Ogień i krew cz.1Tekst

Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Ogień i krew cz.1
Ogień i krew cz.1
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 88  70,40 
Ogień i krew cz.1
Audio
Ogień i krew cz.1
Audiobook
38 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa




George R.R. Martin

Ogień i krew cz. 1


Tytuł oryginału

Fire and Blood vol. 1 ISBN 978-83-8116-523-5 Copyright © 2018 by George R.R. Martin Illustrations copyright © 2018 by Penguin Random House LLC Copyright © for the Polish edition by Zysk i S-ka Wydawnictwo s.j., Poznań 2018 All rights reserved Jacket design: David G. Stevenson Jacket illustration: Bastien Lecouffe Deharme Niektóre zamieszczone w niniejszej książce fragmenty zostały opublikowane wcześniej (w formie skróconej albo w całości) w następujących tomach: „Conquest”, published in The World of Ice & Fire by George R. R. Martin, Elio M. García, Jr., and Linda Antonssen, copyright © 2014 by George R. R. Martin; „The Sons of the Dragon”, published in The Book of Swords (edited by Gardner Dozois), copyright © 2017 by George R. R. Martin; „The Princess and the Queen”, published in Dangerous Women (edited by George R. R. Martin and Gardner Dozois), copyright © 2013 by George R. R. Martin and Gardner Dozois; „The Rogue Prince”, published in Rogues (edited by George R. R. Martin and Gardner Dozois), copyright © 2014 by George R. R. Martin and Gardner Dozois. Fragment Podbój Aegona ukazał się pierwotnie w książce Świat Lodu i Ognia wydanej przez Wydawnictwo Czwarta Strona (Poznań 2014). Przedruk za zgodą Wydawnictwa Poznańskiego, Sp. z o.o. Redakcja Adriana Staniszewska Wydanie 1 Zysk i S-ka Wydawnictwo ul. Wielka 10, 61-774 Poznań tel. 61 853 27 51, 61 853 27 67 faks 61 852 63 26 dział handlowy, tel./faks 61 855 06 90 sklep@zysk.com.pl www.zysk.com.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejszy plik jest objęty ochroną prawa autorskiego i zabezpieczony znakiem wodnym (watermark). Uzyskany dostęp upoważnia wyłącznie do prywatnego użytku. Rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci bez zgody właściciela praw jest zabronione. Konwersję do wersji elektronicznej wykonano w Zysk i S-ka Wydawnictwo.

Spis treści

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Dedykacja

PODBÓJ AEGONA

RZĄDY SMOKA

WOJNY KRÓLA AEGONA I

TRZY GŁOWY MIAŁ SMOK

RZĄDY KRÓLA AEGONA I

SYNOWIE SMOKA

OD KSIĘCIA DO KRÓLA

POCZĄTKI RZĄDÓW JAEHAERYSA I

ROK TRZECH ŚLUBÓW

49 OD PODBOJU

NADMIAR WŁADCÓW

CZAS PRÓBY

ODNOWA SIEDMIU KRÓLESTW

NARODZINY, ŚMIERĆ I ZDRADA

ZA PANOWANIA JAEHAERYSA I

JAEHAERYS I ALYSANNE

ICH TRIUMFY ORAZ TRAGEDIE

DŁUGIE PANOWANIE JAEHAERYSA I ALYSANNE

POLITYKA, POTOMSTWO I BÓL

DZIEDZICE SMOKA

KWESTIA SUKCESJI

Dodatek

Rodowód Targaryenów

O autorze

O ilustratorze

Dla Lenore, Eliasa, Andrei i Sida

Moich pomocników z gór

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

PODBÓJ AEGONA

Maesterzy z Cytadeli, prowadzący kroniki dziejów Westeros, wykorzystują datę Podboju Aegona jako punkt wyjściowy historii minionych trzystu lat. Daty urodzin, śmierci, bitew oraz innych wydarzeń opatruje się skrótami o.P. (od Podboju) albo p.P. (przed Podbojem).

Prawdziwi uczeni zdają sobie sprawę, że podobnemu datowaniu daleko do precyzji. Podbój Siedmiu Królestw przez Aegona Tar­ga­rye­na nie dokonał się w jeden dzień. Od wylądowania Aegona do jego koronacji w Starym Mieście minęły z górą dwa lata… a nawet wtedy Podbój jeszcze się nie skończył, ponieważ Dorne pozostało nieposkromione. Próby wcielenia Dor­nijczyków do królestwa podejmowano sporadycznie przez cały okres panowania króla Aegona, a także jego synów, co uniemożliwia ustalenie precyzyjnego czasu końca wojen podbojowych.

Nawet wokół daty początku istnieją pewne nieporozumienia. Wielu błędnie uważa, że panowanie króla Aegona I Tar­ga­rye­na zaczęło się dnia, gdy wylądował on u ujścia Czarnego Nurtu, pod trzema wzgórzami, na których później zbudowano Królewską Przystań. Ale to nieprawda. Dzień Lądowania Aegona czcił sam król oraz jego potomkowie, lecz Zdobywca liczył czas swego panowania od dnia, gdy Wielki Septon Wiary koronował go i namaścił w Gwiezdnym Sepcie Starego Miasta. Koronacja odbyła się dwa lata po Lądowaniu Aegona, długo po tym, gdy wszystkie trzy wielkie bitwy wojen podbojowych zakończyły się zwycięstwem. Wynika z tego, że większa część właściwego Podboju wydarzyła się w latach 2–1 p.P. — przed Podbojem.

W żyłach Tar­ga­rye­nów płynęła czysta krew Valyrian, smoczych lordów ze starożytnego rodu. Dwanaście lat przed Zagładą Valyrii (414 p.P.) Aenar Tar­ga­rye­n sprzedał swe ziemie we Włościach i w Krainach Długiego Lata, po czym przeniósł się ze wszystkimi żonami, bogactwem, niewolnikami, smokami, rodzeństwem i kuzynami na Smoczą Skałę, posępną wyspiarską cytadelę zbudowaną u stóp dymiącej góry na wąskim morzu.

U szczytu swej potęgi Valyria była największym miastem w całym znanym świecie, centrum cywilizacji. W obrębie jej błyszczących murów czterdzieści potężnych rodów rywalizowało o władzę i chwałę na dworze i w radzie, na przemian rosnąc w siły i tracąc je w bezkresnej, niekiedy subtelnej, a często gwałtownej walce o dominację. Tar­ga­rye­nowie z pewnością nie zaliczali się do najpotężniejszych rodów smoczych lordów i rywale uznali ich ucieczkę za kapitulację oraz dowód tchórzostwa. Jednakże dziewicza córka lorda Aenara, w czasie późniejszym znana jako Daenys Marzycielka, przewidziała, że Valyrię zniszczy ogień. Gdy po dwunastu latach Zagłada rzeczywiście nadeszła, ze wszystkich smoczych lordów ocaleli jedynie Tar­ga­rye­nowie.

Smocza Skała przez dwa stulecia była najdalej wysuniętą na zachód placówką Valyrii. Położenie pośrodku Gardzieli umożliwiało jej lordom blokadę Czarnej Zatoki i pozwalało zarówno Tar­ga­rye­nom, jak ich bliskim sojusznikom, Velaryonom z Driftmarku (pomniejszemu rodowi wywodzącemu się z Valyrii), wypełniać skarbce mytem pobieranym od przepływających tamtędy kupców. Okręty Velaryonów, a także innego sprzymierzonego z nimi valyriańskiego rodu, Celtigarów ze Szczypcowej Wyspy, dominowały nad środkową częścią wąskiego morza, podczas gdy Tar­ga­rye­nowie władali niebem dzięki smokom.

Mimo to w ciągu pierwszego stulecia po Zagładzie Valyrii (słusznie zwanego Stuleciem Krwi) ród Tar­ga­rye­nów z reguły łakomie spoglądał na wschód, nie na zachód, i nie wykazywał większego zainteresowania sprawami Westeros. Gaemon Tar­ga­rye­n, brat i mąż Daenys Marzycielki, został lordem Smoczej Skały po Aenarze Wygnańcu i stał się znany jako Gaemon Wspaniały. Po śmierci Gaemona władzę objęli jego syn Aegon i córka Elaena. Następnymi lordami byli ich syn Maegon, jego brat Aerys, a następnie synowie Aerysa — Aelyx, Bae­lon i Daemion. Potem władzę nad Smoczą Skałą objął Aerion, syn Daemiona, najmłodszego z trzech braci.

 

Aegon, znany historii jako Aegon Zdobywca i Aegon Smok, przyszedł na świat na Smoczej Skale w roku 27 p.P. Był jedynym synem i drugim dzieckiem lorda Smoczej Skały Aeriona i lady Valaeny z rodu Velaryonów, która po matce również pochodziła z rodu Tar­ga­rye­nów. Aegon miał dwie siostry z prawego łoża, starszą, Visenyę, i młodszą, Rhae­nys. Smoczy lordowie z Valyrii od dawna mieli w zwyczaju zawierać małżeństwa między rodzeństwem, celem zachowania czystości krwi, Aegon jednak wziął za żony obie swe siostry. Zgodnie z tradycją powinien poślubić tylko starszą, Visenyę, zawarcie ślubu również z Rhae­nys było czymś niezwykłym, choć nie bezprecedensowym. Niektórzy powiadają, że Aegon z Visenyą ożenił się z obowiązku, z Rhae­nys zaś z pożądania.

Jeszcze przed zawarciem małżeństwa wszyscy troje okazali się smoczymi lordami. Z pięciu smoków, które przyleciały z Valyrii z Aenarem Wygnańcem, tylko jeden dożył czasów Aegona — ogromna bestia zwana Balerionem Czarnym Strachem. Dwa pozostałe, które żyły w tym okresie — Vhagar i Meraxes — były młodsze, wykluły się już na Smoczej Skale.

Według pospolitej legendy, często powtarzanej przez ignorantów, Aegon nigdy nie postawił stopy na westeroskiej ziemi, zanim wyruszył na Podbój, to jednak nie może być prawdą. Wiele lat przedtem na jego rozkaz wyrzeźbiono i udekorowano Malowany Stół: potężnemu drewnianemu blatowi, długiemu na jakieś pięćdziesiąt stóp, nadano kształt Westeros i namalowano na nim wszystkie lasy, rzeki, miasta oraz zamki Siedmiu Królestw. Aegon z pewnością interesował się zachodnimi ziemiami już na długo przed wydarzeniami, które doprowadziły do wybuchu wojny. Istnieją też wiarygodne świadectwa potwierdzające, że Aegon i jego siostra Visenya odwiedzili w młodości Cytadelę Starego Miasta, a także polowali z sokołami na Arbor, jako goście lorda Redwyne’a. Mogli zawitać również do Lannisportu, ale w tej sprawie relacje są sprzeczne.

Westeros w czasach młodości Aegona było podzielone na siedem swarliwych królestw. Bardzo rzadko się zdarzało, by dwa albo trzy spośród tych królestw nie toczyły ze sobą wojny. Rozległą, zimną i kamienistą północą władali Starkowie z Winterfell. Nad pustyniami Dorne panowali książęta z rodu Martellów. Bogate w złoto krainy zachodu należały do Lannisterów z Casterly Rock, żyzne Reach do Gardenerów z Wysogrodu. Dolina, Paluchy i Góry Księżycowe były zaś domeną rodu Arrynów. Jednakże najbardziej wojowniczymi królami w czasach Aegona byli dwaj, których ziemie leżały najbliżej Smoczej Skały — Harren Czarny i Argilac Arogancki.

Ze swej wielkiej cytadeli zwanej Końcem Burzy królowie burzy z rodu Durrandonów władali ongiś całą wschodnią połową Westeros, od Przylądka Gniewu aż po Zatokę Krabów, ich potęga jednak już od stuleci słabła. Od zachodu ziemie te podskubywali królowie Reach, od południa nękali ich Dor­nijczycy, od strony Tridentu i terenów położonych na północ od Czarnego Nurtu napierał zaś Harren Czarny ze swymi żelaznymi ludźmi. Król Argilac, ostatni z Durrandonów, powstrzymał na pewien czas schyłek swego państwa. Odparł najazd Dor­nijczyków jeszcze jako chłopiec, przepłynął wąskie morze, by dołączyć do wielkiego sojuszu przeciwko imperialistycznym „tygrysom” z Volantis, natomiast dwadzieścia lat później zabił Garse’a VII Gardenera, króla Reach, w bitwie na Letnim Polu. Argilac zestarzał się jednak, sławna czarna grzywa jego włosów posiwiała i stracił biegłość we władaniu bronią.

Położonym na północ od Czarnego Nurtu dorzeczem władał krwawą ręką Harren Czarny z rodu Hoare’ów, król wysp i rzek. Dziadek Harrena, Harwyn Twardoręki, odebrał Trident dziadkowi Argilaca, Arrecowi, którego przodkowie przed wiekami obalili ostatnich rzecznych królów. Ojciec Harrena poszerzył swe władztwo dalej na wschód, aż po Duskendale i Rosby. Sam Harren większą część swego długiego, blisko czterdziestoletniego panowania poświęcił na budowę gigantycznego zamku nieopodal Oka Boga, ale ponieważ Harrenhal był już prawie ukończony, żelaźni ludzie mogli poszukać nowych terenów do podbicia.

Żadnego króla w Westeros nie bano się bardziej niż Harrena Czarnego. Jego okrucieństwo stało się legendarne we wszystkich Siedmiu Królestwach. Żaden władca Westeros nie czuł się też bardziej zagrożony niż król burzy Argilac, ostatni z Durrandonów — starzejący się wojownik niemający żadnego dziedzica poza dziewiczą córką. Dlatego król Argilac zwrócił się do Tar­ga­rye­nów ze Smoczej Skały, oferując lordowi Aegonowi rękę swej córki wraz ze wszystkimi ziemiami na wschód od Oka Boga aż po Czarny Nurt w charakterze posagu.

Aegon Tar­ga­rye­n wzgardził propozycją króla burzy. Przypomniał mu, że ma już dwie żony i nie potrzebuje trzeciej. Natomiast krainy oferowane jako posag już od z górą pokolenia należały do Harrenhal i Argilac nie mógł mu ich oddać. Stary król burzy najwyraźniej zamierzał wykorzystać Tar­ga­rye­nów jako ciągnący się wzdłuż Czarnego Nurtu bufor, oddzielający jego ziemie od posiadłości Harrena Czarnego.

Lord Smoczej Skały przedstawił inną ofertę. Przyjmie wymienione przez Argilaca ziemie, jeśli król burzy odda mu również Hak Masseya oraz lasy i równiny ciągnące się na południe od Czarnego Nurtu, aż po Wendwater i górny bieg Manderu. Pakt przypieczętowałoby małżeństwo córki króla Argilaca z Orysem Baratheonem, który od dziecka był przyjacielem i obrońcą lorda Aegona.

Argilac Arogancki z gniewem odrzucił te warunki. Szeptano, że Orys Baratheon jest przyrodnim bratem lorda Aegona, pochodzącym z nieprawego łoża. Król burzy nie pohańbi córki, oddając jej rękę bękartowi. Sama ta sugestia sprawiła, że wpadł w furię. Argilac kazał uciąć ręce posłańcowi Aegona i odesłał mu je w skrzynce. „To są jedyne ręce, które otrzyma ode mnie twój bękart” — napisał.

Zamiast wysyłać odpowiedź, Aegon wezwał na Smoczą Skałę swych przyjaciół, chorążych i najważniejszych sojuszników. Nie było ich wielu. Wierność Tar­ga­rye­nom przysięgali Velaryonowie z Driftmarku oraz Celtigarowie ze Szczypcowej Wyspy. Z Haka Masseya przybyli lord Bar Emmon z Ostrego Przylądka oraz lord Massey ze Stonedance. Obaj byli zaprzysiężeni Końcowi Burzy, ale silniejsze więzi łączyły ich ze Smoczą Skałą. Lord Aegon i jego siostry naradzili się z nimi, a następnie udali do zamkowego septu, by pomodlić się do westeroskich Siedmiu, choć Aegona nigdy nie uważano za zbyt pobożnego.

Siódmego dnia z wież Smoczej Skały wyfrunęła chmara kruków, mających zanieść słowa lorda Aegona Siedmiu Królestwom Westeros. Ptaki wysłano do siedmiu władców, do Cytadeli Starego Miasta, do lordów wielkich i małych. Wszystkie niosły tę samą wiadomość: od dzisiaj w Westeros będzie tylko jeden król. Ci, którzy ugną kolan przed Aegonem z rodu Tar­ga­rye­nów, zachowają swe ziemie i tytuły. Ci, którzy staną przeciwko niemu z bronią w ręku, zostaną obaleni, upokorzeni i zniszczeni.

Istnieją różne relacje na temat tego, ilu ludzi pożeglowało ze Smoczej Skały z Aegonem i jego siostrami. Niektórzy twierdzą, że było ich trzy tysiące, inni piszą tylko o setkach. Skromny zastęp Tar­ga­rye­nów wylądował u ujścia Czarnego Nurtu, na jego północnym brzegu, gdzie nad małą wioską rybacką górowały trzy lesiste wzgórza.

W czasach Stu Królestw wielu pomniejszych władców ubiegało się o władzę nad ujściem rzeki. Byli wśród nich Darklynowie z Duskendale, Masseyowie ze Stonedance, a także dawni rzeczni królowie — Muddowie, Fisherowie, Brackenowie, Blackwoodowie czy Hookowie. W różnych epokach na szczytach trzech wzgórz wznoszono forty i wieże, które następnie niszczono w kolejnych wojnach. Gdy przybyli Tar­ga­rye­nowie, przywitały ich jedynie zwietrzałe kamienie oraz porośnięte zielskiem ruiny. Choć pretensje do ujścia rościły sobie zarówno Koniec Burzy, jak i Harrenhal, nikt go nie bronił, a najbliższe zamki należały do pomniejszych lordów, którzy nie dysponowali zbyt wielkimi siłami i nigdy nie wsławili się w walce, a co ważniejsze — nie mieli zbyt wielu powodów, by darzyć miłością swego tytularnego władcę, Harrena Czarnego.

Aegon Tar­ga­rye­n szybko wzniósł wokół szczytu najwyższego z trzech wzgórz palisadę z połączonych ziemią kłód i wysłał siostry do najbliższych zamków, by uzyskały ich kapitulację. Rosby bez walki poddało się Rhae­nys i złotookiej Meraxes. W Stokeworth do Visenyi próbowało strzelać kilku kuszników, ale płomienie Vhagar podpaliły dach donżonu i zamek skapitulował.

Pierwszą prawdziwą przeszkodą dla Zdobywcy okazali się lord Darklyn z Duskendale i lord Mooton ze Stawu Dziewic, którzy połączyli swe siły i poprowadzili trzy tysiące ludzi na południe, by zepchnąć najeźdźców z powrotem do morza. Aegon rozkazał Orysowi Baratheonowi zaatakować przeciwników z marszu, podczas gdy sam opadł na nich z góry na grzbiecie Czarnego Strachu. Obaj lordowie polegli w jednostronnej bitwie, a syn Darklyna oraz brat Mootona poddali potem swe zamki i zaprzysięgli miecze rodowi Tar­ga­rye­nów. Duskendale było w owych czasach najważniejszym westeroskim portem na wąskim morzu i wzbogaciło się na towarach, które przez nie przechodziły. Visenya nie pozwoliła złupić miasteczka, choć nie zawahała się przed skonfiskowaniem jego bogactw, które znacznie powiększyły skarbiec najeźdźców.

Być może to właśnie jest odpowiedni moment, aby omówić różnice charakterologiczne między Aegonem Tar­ga­rye­nem a jego siostrami, królowymi.

Visenya, najstarsza z rodzeństwa, była wojowniczką w tym samym stopniu, co sam Aegon i czuła się w kolczudze równie swobodnie, jak w jedwabiach. Nosiła u pasa valyriański miecz, Mroczną Siostrę, i nauczyła się nim bieg­le władać, od dziecka ćwicząc u boku brata. Choć miała srebrnozłote włosy i fioletowe oczy Valyrian, cechowała się szorstką, surową urodą. Nawet ci, którzy najbardziej kochali Visenyę, uważali ją za srogą, poważną i nieprzejednaną. Niektórzy mówili też, że bawiła się truciznami i parała mrocznymi czarami.

Rhae­nys, najmłodsza z trojga Tar­ga­rye­nów, była przeciwieństwem siostry: figlarna, ciekawa, impulsywna i skłonna do ulegania kaprysom. Nie była prawdziwą wojowniczką — uwielbiała muzykę, tańce i poezję i utrzymywała wielu minstreli, komediantów oraz lalkarzy. Powiadają jednak, że spędzała na smoczym grzbiecie więcej czasu niż jej brat i siostra razem wzięci, ponieważ nade wszystko kochała latać. Słyszano kiedyś, jak powiedziała, że przed śmiercią pragnie przelecieć na Meraxes nad morzem zachodzącego słońca, by sprawdzić, co leży na jego zachodnich brzegach. Nikt nigdy nie kwestionował tego, że Visenya pozostaje wierna bratu i mężowi, natomiast Rhae­nys otaczała się przystojnymi młodymi mężczyznami i szeptano, że przyjmuje niektórych z nich w swej sypialni w te noce, które Aegon spędzał z jej starszą siostrą. Mimo plotek dworscy obserwatorzy nie mogliby przeoczyć faktu, że na każdą noc z Visenyą król spędza dziesięć nocy z Rhae­nys.

O dziwo, sam Aegon Tar­ga­rye­n był dla współczesnych sobie równie wielką zagadką, co dla nas. Władającego wykutym z valyriańskiej stali Blackfyre’em króla uważano za jednego z największych wojowników epoki, ale nie znajdował w boju przyjemności. Nigdy nie stawał w szranki ani nie uczestniczył w walce zbiorowej. Jego wierzchowcem był Balerion Czarny Strach, ale dosiadał go tylko przed bitwą albo po to, by przemieszczać się szybko nad lądem i morzem. Przyciągał ludzi pod swe chorągwie imponującą charyzmą, lecz nie miał bliskich przyjaciół poza Orysem Baratheonem, towarzyszem z lat młodości. Kobiety go pożądały, on jednak zawsze był wierny siostrom. Jako król głęboko ufał małej radzie, pozostawiając jej większość codziennego trudu rządzenia… ale nie wahał się przejąć dowództwa, gdy uważał to za konieczne. Choć surowo traktował buntowników i zdrajców, okazywał łaskę dawnym wrogom, którzy ugięli kolan.

Po raz pierwszy okazał tę cechę charakteru w Aegonforcie, prostym zamku z drewna i ziemi, który rozkazał zbudować na szczycie wzniesienia, od tej pory zawsze zwanego Wielkim Wzgórzem Aegona. Po zdobyciu kilkunastu zamków i skonsolidowaniu władzy nad ujściem Czarnego Nurtu po obu stronach rzeki wezwał do siebie pokonanych lordów. Wszyscy złożyli miecze u jego stóp, a Aegon kazał im wstać i zatwierdził ich tytuły oraz prawa do należących do nich ziem. Swym najdawniejszym zwolennikom przyznał nowe zaszczyty. Daemona Velaryona, Lorda Przypływów, mianował starszym nad okrętami, głównodowodzącym floty królewskiej. Tristona Masseya, lorda Stonedance, uczynił starszym nad prawami, Crispiana Celtigara zaś starszym nad monetą. Orysa Baratheona ogłosił natomiast „moją tarczą, moim dzielnym namiestnikiem, moją silną prawą ręką”. Dlatego właśnie maesterzy uważają Orysa za pierwszego królewskiego namiestnika.

Smoczy lordowie z dawnej Valyrii nigdy nie używali heraldycznych chorągwi, które od wieków były tradycją wśród lordów z Westeros. Gdy więc rycerze Aegona rozwinęli jego wielki czarny sztandar bojowy z czerwonym, trójgłowym, ziejącym ogniem smokiem, lordowie uznali to za znak, że naprawdę stał się on jednym z nich i będzie godnym królem dla Westeros. Kiedy królowa Visenya włożyła bratu na głowę diadem z valyriańskiej stali wysadzany rubinami, a królowa Rhae­nys ogłosiła go „Aegonem, Pierwszym Tego Imienia, królem całego Westeros i Tarczą Swego Ludu”, smoki ryknęły, a lordowie i rycerze donośnie wyrazili swą aprobatę… najgłośniej jednak krzyczeli prostaczkowie — rybacy, parobkowie oraz ich żony.

 

Siedmiu królów, których Aegon Smok zamierzał pozbawić korony, nie okazywało jednak radości. W Harrenhal i Końcu Burzy Harren Czarny oraz Argilac Arogancki zwołali już chorągwie. Na zachodzie król Mern z Reach ruszył traktem oceanicznym do Casterly Rock, by spotkać się z królem Lorenem z rodu Lannisterów. Księżna Dorne wysłała kruka do Smoczej Skały, proponując, że wesprze Aegona w walce z królem burzy Argilakiem… ale jako równoprawna sojuszniczka, nie poddana. Drugą propozycję sojuszu przysłał młodociany król Orlego Gniazda, Ronnel Arryn, czy raczej jego matka, która w zamian za pomoc Doliny w walce z Harrenem Czarnym zażądała wszystkich ziem położonych na wschód od Zielonych Wideł Tridentu. Nawet król Torrhen Stark z Winterfell debatował na północy ze swymi lordami chorążymi oraz doradcami do późnych godzin, rozważając, co począć w sprawie tego kandydata na zdobywcę. Cały kraj czekał niespokojnie na to, co teraz uczyni najeźdźca.

Już kilka dni po koronacji Aegon ponownie ruszył w pole ze swymi armiami. Największa część jego zastępu przekroczyła Czarny Nurt, zmierzając na południe, na Koniec Burzy, pod dowództwem Orysa Baratheona. Towarzyszyła tej armii królowa Rhae­nys, dosiadająca Meraxes o złotych oczach i srebrnych łuskach. Flota Tar­ga­rye­nów, prowadzona przez Daemona Velaryona, opuściła Czarną Zatokę i zawróciła na północ, w stronę Gulltown oraz Doliny. Leciała z nią królowa Visenya na Vhagar. Sam król pomaszerował na północny wschód, w kierunku Oka Boga i Harrenhal, kolosalnej fortecy będącej dumą i obsesją Harrena Czarnego.

Wszystkie trzy natarcia Tar­ga­rye­nów spotkały się z zaciekłym oporem. Lordowie Errol, Fell i Buckler, chorążowie Końca Burzy, zaskoczyli przednią straż oddziału Orysa Baratheona podczas przeprawy przez Wendwater, zabijając ponad tysiąc ludzi, a potem uciekając pomiędzy drzewa. Pośpiesznie zgromadzona flota Arrynów, wzmocniona przez tuzin braavoskich okrętów starła się z flotą Tar­ga­rye­nów nieopodal Gulltown i pokonała ją. Wśród zabitych był admirał Aegona, Daemon Velaryon. Samego Aegona zaatakowano na południowym brzegu Oka Boga i to nie raz, lecz dwukrotnie. Bitwa Trzcin zakończyła się zwycięstwem Tar­ga­rye­nów, ale ponieśli oni ciężkie straty pod Łkającymi Wierzbami, gdy dwaj synowie króla Harrena przeprawili się przez jezioro w drakkarach o wyciszonych wiosłach i uderzyli na nich od tyłu.


Owe porażki okazały się jednak tylko drobnymi przeszkodami. W ostatecznym rozrachunku nieprzyjaciele Aegona nie potrafili znaleźć odpowiedzi na jego smoki. Ludzie z Doliny zatopili jedną trzecią okrętów Tar­ga­rye­nów i przechwycili niemalże drugie tyle, ale gdy królowa Visenya opadła na nich z nieba, ich własne jednostki spłonęły. Lordowie Errol, Fell i Buckler ukrywali się w znanych sobie lasach aż do chwili, gdy królowa Rhae­nys spuściła z uwięzi Meraxes i przez puszczę przemknęły ściany ognia obracające drzewa w pochodnie. Zwycięzcy spod Łkających Wierzb, wracający do Harrenhal przez jezioro, byli zaś kiepsko przygotowani na atak Baleriona, który opadł na nich z porannego nieba. Drakkary Harrena spłonęły. A razem z nimi jego synowie.

Wrogów Aegona nękali z kolei ich nieprzyjaciele. Gdy Argilac Arogancki zgromadził swych ludzi w Końcu Burzy, piraci ze Stopni wykorzystali ich nieobecność, atakując brzegi Przylądku Gniewu, a z Gór Czerwonych wyległy dor­nijskie hufce, łupiąc Pogranicze. Natomiast w Dolinie młody król Ronnel musiał stawić czoło rebelii na Trzech Siostrach, gdy Siostrzanie odrzucili zwierzchnictwo Orlego Gniazda i ogłosili swą królową lady Marlę Sunderland.

Wszystkie te wydarzenia jednak były tylko drobnymi utrapieniami w porównaniu z tym, co spotkało Harrena Czarnego. Choć ród Hoare’ów panował nad dorzeczem od trzech pokoleń, ludzie znad Tridentu nie darzyli miłością władających nimi żelaznych ludzi. Harren Czarny doprowadził do śmierci tysięcy z nich podczas budowy wielkiego zamku Harrenhal, a do tego złupił dorzecze w poszukiwaniu surowców i swym apetytem na złoto doprowadził do ruiny zarówno lordów, jak i prostaczków. Dlatego dorzecze, pod dowództwem lorda Edmyna Tully’ego z Riverrun, powstało teraz przeciwko niemu. Gdy Tully’ego wezwano do obrony Harrenhal, opowiedział się po stronie rodu Tar­ga­rye­nów, wciągnął na wieżę zamku smoczą chorągiew i wyruszył ze swymi rycerzami oraz łucznikami, by połączyć siły z Aegonem. Jego bunt dodał odwagi innym rzecznym lordom. Panowie Tridentu jeden po drugim wyrzekali się Harrena, by poprzeć Aegona Smoka. Blackwoodowie, Mallisterowie, Vance’owie, Brackenowie, Piperowie, Freyowie, Strongowie… wszyscy oni zwołali pospolite ruszenie i skierowali się na Harrenhal.

Król Harren Czarny nagle zorientował się, że przeciwnicy mają przewagę liczebną, i poszukał schronienia w swej niezdobytej ponoć twierdzy. Harrenhal, największy zamek, jaki kiedykolwiek zbudowano w Westeros, mógł się poszczycić pięcioma gigantycznymi wieżami, niewyczerpalnym źródłem słodkiej wody, ogromnymi podziemnymi kryptami pełnymi zapasów oraz potężnymi murami z czarnego kamienia, wyższymi niż jakakolwiek drabina i zbyt grubymi, by można je było rozbić taranem czy pociskami z trebusza. Harren zamknął bramy i wraz z ocalałymi synami oraz resztą stronników przygotowywał się do przetrzymania oblężenia.

Aegon ze Smoczej Skały miał jednak inne plany. Gdy tylko połączył siły z Edmynem Tullym i innymi rzecznymi lordami, by otoczyć zamek pierścieniem, wysłał pod bramę maestera z chorągwią pokoju, proponując rokowania. Harren wyszedł mu na spotkanie. Był już stary i siwy, lecz w swej czarnej zbroi nadal wyglądał groźnie. Obu królom towarzyszyli niosący chorągiew oraz maester. Dzięki temu wypowiedziane przez nich słowa zapamiętano do dziś.

— Poddaj się — zaczął Aegon — a będziesz mógł zachować tytuł lorda Żelaznych Wysp. Poddaj się teraz, a twoi synowie przeżyją i będą władali po tobie. Mam pod twoimi murami osiem tysięcy ludzi.

— Nie dbam o to, co jest pod nimi — odparł Harren. — Te mury są mocne i grube.

— Ale nie aż tak wysokie, by mogły powstrzymać smoki. Smoki potrafią latać.

— Budowałem z kamienia — ripostował Harren. — Kamień się nie pali.

— Po zachodzie słońca twoja dynastia wygaśnie — odrzekł mu Aegon.

Powiadają, że Harren splunął tylko w odpowiedzi na te słowa i wrócił do zamku. Gdy znalazł się w środku, posłał wszystkich swych ludzi na mury, uzbrojonych we włócznie, łuki i kusze, obiecując ziemie i bogactwa każdemu, kto strąci smoka.

— Gdybym miał córkę, smokobójca otrzymałby również jej rękę — oznajmił Harren Czarny. — Zamiast tego dam mu jedną z córek Tully’ego albo wszystkie trzy, jeśli tego zapragnie. Będzie też mógł wybrać którąś z dziewuch Blackwoodów, Strongów albo córkę innego ze zdrajców znad Tridentu, tych lordów żółtego błota.

Potem Harren Czarny wycofał się do swej wieży, otoczony strażnikami domowymi, by zjeść kolację z ocalałymi synami.

Kiedy zgasły ostatnie promienie słońca, ludzie Harrena Czarnego wbili spojrzenia w otaczającą ciemność, ściskając włócznie i kusze. Gdy smok się nie zjawiał, niektórzy zaczęli myśleć, że groźby Aegona były czcze. Tar­ga­rye­n wzbił się jednak na Balerionie wysoko nad chmury, aż smok stał się maleńki jak mucha widoczna na tle księżyca. Dopiero wtedy opadł, daleko za ochronnym pierścieniem murów. Balerion, o skrzydłach czarnych jak smoła, runął z nocy, a gdy pojawiły się pod nim potężne wieże Harrenhal, dał rykiem wyraz swej furii i skąpał je w czarnym ogniu znaczonym wirami czerwieni.

Kamień nie płonie, zgodnie z przechwałką Harrena, ale jego zamku nie wzniesiono wyłącznie z tego surowca. Drewno i wełna, konopie i słoma, chleb, solona wołowina i zboże — wszystko to stanęło w płomieniach. Żelaźni ludzie starego króla również nie byli z kamienia. Dymiący, krzyczący, lizani językami ognia, biegali po dziedzińcach i spadali z murów, by rozbić się o ziemię. Zresztą i kamień popęka i stopi się, jeśli płomień jest wystarczająco gorący. Rzeczni lordowie obozujący pod murami opowiadali później, że wieże Harrenhal żarzyły się czerwonym blaskiem na tle nocy jak pięć ogromnych świec… i że świece te zaczęły się wykręcać i topić, a po ich murach ciekły strużki płynnego kamienia.

Harren i jego ostatni synowie zginęli w pożarze, który pochłonął owej nocy jego monstrualną fortecę. Ród Hoare’ów umarł razem z nim, tym samym kresu dobiegła władza Żelaznych Wysp nad dorzeczem. Następnego dnia, pod dymiącymi ruinami Harrenhal, król Aegon przyjął hołd lenny Edmyna Tully’ego, lorda Riverrun, i mianował go najwyższym lordem Tridentu. Inni lordowie dorzecza również złożyli hołdy — Aegonowi jako królowi oraz Edmynowi Tully’emu jako swemu seniorowi. Gdy popioły ostygły już na tyle, że ludzie mogli bezpiecznie wejść do zamku, miecze poległych, często połamane, stopione albo powyginane w stalowe wstążki pod wpływem smoczego ognia, zebrano, załadowano na wozy i wysłano do Aegonfortu.

Na południowym wschodzie chorążowie króla burzy okazali się zdecydowanie bardziej lojalni od tych, którzy przysięgali wierność Harrenowi. Argilac Arogancki zgromadził w Końcu Burzy liczny zastęp. Siedziba Durrandonów była potężną fortecą, a jej wielki mur kurtynowy przewyższał grubością nawet mury Harrenhal. Ją również uważano za niezdobytą. Jednakże wieści o końcu, jaki spotkał króla Harrena, szybko dotarły do uszu jego starego wroga, Argilaca. Lordowie Fell i Buckler, cofający się przed nadciągającym nieprzyjacielem (lorda Errola zabito), zawiadomili go o królowej Rhae­nys i jej smoku. Stary, wojowniczy król ryknął, że nie zamierza zginąć jak Harren, upieczony we własnym zamku niczym prosię z jabłkiem w pysku. Wiedział, co to walka, i zamierzał sam rozstrzygnąć o własnym losie, z mieczem w dłoni. Tak oto Argilac Arogancki po raz ostatni wyruszył z Końca Burzy, by stawić czoło wrogom w otwartej bitwie.