Wojownicy. Omen gwiazd. Przemijające echa

Tekst
Z serii: Wojownicy #20
Z serii: Omen gwiazd #2
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Tytuł oryginału: Fading Echoes

Copyright © Working Partners Limited 2010

Series created by Working Partners Limited

Tłumaczenie © Wydawnictwo Nowa Baśń 2021

Wszystkie prawa zastrzeżone

Redaktor prowadząca: Marta Ziegler

Redakcja: Aleksandra Kubisiak

Konsultacja merytoryczna i koncepcja okładki: Dominika Kuc

Projekt graficzny okładki: Johanna Tarkela

Ilustracje i grafiki: Marcin Kwaśny

Wszystkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być kopiowana i wykorzystywana w jakiejkolwiek formie bez zgody wydawcy i/lub właściciela praw autorskich.

Wydanie I

ISBN 978-83-8203-077-8


Wydawnictwo Nowa Baśń

ul. Święty Marcin 77 lok. 8a, 61-717 Poznań

telefon 881 000 125

www.nowabasn.com

Specjalne podziękowania dla Kate Cary

KLANY

KLAN PIORUNA

PRZYWÓDCA

Ognista Gwiazda — płomiennorudy kocur

ZASTĘPCA

Jeżynowy Pazur — ciemnobrązowy pręgowany kocur o bursztynowych oczach

MEDYK (kocur lub kotka, którzy posiedli zdolność leczenia)

Sójcze Pióro — szary pręgowany kocur o ślepych błękitnych oczach

WOJOWNICY (koty i kotki bez młodych)

Szara Pręga — długowłosy szary kocur

Milka — srebrzysta pręgowana kotka

Zakurzona Skóra — ciemnobrązowy pręgowany kocur

Piaskowa Burza — jasnoruda kotka o zielonych oczach

Paprociowe Futro — złocistobrązowy pręgowany kocur

Szczawiowy Ogon — szylkretowo-biała kotka o bursztynowych oczach

Obłoczny Ogon — długowłosy biały kocur o niebieskich oczach

Jasne Serce — biała kotka w rude łaty

Ciernisty Pazur — złocistobrązowy pręgowany kocur; uczennica: Wrzoścowa Łapa

Wiewiórczy Lot — ciemnoruda kotka o zielonych oczach

Liściasta Sadzawka — jasnobrązowa pręgowana kotka o bursztynowych oczach; była medyczka

Pajęcza Noga — długonogi czarny kocur o brązowym podbrzuszu i bursztynowych oczach

Brzozowy Zachód — jasnobrązowy pręgowany kocur

Białe Skrzydło — biała kotka o zielonych oczach

Jagodowy Nos — kremowy kocur

Leszczynowy Ogon — drobna szaro-biała kotka; uczennica: Kwitnąca Łapa

Mysi Wąs — szaro-biały kocur; uczeń: Trzmiela Łapa

Rozżarzone Serce — szara pręgowana kotka; uczennica: Bluszczowa Łapa

Lwi Płomień — złocisty pręgowany kocur o bursztynowych oczach; uczennica: Gołębia Łapa

Lisi Sus — rudawy pręgowany kocur

Oblodzona Chmura — biała kotka

Ropuszy Krok — czarno-biały kocur

Różany Płatek — ciemnokremowa kotka

UCZNIOWIE (koty, które skończyły sześć księżyców, szkolące się na wojowników)

Gołębia Łapa — bladoszara kotka o zielonych oczach

Bluszczowa Łapa — srebrzysto-biała pręgowana kotka o ciemnoniebieskich oczach

Wrzoścowa Łapa — ciemnobrązowa kotka

Kwitnąca Łapa — szylkretowo-biała kotka

Trzmiela Łapa — bardzo jasny szary kocur w czarne pręgi

KARMICIELKI (kotki oczekujące młodych lub opiekujące się nimi)

Paprotkowa Chmura — bladoszara kotka w ciemniejsze cętki o zielonych oczach

Stokrotka — długowłosa kremowa kotka z siedliska koni

Makowy Mróz — szylkretowa kotka, matka kociąt Jagodowego Nosa: Wisienki (rudej koteczki) i Krecika (brązowokremowego kocurka)

STARSZYZNA (byli wojownicy i karmicielki)

Długi Ogon — jasny kocur w ciemniejsze pręgi; wcześnie dołączył do starszyzny z powodu utraty wzroku

Mysie Futro — mała ciemnobrązowa kocica

Piękniś — pulchny pręgowany kocur o posiwiałym pysku; były samotnik

KLAN CIENIA

PRZYWÓDCA

Czarna Gwiazda — duży biały kocur o wielkich czarnych łapach

ZASTĘPCZYNI

Rdzawe Futro — ciemnoruda kotka

MEDYK

Mała Chmura — bardzo drobny pręgowany kocur; uczeń: Płonący Ogon (rudy kocur)

WOJOWNICY

Dębowe Futro — mały brązowy kocur; uczeń: Fretkowa Łapa (kremowo-szary kocur)

Jarzębinowy Pazur — rudy kocur

Dymna Stopa — czarny kocur

Ropusza Stopa — ciemnobrązowy kocur

Jabłkowe Futro — nakrapiana, brązowa kotka

Wroni Mróz — czarno-biały kocur

Szczurza Blizna — brązowy kocur z długą blizną wzdłuż grzbietu; uczennica: Sosnowa Łapa (czarna kotka)

Śnieżna Ptaszyna — śnieżnobiała kotka

Brunatna Skóra — szylkretowa kotka o zielonych oczach; uczeń: Szpacza Łapa (rudy kocur)

Oliwkowy Nos — szylkretowa kotka

Sowi Pazur — jasnobrązowy pręgowany kocur

Ryjówcza Stopa — szara kotka o czarnych stopach

Osmolone Futro — ciemnoszary kocur

Ruda Wierzba — cętkowany brązowo-rudy kocur

Tygrysie Serce — ciemnobrązowy kocur

Świtająca Skóra — kremowa kotka

KARMICIELKI

Splątane Futro — pręgowana kotka o roztrzepanym długim futrze

Bluszczowy Ogon — czarno-biało-szylkretowa kotka

STARSZYZNA

Cedrowe Serce — ciemnoszary kocur

Wysoki Mak — długonoga, jasnobrązowa pręgowana kocica

Wężowy Ogon — ciemnobrązowy kocur o pręgowanym ogonie

Biała Woda — biała długowłosa kocica, ślepa na jedno oko

KLAN WIATRU

PRZYWÓDCA

Pojedyncza Gwiazda — pręgowany, brązowy kocur

ZASTĘPCZYNI

Jesionowa Stopa — szara kotka

MEDYK

Pustułkowy Lot — cętkowany szary kocur

WOJOWNICY

Wronie Pióro — ciemnoszary kocur

Sowi Wąs — pręgowany jasnobrązowy kocur; uczeń: Wąsata Łapa (jasnobrązowy kocur)

Biały Ogon — mała biała kotka

Nocna Chmura — czarna kotka

Janowcowy Ogon — bardzo jasny szaro-biały kocur o niebieskich oczach

Łasicze Futro — rudy kocur o białych łapach

Zajęczy Bryk — brązowo-biały kocur

Liściasty Ogon — ciemny pręgowany kocur o bursztynowych oczach

Mrówcza Skóra — brązowy kocur z jednym czarnym uchem

Żarząca Stopa — szary kocur o dwóch ciemnych łapach

Wrzosowy Ogon — jasnobrązowa kotka o niebieskich oczach; uczennica: Kolcolistna Łapa (szaro-biała kotka)

Bryzowa Skóra — czarny kocur o bursztynowych oczach; uczeń: Głazowa Łapa (duży bladoszary kocur)

Turzycowy Wąs — jasnobrązowa kotka

Jaskółczy Ogon — ciemnoszara kotka

Ostowe Serce — długowłosa biała kotka

Słoneczny Cios — szylkretowa kotka z dużą białą łatą na czole

STARSZYZNA

Pajęczynowa Stopa — pręgowany ciemnoszary kocur

Rozdarte Ucho — pręgowany kocur

KLAN RZEKI

PRZYWÓDCZYNI

Lamparcia Gwiazda — nietypowo nakrapiana złocista kotka

ZASTĘPCZYNI

Mglista Stopa — szara kotka o niebieskich oczach

MEDYCZKA

Ćmie Skrzydło — złocista nakrapiana kotka; uczennica: Wierzbowy Blask (szara pręgowana kotka)

WOJOWNICY

Trzcinowy Wąs — czarny kocur; uczeń: Wydrążona Łapa (ciemnobrązowy pręgowany kocur)

Szara Mgła — bladoszara pręgowana kotka; uczennica: Pstrągowa Łapa (bladoszara pręgowana kotka)

Miętowe Futro — jasnoszary pręgowany kocur

Oblodzone Skrzydło — biała kotka o niebieskich oczach

Płotkowy Ogon — ciemnoszara kotka; uczennica: Mszysta Łapa (brązowo-biała kotka)

Otoczakowa Stopa — nakrapiany kocur; uczeń: Sitowata Łapa (jasnobrązowy pręgowany kocur)

Malwowy Nos — jasnobrązowy pręgowany kocur

Rudzikowe Skrzydło — szylkretowo-biały kocur

Żukowy Wąs — brązowo-biały pręgowany kocur

Płatkowe Futro — szaro-biała kotka

Trawiaste Futro — jasnobrązowy kocur

Kichająca Chmura — szaro-biały kocur

KARMICIELKI

Zmierzchowe Futro — brązowa pręgowana kotka

Omszona Skóra — szylkretowa kotka o niebieskich oczach

STARSZYZNA

Cętkowany Nos — cętkowana szara kocica

Skoczny Ogon — rudo-biały kocur

 

KOTY SPOZA KLANÓW

Dymek — muskularny szaro-biały kocur zamieszkujący stodołę w siedlisku koni

Nitka — mała szaro-biała kotka zamieszkująca stodołę w siedlisku koni

INNE ZWIERZĘTA

Północ — borsuczyca wpatrująca się w gwiazdy, żyjąca niedaleko morza

Prolog


Gałęzie drzew szeptały ponad pozbawionym życia leśnym podszyciem. Blada niczym kość mgła otoczyła gładkie pnie drzew i tańczyła pomiędzy nimi w ciemnym, spowitym nocą lesie. Niebo było senne, zimne i pozbawione gwiazd. Brakowało na nim księżyca, który rzucałby na świat cienie, chociaż pośród drzew prześwitywał tajemniczy blask.

Raptem na martwej ziemi zabrzmiał tętent kroków. Dwóch wojowników podniosło się na tylne łapy i rzuciło na siebie, dysząc i wykręcając ciała. Pośród mroku wyglądali niczym dwa duchy. Jeden brązowy. Jeden czarny. Wiatr potrząsnął gałęziami, kiedy brązowy kot napiął mięśnie szerokich barków i zamierzył się wściekle na smuklejszego przeciwnika. Czarny kocur uchylił się, nawet na krótką chwilę nie spuszczając wzroku z łap rywala. Zmrużył oczy. Skoncentrował się.

Brązowy wojownik chybił i wylądował twardo na ziemi. Odwrócił się, ale był zbyt powolny, by uniknąć natychmiastowego ataku czarnego kocura. Wycofał się z syknięciem, okręcił na tylnych łapach i skoczył. Jego przednie łapy runęły niczym kamienie na barki czarnego wojownika.

Kocur upadł pod ciężarem przeciwnika. Na chwilę stracił oddech, uderzając grzbietem o ziemię. Brązowy wojownik przejechał po skórze powalonego kota ostrymi niczym ciernie pazurami. Jego nozdrza zadrżały, kiedy poczuł zbierającą się w ranach krew, szkarłatną i słoną.

Czarny wojownik szybko jak wąż wypełznął spod ciężaru rywala i zaczął okładać go przednimi łapami. Rytmicznie, raz z jednej, raz z drugiej strony, bił go tak długo, aż brązowy kocur odskoczył w tył. Napastnik wykorzystał chwilę jego nieuwagi, ruszył naprzód i zatopił zęby w przedniej łapie brązowego wojownika.

Ten wrzasnął i odepchnął czarnego kocura. Oczy płonęły mu wściekłością. Przez chwilę koty wpatrywały się w siebie nawzajem, próbując odgadnąć kolejne ruchy przeciwnika. Wtem czarny kocur rzucił się do przodu z pochyloną głową i przekręcił na grzbiet, by przejechać pazurami po śnieżnobiałym podbrzuszu drugiego wojownika. Jednak nim zdążył wykonać swój manewr, brązowy kocur skoczył na niego, zatopił długie, zakrzywione pazury w jego futrze i przyszpilił go do leśnej ściółki.

— Za wolno — warknął.

Czarny kocur miotał się z paniką w oczach, kiedy szczęki rywala zaczęły zaciskać się na jego gardle.

— Wystarczy — mruknął ciemny pręgowany kot, wychodząc spośród cieni. Mgła zawirowała wokół jego ogromnych łap.

Wojownicy zamarli i odsunęli się od siebie. Brązowy kocur przysiadł na tylnych łapach i uniósł jedną z przednich tak, jak gdyby go bolała. Czarny natomiast z trudem stanął na ziemi, a kiedy otrzepał futro, na ściółkę wokół niego spadły kropelki krwi.

— Wykonałeś kilka niezłych ataków, Jastrzębi Mrozie. — Ciemny kocur skinął głową w kierunku potężnego wojownika, a potem przeniósł wzrok na czarnego kota. — A tobie, Bryzowa Skóro, idzie coraz lepiej. Musisz jednak być jeszcze szybszy, jeżeli chcesz pokonać wojowników silniejszych od ciebie. Skoro nie możesz dorównać im wagą, postaw na swoją szybkość i wykorzystaj ich ciężar przeciwko nim.

Bryzowa Skóra opuścił głowę.

— Popracuję nad tym, Tygrysia Gwiazdo.

Spośród cieni wyłonił się czwarty kocur. Jego czarne pręgi połyskiwały w półmroku, kiedy przechadzał się wokół Tygrysiej Gwiazdy.

— Jastrzębi Mróz pokona każdego wojownika — zamruczał słodko niczym miód. — Niewiele jest kotów tak zdolnych i silnych.

Tygrysia Gwiazda skrzywił się.

— Milcz, Ciemna Pręgo — syknął. — Jastrzębi Mróz zna swoje mocne strony.

Ciemna Pręga zamrugał.

— Ja nie chciałem…

— Poza tym zawsze można zrobić coś lepiej — przerwał mu Tygrysia Gwiazda.

W tym samym czasie zza drzewa wysunął się piąty kot. Jego ciemnobrązowe futro otarło się o gładką szarą korę.

— Jastrzębi Mróz za bardzo polega na swojej sile — mruknął. — Za to Bryzowa Skóra na swojej szybkości. Gdyby byli jednym wojownikiem, byliby doskonali, jednak każdego z osobna można łatwo zranić.

— Złamana Gwiazdo. — Jastrzębi Mróz powitał skołtunionego, pręgowanego kocura, obnażając zęby. — Czyżbyśmy mieli przyjmować rady od wojownika, któremu nie udało się uciszyć Sójczego Pióra?

Koniuszek ogona Złamanej Gwiazdy zadrżał.

— Nie spodziewałem się, że cały Klan Gwiazdy stanie do tak zażartej walki, żeby go ratować.

— Nigdy nie lekceważ wroga. — Jastrzębi Mróz wyprostował przednią łapę i syknął z bólu.

Bryzowa Skóra polizał głębokie, wyżłobione pazurami rany na swoim boku. Język zabarwił mu się czerwienią własnej krwi.

— Musimy być gotowi — warknął Tygrysia Gwiazda. — Pokonanie jednego wroga naraz nam nie wystarczy. Będziemy trenować tak długo, aż każdy z nas będzie umiał powalić cały patrol jedną łapą!

Bryzowa Skóra podniósł wzrok znad swojej rany. Jego oczy błysnęły.

— Na treningach potrafię już bez trudu pokonać Zajęczego Bryka i Liściastego Ogona.

Oczy Tygrysiej Gwiazdy pociemniały.

— Trening to jedno, ale kiedy dochodzi do walki na śmierć i życie, każdy kot walczy zajadlej.

Bryzowa Skóra wbił pazury w ziemię.

— Ja też potrafię walczyć zajadlej.

Tygrysia Gwiazda skinął głową.

— I masz ku temu najlepsze powody.

W gardle Bryzowej Skóry rozbrzmiało warczenie.

— Potraktowano cię niesprawiedliwie — mruknął czule Tygrysia Gwiazda.

W mroku młody pysk Bryzowej Skóry wyglądał jak mordka kociaka.

— Chyba tylko ty jeden to widzisz…

— Mówiłem ci, że musisz szukać zemsty — przypomniał mu Tygrysia Gwiazda. — A z naszą pomocą będziesz mógł jej dokonać na każdym kocie, który cię zdradził.

Bryzowa Skóra spojrzał na niego wygłodniałym wzrokiem.

— I na każdym kocie, który stał obok i nie reagował, podczas gdy inni odbierali ci to, co należało do ciebie — dokończył ciemny wojownik.

— Zaczynając od Wroniego Pióra. — Bryzowa Skóra z odrazą wymówił imię ojca.

Złamana Gwiazda machnął zakrzywionym ogonem.

— Co zrobił twój własny ojciec, żeby cię bronić? — Jego słowa były tak przepełnione goryczą, jak gdyby wywołały je własne wspomnienia.

Ciemna Pręga wystąpił naprzód.

— On nigdy cię nie doceniał!

Tygrysia Gwiazda odpędził pręgowanego wojownika ruchem ogona.

— Wronie Pióro usiłował cię zniszczyć. Chciał cię osłabić.

— Ale to mu się nie udało! — oznajmił Bryzowa Skóra.

— Nie, ale próbował. Być może bardziej niż ciebie ceni swoje kociaki z Klanu Pioruna. Ta trójka nigdy nie powinna była przyjść na świat. — Tygrysia Gwiazda podszedł do młodego wojownika. Jego oczy błyszczały, gdy wpatrywał się w tęczówki Bryzowej Skóry tak intensywnie, jak wąż chcący zahipnotyzować ofiarę.

— Od urodzenia nasiąkałeś kłamstwem i słabością innych. Ty cierpiałeś, a inni odnosili sukcesy. Ale jesteś silny. Odegrasz się za to wszystko. Twój ojciec zdradził swój klan i ciebie. A Liściasta Sadzawka zdradziła Klan Gwiazdy, gdy znalazła sobie partnera.

Ogon Bryzowej Skóry przecinał powietrze.

— Zapłacą za to, co mi zrobili. — W jego spojrzeniu nie było ani odrobiny ciepła. Tylko lodowata nienawiść. — Zemszczę się na każdym, kto wyrządził mi krzywdę.

Złamana Gwiazda przepchnął się naprzód.

— Jesteś szlachetnym wojownikiem, Bryzowa Skóro. Nie możesz wieść życia utkanego z kłamstw. Masz we krwi lojalność wobec kodeksu wojownika.

— W przeciwieństwie do tamtych słabeuszy — zgodził się Bryzowa Skóra.

Jastrzębi Mróz poderwał się na łapy.

— Trenujemy dalej? — zasugerował.

Tygrysia Gwiazda nie zgodził się na to.

— Masz inne zadanie — powiedział, odwracając potężną głowę, by spojrzeć na wojownika.

— Jakie? — Jastrzębi Mróz przymrużył oczy o lodowatym spojrzeniu.

— Jest jeszcze jedna uczennica — odparł Tygrysia Gwiazda — która ma potężną moc. Musi do nas dołączyć, żeby bitwa stała się wyrównana.

— Chcesz, żebym ją odwiedził? — miauknął gniewnie Jastrzębi Mróz.

Tygrysia Gwiazda skinął głową.

— Wejdź do jej snów. Przekonaj ją, że nasza walka jest jej przeznaczeniem. — Machnął końcem długiego, ciemnego ogona. — Ruszaj.

Kiedy barczysty wojownik odwrócił się i zniknął pośród mgły, Tygrysia Gwiazda warknął za nim jeszcze jedno:

— Nie powinieneś mieć z tym kłopotów. Jest gotowa.

Rozdział 1


Gołębia Łapa zadrżała przez sen.

— Gołębia Łapo! Gołębia Łapo! — zawodziły czyjeś głosy, kiedy kotka walczyła z prądem strumienia, który szarpał jej futro i miotał nią w ciemnościach. — Gołębia Łapo! — Kocie krzyki były przepełnione przerażeniem. Uczennica mijała kolejne drzewa i porwane przez wodę gałęzie mknące w dół strumienia. Pod jej łapami rozpościerał się mrok; sięgał tak głęboko, że w gardle ściskał ją strach.

— Gołębia Łapo! — rozbrzmiał raptem w jej uszach krótki, pełen desperacji jęk Pluskającego Ogona.

Natychmiast otworzyła z przerażeniem oczy.

Jej siostra, Bluszczowa Łapa, poruszyła się nieopodal.

— Coś ci się śniło? — Srebrzysto-biała pręgowana kotka uniosła głowę i spojrzała nerwowo na Gołębią Łapę. — Trzęsłaś się jak mysz!

— To tylko zły sen. — Gołębia Łapa próbowała mówić spokojnie, choć jej serce głośno waliło, a krzyk Pluskającego Ogona odbijał się echem po jej umyśle. Przesunęła się i polizała siostrę między uszami. — Teraz to już nieważne — skłamała.

Kiedy zaspane powieki Bluszczowej Łapy zaczęły na powrót się zamykać, Gołębia Łapa wzięła głęboki wdech, by poczuć delikatny zapach siostry. Jestem w domu — przypomniała samej sobie. — Wszystko jest już w porządku.

Mimo to jej serce nadal łomotało. Przeciągnęła się na swoim posłaniu z dreszczem, który przeszedł ją aż po czubek ogona. Wstała i ostrożnie przeszła pomiędzy gniazdami uczniów w kierunku wyjścia z legowiska.

Pusta polana skąpana była w łunie księżyca, choć ponad skalnymi ścianami, które otaczały obóz, widniał już mleczny blask świtu. Ze żłobka dochodziło kwilenie nowonarodzonych kociąt Makowego Mrozu, a z legowisk głośniejsze pochrapywania starszych kotów. Smak powietrza zaskoczył Gołębią Łapę. Było chłodne, wilgotne i osadzało się na jej pysku. Przez wiele księżyców nie czuła na języku niczego poza wysuszającym wiatrem. Teraz nareszcie mogła cieszyć się zieloną świeżością lasu, która uderzała do głowy i sprawiała, że ślinka napływała do pyska.

Delikatne chmury przesuwały się po upstrzonym gwiazdami niebie, przesłaniając Srebrną Skórę niczym pajęczyna. Gołębia Łapa zastanawiała się, czy Pluskający Ogon obserwuje ją wraz z jej gwiezdnymi przodkami.

Słowo „przepraszam” odbijało się echem w jej umyśle niczym samotne pohukiwanie sowy.

Choć długa podróż w górę strumienia miała miejsce całe ćwierć księżyca temu, obolałe mięśnie wciąż nie pozwalały jej o niej zapomnieć. Gołębia Łapa z Lwim Płomieniem, a także po dwa koty z trzech pozostałych klanów wyruszyli na poszukiwanie bobrów, które zablokowały strumień, wysuszając ich terytoria. Wspólnie zniszczyli tamę i uwolnili wodę, która ponownie wypełniła jezioro. Nareszcie na tereny klanów powróciło życie. Gołębia Łapa wyczuwała je w szumie lasu i słyszała w odgłosach buszującej wokół obozu łownej zwierzyny.

Była z siebie dumna, gdyż to właśnie ona wyczuła bobry, które pracowały nad zablokowaniem strumienia. Pomogła również rozbić na kawałki ich tamę, zapewniając tym samym przetrwanie wszystkim klanom. To wspomnienie było jednocześnie słodkie i gorzkie niczym krwawnik. Wojownik Klanu Rzeki, Pluskający Ogon, zginął w walce z wielkimi brązowymi stworzeniami o ciężkich, silniejszych od lisich cielskach i kłapiących żółtych zębiskach, bardziej śmiercionośnych niż pazury.

Myśli o podróży prześladowały ją odkąd wróciła, a śmierć Pluskającego Ogona nieustannie nawiedzała ją w snach. Zastanawiała się, czy Lwi Płomień czuje to samo. Nie odważyła się go o to zapytać. Nie mogła również zwierzyć się Sójczemu Pióru, jak często myślała o minionej podróży. Bała się, że mogliby uznać ją za słabą. A przecież miała przeznaczenie do wypełnienia.

 

Tylko jak ma się zmierzyć z przepowiednią, którą usłyszał Ognista Gwiazda wiele księżyców wcześniej? „Będzie troje, krewnych twoich krewnych, którzy trzymają w łapach potęgę gwiazd”.

Gołębia Łapa była jedną z wybranej trójki, razem z Lwim Płomieniem i Sójczym Piórem. Nadal nie mogła w to uwierzyć. Została uczennicą mniej niż księżyc temu, a na jej barki spadło już więcej odpowiedzialności niż na jakiegokolwiek starszego wojownika. Jedyne, co mogła w tej sytuacji zrobić, to nieustannie doskonalić moc, którą jej dano — tę, która czyniła ją jedną z trójki kotów z przepowiedni. Ćwiczyła każdego dnia, sięgając zmysłami tak daleko w głąb lasu, jak tylko zdołała. Słuchała. Smakowała. Odbierała dźwięki i poruszenia, których nie zdołałby wyłapać nawet Sójcze Pióro.

Kiedy przysiadła przed legowiskiem, wilgotne powietrze zmierzwiło jej futro. Przymknęła oczy. Poczekała, aż jej łapy przestaną czuć dotyk ziemi, i sięgnęła zmysłami ponad miauknięciami kociąt Makowego Mrozu brykających w żłobku. Zbadała teren wokół obozu. Las był pełen życia. Wypełnił jej zmysły zapachami i dźwiękami. Ptaki otrzepywały skrzydła przed rozpoczęciem porannych świergotów. Wczesny patrol Klanu Cienia wychodził zaspany z obozu, potykając się na śliskiej, zasłanej igłami glebie. Ostry zapach kocimiętki rosnącej nieopodal opuszczonego domostwa Dwunożnych dotknął języka kotki. Dźwięk wody pluskającej wzdłuż zasłanego kamieniami strumienia na granicy z Klanem Wiatru poruszył futrem na jej uchu.

Ale chwila!

Dlaczego o tak wczesnej porze obok jeziora skradają się dwa koty?

Gołębia Łapa zjeżyła się ze zdenerwowania. Prędko otworzyła oczy. Wiedziała, że musi kogoś o tym powiadomić. Jak jednak mogła to zrobić, nie zdradzając przy tym swojej sekretnej mocy? Czy powinna powiedzieć Lwiemu Płomieniowi? Nie. Nie mogła pójść do mentora, który spał w legowisku wojowników. Nie zdołałaby go zbudzić, nie alarmując przy tym innych.

To może Sójcze Pióro? Tak, oczywiście! On spał sam w legowisku medyka, odkąd Liściasta Sadzawka dołączyła do wojowników. Gołębia Łapa pośpieszyła przez polanę i przecisnęła się przez porosty zakrywające wejście do pogrążonej w cieniach jaskini.

— Sójcze Pióro! — Otworzyła szeroko oczy, usiłując przyzwyczaić wzrok do półmroku. Podbiegła do posłania kocura i trąciła go nosem w bok.

Sen zmierzwił jego szare pręgowane futro, a pysk zakryty był łapą.

— Idź sobie — wymamrotał.

— To ważne! — syknęła Gołębia Łapa.

Medyk uniósł głowę i zamrugał swoimi niewidzącymi, niebieskimi oczyma.

— Przerwałaś mi sen! — warknął.

Gołębia Łapa skamieniała. Czyżby przeszkodziła mu w wysłuchaniu wieści od Klanu Gwiazdy?

— Właśnie miałem złapać mysz. Byłem od niej o tyle! — Sójcze Pióro rozłożył łapy na długość wąsa.

Kotka próbowała powstrzymać pomruk rozbawienia. Dobrze wiedzieć, że Sójcze Pióro też miewa zwyczajne sny o gonieniu myszy, jak wszyscy — pomyślała.

— Przepraszam.

— To nie jest śmieszne! — Medyk wstał i otrzepał się.

Gołębia Łapa odsunęła mu się z drogi, kiedy wyskoczył z posłania i wylądował delikatnie obok niej.

— O co chodzi? — Polizał łapę, po czym przesunął nią po wąsach.

— Dwa koty idą wokół jeziora.

Sójcze Pióro przerwał pielęgnację i odwrócił głowę w jej stronę. Gołębia Łapa zamrugała. Wciąż jeszcze nie zdążyła się przyzwyczaić, że kocur zachowuje się, jakby widział, mimo iż jest niewidomy.

— Czy kierują się na terytorium Klanu Pioruna?

Uczennica przytaknęła. Ulżyło jej, że nie zapytał, czy jest tego pewna. Po prostu jej uwierzył. Sójcze Pióro całkowicie ufał jej i mocy, którą posiadała. Przy nim czuła, że naprawdę jest częścią wybranej trójki.

Kocur westchnął przeciągle w zamyśleniu.

— Czy wiesz, z jakiego są klanu?

Gołębia Łapa zdziwiła się, czemu wcześniej nie pomyślała, żeby to sprawdzić. Uwolniła swoje zmysły raz jeszcze, pozwoliła im sięgnąć aż do brzegu jeziora i owinąć się wokół dwóch kotów stąpających nadal miarowym krokiem.

— Są z Klanu Rzeki — wyszeptała, wyczuwając rybi zapach. Potrafiła również określić kolory ich futer. Jeden był złocisty nakrapiany, drugi szary.

Nakrapiany kot był mniejszy. To kotka.

— Ćmie Skrzydło. — Gołębia Łapa poczuła intensywny zapach ziół na futrze medyczki.

Szary kot również był samicą, ale większą, o bardziej muskularnych barkach doświadczonej wojowniczki.

— I Mglista Stopa — dodała Gołębia Łapa, rozpoznając zastępczynię przywódczyni Klanu Rzeki.

Sójcze Pióro pokiwał głową. Jego oczy się zamgliły.

— O co chodzi? — Gołębia Łapa nachyliła się w jego stronę.

— Są w żałobie — wymruczał medyk.

Rzeczywiście, uczennica zauważyła smutek w powolnych, ciężkich krokach kotek z Klanu Rzeki, a rozpacz w miauknięciu Sójczego Pióra podpowiedziała jej, że on odczuwał ich żal tak, jak czułby swój własny.

— W żałobie? Dlaczego?

— Lamparcia Gwiazda musiała umrzeć — westchnął.

— Umrzeć? — Gołębia Łapa zesztywniała. — Czy straciła już wszystkie żywoty?

— Dotarła do dziewiątego. To była tylko kwestia czasu. — Sójcze Pióro powoli wstał i ruszył w kierunku skalnej szczeliny na tyłach legowiska. — Mglista Stopa i Ćmie Skrzydło idą pewnie do Księżycowej Sadzawki, żeby Mglista Stopa mogła otrzymać swoje dziewięć żywotów! — zawołał przez ramię, a potem zniknął w spiżarni. Jego głos odbijał się echem pośród cieni. — Skoro już wstaliśmy tak wcześnie… — mruknął z wyrzutem — to możemy przynajmniej zrobić coś pożytecznego.

Gołębia Łapa ledwo go słyszała. Myślała wyłącznie o tym, czy Lamparcia Gwiazda naprawdę umarła. Sięgnęła zmysłami daleko ponad jeziorem, aż do obozu Klanu Rzeki, i jej umysł wypełnił obraz zrozpaczonych kotów. Niektóre otaczały kręgiem ciało leżące na polanie, podczas gdy inne rozsmarowywały na futrze przywódczyni rozmaryn i wodną miętę, aby ukryć odór śmierci. Któraś z karmicielek zaganiała swoje kociaki z powrotem do żłobka.

Sójcze Pióro wyszedł ze szczeliny, niosąc zwitek ziół.

— Mglista Stopa będzie dobrą przywódczynią — miauknął, upuszczając rośliny i wracając do spiżarni. — Jest sprawiedliwa i mądra, a inne klany darzą ją szacunkiem. — Wrócił z kolejną porcją ziół i położył je obok poprzednich.

— Czy Lamparcia Gwiazda poluje teraz z Klanem Gwiazdy?

— Klan Gwiazdy z pewnością gorąco powita tak szlachetną wojowniczkę. — Sójcze Pióro zaczął rozdzielać liście na mniejsze kupki. Ich zapach sprawił, że Gołębia Łapa zmarszczyła nos.

Wróciła myślami z powrotem do legowiska medyka.

— Co robisz?

— Musimy porozkładać te zioła, żeby je wysuszyć.

— No, ale co zrobimy w sprawie Lamparciej Gwiazdy?

— Nic. — Sójcze Pióro popchnął w stronę uczennicy trochę liści. — Deszcz dostał się do spiżarni, a ja nie chcę, żeby zioła nam zgniły — wyjaśnił.

— Nie powinniśmy zawiadomić Ognistej Gwiazdy?

— A chcesz go obudzić?

Gołębia Łapa wpatrywała się w wilgotne rośliny. Pomyślała, że równie dobrze może zaczekać, aż przywódca sam się zbudzi i wyjdzie z legowiska.

Sójcze Pióro rozdzielał zioła ze swojego stosu i układał je pojedynczo na suchym podłożu. Gołębia Łapa ostrożnie wyciągnęła ze sterty szeroki, miękki liść.

— Czy to zawsze zastępca zostaje kolejnym przywódcą?

— O ile żaden inny wojownik nie uzna, że byłby w tym lepszy.

Gołębia Łapa spojrzała na medyka z zaskoczeniem; liść zawisł na jej łapie.

— A tak się kiedyś stało?

Sójcze Pióro pokiwał głową.

— W Klanie Wiatru. Pojedyncza Gwiazda musiał walczyć o swoje przywództwo.

— Walczyć? — Kotka położyła liść obok pozostałych, starając się powstrzymać drżenie łapy. Czyżby ktokolwiek mógł w ten sposób odwrócić się od własnych pobratymców?

— Błotnisty Pazur uważał, że będzie lepszym przywódcą — odparł rzeczowo Sójcze Pióro. Jego rząd schnących liści miał już całą długość ogona.

Gołębia Łapa spróbowała pracować szybciej.

— Ostrożnie! — ostrzegł ją medyk. — Jeżeli je rozedrzesz, stracą część swoich uzdrawiających soków.

Kotka zawahała się i delikatnie wyciągnęła kolejny liść z rozmokłego stosu.

— Czy to się często zdarza? — Poczuła skurcz żołądka. — To znaczy, czy pobratymcy często walczą między sobą o przywództwo?

Sójcze Pióro pokręcił głową.

— Nie, rzadko. A skoro Mglista Stopa jest już w drodze do Księżycowej Sadzawki, to najwyraźniej nikt nie rzucił jej wyzwania. — Kocur wyrównał liście rozłożone przez Gołębią Łapę. — Chociaż jakiś czas temu był ktoś, kto mógłby to zrobić…

— Kto? — Kotka sięgnęła zmysłami z powrotem do obozu Klanu Rzeki. Z napięciem poszukiwała machających ogonów, odsłoniętych pazurów czy innych oznak niezadowolenia, jednak nie znalazła nic oprócz powolnych kroków i zwieszonych głów opłakujących przywódczynię członków klanu.

— Jastrzębi Mróz. — Sójcze Pióro wypowiedział jego imię, jakby chciał nim splunąć. — Brat Ćmiego Skrzydła.

— Jastrzębi Mróz? — Gołębia Łapa słyszała już to imię w opowieściach starszyzny o czasach, w których klany ledwo osiedliły się nad jeziorem.

— Już nie żyje. Dzięki niech będą Klanowi Gwiazdy. — Kocur nie podniósł wzroku znad swojego zajęcia, ale zwolnił, jakby wspomnienia go rozpraszały.

— Czy widziałeś go pośród Klanu Gwiazdy? — dopytywała Gołębia Łapa.

— Pośpiesz się. — Medyk zignorował jej pytanie. — Chcę, żeby wszystkie liście leżały rozłożone jeszcze przed wschodem słońca. Muszą mieć wystarczająco dużo czasu, żeby wyschnąć.

Czy widział tam Pluskającego Ogona? — zastanawiała się kotka, wyjmując nowe zioło. Wspomnienie śmierci wojownika z Klanu Rzeki ukłuło ją w serce.

Sójcze Pióro odszedł z powrotem do szczeliny i wrócił z nową porcją wilgotnych liści.

— Czy to Mglista Stopa i Ćmie Skrzydło zbudziły cię tak wcześnie?

Gołębia Łapa podniosła głowę i zamrugała.

— Czy to one zakłóciły ci sen? — naciskał Sójcze Pióro.

Kotka pokręciła głową. Nie chciała dzielić się koszmarem, który ją zbudził.

— Czy śniłaś o Pluskającym Ogonie?

Uczennica prędko podniosła wzrok. Była zaskoczona zarówno jego pytaniem, jak i delikatnością, z którą je wypowiedział. Czyżby był z nią w tamtym śnie?

Medyk pokręcił głową.

— Nie wchodziłem do twoich snów.

Czy on właśnie czyta mi w myślach? — wzdrygnęła się Gołębia Łapa.

— Czuję, że jest coś, co cię trapi i zasmuca. Jest jak pokrzywa w twoim sercu, która parzy każdego, kto spróbowałby ją wyjąć.

Gołębia Łapa raptem zaczęła układać liście z takim zapałem, jakby to było najważniejsze z kiedykolwiek powierzonych jej zadań. Z całych sił próbowała ukryć własne emocje. Co pomyślałby sobie o niej Sójcze Pióro, gdyby dowiedział się, jaka jest miękka? Czy byłby zawiedziony, że to właśnie ona należy do wybranej trójki?