługę uznaje się niemal całkowitą likwidację analfabetyzmu w Szwajcarii w pierwszej poł. XIX w. [przypis edytorski]
118Frebel, właśc. Friedrich Fröbel (1782–1852) – twórca systemu pedagogicznego, podkreślał specyficzne potrzeby dziecka i postulował edukację przedszkolną przez zabawę, śpiew i taniec, opracował też projekty zabawek edukacyjnych. [przypis edytorski]
119Rousseau, Jean-Jacques – fr. pisarz, pedagog i filozof. Autor książki Emil, czyli o wychowaniu, w której głosił hasło powrotu do natury. [przypis edytorski]
120Kant, Immanuel (1724–1804) – niemiecki filozof, profesor logiki i metafizyki na Uniwersytecie Królewieckim. Twórca filozofii krytycznej, która miała na celu wszechstronne rozważenie z perspektywy rozumu władzy poznania, w tym sfer takich jak religia, prawo i polityka, wcześniej nie poddawanych podobnej refleksji, oraz sam rozum. Kant zniósł rozziew między racjonalizmem i empiryzmem: wg niego do pełnego poznania potrzebny jest zarówno rozum, jak i doświadczenie, a jedno bez drugiego jest niemożliwe. [przypis edytorski]
121menses (łac.) – menstruacja. [przypis edytorski]
122Voue qui ne savez pas, combien l'enfance est belle Enfants. n’enviez point notre âge de douleurs, Où le coeur tour à tour est esclave et rebelle, Où le rire est souvent plus triste, que vos pleurs (fr.) – fragment wiersza W. Hugo A une jeune fille, który nie został przetłumaczony na język polski. [przypis edytorski]
123Niemcewicz, Julian Ursyn (1757–1841) – poeta, powieściopisarz i dramaturg polskiego Oświecenia, poseł Sejmu Wielkiego. [przypis edytorski]
124Echo kołyski – wiersz Adama Asnyka z 1868 r. mówiący o miłości macierzyńskiej i trudzie dorastania. [przypis edytorski]