Wojownicy. Nowa przepowiednia. ZmierzchTekst

Z serii: Wojownicy #11
Z serii: Nowa przepowiednia #5
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Tytuł oryginału: Twilight

Copyright © Working Partners Limited 2005

Series created by Working Partners Limited

Tłumaczenie © Wydawnictwo Nowa Baśń 2019

Wszystkie prawa zastrzeżone

Redaktor prowadząca: Marta Ziegler

Redakcja: Aleksandra Kubisiak

Konsultacja merytoryczna: Dominika Kuc

Projekt graficzny okładki: Jędrzej Chełmiński

Wszystkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być kopiowana i wykorzystywana w jakiejkolwiek formie bez zgody wydawcy i/lub właściciela praw autorskich.

Wydanie I

ISBN 978-83-65122-66-7


Wydawnictwo Nowa Baśń

ul. Czechowska 10, 60-447 Poznań

telefon 881 000 125

www.nowabasn.com

Specjalne podziękowania dla Cherith Baldry

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

KLANY

Klan Pioruna

PRZYWÓDCA

Ognista Gwiazda — płomiennorudy kocur

Zastępca

Szara Pręga — długowłosy szary pręgowany kocur

MEDYCZKA

(kocur lub kotka, którzy po-siedli zdolność leczenia)

Rozżarzona Skóra — ciemnoszara kotka; uczennica: Liściasta Sadzawka

WOJOWNICY

(koty i kotki bez młodych)

Zakurzona Skóra — ciemnobrązowy pręgowany kocur

Piaskowa Burza — jasnoruda kotka

Obłoczny Ogon — długowłosy biały kocur

Paprociowe Futro — złocistobrązowy pręgowany kocur; uczennica: Biała Łapa

Ciernisty Pazur — złocistobrązowy pręgowany kocur

Jasne Serce — biała kotka w rude łaty

Jeżynowy Pazur — ciemnobrązowy pręgowany kocur o bursztynowych oczach

Jesionowe Futro — bladoszary kocur (w ciemniejsze cętki) o ciemnoniebieskich oczach

Szczawiowy Ogon — szylkretowo-biała kotka o bursztynowych oczach

Wiewiórczy Lot — ciemnoruda kotka o zielonych oczach

Pajęcza Noga — czarny kocur o długich łapach, brązowym brzuchu i bursztynowych oczach

UCZNIOWIE

(koty, które skończyły sześć księżyców, szkolące się na wojowników)

Liściasta Sadzawka — jasnobrązowa pręgowana kotka o bursztynowych oczach

Biała Łapa — biała kotka o zielonych oczach

KARMICIELKI

(kotki oczekujące młodych lub opiekujące się nimi)

Paprotkowa Chmura — jasnoszara kotka (w ciemniejsze cętki) o zielonych oczach, matka kociaków Zakurzonej Skóry

STARSZYZNA

(byli wojownicy i karmicielki)

Złoty Kwiat — jasnoruda kotka

Długi Ogon — jasny kocur w czarne pręgi; wcześnie dołączył do starszych z powodu osłabienia wzroku

Mysie Futro — drobna, ciemnobrązowa kotka

Klan Cienia

PRZYWÓDCA

Czarna Gwiazda — duży biały kocur o wielkich czarnych łapach

ZASTĘPCZYNI

Rdzawe Futro — ciemnoruda kotka

MEDYK

Mała Chmura — bardzo drobny pręgowany kocur

WOJOWNICY

Dębowe Futro — mały brązowy kocur

Cedrowe Serce — ciemnoszary kocur

Jarzębinowy Pazur — rudy kocur; uczeń: Szponiasta Łapa

Brunatna Skóra — szylkretowa kotka o zielonych oczach

KARMICIELKI

Wysoki Mak — długonoga jasnobrązowa kotka

STARSZYZNA

Głaz — chudy szary kocur

Klan Wiatru

PRZYWÓDCA

Pojedyncza Gwiazda — brązowy pręgowany kocur

ZASTĘPCZYNI

Jesionowa Stopa — szara kotka

MEDYK

Kaszlący Pysk — brązowy kocur o krótkim ogonie

WOJOWNICY

Rozdarte Ucho — pręgowany kocur

Pajęczynowa Stopa — ciemnoszary pręgowany kocur

Wronie Pióro — ciemnoszary kocur

Sowi Wąs — jasnobrązowy pręgowany kocur

Nocna Chmura — czarna kotka

Łasicze Futro — rudy kocur o białych łapach

KARMICIELKI

Biały Ogon — drobna biała kotka

STARSZYZNA

Poranny Kwiat — szylkretowa kocica

Sitowiowy Ogon — jasnobrązowy kocur

Klan Rzeki

PRZYWÓDCZYNI

Lamparcia Gwiazda — nietypowo nakrapiana złocista kocica

ZASTĘPCZYNI

Mglista Stopa — szara kotka o niebieskich oczach

MEDYCZKA

Ćmie Skrzydło — złocista nakrapiana kotka

WOJOWNICY

Czarny Pazur — kruczoczarny kocur, uczeń: Bukowa Łapa

Jastrzębi Mróz — ciemnobrązowy kocur o białym brzuchu i lodowato niebieskich oczach

Nornicowy Ząb — drobny brązowy pręgowany kocur

Jaskółczy Ogon — ciemna pręgowana kotka

Kamienny Strumień — szary kocur

Trzcinowy Wąs — czarny kocur; uczeń: Pluskająca Łapa

KARMICIELKI

Omszona Skóra — szylkretowa kotka o niebieskich oczach

Zaranny Kwiat — jasnoszara kotka

STARSZYZNA

Ciężki Krok — mocno zbudowany pręgowany kocur

Bluszczowy Ogon — brązowa pręgowana kotka

PLEMIĘ PŁYNĄCEJ WODY

Potok, w Którym Pływają Małe Ryby — brązowa pręgowana kotka

Burzowe Futro — ciemnoszary kocur o bursztynowych oczach

POZOSTAŁE ZWIERZĘTA

Dymek — muskularny szaro-biały kocur mieszkający w gospodarstwie w domostwie koni

Stokrotka — długowłosa kotka o kremowobrązowym futrze mieszkająca w domostwie koni

Nitka — drobna szaro-biała kotka mieszkająca w domostwie koni

Pestka — czarno-biały terier żyjący z Dwunożnymi nieopodal domostwa koni

Północ — borsuczyca wpatrująca się w gwiazdy, żyjąca niedaleko morza

Prolog

— Nie! Musiała zajść jakaś pomyłka! — Kotka siedząca nad wodą spojrzała w górę, a jej futro zalśniło w blasku księżyca. — Mam jeszcze tyle do zrobienia!

Kotka o szerokim pysku i błękitnoszarym futrze podeszła cicho brzegiem sadzawki; jej spojrzenie było pełne współczucia.

— Przykro mi — miauknęła. — Wiem, że oczekiwałaś jeszcze wielu księżyców ze swoimi pobratymcami, zanim przybędziesz do nas.

Kucająca kotka spojrzała w dół na wodę. Odbicie księżyca drżało w niej jak unoszący się liść, a powierzchnia sadzawki błyszczała w gwiezdnej poświacie rzucanej przez niezliczone lśniące sylwetki otaczające szeregiem kotlinę. Przez chwilę jedynym docierającym do nich dźwiękiem był odgłos wodospadu rozbijającego się o strome skały. Koty Klanu Gwiazdy czekały czujnie w ciszy, jak gdyby każdemu z nich udzielił się smutek kotki kucającej nad krawędzią wody.

— Służyłaś swojemu klanowi wierniej niż inne koty, którym dane było żyć znacznie dłużej — ciągnęła kotka o błękitnym futrze. — Musisz czuć się pokrzywdzona, że musiałaś opuścić go tak wcześnie.

Kucająca kotka spojrzała lśniącymi oczami na gwieździstą wojowniczkę.

— Błękitna Gwiazdo, wiem, że to nie twoja wina. Nie musisz mnie przepraszać.

Błękitna Gwiazda strzepnęła ogonem.

— Oczywiście, że muszę. Powinnaś wiedzieć, ile zawdzięcza ci twój klan.

— Wszystkie klany. — Czarno-biały kot o długim ogonie podniósł się i podszedł cicho wzdłuż krawędzi sadzawki, by stanąć obok Błękitnej Gwiazdy. — Klan Gwiazdy również. Nie znaleźlibyśmy nowego domu bez twojej pomocy. — Skłonił głowę na znak szacunku, a blask gwiazd na powierzchni sadzawki zamigotał.

Kucająca kotka zamrugała.

— Dziękuję ci, Wysoka Gwiazdo. Popełniłam kilka błędów, ale zawsze starałam się robić to, co uważałam za słuszne.

— Klan Gwiazdy nie oczekuje niczego więcej od swoich wojowników. — Chudy czarny kocur ruszył ku niemu po omszonych kamieniach. — Gdybyśmy mogli odmienić twe przeznaczenie, zrobilibyśmy to.

— Ale pamiętaj — ostrzegła Błękitna Gwiazda — nawet Klan Gwiazdy nie może zawrócić łap przeznaczenia, choćbyśmy bardzo tego chcieli.

Kotka znad skraju wody pokiwała głową.

— Rozumiem. I postaram się być odważna. Czy możecie mi powiedzieć, kiedy…

Błękitna Gwiazda potrząsnęła głową.

— Nie. Nawet my nie widzimy przyszłości tak wyraźnie. Lecz gdy nadejdzie czas, dowiesz się, a my będziemy na ciebie czekać.

 

Czwarta dusza wojownika podniosła się ze swojego miejsca dalej na zboczu i podeszła cicho do błyszczących szeregów Klanu Gwiazdy. Był to jasny pręgowany kot ze skrzywioną szczęką.

— Gdy klany będą snuć opowieści o wielkiej wędrówce, twoje imię zawsze będzie uhonorowane — obiecał.

— Dziękuję ci, Krzywa Gwiazdo — miauknęła kotka znad krawędzi wody.

Cała czwórka lśniących wojowników zebrała się dokoła; wszyscy czworo byli przywódcami klanów, gdy ich łapy stąpały po ziemi.

— Wiedz, że moc Klanu Gwiazdy będzie z tobą — miauknęła Błękitna Gwiazda. — Nie zostawimy cię, byś stawiła temu czoła samotnie.

Kotka podniosła wzrok i napotkała jej intensywne błękitne spojrzenie.

— Klan Gwiazdy nigdy mnie nie opuszczał.

— Mówisz tak, choć twoje życie było takie ciężkie? — W głosie Wysokiej Gwiazdy zabrzmiało zdziwienie.

— Oczywiście. — Oczy kotki zabłysły w świetle gwiazd. — Miałam przyjaciół we wszystkich klanach. Widziałam narodziny kociąt, żegnałam starszych odchodzących w ostatnią podróż do Srebrnej Skóry. Przebyłam długą wędrówkę do nowego domu klanów. Wierzcie mi, nie zmieniłabym żadnego przeżytego dnia. — Kotka zawahała się i spojrzała ponownie w dół na sadzawkę. — Wiem, że nie leży w waszej mocy dać mi więcej czasu, który mogłabym spędzić z moim klanem. Ale nic na to nie poradzę, że tego pragnę.

Błękitna Gwiazda zmrużyła oczy.

— Wszystkich nas boli, gdy młody kot zostaje wezwany, by dołączyć do Klanu Gwiazdy. Wiem, że służyłabyś wiernie swemu klanowi przez wiele kolejnych sezonów. — Jej głos zachrypł z żalu i kotka spojrzała na nią, wyciągając łapę w geście pocieszenia.

— Nie smuć się, Błękitna Gwiazdo. Wiem, że kto inny zadba o mój klan, gdy mnie zabraknie.

W kotlinie rozbrzmiał pomruk podziwu.

Błękitna Gwiazda pochyliła głowę nad kucającą kotkę, owiewając swoim zapachem jej futro, rozjaśnione blaskiem księżyca.

— Zawsze jesteśmy przy tobie — miauknęła.

Koty pochyliły się kolejno i zmieszane zapachy całej czwórki wypełniły powietrze wonią gwiazd, lodu i nocnego wiatru. Za nimi podążyli następni wojownicy — pełna wdzięku szylkretowa kotka, krzepki kocur w kolorze paproci, pręgowana kotka o futrze w srebrzyste pręgi — otaczając kotkę mocą i odwagą Klanu Gwiazdy.

Ich głosy podjęły cichy, smutny lament, który popłynął do gwiazd. Połyskujące sylwetki zaczęły blednąć jedna po drugiej, aż kotlina opustoszała zupełnie.

A gwiazdy oblały swym światłem samotnej kotki, siedzącej nieruchomo nad sadzawką.

Rozdział 1


— Niech wszystkie koty wystarczająco dorosłe, by polować samodzielnie, zgromadzą się pod Wysoką Półką na zebranie klanu.

Wiewiórczy Lot zbudziła się gwałtownie na dźwięk głosu przywódcy Klanu Pioruna, który rozbrzmiał w kamiennej kotlinie. Obłoczny Ogon przepychał się już przez cierniste gałęzie osłaniające legowisko wojowników. Jego partnerka, Jasne Serce, rozprostowała się na ich wysłanym mchem posłaniu i podążyła za nim.

— Czego Ognista Gwiazda może teraz chcieć? — wymamrotał Zakurzona Skóra, podciągając się sztywno na łapach i otrzepując resztki mchu z futra. Z irytacją strzepnął uszami i skoczył za swoimi pobratymcami.

Wiewiórczy Lot rozciągnęła szczęki w ziewnięciu, usiadła i przystąpiła do pobieżnej porannej toalety. Tego poranka Zakurzona Skóra był jeszcze bardziej niecierpliwy niż zazwyczaj; Wiewiórczy Lot widziała po jego niezręcznych ruchach, że rana, którą odniósł w starciu z Błotnistym Pazurem, wciąż go boli. Większość kotów Klanu Pioruna nadal nosiła na sobie ślady pazurów buntowników; Wiewiórczy Lot zapiekł bok i kotka przejechała po swojej ranie szybkimi, kojącymi ruchami języka.

Błotnisty Pazur był zastępcą przywódcy Klanu Wiatru do czasu, gdy klany dotarły na swoje nowe terytorium nad jeziorem. Poprzedni przywódca, Wysoka Gwiazda, zaledwie na kilka chwil przed śmiercią powołał Pojedynczego Wąsa, by zajął jego miejsce. Wściekły Błotnisty Pazur wzniecił rebelię przeciwko Pojedynczemu Wąsowi, zanim ten otrzymał od Klanu Gwiazdy dar dziewięciu żywotów. A Jastrzębi Mróz z Klanu Rzeki mu w tym pomógł. Wiewiórczy Lot ogarnął gniew, gdy przypomniała sobie, jak Jeżynowy Pazur ciągle nalegał, by ufać jego przyrodniemu bratu; nawet wtedy, gdy już wiedział, że Jastrzębi Mróz tkwi po szyję w zdradzieckich knowaniach Błotnistego Pazura.

Dzięki Klanie Gwiazdy — pomyślała Wiewiórczy Lot — że Klan Pioruna wykrył spisek w samą porę i dołączył do walki przeciwko Błotnistemu Pazurowi i jego poplecznikom. Klan Gwiazdy dowiódł, kto jest prawdziwym przywódcą — drzewo, w które uderzył piorun, zwaliło się na Błotnistego Pazura i zabiło go.

Wiewiórczy Lot polizała się po raz ostatni po ciemnorudym futrze, a potem prześlizgnęła się przez gałęzie i wyszła cicho na polanę. Zadrżała na zimnym powietrzu. Blade słońce pory nagich drzew ledwie przeświecało ponad drzewami dokoła kamiennej kotliny, gdzie Klan Pioruna osiadł na końcu swojej długiej podróży. Wiatr grzechotał nagimi gałęziami, ale w dole było bezwietrznie. Powietrze pachniało rześkością, a przymrozek wciąż przyozdabiał bielą trawę i krzewy. Jednak Wiewiórczy Lot wyczuwała już lekkie sygnały budzącej się roślinności, które podpowiadały jej, że pora nowych liści musi być tuż-tuż.

Zanurzając pazury w ziemi, przeciągnęła się porządnie. Jej ojciec, Ognista Gwiazda, siedział na Wysokiej Półce na zewnątrz swojego legowiska, mniej więcej w połowie wysokości urwiska. Jego płomiennorude futro lśniło w ukośnych promieniach słońca, a zielone oczy błyszczały dumnie, gdy przebiegał wzrokiem po swoim klanie. Wiewiórczy Lot odgadła, że nie patrzyłby z taką pewnością siebie, gdyby musiał ostrzec ich przed kolejnymi kłopotami.

Koty zgromadziły się na polanie. Mysie Futro i Złoty Kwiat wyłoniły się jedna po drugiej z legowiska starszyzny; Złoty Kwiat prowadziła za sobą ślepego Długiego Ogona; koniuszek jej ogona spoczywał na jego barku.

— Cześć! — Siostra Wiewiórczego Lotu, Liściasta Sadzawka, podeszła do niej cicho. Kotki zetknęły się nosami. — Jak tam twoje zadrapania? Chcesz więcej nagietka?

— Nie, nic mi nie będzie, dzięki. — Liściasta Sadzawka i jej mentorka, Rozżarzona Skóra, medyczka Klanu Pioruna, od czasu bitwy były nieustannie zajęte szukaniem odpowiednich ziół i leczeniem obrażeń wojowników. — Jest wiele kotów, które potrzebują go bardziej niż ja — dodała Wiewiórczy Lot.

Liściasta Sadzawka obwąchała zadrapania Wiewiórczego Lotu i z satysfakcją skinęła głową.

— Masz rację. Dobrze się goją.

Podekscytowany pisk dobiegł je ze żłobka. Potykając się o własne łapy, wyskoczył stamtąd Brzózek; wstał ze zmierzwionym jasnobrązowym futrem i zajął miejsce obok swego ojca, Zakurzonej Skóry. Jego matka, Paprotkowa Chmura, podeszła cicho, usiadła obok niego i pochyliła głowę, by wygładzić mu sierść.

Wiewiórczy Lot zamruczała z rozbawienia. Jej wzrok przeniósł się na tunel w ciernistej ścianie przy wejściu do obozu. Poczuła, że jej mięśnie się napinają. Wyglądało na to, że poranny patrol właśnie wrócił. Z tunelu wyłonił się Jeżynowy Pazur, za nim podążali Piaskowa Burza i Deszczowy Wąs.

— Co się stało? — zapytała Liściasta Sadzawka.

Wiewiórczy Lot stłumiła westchnienie. Ona i siostra były sobie zdecydowanie bliższe niż większość rodzeństw i zawsze wzajemnie świadome swoich uczuć.

— Chodzi o Jeżynowego Pazura — miauknęła niespiesznie. — Nie mogę w to uwierzyć, że nadal koleguje się z Jastrzębim Mrozem pomimo jego poparcia dla Błotnistego Pazura.

— Wiele kotów popierało Błotnistego Pazura — zauważyła Liściasta Sadzawka. — Zrobiły to, bo naprawdę wierzyły, że Pojedynczy Wąs nie będzie się nadawał do przewodzenia Klanowi Wiatru. Po upadku drzewa Jastrzębi Mróz przyznał się do błędu i do tego, że Błotnisty Pazur podstępnie namówił go do pomocy. Pojedynczy Wąs już mu przebaczył i wszystkie inne koty przeciwko którym walczył, także.

Wiewiórczy Lot machnęła gniewnie ogonem.

— Jastrzębi Mróz kłamał! Przez cały czas należał do spisku Błotnistego Pazura. Słyszałam, co powiedział Błotnisty Pazur, zanim umarł — Jastrzębi Mróz chciał się stać wystarczająco potężny, żeby przejąć Klan Rzeki.

Zatroskany wzrok Liściastej Sadzawki zdawał się przenikać futro Wiewiórczego Lotu.

— Nie masz na to żadnego dowodu, Wiewiórczy Locie. Czemu mielibyśmy wierzyć Błotnistemu Pazurowi, a nie Jastrzębiemu Mrozowi? Jesteś pewna, że nie oceniasz Jastrzębiego Mroza na podstawie tego, kim był jego ojciec?

Wiewiórczy Lot natychmiast rozwarła pysk, by zaprotestować, ale nie przyszło jej na myśl nic, co mogłaby powiedzieć.

— Pamiętaj, Tygrysia Gwiazda był również ojcem Jeżynowego Pazura — ciągnęła Liściasta Sadzawka. — To, że był mordercą i zdrajcą, nie oznacza, że jego synowie muszą iść w jego ślady. Nie ufam Jastrzębiemu Mrozowi bardziej niż ty, ale nie możemy bez żadnego dowodu zakładać, że jest tak zły, jak jego ojciec. A nawet jeśli Jastrzębi Mróz jest niebezpieczny, nie oznacza to, że Jeżynowy Pazur musi być jak on — lub jak Tygrysia Gwiazda.

Wiewiórczy Lot niespokojnie strzepnęła ogonem.

— Chyba masz rację. — Losy trzech pręgowanych kocurów były ze sobą splecione jak pędy jeżynowych zarośli i Wiewiórczy Lot zastanawiała się, czy któremuś z synów Tygrysiej Gwiazdy uda się kiedyś uwolnić od spuścizny zdradzieckiego ojca. — Po prostu… Jeżynowy Pazur nawet nie chce mnie wysłuchać! Bardziej obchodzi go Jastrzębi Mróz niż ja. Nie wiem, dlaczego słowa Jastrzębiego Mroza są dla niego ważniejsze od moich.

— Jastrzębi Mróz jest jego bratem — przypomniała Liściasta Sadzawka. Jej bursztynowe spojrzenie pełne było ciepła i współczucia. — Nie wydaje ci się, że powinnaś oceniać Jeżynowego Pazura na podstawie tego, co robi teraz, a nie tego, co zrobił jego ojciec — lub tego, co obawiasz się, że może zrobić w przyszłości?

— Myślisz, że jestem niesprawiedliwa? — zapytała Wiewiórczy Lot. W podróży do miejsca, w którym tonie słońce, dokąd wysłał ich Klan Gwiazdy, by dowiedzieli się o zagrożeniu czyhającym na wszystkie klany, powierzyła Jeżynowemu Pazurowi swoje życie. Jednak gdy tylko zauważyła, że rozwija się jego przyjaźń z przyrodnim bratem, Jastrzębim Mrozem, poczuła, że jej zaufanie wyparowuje jak rosa.

— Chyba zamartwiasz się bez powodu — odparła Liściasta Sadzawka.

— Wcale się nie zamartwiam. — Wiewiórczy Lot nie była w stanie przyznać się, nawet swojej siostrze, do bólu, który odczuwała na myśl o tym, co utraciła. — Martwię się o klan, to wszystko. Jeśli Jeżynowy Pazur chce odejść z Jastrzębim Mrozem, to nie mój interes — warknęła.

Liściasta Sadzawka położyła koniuszek ogona na karku siostry.

— Nie udawaj, że ci nie zależy — miauknęła. — Szczególnie przede mną.

Jej głos był łagodny, ale spojrzenie poważne.

— Cześć, Wiewiórczy Locie! — Jesionowe Futro dołączył do nich, zanim Wiewiórczy Lot zdążyła odpowiedzieć. Szary kocur dał jej znak ogonem. — Chodź, usiądź ze mną.

Wiewiórczy Lot podeszła cicho do jego boku i zauważyła, że jego ciemnoniebieskie oczy zalśniły, gdy się do niego zbliżyła. Liściasta Sadzawka podążyła za nimi i szybko ­liznęła siostrę po uchu.

— Postaraj się nie martwić — szepnęła. — Wszystko się ułoży.

Przywitała się przyjaźnie skinieniem głowy z Jesionowym Futrem, a potem podeszła do Rozżarzonej Skóry i usiadła obok niej pod Wysoką Półką.

Wiewiórczy Lot dostrzegła kątem oka Jeżynowego Pazura, który kierował się w jej stronę. Jego niepewne spojrzenie pociemniało, gdy usiadła obok Jesionowego Futra; zawrócił gwałtownie i dołączył do Paprociowego Futra i Szczawiowego Ogona. Wiewiórczy Lot poczuła łaskotanie pod sierścią, nie była jednak w stanie ocenić, czy jest to objaw ulgi, czy rozczarowania. Gdy Ognista Gwiazda zaczął mówić, wlepiła w niego spojrzenie, czując na swoim futrze palące bursztynowe spojrzenie Jeżynowego Pazura.

— Koty Klanu Pioruna, minęły trzy wschody słońca od bitwy z Błotnistym Pazurem — miauknął Ognista Gwiazda. — Dwóch martwych wojowników wciąż leży na zewnątrz naszego obozu. Teraz, gdy odpoczęliśmy, czas zwrócić ich ciała Klanowi Cienia.

Po skórze Wiewiórczego Lotu przebiegł dreszcz. Odkryła kamienną kotlinę wpadając do niej, gdy wraz z czterema innymi kotami po raz pierwszy badali las; miała przeogromne szczęście, że część urwiska, z której spadła, była na tyle niska, że upadek nie spowodował żadnych obrażeń. Jednak podczas bitwy dwa uciekające koty Klanu Cienia wbiegły na najwyższą krawędź przepaści i skręciły karki upadając na polanę.

 

— Myślisz, że Klan Cienia będzie chciał ich zabrać? — miauknął Obłoczny Ogon. — W końcu pomagali temu zdrajcy, Błotnistemu Pazurowi.

— To nie do nas należy ocena, czy te koty były lojalne wobec klanu, czy nie — ostrzegł Ognista Gwiazda. — Błotnisty Pazur nie był zwykłym zdrajcą. Nawet koty z innych klanów wierzyły, że jest prawdziwym przywódcą Klanu Wiatru.

Obłoczny Ogon strzepnął końcem ogona, najwidoczniej nieusatysfakcjonowany, jednak Wiewiórczy Lot zauważyła, że Jeżynowy Pazur skinął głową, jak gdyby pomyślał o Jastrzębim Mrozie.

— Poległe koty były wojownikami Klanu Cienia — ciągnął Ognista Gwiazda — a ich pobratymcy będą chcieli uczcić ich podróż do Klanu Gwiazdy. Patrol musi zabrać ich ciała do granicy z Klanem Cienia.

— Ja pójdę — zaoferował Ciernisty Pazur.

— Dziękuję. — Ognista Gwiazda skłonił głowę. — Paprociowe Futro, czy ty również pójdziesz i…

Zawahał się, rozglądając się uważnie po starszych wojownikach. Wiewiórczy Lot zdała sobie sprawę, że ta misja może być niebezpieczna. Mimo że jedynie kilka kotów Klanu Cienia zaangażowało się w walkę, ich przywódca, Czarna Gwiazda, może obwiniać Klan Pioruna o śmierć swoich wojowników i uznać to za powód do ataku.

— Zakurzona Skóro i Obłoczny Ogonie — zadecydował Ognista Gwiazda. — Zabierzcie ciała do granicy przy uschłym drzewie, odszukajcie patrol Klanu Cienia i powiedzcie im, co się stało. Ale nie szukajcie zwady. — Jego spojrzenie spoczęło na chwilę na Obłocznym Ogonie, jak gdyby obawiał się, że uparty biały wojownik może powiedzieć coś niewłaściwego. — Jeśli Klan Cienia będzie sprawiał wrażenie wrogo nastawionego, natychmiast się stamtąd wycofajcie.

Ciernisty Pazur podniósł się na łapy i przyzwał resztę patrolu machnięciem ogona. Skierowali się ku ciernistemu tunelowi. Ciała wojowników Klanu Cienia leżały tuż za obozem, schowane w gęstwinie jeżyn, gdzie były niedostępne dla lisów i innych padlinożerców.

Ognista Gwiazda poczekał, aż ustanie szmer gałęzi poruszonych przez wychodzący patrol, a potem kontynuował:

— Zeszłej nocy Pojedynczy Wąs miał podróżować do Księżycowej Sadzawki, by otrzymać dziewięć żywotów i nowe imię. Ale jego przywództwo nie będzie bezpieczne, dopóki nie zaakceptuje go każdy z jego pobratymców. Mam zamiar poprowadzić patrol do Klanu Wiatru, by to sprawdzić.

— To problem Klanu Wiatru! — zaoponowała Mysie Futro. — Wojownicy Klanu Pioruna już raz narazili swoje futra, pomagając Pojedynczemu Wąsowi. Czy nie zrobiliśmy wystarczająco dużo?

Wiewiórczy Lot, mimo że czuła kłucie w swoim zranionym boku, nie mogła się z tym zgodzić.

— Jeśli ryzykowaliśmy życie dla Pojedynczego Wąsa — polemizowała — czemu nie mielibyśmy sprawdzić, czy warto było się poświęcać?

Mysie Futro rzuciła jej gniewne spojrzenie, ale Ognista Gwiazda machnął ogonem, by powstrzymać kłótnię, zanim zdąży się rozwinąć.

Rozżarzona Skóra wstała.

— Ktokolwiek ma poprowadzić ten patrol, to nie będziesz ty, Ognista Gwiazdo. Wybiłeś w bitwie bark i musisz zostać w obozie, dopóki się nie wyleczysz.

Futro na karku Ognistej Gwiazdy zjeżyło się, lecz kocur natychmiast uspokoił się i skłonił głowę przed medyczką.

— Dobrze, Rozżarzona Skóro.

— Ja poprowadzę patrol. — Jeżynowy Pazur skoczył na łapy.

— Dziękuję ci, Jeżynowy Pazurze — miauknął Ognista Gwiazda. — Lepiej jednak, byś nie wchodził na terytorium Klanu Wiatru. Musimy im pokazać, że szanujemy ich granice. Poprowadź patrol wzdłuż granicy i zobacz, czy nie spotkasz tam któregoś z ich kotów.

Jeżynowy Pazur skinął głową.

— Nie martw się, Ognista Gwiazdo. Dopilnuję, żeby żaden z kotów nie przekroczył ich granicy.

Pajęcza Noga, siedzący po drugiej stronie Jesionowego Futra, prychnął.

— Zarozumiała kupa futra — wymamrotał. — Co on sobie wyobraża? Że jest zastępcą przywódcy klanu?

— Jeżynowy Pazur to dobry wojownik — miauknął Jesionowe Futro. — Nie ma nic złego w chęci, żeby zostać zastępcą.

— Poza tym, że Klan Pioruna już ma zastępcę — zauważył Pajęcza Noga.

— Ale Szarej Pręgi tu nie ma — odparł Jesionowe Futro. — I prędzej czy później Ognista Gwiazda będzie musiał zadecydować, jak długo ma zamiar na niego czekać.

Ostry cierń smutku ukłuł Wiewiórczy Lot. Dwunożni pojmali zastępcę przywódcy Klanu Pioruna tuż przed ucieczką klanu z dawnego leśnego domu; Wiewiórczy Lot wciąż pamiętała szok, którego doznała, patrząc, jak warczący, pokryty błotem potwór Dwunożnych zabiera ze sobą Szarą Pręgę. Żaden kot nie wiedział, co się z nim stało, jednak Ognista Gwiazda nie chciał uwierzyć, że Szara Pręga nie żyje, i powołać nowego zastępcy na jego miejsce.

Czy Jeżynowy Pazur naprawdę chce zostać zastępcą? — zastanawiała się Wiewiórczy Lot. Nie mogła oprzeć się myśli, że dokładnie tego samego chciał Tygrysia Gwiazda; wciąż pamiętała o tym, jak daleko żądny krwi pręgowany kocur był w stanie się posunąć, by zrealizować swoje ambicje.

Wróciła myślami do kotliny, gdy Ognista Gwiazda wywołał jej imię:

— Wiewiórczy Locie, możesz iść z Jeżynowym Pazurem do Klanu Wiatru. Wy również, Jesionowe Futro i Deszczowy Wąsie.

Wiewiórczy Lot nadstawiła uszu; przebieżka po lesie pomoże jej rozwiać dokuczliwe wspomnienia. Jesionowe Futro już stał na łapach, a jego ogon sterczał w górę.

— Chodźmy! — miauknęła Wiewiórczy Lot, przyskakując do Jeżynowego Pazura.

— Jeszcze nie — odparł miażdżąco Jeżynowy Pazur, przebiegając wzrokiem po niej i Jesionowym Futrze, jak gdyby ledwo ich znał. — Chcę uczestniczyć w zebraniu do końca.

Rzucając mu gniewne spojrzenie, Wiewiórczy Lot usiadła ponownie.

— Potrzebujemy też patroli myśliwskich — miauknął Ognista Gwiazda. — Piaskowa Burzo, czy mogłabyś je zorganizować?

— Oczywiście. — Piaskowa Burza spojrzała w górę ze swojego miejsca u podnóża urwiska. — Jest jednak jeszcze jedna rzecz, o której chcę powiedzieć, zanim zakończymy zebranie. — Urwała, a Ognista Gwiazda dał jej znak ogonem, by mówiła dalej. — Klan Pioruna ma obecnie tylko jednego ucznia. Trudno jest wypełnić wszystkie obowiązki.

Brat Szczawiowego Ogona, Okopcone Futro, strzepnął ogonem.

— Tak, mam dość noszenia mchu na posłania. To nie jest zadanie dla wojownika — narzekał. Był wojownikiem od niedawna i najwidoczniej miał nadzieję, że z nadaniem mu nowego imienia przez Ognistą Gwiazdę pozbędzie się obowiązków ucznia raz na zawsze.

— Nie masz racji — głos Ognistej Gwiazdy był stanowczy, gdy patrzył na młodego wojownika. — Nie możesz oczekiwać od jednego ucznia, że zrobi wszystko.

— Biała Łapa pada z łap — wtrąciła Mysie Futro. — Zasługuje na odrobinę pomocy.

Biała Łapa, jedyna uczennica, pochyliła głowę i zaszurała łapami po ziemi. Wiewiórczy Lot widziała, że kotka nie spodziewała się pochwały od brązowej starszej, której język był ostry jak jej pazury.

— Ja pomogę! — podskoczył z podekscytowaniem Brzózek. — Jestem już dość duży, żeby zostać uczniem!

— A właśnie, że nie — powiedziała mu łagodnie jego matka, Paprotkowa Chmura. — Nie przez kolejny księżyc.

— Obawiam się, że twoja matka ma rację, Brzózku — miauknął Ognista Gwiazda. — Ale nie martw się, twój czas nadejdzie. I wciąż będziesz miał sporo rzeczy do zrobienia. Piaskowa Burzo, czy tymczasem podzielisz obowiązki w taki sposób, żeby nikt nie został obarczony zbyt wieloma zadaniami?

Ruda kotka skłoniła głowę na znak zgody.

— Dobrze. Zadbam też, żeby Biała Łapa miała wystarczająco dużo czasu na trening ze swoim mentorem. I kolejna rzecz — dodała. — Ponieważ nie mamy uczniów do szkolenia, nie ćwiczymy technik walki tak jak kiedyś. Jeśli zdarzy się kolejna bitwa, możemy mieć problemy.

— Nie będzie kolejnej bitwy — miauknął Pajęcza Noga. — Błotnisty Pazur nie żyje, więc skąd miałoby nadejść zagrożenie?

— Właśnie, mamy wystarczająco dużo roboty — wymamrotał Okopcone Futro.

— Czyżby Błotnisty Pazur był jedynym kotem, który kiedykolwiek przysparzał nam kłopotów? — zapytała zjadliwie Mysie Futro. Pogardliwie zastrzygła wąsami. — Kiedy dożyjesz tak sędziwego wieku jak ja, przekonasz się, że zawsze jest jakieś zagrożenie.

— Dokładnie, Mysie Futro — miauknął Ognista Gwiazda. — Drogi czterech klanów znów się rozchodzą i prędzej czy później walka stanie się konieczna. Potrzebujemy kota, który będzie odpowiedzialny za utrzymanie naszych umiejętności bojowych na odpowiednim poziomie.

Jesionowe Futro już otwierał pysk, by zgłosić się na ochotnika, lecz zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, odezwał się Jeżynowy Pazur:

— Ja mogę się tym zająć, Ognista Gwiazdo.

Wiewiórczy Lot przeszedł dreszcz. W normalnej sytuacji zająłby się tym zastępca przywódcy klanu; wyglądało na to, że Jeżynowy Pazur naprawdę stara się zająć miejsce Szarej Pręgi.

— Od jutra mogę zacząć ćwiczenia, każdego ranka z dwoma lub trzema kotami — ciągnął pręgowany wojownik. — Jesionowe Futro, zacznę od ciebie i Pajęczej Nogi.

Jesionowe Futro zmrużył błękitne oczy.

— Ze schowanymi pazurami? — Jego spojrzenie napotkało wzrok Jeżynowego Pazura.

— Ze schowanymi pazurami, ale to wszystko. Nie jesteśmy bawiącymi się w walkę kociakami.

— Jesionowe Futro nigdy nie powiedział, że jesteśmy! — Wiewiórczy Lot podskoczyła, a futro zjeżyło się jej wzdłuż grzbietu. — Będę z tobą walczyć i przekonasz się jeszcze, czy się bawię!

Jeżynowy Pazur spojrzał na nią i zamrugał.

— Jestem przekonany, że Jesionowe Futro nie potrzebuje, żebyś toczyła walki w jego imieniu, Wiewiórczy Locie. Czemu nie dasz mu dojść do głosu?

Jesionowe Futro położył ogon na karku Wiewiórczego Lotu, lecz kotka zignorowała ostrzeżenie. Była zbyt rozwścieczona, by pamiętać, że znajduje się na zebraniu klanu. — Wydaje ci się, że jesteś taki wspaniały, Jeżynowy Pazurze…

— Wystarczy! — Ognista Gwiazda gniewnie machnął ogonem. Jego zielone spojrzenie spiorunowało Wiewiórczy Lot; zawstydzona kotka usiadła z powrotem na swoim miejscu.