BeriaTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Tytuł oryginału

BERIA

LE JANUS DU KREMLIN

Copyright © LES ÉDITIONS DU CERF, Paris, 2013, through arrangement with Renata de La Chapelle Agency

All rights reserved

Projekt okładki

Prószyński Media

Zdjęcie na okładce

© ITAR-TASS/FORUM Polska Agencja Fotografów

Zdjęcia w tekście

Agencja BE&W; East News

Redaktor prowadzący

Adrian Markowski

Redakcja

Jarosław Skowroński

Korekta

Małgorzata Denys

ISBN 978-83-8097-822-5

Warszawa 2016

Wydawca

Prószyński Media Sp. z o.o.

02–697 Warszawa, ul. Rzymowskiego 28

www.proszynski.pl


Ławrientij Beria, portret z lat 40.

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

WPROWADZENIE

Musimy postawić sobie pytanie, jakiego rodzaju człowiekiem byłby ten, kto miałby jednocześnie wolę, zdecydowanie i siłę, aby uczestniczyć w ruchu likwidacji stalinowskiej tyranii i bolszewickiej konspiracji.

[WALTER LIPPMANN]

W historii Związku Radzieckiego nie ma okresu równie pasjonującego jak ten, który nastąpił bezpośrednio po śmierci Stalina, i mało jest spraw równie tajemniczych, jak sprawa Berii, aresztowanego 26 czerwca 1953 r., sądzonego i straconego w okolicznościach, które do dziś pozostają niejasne z powodu rozbieżności i sprzeczności świadectw. Do pierestrojki i niedawnego otwarcia archiwów ZSRR szybkie wejście Berii na szczyty radzieckiej władzy, a potem brutalny upadek nie przyciągały bynajmniej uwagi badaczy. Jednak począwszy od roku 1993, postać Berii zaczęła wzbudzać zainteresowanie, zarówno w Rosji, jak i na Zachodzie. Publikacja dokumentów archiwalnych i liczne świadectwa przynosiły kolejne zmiany w uproszczonym wizerunku Berii, zgodnym z wolą samego Stalina i podjętym przez chruszczowowską historiografię. Beria jawił się na nim jako sadystyczny wykonawca podłych uczynków Stalina, a nawet jako jego zły duch. Na odwrót – pionierzy pierestrojki, Aleksander Jakowlew i Jurij Afanasjew, widzieli w nim prekursora gorbaczowowskiej reformy.

Ta sprzeczna interpretacja roli Berii odzwierciedla dwuznaczność postaci. Żaden członek Biura Politycznego nie stał się bohaterem tylu legend i nie miał tak wielu hipostaz. Po zbadaniu różnych źródeł nieogładzony analfabeta, używający wulgarnego języka, okazuje się opiekunem nauk i zdolnym administratorem. Twórca radzieckiej bomby atomowej jest oskarżany o to, że był brytyjskim agentem, zwerbowanym w czasach odległych od epoki niepodległości republik kaukaskich. Fagas Ojca Narodów rzuca brutalnie swoich kolegów w wir destalinizacji, gdy oni noszą jeszcze żałobę po ukochanym Wodzu. Szeptano nawet, że miał związek ze śmiercią towarzysza Stalina, która była mu bardzo na rękę. Prześladowca „burżuazyjnego nacjonalizmu”, organizujący masakry bojowników ruchu oporu, Bałtów i Ukraińców, przemienia się w obrońcę narodów ZSRR. Człowieka, którego publiczna fama porównywała z Sinobrodym, jego własny syn przedstawiał jako kochającego ojca, a dawne kochanki jako niezrównanego amanta.

Nawet w chwili śmierci Beria rozpala wyobraźnię – po upadku komunizmu każdy rok przynosi nową wersję końca Berii, a przy każdym z malowniczych szczegółów pełno jest naocznych świadków i sprzecznych relacji.

Od dwudziestu lat przypadek Berii zdaje się krystalizować wątpliwości i sprzeczne namiętności poradzieckiej historiografii rosyjskiej. Do chwili gorbaczowowskiej pierestrojki rozdział Berii w radzieckiej historii wydawał się ostatecznie zamknięty. Chruszczowowska wulgata, przedstawiająca Berię jako sprawnego kata w cieniu Stalina, odniosła łatwy sukces także na Zachodzie. Tu opinia była wprawdzie zaintrygowana kilkoma wskazówkami sugerującymi, że Beria, bardziej niż jego koledzy, szedł w kierunku wycofania się z NRD i zjednoczenia Niemiec, ale nic nie pozwalało odgadnąć ani znaczenia roli Berii po 5 marca 1953 r., ani siły wstrząsu, jakiemu zdążył poddać system komunistyczny w ciągu „stu dni” po śmierci Stalina.

Pierwszy dokument, ukazujący zasięg „sprawy Berii”, został opublikowany w 1991 r. – były to stenogramy Plenum Komitetu Centralnego KPZR obradującego w dniach 5–7 lipca 1953 r. i poświęconego skazaniu Berii. Publikacja ta stała się punktem wyjścia badań, które doprowadziły do niniejszego opracowania. Wprawdzie styl wypowiedzi wygłaszanych z tej okazji przypominał jednomyślne potępienia „wrogów ludu”, częste w latach trzydziestych, jednak oskarżenia zgromadzone przeciw Berii podczas tego Plenum nie pochodziły wyłącznie ze zwyczajowego zasobu komunistycznej frazeologii tego rodzaju. Niektóre z nich były zbyt dokładne, trudne do wymyślenia dla ograniczonego komunistycznego funkcjonariusza. Co więcej, zarzuty te, ujęte w całość, pozwalały dostrzec przy uważnej analizie politykę spójną, zupełnie nietypową, zmierzającą do odsunięcia od władzy partii komunistycznej, przywrócenia kapitalizmu i wycofania się z NRD. Stenogramy znacznie umacniały tezę panującą w pierwszych latach rządów Jelcyna, wedle której Beria był pionierem gorbaczowowskich reform.

Od zakończenia okresu rządów Jelcyna jesteśmy świadkami pojawienia się nowego odczytania fenomenu Berii, które można byłoby nazwać „czekistowskim”. Odzyskanie Berii przez grabarzy ZSRR wywołało ripostę obozu rosyjskich patriotów „państwowców”, licznie jeszcze reprezentowanych przez dawnych pracowników „organów” – KGB – których rzecznikiem stał się generał Sudopłatow. Dla tych zatwardziałych zwolenników dawnego porządku, którzy nie wybaczyli Chruszczowowi jego „tajnego raportu” na XX Zjeździe KPZR w 1956 r. nie z ideologicznego fanatyzmu, lecz z przywiązania do potęgi państwa, Beria był wzorowym i utalentowanym sługą radzieckiego państwa, dalece przewyższającym wszystkich karłów, którzy przyszli po nim. W spojrzeniu tym Beria to przede wszystkim gosudarstwiennik – radziecki patriota – i „państwowiec” – człowiek organów, reformator, bo jako czekista lepiej poinformowany niż jego koledzy z Biura Politycznego. Rzeczywiście, Beria wydawał się przydatnym znaleziskiem dla rosyjskich „państwowców”, protoputinowców i putinowców – człowiekiem twardej ręki, równie skutecznym jak Stalin, ale najwidoczniej pozbawionym jego ideologicznych klapek na oczy, kimś w rodzaju radzieckiego Pinocheta, mogącym służyć jako przykładna postać w trudnym postkomunistycznym okresie przejściowym.

Postać Berii, ofiary Chruszczowa, skupiła wokół siebie wszystkich krytycznie oceniających chruszczowowską politykę. Ale i tu napotykamy jeszcze przeciwne tendencje w rosyjskiej historiografii, bo w obozie krytyków Chruszczowa odnajdujemy tych, którzy nie wybaczyli Nikicie Chruszczowowi, że strącił z piedestału Stalina, zadając fatalny cios radzieckiemu państwu, tych, którzy zarzucają Chruszczowowi, że swoją nieskładną i nieinteligentną polityką uruchomił kryzys ustroju, i wreszcie tych, którzy – przeciwnie – ganią go za to, że nie poszedł wystarczająco daleko. Paradoksalnie obie kategorie krytyków Chruszczowa mogą się odwoływać do postaci Berii.

Tak oto niepopularność epoki Chruszczowa pod koniec lat Gorbaczowa i Jelcyna wyraziła się odrzuceniem chruszczowowskiej historiografii, z korzyścią dla wizerunku Berii. Pytanie tylko, czy ta zmiana przyniosła korzyść prawdzie historycznej. Na pewno udostępniła ona nowe dokumenty archiwalne, z czego historyk może się tylko cieszyć. „Czekistowska” wizja Berii ukrywa jednak dwuznaczność tej postaci, pozbywając się kłopotliwych pytań z równie nieskrępowaną swobodą, jak robiła to interpretacja chruszczowowska.

W chwili obecnej istnieje w Rosji niemała liczba biografii Berii o bardzo nierównej wartości. Wszystkie obciążone są stronniczością w punkcie wyjścia. Jedni autorzy sytuują się w nurcie historiografii chruszczowowskiej i odmalowują Berię jako skrytego i sadystycznego potwora zajętego jedynie snuciem złowieszczych intryg. Jako przykład takiego podejścia wspomnijmy Berię A. Antonowa-Owsiejenki, opublikowaną w 1999 r., która roi się od ocen przybliżonych, nieudowodnionych twierdzeń i rozmaitych pomówień. Inni ujawniają wadę odwrotną – apologetyczna skłonność prowadzi ich do ukrywania zbrodniczych czynów Berii1. Przede wszystkim jednak, pragnąc zrobić z Berii „genialnego menedżera” w służbie rosyjskiego państwa2, autorzy ci pomijają polityczny wizerunek Berii w równym stopniu jak ci, którzy go diabolizują.

Wersja Berii jako „proto-Pinocheta”, w której odnajdywali się antykomunistyczni „państwowcy” rosyjscy, jelcynowscy „demokraci”, zwolennicy silnej władzy oraz adepci „demokracji sterowanej” na Putinowską modłę, nie przyjęła się mimo pozornie sprzyjających okoliczności. Tu dochodzimy do innej strony postaci Berii w rosyjskiej historiografii, strony o zasadniczym znaczeniu, choć najczęściej niewspominanej, z wyjątkiem jej folklorystycznych przejawów w niezliczonych wyczynach miłosnych. Beria był Gruzinem i duży obszar jego polityki nie mieścił się w wizji imperialnej Wielkiej Rosji, uwolnionej wprawdzie od komunizmu, ale nadal scentralizowanej i zdominowanej przez Moskwę. Ze wszystkich reform podjętych przez Berię właśnie reformę imperium historycy rosyjscy przywołują najmniej. Tymczasem, jak zobaczymy, właśnie w polityce narodowej znajdujemy klucz do jego projektu z 1953 r. Jednak ten aspekt jego polityki jest systematycznie niedoceniany przez rosyjskich historyków.

 

Jak odnaleźć prawdę historyczną w tym gąszczu nieskładnych wyobrażeń, legend i urojeń, gdy samo otwarcie archiwów jest trybutariuszem „społecznych zamówień” chwili? Skądinąd w jednym z opracowań ostatnio poświęconych Stalinowi rosyjscy historycy Żores i Roj Miedwiediew przestrzegają przed nadmiernym optymizmem dotyczącym archiwów okresu stalinowskiego. Przypominają, że wiele dokumentów zostało zniszczonych, że znaczna ilość ważnych decyzji pozostała ustna, nigdzie niezapisana, a nawet że niektóre dokumenty zostały sfałszowane3. W przypadku Berii jest to jeszcze bardziej prawdziwe. Cały obszar jego polityki prowadzonej z wykorzystaniem sieci osobistych agentów czy za pośrednictwem bliskich pozostanie na zawsze nieznany. Dokumenty zatytułowane „Propozycje NKWD” są często jedynie formalnym ujęciem ustnych instrukcji Stalina. Dlatego bardzo trudno jest zidentyfikować własne inicjatywy Berii za życia Stalina.

A przecież Beria nie improwizował swojej polityki reform wiosną 1953 r. Wydaje się, że jego zamierzenie dojrzewało od dawna. Należało więc posuwać się wstecz. Było to ciężkie zadanie, bo próbować przeciwstawić się polityce Stalina było nieskończenie trudniej i ryzykowniej, niż spiskować przeciw Hitlerowi. „Sowietolog” czytający historię niemieckiego ruchu oporu przeciw Hitlerowi może jedynie zdumiewać się otwartością, z jaką wypowiadali się między sobą przeciwnicy Hitlera, łatwością, z jaką się przemieszczali i spotykali z Brytyjczykami czy Amerykanami, czy wreszcie gniazdami opozycji w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i wojsku.

W ZSRR doby stalinowskiej wszystko to było nie do pomyślenia. Beria nie mógł zaufać nikomu. Nawet w rodzinie wszelka dyskusja mająca związek z jego działalnością w NKWD był zabroniona4. Aż do lat 1949–1950 ukrywał przed synem antagonizm wzbierający między nim a Stalinem. Beria musiał poruszać się krętymi ścieżkami, kryć się za osobami trzecimi, nieświadomymi jego rzeczywistych celów, stosować strategie wielostopniowe, obliczone na kilka posunięć naprzód, przesuwać na swojej szachownicy fanatyków i głupców, karierowiczów i zdemoralizowanych, kobiety fatalne i naciągaczy, prostaków i intelektualistów, morderców i akademików. Usuwał świadków, którzy mogli stać się niebezpieczni. Występował z inicjatywami, uzasadniając je w języku i argumentami, które były do przyjęcia przez Stalina i kolegów. Wszystko to rzuca nieprzeniknioną zasłonę na jego prawdziwe intencje. W żadnym wypadku nie możemy brać dosłownie pretekstów przywoływanych w celu urzeczywistnienia reform, których chciał Beria – argumenty ekonomicznej wydajności kryją często zamiary polityczne, wysuwane cele są często przeciwne do rzeczywiście przyświecających dążeniu.

Pokusa spekulacji jest oczywiście silna i nie zawsze zdołamy się jej oprzeć. Jednak badając sposoby postępowania stosowane przez Berię, rozszyfrowując jego argumentację i śledząc działania powiązanych z nim ludzi, rozróżnia się w końcu jego modus operandi. Tak jak Sherlock Holmes wyławiał ślad doktora Moriarty spod warstwy pozornie przypadkowych wydarzeń, tak owa mrówcza praca pozwoli nam rozpoznać piętno Berii na inicjatywach ukrytych za gęstą zasłoną dymną biurokracji. Na szczęście Beria lubił powtarzać rozwiązania taktyczne, które przyniosły mu powodzenie, i to powtarzanie je ujawnia. Na szczęście też archiwa poradzieckich republik otworzyły się, pozwalając częściowo obejść zaciemnienie nałożone przez Moskwę na niektóre aspekty sprawy Berii.

Ale jak to często w historii bywa, u kresu tego długiego dochodzenia będziemy mieć świadomość, że za naszą sprawą tajemnica pojawiła się jedynie w innym miejscu. Ostateczna motywacja Berii pozostaje niejasna. Ambicja i miłość własna należały bez wątpienia do jego głównych namiętności. Beria źle znosił fakt, że był nieznanym „drugim” po marszałku Stalinie, gorliwym służącym do poufnych zadań – „naszym Himmlerem”, jak nazwał go Stalin w rozmowie z Rooseveltem. Ale ambicja nie wyjaśnia wszystkiego. Beria ryzykował i w końcu zapłacił życiem – nie za swoje zbrodnie, lecz za próby zreformowania nieludzkiego systemu.

W przeciwieństwie do przeciwników Hitlera moralna odraza do komunistycznej tyranii nie odegrała decydującej roli w jego politycznej ewolucji. Odnosi się raczej wrażenie, że jego sprzeciw wobec reżimu komunistycznego był buntem rozumu. Beria ciągle chciał złagodzić najbardziej oczywiste absurdy systemu, który nieuchronnie kroczył od niepowodzenia do niepowodzenia. Był wściekły, gdy musiał stosować rozwiązania urągające zdrowemu rozsądkowi. Kiedy Stalin umarł, sądził, iż może wreszcie podjąć głęboką reformę, mając całkowitą świadomość, że zachwieje reżimem. Nie starczyło mu czasu, żeby swoje przedsięwzięcie doprowadzić do końca. Gdy po upadku został okryty niesławą – zwłaszcza z powodu politycznego projektu, jaki sobie założył, a którego jego koledzy nie rozumieli, ale zwęszyli w nim ryzyko dla swojej władzy – niewiele brakowało, by przeszedł do historii w karykaturalnej postaci, jaką mu nadali zwycięscy rywale. Jego proces w grudniu 1953 r. zorganizowano na stalinowską modłę. Naszą ambicją jest dorzucenie uzupełniających dokumentów do akt Berii, aby osąd historii był wobec niego bardziej obiektywny.

1 Najlepszą próbką tej „historiografii” jest dzieło Jeleny Prudnikowej, Beria, poslednij rycar Stalina (Beria, ostatni rycerz Stalina), Sankt-Petersburg, Newa 2006. W jej rozumieniu „Beria i Stalin nie byli w służbie narodu, lecz Imperium. Wielkiego Imperium Rosyjskiego, zmartwychwstałego po 1917 roku”, s. 402. Wymieńmy też Andrieja Toptygina, Neizvestnyj Beria, Moskwa, Olma-Press, 2002; autor ten usprawiedliwia masakrę w Katyniu i znajduje wiele wytłumaczeń dla deportacji kaukaskich narodów.

2 Zob. wydaną ostatnio książkę Siergieja Kriemlowa, Beria, lučšij menedžer XX veka (Beria, najlepszy menedżer XX wieku), Moskwa, Eksmo 2008.

3 Roj Miedwiediew, Żores Miedwiediew, Nieznany Stalin, Katowice, Videograf II 2006.

4 A. Pirozkova, Ekaterina Pavlovna Peškova, „Oktjabr”, nr 7, 2003, s. 180.

CZĘŚĆ PIERWSZA

BŁYSKAWICZNY AWANS

1

Kaukaski Rastignac5

Słabość, lenistwo i głupota są jedynymi rzeczami, które można zakwalifikować jako wady. Wszystko inne jest cnotą pod nieobecność wspomnianych wyżej wad. Jeśli człowiek jest silny duchem, czynny, inteligentny (lub zdolny), to jest to człowiek dobry, jakiekolwiek byłyby jego inne „wady”6.

[STALIN]

Między demagogiem a zbójem istnieje bliskie podobieństwo: obaj są przywódcami bandy i każdy z nich potrzebuje okazji do stworzenia swojej bandy7.

[HIPPOLYTE TAINE]

Strona widzialna

Beria urodził się 29 marca 1899 r. w megrelskiej wiosce Mercheuli, niedaleko Suchumi w Abchazji. Matka, Marta Dżakeli, wyszła po raz drugi za mąż za jego ojca, mając z pierwszego małżeństwa syna i córkę. W drugim małżeństwie wydała na świat małego Ławrientija i córeczkę, która po przejściu wietrznej ospy stała się głuchoniema. Pawle Beria był biednym wieśniakiem, podczas gdy Marta, jeśli wierzyć słowom Sergo Berii, „pochodziła z głównej linii książąt Dżakeli, świetnego rodu z IX wieku”8, który panował w południowej Gruzji od XII do XVII w.

Od piętnastego roku życia młody chłopiec podejmował się różnych drobnych prac, aby pomóc rodzicom w opłacaniu lekarstw dla córki. Rodzice pokładali wielkie nadzieje w młodym Ławrientiju i wypruwali sobie żyły, żeby sfinansować jego naukę. Zresztą całe Mercheuli składało się, aby pomagać rodzinie, tak dumni byli wieśniacy ze swojego młodego ziomka, który zdążył już zabłysnąć.

W 1915 r. młodzieniec zapisał się na politechnikę w Baku. Chciał zostać architektem. Chwytał się różnych sposobów, aby przeżyć, prawdopodobnie cierpiąc z powodu swojego skromnego pochodzenia, braku pieniędzy i pogardy, jaką niektórzy rosyjscy wykładowcy żywili dla Gruzinów. W tym czasie „jego zaradność stała się legendarna”, dawał bowiem lekcje francuskiego synom ormiańskich kupców, nie umiejąc ani słowa po francusku9. Z owych lat studiów zachowa upodobanie do nauki i techniki, które później pozwoli mu stać się zdolnym organizatorem radzieckiego kompleksu przemysłowo-zbrojeniowego.

Jak większość kolegów, Beria wstąpił do uczelnianego kółka socjaldemokratycznego i został jego skarbnikiem. Po rewolucji lutowej, w czerwcu 1917 r., został wysłany na front rumuński. Po załamaniu się rosyjskiego frontu znalazł się ponownie w Baku i klepiąc biedę, był gotów stanąć w szeregach każdej władzy, jaka panowała w danej chwili. Później utrzymywał, że wstąpił do partii bolszewików w marcu 1917 r., ale jego przynależność do partii jest poświadczona dokumentami dopiero od grudnia 1919 r. Podczas zawieruchy lat 1918–1920 starał się niewątpliwie być po trosze w każdym z obozów, oddając przysługi bolszewikom bakijskiej komuny, istniejącej od kwietnia do sierpnia 1918 r. Ormiański bolszewik Anastas Mikojan zlecił mu zwalczanie tureckich sieci informacyjnych i wtedy właśnie zrodziła się jego pasja do wywiadu. Potem, w 1919 r., w czasie angielskiej okupacji Baku, wyróżnił się w służbie kontrwywiadu Musawatu, azerbejdżańskiej partii niepodległościowej, na której opierali się Anglicy. Później Beria nie zaprzeczy swojemu przejściu do tej azerskiej służby, ale będzie utrzymywał, że znalazł się w niej z rozkazu partii bolszewików. I tak w swoim kwestionariuszu osobowym, wypełnionym 10 lutego 1922 r., Beria podał, że przed wstąpieniem do CzeKa w Baku „kierował komórką i prowadził dezinformację”10. Pod koniec grudnia 1919 r. napisał podanie o zwolnienie ze służby kontrwywiadu Musawatu11, ale pracował w niej dalej do marca 1920 r. Następnie postarał się o delegowanie go do komórki partyjnej Politechniki w Baku12.

W kwietniu 1920 r. Armia Czerwona zajęła Azerbejdżan i Beria stał się bolszewickim agentem. Wysłany jako kurier do Gruzji, był dwukrotnie aresztowany, w kwietniu i maju 1920 r. Podczas pobytu w więzieniu w Kutaisi w czerwcu i lipcu poznał piękną Ninę Gegeczkori, swoją przyszłą żonę, która odwiedzała aresztowanego wuja, towarzysza z celi Berii. W sierpniu uwięzieni bolszewicy zostali wypędzeni do Baku po strajku głodowym, w którym Beria nie brał udziału. Ciekawe, że nie rozstrzelano go, choć przyznał się, że był bolszewickim szpiegiem. Była to inna, cienista strona jego biografii – przeciwnicy Berii byli przekonani, że ocalił życie, ponieważ w swoim czasie dał się zwerbować gruzińskim mienszewikom, którzy wysłali go do Baku jako swojego agenta13.

W Baku zawarł trwałą przyjaźń z Mir Dżafarem Bagirowem, który twierdził, że do partii bolszewików wstąpił w marcu 1917 r., ale w rzeczywistości był prawą ręką komisarza mianowanego przez Rząd Tymczasowy w tym regionie. Od jesieni 1917 r. Bagirow kierował bandą rozbójników wyposażoną w broń zabraną rozbitym rosyjskim oddziałom, a w swojej upiększonej oficjalnej biografii podawał nawet, że utworzył oddział partyzancki do walki o wyzwolenie chłopów. Potem dołączył do oddziału Dasznaku – ormiańskiej partii narodowej – w Amazasp, gdzie jak utrzymywał później, znalazł się w ramach bolszewickiej infiltracji. Brał udział w masakrach Azerów w maju 1918 r., następnie został aresztowany przez bolszewika Lewana Gogoberidzego i osadzony w więzieniu. Zwolniony w niewyjaśnionych okolicznościach, wstąpił do Armii Czerwonej, został komisarzem politycznym, a w lutym 1921 r. został awansowany na naczelnika CzeKa Azerbejdżanu.

Dwaj młodzi ludzie mieli powody, aby działać wspólnie. W czasach zamętu obaj postawili w swoim czasie na złego konia. Obaj pomagali sobie wzajemnie ukryć kompromitujące epizody z ich przeszłości14. Dzięki patronatowi Bagirowa Berii powierzono „Komisję do spraw wywłaszczenia burżuazji i poprawy poziomu życia robotników” przy azerbejdżańskiej CzeKa. To pożądane stanowisko zapewniało mu znaczne wpływy, bo pozwalało kontrolować zasoby skonfiskowane ofiarom terroru15.

 

Beria wrócił na studia i w lutym 1921 r. otrzymał stypendium, ale Bagirow spowodował, że mianowano go naczelnikiem Tajnego Wydziału Operacyjnego CzeKa Azerbejdżanu, zajmującego się wywiadem i walką z opozycją. Beria nie sprawił zawodu – wyróżnił się w likwidacji Partii Socjalistów-Rewolucjonistów (eserów) Azerbejdżanu, otrzymując w nagrodę złoty zegarek16. Dwaj mężczyźni wzajemnie się kryli. W grudniu 1921 r. Bagirow pomógł Berii wywinąć się z czystki. Ponieważ jego protegowany był w Baku „spalony”, załatwił mu przeniesienie do CzeKa Gruzji.

W tym samym roku Beria poślubił Ninę Gegeczkori. Niewątpliwie urzekła go swoją niepospolitą urodą, ale w oczach młodego człowieka z ambicjami miała też inne zalety. Była szlachcianką, pochodziła ze znakomitego megrelskiego rodu Czikowani i zdobyła średnie wykształcenie w liceum dla szlachetnie urodzonych panien w Kutaisi. Jednak przede wszystkim jej wuj, Sasza Gegeczkori, był przewodniczącym Komitetu Rewolucyjnego w Tbilisi – zanim został komisarzem ludowym do spraw wewnętrznych Gruzji – a inny z jej wujów, Jewgienij Gegeczkori, był natomiast ministrem spraw zagranicznych niepodległej Gruzji, który potem musiał znaleźć schronienie we Francji. Młody Beria zapewnił sobie mądrze wybranym związkiem protekcję w każdym z obozów. W 1921 r. los bolszewickiego reżimu na Kaukazie był jeszcze bardzo niepewny. Roztropny Beria był wysoko ustosunkowany po obu stronach.

Czekistowskie początki

W listopadzie 1922 r. Beria został mianowany naczelnikiem Tajnego Wydziału Politycznego gruzińskiego GPU – GPU właśnie zastąpiło CzeKa – prawdopodobnie z polecenia Bagirowa i Sergo Ordżonikidzego. Przypomnijmy, że 8 kwietnia 1920 r. zastępca Stalina, Ordżonikidze, otrzymał zadanie koordynowania polityki bolszewickiej na Zakaukaziu, stając na czele Kawbiura, sztabu generalnego bolszewików kierującego komunizacją Kaukazu, a jego pomocnikiem został Siergiej Kirow. Sergo Beria twierdzi, że na początku kariera jego ojca przebiegała pod opieką tych dwóch ludzi: „Ordżonikidze rozmawiał o moim ojcu ze Stalinem, gdyż uważał go po trosze za swojego ucznia”17.

Stanowisko powierzone Berii w ten sposób było bardzo niepewne – należało uporać się z chronicznym miejscowym bandytyzmem, przywracając porządek publiczny. Przede wszystkim jednak sytuacja polityczna była bardzo złożona. W latach 1922–1923 jednym z głównych zadań wyznaczonych GPU była likwidacja mienszewików18. Tymczasem tamtejsza socjaldemokracja była ruchem masowym, o wiele mniej naznaczonym rozłamami i sporami niż socjaldemokracja rosyjska. Dominowali w nim mienszewicy, do tego stopnia, że Kaukaz nie wysłał ani jednego deputowanego bolszewickiego do Dumy19. W lutym–marcu 1921 r. Armia Czerwona zajęła Gruzję i odsunęła od władzy mienszewików i inne partie, które nawykłe do konspiracji, wróciły do podziemia. Podporządkowanie Gruzji zapowiadało się więc jako niełatwe przedsięwzięcie i bolszewiccy przywódcy potrzebowali silnych ludzi do jego realizacji.

Poza tym, w obliczu silnej pozycji mienszewików, gruzińska partia bolszewików była bardzo podzielona. Przeważał w niej nurt „odchylenia narodowego”, który wykrystalizował się w latach 1921–1922 w momencie utworzenia Federacji Zakaukaskiej, potrzebnej bolszewikom do rozmycia silnego nacjonalizmu państw południowego Kaukazu. Nurt ten dzielił się z kolei na dwie tendencje: odchylenie prawicowe pod wodzą Budu Mdiwaniego i Kote Cincadzego, a następnie Filipa Macharadzego20, przeciwników Federacji Zakaukaskiej, oraz odchylenie „skrajnie prawicowe”, którego rzecznik Tengiz Żgenti domagał się pełnej niepodległości Gruzji, wycofania Armii Czerwonej oraz uwolnienia mienszewików i członków innych „kontrrewolucyjnych” partii. Krótko mówiąc, jak ubolewano w owym czasie w notatce GPU,

na gruzińskiej wsi i nie tylko na wsi nie ma wyraźnej różnicy między bolszewikami i antybolszewikami. W naszych gruzińskich warunkach nie stwierdza się owej świętej nienawiści do burżuazji i mienszewików, do której ciągle odwoływał się tow. Lenin21.

W 1922 r. przedstawiciele „odchylenia narodowego”, tocząc wojnę z centralizatorskim klanem pod kierownictwem Stalina, Ordżonikidzego i Dzierżyńskiego, otrzymali wsparcie ze strony Lenina. Ponieważ choroba uniemożliwiała Leninowi działanie, zwrócili się w 1923 r. do Trockiego, chcąc sprzymierzyć się z nim przeciw Stalinowi22.

Opór gruzińskich komunistów wobec Federacji Zakaukaskiej, gdzie znaczne wpływy posiadała Armenia, miał swój odpowiednik na płaszczyźnie GPU – gruzińskie GPU było na noże z GPU Zakaukazia, któremu od wiosny 1924 r. przestało przesyłać opracowania zbiorcze. Ponieważ siedziby obu rywalizujących organizacji znajdowały się w Tbilisi, starcie zakaukaskiego GPU z jego gruzińską filią było tak ostre, że Epifan Kwantaliani i Beria, naczelnicy gruzińskiego GPU, zwrócili się w notatce z 7 maja 1924 r. o rozjemstwo Ordżonikidzego i Jagody, zastępcy Dzierżyńskiego. Skarżyli się, że zakaukaskie GPU podbierało gruzińskiemu GPU agentów i informatorów. Domagali się przy tym wyłączności operacyjnej w Gruzji, w tym także w działalności kontrwywiadowczej, w celu uniknięcia „niezdrowego paralelizmu”. Tymczasem Moskwa zarządziła połączenie obu organizacji, co zostało bardzo źle przyjęte przez gruzińskich czekistów23. W takich to delikatnych okolicznościach młodemu Ławrientijowi przyszło zdobywać pierwsze doświadczenia bojowe. Wykorzystał wspomniany antagonizm z zakaukaską CzeKa do stworzenia zwartej ekipy, związanej z nim osobistą lojalnością – większość bliskich współpracowników, których zabierze ze sobą do Moskwy w 1938 r. i którzy staną przed plutonem egzekucyjnym w grudniu 1953 r., to ludzie poznani przez Berię w latach 1922–1923, choćby w Baku, jak Władimir Diekanozow. Wsiewołod Mierkułow, jeden z zastępców Berii, wspominał w lipcu 1953 r.:

W kręgu najbliższych współpracowników Beria potrafił okazać się przystępny, miły, ujmujący [...]. Ale w stosunku do piastujących oficjalne stanowiska, do przełożonych, jego zachowanie było zupełnie inne. Próbował ich lekko dyskredytować wobec podwładnych, wyrażając się o nich z sarkazmem lub grubiańsko wyzywając [...].

Beria nie przepuścił żadnej okazji do wykpiwania dokumentów wydawanych przez zakaukaskie GPU24. Sam Mierkułow został przez niego pozyskany w oryginalny sposób. Należał do utworzonej w Tyflisie w 1918 r. antybolszewickiej organizacji, której celem było stworzenie demokratycznej Rosji w jej dawnych granicach. Został przyuważony przez CzeKa i zatrzymany. Beria wezwał go na przesłuchanie. Pod wrażeniem jego zdolności zaproponował mu współpracę. Mierkułow zgodził się za aprobatą przywódcy swojej organizacji25.

Uciekinier z NKWD, Aleksander Orłow, który około 1925 r. przebywał w Gruzji, pozostawił żywy wizerunek młodego Berii, jakiego dobrze znał:

Widywałem go często i byłem pod wrażeniem niektórych jego przymiotów. Był to człowiek bardzo inteligentny. Zdolny do wytężonej pracy, bardzo ciekaw innych ludzi, uwielbiający plotki i intrygę. Spędzał czas, wtykając nos w sprawy innych, zarówno swoich kolegów, jak i nieprzyjaciół26.

Beria szukał tym bardziej jego towarzystwa, że Orłow był kuzynem Zinowija Kacnelsona, kierownika OGPU Zakaukazia, i mógł mu oddać usługi. Początkujący czekista odczuwał bowiem frustrację, doskonale świadom braków stojących na przeszkodzie jego awansowi: nie brał udziału w wojnie domowej, jego rewolucyjny rodowód był wątpliwy, tkwił na prowincjonalnym stanowisku, niezauważany przez wielkich w Moskwie. Widoki na awans były mizerne – Stalin zupełnie nie ufał Gruzinom, ponieważ myślał, że w przypadku buntu mogliby sympatyzować z powstańcami. Na czele zakaukaskiego GPU wolał widzieć Rosjanina lub jakiegoś nie-Gruzina.

Według Orłowa Beria bardzo źle znosił tę sytuację. Nie potrzebował jednak wiele czasu, żeby zrozumieć, że owe braki mogą stać się atutami. Najpierw zbliżył się do swojego gruzińskiego ziomka Ordżonikidzego, bliskiego współpracownika Stalina, który okazywał żywe zainteresowanie swoim kaukaskim lennem. Młody Beria nie omieszkał złożyć mu wizyty, ilekroć spędzał wakacje w Borżomi27, i raczył go plotkami o bolszewickich dygnitarzach regionu. Kiedy szczęśliwy przypadek podarował mu okazję, aby dać o sobie znać na wysokim szczeblu, skwapliwie z niej skorzystał: 23 stycznia 1924 r. zatelegrafował do Moskwy, że Trocki, przebywający właśnie na kuracji w Gruzji, nie weźmie udziału w uroczystościach pogrzebowych Lenina. Tego samego dnia polecił Jagodzie i Ordżonikidzemu przekazać Stalinowi telegram, w którym streszczał swoją rozmowę z Trockim, podkreślając, że ten wykluczał możliwość rozłamu w partii28. Notatka ta ujawnia wyczucie i talent Berii do manipulacji. Zorientowawszy się zapewne, do jakiego stopnia Stalin jest uczulony na Trockiego, Beria, relacjonując jego wypowiedzi, dawał odczuć swoją solidarność z blokiem kaukaskim w Biurze Politycznym, a przy tym przedstawiał Trockiego całkowicie bezstronnie na wypadek, gdyby Trocki zwyciężył w walce o sukcesję po Leninie.