Najlepsza oferta

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Freya

Głos prowadzącego aukcję nadal dźwięczał mi w uszach, gdy schodziłam ze sceny, wkładając peniuar. Trzęsłam się cała z szoku i niedowierzania. Czy to było możliwe? Czy ktoś naprawdę właśnie kupił mnie za milion funtów?

Podeszła do mnie kobieta, do której wcześniej instynktownie poczułam antypatię. Miała poważny wyraz twarzy.

– Chodź, zabiorę cię do twojego kupca – rzuciła i ruszyła przed siebie, nie czekając na moją odpowiedź. Wszystkie dziewczyny występujące przede mną wróciły do przebieralni, ale nie ja… Ja byłam potrzebna natychmiast. Nie mogłam złapać tchu.

– D-dokąd idziemy? – wydukałam, próbując nadążyć za kobietą, która maszerowała przede mną z wściekłą miną. Nie miałam pojęcia, czemu jest na mnie zła. Obejrzała się na mnie z gorzkim uśmiechem.

– Twój kupiec chce cię widzieć już. Najwyraźniej nie może się doczekać. Chyba mu się bardzo spodobałaś. – Zmierzyła wzrokiem moje niemal nagie ciało. Zauważyłam, że uniosła przy tym brwi z zaskoczeniem. Nie dziwiłam się jej. To, że ktoś chciał zapłacić tyle pieniędzy za jedną noc z dziewicą, było kompletnym szaleństwem. Owszem, dziewice nie rosły na drzewach przy drodze, a ja byłam niezwykle wdzięczna mojemu patronowi… ale milion funtów?

Zauważyłam jakiegoś mężczyznę czekającego na nas na końcu korytarza. Na jego widok ścisnęło mi się serce. Czy to był mój kupiec? Nie wyglądał na nikogo ważnego. I był mniej więcej w moim wieku. A może to spadkobierca fortuny? Tylko ktoś taki mógłby bez mrugnięcia okiem wydać tyle pieniędzy.

Gdy znalazłam się na tyle blisko niego, by zobaczyć jego twarz, cały mój świat wypełniał dźwięk bicia mojego serca. Prowadząca mnie kobieta rzuciła:

– Oto ona. – Po czym odwróciła się i odeszła. Obejrzałam się za nią.

– Freya? – odezwał się mężczyzna uprzejmym tonem.

– To ty mnie kupiłeś? – zapytałam, choć byłam pewna, że to nie mógł być on. Moja „opiekunka” nie odważyłaby się zwracać tak nieuprzejmie do kupca.

– Nie, mój szef.

– Szef? Kim on jest?

– Freyo, na pewno zostałaś ostrzeżona, by nie zadawać pytań, które nie dotyczą twojego bezpieczeństwa i ogólnego komfortu. Proszę, przestrzegaj warunków kontraktu.

To mi zamknęło buzię.

– Chodź ze mną – powiedział.

Nie wiem, czego się spodziewałam. Pokoju wyłożonego satyną z czerwonymi akcentami? Zamiast tego znalazłam się w przytulnej, ładnie udekorowanej przestrzeni z kominkiem, w którym płonął wesoło ogień. Zobaczyłam kremowe fotele, duże łóżko z welwetową narzutą i dywan z owczej skóry – podobny do dywanu, który mama miała w garderobie w naszym dawnym życiu. Na ścianach wisiały dzieła sztuki nowoczesnej w srebrnych i czarnych ramach.

– Zaczekaj tu, proszę – rzekł mężczyzna. – Potrzeba ci czegoś?

– Nie – odpowiedziałam. Chętnie zapytałabym go, jak ma na imię, ale jaki to by miało sens? Po dzisiejszym wieczorze nie chciałam mieć z nim do czynienia. Ani z jego szefem. Kimkolwiek był. Miałam jednak jedno pytanie.

– Kiedy on tu dotrze?

– To może chwilę potrwać. Może się zdrzemnij. Przygaszę światła – odparł i wyszedł. Zostałam sama. Za jedyne towarzystwo miałam cienie. Zignorowałam wielkie białe łoże z futrzaną kołdrą i ruszyłam ku jednemu z foteli. Na stoliku do kawy obok niego stał wazon z ogromnym bukietem kwiatów. Fotel pachniał lekko drogimi cygarami i przywołał wspomnienia ojca w jego gabinecie. Posmutniałam jeszcze bardziej.

Czas mijał; zapatrzyłam się w ogień i zagubiłam myślami w płomieniach.

Chyba nawet na chwilę przysnęłam. Obudził mnie jakiś dźwięk. A może instynkt przetrwania? Usiadłam prosto. Usłyszałam odgłos kroków. Nie wiedziałam, co robić.

Nim zdążyłam podjąć jakąkolwiek decyzję, gałka u drzwi obróciła się ze szczękiem. Nie miałam odwagi się odwrócić. Starałam się nie wydawać żadnych odgłosów.

Mężczyzna przez chwilę stał w progu. Chciałam coś powiedzieć, ale kompletnie zamarłam i straciłam głos.

Nie podszedł do mnie. Ruszył prosto w stronę łóżka. Usłyszałam, jak coś stuknęło o blat stolika. Pewnie zegarek. Rzucił coś na łóżko – może płaszcz? Następnie usiadł i zapadła cisza.

Pokój oświetlały jedynie płomienie z kominka. Postanowiłam wcześniej, że to wystarczające oświetlenie. Nie miałam potrzeby widzieć, jak on wygląda. Mogłam się domyślić.

Żywiąc beznadziejne pragnienie, by to wszystko skończyło się jak najszybciej, wstałam i się obróciłam.

– Witaj – odezwałam się chłodno.

Nie odpowiedział. Zaczął rozpinać spinki do mankietów, po czym przeszedł do guzików u koszuli, którą następnie zdjął jednym płynnym ruchem. Już miałam odwrócić wzrok, gdy moim oczom ukazały się lśniące mięśnie opięte gładką oliwkową skórą.

Co?

Spodziewałam się obwisłej, pokrytej plamami skóry i zwałów tłuszczu… A nie greckiego bóstwa. Co tu się działo?

Odrzucił koszulę i wstał. Zrobiłam trzy kroki do tyłu, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Odwrócił się ku mnie, a ja otworzyłam szeroko oczy, próbując dostrzec jego twarz w ciemności. Na pewno był zniekształcony albo oszpecony. Inaczej nie musiałby kupować kobiety…

W końcu zobaczyłam jego twarz…

Była jak ze snu.

Freya

Odsunął włosy z twarzy. Jego bursztynowe oczy zalśniły jak ślepia wilka.

Przez chwilę nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Byłam przekonana, że to halucynacja.

– Brent?

– Freya – odpowiedział kpiącym tonem.

Serce opadło mi do żołądka. Wpatrywałam się w niego zszokowana. Tysiąc pytań naraz przemknęło mi przez głowę. W końcu wydusiłam z siebie:

– To ty mnie kupiłeś?

Zmrużył swoje niezwykłe oczy.

– Zapłaciłem za noc z tobą.

Nic w tej sytuacji nie miało sensu, a jednak jakimś cudem była ona dla mnie w pełni jasna.

– Czy to żart? – Nagle poczułam, że muszę usiąść. Osunęłam się więc po prostu na podłogę i podwinęłam nogi pod siebie.

Był niezwykle przystojny… Od zawsze. Nie widziałam go od jakiejś dekady, od kiedy sama miałam jedenaście lat. Ostatnim razem ściskał w dłoni osiemnastowieczną marmurową figurkę, którą miał zamiar uderzyć w głowę swojego młodszego brata trzymanego w morderczym uścisku. Wyglądał wtedy groźnie… I nic się od tego czasu nie zmieniło.

Odezwałam się cichym głosem:

– Wiedziałeś, że to ja?

– Oczywiście.

Pokręciłam głową z podziwem.

– Kupiłeś mnie z powodu tego, co wydarzyło się dziesięć lat temu?

Jego oczy pociemniały z wściekłości.

– Wstawaj – nakazał. – Miejmy to za sobą.

Sama nie wiem dlaczego, ale poczułam się zaskoczona i nawet nieco mnie zabolał fakt, że tego naprawdę chciał. W głębi serca miałam nadzieję, że kupił mnie, aby mnie ochronić.

– A dostanę milion funtów?

Przechylił głowę.

– Jeśli spełnisz swoją część umowy.

– Umowy? – wyszeptałam.

– Brzmisz, jakby ci było przykro. Czy to nie wystarczy?

Było mi nawet bardziej niż przykro. Czułam rozżalenie. Miałam ochotę rozwalić wazon z kwiatami na jego głowie.

– Nie – odparłam, unosząc podbródek. – Nie jest mi przykro.

Czułam się wręcz rozgoryczona. I zawstydzona ponad wszelką miarę. Ze wszystkich ludzi na świecie to on miał być obecny przy najbardziej poniżającej chwili w moim życiu?

– Może podwoisz stawkę? Co powiesz na dwa miliony?

Przyjrzał mi się uważnie, po czym skrzyżował ramiona na piersi.

– Jak wyjaśnisz nagłe wzbogacenie się o dwa miliony?

Straciłam panowanie nad sobą.

– Właśnie! – wykrzyknęłam. – Czemu dałeś za mnie tyle pieniędzy?!

Zmrużył oczy.

– A więc przepłaciłem za ciebie? Czy to jest twój problem?

– Dlaczego w ogóle mnie kupiłeś?! – W oczach stanęły mi łzy. – I co ty tu w ogóle robisz, do cholery? To twoje hobby? Kupowanie dziewic? To na to wydajesz pieniądze? – Wstałam, otarłam łzy z twarzy i obróciłam się, by wyjść z pokoju. Jego słowa zatrzymały mnie tuż przy drzwiach.

– To co, nie chcesz tego miliona?

Uświadomiłam sobie, od czego odchodzę. W końcu byłam gotowa to zrobić nawet z jakimś groteskowym, opasłym staruchem. Ale nie z nim. Na samą myśl o tym, że już i tak widział mnie nago, z rozłożonymi nogami, zrobiło mi się niedobrze.

Obróciłam się twarzą do niego.

– Właśnie dowiedziałam się, na co wydaje drobne wielki lord Leighton. Myślę, że za tę informację mogę zarobić więcej, niż potrzebuję.

– A masz dowody? – spytał.

Ponownie zamarłam. „A masz dowody?” – były to słowa, które wypowiedział dziesięć lat temu.

Ruszył w moim kierunku.

Natychmiast zaczęłam się cofać, aż poczułam drzwi za plecami.

– Nie potrzebujesz pieniędzy? Nie po to tu dziś przyszłaś?

Spojrzałam na niego wściekłym wzrokiem. Przewracało mi się w żołądku; czułam się jak w gorączce.

– Czemu to robisz? Czemu kupujesz dziewczyny?

– Nie kupuję – odrzekł.

Zmarszczyłam brwi.

– Jak to nie kupujesz?

– Ano nie. Wziąłem udział w licytacji tylko dlatego, że zobaczyłem cię na scenie. To dopiero była niespodzianka! – Uśmiechnął się. – Nie mogłem się oprzeć.

– To co tu w ogóle robisz?

Zamilkł na chwilę. Pewnie próbował sklecić naprędce jakieś kłamstewko.

– To mój klub – odparł po chwili.

– To ty jesteś tym tajemniczym miliarderem? – Aż mnie zatkało.

Stał już bardzo blisko mnie. Pomarańczowe płomienie kominka oświetlały jego twarz. Wyglądał niebezpiecznie i pięknie.

– To jak, dasz mi się przelecieć czy nie?

Wypowiedział te słowa tak, że poczułam ukłucie pożądania w brzuchu. Miał na mnie hipnotyzujący wpływ.

 

Oczekiwałam, że tego wieczoru doznam obrzydzenia, a tu proszę.

– Naprawdę chcesz to zrobić? – Nadal nie byłam w stanie w to uwierzyć.

– Tak, naprawdę – wymamrotał cichym głosem.

Freya

– Zatem miejmy to już za sobą – odparłam nonszalanckim tonem, który zaskoczył mnie samą. Byłam bliska eksplozji. Zdjęłam przez głowę lekki peniuar i rzuciłam go na podłogę, ukazując piersi. Wbił w nie łakome spojrzenie.

– Obróć się – nakazał głębokim, ciepłym głosem. Wykonałam jego polecenie w pełni świadoma, że mój tyłek jest niemal odsłonięty, jako że miałam na sobie jedynie koronkowe stringi. Poczułam jego ciepło, gdy mnie dotknął. Zacisnęłam powieki.

Jeszcze nikt mnie tak nie dotykał. Oczywiście okoliczności były kompletnie pozbawione romantyzmu, ale to, jak mnie do siebie przycisnął… Jego dotyk palił niczym ogień. Między nogami poczułam rozprzestrzeniający się pożar. Czułam na sobie jego twardość, co sprawiło, że mój oddech przyspieszył niebezpiecznie. Był ode mnie o wiele wyższy. Musiał się pochylić, by wtulić twarz w moją szyję i wciągnąć mój zapach. Dłonie przesunął wyżej, na moje piersi. Poczułam, że pragnę… więcej.

Nie chciałam mu jednak tego okazać. Próbowałam zachować spokój i pozostać w bezruchu, ale moje ciało reagowało samo – odchyliłam głowę do tyłu, a on całował moje ramiona i szyję. Oczekiwałam z niecierpliwością, aż jego usta zetkną się z moimi… Zawiódł moje oczekiwania. Jego dłonie powędrowały w dół. Otworzyłam gwałtownie oczy. Obróciłam głowę i spojrzałam na niego. Świat zatrzymał się na chwilę. Nasze piersi wznosiły się i opadały. Czekał… Czekał, aż to powiem.

– Pocałuj mnie – wyszeptałam.

Odwrócił głowę i rzucił krótko:

– Nie.

Zanim zdążyłam zareagować, chwycił moje przemoknięte majtki. Rozkosz, którą poczułam, była niemal bolesna… Jednak nie zamaskowała ona bólu odrzucenia. Jego brutalność i pewność, z jaką brał mnie w posiadanie, odebrały mi dech. Palcem zaczął zataczać kółka wokół mojej nabrzmiałej łechtaczki, a kiedy nagle przyspieszył ruchy, zaczęłam się wić.

Palce jednej dłoni wczepiłam we włosy, by ratować mózg od eksplozji. Drugą żałośnie słabo próbowałam to powstrzymać. Jęczałam bez tchu, a gdy przesunął dłoń jeszcze niżej i wsunął we mnie palec, kompletnie odpłynęłam. Uniosłam się na palcach, a on wszedł głębiej. Robił to powoli. Miałam ochotę wrzeszczeć.

– Rozluźnij się – wyszeptał. – Musisz być bardzo mokra, bym mógł w ciebie wejść.

Po chwili dołożył kolejny palec. Czułam się jak w raju. Chciałam więcej.

– Brent… – Westchnęłam, tyłkiem bezwstydnie masując jego męskość. Czułam, że oczy zaczynają mi uciekać w głąb czaszki… I wtedy on przerwał. Otworzyłam szeroko oczy. Poczułam przypływ zawodu. Obróciłam się, nadal ciężko łapiąc oddech.

– Czemu przestałeś?

– Nie przestałem. Po prostu cię przygotowałem. Chcesz drinka?

Pokręciłam głową. Brent udał się w kierunku kominka, na którym stała taca z napojami alkoholowymi. Nalał złotego płynu do kryształowej szklanki i podszedł do fotela, na którym uprzednio siedziałam.

– Podejdź – nakazał. Gdy nie usłuchałam, obrócił się ku mnie.

Nie miałam ochoty siadać. Chciałam, by doprowadził do końca to, co zaczął. Abyśmy mogli zakończyć tę całą farsę. Czułam się zażenowana własną utratą kontroli.

– Podejdź – powtórzył nieco zniecierpliwionym tonem. Tym razem usłuchałam. Stanęłam przed nim i zmarszczyłam brwi.

– Brent, chyba nie potrzebujesz całej nocy, co? Po prostu weź, co chcesz, i rozejdźmy się każde w swoją stronę.

Przyjrzał mi się uważnie, popijając ze szklanki. W końcu się odezwał:

– Zapłaciłem za całą noc. Odebranie ci dziewictwa to tylko początek. Siadaj.

Z ciężkim sercem usiadłam na fotelu i udałam, że fascynują mnie płomienie. Widziałam, że mnie obserwuje. Moje zdradzieckie ciało pulsowało w oczekiwaniu.

Nagle dotknął mojego uda. Spojrzałam na niego. To był błąd. Płomienie tańczące w jego oczach i odbite w jego skórze sprawiały, że wyglądał jak młody bóg. Pragnęłam go i jednocześnie nienawidziłam za to, jak mnie torturował.

Miał mnie na całą noc.

Przyglądał mi się bez słowa. Przez chwilę było słychać tylko odgłos trzaskających płomieni.

– Zdejmij majtki – nakazał w końcu. – Zarzuć nogi na poręcze fotela i otwórz się szeroko dla mnie.

Freya

Byłam niemal pewna, że nie usłyszałam go dobrze, jednak śmiertelna powaga w jego wzroku potwierdzała, że właśnie to powiedział. Zadrżałam lekko i już otwierałam usta, by odmówić, ale on nie dał mi dojść do słowa.

– Chciałbym ci ponownie przypomnieć, że zapłaciłem za tę noc. Jeśli nie masz ochoty kontynuować, możesz oczywiście odejść… z pustymi rękoma. W innym wypadku nie zamierzam dłużej tolerować twojego nieposłuszeństwa.

Spojrzałam mu w oczy i ponownie przypomniał mi się mężczyzna o stalowym sercu, którego poznałam lata temu. Wiedziałam, że nie żartuje. Już i tak zaszłam daleko i miałam wielkie szczęście, że nie musiałam spać z jakąś starą ropuchą. Wyprostowałam się dumnie. Zrobię wszystko, co trzeba, by zdobyć pieniądze, ale przy okazji miałam zamiar mieć z tego tyle przyjemności, ile tylko się da.

Zdjęłam majtki, po czym przewiesiłam nogi przez poręcze fotela. Brent skupił wzrok na moim kroczu. Moja łechtaczka zapulsowała z ekscytacji.

– Dotknij się – poinstruował mnie, zdejmując buty i skarpetki. Spojrzałam na niego wielkimi oczami. Chyba nie miał zamiaru patrzeć, jak się masturbuję?

– Zrób to tak, jakby nie było tu nikogo oprócz ciebie. Pokaż mi, jakim cudem wytrzymałaś tyle lat bez rżnięcia.

Poczułam, że policzki płoną mi żywym ogniem. Zignorowałam to i opuściłam powieki.

– Patrz na mnie! – warknął.

Otworzyłam oczy i napotkałam jego intensywne spojrzenie, w którym dostrzegłam czyste prymitywne pożądanie. Było jak pożar lasów, który wymknął się spod kontroli.

Zaczęłam powoli i delikatnie – celowo. Chciałam nie tylko zrobić sobie dobrze, ale też podrażnić się z nim. Zobaczyć, jaki mam na niego wpływ. Zaczęłam poruszać rytmicznie biodrami. Palce u stóp podwinęły mi się z rozkoszy, uda zacisnęły, a oddech przyspieszył. Jednak ani na chwilę nie spuściłam z niego wzroku.

– Och… – jęknęłam, jakbym była gwiazdą porno, a nie niedoświadczoną dziewicą.

Zacisnął pięści tak mocno, że knykcie zalśniły w półmroku. Uniosłam dłoń i uderzyłam nią w boleśnie wrażliwe ciało… A potem wsunęłam palec do środka.

– Kurwa… – stęknął i wyprostował się w fotelu. Zaczynał tracić kontrolę.

Masturbowałam się, jakbym rzucała mu wyzwanie. Jakbym kpiła z niego. Chodź tu i weź mnie sobie. Cała sytuacja podniecała mnie w niewyjaśniony sposób. Zaczynałam czuć, że jestem blisko. Zapomniałam o Brencie, goniąc za rozkoszą. Zrobiłam coś, co nigdy wcześniej mi się nie zdarzyło – z całej siły wsunęłam w siebie trzy palce, atakując brutalnie swoją mokrą cipkę.

Chciałam go zaszokować. Ta potrzeba rosła we mnie od lat. Ponownie dałam sobie klapsa w łechtaczkę. Wygięłam się w łuk, a ze szparki pociekła mi strużka śluzu. Przez mgłę podniecenia dostrzegłam, jak Brent wyskakuje z fotela i rzuca się na mnie. Odtrącił moją dłoń i przyssał się do mnie ustami.

Wykrzyknęłam głośno i dziko, z głębi duszy. Moje ciało wygięło się w sztywny łuk. Brent położył mi dłoń na brzuchu i przytrzymał mnie, jakby spodziewał się oporu. Lizał mnie mocno, wysysając lejące się ze mnie soki. Z góry na dół, z dołu do góry. Ssał też moją nabrzmiałą łechtaczkę jak wygłodniała bestia. Nigdy w życiu sobie czegoś takiego nie wyobrażałam.

– Brent… – jęknęłam, trzęsąc się gwałtownie. Dotykałam się sama wiele razy, ale nigdy nie poczułam czegoś takiego. Miałam spazmy; traciłam rozum i zmysły. Wpiłam palce w jego włosy i trzymałam się ich jak tonący brzytwy.

Świat nie istniał. Była tylko ekstaza. Zacisnęłam uda wokół jego głowy, więżąc go w potrzasku. Nie przejął się tym. Zaatakował jeszcze głębiej, dłońmi chwytając mnie za uda.

– Kurwa… Kurwa… Kurwa… – Skręcałam się w ekstazie. Zbliżał się kolejny orgazm. Odepchnęłam się nogami i zwaliłam na niego. Padliśmy na podłogę. Siedziałam mu teraz na twarzy.

Zaczęłam bezwstydnie ujeżdżać jego usta, zwilżając mu całą twarz sokami. Szybko ponownie załapał tempo. Usłyszałam, jak śmieje się diabelsko.

Oparłam się dłońmi o podłogę, by utrzymać balans, i dalej galopowałam na jego języku jak bezmyślna bestia. Nagle przygryzł lekko moją łechtaczkę, a ja eksplodowałam.

– Kurwaaaaa! – wykrzyknęłam, padając na dywan. Chwyciłam jego długie włosie. Oczy uciekły mi w głąb czaszki. Nadal jednak nie byłam w stanie przestać poruszać biodrami; pragnęłam wyżąć ostatnią kroplę przyjemności z jego sarkastycznych arystokratycznych ust.

Mijały minuty. Próbowałam opanować słodkie wstrząsy nadal przeszywające moje ciało. Powoli wracałam do rzeczywistości, a serce odzyskiwało normalny rytm. Mózg znów zaczynał rejestrować otoczenie. Nagle zdałam sobie sprawę, że mój tyłek jest w pełni wystawiony na widok. Zaczęłam się unosić, ale Brent powstrzymał mnie dłonią. Uwięził mnie w uścisku i zaczął wylizywać do czysta. Tego było za wiele. I za szybko. Ponownie straciłam oddech.

– Brent… – stęknęłam, ale on bezlitośnie zlizywał każdą kroplę mojej eksplozji, nawet z tyłka. Nie byłam w stanie uwierzyć w to, co się działo.

Poczułam, że ponownie robię się gotowa. Próbowałam od niego uciec, ale on nie zamierzał mi odpuścić. Nie miałam wyboru – musiałam ulec.

Dopiero gdy znów byłam podniecona na maksa, Brent przesunął się pode mną i posadził mnie na sobie. Zanim zdążyłam odzyskać równowagę, jego usta i dłonie znalazły się na moich piersiach. Ugniatał je i ssał sterczące sutki.

Każdy mięsień w moim ciele był napięty do granic, aż do bólu. Znów ociekałam sokami. Cipką zaczęłam ujeżdżać jego wyrzeźbiony tors.

– Doprowadzasz mnie do szaleństwa – wychrypiał. Poczułam przypływ potężnych uczuć, jednak nie pozwoliłam sobie na ich okazanie.

Brent zaczął rozpinać pasek od spodni. Czułam jego wzwód napinający materiał. Ukazał zęby w wilczym uśmiechu, zapierając mi dech w piersi. Był taki niesamowicie przystojny… Przepełniało mnie uniesienie. Jego idealne brwi, nos i zmysłowe usta… Nie mogłam uwierzyć, że przed chwilą mnie nimi pieścił. Oddałabym wszystko za jeden pocałunek.

– Czemu nie chcesz mnie pocałować? – zapytałam zła na niego za to, że mi tego odmawia. Nie odpowiedział, tylko przyjrzał mi się uważnie. Włożył dłoń do kieszeni i wyciągnął prezerwatywę, którą odłożył na podłogę, po czym zsunął spodnie i majtki tylko na tyle, by uwolnić kutasa.

Poczułam go na plecach. Był twardy jak skała, gruby i potężny. Brent zręcznym ruchem nałożył prezerwatywę. Oczywiście widywałam męskie członki w filmach porno, ale na żywo wrażenie było powalające.

Zapragnęłam smaku jego skóry, więc pocałowałam go w szyję, mocno i agresywnie. Podgryzałam i ssałam jego szczękę, a następnie powędrowałam ku ustom. Pozwolił mi się zbliżyć, po czym nagle chwycił moją dolną wargę zębami.

– Au! – wykrzyknęłam cicho z bólu, próbując się uwolnić. Wymierzył mi dwa szybkie klapsy w tyłek. Zabolało, ale jednocześnie przeszły mnie ciarki rozkoszy. Dostałam kolejne klapsy. Czułam, jak mój tyłek staje w ogniu. Nie byłam w stanie znieść więcej.

– Przestań! – powiedziałam, chwytając go za rękę.

– Nie próbuj tego ponownie – skarcił mnie. Zaczęłam się odsuwać. Dał mi jeszcze jednego klapsa i nakazał: – Zapleć mi ramiona wokół szyi.

Zrobiłam to. Wstał powoli, a ja otoczyłam go nogami w pasie, cipką czując jego ciepły brzuch. Zsunął spodnie z nóg, kopnął je w kąt pokoju i ruszył ku łóżku.

Położył mnie na niebiańsko miękkim łożu i ustawił się nade mną. Zaczęłam pocierać biodrami o jego ciało. Ujęłam w dłonie potwora, którego miał między nogami. Poczułam lekki niepokój zmieszany z ekscytacją. Spojrzałam w jego przeszywające oczy. Czubkiem nosa potarł o mój nos.

– Brent…

– Hmm? – zamruczał.

– Czy ja… Czy będę w stanie go całego zmieścić?

Przyjrzał mi się uważnie. Byliśmy tak blisko, że widziałam piękne złote kropki w jego tęczówkach. Zaśmiał się gardłowo. Zmarszczyłam brwi niezadowolona z jego reakcji.

Pochylił się i wyszeptał mi do ucha:

– Zmieścisz go… Nawet jeśli potem nie będziesz mogła chodzić przez tydzień.

Spojrzałam na niego lekko zniesmaczona, ale on tylko się ponownie roześmiał.

– Mam nadzieję, że żartujesz – odparłam ostrzegawczym tonem.

 

– Spokojnie, nie zrobiłbym ci krzywdy – zapewnił.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?

Inne książki tego autora