Coco Chanel. Sypiając z wrogiem

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Twarz, która fascynowała największych francuskich malarzy: Misia Godebska, 1905

© Lebrecht Music & Arts

ZAPACH KOBIETY

Kobieta, która nie używa perfum, nie ma przyszłości.

PAUL VALÉRY

Marie Sophie Olga Zénaïde Godebska – „Misia” dla elity paryskiej cyganerii − została podobnie jak Chanel zesłana do katolickiego klasztoru w wieku lat dziesięciu. W dzieciństwie swoją grą na fortepianie zachwycała Franciszka Liszta i Gabriela Fauré. Pod okiem surowych zakonnic stała się z czasem doskonałą pianistką. „Zaniedbanie nauczyło Misię niezależności, a samotność odwagi”[1].

Nieszczęśliwa i przytłoczona klasztornym stylem życia Misia, ukończywszy lat osiemnaście, uciekła do wiktoriańskiego Londynu. Miała wiele romansów ze starszymi mężczyznami. W końcu dołączyła do swojej rodziny w Belgii, a zanim skończyła dwadzieścia lat, odziedziczyła znaczną sumę pieniędzy po bogatym wuju. Rok później wyszła za mąż za dwudziestopięcioletniego Thadée Natansona. Małżonkowie przenieśli się do Paryża, gdzie jej uroda w połączeniu z „obrazoburczą i pełną wyższości postawą” wprowadziły ją od razu w swobodny i beztroski tryb życia cyganerii na przełomie stuleci. Przez kilka następnych lat Misia żyła z dnia na dzień, „gęsto okraszała swoje wypowiedzi czteroliterowymi wyrazami” i uwodziła najbardziej twórcze talenty Paryża[2]. Marcel Proust sportretował ją jako księżnę Jurbieletiew, która wydawała mu się równie upojna i powabna jak sam rosyjski balet. Misia z mężem Thadée szybko dołączyli do grupy artystów uważanych wówczas za niekonwencjonalnych. Ona stała się ulubioną modelką Vuillarda, Bonnarda, Toulouse-Lautreca i Renoira. Każdy z tych artystów malował ją wielokrotnie. Obecnie portrety Misi przy fortepianie, przy stole czy w teatrze wiszą w najlepszych muzeach. Miłośniczkę sztuki pociągał świat teatru i baletu, stała się bliską przyjaciółką impresaria baletu Siergieja Diagilewa. Biografowie Misi piszą, że „siadywała w majestacie u jego [Diagilewa] boku, różowa eminencja Ballets Russes”[3].

Znajomość z Misią oznaczała po pierwszej wojnie dopuszczenie do ekskluzywnego kręgu Diagilewa i paryskiej elity. W trzech kolejnych mariażach była panią Tadeuszową Natanson, panią Alfredową Edwards (bardzo bogaty przedsiębiorca, notoryczny koprofil, który zmusił Natansona do odstąpienia Misi w ramach spłaty długu), a w końcu została żoną hiszpańskiego malarza José Marii Serta.

Chanel poznała Misię na kolacji wydanej przez słynną aktorkę Comédie-Française Cécil Sorel. Misia zapamiętała to ich pierwsze spotkanie i po wielu latach opisała je w niepublikowanych wspomnieniach:

Moją uwagę przykuła młoda kobieta o bardzo ciemnych włosach [...] nie powiedziała ani słowa, [ale] promieniowała wdziękiem, który wydawał mi się nie do odparcia [...] nazywała się panna Chanel. Robiła na mnie wrażenie obdarowanej nieskończonym czarem [...], kiedy podziwiałam jej cudowne futro, zarzuciła mi je na ramiona, mówiąc z uroczą spontanicznością, że będzie bardzo szczęśliwa, mogąc mi je dać... to był tak ładny gest, kompletnie mnie oczarowała, myślałam tylko o niej.

Kiedy odwiedziłam jej butik przy ulicy Cambon, były tam dwie kobiety, które o niej rozmawiały, nazywały ją „Coco” [...] to imię mnie przygnębiło... serce mi zamarło, miałam wrażenie, że mój ideał został zbrukany... Po co ubierać kogoś tak wyjątkowego w tak wulgarne imię? [I nagle] pojawiła się kobieta, o której myślałam od poprzedniego wieczoru [...] czas płynął jak zaczarowany [...] mówiłam głównie ja, bo ona prawie się nie odzywała. Myśl o pożegnaniu się z nią zdawała się nie do zniesienia [...] tego samego wieczoru jedliśmy z Sertem kolację w jej apartamencie [...] pośród niezliczonych chińskich parawanów znaleźliśmy Boya Capela.

Sert był szczerze oburzony zadziwiającym zaczadzeniem, w jakie wprawiła mnie moja nowa przyjaciółka. Nie miałam zwyczaju tak dać się ponieść [...] [po śmierci Boya Capela] Coco tak głęboko przeżywała [stratę], aż popadła w neurastenię, rozpaczliwie próbowałam wymyślić coś, co by ją zajęło [...] Następnego lata zabraliśmy ją z Sertem do Wenecji...[4]


Igor Strawiński i Wacław Niżyński w teatrze Châtelet w Paryżu na premierze wystawionego przez Diagilewa baletu Pietruszka, 1911

© Lebrecht Music & Arts / Corbis

Między tymi dwiema pięknymi kobietami coś zaiskrzyło. Połączyły się atomy Gabrielle Chanel i Misi Sert, jak mawiają Francuzi. Chanel wspomina Misię: „Dla Misi na zawsze pozostałam nieodgadniona, a więc interesująca. Rzadko spotyka się osoby, które potrafią być tak miłe dla kobiet i artystów. Dla Paryża była i jest tym, kim bogini Kali w hinduskim panteonie − boginią destrukcji i tworzenia zarazem”[5].

Według Arthura Golda i Roberta Fizdale’a, biografów Misi, w tych wczesnych latach ich bliskiej przyjaźni tak oceniała ona Chanel:

Projekty Coco narzucały kosztowną prostotę, niemal ubogi wygląd bogatych kobiet, i Chanel zarobiła na tym miliony. Jej geniusz, jej szczodrość, jej szaleństwo w połączeniu z zabójczym dowcipem, sarkazmem i wręcz maniakalnymi skłonnościami do destrukcji intrygowały i przerażały wszystkich.


Misia, około 1910

© Lebrecht Music & Arts

Przyjaźń Misi i Chanel miała swoje wzloty i upadki, ciągle jednak tworzyły duet połączony niezliczonymi tajemnicami, nie wyłączając morfiny, którą brały, by dalej działać, nie po to, by żyć, raczej by wytrwać.

Stary świat arystokratycznych przywilejów zmierzał do końca, a Chanel stała się symbolem nowej epoki. Przekroczyła trzydziestkę i zaczęła kreować postać Coco, kobiety nowej epoki. Promowała kolekcje swobodnych czy raczej „ubogo wyglądających” strojów dla bogatych kobiet: kostiumy podróżne z wełnianego dżerseju z dopasowaną bluzką, sportowe ubrania i buty na płaskich obcasach.

Ówczesne kolorowe pisma reprodukowały jej kreacje. Kiedy Ameryka odkryła Chanel, wszystko obracało się wokół dżerseju. W 1918 roku mogła sobie pozwolić na wydanie 300 000 franków[6] w złocie na zakup luksusowej willi w Biarritz, kwatery głównej firmy na południu Francji. Już w 1915 roku „Harper’s Bazaar” zadekretował: „Kobieta, która nie ma przynajmniej jednej kreacji Chanel, jest rozpaczliwie niemodna. W tym sezonie nazwisko Chanel jest na ustach każdego z kupujących”[7].

Chanel była na ustach wszystkich redaktorów związanych z modą, ale umysły aliantów, Anglików, Francuzów, Włochów i wielu innych, zaprzątało zwycięstwo nad szkopami. Prezydent Stanów Zjednoczonych Woodrow Wilson rozpoczął swoją drugą kadencję w Białym Domu w marcu 1917 roku i przekonał Kongres do wypowiedzenia wojny Niemcom w kwietniu. Teddies, jak Francuzi nazywali jankesów, pod wodzą generała Johna J. „Czarnego Jacka” Pershinga płynęli do Francji, podczas gdy bogaci paryżanie uciekali do Deauville i Biarritz, gdzie panie tłoczyły się w butikach Chanel, by przymierzać jej stroje.

Europą wstrząsały historyczne wydarzenia. Rewolucja październikowa 1917 roku wyniosła do władzy bolszewików Lenina i Trockiego; Turcja poddała się sprzymierzonym, a Niemcy w swojej ojczyźnie cierpieli głód. W 1918 roku alianci wzmocnieni przez oddziały amerykańskie zatrzymali wiosenną ofensywę kajzera na froncie zachodnim. Jedenastego listopada 1918 roku podpisali zawieszenie broni z Austro-Węgrami i Niemcami. Pierwsza wojna światowa dobiegła końca.

Kiedy zdemobilizowani żołnierze niemieccy wyruszali w długą drogę powrotną do domu, w Paryżu strzelały korki od szampana. Chanel ubierała się w „obszerne, luźne dżerseje tak proste jak mundurki dziewcząt w szkole z internatem i niezwykle szykowne”[8]. Jeździła limuzyną Rolls-Royce, a klientki płaciły 7000 franków za sukienkę − równowartość 3600 dolarów w obecnej walucie[9].

Jednak w Europie zaczęła szaleć inflacja. Cena bochenka chleba w Niemczech przeliczona na dolary amerykańskie podwoiła się z 13 centów za bochenek w 1914 do 26 centów w 1919 roku[10]. Potem ceny rosły dwukrotnie, trzykrotnie, aż osiągnęły niewyobrażalny poziom. Gospodarka niemiecka zmierzała do groźnej katastrofy.

Tysiące mil od Paryża dwaj przyjaciele, oficerowie niemieckiej kawalerii, powoli zmierzali do domu[11]. Porucznicy baron Hans Günther von Dincklage i Theodor Momm, służący w hanowerskim elitarnym pułku ułanów królewskich, należeli do milionowej rzeszy przegranych żołnierzy niemieckich i austriackich, którzy próbowali zacząć nowe życie po czterech latach wojny. Każdy z nich walczył na froncie wschodnim konno, a później w błocie i krwi okopów jako spieszony „kawaleryjski karabin”[12]. Wracali ze wschodu do pokonanej ojczyzny i jej chaotycznej polityki. Duch bolszewickiej rewolucji w Rosji i rewolty w niemieckiej bazie morskiej w Wilhelmshaven rozprzestrzeniły się po kraju i wymusiły abdykację cesarza Wilhelma II. Długotrwała blokada brytyjska przyniosła Niemcom powszechny głód.

W czerwcu 1919 roku nowo utworzona republika niemiecka zgodziła się na warunki ustalone przez Wielką Brytanię, Francję, Włochy i Stany Zjednoczone w traktacie wersalskim. Już wkrótce jednak Niemcy doszły do wniosku, że to reparacje narzucone warunkami traktatu były powodem katastrofy ekonomicznej i trudności finansowych. Adolf Hitler podarł ten traktat, kiedy objął władzę w kraju zniszczonym, zgnębionym klęską, którego naród tęsknił za odzyskaniem dawnej świetności. „Ludzie nieustannie rozdzierani wewnętrznymi sprzecznościami, niepewni, niezadowoleni, sfrustrowani, pragnęli, by ktoś uwolnił ich od trudu podejmowania indywidualnych decyzji i dokonywania wyborów. To największy luksus, kiedy ktoś inny podejmuje decyzje i bierze na siebie ryzyko”[13].

 

Zamożna rodzina Theodora Momma prowadziła przed wojną dobrze prosperujący biznes tekstylny w Niemczech i Belgii[14]. Po powrocie do cywilnego życia na początku 1919 roku Theodor przejął firmę w Bawarii. Przez wiele lat interesy Momma w Niemczech, Holandii i we Włoszech szły doskonale. Po dojściu do władzy Hitlera Momm wstąpił do Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników (NSDAP) − partii nazistów − i w 1938 roku został członkiem wspierającym paramilitarnej Schutzstaffel (SS)[15].


Porucznik Hans Günther von Dincklage (pośrodku) i koledzy oficerowie na froncie rosyjskim, około 1917

Dzięki uprzejmości Michaela Foedrowitza

Dincklage, arystokrata i członek rodziny o tradycjach wojskowych od dwóch pokoleń, wstąpił do niemieckiego wywiadu wojskowego[16]. Jego dziadek, Lieutenant-General (generał broni) Georg Karl, walczył w wojnie francusko-pruskiej (1870−1871), kiedy armie niemieckie pokonały siły Napoleona III i zajęły tereny Alzacji-Lotaryngii. Ojciec Dincklagego Hermann, w randze majora kawalerii, tak jak i syn, walczył przeciwko aliantom w pierwszej wojnie światowej[17] − Spatz na froncie rosyjskim ze swoim regimentem kawalerii ułanów królewskich. Lorry Valeria Emily, matka Dincklagego, z pochodzenia Angielka, była siostrą wyższego oficera niemieckiej marynarki admirała Williama Kuttera[18]. Rodzina Dincklage dzieliła z wieloma Niemcami, a na pewno z członkami niemieckiego korpusu oficerskiego, poczucie Völkisch − nacjonalistycznej i rasowej kultury wojny, której dramatyzmu dodała trauma lat 1914−1918[19].

Po egzekucji cara Mikołaja II i jego rodziny w Rosji radzieckiej powstała w Berlinie Komunistyczna Partia Niemiec. Dincklage dołączył do niemieckich oficerów, by wraz ze skrajnie prawicowym Freikorps zwalczać komunistów. W 1919 roku członkowie Freikorps zamordowali intelektualną przywódczynię niemieckich komunistów, Różę Luksemburg. Hermann Göring nazwie Freikorps „pierwszymi żołnierzami Trzeciej Rzeszy”. Po wielu latach, kiedy Heinrich Himmler został dowódcą hitlerowskiego SS, uczcił Freikorps, twierdząc, że jego oficerów łączy z SS duchowa więź[20].

Według francuskiego kontrwywiadu, po 1919 roku Dincklage został zwerbowany przez niemiecki wywiad jako agent numer F-8680 pracujący dla Republiki Weimarskiej[21]. Ten parlamentarny system przetrwał do marca 1933 roku, kiedy nowo wybrany rząd kierowany przez nazistów położył kres republice.

Dincklage był idealnym kandydatem do pracy w wywiadzie wojskowym i do roli tajnego agenta. Mówił biegle po francusku i angielsku, miał nienaganne maniery rodem ze starej szkoły, bezlitośnie wykorzystywał mężczyzn i uwodził kobiety, a ze swoich przyjaciół robił informatorów i agentów. Blondyn z niebieskimi oczami, średniego wzrostu – około 173 centymetrów, wyrobiony towarzysko i pełen wdzięku, budził sympatię i zaufanie. Spatz Dincklage był przystojny, uważano, że ma ciepłą, otwartą osobowość, która oddziałuje i na mężczyzn, i na kobiety. Jednak Spatz nie był z pewnością aryjskim playboyem, jak uznali niektórzy z biografów[22]. Berlińscy mocodawcy nauczyli go wszystkiego, czym musi się wykazać każdy szpieg: był więc pomysłowy, spostrzegawczy, opanowany, wrażliwy, pełen empatii, zdolny wtopić się w otoczenie. Ukrywał swoje cele, potrafił skłonić użyteczne dla siebie osoby do zdrady własnej ojczyzny i zbierania strategicznych i taktycznych informacji przydatnych niemieckiemu wywiadowi armii i marynarki.

Choć Dincklage był szpiegiem, nigdy nie groziło mu niebezpieczeństwo − ani we Francji przed pierwszą wojną, ani później w Polsce czy w Szwajcarii. Był niemieckim dyplomatą, więc chronił go immunitet dyplomatyczny. W czasie pokoju najgorsze, co mogłoby mu się przydarzyć, to wydalenie z kraju. Jednak ani Francuzi, ani Szwajcarzy nie kwapili się do wywołania sporu z wrażliwym nazistowskim reżimem z powodu wydalenia jednego z jego dyplomatów.

Zimę i wiosnę 1919−1920 Chanel spędziła w Wenecji. Oczarowały ją jej kręte kanały i uliczki wychodzące na wspaniałe, zalane słońcem piazze i campi, uznała, że Wenecja o każdej porze roku jest miejscem magicznym. Misia i José Maria Sert wspominali, jak Chanel modliła się i szlochała, targana smutkiem, ale też upokorzona tym, że nie była jedynym obiektem uczuć Boya Capela; z pewnością tak samo opłakiwała wiadomość o jego śmierci włoska hrabina. Isabelle Fiemeyer opisuje Chanel modlącą się w siedemnastowiecznym kościele Santa Maria della Salute, przy migotliwym świetle tysiąca świec błyskających w mroku pod czujnym wzrokiem pięciu Tycjanowskich świętych[23].

Wiosną Chanel odzyskała formę. Pod wpływem poczucia humoru Sertów i uroku miasta wydobyła się z ponurego nastroju.

Przejście od wojny do pokoju to okres wielce burzliwy i obfitujący w rewolucyjne zmiany. Automobil stał się dostępną zabawką dla bogatych i zagrożeniem dla pieszych. Prezydent Woodrow Wilson otrzymał pokojową Nagrodę Nobla, a w Stanach Zjednoczonych wprowadzono prohibicję i hordy zamożnych Amerykanów zwaliły się na Paryż. Benito Mussolini wkroczył do włoskiej polityki, a komunizm i radziecka rewolucja zainfekowały Europę, budząc przerażenie klas średnich i wyższych. W niemieckim szpitalu wojskowym na Pomorzu mały człowieczek z krótkim sztywnym wąsikiem dochodził do siebie po doznanych na froncie zachodnim obrażeniach oczu podczas gazowego ataku Anglików pod Ypres. Nazywał się Adolf Hitler.

Paryż stanowił epicentrum powojennego trzęsienia ziemi w kulturze − okres ten Francuzi nazwali później szalonymi latami dwudziestymi. F. Scott Fitzgerald uznał go za epokę jazzu, a Gertruda Stein i Ernest Hemingway – za epokę straconego pokolenia. Pierre Galante, biograf Chanel, nazwał owe czasy „latami szaleństwa, kiedy artyści tęsknili za sławą, a zwykli ludzie gonili za przyjemnościami, szczęśliwi, że przyszło im żyć po okropnościach tamtej wojny, która miała położyć kres kolejnym wojnom”[24].

W 1920 roku Paryż był mekką dla wszystkich, którzy pisali, malowali, komponowali czy rzeźbili. To jakże wówczas radosne miasto wabiło artystów, muzyków, kompozytorów i pisarzy. Chcieli być częścią nowej ery, chcieli pić i smakować życie przepełnione radością, zabawą i twórczą inwencją. Paryskie towarzystwo spotykało się w kawiarniach czy w pracowniach artystów, a wieczory ożywiały błyskotliwe rozmowy, muzyka i miłość do sztuki. Miasto „zapomniało o ponurych latach”[25]. Miejscowi i ekspatrianci, tacy jak Hemingway, błagali o coś nowego. W malarstwie, rzeźbie, dyskusjach i literaturze czuło się głód oryginalności. Malarze tacy jak Picasso, Modigliani, Braque i Marie Laurencin byli dopiero wschodzącymi gwiazdami. Le Corbusier proponował coś zupełnie nowego w architekturze mieszkaniowej; Ravel i Strawiński w muzyce, Diagilew i Niżyński w tańcu; Gide, Cocteau i Mauriac w literaturze. Jazz symbolizował beztroską wesołość szalonych lat, a narodziny masowej produkcji, samochodów, nowoczesnych tańców, radia i popularnych sportów podsycały unoszący się w powietrzu zapach utopii. Bogaci Europejczycy głosili wiarę w postęp, nieskrępowany indywidualizm i ekstrawagancję. Monety w kieszeniach burżujów dzwoniły i brzęczały, domagały się wydawania. Na paryskim Montmartre i Montparnasse Hemingway pił i jadał kolacje z Henrym Millerem, również przybyszem z Ameryki, nasiąkając miejscową atmosferą, której migawki obaj umieszczali w swoich dziełach. F. Scott Fitzgerald z żoną przyjechali do Francji w 1921 roku, ale wszystko ich nudziło. Nigdy nie nauczyli się więcej niż kilku słów po francusku, wrócili więc do Ameryki, w sam raz, żeby w październiku 1921 roku urodziło się tam ich dziecko. Małżonkowie zawitali znów we Francji w kwietniu roku 1924. Rok później ukazał się Wielki Gatsby Fitzgeralda, a państwo F. Scott i Zelda osiedlili się w Paryżu. W maju 1925 roku poznali tam Hemingwaya.

To dziesięciolecie jednym przyniosło radość, innym strach. Lata dwudzieste dla Chanel zaczęły się od rodzinnej tragedii. Młodsza siostra Antoinette pisała z Kanady o swojej rozpaczy z powodu rozpadającego się małżeństwa z przystojnym kanadyjskim oficerem. Wywiózł on Antoinette z Francji w głąb Ontario, gdzie wiodła żałosną egzystencję. Uwielbiana przez Chanel urocza i krucha Antoinette pomogła jej uruchomić butiki. A teraz błagała siostrę o pieniądze na powrót do Paryża. Choć nie ulegało wątpliwości, że Antoinette była nieszczęśliwa, Chanel nalegała, by młodsza siostra ratowała swoje małżeństwo.

Ale Antoinette uciekła z młodym, przystojnym Argentyńczykiem, którego Chanel poznała w Paryżu i poleciła kanadyjskiej rodzinie Antoinette. Przyjęto go serdecznie, a w 1920 roku Antoinette wyjechała z nim do Buenos Aires. W tym samym roku zmarła tam na hiszpankę, która zabiła ponad 50 milionów ludzi na świecie.

Chanel wróciła z Misią z Wenecji jesienią 1920 roku. Wkrótce stała się lokomotywą zmian w modzie ery jazzu, zdecydowana zrewolucjonizować kobiecy strój. Zamierzała przekształcić kobiety z wyperfumowanych, upudrowanych ślicznotek dodających splendoru mężczyźnie w ubrane w jej „małe czarne” smukłe osóbki, których szafy pełne będą elastycznych strojów-futerałów, opinających sylwetkę niczym skóra węża. Zbijała fortunę jako uosobienie kobiecych ambicji i wyemancypowania: swobody zarabiania, kochania, życia zgodnie z własnymi upodobaniami, a nie pod kuratelą jakiegokolwiek mężczyzny – „wyzwolona od przesądów, niegardząca homoseksualną przygodą”[26]. Projektowane przez nią ubiory zainspirowały nowoczesne kobiety do noszenia sukienek ze zwykłymi krótkimi rękawami, a czasami nawet bez rękawów, i do zrolowania pończoch trochę poniżej kolan. Francuskie i amerykańskie magazyny mody, takie jak „Mademoiselle”, „Femina” czy „Minerva” prezentowały jej kreacje: „Chanel proponuje zachwycający ciemnozielony kostium... Lady Fellowes pokazuje się w Ritzu w sukience z surowego jedwabiu... Chanel lansuje czarną tiulową sukienkę... Wieczorowa kreacja Chanel: suknia-futerał z białej satyny, na wierzchu haftowany i przybrany paciorkami płaszczyk”[27]. Krytycy jednak potrafili być okrutni: „Kobiety mają przestać istnieć... zostają tylko chłopcy wykreowani przez Chanel”[28].

„Harper’s Bazaar” pokazał Chanel w bogatym naszyjniku z pereł (prezent od wielkiego księcia Dymitra Pawłowicza), ubraną w krótką ciemną tunikę i plisowaną spódniczkę. Na innym zdjęciu jest w czarnej jedwabnej piżamie, w zębach trzyma perłę z naszyjnika, na kolejnym przesuwa perły między zmysłowymi wargami, półleżąc w ulubionym egzotycznym wnętrzu pełnym chińskich parawanów, skóry, jedwabiu i satyny, a wszystko to pod okiem chińskiego jelonka i lwa z brązu.


Chanel, rok 1920; wtedy to jej młodsza siostra Antoinette zmarła na hiszpankę

© Pictures, Inc / Getty

Niezmiennie skłonna do podbijania męskich serc zagięła parol na Igora Strawińskiego, Pabla Picassa, rosyjskiego wielkiego księcia Dymitra Pawłowicza i mężczyznę, którego, jak się później okazało, kochała i przez którego była kochana przez całe życie – Pierre’a Reverdy’ego. Szkoda, że Chanel i Ernest Hemingway nigdy się nie spotkali. Jej paznokietki mogłyby przedziurawić nadęte ego Papy macho. Bo mimo swej niezależności Chanel, ten wulkan energii, potrzebowała podziwu i miłości. Musiała mieć u boku mężczyznę, zawsze szukała uczucia i nigdy nie znalazła takiego, które by ją satysfakcjonowało. W jednej ze swoich maksym stwierdziła: „Nie czuć się kochana, to czuć się odrzucona bez względu na wiek”[29].

Dla Misi Sert przyjaciółka stanowiła zagadkę. „Bogatej kobiecie narzuca kosztowną prostotę [...] zarabiając na tym miliony. Geniusz Chanel, jej szczodrość, wizerunek kobiety, która wszystko zawdzięcza sobie, jej porażający sarkazm i nieposkromiona zdolność do destrukcji wszystkich przerażały i intrygowały”[30].

Przerażała czy nie, ale Paryż bez wątpienia doceniał jej geniusz w tworzeniu haute couture dla pań, kostiumów do baletów i na bale maskowe, scenografii i biżuterii. Zawsze innowacyjna Chanel stworzyła postać kobiecą nigdy dotychczas niespotykaną w paryskiej socjecie.

 

Po mistrzowsku opanowała sztukę wspinania się po szczeblach kariery, a paryżanie się tym zachwycali. „Sierota pozbawiona domu, miłości, bez ojca i matki... z mojej samotności zrodził się kompleks wyższości, skromne życie dało mi siłę i dumę; dążenie do zwycięstwa i zamiłowanie do wielkości [...] a kiedy życie przyniosło mi wystawną elegancję i przyjaźń takiego Strawińskiego czy Picassa, nigdy nie czułam się głupsza czy gorsza. Dlaczego? Ponieważ wiedziałam, że właśnie przy takich ludziach osiąga się sukces”[31]. Taki był wizerunek własny Coco i legenda, w którą miał wierzyć świat: bohaterska Marianna dzielnie i z mozołem zwalczająca przeciwności, by osiągnąć sławę, bogactwo, władzę i akceptację elit.


Siergiej Diagilew i Igor Strawiński (1882−1971) w Sewilli w okresie współpracy z Ballets Russes, około 1923

© Hulton Archive / Getty Images

Na początku lat dwudziestych Chanel nie była już tylko powszechnie znaną właścicielką sklepu. Teraz stała się cenionym mecenasem sztuki. Wyłożyła pieniądze na Święto wiosny, balet wystawiony przez Siergieja Diagilewa w jego choreografii, i zaprosiła do swojego nowego domu Bel Respiro na paryskim przedmieściu Garches rodzinę Igora Strawińskiego, rosyjskiego kompozytora i pianisty. Kiedy Chanel nie przekomarzała się z Misią w swoim nowym apartamencie, położonym tuż obok Champs-Élysées, lubiła flirtować ze Strawińskim. Eleganckie mieszkanie numer 29 przy Faubourg-Saint-Honoré zostało urządzone przez Chanel i Misię w tonacjach „beżu, bieli i czekoladowego brązu”[32]. W designerskiej rezydencji, której ogrody sięgały alei Gabriel, skupiało się życie kulturalne Paryża − zaiste niezły postęp od czasów, kiedy Coco była po prostu cwaną dziewczyną w rewii w Royallieu wystawionej przez Étienne’a Balsana. Teraz cała paryska śmietanka − artyści, arystokraci, bogacze, a często także cieszące się złą sławą typy z półświatka − spotykała się u niej na obiadach, kolacjach i wieczorkach. Towarzystwo Chanel często zaczynało wieczór, popijając Pod Bykiem na Dachu (Boeuf sur le Toit), w nocnym lokalu na Prawym Brzegu przy ulicy Boissy-d’Anglas, kilkaset metrów od rezydencji Chanel. Od chwili otwarcia w 1922 roku Boeuf stał się „miejscem”, scenkę miał co prawda niewielką, ale za to „największe skupisko osobowości na metr kwadratowy”[33]. Lokal stał się mekką twórczej elity Paryża, „miejscem, gdzie ludzie padali sobie w ramiona na powitanie, rozglądając się równocześnie ponad głowami pozostałych, kto jeszcze przyszedł [...] poczucie humoru było tu równie obowiązkowe jak szampan: «jeden koktajl i dwa Cocteau»”. Później Chanel ze swoim otoczeniem udawała się na kolację do domu albo na tańce do hrabiego de Beaumont[34]. „W te wieczory zaczynały się i kończyły romanse między pisarzami i artystami (prawdziwymi lub fałszywymi) a milionerami. Pili, tańczyli i kochali”[35]. Chanel w niczym im nie ustępowała. Bawiła się w towarzystwie Sertów, Beaumontów, Strawińskiego, Picassa, Cocteau, Diagilewa i Pierre’a Reverdy’ego, nowoczesnego poety włóczęgi, podziwianego przez artystów i pisarzy: Jeana Cocteau, Maxa Jacoba, Juana Grisa, Braque’a i Modiglianiego. Nowo odkryci przyjaciele Chanel doceniali jej „talent, dowcip i inteligencję [...] jej minimalistyczne podejście do mody nie było odległe od ich abstrakcyjnego pojmowania sztuki”[36].


Francuski poeta, dramaturg i reżyser filmowy Jean Cocteau (pośrodku), a obok niego (od lewej) Lidia Sokołowa (z domu Hilda Munnings), angielski tancerz i choreograf Anton Dolin, Leon Wójcikowski i Bronisława Niżyńska po pierwszym przedstawieniu Niebieskiego pociągu w Wielkiej Brytanii w teatrze Coliseum w Londynie. Kostiumy zaprojektowała Chanel

© Photo Sasha. Hulton Archives / Getty

Pomiędzy 1921 a 1926 rokiem Chanel ciągle na nowo nawiązywała i zrywała romans z Pierre’em Reverdym. Z czasem ich stosunki przerodziły się w głęboką przyjaźń, która trwała ponad czterdzieści lat. Często dostarczała inspiracji poecie. „Nawet nie wiesz, droga Chanel, jak cień odbija światło, i z takiego cienia właśnie czerpię tę czułość dla Ciebie. P”[37].

Jednak Reverdy, esteta, poeta poetów, który czarował Chanel zdaniami typu „Co by się stało z marzeniami, gdyby ludzie byli szczęśliwi”[38], nie mógł strawić ziemskiej codzienności świata Chanel. Trzydziestego maja 1926 roku na oczach kilkorga przyjaciół spalił część rękopisów i wyniósł się do niewielkiego domku obok opactwa benedyktynów w Solesmes, gdzie mieszkał przez następnych trzydzieści lat razem z żoną Henriette.

Chanel kochała go i on także ją kochał. Edmonde Charles-Roux, autorka biografii Chanel, uważa, że Reverdy, który w tym samym roku przeszedł na katolicyzm, udał się na wygnanie, poszukując natchnienia i Boga. Jego rozstanie z Chanel było nieuniknione.

Chanel początkowo czuła się dotknięta, ale pogodziła się z losem. Niemniej jednak nigdy do końca nie straciła Reverdy’ego. Od czasu do czasu odwiedzał Paryż i zazwyczaj miał dla niej czas.

W ciągu tej długoletniej przyjaźni Chanel dawała Reverdy’emu siłę, wiarę we własne możliwości twórcze i wsparcie finansowe. Była hojna i taktowna, kupowała potajemnie jego rękopisy, finansowała go za pośrednictwem wydawcy, pokrywała koszty publikacji[39]. Pomimo sukcesu najciemniejsze lęki Reverdy’ego i jego posępne spojrzenie na życie potrącały u Chanel melancholijną strunę − wspomnienie własnego dzieciństwa. Bo Reverdy, syn plantatora winorośli, był kimś z tej samej rasy. Mimo że prowadził niemal klasztorne życie, ich romans zdawał się nie mieć końca.

Kiedy Reverdy był nieosiągalny, zawsze znalazł się w pobliżu urodziwy wielki książę Dymitr Pawłowicz. Wypadł z łask na dworze bliskiego kuzyna Mikołaja II, cara Rosji, w 1916 roku. Mikołaj nie był zachwycony tym, że dwudziestojednoletni gwardzista wdał się w długotrwały romans homoseksualny z przystojnym, przebierającym się często za kobietę, biseksualnym mężem carskiej siostrzenicy, księciem Feliksem Jusupowem. (Książę Feliks wybrał Dymitra do pomocy w zgładzeniu Grigorija Rasputina, mnicha, którego wpływu na carycę obawiano się w kręgach dworskich i w parlamencie rosyjskim[40]). Dymitra wygnano na front perski na początku pierwszej wojny. Jak się okazało, był to raczej akt łaski, który oszczędził mu koszmaru bolszewickiej rewolucji 1917 roku i prawdopodobnie ocalił życie. Dymitr w końcu uciekł do Francji z niewielkim dobytkiem, zabrał jednak swój zbiór drogich kamieni, w tym sznury wspaniałych pereł. Niektóre wylądowały na szyi Chanel, inspirując kolejną jej kreację: modę na sztuczną biżuterię.

Po przybyciu do Francji pretendent do rosyjskiego tronu, wysoki, elegancki, niestroniący od alkoholu Dymitr Pawłowicz rozpaczał wraz z innymi rosyjskimi wygnańcami nad zagładą rodziny Romanowów. Dymitr potrafił być miły i lubił się bawić. Jego doskonała prezencja, zielone oczy, długie nogi Romanowów i wdzięk uwiodły Chanel. Tego właśnie potrzebowała po intensywności związku z Reverdym i po krótkim romansie ze Strawińskim.

Pod koniec 1920 roku, kiedy wielki książę stał się częścią intymnego życia Chanel, paryscy plotkarze ochrzcili jej nową przygodę mianem „okresu słowiańskiego”. Na cześć nowego amanta Coco chciała stworzyć autentycznie rosyjską kolekcję. Zatrudniła siostrę Dymitra wielką księżnę Marię i jej rosyjskich przyjaciół wygnańców. Byłe damy dworu carycy dostarczały koronki i materiały wyszywane paciorkami po znacznie niższej cenie niż francuscy rękodzielnicy. Tworzyły zadziwiające kombinacje dzianiny i futra, jak choćby biały płaszcz Chanel z haftowanych i przycinanych rosyjskich soboli, pokazany w numerze „Vogue’a” z 1920 roku.

Powiększając słowiańską kolekcję, Chanel włączyła komponent nigdy dotychczas nieoglądany na kontynencie: wywodzące się z rosyjskich tradycji elementy chłopskiego stroju z naszyjnikiem z pereł − wycięte w karo tuniki z rękawami do łokcia, orientalne hafty, kordonkowe dzianiny i zachwycające kaskady cekinów i kryształków. A dla bardziej klasycznych gustów stworzyła kolekcje nowoczesnych strojów: wełniane dżerseje, sukienki z cienkiego bawełnianego muślinu, tiul na dzień, lamy i metaliczne koronki na wieczór. Było to wszystko bardzo wystawne. Podobnie jak poprzednia dżersejowa kolekcja, tak i „rosyjski styl” okazał się wielkim sukcesem. Sprzedawał się tak dobrze, że Chanel musiała szybko zatrudnić pięćdziesiąt rosyjskich szwaczek, a także projektantów i techników; wszyscy pracowali w powiększonym atelier przy ulicy Cambon pod jej krytycznym okiem.