NIEWINNYTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

SERIAL NA PODSTAWIE POWIEŚCI OD 30 KWIETNIA NA NETFLIX!

Jeden mały błąd może zmienić wszystko. Zabicie człowieka, nawet nieumyślne, pozostawia piętno na całe życie. W każdym razie dla kogoś o normalnej wrażliwości.

Matt Hunter potrzebował dziewięciu lat, żeby otrząsnąć się po tym, jak przypadkiem zabił mężczyznę. Jego życie w końcu wraca do normy, kariera prawnicza nabiera rozpędu, a ukochana żona jest w ciąży. Przyszłość zaczyna wyglądać obiecująco.

Do momentu gdy na jego komórkę przychodzi zdjęcie żony z innym mężczyzną, a na progu domu pojawia się policja. Znaleziono ciało zamordowanego człowieka, który z jakiegoś powodu śledził Matta. A to dopiero początek…


HARLAN COBEN

Współczesny amerykański pisarz, który uznanie w kręgu miłośników literatury sensacyjnej zdobył swoją trzecią książką, Bez skrupułów, opublikowaną w 1995 roku. Jako pierwszy współczesny autor otrzymał trzy prestiżowe nagrody literackie przyznawane w kategorii powieści kryminalnej, w tym najważniejszą – Edgar Allan Poe Award. Światowa popularność Cobena zaczęła się w 2001 roku od thrillera Nie mów nikomu, zekranizowanego w 2006 roku. Kolejne powieści, m.in. Wszyscy mamy tajemnice, Tęsknię za tobą, Nieznajomy i Już mnie nie oszukasz, uczyniły go megagwiazdą gatunku i jednym z najchętniej czytanych autorów, także w Polsce.

W 2018 roku platforma Netflix zawarła z Harlanem Cobenem umowę, dzięki której w ciągu kilku najbliższych lat powstanie aż 14 ekranizacji jego powieści! Na platformie Netflix już można obejrzeć serial Nieznajomy oraz bijący rekordy popularności serial polskiej produkcji W głębi lasu. W 2021 roku fani Cobena będą mogli zapoznać się z kolejnymi międzynarodowymi produkcjami filmowymi i serialowymi na podstawie jego powieści.

harlancoben.com

Tego autora

NIE MÓW NIKOMU

BEZ POŻEGNANIA

JEDYNA SZANSA

TYLKO JEDNO SPOJRZENIE

NIEWINNY

W GŁĘBI LASU

ZACHOWAJ SPOKÓJ

MISTYFIKACJA

NA GORĄCYM UCZYNKU

KLINIKA ŚMIERCI

ZOSTAŃ PRZY MNIE

SZEŚĆ LAT PÓŹNIEJ

TĘSKNIĘ ZA TOBĄ

NIEZNAJOMY

JUŻ MNIE NIE OSZUKASZ

NIE ODPUSZCZAJ

O KROK ZA DALEKO

CHŁOPIEC Z LASU

Myron Bolitar

BEZ SKRUPUŁÓW

KRÓTKA PIŁKA

BEZ ŚLADU

BŁĘKITNA KREW

JEDEN FAŁSZYWY RUCH

OSTATNI SZCZEGÓŁ

NAJCZARNIEJSZY STRACH

OBIECAJ MI

ZAGINIONA

WSZYSCY MAMY TAJEMNICE

W DOMU

Mickey Bolitar

SCHRONIENIE

KILKA SEKUND OD ŚMIERCI

ODNALEZIONY

Jako współautor

AŻ ŚMIERĆ NAS ROZŁĄCZY

NAJLEPSZE AMERYKAŃSKIE OPOWIADANIA KRYMINALNE 2011

Tytuł oryginału:

THE INNOCENT

Copyright © Harlan Coben 2005

All rights reserved

Polish edition copyright © Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o. 2021

Polish translation copyright © Zbigniew A. Królicki 2006

Redakcja: Jacek Ring

Ilustracja na okładce: Aleksander Walijewski

Projekt graficzny okładki: Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o.

Skład: Laguna

ISBN 978-83-8215-518-1

Wydawca WYDAWNICTWO ALBATROS SP. Z O.O. Hlonda 2a/25, 02-972 Warszawa www.wydawnictwoalbatros.com Facebook.com/WydawnictwoAlbatros | Instagram.com/wydawnictwoalbatros

Niniejszy produkt jest objęty ochroną prawa autorskiego. Uzyskany dostęp upoważnia wyłącznie do prywatnego użytku osobę, która wykupiła prawo dostępu. Wydawca informuje, że publiczne udostępnianie osobom trzecim, nieokreślonym adresatom lub w jakikolwiek inny sposób upowszechnianie, kopiowanie oraz przetwarzanie w technikach cyfrowych lub podobnych – jest nielegalne i podlega właściwym sankcjom.

Przygotowanie wydania elektronicznego: Michał Nakoneczny, hachi.media

Spis treści

Prolog

DZIEWIĘĆ LAT PÓŹNIEJ

Rozdział 1

Rozdział 2

Rozdział 3

Rozdział 4

Rozdział 5

Rozdział 6

Rozdział 7

Rozdział 8

Rozdział 9

Rozdział 10

Rozdział 11

Rozdział 12

Rozdział 13

Rozdział 14

Rozdział 15

Rozdział 16

Rozdział 17

Rozdział 18

Rozdział 19

Rozdział 20

Rozdział 21

Rozdział 22

Rozdział 22

Rozdział 24

Rozdział 25

Rozdział 26

Rozdział 27

Rozdział 28

Rozdział 29

Rozdział 30

Rozdział 31

Rozdział 32

Rozdział 33

Rozdział 34

Rozdział 35

Rozdział 36

Rozdział 37

Rozdział 38

Rozdział 39

Rozdział 40

Rozdział 41

Rozdział 42

Rozdział 43

Rozdział 44

Rozdział 45

Rozdział 46

Rozdział 47

Rozdział 48

 

Rozdział 49

Rozdział 50

Rozdział 51

Rozdział 52

Rozdział 53

Rozdział 54

Rozdział 55

Rozdział 56

Rozdział 57

Rozdział 58

Rozdział 59

Rozdział 60

Rozdział 61

Rozdział 62

Rozdział 63

Epilog

Podziękowania

Przypisy

1  Okładka

2  O książce

3  Strona tytułowa

4  O autorze

5  Tego autora

6  Strona redakcyjna

7  Spis treści

8  Dedykacja

9  Prolog

10  DZIEWIĘĆ LAT PÓŹNIEJ

11  Rozdział 1

12  Rozdział 2

13  Rozdział 3

14  Rozdział 4

15  Rozdział 5

16  Rozdział 6

17  Rozdział 7

18  Rozdział 8

19  Rozdział 9

20  Rozdział 10

21  Rozdział 11

22  Rozdział 12

23  Rozdział 13

24  Rozdział 14

25  Rozdział 15

26  Rozdział 16

27  Rozdział 17

28  Rozdział 18

29  Rozdział 19

30  Rozdział 20

31  Rozdział 21

32  Rozdział 22

33  Rozdział 22

34  Rozdział 24

35  Rozdział 25

36  Rozdział 26

37  Rozdział 27

38  Rozdział 28

39  Rozdział 29

40  Rozdział 30

41  Rozdział 31

42  Rozdział 32

43  Rozdział 33

44  Rozdział 34

45  Rozdział 35

46  Rozdział 36

47  Rozdział 37

48  Rozdział 38

49  Rozdział 39

50  Rozdział 40

51  Rozdział 41

52  Rozdział 42

53  Rozdział 43

54  Rozdział 44

55  Rozdział 45

56  Rozdział 46

57  Rozdział 47

58  Rozdział 48

59  Rozdział 49

60  Rozdział 50

61  Rozdział 51

62  Rozdział 52

63  Rozdział 53

64  Rozdział 54

65  Rozdział 55

66  Rozdział 56

67  Rozdział 57

68  Rozdział 58

69  Rozdział 59

70  Rozdział 60

71  Rozdział 61

72  Rozdział 62

73  Rozdział 63

74  Epilog

75  Podziękowania

76  Przypisy

Pamięci

Stevena Z. Millera

Do tych z nas, którzy mieli szczęście być jego przyjaciółmi:

Próbujemy dziękować za wspólnie spędzone chwile,

ale tak trudno się z tym pogodzić.

A do rodziny Steve’a, szczególnie do Jessego, Mai T. i Nica:

Kiedy poczujemy się na siłach, porozmawiamy o waszym ojcu,

ponieważ był najlepszym ze znanych nam ludzi.

Prolog

Wcale nie zamierzałeś go zabić.

Nazywasz się Matt Hunter. Masz dwadzieścia lat. Wychowałeś się w zamieszkanej przez wyższą klasę średnią podmiejskiej dzielnicy na północy New Jersey, niedaleko Manhattanu. Mieszkasz w biedniejszej części miasta, ale to bardzo bogate miasto. Twoi rodzice ciężko pracują i bezgranicznie cię kochają. Masz starszego brata, którego podziwiasz, i młodszą siostrę, którą tolerujesz.

Jak każdy dzieciak w sąsiedztwie dorastasz, niepokojąc się o swoją przyszłość i college, do którego się dostaniesz. Solidnie pracujesz i otrzymujesz naprawdę dobre stopnie. Twoja średnia to piątka z minusem. Nie mieścisz się w pierwszej dziesiątce, ale niewiele ci brakuje. Nie stronisz od prac społecznych, przez jedną kadencję byłeś nawet skarbnikiem szkolnym. Nieźle grasz w futbol i w kosza – wystarczająco dobrze, by występować w drużynie szkolnej, ale nie dość dobrze, żeby przyznali ci stypendium. Jesteś sprytny i czarujący. W rankingach popularności zajmujesz miejsce w czołówce. Twoje doskonałe wyniki testów kwalifikacyjnych zadziwiają szkolnego psychologa.

Ubiegasz się o przyjęcie do najlepszych uczelni, ale te są poza twoim zasięgiem. Harvard i Yale odrzucają twoje podanie od razu. Penn i Columbia umieszczają cię na listach oczekujących. W końcu idziesz do Bowdoin, niewielkiego elitarnego college’u w Brunswick. Podoba ci się tam. Klasy są niewielkie. Znajdujesz przyjaciół. Nie wiążesz się na stałe z żadną dziewczyną, ale pewnie dlatego, że nie chcesz. Już na pierwszym roku występujesz jako obrońca w uczelnianej drużynie futbolowej. Świetnie grasz w kosza i teraz, kiedy środkowy rozgrywający skończył studia, masz poważną szansę na stałe miejsce w drużynie.

I właśnie wtedy, gdy wracasz do miasteczka uniwersyteckiego w przerwie między pierwszym a drugim semestrem, zabijasz kogoś.

Spędziłeś cudowne wakacje ze swoją rodziną, ale musisz trenować. Żegnasz się z matką i ojcem, po czym wracasz do miasteczka uniwersyteckiego ze swoim najlepszym przyjacielem i współlokatorem, Duffem. Duff jest z Westchester w stanie Nowy Jork. To krępy osiłek o klocowatych nogach. W futbol gra na prawym skrzydle, a na meczach koszykówki przeważnie siedzi na ławce rezerwowych. Jest największym opojem na uczelni – Duff nigdy nie przepuści okazji do wypitki.

Ty prowadzisz.

Duff chce po drodze wpaść na Umass w Amherst. Jego kolega z liceum jest tam członkiem bractwa studenckiego. Organizują wielką bibę.

Nie jesteś entuzjastycznie nastawiony, ale zawsze tak reagujesz. Wolisz kameralne imprezy, na których wszystkich znasz. Na Bowdoin uczy się około tysiąca sześciuset studentów. Na Umass prawie czterdzieści tysięcy. Jest początek stycznia i piekielnie zimno. Na ziemi leży śnieg. W drodze do siedziby bractwa widzisz w powietrzu parę swojego oddechu.

Razem z Duffem rzucacie płaszcze na stertę innych. Będziesz o tym rozmyślał przez kilka lat, o tym niedbałym rzuceniu płaszczy. Gdybyś został w płaszczu, gdybyś zostawił go w samochodzie albo położył gdzie indziej…

Jednak nie.

Impreza jest niezła. Owszem, trochę zwariowana, ale masz wrażenie, że to wymuszone szaleństwo. Przyjaciel Duffa chce, żebyście obaj przenocowali w jego pokoju. Zgadzasz się. Sporo wypiłeś – w końcu to studencka zabawa – chociaż na pewno nie tyle co Duff. Zabawa się kończy. W pewnej chwili obaj idziecie po płaszcze. Duff trzyma piwo. Bierze płaszcz i zarzuca sobie na ramię.

Kiedy to robi, wylewa trochę piwa.

Niedużo. Tylko trochę. Jednak to wystarcza.

Piwo ląduje na czerwonej kurtce bez rękawów. To jeden ze szczegółów, które zapamiętasz. Na zewnątrz temperatura spadła poniżej zera, a jednak ktoś przyszedł tu w kurtce bez rękawów. Nie zapomnisz także tego, że bezrękawnik jest nieprzemakalny. Ta odrobina piwa nie mogła go zabrudzić. Nie pozostawiłaby plamy. Z łatwością dałoby się ją wytrzeć.

 

– Hej! – krzyczy ktoś.

To właściciel czerwonego bezrękawnika; postawny, ale nieprzerośnięty. Duff wzrusza ramionami. Nie przeprasza. Facet, Pan Czerwony Bezrękawnik, uderza go w twarz. To błąd. Ty wiesz, że Duff uwielbia się bić i łatwo wpada w złość. W każdej szkole jest taki Duff – facet, który nigdy nie przegrywa.

Oczywiście, o to właśnie chodzi. W każdej szkole jest taki Duff. I czasem jeden Duff trafia na drugiego Duffa.

Próbujesz to przerwać, obrócić w żart, ale masz przed sobą dwóch pijanych, czerwonych na twarzy facetów, którzy zaciskają pięści. Jeden z nich rzuca wyzwanie. Nie pamiętasz który. Wszyscy wychodzicie na mroźne powietrze i uświadamiasz sobie, że wpadłeś w tarapaty.

Postawny facet od bezrękawnika ma przyjaciół.

Jest ich ośmiu lub dziewięciu. Ty i Duff jesteście sami. Rozglądasz się za szkolnym przyjacielem Duffa – Markiem czy też Mikiem – ale nigdzie go nie widać.

Bójka zaczyna się szybko.

Duff opuszcza głowę i atakuje Czerwonego Bezrękawnika. Ten robi unik i łapie go za szyję. Wali Duffa w nos. Wciąż jedną ręką ściska jego szyję, a drugą uderza ponownie. I jeszcze raz. I jeszcze.

Duff słania się. Zadaje chaotyczne, niecelne ciosy. Po siódmym czy ósmym uderzeniu przestaje je zadawać. Przyjaciele Czerwonego Bezrękawnika zaczynają wiwatować. Ręce Duffa bezwładnie zwisają wzdłuż boków.

Chcesz to powstrzymać, ale nie wiesz jak. Czerwony Bezrękawnik metodycznie zabiera się do roboty, wymierzając zamaszyste uderzenia. Kumple go dopingują. Wydają głośne ochy i achy przy każdym ciosie.

Jesteś przerażony.

Twój przyjaciel zbiera cięgi, ale ty bardziej obawiasz się o siebie. To cię zawstydza. Chcesz coś zrobić, ale boisz się, naprawdę się boisz. Nie możesz się poruszyć. Nogi masz jak z waty. Przechodzi cię dreszcz. I nienawidzisz się za to.

Czerwony Bezrękawnik kolejny raz wali Duffa w twarz. Puszcza go. Duff pada na ziemię, bezwładnie jak worek z ciuchami do prania. Czerwony Bezrękawnik kopie go w bok.

Jesteś najgorszym z przyjaciół. Zbyt przestraszonym, żeby pomóc. Nigdy nie zapomnisz tego uczucia. Tchórzostwo. To gorsze od bicia, myślisz. Twoje milczenie. To okropne uczucie zhańbienia.

Następny kopniak. Duff z jękiem przetacza się na plecy. Twarz ma zalaną szkarłatnymi strumykami krwi. Później się dowiesz, że odniósł tylko powierzchowne obrażenia. Podbite oczy i liczne siniaki. Tylko tyle. Teraz jednak wygląda paskudnie. Ty wiesz, że on nigdy by tak nie stał, gdyby to ciebie tak okładano.

Nie możesz już tego znieść.

Wyskakujesz z tłumu.

Wszystkie głowy odwracają się w twoją stronę. Przez moment nikt się nie rusza. Nikt się nie odzywa. Czerwony Bezrękawnik ciężko dyszy. Widzisz parę jego oddechu, unoszącą się w mroźnym powietrzu. Drżysz. Próbujesz przemówić mu do rozumu. Hej, mówisz, on ma już dość. Koniec z tym. Wygrałeś, mówisz Czerwonemu Bezrękawnikowi.

Ktoś skacze na ciebie z tyłu. Obejmuje cię w niedźwiedzim uścisku.

Zostałeś unieruchomiony.

Teraz Czerwony Bezrękawnik rusza na ciebie. Serce tłucze ci się w piersi jak ptak w zbyt małej klatce. Uderzasz głową w tył. Z trzaskiem walisz czaszką w czyjś nos. Czerwony Bezrękawnik jest coraz bliżej. Odskakujesz w bok. Znów ktoś wyłania się z tłumu. Ma jasne włosy i rumianą cerę. Domyślasz się, że to kolejny kumpel Czerwonego Bezrękawnika.

Nazywa się Stephen McGrath.

Usiłuje cię złapać. Rzucasz się jak ryba na haczyku. Za nim ruszają następni. Wpadasz w panikę. Stephen McGrath łapie cię za ramiona. Próbujesz się wyrwać. Gwałtownie obracasz się na pięcie.

A potem łapiesz go za szyję.

Czy rzuciłeś się na niego? Czy on cię pociągnął, czy też ty go popchnąłeś? Nie wiesz. Czy jeden z was stracił równowagę? Czy powodem był oblodzony chodnik? Będziesz wracał do tego myślami mnóstwo razy, lecz nigdy nie znajdziesz odpowiedzi.

Tak czy inaczej, obaj padacie.

Ty wciąż trzymasz go za szyję. Za gardło. Nie puszczasz.

Lądujecie z łoskotem. Głowa Stephena McGratha uderza o krawężnik. Słychać trzask, okropny dźwięk, rodzaj plaśnięcia połączonego z głuchym łoskotem, odgłos, jakiego jeszcze nigdy nie słyszałeś.

Ten dźwięk oznacza kres znanego ci życia.

Zawsze będziesz go pamiętał. Nigdy cię nie opuści ten okropny dźwięk.

Wszystko zastyga. Patrzysz w dół. Oczy Stephena McGratha są otwarte i nieruchome. Jednak ty już wiesz. Poznajesz to po nagłym zwiotczeniu jego ciała i po tym okropnym trzasku.

Tłum się rozpierzcha. Ty zostajesz. Nie ruszasz się bardzo długo.

Potem wszystko dzieje się szybko. Przybywa ochrona kampusu. Potem policja. Mówisz im, co się stało. Twoi rodzice wynajmują dobrą prawniczkę z Nowego Jorku. Ona radzi ci zeznać, że działałeś w samoobronie. Tak robisz.

I wciąż słyszysz ten okropny trzask.

Oskarżyciel marszczy brwi. Wysoki Sądzie, mówi, oskarżony poślizgnął się, ściskając oburącz gardło Stephena McGratha? Czy on naprawdę oczekuje, że w to uwierzymy?

Proces ma niepomyślny przebieg.

Ciebie nic nie obchodzi. Kiedyś przejmowałeś się stopniami i grą. Żałosne. Przyjaciele, dziewczyny, popularność, zabawy, postępy w nauce, wszystko. Jakże ulotne. Zastąpił je ten okropny trzask czaszki uderzającej o krawężnik.

Podczas procesu słyszysz płacz rodziców, ale nawiedzać cię będą twarze Soni i Clarka McGrathów, rodziców ofiary. Sonya McGrath przez cały czas przeszywa cię wzrokiem. Usiłuje zmusić, żebyś spojrzał jej w oczy.

Nie możesz.

Próbujesz słuchać werdyktu, ale przeszkadzają ci te inne odgłosy. One nigdy nie cichną, nigdy nie ustają, nawet wtedy kiedy sędzia mierzy cię surowym wzrokiem i wydaje skazujący wyrok. Prasa pilnie obserwuje proces. Nie zostaniesz wysłany do łagodnego wiejskiego więzienia dla białych chłopców. Nie teraz, kilka miesięcy przed wyborami.

Twoja matka mdleje. Ojciec stara się być silny. Siostra wybiega z sali sądowej, a brat, Bernie, stoi jak skamieniały.

Zakładają ci kajdanki i zostajesz wyprowadzony. Nie jesteś przygotowany na to, co cię czeka. Oglądałeś telewizję i słyszałeś tyle opowieści o gwałtach w więzieniach. To cię nie spotyka – nie napastują cię seksualnie – ale nim minie tydzień, zostajesz pobity. Popełniasz błąd, identyfikując napastnika. Zostajesz pobity jeszcze dwukrotnie i spędzasz dwa tygodnie na izbie chorych. Jeszcze po latach czasem znajdujesz krew w moczu – pamiątkę po ciosie w nerki.

Żyjesz w nieustannym strachu. Kiedy wracasz na łono więziennej społeczności, przekonujesz się, że możesz przetrwać tylko wtedy, gdy przyłączysz się do upiornego odłamu Aryan Nation. Jej członkowie nie mają żadnych wielkich idei ani cudownych recept na przyszłość Ameryki. Po prostu kochają nienawidzić.

Sześć miesięcy po procesie twój ojciec umiera na atak serca. Wiesz, że to twoja wina. Chcesz płakać, ale nie możesz.

Spędzasz w więzieniu cztery lata. Cztery lata – tyle samo, ile większość studentów spędza w college’u. Zbliżają się twoje dwudzieste piąte urodziny. Ludzie mówią, że się zmieniłeś, ale ty nie jesteś tego pewny.

Kiedy wychodzisz, ostrożnie stawiasz kroki. Jakby grunt mógł usunąć ci się spod nóg, jakby ziemia w każdej chwili mogła się pod tobą rozstąpić.

To wrażenie już nigdy cię nie opuści.

Twój brat Bernie czeka na ciebie przy bramie. Właśnie się ożenił. Jego żona Marsha nosi ich pierwsze dziecko. Bernie bierze cię w ramiona. Niemal czujesz, jak ostatnie cztery lata odpływają w dal. Brat rzuca jakiś żart. Śmiejesz się, naprawdę się śmiejesz, po raz pierwszy od tak dawna.

Pomyliłeś się – twoje życie nie zakończyło się tamtej mroźnej nocy w Amherst. Brat pomoże ci wrócić do normalnego życia. Z czasem spotkasz nawet piękną kobietę. Ma na imię Olivia. Uczyni cię bezgranicznie szczęśliwym.

Ożenisz się z nią.

Pewnego dnia – dziewięć lat po wyjściu z więzienia – dowiesz się, że twoja piękna żona jest w ciąży. Postanawiasz kupić telefon komórkowy z aparatem fotograficznym, żeby być z nią w nieustannym kontakcie. Jesteś w pracy, kiedy dzwoni telefon.

Nazywasz się Matt Hunter. Telefon dzwoni po raz drugi. A kiedy go odbierasz…