DNA stresu

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Jacek Ponikiewski

DNA STRESU

Metody służb specjalnych

do walki ze stresem

© Copyright by Złote Myśli & Jacek Ponikiewski, rok 2017

Tytuł: DNA stresu

Autor: Jacek Ponikiewski

Wydanie I

ISBN: 978-83-65837-01-1

Projekt okładki: Janusz Skierkowski

Redakcja: M.T. Media

Złote Myśli sp. z o.o.

44–100 Gliwice

ul. Kościuszki 1c

www.ZloteMysli.pl

e-mail: kontakt@zlotemysli.pl

Drukarnia Elpil sp z o. o.

ul. Artyleryjska 11

08-110 Siedlce

www.elpil.com.pl

Przedstawione w poniższej publikacji metody są intelektualną własnością jej autora, Jacka Ponikiewskiego, z uwagi na zaadaptowanie merytoryczne i ćwiczeniowe tych technik z ich pierwotnej warstwy do sfer biznesowej oraz prywatnej. Wszelkie wykorzystanie wartości intelektualnej z poniższej publikacji w działalności komercyjnej, blogerskiej i szkoleniowej wiąże się z postępowaniem prawnym wytoczonym przez Capital Lex S.A., ul. Prosta 32, Warszawa 00-838. KRS: 0000667464, e-mail kontaktowy: biuro@clsa.pl.

Przedstawione informacje stanowią prywatne opinie oraz doświadczenia autora .

Autor nie bierze odpowiedzialności za błędne decyzje podjęte na podstawie niniejszej publikacji .

Autor oraz Wydawnictwo „Złote Myśli” dołożyli wszelkich starań, by zawarte w tej książce informacje były kompletne i rzetelne. Nie biorą jednak żadnej odpowiedzialności ani za ich wykorzystanie, ani za związane z tym ewentualne naruszenie praw patentowych lub autorskich. Autor oraz Wydawnictwo „Złote Myśli” nie ponoszą również żadnej odpowiedzialności za ewentualne szkody wynikłe z wykorzystania informacji zawartych w książce. Niniejsza publikacja, ani żadna jej część, nie może być kopiowana, ani w jakikolwiek inny sposób reprodukowana, powielana, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy. Wykonywanie kopii metodą kserograficzną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji.

Wszelkie prawa zastrzeżone.

All rights reserved.

Dla mamy

Przedmowa

Zdążyliśmy oswoić się ze stresem. Właściwie można by rzec, że to nasz dobry kompan. Przecież psychologowie tłumaczą nam, że stres bywa nawet pozytywny! Zapewne dlatego, że sami nie potrafią sobie z nim poradzić.

Możesz rozmawiać z kimś na temat stresu — rytuał spowiedzi jeszcze nikomu nie zaszkodził, to prawda. Jednak musisz zdawać sobie sprawę z tego, że właśnie wzmacniasz ścieżkę neuronalną. Czym ona jest? To autostrada w mózgu. Gdy na nią wpadasz swoim rozpędzonym „autem myśli”, zawsze kończysz w tym samym, znanym Ci barze, w którym kelnerka-gniew serwuje obrzydliwą kawę, a miejscowy włóczęga-frustracja czepia się przyjezdnych. Zamiast więc rozmawiać na temat stresu, lepiej go pokonaj. Odwróć ścieżki neuronalne, żeby nie trafiać do obskurnego baru emocji, których tak bardzo nie lubisz. Wyjdź poza stres całkowicie poprzez metody, które Ci pokażę, i bądź w tym konsekwentny, a zmienisz swoje życie. Ale nie ufaj ślepo moim słowom, przetestuj je na sobie samym. Przede wszystkim jednak nie mów, że rozumiesz stres i że doskonale go znasz. Znasz go tylko od jednej strony.

Pewnego dnia sufi zabrał swoich uczniów na wycieczkę. Spakowali plecaki i ruszyli z Bagdadu w stronę Basry. Po niecałym kilometrze zatrzymali się i zawrócili. Wchodząc do Bagdadu, sufi pokazywał uczniom wszystkie budowle. Ci nie rozumieli, dlaczego ich nauczyciel zachowuje się w tak dziwaczny sposób.

— Nauczycielu, jest gorąco. Chcemy już wracać do swoich domów. Po co pokazujesz nam te budowle? Przecież mieszkamy w Bagdadzie od urodzenia.

— Tego miasta żaden z was nigdy wcześniej nie widział na oczy — odparł sufi. — To jest Bagdad widziany oczami przyjezdnych.

— Ibn Musa al Mansur

Przykłady omawiane w książce można pobrać ze strony:

http://dnastresu:fbb37057c@pliki.zlotemysli.pl/DNA_Stresu_materialy.zip

Rozdział 1.
Dekonstrukcja stresu na poziomie umysłu
Umysł psychiczny i umysł działający

Twój najgorszy wróg nie może cię zranić tak bardzo, jak twoje własne myśli, ale gdy już nad nimi zapanujesz, nikt nie pomoże ci tak jak one.

— stara prawda zen

Wszystkie nasze zmysły są skierowane na zewnątrz. Nie dziwne zatem, że ciszy i spokoju szukamy zazwyczaj w przedmiotach, lekarstwach, sytuacjach lub osobach, a nie w nas samych. Gdybyśmy jednak chociaż na chwilę nauczyli się patrzeć na siebie z pokorą wobec tego, co aktualnie w nas się dzieje, odkrylibyśmy zadziwiającą ciszę, której tak usilnie szukamy.

Patrzeć na siebie z pokorą oznacza pozwalać umysłowi na harce aż do momentu jego zatrzymania. Umysł to rzecz jasna myśli oraz idące za nimi emocje. Gdy myśl znika, zanika emocja. Dlatego z tak wielkim zainteresowaniem spoglądamy w kierunku alkoholu, zabawy lub zaczytujemy się w coraz to nowej powieści. Pragniemy uciec od samych siebie. Pewne osoby nie mogą usiedzieć w ciszy nawet dziesięciu minut — natychmiast pojawia się u nich rodzaj dziwnego niepokoju.

Nie przypadkiem na Wschodzie zwierzęciem świętym jest wąż. Wąż potrafi bowiem nie ruszać się przez cały dzień lub nawet kilka dni. Dlatego uznano, że znajduje się on najbliżej czystej świadomości, a więc świadomości sensorycznej, zmysłowej, która jest świadkiem szaleństw umysłu. Co zadziwiające w tym kontekście, człowiek posiada mózg gadzi, pierwotny element naszego mózgu właściwego — być może faktycznie archetyp węża ma głębszy sens, kiedy spojrzymy na jego ciszę i bezruch, jakich z żarliwością poszukujemy w otaczającym nas świecie, który stale przyśpiesza. Na przykład małżeństwa rozpadają się szybciej niż kiedyś, a ludzie wchodzą w inicjację seksualną coraz wcześniej. Wszystko przyśpiesza — mówią socjologowie. Może jednak warto zastanowić się nad nieco inną opcją: na zewnątrz rzucić się w wir bitwy, ale w środku pozostać w cichym bezruchu? Jest to wspaniała sentencja zawarta w hinduskiej Bhagawadgitcie: bóg Kriszna radzi Ardżunie na polu walki, jaka odbywa się między dwoma klanami, żeby zaufał mu i rzucił się w wir bitwy, lecz aby jego serce pozostało w ciszy u stóp Pana. Ewidentnie tego nam dziś brakuje. Brakuje nam pewnej percepcji, która polega na wykonywaniu czynności jednej po drugiej, ale bez zaangażowania umysłu psychicznego. Należy bowiem oddzielić od siebie dwa tryby umysłu: psychiczny i działający.

Umysł działający to logiczna część umysłu, niepodpięta do części emocjonalnej, można by rzec: część lewopółkulowa. Jest ona aktywna przez cały dzień: gdy myjemy zęby, ustawiamy w piekarniku odpowiednią temperaturę lub sprawdzamy w internecie połączenia kolejowe, planując jutrzejszy poranek tak, aby zdążyć na odjazd pociągu z dworca.

Umysł psychiczny to zupełnie inna sfera. Kiedy zaczynamy się denerwować, bo czekamy w kolejce kandydatów przed pokojem rekrutacyjnym, doświadczamy właśnie umysłu psychicznego. Nie trzeba chyba więcej tłumaczeń, czym jest ów twór. Warto jedynie podkreślić rzecz kluczową: umysł psychiczny to dwufazowa maszynka stresu. Najpierw wyłania się z niego myśl, a potem emocja. Dlaczego jest to tak istotne? O tym w następnym podrozdziale.

Przyczyna stresu

Jeżeli odnajdziesz przyczynę stresu, będziesz w stanie ją usunąć, co jest końcem twojego cierpienia.

Nasza cywilizacja niezwykle dba o higienę ciała, ale nie dba o higienę mózgu — to przykry fakt. Natomiast cywilizacja wschodnia w pewnym momencie postawiła na piedestale tylko troskę o mózg, czyli świadomość. Każde z owych stanowisk to swego rodzaju skrajność. Coraz mocniej dociera do nas, że wyłącznie synergia obu tych higien może nam przynieść złoty środek czy też powrót do wyważenia psychofizycznego.

Kiedyś zauważono, że jeśli możliwa jest identyfikacja przyczyny cierpienia, to można tę przyczynę usunąć, usuwając tym samym cierpienie. Oczywiście przez ten termin rozumiemy szeroko pojęty stres, a więc stricte cierpienie psychiczne.

Dokonajmy zatem jej identyfikacji, chociaż zapewne już wiesz, co wyskoczy nam z kapelusza. Tak, myśl psychiczna. To właśnie ona będzie stanowić dla nas jądro problemu, z jakim już niebawem przyjdzie nam się zmierzyć w postaci różnych technik jej anihilacji.

Na razie zastanówmy się, czym jest myśl. Myśl to wiedza. Podstawowa zaś wiedza to „ja jestem”. Bez tej wiedzy nie możesz doświadczyć siebie jako indywiduum. Zapewne nigdy nie zwróciłeś na to uwagi. Nic w tym dziwnego. Natomiast mogę się z Tobą założyć, że jeżeli rozpoczniesz najprostszą medytację, a umysł zatrzyma się, pozostanie klarowna świadomość, jaka sama w sobie jest po prostu wiedzą „ja jestem”. To niezwykłe, ale w oku nie ma wiedzy na temat tego, na co oko spogląda. Podobnie w uchu nie odnajdziesz wiedzy na temat tego, co jest w danej chwili słyszane. Zmysły są zwyczajnie pozbawione wiedzy. Ujmując to inaczej: bez wiedzy „ja jestem” i dalszej wiedzy w postaci „to jest śpiew ptaka, a to kolor czerwony” nie jesteś w stanie doświadczać rzeczywistości. Oczywiście, jak zaznaczyłem, za podstawę należy uznać świadomość. Całą sprawę można zaś określić za pomocą prostego pytania: „Ty wiesz coś o świecie, ale czy świat wie coś o Tobie?”. No właśnie — wyróżnia nas element samoświadomości, czyli wiedzy „ja jestem”. Wraz z Tobą świat zasypia i wraz z Tobą budzi się każdego dnia do stanu obecności. To coś niezwykłego, coś, co tworzyło się z martwej materii przez miliardy lat. Nie zapominaj o tym, a każdy dzień będzie inny. Warto o tym pamiętać, ponieważ zejście poniżej umysłu, do świadomości sensorycznej, odmieni całe Twoje życie, ciało oraz układ nerwowy.

 

Mam nadzieję, że dostrzegasz w świadomości jako takiej brak implikacji mistycznych. Nie ma bowiem nic mistycznego w wiedzy „ja jestem”, będącej samoświadomością, która w stosunku do świata nieożywionego, lecz także ożywionego (jak ciało), stanowi poczucie indywidualności. Rzecz jasna możemy odczuwać duchowe konotacje, gdy rozmawiamy o świadomości lub medytujemy. Nic w tym złego. Skądinąd człowiek zawiera w sobie także sferę egzystencji. Nie sposób owej sfery oddzielić od jego codziennego życia. Dlatego warto zaryzykować tezę, że na swój sposób człowiek zawsze przekłada prawdy i odkrycia naukowe na rodzaj osobistej egzystencji w tym świecie.

Czynniki biochemiczne a świadomość sensoryczna

Myśl z zasady przeciwstawia się funkcjonowaniu tego żywego organizmu.

— U.G. Krishnamurti

Myśl psychiczna to stres. Uświadamiam to sobie, kiedy przeprowadzam szkolenie dla kadr wyższego szczebla, wśród których presja decyzyjna oraz brzemię odpowiedzialności wywołują silne napięcie.

Najistotniejszym elementem treningu antystresowego jest cykl ćwiczeń wprowadzających zmiany w polu biochemicznym ciała i w centrum układu nerwowego. Z badań wynika, że osoby na wyższych stanowiskach zarządczych w korporacjach odczuwają stres porównywalny do poziomu napięcia pilotów myśliwców bojowych. Pamiętasz sceny w filmach pokazujące pilotów zapalających „cygaro zwycięstwa”? Ten rytuał wziął się z faktu, że po niezwykle silnym stresie układ nerwowy człowieka dokonuje resetu. Niestety, ów reset bywa zabójczy — dosłownie. W czasie snu może dojść do zatrzymania akcji serca. Osoba taka po prostu umiera we śnie. Nikotyna zaś, zawarta w cygarach, podtrzymuje częstoskurcz przez całą noc, usuwając ryzyko ustania tętna. Dlatego kluczowe jest, aby pracować w najgłębszych sferach układu nerwowego u ludzi nastawionych na ekstremalnie silne bodźce stresowe.

Postaram się nakreślić przebieg zmian biochemicznych w ciałach uczestników szkoleń, żeby czytelnik miał ogląd sytuacji, gdyż wiele reakcji biologicznych występujących podczas osiadania w świadomości sensorycznej jest zbliżonych do reakcji zachodzących w czasie cyklu ćwiczeń.

Każda komórka ludzkiego ciała wytwarza pole elektromagnetyczne, które zwykłem nazywać polem morfogenetycznym. W szczególności aktywne są biopola gruczołów dokrewnych, splotów nerwowych i mózgu. W chwili, gdy czytasz tę książkę, w Twoim mózgu odbywa się elektromagnetyczny sztorm: impulsy przeskakują z neuronu na neuron, kierując się do głównych baz, czyli komórek glejowych. Stąd znany Ci zapewne termin EEG — fale elektromagnetyczne mózgu.

Wiedząc, że nasz iloraz inteligencji (IQ) oraz sprawność mentalna zależą od poziomu i jakości fal EEG mózgu, powinniśmy wyciągnąć pewne wnioski. Po pierwsze, jeżeli nauczymy się wzmagać potencjał elektromagnetyczny gruczołów i splotów nerwowych, będziemy potrafili kształtować fale EEG (jak to możliwe, opiszę nieco dalej). Po drugie, wpływając na fale EEG, wprowadzamy zmiany na poziomie składu chemicznego płynu mózgowo-rdzeniowego, co daje nam idealną możliwość do pracy z ciałem.

Używając odpowiedniej sekwencji oddechów, pracy z określonymi miejscami pod kątem mięśniowym, a także wdrażając specjalną wizualizację, która ma na celu skupienie świadomości na danym gruczole dokrewnym i splocie nerwowym (skupienie świadomości na pewnej części ciała wzmaga w tym rejonie aktywność pola elektromagnetycznego wytwarzanego przez komórki), powodujemy natężenie impulsów w ciele modzelowatym, znajdującym się w środku mózgu i łączącym lewą półkulę z prawą. Impulsy elektromagnetyczne wędrują, wypełniając sobą ciało modzelowate, a z czasem całą komorę czaszki. W ten sposób mózg zaczyna pracować na poziomie 0,5-3 Hz delta, co powoduje jonizację płynu mózgowo-rdzeniowego. Jonizacja centrum układu nerwowego wpływa na cały organizm: pojawia się odczucie gorąca, mrowienia lub chłodu w ośrodkach nerwowych, bombardowanych latami stresem, a uczestnik zaczyna widzieć przy zamkniętych powiekach różne kolory świateł, co jest spowodowane podrażnianiem nerwu wzrokowego przez zwiększone pole energii elektromagnetycznej w centrum mózgu. Następuje głębokie odprężenie i regeneracja w obszarach tkanki miękkiej oraz w świadomości i podświadomości.

Chociaż osadzanie się w świadomości sensorycznej nie jest tak „inwazyjne” jak cykl opisanych powyżej ćwiczeń, wiele zmian biochemicznych powtarza się, chociaż nie w stopniu ekstremalnym. Nie przekreśla to zbawiennego wpływu stanu świadomości sensorycznej na nasz organizm i psychikę. Można wręcz powiedzieć, że ten wpływ jest przeogromny. Na uniwersytetach Harvarda i Stanforda wykonano badania na osobach praktykujących osadzanie się w świadomości sensorycznej przez ponad 20 lat. Wyniki były szokujące: obszary mózgu odpowiedzialne za spokój i radość z samego bycia były u nich blisko 800 razy bardziej aktywne niż u przeciętnego człowieka. Nie dziwi zatem fakt, że ludzie na szkoleniach, które prowadzę, stykający się z tematem świadomości sensorycznej czują zazwyczaj od 3 do 7 razy większe spokój i radość z samej obecności już podczas pierwszej sesji, trwającej raptem 15 minut.

Emocja — implant

Uwaga nie jest tym samym co koncentracja. Koncentracja polega na wyłączeniu; uwaga, która jest pełną świadomością, nie wyklucza niczego.

— Jiddu Krishnamurti

Głównym problemem dla współczesnego człowieka jest implikowanie mu przez kulturę określonych emocji. Przykładowo: plemiona amazońskie nie znają depresji lub lęku psychicznego (nie mylić z lękiem fizycznym). Z lękiem psychicznym mamy do czynienia, gdy martwimy się o wynik rozmowy rekrutacyjnej, co opisałem wcześniej. Pewne emocje wrzuciła w nas kultura, lepiąc w ten sposób człowieka nieszczęśliwego. Jak zauważył hinduski filozof U.G. Krishnamurti, nawkładano nam do głów mnóstwo głupot, tworząc nieszczęśliwe istoty ludzkie, co oznacza de facto, że nie możemy doświadczyć tego, czego nie wiemy. Spróbuj, dajmy na to, wyobrazić sobie siódmy wymiar. Natychmiast zauważasz: „Moja wyobraźnia jest ograniczona do mojej wiedzy”. I tutaj tkwi niebezpieczeństwo. Pewne emocje i postawy mogą zostać włożone niczym implant do ludzkiej percepcji.

O implantach doskonale wiedział Georgij Gurdżijew. Był to autor systemu zwanego automatyzmem. Jak nietrudno się domyślić, automatyzm polegał na potraktowaniu człowieka na wzór biomaszyny i wpływaniu na jego kanały mentalne. Gurdżijew był głową stowarzyszenia, którym sterował w ujęciu totalitarnym, chociaż nigdy nie wyrządził krzywdy żadnemu z jego dobrowolnych członków. Nigdy też nie pokalał się współpracą z jednym z dwóch ówczesnych dyktatorów — Adolfem Hitlerem czy Józefem Stalinem. Oczywiście obaj mieli zakusy na automatyzm i samego Gurdżijewa — byłby idealną postacią w machinie propagandy mającej sterować masami oraz jednostką. Co ciekawe, Stalin doskonale znał Gurdżijewa, gdyż po wybuchu rewolucji w Rosji carskiej znalazł się z nim w tej samej celi, a w ręce wpadła mu jego książka Spotkania z niezwykłymi ludźmi. To właśnie wtedy w Stalinie zrodziła się potrzeba zrozumienia umysłu tego zażywnego Gruzina. Po latach, gdy piastował już fotel głowy Związku Radzieckiego, Stalin wielokrotnie sięgał do Opowieści Belzebuba dla wnuka, doszukując się w nich własnej osoby, co zresztą zwieńczył sukcesem, odnajdując tam postać literacką, która go przedstawiała.

Sednem nauczania Gurdżijewa było „wspominanie siebie” tudzież „bycie w sobie”. Była to uważność czy też postrzeganie zmiennego JA, a więc umysłu. W Opowieściach Belzebuba zauważa on: „Wiara świadomości to wolność. Wiara uczucia to słabość. Wiara ciała to głupota. Miłość świadomości wywołuje w odpowiedzi to samo. Miłość uczucia wywołuje przeciwieństwo. Miłość ciała zależy tylko od typu i biegunowości. Nadzieja świadomości to siła. Nadzieja uczucia to niewola. Nadzieja ciała to choroba”.

Uczeń Gurdżijewa, wysokiej rangi esesman Carl-Heinrich von Stülpnagel, dokonał jednodniowego i zarazem bezkrwawego przewrotu w okupowanej przez nazistowskie Niemcy części Francji, zwanej urzędowo państwem Vichy. Jego zamiarem było oderwanie tego tworu od chorej machiny Trzeciej Rzeszy. Gdy von Stülpnagel wychodził z zebrania z gmachu narad, otoczonego przez esesmanów z psami oraz snajperów, Gurdżijew wtopił się w wiwatujący tłum i znienacka przywitał dawnego ucznia kopniakiem w zadek. Krzyknął przy tym: „Przypomnij sobie!” (inaczej: „Bądź w sobie”). Stülpnagel zatrzymał ochroniarzy i objął Gurdżijewa, mówiąc z emocjami w głosie: „Nauczycielu!”. Tak wielki spokój i brak strachu panował w łysym Gruzinie, oczarowującym rozmówców bujnym wąsem oraz naturalnym autorytetem.

Istotą sprawy jest zatem świadomość sensoryczna. Tylko ona pozwala nam wyjść poza umysł, a także sztywne wzorce zachowań czy implikowane nam emocje. Dlatego w Opowieściach Belzebuba dla wnuka czytamy, że wiara świadomości to wolność.

Sztywne odruchy mentalne

Mój mózg to mój drugi ulubiony organ.

— Woody Allen

Oczywiście możemy udawać, że jesteśmy jednostkami wolnymi, a nasze umysły pomagają nam być poza manipulacją, ale to fałsz. Z jednej strony, analiza pomaga nie dać się zmanipulować. Z drugiej, jesteśmy narażeni na wpływ manipulacji czy kształtowanie naszych postaw w sposób nieuświadomiony i — o zgrozo — naturalny. Uwidacznia to prosty test wariograficzny, jaki wykonujemy na szkoleniu. Uczestnik nie musi odpowiadać na pytania mające wywołać w nim stres, typu: „Czy chciałabyś uprawiać seks na biurku ze swoim szefem?”. Badana może nie odpowiadać, ale reakcja i tak będzie widoczna. W tym sęk: nasz mózg tworzy relację z rzeczywistością w podejściu automatycznym. Nie ma możliwości obejścia tych odruchów, chyba że osadzimy się w świadomości sensorycznej. W tym kontekście obserwujemy w roli świadka ślady myślowy i emocjonalny, które wyrastają ze sztywnych odruchów, wpojonych nam w procesie socjalizacji i nie tylko. Obserwujemy i pozostawiamy tę myśl oraz emocję samym sobie — zwyczajnie wracamy do zajęć, nie zajmujemy się nimi ani przez chwilę. Wtedy też ma miejsce cud: myśl i emocja znikają. Uczymy się, że to walka z nimi lub ich przyciąganie stanowiły podtrzymanie życia tych tworów mentalnych. Czasem taki mechanizm funkcjonuje przez lata, co widzę na przykładzie osób z nerwicą lub depresją przychodzących do mnie na darmowe sesje terapeutyczne. Tymczasem wystarczy akceptacja owych zjawisk po uprzednim ich zauważeniu — uważność w rozluźnieniu — i pozostawienie ich samym sobie, aby natychmiast uwolnić się od tego, co powiedziała przed Tobą każda kobieta i każdy mężczyzna na tej planecie (wychodzisz poza przekazaną Ci z pokolenia na pokolenie wiedzę oraz odruchy zawarte w genach).

Prześledźmy zatem sztywne odruchy mentalne na poziomie mowy ciała i przekazu werbalnego w reakcji na dany bodziec, w tym bodziec pamięciowy. Spójrzmy, jak bodźce z pamięci w postaci osób, sytuacji czy miejsc tworzą dalsze reakcje w układzie nerwowym. Będziemy się przy tym posiłkować analizą prostego filmu zamieszczonego w portalu YouTube (https://www.youtube.com/watch?v=mU0yMp25FG8), przedstawiającego wywiad z Andrzejem Lepperem, liderem Samoobrony w czasach koalicji rządowej z partiami PiS i LPR.

Postać Leppera owiana jest mgłą tajemnicy. Był to człowiek stworzony wizerunkowo na potrzeby polskiej polityki, lecz jednocześnie osoba posiadająca wielkie pokłady aktywizmu społecznego (omawiany materiał wideo o nazwie Andrzej Lepper — ostatni wywiad, można pobrać ze strony http://dnastresu:fbb37057c@pliki.zlotemysli.pl/DNA_Stresu_materialy.zip.

 

Skądinąd proszę mieć na uwadze, że opisane powyżej odruchy nie występują chociażby u dyplomaty najwyższego sortu, jakim jest minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow. Osoba ta idealnie panuje nad przekazem — można się domyślać, z jakiego powodu. Akademia Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej (ros. Федеральное государственное казенное образовательное учреждение высшего профессионального образования Академия Федеральной службы безопасности Российской Федерации „Академия ФСБ России) doskonale zna i stosuje techniki bardzo zbliżone do świadomości sensorycznej, aby nie dać wyprowadzić się z równowagi i sterować procesem komunikacji interpersonalnej.

Analiza sektorów neurowzrokowych (zob. rysunek 1.1) polega na obserwacji gałek ocznych osoby, która prowadzi z nami rozmowę lub opisuje swoje doświadczenia. W ten sposób dokonujemy detekcji emocji drugiego człowieka dzięki znajomości układu miejsca, w które spogląda rozmówca, i aktywowanego obszaru mózgu w kontekście kreacja, fakty lub warstwa moralna. Andrzej Lepper, opowiadając w swoim ostatnim wywiadzie o pewnym spotkaniu, które miało być wymierzone w osobę naszego bohatera, sięga nerwem wzrokowym do lewej półkuli mózgu, co wskazuje na mówienie prawdy (rzecz jasna według prawideł mentalistycznych). Dodatkowo nie wydaje się, aby celowo sterował tymi odruchami, ponieważ odnosząc się do postaci Adama Michnika pod kątem jego możliwej oceny moralnej, ewidentnie spogląda w sektor neurowzrokowy dolny — moralny (1:52). Aby świadomie sterować tak skomplikowanym przekazem pozawerbalnym, Lepper musiałby być niezwykle skupiony oraz uprzednio przygotowany, jednak wszystkie mikrowyrażenia twarzy (spięcia mięśni twarzy wskazujące na daną emocję) i mowa ciała pokazują coś innego — brak przygotowania odpowiedzi pod wywiad.


Rysunek 1.1. Sektory neurowzrokowe

Andrzej Lepper wielokrotnie sięga do obszaru mózgu stanowiącego sferę zebranych moralnych prawideł, które konsolidują się w nas podczas procesu socjalizacji. Z tego powodu trzeba powiedzieć, że zapewne — co wielu zdziwi — była to osoba patrząca w pierwszej kolejności nie na korzyść, ale na wybór zgodny ze swoim sumieniem. Przykładowo: zastanawia się nad ujawieniem nazwisk dziennikarzy biorących udział w opisywanym spotkaniu, lecz po analizie moralnej uznaje, że nie byłby to właściwy krok i że nie powinien tego robić z uwagi na ich dobro (2:04). Jednak nasz bohater nie jest już tak wyrozumiały dla przybyłych na spotkanie polityków. Uwidacznia się mikrowyrażenie zgodne z pogardą dla tych osób (2:20). Zdecydowanie Lepper nie lubił przegrywać lub być nawet lekko poniżany przez oponentów — można to nazwać dumą. Kiedy zaczyna wymieniać owe persony polityczne, znów dostrzegamy transparentne emocje: przy nazwisku braci Kaczyńskich oprócz pogardy mamy także do czynienia z mikrowyrażeniem twarzy, które stanowi wysunięcie szczęki do przodu (2:23) — to odruch mentalny po naszych przodkach, szympansach, które w chwilach agresji wobec przeciwnika wysuwają dolną szczękę, co wiąże się z automatycznym pokazaniem kłów. Gdy Lepper wypowiada nazwiska: Tusk, Schetyna i Rokita, nie widać agresji lub specjalnej antypatii, natomiast wydaje się, że nie chciał wymieniać tych nazwisk z jakiegoś powodu, lecz zrobił to z lekkiego przymusu czy też konieczności (2:32) — pojawia się zassanie własnych ust, co przekłada się na kłamstwo lub brak chęci do mówienia.

Kiedy Andrzej Lepper stwierdza, że ostatnią grupą na spotkaniu byli hierarchowie Kościoła katolickiego, pokazuje nam uśmiech asymetryczny, co niekoniecznie należy odbierać jako przejaw cynizmu, lecz raczej jako wewnętrzne stanowisko Leppera co do cynizmu samych hierarchów (3:32). Czyżby lider Samoobrony naprawdę odstawał od naszej „klasy” politycznej i brzydził się cynizmem? Być może.

Widać silne oburzenie ze strony Leppera, gdy stwierdza, że jego polityczni przeciwnicy chcieli go „cywilizować i wprowadzić na salony” — następuje podniesienie obręczy barkowej, co jest odruchem spinania ramion do starcia fizycznego (6:20). To typowe zachowanie lidera, osobowości nazywanej lwem, dla której bardzo wiele znaczy honor. Zaznaczę, że w tej sytuacji również oddech podnosi się z przepony (stan spokoju) do okolic między górną częścią klatki piersiowej a brzuchem (napięcie) — tętno przyśpiesza.

Przejdźmy do końcówki filmu. Uwidacznia się zmęczenie psychiczne poprzez gest otarcia czoła drżącą dłonią (11:17), kiedy padają słowa o aferze gruntowej. Na pewno cała sprawa z aferą korupcyjną mocno odbiła się na człowieku w biało-czerwonym krawacie. I to właśnie emocje zawsze pokazują nam prawdę. Żelazna reguła detekcji kłamstwa w ujęciu obserwacji mowy ciała i sfery werbalnej głosi: „Emocja oznacza prawdę, a chłód kłamstwo”. Nie chcę oczywiście wyrokować, czy Andrzej Lepper mówi prawdę o opisanym przez niego spotkaniu, a także o podjętych przeciw niemu działaniach różnych grup. Nie to jest zresztą celem tego podrozdziału. Chodzi o zwrócenie uwagi na fakt, że nie możemy sterować pewnymi odruchami, gdy pozostajemy osadzeni w umyśle, a nie w świadomości sensorycznej. Wtedy też jesteśmy podatni na stres, a same odruchy mentalne go napędzają.

W ramach ciekawostki polecam spojrzeć na kontrolę mentalną Władimira Putina, jak również na jego markowanie prawdomówności — stara dobra rosyjska szkoła (omawiany materiał wideo o nazwie Władimir Putin — konferencja prasowa, można pobrać ze strony http://dnastresu:fbb37057c@pliki.zlotemysli.pl/DNA_Stresu_materialy.zip.

Odpowiadając na pytanie dziennikarza z USA w sprawie rosyjskiej agresji na inne kraje, Putin używa otwartej mowy ciała i podkreśla swoje odpowiedzi ruchami mięśni twarzy oraz powiek, przez co wydaje się prawdomówny, wręcz przekonujący. Zdradza go jedynie małe mikrowyrażenie twarzy, zassanie i zaciśnięcie własnych warg po wypowiedzi, co jest tożsame z elementem opisanym wcześniej u Andrzeja Leppera. Jedno jest pewne: Putin kontroluje swój układ nerwowy poprzez kontrolę warstwy mentalnej, do czego także i my zmierzamy.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?