Metryka nocnikaTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Metryka nocnika
Metryka nocnika
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 64,95  51,96 
Metryka nocnika
Metryka nocnika
Audiobook
Czyta Joanna Domańska
24,95 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


WSTĘP

Wszyscy byliśmy kiedyś użytkownikami nocnika

Książka, którą trzymasz w ręku, jest o urynale, kakatorium, kakuarze, stolcu, sedesie, wychodku, sławojce, czyli o nocniku i toalecie oraz o ich przeciętnych i nieprzeciętnych użytkownikach. Mam nadzieję, że obco brzmiące wyrazy nie zniechęcą Cię do lektury, a kiedy zostaniesz już ekspertem od toalety i nocników, przyznasz, że to temat fascynujący nie tylko dla naukowców. Archeolodzy, badając miejsca, w których dawno temu wypróżniali się nasi przodkowie, dowiadują się o nich różnych ciekawych rzeczy, np. co wtedy jedli. W odchodach naukowcy natykają się niekiedy na przedmioty przypadkowo zgubione przez osoby załatwiające swoje potrzeby fizjologiczne lub przez nieuwagę połknięte, np. pierścienie i monety. W jednym z gdańskich wychodków znaleziono instrument zwany gęślą. Jakaż to musiała być tragedia dla roztrzepanego grajka, któremu cenny zapewne instrument zaginął na zawsze w tak niespodziewanych okolicznościach. Nie jestem archeologiem, a historia nocnika — tego wstydliwego przedmiotu, traktowanego zazwyczaj przez użytkowników z niechęcią, często z nienawiścią, a nigdy z miłością — zainteresowała mnie, kiedy zostałam babcią małej Uli.

Do niedawna nocnik był przedmiotem codziennego użytku w każdym gospodarstwie i korzystali z niego wszyscy domownicy. Obecnie gości tylko tam, gdzie są małe dzieci, a niebawem, w epoce szczelnych pampersów, może skończyć się jego długowieczna kariera.

Nocników nikt nie przekazuje z pokolenia na pokolenie, jak pierwszego kaftanika wyhaftowanego kiedyś przez prababcię czy rodzinnej kołyski.

Nocnik ląduje na śmietniku, kiedy przestaje być potrzebny. Wszyscy czekają na tę chwilę z utęsknieniem. To zrozumiałe, nocnik służy przecież zwykłym czynnościom fizjologicznym; nikt już nie pamięta czasu, kiedy jako mały odkrywca, a zarazem użytkownik nocnika znajdował dla tego przedmiotu fascynujące zastosowania. W wielu dziecięcych pokojach nocnik bywał garażem dla samochodów, łóżeczkiem dla lalki albo basenikiem dla plastikowych zabawek.

Jako dzieci wszyscy zaglądaliśmy zapewne do swoich nocników w celu dokładnego obejrzenia ich zawartości, a gdy nikt nie widział, może nawet zanurzaliśmy w nich paluszki.

Nie pamiętam, kiedy ostatni nocnik zniknął z naszego domu. Pamiętam, że nikt go nie lubił. Zdarzało się, że czyjaś noga lądowała przypadkowo w nocniku lub zawartość nocnika lądowała nieprzypadkowo na czyjejś głowie.

Każda rodzina przechowuje w pamięci jakąś zabawną historię, której bohaterem jest nocnik, w końcu wszyscy byliśmy kiedyś użytkownikami tego naczynia.

A teraz zajmiemy się jego prawdziwą historią.

Zapraszam do lektury.

HISTORIA NOCNIKA


Koło, papier, proch i niepozorny nocnik

Motorem rozwoju cywilizacji jest przede wszystkim ludzka ciekawość, chęć zdobywania wiedzy, marzenia o lepszym świecie i potrzeba wygody. Człowiek bez wytchnienia udoskonala otaczającą go rzeczywistość, a niedogodności dnia codziennego i trudne momenty historii były i są motywującym bodźcem do zmian.

Korzyści płynące z poszczególnych wynalazków, takich chociażby jak koło, papier czy proch, pociągały za sobą kolejne odkrycia i rozpędzały machinę postępu, która nie zatrzymała się do dnia dzisiejszego.

Na przestrzeni dziejów dokonywano również wielu pozornie mało znaczących odkryć, bez których teraz nie wyobrażamy sobie życia. Anonimowi i przypadkowi wynalazcy mieli zatem swój znaczący wkład w rozwój cywilizacji.

Być może odkrywcą nocnika był jakiś nieśmiały człowiek, w którym zrodziła się silna potrzeba intymności i wygody, związana z codzienną czynnością wypróżniania się.

Żyjąc aktywnie i korzystając ze zdobyczy naszych przodków, nie zastanawiamy się nad tym, jak wyglądałaby nasza codzienność bez samochodów, telefonów, lodówek, telewizorów i innych bezcennych i niezbędnych urządzeń, które zapewniają nam nieskończoną ilość rozrywek i zdecydowanie ułatwiają życie, takich jak chociażby toaleta.

Poziomu cywilizacji nie należy więc mierzyć tylko najwyższymi osiągnięciami kultury, lecz również poziomem i warunkami życia przeciętnego człowieka. Dlatego odkrycie nocnika i toalety wynikające z potrzeby wygody i higieny wypróżniania się, choć nie było niezbędnym ogniwem postępu, ma swoje ważne miejsce wśród innych wynalazków.

Nocnik na osi czasu

Ludzie od zawsze poszukiwali sposobu mierzenia upływu czasu i utrwalania ważnych wydarzeń w historii swojego życia i całej ludzkości.

Każdy człowiek ma swoją historię, która rozpoczyna się w dniu jego narodzin. Po nich następują kolejne, ważniejsze lub mniej ważne wydarzenia, których jest bohaterem lub świadkiem, odnotowane najczęściej w pamięci rodziców, dziadków, rodzeństwa, a później samego zainteresowanego. Te najważniejsze odtwarzamy wielokrotnie, oglądając zdjęcia i zgromadzone pamiątki. Nieraz też przypadkowo natrafiamy na jakiś zapomniany przedmiot, który towarzyszył nam na pewnym etapie życia i próbujemy odtworzyć jego niepowtarzalną historię.

Opowiadając o sprawach minionych, zazwyczaj podajemy daty, czyli określamy za pomocą dni, miesięcy, lat, kiedy dane zdarzenie miało miejsce.

Symbolicznie upływ czasu możemy zobrazować w postaci osi czasu.

Gra planszowa z nocnikiem w roli głównej

Na naszej osi czasu miejsce pierwszorzędne zajmuje nocnik i toaleta, pomimo że odkrycie tych urządzeń nie było niezbędnym ogniwem postępu. Jednak dla zobrazowania niewątpliwie ważnego miejsca nocnika i toalety wśród innych wynalazków, przygotowaliśmy dla Was drodzy czytelnicy piękną i zabawną planszę do gry. Plansza znajduje się po wewnętrznej stronie obwoluty książki. Zamiast pionków możecie użyć nakrętek od plastikowych butelek, kamyków, muszelek, guzików lub innych małych przedmiotów. Jeżeli zabraknie Wam kostki do gry, ponumerujcie wycięte z papieru kwadraty cyframi od 1 do 6 i kiedy przyjdzie kolej na Wasz ruch, wylosujcie cyfrę, która wskaże Wam, o ile pól powinniście przesunąć pionek.

Wygrywa ten, kto pierwszy pokona drogę począwszy od pierwszego naczynia na mocz do kosmicznej toalety. Uprzedzam, że ta droga wcale nie będzie taka prosta.

PREHISTORIA


kalendarium


człowiek opanował umiejętność niecenia ognia 100 tys. lat p.n.e.
w Afryce używano łuku 67 tys. lat p.n.e.
w Mezopotamii używano pojazdów kołowych 3500 p.n.e.
w Mezopotamii pojawiły się pierwsze wyroby ze szkła 3400 p.n.e.
w Mezopotamii używano koła garncarskiego 3200 p.n.e.
w Egipcie i Babilonie używano zegara słonecznego 3000 p.n.e.
wynaleziono w Egipcie papirus 3000 p.n.e.

Dlaczego praczłowiek nie wymyślił nocnika?

Potrzeba posiadania nocnika nie zrodziła się w głowie praczłowieka. Człowiek pierwotny musiał myśleć przede wszystkim o zaspokojeniu głodu i pragnienia, okryciu ciała przed zimnem oraz o bezpieczeństwie swoim i swojej rodziny.

*

Pierwszymi narzędziami i naczyniami pierwotnego człowieka były jego dłonie. Później ludzie zaczęli posługiwać się rozmaitymi naczyniami dostarczanymi przez naturę.

Najczęściej były to wydrążone skorupy owoców i warzyw, takich jak orzechy kokosowe czy dynie. Niekiedy naczyniem zastępującym rękę stawała się czaszka zabitego wroga, która służyła jako czarka do zaczerpnięcia wody ze źródła. Ale to chyba trzeba uznać za jedno z niechlubnych osiągnięć człowieka.

Nie było mowy o rozwoju cywilizacji, dopóki człowiek był przykuty do konkretnego miejsca, w którym miał dostęp do źródła wody — z braku naczynia nie mógł zabrać jej zapasów w drogę. Długi okres prób i zmagań związanych z wymyśleniem naczynia do przechowywania i transportowania wody wymagał cierpliwości i wytrwałości. Zaowocował skonstruowaniem bukłaka, wykonanego ze zwierzęcej skóry. Kolejnymi naczyniami były kosze wyplatane gęsto z traw i wikliny, po czym wylepiane gliną i wypalane w ognisku. Taki gliniany kosz powstały po spaleniu się wikliny to pierwsze naczynie niepodatne na działanie wilgoci.

Tak w wielkim skrócie wygląda historia pierwszych naczyń, ale do nocnika jeszcze długa droga.

Człowiek pierwotny po prostu go nie potrzebował!

 

STAROŻYTNOŚĆ


kalendarium


budowano okręty 2700 p.n.e.
wzniesiono piramidę Cheopsa 2560 p.n.e.
egipskie piramidy wyposażone były w toalety 2500 p.n.e.
tak datuje się powstanie najstarszego, znalezionego zwoju papirusowego z zapisanymi hieroglifami 2400 p.n.e.
Sumerowie sporządzili pierwsze mapy 2250 p.n.e.
używano kół szprychowych do rydwanów bojowych 2000 p.n.e.
w Indiach używano toalet, z których nieczystości były spłukiwane wodą do podziemnych kanałów 2000 p.n.e.
chiński cesarz z dynastii Han używał toalety wyposażonej w bieżącą wodę, kamienne siedzisko oraz podłokietniki; został pochowany ze swoim sedesem 2000 p.n.e.
Fenicjanie stworzyli pierwszy alfabet 1700 p.n.e.
kreteński władca Minos był posiadaczem klozetu wodnego, składającego się z drewnianego siedliska i spłuczki, podłączonego do systemu ściekowego 1700 p.n.e.
Izraelici, podobnie jak wiele prymitywnych ludów, zakopywali swoje odchody w ziemi 1055 p.n.e.
rzymski system kanalizacyjny obejmował sieć wodociągowo-kanalizacyjną oraz toalety z siedzeniami i pokrywą na zawiasach, opróżniane bieżącą wodą 753 p.n.e.
stosowano siekiery żelazne do karczowania lasów 700 p.n.e.
zbudowano latarnię morską na Faros 280 p.n.e.
w amfiteatrze w Koloseum używano mechanicznych wind 80 n.e.
Chińczyk Tai Lun wynalazł papier 107 n.e.
w Rzymie znajdowały się 144 publiczne toalety 315 n.e.


Urynał, kakatorium, kakuar, stolec, sedes i publiczna toaleta

W wielu starożytnych cywilizacjach niezależnie od siebie wynalazcy dokonywali podobnych odkryć. Na przykład w Indiach, w mieście Lothal, toalet spłukiwanych wodą używano już 2500 lat temu.

W grobowcu jednego z cesarzy chińskich z dynastii Han, panującego 2000 lat p.n.e., archeolodzy znaleźli obok mebli, ubrań i naczyń, kamienny sedes przystosowany do spłukiwania wodą. Miał on specjalne oparcia pod ręce, tak że można było na nim siedzieć jak w fotelu. Poza tym był podobny do współczesnych sedesów. No może trochę wygodniejszy.


Szczęśliwym posiadaczem nowoczesnej toalety był również Sargon Wielki, władca panujący w starożytnej Mezopotamii.

Jak z tego wynika, wygoda i higiena były przywilejami panujących.

Jednym z pierwszych posiadaczy i użytkowników ubikacji spłukiwanej wodą był znany z mitologii władca Krety — król Minos.

To z jego rozkazu wynalazca Dedal zaprojektował i zbudował labirynt, w którym uwięziono Minotaura, pół człowieka, pół byka. Nie każdy wie, że król Minos był postacią historyczną. W swojej luksusowej łazience oprócz bieżącej zimnej i gorącej wody miał drewniany sedes spłukiwany deszczówką. Nieczystości królewskie były odprowadzane do szamba o kamiennych ścianach.

Kanalizacja ta przypominała konstrukcje używane współcześnie: miała zbiorniki na nieczystości, rury biegnące kilka metrów pod ziemią, włazy. Jak na owe czasy był to wynalazek wręcz rewolucyjny.

Każde starożytne państwo inaczej radziło sobie z problemem wydalania i utrzymywania czystości. Na przykład pałace budowane w Egipcie nie miały systemów kanalizacyjnych. Używano tam sedesu, który przypominał krzesło z otworem w siedzisku, pod którym stało gliniane naczynie na nieczystości. Taką przenośną toaletę znaleziono w grobowcu pewnego egipskiego dostojnika. Ów typ toalety, zwany stolcem lub sedesem, używany był w Polsce jeszcze w XX wieku.


Toalety miejscem spotkań

Dla większości mieszkańców starożytnego świata załatwianie potrzeb fizjologicznych nie było niczym wstydliwym. W publicznych toaletach na marmurowej ławie z otworami siedziało obok siebie kilkadziesiąt osób jednocześnie załatwiających swoje potrzeby.

Pierwsze tego typu toalety-platformy z dużą ilością siedzeń powstały w Mezopotamii.

Starożytni Grecy i Rzymianie również cenili sobie toalety jako miejsca spotkań. W ruinach starożytnych miast archeolodzy odkryli publiczne toalety, które służyły nawet 50 osobom naraz.


Cesarz rzymski Wespazjan w 69 r. n.e., widząc dużą popularność toalet publicznych, postanowił je opodatkować. Kiedy jeden z jego doradców zwrócił mu uwagę, że wprowadzenie podatku od zbierania moczu jest „niegodne”, cesarz wypowiedział słowa: „pecunia non olet”. Wtedy właśnie powstało używane do dziś dnia powiedzenie, że „pieniądze nie śmierdzą” — czyli zysk jest zawsze dobry, bez względu na jego źródło.


Wielkie szambo Cloaca Maxima

W tamtych czasach najlepiej rozbudowany system kanalizacji miał Rzym.

W wielopiętrowych rzymskich kamienicach czynszowych znajdowały się nieskomplikowane urządzenia w postaci dziur w podłodze i rur, którymi odprowadzano fekalia do jednego wielkiego szamba zwanego Cloaca Maxima. Kanał ten, chociaż umiejscowiony w centrum Rzymu, był w całości przykryty, dzięki czemu nie rozchodziły się z niego przykre zapachy, które byłyby trudne do wytrzymania dla mieszkańców, szczególnie w upalne lato. Nieczystości z Cloaca Maxima spływały niestety bezpośrednio do Tybru, można więc przypuszczać, że jakość wody w tej rzece nie była najwyższa.

Natomiast w willach bogatych Rzymian budowano wychodki na krańcach terenu posiadłości. Być może uciążliwa konieczność spacerowania za każdą potrzebą do wychodka spowodowała, że Rzymianie wymyślili nocniki — początkowo były to przypadkowe naczynia. Ich zawartość lądowała w dołach kloacznych, które co jakiś czas opróżniano, a nieczystości wywożono poza miasto.

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu Księga Powtórzonego Prawa

23/13. O czystości obozu Izraelitów „Będziesz miał miejsce poza obozem i tam poza obóz będziesz wychodził. Zaopatrzysz się w kołek, a gdy wyjdziesz na zewnątrz, wydrążysz nim dołek, a wracając przykryjesz to, czegoś się pozbył”.

Sławny nocnik Trymalchiona

Najstarszy opis nocnika jako naczynia przeznaczonego wyłącznie na mocz, dawniej nazywanego urynałem, został zamieszczony w rzymskiej powieści z I wieku n.e. Nosiła ona tytuł „Satyryki”, a jej autorem był Petroniusz (skądinąd bohater „Quo vadis” Henryka Sienkiewicza). Powieść niestety nie zachowała się w całości do naszych czasów, ale szczęśliwie fragment z opisem nocnika przetrwał — jako część większego epizodu „Uczta Trymalchiona”. Tytułowy Trymalchion podejmował gości wystawną ucztą w swoim wspaniałym pałacu i zabawiał ich rozmową. W pewnym momencie przywołał eunucha, aby ten w czasie zabawy podstawił mu naczynie na mocz, po czym, ulżywszy pęcherzowi, zażądał wody do umycia rąk, które następnie wytarł we włosy niewolnika.

Urynał Trymalchiona, jak wynika z opisu, był srebrny, ale zamożniejsi dostojnicy, np. cesarz Heliogabal, wypróżniali się do naczyń ze złota.

Ten wyjątkowy wynalazek wielokrotnie opisywany w literaturze popadł jednak w zapomnienie wraz z nadejściem Średniowiecza, kiedy to powrócono do pierwotnych sposobów wypróżniania się byle gdzie.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?