O Aniołach StróżachTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Okładka


Karta tytułowa


Królowej Anielskiej

mojemu Aniołowi Stróżowi

mojemu Ojcu

Anielce i Róży


Wstęp

Książka ta, choć nienależąca do najdłuższych, śmiało może stanowić ozdobę każdej anielskiej biblioteki.

Zaprezentowane w niej zostaną tak świadectwa, jak i nauki o Aniołach Stróżach zaczerpnięte z łacińskiego kręgu kulturowego i jawnie wskazujące, iż obecność Aniołów jest odnotowywana przez ludzi różnych czasów, a zainteresowanie Nimi trwa poprzez kolejne epoki. Nie mogą być zatem Oni literackim wymysłem, ale są duchową rzeczywistością mającą wpływ na życie poszczególnych ludzi.

Zakres zagadnień, choć zasadniczo będzie odnosił się właśnie do działalności Aniołów Stróżów, obejmie też jednak (jeżeli można to ująć w ten sposób) całość Aniołów jako takich, bowiem trudno nie przekroczyć czasami założonego zakresu w odniesieniu do tak wielowymiarowego tematu, skoro i sami Aniołowie przekraczają często różne wymiary, aby się z nami komunikować.

Ta nasza duchowa podróż obejmie najpierw wspomnienie o św. Michale jako wodzu zastępów anielskich, tym razem jednak w odniesieniu do jego najbardziej znanego objawienia się w Nowym Świecie. Następnie przytoczone zostaną dawne anielskie interwencje w dziejach państwa polskiego, nauki wczesnych Doktorów Kościoła w odniesieniu do Aniołów, przykłady anielskich działań na Wyspach Brytyjskich w czasach, gdy tamte krainy stanowiły ostoję katolickiej kultury. Potem nastąpią przykłady anielskich pojawień z Europy czasów powstawania katedr oraz doświadczenia anielskie mistyczek tak zwanej szkoły nadreńskiej i ujęcia o Aniołach przedstawione przez różnych przedstawicieli zakonu dominikańskiego. Po tym nastąpi przejście do katolickiego Rzymu, który tak wiele miał do zaproponowania w tym względzie, poczynając od widzeń słynnej rzymskiej mistyczki, poprzez nauki słynnego Doktora Kościoła, Sobór Trydencki i brewiarz, a kończąc na słynnym papieżu czasów współczesnych. Na koniec zaś zostaną przedstawione świadectwa i nauki o Aniołach polskich przedstawicieli Kościoła katolickiego, jako że Polska w czasach ostatecznych ma do wypełnienia niewątpliwie prymat duchowy.

Jak zatem widać z powyższych rozważań, w dziełku tym przedstawiony zostanie przegląd przez duchowe dzieje Europy i świata w celu wskazania, iż tradycja anielska i pomoc Aniołów Stróżów jest mocno zaznaczona i odnotowana w dziejach ludzkości.

Warto jeszcze raz powrócić do tych świadectw i nauk, którymi syciły się wcześniejsze pokolenia, aby nasycić i dziś, współcześnie, swojego chrześcijańskiego ducha i ponownie przypomnieć sobie o tym, iż nikt z nas nie jest sam, ale ma swojego niebiańskiego Przyjaciela, wyznaczonego do wspierania i pomocy podczas odbywania naszej ziemskiej pielgrzymki, która ma przyprowadzić nas do Niebieskiego Domu Ojca.

Jakub Szymański

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20


Św. Michał Archanioł w Meksyku

Mieszkańcy Europy nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, iż również Nowy Świat został mocno obdarzony dobroczynną działalnością św. Michała Archanioła. Jednym z miejsc, które o tym świadczy, jest znane w hiszpańskojęzycznej części świata sanktuarium w stanie Tlaxcala w Meksyku.

Święte miejsce

W 1631 roku miało tam miejsce objawienie się św. Michała Archanioła.

Dnia 25 kwietnia Meksykanin Diego Lazaro uczestniczył w procesji ku czci św. Marka i wtedy to doświadczył niezwykłego widzenia, podczas którego usłyszał: „Znaj, mój synu, iż ja jestem św. Michał Archanioł, a przybyłem ogłosić, jaka jest Wola Boża i moja: że powiesz sąsiadom z tego miasteczka i jego okolic, iż w wąwozie, który jest uczyniony między dwoma wzgórzami, jest na przedzie tychże miejsce, gdzie znajduje się źródełko z cudowną wodą na wszystkie choroby. I że ono jest pod jedną bardzo dużą skałą. Nie wątp w to, co ci powiedziałem, ani nie porzucaj tego, co ci nakazałem”1.

Niestety, Diego nie podjął żadnych działań.

Ale po jakimś czasie zapadł na ciężką chorobę. Jego rodzina myślała nawet, iż będzie umierał. Gdy zgromadzeni ludzie trwali w chatce przy łożu Diega, oto 8 maja pojawił się nadnaturalny znak. Cała chata została nagle rozświetlona tak wielkim światłem, iż wszyscy tam przebywający bardzo się przerazili i po prostu uciekli, pozostawiając chorego.

Kiedy jednak po jakimś czasie powrócili, ogarnęło ich zdumienie, bowiem Diego, zupełnie zdrowy, odezwał się do nich następującymi słowami: „Nie troskajcie się ani nie smućcie moją chorobą, ponieważ zostałem całkowicie przywrócony zdrowiu. Chwalebny Archanioł św. Michał ukazał mi się otoczony wielką jasnością i dał mi zdrowie i zarazem zabrał mnie – nie wiem jak – do jednego wąwozu, gdzie jest szczelina wody. Święty postępował przede mną, oświetlając drogę z taką jasnością, że podobną połowie dnia (tzn. że było jasno jak w południe), rozdzielając gałęzie drzew i krzaków, usuwając ciernie, dla uczynienia drogi wolną tam, gdzie przechodziliśmy. I zatrzymawszy się w jednej części szczęśliwego wąwozu, dając mi znak, powiedział do mnie: «Tutaj, gdzie dotknę tą laską – to była jedna laska ze złota, którą trzymał w dłoni, z jednym Krzyżem u szczytu – jest to Źródło wody, o którym ci mówiłem, kiedy szedłeś w procesji. Daj świadectwo zatem i nie bądź, jak poprzednim razem, gdyż z nic nieuczynienia będziesz ciężko ukarany. I wiedz, że choroba, na którą cierpiałeś, była karą za twoje nieposłuszeństwo»”2.

Atak demoniczny i obietnica wybawienia dla wielu

Kiedy św. Michał skończył wypowiadać te słowa, oto nagle zerwała się wielka trąba powietrzna z przeciwnych wiatrów, wraz z wielkimi krzykami, zawodzeniami i głosami, które wydobywały się stamtąd i grzmiały strasznie, jakby znajdowała się tam dzika horda. Dalej tak opowiada Diego Lazar: „Stałem przerażony i drżący ze strachu i grozy, ponieważ wydawało się, że nadchodzą do mnie ponad całym wzgórzem i że tamtędy przemieszcza się trąba (powietrzna) za skałami. Wówczas przemówił do mnie Najwyższy Archanioł: «Nie bój się, bo to jest uczucie, które powodują demony, nieprzyjaciele wasi, gdyż wiedzą o wielkich dobrodziejstwach, jakie z powodu mego wstawiennictwa otrzymają wierni w tym miejscu od Naszego Pana. Ponieważ wielu, ujrzawszy cuda, które w tym miejscu będą się działy, nawróci się i uczyni pokutę za swoje grzechy. I odda dzięki Bogu za Jego Miłosierdzie. A ci, którzy przybędą tutaj z żywą wiarą i żalem za swoje grzechy, wraz z tą ziemią i wodą z tego Źródła otrzymają lekarstwo na swe trudy i nędze, i z nią pokrzepienie od chorób nawet w obliczu śmierci»”3.

Gdy zaś Archanioł to wyrzekł, z Nieba zajaśniał Promień Światła, który wskazał, gdzie znajduje się Źródło. Wtedy św. Michał powiedział: „To światło, które widziałeś schodzące z Nieba, jest mocą, którą Bóg w Swej Bożej Opatrzności mi powierzył w tym Źródle dla zdrowia i wyleczenia chorych i potrzebujących. Zwlekałeś z tym, co ci zostało nakazane. Abyś teraz uwierzył, ty sam uczynisz potok i poniesiesz trud (związany) z tym odkryciem Źródła”4.

To wypowiedziawszy, św. Michał zniknął.

Tym razem zatem, pomimo przeszkód, Diego Lazaro ostatecznie wraz ze znajomymi podjął się trudu i usunęli wielki kamień, spod którego wytrysnęło Źródełko.

Niedługo potem okazało się, iż ci, którzy byli chorzy, a zaczerpnęli z niego i napili się wody – wyzdrowieli. Diego wybudował zatem nad Źródłem coś w rodzaju kaplicy, gdzie zarazem sam zamieszkiwał jako pustelnik obsługujący i opatrujący coraz liczniej przybywających pielgrzymów, którzy poszukiwali ozdrowieńczej wody. I wielu ludzi rzeczywiście zostało uzdrowionych w cudowny sposób. A ten ruch pielgrzymkowy trwa do dziś.

Świątynia i beatyfikacja arcybiskupa

W latach czterdziestych XVII wieku przybył tam również arcybiskup Juan Palafox. Była to znacząca postać dla Kościoła w Nowym Świecie. Jego zdolności zostały docenione też przez władze świeckie, które mianowały go gubernatorem w Meksyku. On to zatem po przybyciu do Tlaxcala zarządził wybudowanie kościoła pod wezwaniem św. Michała Archanioła – co rozpoczęto w 1644 roku – który to kościół stanowi obecnie sanktuarium. Źródło, w formie pokrytej zdobieniami studni, znajduje się teraz tuż przed samym głównym wejściem do świątyni.

Trzeba też wspomnieć, iż beatyfikacja arcybiskupa Juana Palafoxa nastąpiła po wielu latach oczekiwań w 2011 roku. Znalazł się też w tym polski akcent. Otóż papież Jan Paweł II, który zezwolił kiedyś na ponowne wszczęcie procesu beatyfikacyjnego arcybiskupa Palafoxa, został z kolei obdarzony datą swej własnej beatyfikacji w dniu 1 maja, który to dzień był właśnie uprzednio przewidzianym terminem beatyfikacji arcybiskupa. Zatem do wszystkich okoliczności, jakie złożyły się na czas beatyfikacji Wielkiego Papieża, można dodać i tę, iż wdzięczny w Niebie arcybiskup za usunięcie przeszkody w jego własnym procesie beatyfikacyjnym „ustąpił” następnie miejsca temu, który jemu pomógł. Beatyfikacja arcybiskupa Juana Palafoxa nastąpiła zaś 5 czerwca.

 

1 Francisco de Florencia, Narracion de la marabillosa aparicion, que hizo el Archangel San Miguel a Diego Lazaro de San Francisco, Sevilla 1692, ss. 3-4.

2 Tamże, s. 6.

3 Tamże, ss. 6-7.

4 Tamże, s. 7.


Aniołowie w dawnej historii Polski

Aby dostrzec przykłady anielskiego stróżowania, warto zwrócić się do przypadków zapisanych w historii Polski, bowiem o tym, że Opatrzność strzegła Państwa Polskiego od najdawniejszych jego dziejów, zdają się świadczyć narracje rozsiane tu i ówdzie po zapiskach kronikarskich.

Opowieści te zdają się uwidaczniać pewną prawidłowość. Otóż tam, gdzie Państwo Polskie miało agresywnych sąsiadów, zawsze pojawiała się niebiańska interwencja, czyniona niejednokrotnie za sprawą Aniołów.

Dowódca z Nieba

Kronika książąt polskich na 1043 rok odnosi się do zdarzeń, kiedy to król Kazimierz (zwany później Odnowicielem) powrócił do kraju, aby ratować go po upadku pogańskim. Wówczas jednak nastąpił najazd sprzymierzonego z Prusami Masława, co – jak mówi kronika – wywołało u Kazimierza przygnębienie, bowiem z powodu tego dopustu, który nadszedł tak straszliwie na niego, zaniepokojony postanowił wstąpić do kościoła Błogosławionej Dziewicy na zamku Ostrów (czyli Ostrówek w Poznaniu) ufundowanego przez jego żonę, a miecz, który miał przypasany, złożyć na ołtarzu. Gdy przebywał tam na modlitwie, postanowił powrócić do stanu mniszego (król bowiem przybył uprzednio z zagranicznego klasztoru na prośbę panów polskich) i oddać królowanie. A kiedy rozciągnięty na modlitwie przed ołtarzem zasnął, wówczas trzy kolejne razy usłyszał głos: „Dlaczego śpisz? Podnieś miecz i uderzaj na wrogów”.

Król nie wiedział, co to ma oznaczać. W końcu jednak, podnosząc się, powiedział do samego siebie: „Z powodu moich grzechów, jak Bóg dozwolił, by mój lud był zniszczony, chce teraz podobnie zniszczyć i mnie. Lepiej jest więc wpaść w ręce wroga niż nie służyć poleceniu Pana. Jaka była wola w Niebie, tak niech się stanie”.

Wnet, otrząsnąwszy się, król pobudził swoich rycerzy, którzy spali zmęczeni, i wszyscy wsiedli na konie, a znacząc się znakiem krzyża, jednocześnie uderzyli na zastępy wrogów.

Wówczas tym polskim walczącym oddziałom ukazał się na niebie ktoś ubrany na biało, na białym koniu, a nosząc nad nimi biały sztandar, wołał stanowczo, aby uderzali na wrogów. I cały czas powtarzał te wojenne okrzyki, dopóki wszystkie wojsko wrogów nie zostało obalone, tak iż rzeka Warta odstąpiła swoje brzegi krwi zabitych. Tychże zwyciężywszy, Polacy w taką odwagę zostali uzbrojeni, że sami domagali się jeszcze walki. Lecz słysząc, że wszyscy są wołający jedno imię, wzajemnie zaraz się wywiadywali – ale więcej nie widzieli już tego nieziemskiego chorążego w bieli5.

Czyżby niebiański przewodnik?

Przenieśmy się teraz w inne miejsce i inny czas, bowiem Gall Anonim w swojej Kronice podaje, iż polskie wyprawy wojenne na pogańskie Pomorze, do którego „bramą” był gród Nakło, były parokrotnie rozpoczynane w okolicach uroczystości św. Michała Archanioła (czyli 29 września). Podczas jednej z takich okoliczności zdaje się, iż mistrz Wincenty opisał przypadek pojawienia się Anioła.

Data tego domniemanego wydarzenia jest różnie podawana. Wincenty Kadłubek umiejscawia ją w 1109 roku, zaś Jan Długosz w 1113 roku.

Działo się to za panowania Bolesława Krzywoustego.

Błogosławiony Wincenty Kadłubek mówił o tym, iż w Kruszwicy, na wierzchołku bazyliki św. Wita zobaczono w tamtym roku pewnego nadzwyczajnego i w wyglądzie, i w postaci młodzieńca, którego niewymowny, jak powiadają, blask nie tylko oświecał samo miasto, lecz także przedmieścia. (Bazylika św. Wita już nie istnieje, ale ocalała znajdująca się w pobliżu wieża kruszwickiego zamku).

Młodzieniec ten, zeskoczywszy stamtąd, poprzedzał następnie ze złotą włócznią zastępy wojskowe. Na ten wyraźny znak cudownej mocy patrzyła niemała liczba zdumionych, a i sam król, spoglądający na taką tajemnicę, zamilkł z czcią.

W ten sposób oddziały wojskowe były poprzedzane podczas marszu. Aż w końcu ów młodzieniec, gdy włócznią, którą niósł, wskazał kilkakrotnie ku miastu Nakło, zniknął. Taką zatem ożywiony ufnością Bolesław zamknął oblężenie, wytoczył maszyny oblężnicze, uderzył taranami i zaatakował szturmami6.

Można powiedzieć, iż był to właśnie początek zdarzeń, które doprowadziły do ostatecznego zdobycia przez Polskę miasta Nakło, a tym samym oddalenia groźby pogańskich ataków z północy (miasto to bowiem znajdowało się wcześniej niedaleko granicy i było bazą wypadową dla grabieżczych wypraw na tereny Polski).

Anielski sen

W mrocznych czasach rozbicia dzielnicowego Opatrzność również posyłała Aniołów dla obrony polskich granic, jak o tym świadczy Rocznik Traski, w którym na październik 1282 roku znalazł się zapis odnoszący się do tego, iż Leszek, książę krakowski, sandomierski i sieradzki, ścigający Jaćwingów, zachęcony we śnie przez św. Michała Archanioła zaskoczył ich niedaleko rzeki Narwi7.

Opowieść ta podana w dłuższej wersji przez Jana Długosza w jego Rocznikach przedstawia następująco te wydarzenia.

Otóż resztki Jaćwingów ustronnymi drogami niespodziewanie 24 września dotarły do ziemi lubelskiej. Podzieliwszy swe wojsko na trzy części, poganie owi spustoszyli tamtą krainę rzeziami i grabieżami, szerząc możliwie najdalej dzieło zniszczenia. A po strawieniu piętnastu dni na jej plądrowaniu i grabieży unieśli ze sobą ogromny łup.

Książę Leszek Czarny przebywał w tym czasie w Krakowie, ale skoro tylko doszła go wiadomość o najeździe na ziemię lubelską, natychmiast, zaniechawszy innych spraw, wyruszył z rycerstwem, które z nim było, i posuwał się bardzo szybko w kierunku ziemi lubelskiej, zaciągając i gromadząc po drodze rycerzy. Lecz po przybyciu tam nie spotkał już nikogo.

Wahał się więc bezradny, co ma począć: czy ścigać liczniejszych i potężniejszych wrogów, którzy doszli już do lasów, bagien i innych miejsc, a które to dzikie ostępy nie mogły zapewnić żadnego pożywienia jemu i jego żołnierzom, czy też zatrzymać się i wrócić, narażając się na szyderstwa i oszczerstwa na temat jego wyprawy.

Nagle objawił mu się we śnie św. Michał Archanioł, który napomniał go, aby odrzuciwszy wszelkie względy i wahania, nie przestawał ścigać wrogów. Obiecał mu również, że na pewno odniesie zwycięstwo.

Książę po przebudzeniu opowiedział o wszystkim zwołanym rycerzom, tak że nawet trwożliwych, bojaźliwych i ociągających się napełnił otuchą przed pościgiem.

Dopędzono więc następnie barbarzyńców, którzy zatrzymali się między rzeką Narwią a Niemnem.

Widok Polaków przeraził ich niezmiernie. Ocenili, że wojsko polskie jest o wiele liczniejsze niż było w rzeczywistości.

Choć barbarzyńcy wytrzymali pierwsze natarcie Polaków i przez jakiś czas je powstrzymali, kiedy jednak pierwsze i drugie ich szeregi uległy rozbiciu, pozostali zaczęli się wycofywać, a potem uciekać.

Później nastąpiła już nie walka, ale rzeź uciekających na wszystkie strony, którą szerzyli zawzięcie nie tylko rycerze polscy, ale i polscy jeńcy, których barbarzyńcy porwali uprzednio z ziemi lubelskiej.

Przeraziło też barbarzyńców wycie i ujadanie psów uprowadzonych wraz z jeńcami a uradowanych na widok wojska polskiego. Psy te w czasie trwania walki i w czasie ucieczki napastowały Jaćwingów groźnym kąsaniem, jakby wiedziały, komu mają dokuczać.

Po ogromnej rzezi dokonanej przez Polaków nadchodząca noc położyła kres pościgowi za uciekającymi barbarzyńcami. Ale jest rzeczą pewną, że Jaćwingów wybito w tej walce do ostatniego.

Książę Leszek Czarny, powróciwszy zaś z tej wyprawy, pobudował w Lublinie kościół parafialny na cześć św. Michała Archanioła8.

Niebiańska armia

Kolejna w tych opowieściach jest podbieszczadzka miejscowość Blizne. Jest to ze wszech miar interesująca część naszego kraju, bowiem to właśnie tam mamy górę, która została poświęcona św. Michałowi Archaniołowi i to w całkiem niezwykłych okolicznościach.

Otóż w 1624 roku zagony tatarskie srogo zaatakowały południe Polski. Jakiś ich oddział dotarł również na tereny obecnego województwa podkarpackiego.

Zdarzyło się tak, iż właśnie około uroczystości św. Michała Archanioła Tatarzy obozowali we wsi Różanka. Stamtąd napadli na najbliższą wieś Blizne, skąd uprowadzili w jasyr sześćdziesięciu ludzi. Jednakże w czasie pędzenia tej grupy w niewolę nagle najeźdźcy zobaczyli wielką liczbę nieznanego wojska w białych szatach. Wywołało to u nich strach i przerażenie, tak iż umknęli, porzucając wszelkie łupy i jeńców.

Ciekawe jest również to, iż owi porwani z miejscowości Blizne ludzie zostali przed tym zdarzeniem oddani pod opiekę św. Michałowi przez miejscowego księdza proboszcza. Skoro zatem bez żadnych szkód i w pełnej liczbie powrócili do domów, uznano, iż stało się to właśnie za przyczyną Archanioła, a te wojska w bieli, dzięki którym Tatarzy zostali przepędzeni w cudowny sposób, to zastępy anielskie. Ocaleni przyrzekli więc szczególną wdzięczność św. Michałowi.

Z tej samej pobudki i wdzięczności kolejny miejscowy proboszcz zbudował na tej górze kaplicę ku wiecznej pamięci tego zdarzenia na podobieństwo kaplicy św. Michała na górze Gargano we Włoszech.

W Blizne kapliczka była co prawda drewniana, niemniej nie umniejsza to wypełnienia przez ks. Jana Józefa Nałogowskiego, miejscowego proboszcza, realizacji ślubu złożonego przez jego wspomnianego poprzednika, ówczesnego duszpasterza w czasie najazdu Tatarów.

Obecna kaplica pochodzi zaś z 1877 roku, kiedy to kolejny miejscowy proboszcz, ks. Józef Januszkiewicz, wzniósł ją z cegły i kamienia.

Dobrym komentarzem do tych wszystkich opisów działań anielskich w potrzebach militarnych będą także słowa św. Ambrożego, który przypomni niektóre biblijne przykłady objawiania się Aniołów w celu obrony wybranych zagrożonych przez inwazję sił zła.

5 Chronica principum Poloniae, w: „Monumenta Poloniae Historica”, tom III, Lwów 1878, ss. 447-448. Wszystkie cytaty z ksiąg łacińskich – tłumaczenie własne autora.

6 Wincenty Kadłubek, Magistri Vincentii Chronicon Polonorum, w: „Monumenta Poloniae Historica”, tom II, Lwów 1872, s. 340.

7 Rocznik Traski, w: „Monumenta Poloniae Historica”, tom II, Lwów 1872, ss. 848-849.

8 Jan Długosz, Dziejów polskich ksiąg dwanaście, tom II, Kraków 1868, ss. 447-449.


Św. Ambroży z Mediolanu i przypomnienie o sile anielskich zastępów

Żyjący w IV wieku św. Ambroży z Mediolanu, Doktor Kościoła (wspomnienie 7 grudnia), w Wykładzie na Psalm Dawidowy 118 w kazaniu pierwszym mówi tak:

O ile bardziej, jeżeli ktoś podniesie oczy umysłu i rozważy wszystko będące pełnym Aniołów, powietrze, ziemie, morza, kościoły, których Aniołowie bronią – posyła bowiem Pan Aniołów Swoich dla obrony tych, którzy dziedzicami przyszłymi są obietnic niebiańskich – postanowić może wyrzec się grzechu! Skądże ten tłum niewinnych, jeżeli nie z tychże grzeszników? Ta sama jest natura wszystkich, lecz różna dyscyplina. Obrzezanie niczym jest i pogaństwo niczym jest, lecz przestrzeganie nakazów Bożych same naturze pomnaża łaskę.

Elizeuszowi towarzyszyli Aniołowie, których widział, i dlatego wrogich oddziałów się nie bał; lecz bał się sługa jego, który nie widział Aniołów. Otworzyła oczy jego, na głos proroka, łaska Boża; zobaczył zastęp Aniołów i uwierzył, że są obecni ci, o których przedtem, gdyż (ich) nie widział, myślał, że są nieobecni (2 Krl 6,16-17).

I ty czytaj proroka, abyś zobaczył, czytaj, aby otworzyły się oczy twoje; aby cię wrogi legion nie przestraszył, i że oblężonym uwierzysz być, ty, który jesteś wolnym, i który obwarowany jesteś duchowymi zastępami, jeżeli proroka nie porzucisz. Skoro do ciebie prorok mówi, że Bóg powiedział: Ja niebo i ziemię wypełniam (Jr 23,24). Skoro do ciebie prorok mówi, że liczniejsi są z nami (2 Krl 6,16) – gdyż dookoła nas są Aniołowie – wznieś oczy umysłu, a zobaczysz nie jedynie Aniołów, lecz również Boga, który rzecze do ciebie: Otwórz mi, siostro moja, kuzynko moja (Pnp 5,2) – (Bóg mówiący w odniesieniu do duszy ludzkiej)9.

 

W kazaniu siódmym na ten sam psalm św. Ambroży dodaje:

Jeżeli dobrych stróżów przyjmujemy, rozumie się, że są Aniołami. Kto zaś przyjął Aniołów, znalazł Słowo; dlatego wiele nie było przerwy, gdy przebył od nich, i znalazł Jezusa10.

9 Ambrosius, Expositio in psalmum CXVIII, w: „Patrologia Latina”, tomus XV, pars posteriora, Paris 1845, ss. 1203-1204.

10 Tamże, s. 1293.

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?