Najlepsza oferta

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Freya

O dwudziestej drugiej pięćdziesiąt sześć w trzecią sobotę grudnia Ella towarzyszyła mi w drodze do klubu. Była ubrana na czarno jak ochroniarz. Miała na sobie praktyczne wojskowe buty i workowaty strój i przybrała poważną, groźną minę mającą odstraszyć każdego, kto zechciałby położyć na mnie łapska – chyba że za to zapłaci. Wyglądała komicznie, co pomogło mi ruszyć z domu.

Klub Niebieski Motyl był tak skutecznie ukryty w niepozornej ulicy w centrum, że musiałyśmy zajrzeć do zakurzonego sklepu z parasolami, by zapytać o adres. Stojąca za ladą Azjatka uśmiechnęła się słodko i poinformowała mnie, że jesteśmy na miejscu. Wskazała na drzwi prowadzące na zaplecze i oznajmiła, że tylko ja mogę wejść.

Ella natychmiast wyciągnęła mnie z powrotem przed sklep.

– Nie podoba mi się ta cała konspiracja. To klub czy sklep z parasolami? Czemu wejście miałoby się znajdować na tyłach sklepu? Zaczyna mi to śmierdzieć. Nawet nie wiem, czy to w ogóle legalne.

– Musi być, skoro celebryci i miliarderzy tu przychodzą – odpowiedziałam, kierując się zdrowym rozsądkiem.

– Nie lubię sekretów – fuknęła Ella.

– Ello, nie przyjechałam tu, aby się teraz wycofać. – Nie miałam zamiaru dać za wygraną.

– Jeśli za trzy minuty nie napiszesz albo nie zadzwonisz, że wszystko okej, wzywam policję – oświadczyła gniewnym tonem. Uniosła twarz ku kamerze nad naszymi głowami i wykrzyknęła: – Jeżeli stanie jej się krzywda, wzywam policję! Będę tu czekać, aż wyjdzie! – Po czym spojrzała na mnie i dodała: – Nie żartuję.

– Słuchaj, nie możesz tutaj czekać godzinami. Jedź do domu. Wszystko będzie dobrze, zobaczysz. Jeśli tylko coś wyda mi się podejrzane, zadzwonię do ciebie – uspokoiłam ją i weszłam z powrotem do sklepu.

Azjatka nacisnęła jakiś guzik. Zabrzęczał zamek w drzwiach.

Ku mojemu zaskoczeniu zobaczyłam wystawne wnętrze z renesansowym malowidłem na suficie, godnym każdego bogatego domu w Anglii. Ściany były pomalowane na bladoniebiesko i udekorowane białymi sztukateriami, a podłogę wykonano z błyszczącego marmuru w szachownicę.

Oczekiwała na mnie kobieta w długiej czarnej sukni. Uśmiechnęła się i zwróciła do mnie po imieniu. Otworzyła jedną z niewielkich szafek i poprosiła, abym zostawiła w niej telefon – z racji zakazu fotografowania. Wysłałam Elli szybkiego esemesa, że wszystko w porządku, i włożyłam komórkę do szafki.

Kobieta zamknęła ją i wręczyła mi kluczyk. Naprzeciw wejścia znajdowały się dwie windy. Nieznajoma wcisnęła guzik, przywołując jedną z nich. Winda ruszyła cicho i szybko w dół i zatrzymała się trzy piętra niżej.

Kobieta bez słowa poprowadziła mnie korytarzem do pokoju przypominającego hotelowy.

– Nie wolno ci samej chodzić po terenie klubu. Proszę, nie opuszczaj tego pokoju. Niedługo zjawi się ktoś, by cię przygotować do aukcji – poinstruowała mnie i wyszła. Przez chwilę myślałam, że zamknie mnie na klucz, jednak nie zrobiła tego. Odetchnęłam z ulgą. Zanim zdążyłam się rozejrzeć, rozległo się pukanie do drzwi.

Do środka weszła starsza kobieta. Miała pomarszczoną twarz. Zaskoczyło mnie, że ktoś tak stary może pracować w takim miejscu.

Gestem pokazała mi, że mam się rozebrać.

– Okej… – odparłam nieco skrępowana. Rozebrałam się do stanika i majtek.

– Wszystko, wszystko – nakazała niecierpliwym tonem kobieta.

Gdy już byłam zupełnie naga, wprowadziła mnie do kolejnego pomieszczenia z wielką drewnianą balią w japońskim stylu. Posadziła mnie na drewnianej ławie i zaczęła depilować od stóp do głów, nacierając klejącą brązową miksturą. Wydepilowała mi nawet okolice odbytu, co było poniżające.

Gdy zaczęła mnie polewać lodowatą wodą z balii, niemal padłam na zawał.

– Zimna woda dobra – ogłosiła. Drżąc i szczękając zębami, próbowałam wyobrazić sobie, jaka szczęśliwa będzie mama, gdy rozwiążę wszelkie nasze problemy finansowe.

Ku swemu zaskoczeniu szybko przyzwyczaiłam się do zimna. Kobieta zaczęła smarować mnie gorącym wonnym olejkiem. Poczułam się zaskakująco zrelaksowana. Następnie, ubrana w puchaty biały szlafrok, zostałam poprowadzona z powrotem do pierwszego pomieszczenia, gdzie czekała na mnie wizażystka. Usiadłam przed lustrem obramowanym żarówkami i poddałam się jej magicznym zdolnościom.

Freya

Wpatrywałam się w swoje odbicie w lustrze z niedowierzaniem. Wyglądałam przepięknie. Niemal nie poznawałam samej siebie. Wizażystka ułożyła mi włosy w delikatne fale spływające do ramion, a usta pomalowała na ciemnoczerwono. Ale najbardziej niesamowite było to, co zrobiła z moimi oczami. Wyglądały na olbrzymie i błyszczały nieziemskim blaskiem.

Miałam na sobie jedynie przezroczysty peniuar i czarne stringi. Żałowałam, że na potrzeby pracy kelnerki ścięłam włosy, sięgające mi wcześniej do pasa. Obecnie były za krótkie, by zakryć mi sutki.

– Gotowa dołączyć do reszty dziewczyn za kulisami? – spytała wizażystka.

Jezus Maria! Wzięłam głęboki wdech i ponownie uspokoiłam samą siebie, że wszystko będzie w porządku. Dam radę. To nic w porównaniu z losem, jaki spotkałby mamę, gdybym się rozmyśliła.

Zostałam zaprowadzona do dużego pomieszczenia, w którym czekało już sześć innych dziewczyn. Wszystkie były wystylizowane, ubrane podobnie jak ja i bose.

– Dziewczęta, zbierzcie się, proszę – odezwał się zza moich pleców głos o pięknym arystokratycznym akcencie. Obejrzałam się i z zaskoczeniem dostrzegłam siwowłosą kobietę w welwetowej garsonce i z włosami upiętymi we francuski kok. Była niezwykle wyrafinowana i bardziej elegancka niż moja mama w szczytowej formie. Zaskoczyła mnie bardziej niż cokolwiek, co dotąd mi się przydarzyło. Spodziewałam się, że cała ta impreza będzie nieco obleśna i szemrana, ale póki co okazało się, że jest wręcz przeciwnie.

– Podpisałyście już zapewne dokument o poufności informacji – ciągnęła kobieta. – Pozwolę sobie podkreślić, że jest to poważna sprawa. Jeśli któraś z was chciałaby sprzedać mediom informacje o tym klubie lub jego członkach, konsekwencje prawne będą niezwykle poważne. Czy to rozumiecie?

Wszystkie zebrane dziewczyny, włącznie ze mną, pokiwały poważnie głowami.

– Dobrze – skomentowała nieznajoma. – Cena minimalna, jaką podała każda z was, została zatwierdzona i wprowadzona do systemu. Jeżeli chcecie dokonać zmian, można to zrobić w ciągu najbliższych dziesięciu minut. Inaczej pozostanie ona minimalną sumą, jaka musi zostać osiągnięta, nim będzie mogło dojść do sprzedaży.

Gdy to powiedziała, serce zabiło mi mocniej. Zaczęłam się nieco martwić swoją ceną minimalną. Popatrzyłam na dziewczyny, zastanawiając się, jakie wyznaczyły dolne granice. Wśród nich były dwie białe, jedna czarna, jedna rasy hinduskiej, choć nie byłam tego do końca pewna, jedna orientalnej i jedna mieszanej. I wszystkie tak samo piękne i umalowane.

Czy nie wyznaczyłam za wysokiej ceny?

Starsza kobieta przesunęła wzrokiem po zebranych.

– Mam nadzieję, że wszystkie zdajecie sobie sprawę z tego, na co się piszecie. Dzisiejsze wydarzenie jest jednorazowe. Po tej nocy już nigdy więcej nie będziecie musiały spotkać waszego patrona. Ale dziś… – Zawiesiła znacząco głos. – Dziś musicie zrozumieć, że sprzedajecie swoje ciało. Tego wieczoru nie należy ono do was.

W pomieszczeniu zapadła cisza jak makiem zasiał. Każda z nas na chwilę pozostała sama ze swoimi myślami. W końcu dziewczyna rasy mieszanej zapytała cichym głosem:

– Jak daleko mogą się posunąć?

– Tak daleko, jak zechcą – odparła starsza kobieta. – Z wyjątkiem przemocy, chyba że zostanie to obustronnie uzgodnione. Wszystkie otrzymacie kondomy dla zapewnienia bezpieczeństwa. Zalecam ich użycie. Od jutra żaden z patronów nie ma wobec was żadnych zobowiązań. Klub również nie.

– A co z seksem analnym? Czy musimy się na to zgadzać? – spytała inna dziewczyna.

– Obawiam się, że tak. Jeśli to ci nie odpowiada, teraz jest właściwy moment, by odejść.

Dziewczyna zwiesiła głowę.

Kobieta ponownie popatrzyła na nas uważnie, jakby znów chcąc nam uświadomić, że dziś jesteśmy jedynie zabawkami w rękach bogatych i sławnych.

– Jeszcze jakieś pytania? – zwróciła się do nas.

Nikt się nie odezwał.

– Zatem powodzenia – podsumowała z zimnym uśmiechem, po czym wyszła.

Wszystkie westchnęłyśmy z ulgą. Dopiero teraz usłyszałam delikatną muzykę płynącą w tle.

Jedna z dziewczyn uśmiechnęła się do mnie nieśmiało. Ta, która zapytała o anal, wyjrzała za kurtynę, za którą znajdowała się scena, a następnie wróciła do pozostałych.

– Co widziałaś? – spytała ją jedna z czarnych dziewcząt.

– Nic. Cała sala jest pełna luster. Kupujący muszą się ukrywać za lustrami weneckimi.

Hinduska zauważyła, że jej się przyglądam, więc podeszła do mnie.

– Przepraszam, nie chciałam się na ciebie gapić – odezwałam się. – Po prostu się denerwuję.

– Nic się nie stało. Jestem hinduską, cała moja rodzina gapi się na mnie od kilku lat, bo nadal nie wyszłam za mąż.

– Czemu? Ile masz lat? Wyglądasz na najmłodszą z nas.

– Nie sądzę, bym była najmłodsza – odparła. – Mam dwadzieścia cztery lata, niedługo będę miała dwadzieścia pięć. Moje młodzieńcze lata już niebawem dobiegną końca. A w zasadzie to dziś. A ty ile masz lat?

– Za dwa miesiące skończę dwadzieścia dwa.

– Widzisz? Założę się o moją wygraną, że jestem tu najstarsza.

Zaczynałam ją lubić. Przypominała mi Ellę.

– Cóż, z pewnością nie wyglądasz na najstarszą.

– Jak się dowiedziałaś o tym klubie? – zapytała z ciekawością.

– Od znajomej. A ty?

– Byłam na imprezie ze znajomymi. Dołączył do nas jakiś ich ziomek. Spił się okrutnie i opowiedział nam, że kiedyś pracował tu jako barman i widział te aukcje. Miałam już dość mieszkania z rodzicami i wysłuchiwania ich narzekań, że robi się ze mnie stara panna. Zdecydowałam się zarobić trochę kasy i ruszyć w podróż dookoła świata… sama.

 

– Wow, bierzesz przyszłość we własne ręce!

Uśmiechnęła się bez śladu zdenerwowania. Za to mnie nerwy zżerały.

– Oto cała ja: Anub Singh, do usług. A co ty tu robisz?

– Mój powód nie jest tak wzniosły jak twój. Potrzebuję pie… – Przerwał mi odgłos klaskania. Obejrzałyśmy się obie i zobaczyłyśmy, że w pokoju pojawiła się kolejna kobieta. Była wysoka i elegancka. I miała w sobie coś, co spowodowało, że natychmiast ją znielubiłam. Brak plakietki z imieniem świadczył o tym, że to ktoś ważniejszy od pozostałych.

– Aukcja wkrótce się rozpocznie. Kiedy usłyszycie swoje imię, macie wyjść na środek sceny i rozebrać się do naga.

Zamarłam. Pozostałe dziewczyny zaczęły szeptać między sobą. A więc wszyscy ci klienci ukryci za lustrami zobaczą mnie nago! Ku własnemu zaskoczeniu zapytałam:

– Będziemy kompletnie nagie na scenie?

– Oczywiście – odpowiedziała nieznajoma protekcjonalnym tonem. – Jak inaczej klienci mieliby wiedzieć, za co płacą?

– No to mam przerąbane… – wyszeptała Anub. – Moje cycki są najmniejsze.

Sama miałam pełne, przyzwoitych rozmiarów piersi, uwydatnione szczupłą sylwetką. Ale to akurat najmniej mnie zajmowało. Musiałam stanąć nago przed obcymi, których nawet nie widziałam. Odwróciłam się i zapatrzyłam w przestrzeń. Głos kobiety stał się całym moim światem.

– Kiedy usłyszycie swoje imię, udacie się na scenę, rozbierzecie i staniecie na środku gwiazdy narysowanej na podłodze. Nie odzywajcie się. Po prostu stańcie ze stopami na szerokość barków. Gdy zostaniecie o to poproszone, obróćcie się. I mała rada: włóżcie serce w pozowanie. Z mojego doświadczenia wynika, że im więcej entuzjazmu, tym wyższe stawki. Teraz będę was wywoływać po kolei. Idźcie do korytarza i czekajcie na swoją kolejkę. Anub?

– Och… No to zaczynamy – skomentowała Anub i ruszyła przed siebie. Kobieta zmierzyła ją wzrokiem i pokiwała głową.

– Jesteś pierwsza.

Anub odeszła w głąb korytarza.

– Theresa? – wywoływała dalej kobieta.

– Tutaj – odezwała się jedna z czarnych dziewczyn.

– Jesteś następna po Anub.

– Valerie?

Chinka podeszła do nieznajomej. Serce biło mi jak oszalałe.

– Eugene? Jesteś po niej. Freya?

Otworzyłam usta, ale nie byłam w stanie wydobyć głosu.

– Freya? Freya?

Uniosłam dłoń. Pozostałe dziewczyny spojrzały na mnie. Prowadząca przyjrzała mi się z niepokojem.

– Wszystko w porządku? – zapytała. Skinęłam głową. – Jesteś następna.

Freya

Rozległ się dźwięk stukania w mikrofon oznaczający początek aukcji. Poczekalnia zamarła w milczeniu, które było nieco przerażające. Prowadzący aukcję przywitał się krótko, po czym wywołał Anub. Nie słyszałyśmy wszystkiego, ale widziałyśmy, jak każe jej się pochylić, obrócić, pokazać profil, położyć i… – o Boże – rozchylić nogi. Następnie prowadzący ogłosił rozpoczęcie aukcji. Anub wyznaczyła cenę minimalną dwadzieścia tysięcy. Licytacja ruszyła od podbić co pięć tysięcy, by po chwili zmaleć do dwóch, tysiąca i w końcu pięciuset. Żadna z nas nie dosłyszała ostatecznej ceny. Usłyszałyśmy jedynie, jak prowadzący ogłasza: „Sprzedana klientowi telefonicznemu numer dwadzieścia jeden”.

Chwilę później Anub wróciła do poczekalni rozpromieniona. W oczywisty sposób była zadowolona z ceny, jaką osiągnęła. Natychmiast odnalazła mnie wzrokiem. Inne dziewczyny popatrywały na nią z ciekawością.

– Osiągnęłam piętnaście tysięcy więcej, niż się spodziewałam.

Spojrzałam na nią wielkimi oczami. To oznaczało, że poszła za trzydzieści pięć tysięcy funtów. Chyba do tego momentu cały czas nie wierzyłam, że to wszystko nie jest jedynie przekrętem.

– Naprawdę przeleją ci tyle pieniędzy na konto?

– Z samego rana. Po… – Jej uśmiech nieco przygasł. – Po dzisiejszym wieczorze…

– Denerwowałaś się? – zapytałam.

– Trochę.

– Widziałaś jakieś twarze? – dopytywałam się cichym szeptem.

– Nie, są ukryci za lustrami. Kiedy któryś licytuje, zapala się lampka pod lustrem.

Tymczasem wywołano imię kolejnej dziewczyny.

– Powodzenia – rzuciła Anub i odmaszerowała raźnym krokiem z jednym z pracowników klubu.

Poczułam, jak przewraca mi się w żołądku. Pomyślałam w panice, że będę musiała lecieć do toalety. Położyłam dłoń na brzuchu i wzięłam kilka głębszych oddechów. Żadnej toalety. Nic nie jadłam od lunchu. Zaczęłam sobie w myślach powtarzać, że wszystko będzie okej. Słyszałam głos prowadzącego ogłaszający kolejne oferty i zachwalający towar, ale po chwili przestałam go rejestrować. Dopiero gdy wokół mnie rozległy się podekscytowane okrzyki pozostałych dziewczyn, zwróciłam uwagę na to, co się dzieje.

– O mój Boże, ona zarobiła dziewięćdziesiąt dwa tysiące! – poinformowała mnie jedna z dziewcząt.

Serce przestało mi na chwilę bić.

– Co? To jaką wyznaczyła cenę minimalną?

– Czterdzieści tysięcy – odparła dziewczyna. – Obie z koleżanką wyznaczyły taką samą cenę.

Przyjrzałam się obu dziewczynom. Były orientalnego pochodzenia i atrakcyjne, ale moim zdaniem mniej niż Anub. Może ich kupiec gustował w Azjatkach? Zaczęłam się zastanawiać, czy nie strzeliłam sobie w stopę, wyznaczając za niską cenę startową. Może kupcy pomyślą, że jestem mało warta?

Dziewczyna zauważyła moją zmartwioną minę.

– A ty ile wyznaczyłaś jako minimum? – spytała.

– Piętnaście tysięcy – odpowiedziałam.

Zmarszczyła czoło.

– Czemu tak mało?

– Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że ktoś może chcieć zapłacić tak dużo za tak mało. Czekałam, żeby przekonać się na własne oczy. Nie mogę uwierzyć, że ta dziewczyna dostała dziewięćdziesiąt tysięcy.

– Może jeszcze uda ci się podwyższyć stawkę minimalną. Porozmawiaj z kimś z obsługi. Do twojej kolejki jeszcze daleko.

– Nie ma takiej opcji. Ta starsza babka mówiła, że to niemożliwe, kiedy już zacznie się show. – Westchnęłam. – Ale nawet jeśli zdobędę te piętnaście, to już będzie dla mnie duży zastrzyk finansowy.

Dziewczyna spojrzała na mnie z niedowierzaniem i lekkim rozbawieniem.

– Jak to „jeśli”? Widziałaś się ostatnio w lustrze?

W tym momencie do pokoju wróciła trzecia dziewczyna. Ale zamiast spodziewanego uśmiechu po jej twarzy płynęły strumienie łez i cała się trzęsła. Pozostałe uczestniczki pospieszyły, żeby ją pocieszyć. Próbowałam wysłuchać jej lamentów, ale mówiła po chińsku.

– Co się stało? – zapytała jedna z czarnych dziewczyn. Przyjaciółka Azjatki spojrzała na nas ze smutkiem w oczach.

– Nikt nie chciał dać za nią jej ceny minimalnej.

W pokoju rozległo się kolektywne westchnienie zgrozy. Po tym, jak wszystkim nam zaczęło się wydawać, że możemy zarobić po dziewięćdziesiąt tysięcy, nagle zdałyśmy sobie sprawę, że możemy także wyjść z niczym.

– Osiemdziesiąt tysięcy to jednak było nieco za dużo… – skomentowała stojąca obok mnie dziewczyna.

– Ale jej koleżance się udało, i to ze sporą nawiązką – zauważyłam.

– To chyba kwestia szczęścia. Tak czy inaczej, nieco przesadziła. Poza tym ktokolwiek, kto płaci tyle kasy za jedną noc, musi być niespełna rozumu.

– Freya?

Zaschło mi w gardle, a wzrok zamglił się nieco.

– Freya? – Asystentka prowadzącego rozejrzała się po pokoju. – Gdzie jesteś, do cholery? Wchodzisz następna.

Przerażona perspektywą odrzucenia przez bandę obcych, niewątpliwie obleśnych zboczonych dziadów nagle zapragnęłam zapaść się pod ziemię. Zamarłam.

– Freyo, mogłabyś się ruszyć?

Ruszyłam się więc i wyszłam na scenę. Na środku czarnego materiału znajdowała się biała gwiazda. Lustra lśniły w mroku. Próbując grać na czas, udałam, że szukam dokładnego środka gwiazdy. Następnie rozebrałam się do naga.

Przypomniałam sobie ostrzeżenie arystokratycznej starszej kobiety. Wiedziałam, że powinnam była rozebrać się w seksowny sposób, ale nie potrafiłam zmusić ciała do współpracy. Poruszałam się niezręcznie i ociężale, jakbym zamarzła.

– Obróć się bokiem – poinstruował mnie prowadzący. Spełniłam jego polecenie.

– Twarzą do tylnej ściany. – Odwróciłam się posłusznie.

– Połóż się na ławie, proszę.

Serce zabiło mi jak szalone, gdy położyłam się na zimnym drewnie, które wydawało się bardziej jak ołtarz niż ława.

– Nogi – nakazał prowadzący.

Zacisnęłam powieki i rozchyliłam nogi. Czułam się jak we śnie. To nie mogło się dziać naprawdę. Nie wierzyłam, że leżę na zimnej ławie, a banda nieznajomych zagląda mi między nogi.

– Wstań.

Podniosłam się.

– Teraz rozpocznie się aukcja.

Nie byłam w stanie unieść głowy. Czułam się jak z ołowiu. Poddałam się więc, zamknęłam oczy i nadludzkim wysiłkiem woli powstrzymałam się, by nie uciec.

– Zaczynamy od piętnastu tysięcy! – wykrzyknął prowadzący. Wbiłam paznokcie we wnętrza dłoni.

– Jest dwadzieścia! – ogłosił mężczyzna.

Odetchnęłam z ulgą. Nawet jeśli na tym stanie, to i tak będzie okej. Lepsze to, niż wrócić z niczym. Ale nagle ogarnęła mnie fala poczucia winy. Co ja, do cholery, wyprawiałam? Zaszłam już tak daleko, poddałam się tym wszystkim poniżeniom i co? Miałam się zadowolić byle czym? Czemu nie iść na całość? Powoli rozprostowałam palce u rąk i zaczęłam obmyślać, jaką przyjąć pozę, gdy prowadzący ogłosił kolejną kwotę:

– Trzydzieści… Czterdzieści!

Zamrugałam w szoku. W przeciwieństwie do poprzedniczek chyba nie zasługiwałam na taki wzrost ceny.

– Pięćdziesiąt!

Zamarłam. Nie byłam pewna, czy dobrze słyszę. Prowadzący zawołał:

– Czy ktoś da sześćdziesiąt? Mamy siedemdziesiąt!

Gwałtownie uniosłam głowę. Czy to się działo naprawdę?

– Osiemdziesiąt!

Musiałam się skupić na oddychaniu – inaczej bym o nim zapomniała.

– Dziewięćdziesiąt tysięcy funtów! Czy ktoś da więcej?

To musiał być sen. Lada chwila się obudzę.

– Sto tysięcy!

Zachwiałam się na nogach. Zza kulis dobiegły mnie szepty pozostałych dziewczyn. Przejechałam wzrokiem po lustrach w poszukiwaniu tego, kto tak podkręcał licytację. Ujrzałam błysk zielonego światła.

– Sto dziesięć tysięcy! – zaryczał prowadzący.

Kolejne światełko błysnęło w przeciwległym rogu.

– Sto pięćdziesiąt tysięcy.

Ogarnęło mnie zimne przerażenie. Co się dzieje? Czy to jakiś wariat podbijał cenę?

– Sto osiemdziesiąt tysięcy! – ogłosił prowadzący.

Zakryłam usta dłonią.

Zapadła cisza jak makiem zasiał. Po chwili prowadzący zaczął powtarzać:

– Sto osiemdziesiąt tysięcy… po raz pierwszy, po raz drugi… Dwieście tysięcy! – Drugi licytujący podbił w ostatniej chwili.

– Milion funtów! – ryknął ktoś zza jednego z luster. Ten mężczyzna nawet nie licytował… A teraz rzucił tę szaloną ofertę!

Prowadzący z trudem dobył głosu:

– Eee… Milion funtów? – Gdy nie usłyszał odwołania oferty, kontynuował: – Po raz pierwszy… – Jego głos brzmiał jak ostrzeżenie dla idioty, który rzucił tę niebotyczną kwotę. – Po raz drugi… – Nadal nic. – A więc wygrywa kupiec numer dwadzieścia pięć, za milion funtów! – zapiał triumfalnie.

Inne książki tego autora