Wojownicy. Omen gwiazd. Czwarty uczeń

Tekst
Z serii: Wojownicy #19
Z serii: Omen gwiazd #1
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Tytuł oryginału: The Fourth Apprentice

Copyright © Working Partners Limited 2009

Series created by Working Partners Limited

Tłumaczenie © Wydawnictwo Nowa Baśń 2021

Wszystkie prawa zastrzeżone

Redaktor prowadząca: Urszula Putyńska

Redakcja: Aleksandra Kubisiak

Konsultacja merytoryczna i koncepcja okładki: Dominika Kuc

Projekt graficzny okładki: Johanna Tarkela

Ilustracje i grafiki: Marcin Kwaśny

Wszystkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być kopiowana i wykorzystywana w jakiejkolwiek formie bez zgody wydawcy i/lub właściciela praw autorskich.

Wydanie I

ISBN 978-83-8203-067-9


Wydawnictwo Nowa Baśń

ul. Święty Marcin 77 lok. 8a, 61-717 Poznań

telefon 881 000 125

www.nowabasn.com

Specjalne podziękowania dla Cherith Baldry

KLANY

KLAN PIORUNA

PRZYWÓDCA

Ognista Gwiazda — płomiennorudy kocur

ZASTĘPCA

Jeżynowy Pazur — ciemnobrązowy, pręgowany kocur o bursztynowych oczach

MEDYK (kocur lub kotka, którzy posiedli zdolność leczenia)

Sójcze Pióro — szary, pręgowany kocur

WOJOWNICY (koty i kotki bez młodych)

Szara Pręga — długowłosy, szary kocur

Zakurzona Skóra — ciemnobrązowy, pręgowany kocur

Piaskowa Burza — jasnoruda kotka o zielonych oczach

Paprociowe Futro — złocistobrązowy, pręgowany kocur

Szczawiowy Ogon — szylkretowo-biała kotka o bursztynowych oczach

Obłoczny Ogon — długowłosy, biały kocur o niebieskich oczach

Jasne Serce — biała kotka w rude łaty

Ciernisty Pazur — złocistobrązowy, pręgowany kocur; uczennica: Wrzoścowa Łapa

Wiewiórczy Lot — ciemnoruda kotka o zielonych oczach

Liściasta Sadzawka — jasnobrązowa, pręgowana kotka o bursztynowych oczach; była medyczka

Pajęcza Noga — długonogi, czarny kocur o brązowym podbrzuszu i bursztynowych oczach

Brzozowy Zachód — jasnobrązowy, pręgowany kocur

Jagodowy Nos — kremowy kocur

Leszczynowy Ogon — drobna, szaro-biała kotka; uczennica: Kwitnąca Łapa

Mysi Wąs — szaro-biały kocur; uczeń: Trzmiela Łapa

Rozżarzone Serce — szara, pręgowana kotka

Lwi Płomień — złocisty, pręgowany kocur o bursztynowych oczach

Lisi Sus — rudawy pręgowany kocur

Oblodzona Chmura — biała kotka

Ropuszy Krok — czarno-biały kocur

Różany Płatek — ciemnokremowa kotka

Milka — srebrzysta, pręgowana kotka

UCZNIOWIE (koty, które skończyły sześć księżyców, szkolące się na wojowników)

Wrzoścowa Łapa — ciemnobrązowa kotka

Kwitnąca Łapa — szylkretowo-biała kotka

Trzmiela Łapa — bardzo jasny, szary kocur w czarne pręgi

KARMICIELKI (kotki oczekujące młodych lub opiekujące się nimi)

Paprotkowa Chmura — bladoszara kotka w ciemniejsze cętki o zielonych oczach

Stokrotka — długowłosa, kremowa kotka z siedliska koni

Białe Skrzydło — biała kotka o zielonych oczach, matka kociąt Brzozowego Zachodu: Gołębinki (szarej koteczki) i Bluszczki (srebrzysto-białej, pręgowanej koteczki)

Makowy Mróz — szylkretowa kotka; oczekująca kociąt Jagodowego Nosa

STARSZYZNA (byli wojownicy i karmicielki)

Długi Ogon — jasny kocur w ciemniejsze pręgi; wcześnie dołączył do starszyzny z powodu utraty wzroku

Mysie Futro — mała, ciemnobrązowa kocica

Piękniś — pulchny, pręgowany kocur o posiwiałym pysku; były samotnik

KLAN CIENIA

PRZYWÓDCA

Czarna Gwiazda — duży, biały kocur o wielkich czarnych łapach

ZASTĘPCzyni

Rdzawe Futro — ciemnoruda kotka

MEDYK

Mała Chmura — bardzo drobny, pręgowany kocur; uczeń: Płonący Ogon (rudy kocur)

WOJOWNICY

Dębowe Futro — mały, brązowy kocur; uczeń: Fretkowa Łapa (kremowo-szary kocur)

Jarzębinowy Pazur — rudy kocur

Dymna Stopa — czarny kocur

Ropusza Stopa — ciemnobrązowy kocur

Jabłkowe Futro — nakrapiana, brązowa kotka

Wroni Mróz — czarno-biały kocur

Szczurza Blizna — brązowy kocur z długą blizną wzdłuż grzbietu; uczennica: Sosnowa Łapa (czarna kotka)

Śnieżna Ptaszyna — śnieżnobiała kotka

Brunatna Skóra — szylkretowa kotka o zielonych oczach; uczeń: Szpacza Łapa (rudy kocur)

Oliwkowy Nos — szylkretowa kotka

Sowi Pazur — jasnobrązowy, pręgowany kocur

Ryjówcza Stopa — szara kotka o czarnych stopach

Osmolone Futro — ciemnoszary kocur

Ruda Wierzba — cętkowany, brązowo-rudy kocur

Tygrysie Serce — ciemnobrązowy kocur

Świtająca Skóra — kremowa kotka

KARMICIELKI

Splątane Futro — pręgowana kotka o roztrzepanym długim futrze

Bluszczowy Ogon — czarno-biało-szylkretowa kotka

STARSZYZNA

Cedrowe Serce — ciemnoszary kocur

Wysoki Mak — długonoga, jasnobrązowa pręgowana kocica

Wężowy Ogon — ciemnobrązowy kocur o pręgowanym ogonie

Biała Woda — biała, długowłosa kocica ślepa na jedno oko

KLAN WIATRU

PRZYWÓDCA

Pojedyncza Gwiazda — pręgowany, brązowy kocur

ZASTĘPCZYNI

Jesionowa Stopa — szara kotka

MEDYK

Pustułkowy Lot — cętkowany, szary kocur

WOJOWNICY

Wronie Pióro — ciemnoszary kocur

Sowi Wąs — pręgowany, jasnobrązowy kocur; uczeń: Wąsata Łapa (jasnobrązowy kocur)

Biały Ogon — mała, biała kotka

Nocna Chmura — czarna kotka

Janowcowy Ogon — bardzo jasny, szaro-biały kocur o niebieskich oczach

Łasicze Futro — rudy kocur o białych łapach

Zajęczy Bryk — brązowo-biały kocur

Liściasty Ogon — ciemny, pręgowany kocur o bursztynowych oczach

Mrówcza Skóra — brązowy kocur z jednym uchem czarnym

Żarząca Stopa — szary kocur o dwóch łapach ciemnych

Wrzosowy Ogon — jasnobrązowa kotka o niebieskich oczach; uczennica: Kolcolistna Łapa (szaro-biała kotka)

Bryzowa Skóra — czarny kocur o bursztynowych oczach; uczeń: Głazowa Łapa (duży bladoszary kocur)

Turzycowy Wąs — jasnobrązowa kotka

Jaskółczy Ogon — ciemnoszara kotka

Ostowe Serce — długowłosa, biała kotka

Słoneczny Cios — szylkretowa kotka z dużą, białą łatą na czole

STARSZYZNA

Pajęczynowa Stopa — pręgowany, ciemnoszary kocur

Rozdarte Ucho — pręgowany kocur

KLAN RZEKI

PRZYWÓDCZYNI

Lamparcia Gwiazda — nietypowo nakrapiana, złocista kotka

ZASTĘPCZYNI

Mglista Stopa — szara kotka o niebieskich oczach

MEDYCZKA

Ćmie Skrzydło — złocista, nakrapiana kotka; uczennica: Wierzbowy Blask (szara pręgowana kotka)

WOJOWNICY

Trzcinowy Wąs — czarny kocur; uczeń: Wydrążona Łapa (ciemnobrązowy pręgowany kocur)

Bukowe Futro — jasnobrązowy kocur

Pluskający Ogon — ciemnoszary, pręgowany kocur

Szara Mgła — bladoszara, pręgowana kotka; uczennica: Pstrągowa Łapa (bladoszara pręgowana kotka)

Miętowe Futro — jasnoszary, pręgowany kocur

Oblodzone Skrzydło — biała kotka o niebieskich oczach

Płotkowy Ogon — ciemnoszara kotka; uczennica: Mszysta Łapa (brązowo-biała kotka)

Otoczakowa Stopa — nakrapiany kocur; uczeń: Sitowata Łapa (jasnobrązowy, nakrapiany kocur)

Malwowy Nos — jasnobrązowy, nakrapiany kocur

Rudzikowe Skrzydło — brązowo-biały, nakrapiany kocur

Żukowy Wąs — brązowo-biały, pręgowany kocur

Płatkowe Futro — szaro-biała kotka

Trawiaste Futro — jasnobrązowy kocur

Wydrze Serce — ciemnobrązowa kotka; uczeń: Kichająca Łapa

Ulewna Burza — nakrapiany, szaroniebieski kocur

KARMICIELKI

Zmierzchowe Futro — brązowa ,pręgowana kotka

Omszona Skóra — szylkretowa kotka o niebieskich oczach

STARSZYZNA

 

Czarny Pazur — czarny kocur

Norniczy Ząb — drobny pręgowany brązowy kocur

Zaranny Kwiat — jasnoszara kocica

Cętkowany Nos — cętkowana szara kocica

Skoczny Ogon — rudo-biały kocur

KOTY SPOZA KLANÓW

Dymek — muskularny, szaro-biały kocur zamieszkujący stodołę w siedlisku koni

Nitka — mała, szaro-biała kotka zamieszkująca stodołę w siedlisku koni

INNE ZWIERZĘTA

Północ — borsuczyca wpatrująca się w gwiazdy, żyjąca niedaleko morza

Prolog


Woda gładkim łukiem przelewała się przez krawędź skały i z hukiem spadała w przepaść, tworząc daleko w dole spienioną sadzawkę. Promienie zachodzącego słońca zapalały w wiszących w powietrzu kroplach wody miriady ruchliwych tęcz.

Na skraju rzeki, tuż nad wodospadem siedziały trzy koty, śledzące wzrokiem czwartego — kocicę uważnie stawiającą łapy na szorstkim mchu porastającym brzeg rzeki. Wokół jej łap i na sierści migotały gwiazdy.

Przybyła zatrzymała się i obrzuciła czekających spojrzeniem lodowato niebieskich oczu.

— Na litość klanów, dlaczego postanowiliście spotkać się akurat tutaj? — zapytała, z rozdrażnieniem otrząsając łapę. — Nie dość, że mokro, to jeszcze w tym hałasie nie słyszę własnych myśli.

Na jej spotkanie podniosła się inna kocica, o zmierzwionej ciemnoszarej sierści.

— Nie narzekaj, Błękitna Gwiazdo. Wybrałam to miejsce właśnie dlatego, że jest wilgotne i głośne. Mam coś do powiedzenia i nie chcę, żeby usłyszał to ktokolwiek poza nami.

Złocisty kocur przywołał Błękitną Gwiazdę machnięciem ogona.

— Spocznij tutaj, tu jest sucho.

Błękitna Gwiazda podeszła do niego, usiadła i prychnęła pogardliwie.

— Jeśli tu jest sucho, Lwie Serce, to ja jestem myszą — powiedziała, po czym odwracając się do ciemnoszarej kocicy, dodała: — Zatem, Żółty Kle, o co chodzi?

— Przepowiednia się nie spełniła — miauknęła Żółty Kieł. — Troje w końcu się spotkało, ale dwoje nie rozpoznało trzeciej.

— Jesteś pewna, że tym razem mamy właściwą trójkę? — zapytała ostro Błękitna Gwiazda.

— Wiesz, że tak — odpowiedziała jej piękna szylkretka, lekko skłaniając głowę przed byłą przywódczynią swojego klanu. — Przecież w tę noc, kiedy urodziła się wybrana, mieliśmy ten sam sen.

Błękitna Gwiazda strzepnęła ogonem.

— Może masz rację, Nakrapiany Liściu. Ale tyle spraw poszło źle, że trudno w cokolwiek uwierzyć.

— Oczywiście, że Nakrapiany Liść ma rację. — Żółty Kieł zastrzygła uszami. — Ale jeśli Sójcze Pióro i Lwi Płomień nie rozpoznają wybranej, pojawią się kolejne kłopoty. Chcę im zesłać znak.

— Co takiego? — Błękitna Gwiazda znów się podniosła, władczo kołysząc ogonem, jakby wciąż była przywódczynią starej medyczki. — Żółty Kle, zapomniałaś, że to nawet nie jest nasza przepowiednia? Ingerencja z naszej strony może być niebezpieczna. Moim zdaniem powinniśmy dać spokój.

Nakrapiany Liść spojrzała na nią zdziwiona.

— Niebezpieczna?

— Myślicie, że bezpiecznie jest mieć w klanach koty o mocy większej od gwiazd? — zapytała wyzywająco Błękitna Gwiazda, przesuwając spojrzeniem kolejno po każdym z kotów. — Potężniejsze niż my, ich przodkowie? — Zatoczyła łuk ogonem, obejmując tym gestem niewidocznych członków swojego klanu, przebywających w innych zakątkach pięknego, pełnego zwierzyny lasu. — Co się stanie z Klanem Pioruna, jeśli…

— Trochę wiary, Błękitna Gwiazdo — przerwał jej łagodnie Lwie Serce. — To dobre, wierne koty.

— Tak samo myśleliśmy o Ostrokrzewiastym Liściu! — odpaliła Błękitna Gwiazda.

— Nie popełnimy kolejnego błędu — miauknęła Żółty Kieł. — Musimy zaufać przepowiedni, niezależnie od tego, skąd pochodzi. Musimy też zaufać naszym pobratymcom nad jeziorem.

Nakrapiany Liść otworzyła pysk, by przemówić, ale odwróciła się gwałtownie, gdy kilka długości lisa w górę rzeki zaszeleściły krzewy. Na otwartą przestrzeń wypadła srebrzysta kotka i pobiegła w kierunku zebranych; otaczała ją migotliwa gwiezdna poświata.

— Pierzasty Ogonie! — zawołała Błękitna Gwiazda. — Co ty tu robisz? Szpiegujesz nas?

— Teraz wszyscy należymy do jednego klanu — przypomniała jej była wojowniczka Klanu Rzeki. — Domyśliłam się, dlaczego zamierzacie się spotkać i…

— To sprawa Klanu Pioruna, Pierzasty Ogonie — zauważyła Żółty Kieł, odsłaniając końce ostrych przeżółkłych zębów.

— Nieprawda! — odpaliła Pierzasty Ogon. — Sójcze Pióro i Lwi Płomień jako synowie Wroniego Pióra w połowie pochodzą z Klanu Wiatru. — Spoglądała na pozostałych ze zmartwieniem w niebieskich oczach. — Zależy mi na nich, muszę nad nimi czuwać. A po Ostrokrzewiastym Liściu rozpaczam tak samo jak wy.

Nakrapiany Liść wyprostowała ogon i musnęła bark srebrzystej kotki.

— Ma rację. Niech zostanie.

Żółty Kieł wzruszyła ramionami.

— To nie są twoi synowie, Pierzasty Ogonie — odezwała się z nieoczekiwaną łagodnością. — Możemy ich ostrzegać i prowadzić, ale w końcu i tak sami wybiorą swoją drogę.

— Wszyscy synowie i córki tak robią, Żółty Kle — zauważyła Błękitna Gwiazda.

Żółty Kieł spochmurniała na moment i wbiła w dal spojrzenie pomarańczowych oczu, jakby na niebie rozciągało się całe jej życie, pełne bolesnych wspomnień. Słońce znikało za horyzontem, poznaczone czerwonymi pasmami chmury zbladły, przybierając barwę indygo. W sadzawce pod wodospadem bieliła się w cieniu jasna piana.

— To co robimy? — zagadnął Lwie Serce. — Żółty Kle, wspomniałaś o przesłaniu znaku.

— A ja jednak uważam, że nie powinniśmy się w to mieszać — miauknęła Błękitna Gwiazda, zanim Żółty Kieł zdołała odpowiedzieć. — Trzecia z trójki jest już silna i inteligentna, chociaż jeszcze nie wiemy, jakie będzie mieć moce. Jeśli to naprawdę ona, czy nie domyśli się tego sama?

— Nie możemy siedzieć z założonymi ogonami i czekać! — zaprotestowała Pierzasty Ogon, wbijając pazury w wilgotną ziemię. — Te młode koty potrzebują naszej pomocy.

— Ja też tak uważam — przytaknął Lwie Serce, kiwając głową w stronę srebrzystej kotki. — Gdybyśmy się bardziej wtrącali — zerknął na Błękitną Gwiazdę — może nie stracilibyśmy Ostrokrzewiastego Liścia.

Błękitna Gwiazda zjeżyła sierść na karku.

— Ostrokrzewiasty Liść dokonała własnego wyboru. Koty muszą same decydować o swoim życiu, nikt za nie tego nie zrobi.

— Nie, ale możemy dać im wskazówki — miauknęła Nakrapiany Liść. — Zgadzam się z Żółtym Kłem. Chyba powinniśmy zesłać im znak.

— Widzę, że już podjęliście decyzję — westchnęła Błękitna Gwiazda, wygładzając sierść na karku. — Dobrze, róbcie, jak uważacie.

— Ześlemy omen. — Żółty Kieł skłoniła głowę; pozostałe koty za zmatowiałym futrem i szorstkim sposobem bycia kocicy dojrzały na okamgnienie głęboką mądrość medyczki, którą kiedyś była. — Omen gwiazd.

— Któremu kotu go ześlecie? — zapytała Błękitna Gwiazda. — Lwiemu Płomieniowi czy Sójczemu Pióru?

Żółty Kieł odwróciła się do swojej byłej przywódczyni; jej oczy błysnęły w ostatnich promieniach światła.

— Żadnemu z nich — miauknęła. — Ześlę go tej trzeciej.

Rozdział 1


Po bezchmurnym niebie płynął księżyc w pełni, rzucając gęste czarne cienie na wyspę. Gorący wiatr zaszeleścił liśćmi Wielkiego Dębu. Lwi Płomień, przycupnięty między Szczawiowym Ogonem a Szarą Pręgą, miał wrażenie, że wciąż brakuje mu powietrza.

— Wydawałoby się, że w nocy się ochłodzi — mruknął.

— Właśnie — westchnął Szara Pręga, wiercąc się na niewygodnej, suchej i piaszczystej ziemi. — Ten sezon robi się coraz gorętszy. Nie pamiętam już, kiedy ostatnio padało.

Lwi Płomień wyciągnął szyję, by ponad głowami innych kotów spojrzeć na brata, Sójcze Pióro, siedzącego z innymi medykami. Pojedyncza Gwiazda właśnie przekazał wiadomość o śmierci Kaszlącego Pyska, a Pustułkowy Lot, następca medyka Klanu Wiatru, wydawał się zdenerwowany faktem, że po raz pierwszy samodzielnie reprezentuje swój klan.

— Sójcze Pióro mówi, że Klan Gwiazdy nie wspomniał mu nic o suszy — miauknął Lwi Płomień do Szarej Pręgi. — Ciekawe, czy któryś z medyków…

Przerwał, gdyż Ognista Gwiazda, przywódca Klanu Pioruna, powstał z gałęzi, na której siedział, czekając na swoją kolej. Przywódczyni konkurencyjnego Klanu Rzeki, Lamparcia Gwiazda, przycupnięta na gałęzi poniżej, zerknęła w górę. Pojedyncza Gwiazda, przywódca Klanu Wiatru, usadowił się w rozwidleniu konaru kilka długości ogona dalej, zaś przywódca Klanu Cienia, Czarna Gwiazda, był widoczny jedynie dzięki oczom błyskającym między liśćmi ponad gałęzią Pojedynczej Gwiazdy.

— Jak wszystkim innym, Klanowi Pioruna także dokucza upał — zaczął Ognista Gwiazda. — Jednak dobrze sobie radzimy. Dwoje naszych uczniów zostało mianowanych wojownikami i otrzymało imiona: Ropuszy Krok i Różany Płatek.

Lwi Płomień zerwał się.

— Ropuszy Krok! Różany Płatek! — zawołał. Dołączyła do niego reszta Klanu Pioruna i kilka kotów z Klanu Wiatru i Klanu Cienia; wojownik zauważył jednak, że przedstawiciele Klanu Rzeki milczeli, spoglądając na nich nieprzyjaźnie.

Kto im nadepnął na ogony? — pomyślał. Milczenie całego klanu przy powitaniu nowego wojownika na zgromadzeniu dowodziło naprawdę złych manier. Będzie o tym pamiętał, gdy Lamparcia Gwiazda wspomni kiedyś o swoich nowo mianowanych.

Dwójka najmłodszych wojowników Klanu Pioruna pochyliła z zakłopotaniem głowy, ale oczy błyszczały im radośnie. Obłoczny Ogon, były mentor Ropuszego Kroku, puchł z dumy, zaś Wiewiórczy Lot, mentorka Różanego Płatka, lśniącymi oczami patrzyła na rodzeństwo.

— Wciąż się dziwię, że Ognista Gwiazda wybrał Wiewiórczy Lot na mentorkę — zamruczał Lwi Płomień do siebie. — Przecież okłamała wszystkich, mówiąc, że jesteśmy jej kociętami.

— Ognista Gwiazda wie, co robi — odparł Szara Pręga; Lwi Płomień drgnął, uświadomiwszy sobie, że starszy wojownik słyszał każde słowo jego krytycznej wypowiedzi. — Ufa Wiewiórczemu Lotowi, chce pokazać wszystkim, że jest dobrą wojowniczką i cenioną członkinią Klanu Pioruna.

— Pewnie masz rację — odparł Lwi Płomień z nieszczęśliwą miną. Kiedy uważał Wiewiórczy Lot za swoją matkę, bardzo ją kochał i szanował, teraz jednak na jej widok czuł chłód i pustkę. Zdradziła go i jego rodzeństwo zbyt boleśnie, by jej wybaczyć.

— Jeśli już skończyłeś… — odezwała się Lamparcia Gwiazda, przekrzykując ostatnie wiwaty, po czym wstała, wbijając w Ognistą Gwiazdę gniewne spojrzenie. — Klan Rzeki chce coś zgłosić.

Ognista Gwiazda uprzejmie skłonił głowę w jej kierunku, cofnął się o krok i usiadł, owijając łapy ogonem.

— Proszę bardzo, Lamparcia Gwiazdo.

Przywódczyni Klanu Rzeki miała zabrać głos jako ostatnia; Lwi Płomień widział, jak niecierpliwie drgał jej ogon w czasie relacji składanych przez innych przywódców. Teraz przenikliwe spojrzenie kocicy powędrowało przez polanę, obejmując zgromadzone na niej koty. Sierść przywódczyni zjeżyła się z wściekłości.

— Łupieżcy! — syknęła.

— Co? — Lwi Płomień zerwał się, ale jego zaskoczony okrzyk zginął we wrzawie, jaka podniosła się wśród pozostałych — protestowały koty z Klanu Pioruna, Klanu Wiatru i Klanu Cienia.

Lamparcia Gwiazda mierzyła ich wzrokiem, odsłaniając zęby; nie próbowała uciszyć hałasu. Lwi Płomień odruchowo spojrzał w górę, ale księżyca nie zasłoniły chmury. Najwyraźniej Klan Gwiazdy nie okazywał gniewu z powodu tego oburzającego oskarżenia. Jakby ktokolwiek z innych klanów chciał kraść te ich śliskie, śmierdzące ryby! — pomyślał wojownik.

Po raz pierwszy zauważył, jak chuda jest przywódczyni Klanu Rzeki, jak wyraźnie widać jej kości pod nakrapianą sierścią. Lwi Płomień spojrzał na jej pobratymców — wyglądali tak samo, byli jeszcze bardziej wychudzeni niż jego własny klan lub wojownicy Klanu Cienia, a nawet bardziej niż koty z Klanu Wiatru, które zawsze były chude, nawet przy obfitości zwierzyny.

— Głodują… — zamruczał.

— Wszyscy głodujemy — odparł Szara Pręga.

Lwi Płomień westchnął. Szary wojownik miał rację. Klan Pioruna został zmuszony do polowania i szkolenia o świcie i zmierzchu, by uniknąć żaru lejącego się z nieba w ciągu dnia. Okres największego upału koty spędzały, śpiąc w cennym cieniu pod ścianami kamiennej kotliny. Między klanami wyjątkowo zapanował pokój, chociaż Lwi Płomień podejrzewał, że wynika on tylko ze słabości wojowników; poza tym w żadnym klanie nie było już zwierzyny, o którą warto byłoby toczyć wojnę.

 

Ognista Gwiazda powstał i uniesieniem ogona nakazał ciszę. Zawodzenia i krzyki stopniowo ucichły, koty usiadły, rzucając oburzone spojrzenia na przywódczynię Klanu Rzeki.

— Na pewno masz powody, żeby rzucać te oskarżenia — miauknął Ognista Gwiazda, kiedy już zgromadzeni byli w stanie go usłyszeć. — Czy możesz je przedstawić?

Lamparcia Gwiazda strzepnęła gwałtownie ogonem.

— Zabieracie ryby z jeziora — parsknęła. — A te ryby należą do Klanu Rzeki.

— Nieprawda! — sprzeciwił się Czarna Gwiazda, wysuwając głowę spomiędzy liści. — Wszystkie terytoria leżą nad jeziorem, mamy do ryb takie samo prawo jak wy!

— Zwłaszcza teraz — dodał Pojedyncza Gwiazda. — Wszyscy cierpimy z powodu suszy, na terytoriach wszystkich klanów brakuje zwierzyny. Jeśli nie będziemy się żywić rybami, pomrzemy z głodu.

Lwi Płomień wbił w obu przywódców niedowierzający wzrok. Czy Klan Cienia i Klan Wiatru cierpiały taki głód, że zaczęły dodawać ryby do swoich stosów zwierzyny? W takim razie sytuacja naprawdę wyglądała bardzo źle.

— Ale na nas odbija się to najbardziej! — mówiła Lamparcia Gwiazda. — Klan Rzeki nie jada innej zwierzyny, więc wszystkie ryby powinny należeć do nas.

— To pomysł mysiego móżdżku! — Wiewiórczy Lot zerwała się, bijąc o ziemię puszystym ogonem. — Chcesz powiedzieć, że Klan Rzeki nie może jeść niczego innego? Przyznajesz, że twoi wojownicy nie umieją złapać nawet myszy?

— Wiewiórczy Locie — odezwał się rozkazująco Jeżynowy Pazur, zastępca przywódcy Klanu Pioruna, podnosząc się spomiędzy korzeni dębu, gdzie siedział w towarzystwie zastępczyń z innych klanów. — Nie powinnaś się teraz odzywać. Jednakże — dodał, spoglądając na Lamparcią Gwiazdę — ona ma trochę racji.

Lwi Płomień skrzywił się, słysząc ton Jeżynowego Pazura, i mimowolnie poczuł współczucie dla Wiewiórczego Lotu, która usiadła ze spuszczoną głową, jak uczennica skarcona publicznie przez mentora. Nawet po sześciu księżycach, dwóch pełnych sezonach, Jeżynowy Pazur nie wybaczył swojej byłej partnerce tego, że uznała za swoje, a więc i jego — kociaki swojej siostry, Liściastej Sadzawki. Lwi Płomień wciąż czuł zamęt w głowie, kiedy uświadamiał sobie, że Jeżynowy Pazur i Wiewiórczy Lot nie są jego prawdziwymi rodzicami. On i jego brat, Sójcze Pióro, byli kociakami byłej medyczki Klanu Pioruna, Liściastej Sadzawki, i Wroniego Pióra, wojownika z Klanu Wiatru. Odkąd prawda wyszła na jaw, Jeżynowy Pazur i Wiewiórczy Lot niemal ze sobą nie rozmawiali. I chociaż Jeżynowy Pazur nigdy nie ukarał wojowniczki, przydzielając jej najcięższe zadania lub najbardziej niebezpieczne patrole, to upewniał się, by przy wykonywaniu obowiązków ich ścieżki nigdy się nie przecięły.

Kłamstwo Wiewiórczego Lotu było okropne samo w sobie, ale kiedy wojowniczka przyznała się do niego, zaczęły się nieszczęścia. Kotka wyznała prawdę w rozpaczliwej próbie uratowania kociaków przed morderczą furią Jesionowego Futra, który chciał zemsty na kotce za to, że — całe księżyce przed urodzeniem Lwiego Płomienia i jego rodzeństwa — zamiast niego wybrała Jeżynowego Pazura. Siostra Lwiego Płomienia i Sójczego Pióra, Ostrokrzewiasty Liść, zabiła Jesionowe Futro, by zapobiec ujawnieniu przez niego prawdy na zgromadzeniu. Później Ostrokrzewiasty Liść została zasypana osuwającą się ziemią, kiedy próbowała uciec tunelami w poszukiwaniu nowego życia. Teraz bracia musieli pogodzić się z faktem, że są półkrwi, a ich ojciec Wronie Pióro nie chce mieć z nimi nic wspólnego. Na dodatek niektórzy członkowie klanu wciąż jeszcze rzucali im podejrzliwe spojrzenia, a wtedy Lwi Płomień czuł, że sierść mu goreje z wściekłości.

Jakbyśmy nagle mieli zdradzić klan tylko dlatego, że dowiedzieliśmy się, iż naszym ojcem jest wojownik z Klanu Wiatru! Kto chciałby dołączyć do tych cherlawych królikożerców! — oburzał się w myślach.

Obserwował teraz Sójcze Pióro, zastanawiając się, czy i on myśli o tym samym. Niewidzące oczy brata skierowane były na Jeżynowego Pazura, uszy czujnie postawione, ale trudno było się domyślić, co mu chodzi po głowie. Ku uldze Lwiego Płomienia pozostałe koty z taką uwagą słuchały Lamparciej Gwiazdy, że nie zwróciły uwagi na spięcie między Jeżynowym Pazurem a Wiewiórczym Lotem.

— Ryby w jeziorze należą do Klanu Rzeki — ciągnęła Lamparcia Gwiazda głosem wysokim i wytężonym, jak wiatr w sitowiu. — Każdy, kto spróbuje je łowić, poczuje nasze pazury. Polecę patrolom granicznym, by od tej chwili sprawdzały także teren wokół jeziora.

— Nie możesz tego zrobić! — Czarna Gwiazda wynurzył się spomiędzy liści i zeskoczył na niższą gałąź, z której mógł rzucać groźne spojrzenia na Lamparcią Gwiazdę. — Terytoria nigdy nie obejmowały samego jeziora.

Lwi Płomień wyobraził sobie jezioro takie jak wcześniej, z falami uderzającymi delikatnie o porośnięte trawą brzegi, gdzieniegdzie z wąskimi pasami piasku i żwiru. Teraz woda cofnęła się, zostawiając szerokie łachy błota, które wyschło i popękało w bezlitosnym słońcu pory zielonych liści. Lamparcia Gwiazda chyba nie chce włączyć tej gołej ziemi do terytorium Klanu Rzeki?

— Jeśli chociaż jeden patrol Klanu Rzeki postawi stopę na naszym terytorium… — warknął Pojedyncza Gwiazda, odsłaniając zęby — to pożałują!

— Lamparcia Gwiazdo, posłuchaj. — Lwi Płomień widział, że Ognista Gwiazda za wszelką cenę stara się zachować spokój, chociaż sierść na jego karku i barkach już zaczęła się podnosić. — Jeśli dalej będziesz się tak zachowywać, wywołasz wojnę między klanami. Będą ranni. Czy nie mamy już dość kłopotów? Nie potrzeba nam kolejnych.

— Ognista Gwiazda ma rację — zamruczała Szczawiowy Ogon do ucha Lwiego Płomienia. — Powinniśmy sobie nawzajem pomagać, a nie się stroszyć i prowokować do walki.

Lamparcia Gwiazda przysiadła, jakby gotując się do skoku na pozostałych przywódców, zawarczała i wysunęła pazury.

Przecież panuje rozejm! — pomyślał Lwi Płomień, wytrzeszczając oczy z zaskoczenia. — Przywódczyni klanu atakuje innego kota na zgromadzeniu? Niemożliwe!

Ognista Gwiazda spiął się i przyczaił, na wypadek, gdyby Lamparcia Gwiazda rzuciła się na niego. Ona jednak z wściekłym syknięciem zeskoczyła na ziemię i machnięciem ogona zebrała wokół siebie wojowników.

— Trzymajcie się z dala od naszych ryb! — dodała jeszcze i poprowadziła swoją grupę przez krzewy otaczające polanę do mostu z pnia drzewa, przerzuconego między wyspą a stałym lądem. Koty z Klanu Rzeki poszły za nią, po drodze rzucając wokół wrogie spojrzenia. Po ich odejściu rozległy się komentarze i przypuszczenia, ale nad gwar wybił się rozkazujący głos Ognistej Gwiazdy:

— To koniec zgromadzenia! Musimy wrócić na nasze terytoria. Do zobaczenia przy następnej pełni księżyca i niech Klan Gwiazdy oświetla nasze ścieżki!

Lwi Płomień szedł tuż za przywódcą; grupa kotów z Klanu Pioruna obchodziła jezioro w drodze na swoje terytorium. Woda była niemal niewidoczna, jej obecność zaznaczała się tylko srebrzystym blaskiem, a światło bladego księżyca odbijało się od wysuszonego błota. Lwi Płomień zmarszczył nos, gdy doleciał do niego zapach gnijących ryb.

Jeśli ich zwierzyna tak śmierdzi, niech ją sobie Klan Rzeki łowi! — pomyślał.

Przed nim, obok Ognistej Gwiazdy, szedł Jeżynowy Pazur, a po drugiej stronie przywódcy — Zakurzona Skóra i Paprotkowa Chmura.

— Co robimy? — zapytał zastępca. — Lamparcia Gwiazda roześle patrole. Co się stanie, jeśli spotkamy ich na naszym terytorium?

Ognista Gwiazda poruszył uszami.

— Musimy postępować bardzo ostrożnie — miauknął. — Czy dno jeziora należy do naszego terytorium? Gdyby nadal było zakryte wodą, nigdy nie przyszłoby nam do głowy rościć sobie do niego praw.

Zakurzona Skóra parsknął.

— Jeśli na granicy naszego terytorium leży suchy ląd, to teraz należy on do nas. Klan Rzeki nie ma prawa wysyłać tam patroli ani polować.

— Ale oni wyglądają na wygłodzonych — miauknęła łagodnie Paprotkowa Chmura — a Klan Pioruna i tak nigdy nie łowił ryb w jeziorze. Czy nie możemy im na to pozwolić?

Zakurzona Skóra przelotnie dotknął nosem ucha partnerki.

— U nas też brakuje zwierzyny — przypomniał jej.

— Nie będziemy atakować wojowników Klanu Rzeki — postanowił Ognista Gwiazda. — Chyba że przekroczą oznaczenia zapachowe Klanu Pioruna i wejdą na nasze terytorium trzy długości ogona od brzegu jeziora, jak uzgodniliśmy po przybyciu tutaj. Jeżynowy Pazurze, dopilnuj, żeby patrole to rozumiały, kiedy jutro będziesz je wysyłać.

— Oczywiście, Ognista Gwiazdo — odparł zastępca z machnięciem ogona.

Lwi Płomień poczuł dreszcz na skórze. Szanował decyzję Ognistej Gwiazdy jako przywódcy klanu, jednak nie był pewny, czy jest słuszna. Czy Klan Rzeki nie uzna nas za słabych, jeśli pozwolimy im wejść na nasz brzeg jeziora? — pomyślał.

Podskoczył, kiedy ktoś smagnął go ogonem po grzbiecie. Obejrzawszy się, stwierdził, że to Sójcze Pióro go dogonił.

— Lamparcia Gwiazda naprawdę traci rozum — oznajmił brat. — To nie przejdzie. Prędzej czy później ktoś kogoś podrapie.

— Zgadzam się — przytaknął Lwi Płomień i dodał zaciekawiony: — Słyszałem na zgromadzeniu, jak ktoś z Klanu Cienia mówił, że Lamparcia Gwiazda ostatnio dwa razy straciła życie. Czy to prawda?

Sójcze Pióro skinął krótko głową.

— Tak.

— Nie wspomniała o tym ani słowem — zauważył Lwi Płomień.

Sójcze Pióro przystanął i rzucił bratu spojrzenie pełne tak przenikliwej inteligencji, że Lwi Płomień niemal zapomniał, iż te błyszczące niebieskie oczy nie widzą.

— Daj spokój, Lwi Płomieniu. Od kiedy to przywódcy klanów ogłaszają, że stracili życie? To by oznaczało przyznanie się do słabości. Pobratymcy nie muszą wiedzieć, ile razy ich przywódca będzie jeszcze żył.

— Pewnie tak — przyznał Lwi Płomień, ruszając dalej.

— Lamparcia Gwiazda straciła życie po zakażeniu rany — ciągnął Sójcze Pióro. — A zaraz po tym złapała jakąś chorobę, która wywołała pragnienie i bardzo ją osłabiła. Nie dawała rady nawet dojść do strumienia, żeby się napić.

— Powiedziały ci to Ćmie Skrzydło i Wierzbowy Blask? — zapytał Lwi Płomień, świadomy, iż medycy opowiadają sobie nawzajem o sprawach, których wojownicy nie poruszają w rozmowach ze względu na rywalizacje międzyklanowe.

— Nieważne — odparł Sójcze Pióro. — Wiem to i tyle.

Lwi Płomień stłumił dreszcz. Chociaż wiedział, że moce Sójczego Pióra pochodzą z przepowiedni, wciąż niepokoił go fakt, że brat przemierza ścieżki niezbadane dotąd przez żadnego innego kota, nawet medyka. Sójcze Pióro wiedział o sprawach, o których nikt mu nie mówił, nawet Klan Gwiazdy. Nawiedzał sny innych kotów i poznawał ich najgłębiej skrywane sekrety.