Wojownicy. Nowa przepowiednia. Blask gwiazdTekst

Z serii: Wojownicy #10
Z serii: Nowa przepowiednia #4
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Tytuł oryginału: Starlight

Text and series concept © Working Partners Limited 2006

Tłumaczenie © Wydawnictwo Nowa Baśń 2019

Wszystkie prawa zastrzeżone

Redaktor prowadząca: Marta Ziegler

Redakcja: Aleksandra Kubisiak

Konsultacja merytoryczna i koncepcja okładki: Weronika Kolasińska

Projekt graficzny okładki: Jędrzej Chełmiński

Wszystkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być kopiowana i wykorzystywana w jakiejkolwiek formie bez zgody wydawcy i/lub właściciela praw autorskich.

Wydanie I

ISBN 978-83-65122-56-8


Wydawnictwo Nowa Baśń

ul. Czechowska 10, 60-447 Poznań

telefon 881 000 125

www.nowabasn.com

Specjalne podziękowania dla Cherith Baldry

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

KLANY

Klan Pioruna

PRZYWÓDCA

Ognista Gwiazda — płomiennorudy kocur

Zastępca

Szara Pręga — długowłosy szary kocur z ciemną pręgą uprowadzony przez dwunożnych

MEDYCZKA

(kocur lub kotka, którzy po-siedli zdolność leczenia)

Rozżarzona Skóra — ciemnoszara kotka

Liściasta Łapa — jasnobrązowa pręgowana kotka o bursztynowych oczach i białych łapach, uczennica Rozżarzonej Skóry

WOJOWNICY

(koty i kotki bez młodych)

Mysie Futro — drobna, ciemnobrązowa kotka

Zakurzona Skóra — ciemnobrązowy pręgowany kocur

Piaskowa Burza — jasnoruda kotka

Obłoczny Ogon — długowłosy biały kocur

Paprociowe Futro — złocistobrązowy pręgowany kocur

Ciernisty Pazur — złocistobrązowy pręgowany kocur

Jasne Serce — biała kotka w rude łaty

Jeżynowy Pazur — ciemnobrązowy pręgowany kocur o bursztynowych oczach

Jesionowe Futro — jasnoszary kocur (w ciemniejsze cętki) o ciemnoniebieskich oczach

Deszczowy Wąs — ciemnoszary kocur o niebieskich oczach

Okopcone Futro — jasnoszary kocur o bursztynowych oczach

Szczawiowy Ogon — szylkretowo-biała kotka o bursztynowych oczach

UCZNIOWIE

(koty, które skończyły sześć księżyców, szkolące się na wojowników)

Wiewiórcza Łapa — ciemnoruda kotka o zielonych oczach, uczennica Zakurzonej Skóry

Pajęcza Łapa — czarny kocur o długich łapach, brązowym brzuchu i bursztynowych oczach, uczeń Mysiego Futra

Biała Łapa — biała kotka o zielonych oczach, uczennica Paprociowego Futra

KARMICIELKI

(kotki oczekujące młodych lub opiekujące się nimi)

Paprotkowa Chmura — jasnoszara kotka (w ciemniejsze łaty) o jasnozielonych oczach, matka Brzózka

Starszyzna (byli wojownicy i karmicielki)

Długi Ogon — jasny kocur w czarne pręgi; wcześnie dołączył do starszych z powodu utraty wzroku

Złoty Kwiat — jasnoruda kocica, najstarsza w klanie

Klan Cienia

PRZYWÓDCA

Czarna Gwiazda — duży biały kocur o wielkich czarnych łapach

Zastępca

Rdzawe Futro — ciemnoruda kotka

MEDYK

Mała Chmura — bardzo drobny pręgowany kocur

WOJOWNICY

Dębowe Futro — mały brązowy kocur

Brunatna Skóra — szylkretowa kotka o zielonych oczach

Cedrowe Serce — ciemnoszary kocur

Jarzębinowy Pazur — rudy kocur

UCZNIOWIE

Dymna Łapa — ciemnoszary kocur, uczeń Dębowego Futra

Szponiasta Łapa — kocur o długich pazurach, uczeń Jarzębinowego Pazura

KARMICIELKI

Wysoki Mak — długonoga jasnobrązowa kotka

STARSZYZNA

Cieknący Nos — mały szaro-biały kocur; wcześniej medyk klanu

Głaz — chudy szary kocur

Klan Wiatru

PRZYWÓDCA

Wysoka Gwiazda — starszy czarno-biały kocur o bardzo długim ogonie

Zastępca

Błotnisty Pazur — nakrapiany bury kocur

MEDYK

Kaszlący Pysk — brązowy kocur o krótkim ogonie

WOJOWNICY

Pojedynczy Wąs — brązowy pręgowany kocur

Pajęczynowa Stopa — ciemnoszary pręgowany kocur

Rozdarte Ucho — pręgowany kocur

Nocna Chmura — czarna kotka o bursztynowych oczach

Jesionowa Stopa — szara kocica

Wronie Pióro — ciemnoszary, prawie czarny kocur o niebieskich oczach

UCZNIOWIE

Łasicza Łapa — rudy kocur z białymi łapami, uczeń Pajęczynowej Stopy

Sowia Łapa — jasnobrązowy pręgowany kocur, uczeń Rozdartego Ucha

KARMICIELKI

Biały Ogon — drobna biała kotka

STARSZYZNA

Poranny Kwiat — szylkretowa kocica

Ciemna Stopa — ciemny kocur

Pośpieszny Ogon — kremowo-brązowy kocur

Klan Rzeki

PRZYWÓDCZYNI

Lamparcia Gwiazda — nietypowo nakrapiana złocista kocica

Zastępczyni

Mglista Stopa — szara kotka o niebieskich oczach

MEDYK

Ćmie Skrzydło — długowłosy jasnobrązowy kocur

WOJOWNICY

Czarny Pazur — kruczoczarny kocur

Ciężki Krok — mocno zbudowany pręgowany kocur

Jastrzębi Mróz — ciemnobrązowy kocur o białym brzuchu i lodowato niebieskich oczach

Jaskółczy Ogon — ciemnobrązowa pręgowana kotka o zielonych oczach

UCZNIOWIE

Nornicowa Łapa — mały brązowy pręgowany kocur, uczeń Czarnego Pazura

Kamienna Łapa — szary kocur z niebieskimi oczami, uczeń Ciężkiego Kroku

KARMICIELKI

Zaranny Kwiat — jasnoszara kotka

Omszona Skóra — szylkretowa kotka

Koty nie należące do klanów

Dym — mocno zbudowany szaro-biały kocur mieszkający na farmie

Stokrotka — kremowa kotka o długim futrze mieszkająca z Dymem

Nić — mała, szaro-biała kotka mieszkająca z Dymem i Stokrotką

Prolog


Blask księżyca oblewał stok pagórka, rzucając czarne cienie na gęstą ścianę głogu. Zarośla otaczały kotlinę o skalistych zboczach, które ostro spadały do stawu w kształcie pełnego księżyca. W połowie stoku spomiędzy dwóch omszałych głazów wypływała strużka wody i, mieniąc się jak płynny blask gwiazd, spływała do stawu.

Gałęzie zaszeleściły i rozstąpiły się. Na szczycie zbocza pojawiły się dwa koty i zaczęły schodzić nad brzeg stawu. Ich sierść lśniła miękkim, bladym blaskiem, a łapy zostawiały na mchu migoczące szronem ślady.

Pierwsza dotarła nad wodę szylkretowa kotka. Lśniącymi oczami rozejrzała się wokoło.

— Tak — zamruczała. — To tutaj.

— Masz rację, Nakrapiany Liściu. Wybierając czwórkę kotów, które wyprowadzą klany z lasu, nie pomyliliśmy się — odpowiedziała niebieskoszara wojowniczka, nadchodząca z drugiej strony kotliny. Zeskoczyła z występu skalnego i ponad oświetloną księżycem taflą wody spojrzała na pierwszą kotkę. — Jednak klany wciąż mają do wykonania trudne zadanie.

Nakrapiany Liść potakująco pochyliła głowę.

— Tak, Błękitna Gwiazdo. Ich odwaga i wiara poddane zostaną najwyższej próbie. Ale dotarli aż dotąd i nie poddadzą się teraz.

Dołączyło do nich wielu innych gwiezdnych wojowników, którzy schodzili nad wodę, aż w końcu otoczyli ją wieńcem migoczących, gładkich sylwetek.

— My też odbyliśmy ciężką podróż — miauknął jeden z nich.

— Odczuliśmy ból porzucenia ścieżek, które przemierzaliśmy przez tak długi czas — dodał inny.

— A teraz musimy się nauczyć ścieżek na nowym niebie — odparła Nakrapiany Liść pewnym siebie głosem. Usiadła na kamieniu niedaleko spienionego potoku i owinęła ogon wokół łap. — Musimy wskazać klanom nowe miejsce spotkań, gdzie będziemy przemawiać do przywódców i medyków. Wtedy naprawdę będzie tutaj dom dla wszystkich pięciu klanów.

Rozległy się potakujące pomruki, a w oczach zebranych kotów błysnęły promyki nadziei.

 

— Będą mogli łowić ryby w jeziorze — miauknął jeden z kotów.

— A na wzgórzach i nad wodą nie brakuje zwierzyny — wtrącił inny. — Wszystkie klany zdołają się wykarmić nawet w porze nagich drzew.

Niebieskoszara wojowniczka wciąż wydawała się niespokojna.

— W życiu chodzi o coś więcej niż pożywienie — miauknęła.

Na przód grupy przecisnął się kocur o brązowej sierści.

— To nie są kociaki — zauważył niecierpliwie. — Wiedzą, jak unikać Dwunożnych i ich psów. Umieją się też obronić przed lisami i borsukami.

— Nie wszystkie problemy sprowadzają Dwunożni — powiedziała ostro Błękitna Gwiazda, obracając głowę i spoglądając gniewnie w oczy kocura. — Lisy i borsuki to też nie najgorsze, co może ich spotkać, Dębowe Serce. Wiesz o tym tak samo dobrze, jak ja. Klany same przynoszą ze sobą kłopoty.

Wojownicy zerkali na siebie z zakłopotaniem, ale Dębowe Serce pochylił głowę.

— Oczywiście, zawsze tak będzie. Takie jest życie wojownika.

— Kłopoty z sobą samym największe zagrożenie przynoszą — odezwał się nowy głos, chrapliwy i głęboki.

Błękitna Gwiazda obróciła się gwałtownie, jeżąc sierść na karku, i wbiła wzrok w zwierzę, które stanęło na szczycie zbocza. Było za duże i zbyt solidnie zbudowane jak na kota. Wyglądało jak plama ciemności na tle krzewów głogu; przyglądające się mu koty widziały jedynie szerokie, muskularne łapy i błysk małych, lśniących oczu.

Błękitna Gwiazda uspokoiła się momentalnie.

— Witaj, przyjaciółko — miauknęła. — Klan Gwiazdy jest ci winien podziękowanie. Dobrze się sprawiłaś.

— Ja niewiele tu zdziałałam — odparła nowo przybyła. — Koty te stawiły czoła przeznaczeniu z wielką odwagą.

— Klany przemierzyły długą drogę i zaznały wielu smutków, w których nie mogliśmy im ulżyć — przytaknęła Nakrapiany Liść. — Nie ustawali w drodze nawet w górach, na ścieżkach innego plemienia, kiedy nie mogliśmy ich ani zobaczyć, ani usłyszeć. Teraz znów muszą się nauczyć życia w czterech klanach. — Spojrzała poważnie. — Przyniesie im to wiele bólu, zwłaszcza tym, którzy wspólnie wędrowali do miejsca, w którym tonie słońce. Ciężko im będzie zapomnieć o przyjaźni.

— Jak najszybciej muszą oznaczyć swoje nowe terytoria — powiedział głębokim głosem Dębowe Serce. — To wywoła problemy.

— Każdy wierny wojownik chce jak najlepiej dla swego klanu — odparła Błękitna Gwiazda.

— Dopóki walczy dla swojego klanu — odparował Dębowe Serce — a nie dla samego siebie.

— W tym właśnie leży niebezpieczeństwo — zabrzmiał niespokojny głos. Kocur o lśniącej czarnej sierści spoglądał w srebrzystą wodę, jakby widział niebezpieczeństwo podpływające pod powierzchnię jak wielka ryba. — Widzę jednego kota, spragnionego władzy, na którą nie zasługuje…

— Nie zasługuje? — Po przeciwnej stronie stawu zerwał się żylasty kocur o zniekształconym pysku, gniewnie jeżąc sierść na barkach. — Nocna Gwiazdo, jak możesz mówić, że nie zasługuje?

Czarny kocur podniósł wzrok; jego mięśnie pod sierścią sprężyły się widocznie.

— No dobrze, Krzywa Gwiazdo, powiedzmy, że jeszcze nie zasługuje — miauknął. — Ten kot musi się nauczyć cnoty cierpliwości. Władza to nie zwierzyna, którą trzeba złapać, zanim się wymknie.

Kot o krzywym pysku usiadł, chociaż z jego oczu nie zniknął gniew.

— Czyżbyś chciał, by wszyscy nasi wojownicy byli bojaźliwi jak myszy? — wymamrotał.

Nocna Gwiazda zmrużył oczy i poruszył koniuszkiem ogona, ale zanim wysyczał odpowiedź, na czoło wysunął się inny kot — szara kotka o gęstej sierści, szerokim pysku i wojowniczym błysku w oczach. Stanęła obok Nakrapianego Liścia na pokrytym mchem brzegu stawu i zajrzała w wodę. Po kilku chwilach ze środka stawu zaczęły rozbiegać się ku brzegom drobne zmarszczki, które w końcu uderzyły o brzeg.

Szara kotka uniosła głowę.

— Zobaczyłam, co nadejdzie — miauknęła ochryple. — Nadchodzi mroczny czas.

Zebrane koty poruszyły się zaniepokojone jak sitowie kołysane wiatrem, ale nikt nie ośmielił się głośno zadać pytania.

— Tak? — zapytała Błękitna Gwiazda, kiedy cisza przeciągała się. — Powiedz nam, co masz na myśli, Żółty Kle.

Szara kotka zawahała się.

— Nie jestem pewna, co widziałam — odparła w końcu. — I nie spodoba się wam to, co mam do powiedzenia. — Przymknęła oczy, a kiedy znów się odezwała, jej głos brzmiał głębiej i ciszej niż przedtem, więc koty musiały wytężyć słuch. — Zanim nastanie pokój, poleje się krew, a jezioro przybierze kolor czerwieni.

Błękitna Gwiazda zesztywniała i, schyliwszy głowę, spojrzała w jezioro. Po jego powierzchni rozchodziła się czerwona plama, coraz szerzej, aż całe lustro wody zapłonęło szkarłatem. Wydawałoby się, że odbija zachodzące słońce, ale przecież nad kotliną wznosił się księżyc, przesłaniany lekkimi pasmami chmur.

Rozległy się przerażone westchnienia. Nakrapiany Liść drżąc podeszła bliżej i rozpaczliwie wpatrzyła się w wodę, jakby szukając czegoś, co podważy złowieszcze słowa Żółtego Kła.

— Próbujesz się dowiedzieć, co się stanie z Ognistą Gwiazdą? — zapytała ją łagodnie Błękitna Gwiazda. — Nie wysilaj się, Nakrapiany Liściu. Kto, jeśli nie ty, powinien wiedzieć, że czasami nie jesteśmy w stanie nic zrobić.

Nakrapiany Liść uniosła głowę z błyskiem rozpaczliwej determinacji w oczach.

— Zrobię wszystko, by pomóc Ognistej Gwieździe — syknęła. — Będę go chronić całą mocą Klanu Gwiazdy.

— Ale nawet to może nie wystarczyć — ostrzegła ją Błękitna Gwiazda.

Wojownicy Klanu Gwiazdy zaczęli się rozchodzić; wspinali się na zbocze i znikali w zaroślach, aż w końcu poświata bijąca od ich sierści znikła i kotlinę oświetlało tylko odbicie księżyca w wodzie.

Stworzenie stojące w cieniu odczekało jeszcze chwilę, spoglądając w milczeniu, dopóki nie odszedł ostatni kot. Wtedy się poruszyło; promień księżyca oświetlił mocny kark.

— Północy, to nie miejsce dla ciebie — zamruczała do siebie samej. — Nic już nie zrobisz. — Przerwała, a potem dodała: — Może jeszcze raz z klanami się spotkam. Czarne chmury się zbierają.

Kiedy odwróciła się w stronę krzewów głogu, księżyc zalśnił na szerokim białym pasie biegnącym przez jej głowę. Potem Północ znikła i kotlina opustoszała.

Rozdział 1


Jeżynowy Pazur stał na szczycie zbocza, spoglądając na odbity w stawie srebrzysty ogień, rysujący powierzchnię wody jak ślady pazurów. Klany wreszcie znalazły nowy dom, tak jak obiecała Północ. Klan Gwiazdy już na nich czekał. W końcu nie musieli obawiać się potworów Dwunożnych.

Zebrani wokół niego wojownicy z wszystkich czterech klanów mruczeli między sobą, niespokojnie wpatrując się w ciemną, nieznaną przestrzeń u stóp pagórka.

— W tym świetle nie da się dojrzeć, co tam jest. — Jasne Serce, wojowniczka Klanu Pioruna, obróciła się, by swoim zdrowym okiem móc objąć całe otoczenie.

Jej partner, Obłoczny Ogon, poruszył ogonem.

— A co takiego strasznego może się tam kryć? Pomyśl, przez co przeszliśmy w drodze. Pokonamy wszystko, co porusza się na czterech łapach.

— A Dwunożni? — zapytała Rdzawe Futro, zastępczyni przywódcy Klanu Cienia.

— Po podróży jesteśmy zmęczeni i osłabieni — dodał Błotnisty Pazur z Klanu Wiatru. — Lisy i borsuki z łatwością nas wytropią na otwartej przestrzeni, takiej jak ta.

Przez moment Jeżynowy Pazur czuł dreszcz strachu, ale wyprostował się. Klan Gwiazdy nie sprowadziłby ich tutaj, gdyby nie wierzył, że klany przetrwają na nowych terytoriach.

— Na co czekamy? — odezwał się nowy głos. — Mamy tu stać całą noc?

Jeżynowy Pazur odwrócił się, tłumiąc pomruk rozbawienia. Za nim stała Wiewiórcza Łapa z tego samego klanu. Ruda uczennica przednimi łapami wyrywała twardą, sprężystą trawę; jej zielone oczy jarzyły się ciekawością.

— Jeżynowy Pazurze, spójrz! — zamruczała. — Udało nam się! Znaleźliśmy nowy dom!

Przysiadła na tylnych łapach, gotowa skoczyć w dół, ale zanim się zerwała, przez tłum kotów przecisnął się Ognista Gwiazda i zagrodził jej drogę.

— Zaczekaj — przywódca Klanu Pioruna koniuszkiem ogona czule dotknął barku córki. — Pójdziemy razem i będziemy bardzo czujni. Może Klan Gwiazdy chciał nam pokazać właśnie to miejsce, ale na pewno nie chciałby, żebyśmy przy okazji zgubili zdrowy rozsądek.

Wiewiórcza Łapa pochyliła z szacunkiem głowę i cofnęła się, ale kiedy rzuciła ukośne spojrzenie na Jeżynowego Pazura, wojownik wciąż widział tlące się w jej oczach podniecenie. Wiewiórcza Łapa była przekonana, że u kresu podróży nie może ich spotkać nic przerażającego.

Ognista Gwiazda poszedł dalej, do Czarnej Gwiazdy i Lamparciej Gwiazdy, przywódców Klanu Cienia i Klanu Rzeki.

— Proponuję wysłać przodem zwiad — miauknął. — Tylko parę kotów, niech sprawdzą, co się tam kryje.

— Dobry pomysł, ale nie możemy tutaj czekać na ich powrót — odparła Lamparcia Gwiazda. — Jesteśmy zbyt odsłonięci.

Czarna Gwiazda mruknął potakująco.

— Gdyby zjawił się tu jakiś lis, mógłby bez trudu wyłapać co słabsze koty.

— Ale musimy odpocząć. — Mulisty Pazur z Klanu Wiatru włączył się do rozmowy. Jego przywódca, Wysoka Gwiazda, leżał nieco dalej na ziemi. Pochylał się nad nim medyk klanu, Kaszlący Pysk. — Wysoka Gwiazda nie da rady iść dalej.

— Więc od razu wyślijmy patrol — powiedział Ognista Gwiazda — a reszta niech idzie za nim wolniej, aż znajdziemy jakąś kryjówkę. Tak, Mulisty Pazurze — dodał, kiedy zastępca przywódcy Klanu Wiatru otworzył pysk, by zaprotestować — wszyscy jesteśmy zmęczeni, ale zaśniemy spokojniej, kiedy znajdziemy się w miejscu nieco bardziej osłoniętym niż to zbocze.

Czarna Gwiazda przywołał do siebie Rdzawe Futro, a Lamparcia Gwiazda ogonem dała znak swojej zastępczyni, Mglistej Stopie.

— Zejdźcie do samego jeziora, a potem od razu zawróćcie — poleciła Lamparcia Gwiazda. — Dowiedzcie się, ile zdołacie, ale wracajcie szybko i bądźcie ostrożni.

Oba koty zastrzygły uszami, obróciły się i pobiegły przed siebie z brzuchami przy ziemi. W mgnieniu oka znikły w ciemności.

Ognista Gwiazda odprowadził je wzrokiem, a potem okrzykiem przywołał do siebie resztę kotów. Mulisty Pazur poszedł do Wysokiej Gwiazdy i pomógł mu dźwignąć się. Koty z poszczególnych klanów skupiły się za przywódcami Klanu Pioruna, Klanu Rzeki i Klanu Cienia, po czym zaczęły schodzić za nimi w kierunku jeziora.

— Co się dzieje? — zapytała Wiewiórcza Łapa, widząc, że Jeżynowy Pazur się nie poruszył. — Dlaczego stoisz jak zamarznięty królik?

— Chcę… — Jeżynowy Pazur rozejrzał się i zobaczył idącą niedaleko siostrę, Brunatną Skórę; przywołał ją ruchem głowy. — Chciałbym, żebyśmy wszyscy zeszli razem — wyjaśnił, kiedy dołączyła do nich szylkretowa kotka. — Wszyscy, którzy wyruszyli w pierwszą podróż.

Z sześciorga kotów, które wyruszyły z lasu w poszukiwaniu nowego domu wiele księżyców temu, została czwórka. W tamtej podróży zyskali coś równie cennego, jak nowe miejsce do życia dla klanów: silne więzy przyjaźni, które ich połączyły — twardsze niż skała i głębsze niż woda, nieustannie rozbijająca się o urwiska, na których mieszkała Północ.

Teraz Jeżynowy Pazur chciał jeszcze raz pójść razem z przyjaciółmi, zanim rozdzielą ich obowiązki wobec własnych klanów.

Brunatna Skóra zamruczała z aprobatą. Spoglądając w jej zielone oczy, Jeżynowy Pazur widział, że tak jak on, siostra wie, iż niedługo znów zostaną rywalami; że być może następnym razem spotkają się w walce. W sercu wezbrał mu ból rozstania. Przytulił pysk do policzka siostry i poczuł na wąsach jej ciepły oddech.

— Gdzie Wronie Pióro? — zapytała Brunatna Skóra.

Jeżynowy Pazur spojrzał w górę — młody wojownik Klanu Wiatru szedł kilka długości ogona dalej, czujnie towarzysząc Wysokiej Gwieździe. Przywódca Klanu Wiatru był tak wyczerpany, że z trudem unosił łapy. Ogon wlókł po ziemi, ciężko opierał się na brązowym wojowniku o imieniu Pojedynczy Wąs. Medyk Klanu Wiatru, Kaszlący Pysk, ze zmartwioną miną szedł tuż za nimi.

— Hej, Wronie Pióro! — zawołała Wiewiórcza Łapa.

Kot z Klanu Wiatru przybiegł w podskokach.

— Czego chcecie?

Jeżynowy Pazur nie zwrócił uwagi na jego mało zachęcający ton. Wronie Pióro miał język tak ostry, że mógł odciąć nim kocie uszy, ale jeśli tylko pojawiło się zagrożenie, do ostatniego tchu walczył w obronie przyjaciół.

 

— Zejdź z nami nad jezioro — powiedział wojownik. — Chcę, żebyśmy zakończyli podróż tak, jak ją zaczęliśmy — razem.

Wronie Pióro pochylił głowę.

— To nie ma sensu — mruknął. — Nigdy już nie będziemy razem. Burzowe Futro mieszka teraz w górach, a Pierzasty Ogon nie żyje.

Jeżynowy Pazur lekko przeciągnął ogonem po boku młodego wojownika. Podzielał jego żal po śmierci pięknej kotki z Klanu Rzeki, która oddała życie ratując Wronie Pióro i koty z plemienia przed przerażającym wielkim kotem zwanym Ostrym Kłem. Brat Pierzastego Ogona, Burzowe Futro, zakochał się w pochodzącej z Plemienia Płynącej Wody łowczyni o imieniu Potok i został w plemieniu. Jeżynowy Pazur tęsknił za nim bardzo, ale wiedział, że to nic w porównaniu z rozpaczą Wroniego Pióra po śmierci Pierzastego Ogona.

— Pierzasty Ogon jest teraz z nami — powiedziała Wiewiórcza Łapa, podchodząc do nich. Jej oczy lśniły niezachwianą wiarą. — Jeśli tego nie wiesz, Wronie Pióro, to większy z ciebie mysi móżdżek, niż myślałam. Na pewno też zobaczymy się jeszcze z Burzowym Futrem. Jesteśmy teraz bliżej gór niż przedtem.

Wronie Pióro westchnął przeciągle.

— No dobrze — miauknął. — Chodźmy.

Większość kotów już ich wyprzedziła; poruszały się czujnie na nieznanym terenie, trzymając się blisko siebie, tak jak w czasie całej długiej i niebezpiecznej podróży, która je doprowadziła aż tutaj. Nieco przed sobą Jeżynowy Pazur widział Ćmie Skrzydło, medyczkę Klanu Rzeki, idącą obok uczniów z wszystkich czterech klanów. Za kępą głogu teren opadał, tworząc trawiastą kotlinę. Wysoki Mak, karmicielka z Klanu Cienia, z trudem prowadziła swoje kocięta w dół stromego zbocza; Obłoczny Ogon i Jasne Serce z Klanu Pioruna podbiegli na pomoc i każde z nich wzięło po kociaku do pyska. Jeszcze niżej Cedrowe Serce, szary kocur z Klanu Cienia, sunął wzdłuż zarośli głogu i rzucając wokół czujne spojrzenia, wypatrywał lisów i borsuków, które mogłyby się tutaj pojawić, zwabione łatwą zdobyczą.

Gdyby nie znał ich od urodzenia, Jeżynowy Pazur nie zdołałby odróżnić kotów z różnych klanów; teraz szły obok siebie, pomagając sobie wzajemnie. Ponuro zastanawiał się, ile czasu upłynie, zanim znów się podzielą, i jak bolesny będzie ten podział.

— No chodź, Jeżynowy Pazurze, chyba że chcesz sobie tam wykopać norę! — zawołała niecierpliwie Wiewiórcza Łapa. Wojownik ruszył w dół zbocza, przystając co chwilę i wdychając nocne powietrze. Najsilniejszy był zapach kotów, ale pod nim dało się wyczuć nornice, krety i króliki. Jeżynowy Pazur nie pamiętał, kiedy ostatnio jadł; na pewno przywódcy pozwolą im niedługo zapolować.

Wyobrażał sobie pyszny smak świeżo upolowanej zwierzyny, kiedy z zamyślenia wyrwała go Brunatna Skóra, idąca dwie długości ogona przed nim.

— Zobacz tylko — parsknęła wojowniczka z Klanu Cienia, wskazując ogonem.

Jeżynowy Pazur nastawił uszu na widok cienkiej siatki — ogrodzenia Dwunożnych, błyszczącego w bladym świetle świtu jak wielka pajęczyna. Dwa czy trzy inne koty również przystanęły i wbiły w nią zaskoczone spojrzenia.

— Wiedziałam, że prędzej czy później natkniemy się na Dwunożnych! — miauknęła Wiewiórcza Łapa z pełnym niesmaku machnięciem ogona.

Jeżynowy Pazur znów zawęszył. Wyczuł zapach Dwunożnych, ale słaby i stary. Obok niego jednak poczuł także inny, mniej znajomy zapach — musiał się przez chwilę zastanawiać, zanim sobie przypomniał, do kogo należy.

— Konie. — Wronie Pióro potwierdził jego przypuszczenia. — Tam jest jeden.

Wskazał ogonem; Jeżynowy Pazur zobaczył duży, ciemny kształt stojący pod zagajnikiem nieco w głębi ogrodzonego terenu. Miał wrażenie, że obok stoi kolejny, ale trudno było go dostrzec w cieniu rzucanym przez gałęzie.

— Co to są konie? — zapytała niespokojnie Biała Łapa, zaglądając przez siatkę.

— Nie ma się czym przejmować — uspokoił ją Rozdarte Ucho z Klanu Wiatru, końcem ogona dotykając karku uczennicy. — Kiedyś biegały czasami po naszym terytorium, nosiły na grzbietach Dwunożnych.

Biała Łapa spojrzała zdziwiona, jakby nie do końca mu wierzyła.

— Widzieliśmy je w drodze do miejsca, w którym tonie słońce — dodał Jeżynowy Pazur. — W ogóle nie zwracały na nas uwagi, kiedy przechodziliśmy przez ich pole. Powinniśmy się obawiać tylko Dwunożnych, którzy się nimi zajmują.

— Nie widzę żadnych legowisk Dwunożnych — zauważyła Brunatna Skóra. — Może te konie same się sobą zajmują.

— Miejmy nadzieję — miauknął Jeżynowy Pazur. — Same konie to nie jest dla nas kłopot.

— Pod warunkiem, że będziemy się trzymać z dala od ich wielkich nóg — dodała Wiewiórcza Łapa.

Poszli wzdłuż ogrodzenia Dwunożnych, aż dotarli do gęstej kępy drzew, w której gromadziły się pozostałe koty. Jeżynowy Pazur rozejrzał się; widział Rozżarzoną Skórę, medyczkę Klanu Pioruna, oraz jej uczennicę Liściastą Łapę, siostrę Wiewiórczej Łapy.

— Co się dzieje? — zapytała Wiewiórcza Łapa. — Dlaczego się zatrzymaliśmy?

— Właśnie wrócił patrol wysłany przez przywódców — wyjaśniła Rozżarzona Skóra.

Podążając za jej spojrzeniem Jeżynowy Pazur dojrzał przywódców czterech klanów oraz zastępcę przywódcy Klanu Wiatru, Błotnistego Pazura, stojącego tuż obok, za pniem ściętego drzewa. Inne koty opadły na krótką, sprężystą trawę wokół pnia, zadowolone z okazji do odpoczynku.

Jeżynowy Pazur na czele swojej grupki minął odpoczywające koty, aż podszedł na tyle blisko, by usłyszeć rozmawiających przywódców.

Mglista Stopa właśnie składała raport.

— Przy jeziorze grunt jest bardzo mulisty. Dopóki nie zrobi się jasno, nie ma sensu iść dalej, bo jeszcze ktoś się utopi w błocie.

— Klan Cienia przywykł do błota pod łapami — przypomniał jej Czarna Gwiazda, zanim któryś z pozostałych przywódców zdołał się odezwać. — Ale zostaniemy z wami, jeśli tego chcecie. — W jego głosie zabrzmiał ostrzejszy ton, jakby Klan Cienia wyświadczał pozostałym wielką przysługę, nie idąc samodzielnie dalej, by zbadać teren.

Jeżynowy Pazur zmrużył oczy. Chyba jeszcze za wcześnie na międzyklanowe współzawodnictwo i żądania podziału nowego terytorium. Przywykł już do tego, że otaczają go wszystkie cztery klany, nie zwracał uwagi na różnice, które dzieliły je przez tyle sezonów, a których początki ginęły w niepamięci. Bał się również, że ponieważ niektóre koty były słabsze i zmęczone bardziej niż inne, wszelkie utarczki mogą przynieść poważniejsze skutki, niż trzeba.

Miał nadzieję, że przywódcy postanowią zostać tu do rana. Pagórki, wciąż jeszcze bliskie, chroniły ich przed wiatrem, a drzewa zapewniały jeszcze lepszą osłonę. Silny zapach zwierzyny napływał spomiędzy cieni, przyprawiając wojownika o swędzenie łap. Chętnie ruszyłby na polowanie.

— Chyba powinniśmy tu zostać — miauknął Ognista Gwiazda ku uldze Jeżynowego Pazura. — Wszyscy potrzebujemy odpoczynku, a nad jeziorem jest dość wygodnie.

Lamparcia Gwiazda mruknęła potakująco. Zanim Ognista Gwiazda skończył, Wysoka Gwiazda opadł na bok i leżał dysząc, jakby już nie był w stanie uczynić kolejnego kroku. Błotnisty Pazur podszedł do niego, obwąchał go krótko i powiedział mu na ucho jedno czy dwa słowa.

— Wysoka Gwiazda wydaje się wyczerpany — mruknął Jeżynowy Pazur do Wroniego Pióra. — To jego ostatnie życie, prawda?

Wronie Pióro z poważną miną pokiwał głową.

— Jesteśmy już na miejscu, teraz poczuje się lepiej — miauknął, chociaż Jeżynowy Pazur podejrzewał, że młody wojownik pragnie przekonać przede wszystkim samego siebie.

Czarna Gwiazda wskoczył na pieniek. Potężny biały kocur stanął z uniesionym ogonem, wielkimi czarnymi łapami obejmując szorstkie drzewo. Krzyknął rozkazująco, a wszystkie koty obróciły ku niemu pyski, żeby go wysłuchać.

— Koty wszystkich klanów! — zawołał, kiedy ostatni wstali. — Dotarliśmy do miejsca, które wskazał nam Klan Gwiazdy, ale jesteśmy głodni i zmęczeni. Rozbijemy tutaj obóz i odpoczniemy.

— Kto mu pozwolił przemawiać w imieniu wszystkich przywódców? — wymamrotała Wiewiórcza Łapa; błysnęła z oburzeniem zielonymi oczami, kiedy Jeżynowy Pazur, na widok dwóch wojowników z Klanu Cienia stojących w zasięgu głosu, uciszył ją, przeciągając ogonem po jej pysku.

— A zwierzyna? — zawołał ktoś na tyłach.

— Poczekamy do wschodu słońca — odparł Czarna Gwiazda. — Wtedy zwierzyna wyjdzie z kryjówek i wystarczy jej dla nas wszystkich.

— A na razie powinniśmy wystawić straże — dodał Ognista Gwiazda, wskakując na pień obok Czarnej Gwiazdy. Przywódca Klanu Cienia musiał się cofnąć o krok. — Zastępcy, znajdźcie dwóch lub trzech wojowników, którzy jeszcze trochę wytrzymają bez snu. Inaczej byle lis zaskoczy nas bezbronnych.

Błotnisty Pazur, który z powodu słabości Wysokiej Gwiazdy wydawał się reprezentować Klan Wiatru, miauknął potakująco, za nim przytaknęła przywódczyni Klanu Rzeki, Lamparcia Gwiazda. Krótkie spotkanie się skończyło i koty zaczęły szukać miejsc na noc. Kaszlący Pysk pomógł Wysokiej Gwieździe wstać i zaprowadził go w kępę wysokiej trawy, gdzie osłabiony przywódca Klanu Wiatru znów się położył, drżąc na całym ciele. Pojedynczy Wąs usiadł tuż przy nim i zaczął delikatnie wylizywać mu futro.

— Chyba będę potrzebny — miauknął Wronie Pióro i odszedł powoli w kierunku kotów ze swojego klanu.

Brunatna Skóra zetknęła się nosami z bratem.

— Idę sprawdzić, co u Rdzawego Futra — miauknęła. — Do zobaczenia później, Jeżynowy Pazurze. — Obróciła się i odeszła do pobratymców skupionych wokół zastępczyni przywódcy Klanu Cienia.

Jeżynowy Pazur zastanawiał się, czy powinien zgłosić się na wartę. Chociaż nie minęły cztery sezony, odkąd został wojownikiem, Klan Pioruna potrzebował wszystkich, by wykarmić i chronić swoich członków, zwłaszcza od kiedy przed opuszczeniem lasu stracili zastępcę przywódcy. Jeżynowy Pazur z drżeniem przypomniał sobie Szarą Pręgę, złapanego przez Dwunożnych i wywiezionego w potworze. Rzucił okiem na Ognistą Gwiazdę; przywódca mówił do Szczawiowego Ogona i Paprociowego Futra, wydając im rozkazy. Zapewne nie będzie w tej chwili go potrzebował, więc wojownik rozejrzał się, sprawdzając, czy nie przyda się innym kotom z Klanu Pioruna.

Zakurzona Skóra stał w cieniu drzew ze swoją partnerką Paprotkową Chmurą oraz ich synem Brzózkiem, jedynym kociakiem z jej ostatniego miotu, któremu udało się przetrwać głód w lesie. Paprotkowa Chmura schylała się nad leżącym w trawie Długim Ogonem, niespokojnie trącając go nosem. Kocur nie był o wiele sezonów starszy od Zakurzonej Skóry, ale musiał dołączyć do starszyzny, kiedy wzrok zaczął mu się pogarszać; dla niego podróż była wyjątkowo ciężka. Złoty Kwiat, matka Jeżynowego Pazura, leżała tuż przy Długim Ogonie po drugiej stronie. Była najstarszą kocicą w Klanie Pioruna i Jeżynowy Pazur z ukłuciem współczucia uświadomił sobie, że jest chyba zbyt wyczerpana, by zrobić coś więcej poza przytuleniem się ciepłym futrem do Długiego Ogona.