Wojownicy. Przeznaczenie Klanu Nieba. SuperedycjaTekst

Z serii: Wojownicy
Z serii: Superedycja #5
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Erin Hunter

Przeznaczenie Klanu Nieba


Tytuł oryginału

SkyClan’s Destiny ISBN 978-83-8203-053-2 Copyright © 2010 Working Partners Limited Series created by Working Partners Limited Tłumaczenie © Wydawnictwo Nowa Baśń 2021 Wszystkie prawa zastrzeżone Redaktor prowadząca Urszula Putyńska Redakcja Karolina Kaczorowska Konsultacja merytoryczna i koncepcja okładki Dominika Kuc DTP Jarosław Szumski Projekt graficzny okładki Zilven Wydanie 1 Wydawnictwo Nowa Baśń ul. Święty Marcin 77 lok. 8, 61-717 Poznań telefon 881 000 125 www.nowabasn.com Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejszy plik jest objęty ochroną prawa autorskiego i zabezpieczony znakiem wodnym (watermark). Uzyskany dostęp upoważnia wyłącznie do prywatnego użytku. Rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci bez zgody właściciela praw jest zabronione. Konwersję do wersji elektronicznej wykonał Jarosław Szumski.

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20

KLANY

KLAN NIEBA


PrzywódczyniLiściasta Gwiazda — brązowo-kremowa pręgowana kotka o bursztynowych oczach
ZastępcaOstry Pazur — ciemnorudy kocur
Medyczka(kocur lub kotka, którzy posiedli zdolność leczenia)Rozbrzmiewająca Pieśń — srebrzysta pręgowana kotka o zielonych oczach
Wojownicy(koty i kotki bez młodych)Łaciata Stopa — czarno-biały kocurPłatkowy Nos — jasnoszara kotka; uczeń: Szałwiowa Łapa
Wróbla Skóra — ciemnobrązowy pręgowany kocur
Wiśniowy Ogon — szylkretowa kotka
Osi Wąs — szaro-biały kocur; uczennica: Miętowa Łapa
Ryjówczy Ząb — chudy czarny kocur
Hebanowy Pazur — uderzająco czarna kocica; uczennica: Piegowata Łapa
Kozia Burza — rudo-biały kocur; uczeń: Figlarna Łapa
Hiacyntowy Księżyc — biały kocur
Słodowy — czarno-biały kocur
Kamienny Cień — czarny kocur (syn Koniczynowego Ogona)
Żwawy Ogień — rudy kocur (syn Koniczynowego Ogona)
Drobna Chmura — mała biała kotka (córka Koniczynowego Ogona)
Uczniowie(koty, które skończyły sześć księżyców, szkolące się na wojowników)Szałwiowa Łapa — jasnoszary kocur (syn Płatkowego Nosa i Deszczowego Futra)Miętowa Łapa — szara pręgowana kotka (córka Płatkowego Nosa i Deszczowego Futra)
Figlarna Łapa — czarno-biały kocur
Piegowata Łapa — nakrapiana jasnobrązowa kotka w prążki z cętkowanymi nogami
Karmicielki(kotki oczekujące młodych lub opiekujące się nimi)Płowa Paproć — blado-brązowa kotka (matka kociąt Osiego Wąsa: Króliczka, Źródełka, Pokrzywka i Śliweczki)
Koniczynowy Ogon — jasnobrązowa kotka o białym brzuchu i łapach (oczekująca kociąt Łaciatej Stopy)
Starszyzna(byli wojownicy i karmicielki)Mszyste Futro — szara nakrapiana kocicaKołtun — pręgowany samotnik o roztrzepanym futrze

KOTY SPOZA KLANU


Omlet — kremowy samotnik
Kleć — ciemnobrązowy pręgowany pieszczoch (wcześniej zwany Krótkim Wąsem)
Oskar — czarny pieszczoch
Bella — pręgowana biała pieszczoszka o bursztynowych oczach
Róża — elegancka brązowo-kremowa syjamska pieszczoszka o niebieskich migdałowych oczach
Lilia — siostra Róży
Patyk — brązowy kocur o żółtych oczach z naderwanym uchem
Kora — czarna kotka
Węgiel — czarny kocur
Krótki — brązowy kocur o bursztynowych oczach z połową ogona
Śnieżynka — biała kotka
Perseusz — ciemnoszary pręgowany kocur
Bordo — ciemnoruda kotka
Bajer — ciemnobrązowy pręgowany kocur
Szyper — rudo-biały kocur
Harlekin — szaro-brązowy pręgowany kocur
Misza — kremowa kotka
Szalotka — srebrzysto-czarna kotka
Muszka — szylkretowa kotka
Satyna — srebrzysta pieszczoszka

STAROŻYTNY KLAN NIEBA


Chmurna Gwiazda — jasnoszary kocur w białe łaty o bardzo jasnych błękitnych oczach (przywódca w momencie opuszczenia lasu przez Klan Nieba)
Myszołowowa Gwiazda — rudy kocur o zielonych oczach (zastępca w momencie opuszczenia lasu przez Klan Nieba)
Płowy Krok — jasnobrązowa pręgowana kotka (medyczka w momencie opuszczenia lasu przez Klan Nieba)
Ptasi Lot — jasnobrązowa pręgowana kotka o długim, puszystym futrze i bursztynowych oczach
Paprotkowa Skóra — ciemnobrązowa pręgowana kotka
Mysi Kieł — piaskowa kotka
Nocne Futro — czarny kocur
Dębowy Krok — szary pręgowany kocur
Pajęcza Gwiazda — ciemny pręgowany kocur (ostatni przywódca starożytnego Klanu Nieba)
Miodowy Liść — ruda pręgowana kotka (ostatnia zastępczyni starożytnego Klanu Nieba)
Orlicowe Serce — brązowy pręgowany kocur (ostatni medyk starożytnego Klanu Nieba)
Jaskółczy Lot — czarny kocur
Obserwujący Niebo — ciemnoszary kocur o bladoniebieskich oczach (zamieszkiwał wąwóz, nim współczesny Klan Nieba został założony)
Deszczowe Futro — jasnoszary kocur w ciemne cętki (zabity w bitwie ze szczurami)


PROLOG


Słońce już zachodziło, rzucając na wąwóz długie cienie. Zimny wiatr marszczył powierzchnię wody w rzeczce i rozwiewał ostatnie zwiędłe liście. Słychać było jedynie pomruk wody wypływającej z ciemnego otworu pod stosem głazów, rozlewającej się do jeziorka, by potem meandrami odpłynąć w mrok w cieniu klifów.

Prążkowany kocur o ciemnej sierści pojawił się na szczycie wąwozu, a jego sylwetka wyraźnie odcinała się od tła nieba. Zatrzymał się na moment i smakował powietrze. Zachodzące słońce rzucało krwistoczerwony blask na jego sierść, prześlizgując się po miejscu na barku, z którego wyrwana została kępka futra. Po kilku uderzeniach serca kocur dał znak ogonem i zaczął ostrożnie kroczyć w dół wąskiej ścieżki wiodącej zygzakiem wzdłuż ściany klifu. Podążało za nim siedem kolejnych kotów: biała kotka niezdarnie kuśtykała na trzech łapach, czwartą — wyglądającą jak zakrwawiony strzępek futra — przyciskając do piersi; długonogi czarny kocur z zamkniętym okiem o powiece splamionej krwią, ostrożnie stawiający każdy krok; młody rudzielec, który utykał i miał rozszarpane uszy… Żaden z pozostałych również nie był wolny od ran.

Gdy obolała ósemka wojowników powoli zbliżała się ku brzegowi zbiornika wodnego, kolejna czwórka wynurzyła się z jaskini położonej odrobinę dalej wzdłuż skraju wąwozu. Pierwszy szedł młody, brązowy kot w prążki, który szybko zeskoczył ku stosowi głazów. Niecierpliwie dłubał łapami w piachu, czekając na przybycie reszty wojowników. Jego śladem, znacznie wolniej już, bo na chwiejnych łapach, podążyła trójka członków starszyzny.

— No więc, Pajęcza Gwiazdo? — zagaił jeden z leciwych kotów, gdy prowadzący grupę dotarł wreszcie do podnóża klifu. Starszy miał poszarzały z racji wieku pysk, a pod jego rzadką czarną sierścią wyraźnie rysowało się każde żebro. — Co zaszło? Wygraliście?

Kocur o ciemnej prążkowanej sierści zatrzymał się na moment, po czym podszedł do starszego, by przytknąć nos do jego ucha.

— A widzisz, jak wyglądamy, Nocne Futro? — wymamrotał w odpowiedzi. — Orlicowe Serce… — zwrócił się do brązowego kocura w prążki — mam nadzieję, że twoje legowisko jest dobrze zaopatrzone w zioła, bo bardzo nam się teraz przydadzą.

Zanim medyk zdołał cokolwiek odpowiedzieć, długonogi czarny wojownik wepchnął się przed przywódcę i z pogardą uniósł wargę.

— Oczywiście, że nie wygraliśmy. Ta bitwa była przegrana, i to zanim się jeszcze na dobre rozpoczęła.

Ruda prążkowana kotka, ostatnia z korowodu poranionych w boju kotów, które zeszły na dno wąwozu, przyskoczyła do grupki rozmawiających i zgromiła czarnego kota wzrokiem.

— Nie wolno ci tak mówić, Jaskółczy Locie! Musieliśmy walczyć! Klan Nieba wciąż ma swą dumę!

Na te słowa odpowiedziała biała kotka:

— Dumę? Z czego dokładnie, Miodowy Liściu? — Pokręciła głową. — Nie potrafimy nakarmić samych siebie, ponieważ szczury przegoniły nam całą zdobycz. Od księżyców nie narodziło się ani jedno kociątko. Jedyne ceremonie, jakie jeszcze w ogóle miewamy, to te, które wyprawiamy ku przodkom członków naszego klanu.

Ruda kotka potrząsnęła głową z gniewem, a źrenice jej oczu zamieniły się w wąziutkie szparki.

 

— Słuchaj, Oszroniony Pazurze…

— Czy wyprawimy ceremonie dla Słonecznej Skóry i Opadłego Śniegu? — spytał młody wojownik z rozszarpanymi uszami. Jego głos aż drżał z rozpaczy.

— Tak, Jarzębinowe Futro, odprawimy. — Pajęcza Gwiazda skłonił głowę przed kocurem. — Ich dusze są teraz wolne i mogą spacerować pośród gwiazd.

— Co takiego? — Szary prążkowany starszy zerwał się, ale łapy się pod nim wyraźnie trzęsły. — Słoneczna Skóra i Opadły Śnieg nie żyją? A gdzie ich ciała? Musimy przy nich czuwać, a następnie ich pochować!

— Dębowy Kroku… Musieliśmy ich zostawić — wyrzucił z siebie Jaskółczy Lot, świstając ogonem. — Ratowaliśmy własną skórę, nie zdołalibyśmy nieść poległych członków naszego klanu.

Odwrócił się i spuścił głowę, jak gdyby nie mógł zdobyć się na to, by spojrzeć na pozostałe koty.

Oszroniony Pazur podeszła do niego i przysiadła obok, przyciskając nos do sfilcowanej sierści na barkach czarnego kocura.

— Jaskółczy Locie, nie mogliśmy nic już dla nich zrobić. I żaden kot nie może nas za nic winić.

— Ma rację — miauknął cicho Orlicowe Serce. — Nasi pobratymcy z klanu polują teraz z Klanem Gwiazdy. Zrozumieją.

Pajęcza Gwiazda pokiwał głową, ale oczy miał pociemniałe z powodu bólu i straty.

— Gdybyście przynieśli ich tutaj, moglibyśmy pogrzebać ich ciała! — zaprotestował Dębowy Krok. — To niehonorowe pozostawiać ich tam, na pastwę szczurów. Słoneczna Skóra i Opadły Śnieg nie powinni stać się wronią karmą! — To powiedziawszy, zaczął stawiać z trudem kolejne kroki, by pokuśtykać ścieżką wiodącą ku szczytowi wąwozu. Nim zdążył przejść więcej niż parę długości lisa, Pajęcza Gwiazda dogonił go i stanął mu na drodze, zmuszając przejętego rozpaczą starszego do zatrzymania się.

— Straciliśmy dziś już dość pobratymców — miauknął. — Módlmy się, by ich dusze dołączyły do Klanu Gwiazdy.

Jaskółczy Lot zastrzygł uszami i odwrócił się, by spojrzeć na swego przywódcę.

— Do Klanu Gwiazdy? A sądzisz, że oni w ogóle się nami opiekują? — Z obrzydzeniem się wykrzywił, aż wąsy mu zadrżały. — Gdyby im na nas zależało, nie dopuściliby do pojawienia się tych szczurów.

Miodowy Liść okręciła się w miejscu i stanęła z nim pyskiem w pysk.

— Klan Gwiazdy dał nam kodeks wojownika, z którym wiążą się odwaga i zdolności, by pokonać naszych wrogów. Klan Nieba nie został jeszcze pokonany!

Odpowiedzią na jej słowa była cisza. Nim Pajęcza Gwiazda się odezwał, minęło kilka długich uderzeń serca. Jego głos przejęty był smutkiem.

— Mylisz się, Miodowy Liściu. Zostaliśmy pokonani. Nie mogę się poważyć na poprowadzenie członków mojego klanu ku kolejnej bitwie czy na patrzenie, jak głodują przez następną porę nagich drzew, lękając się każdego odgłosu, każdego por­wanego przez wiatr listka. Staliśmy się zwierzyną. — Westchnął z głębi piersi. — Szczury odniosły zwycięstwo. Nie ma już Klanu Nieba.

Chór protestów rozległ się po tych słowach przywódcy. Trzecia starsza, piaskowej barwy kocica, zerwała się na równe łapy i podeszła ku niemu, strzygąc wąsami.

— Nie może tak być, Pajęcza Gwiazdo — warknęła. — Gdy byłam młoda, żyliśmy w lesie, ale Dwunożni wykradli nam nasze terytorium, a pozostałe klany zmusiły nas, byśmy odeszli. Niektóre z kotów już wtedy sądziły, że Klan Nieba jest skończony, znaleźliśmy jednak sobie nowy dom, tu, w tym wąwozie. Jeśli utrata starego domu nas nie pokonała, także i dzisiejsza przegrana bitwa nie może tego uczynić.

— Mysi Kieł ma rację! — Dębowy Krok stanął u boku kocicy. — Nie możemy się teraz poddać.

— Pokaż nam te szczury, a będziemy z nimi walczyć — dodał Nocne Futro.

— Nie dane mi było żyć w lesie, lecz szanuję wasze wspomnienia. — Pajęcza Gwiazda pochylił głowę, a jego spojrzenie pełne było uznania dla starszyzny. — Żaden kot nie wątpi w waszą odwagę, moi przyjaciele, ale nie jesteśmy już w stanie niczego zrobić. Tych szczurów jest najzwyczajniej zbyt wiele.

— Musi istnieć jakiś sposób! — wyrzuciła z siebie Miodowy Liść. — Pajęcza Gwiazdo, starałam się być dobrą, dzielną i lojalną zastępczynią. Dla ciebie i dla klanu. Urabiałam sobie łapy po łokcie, nigdy też nie lękając się walki. Nie przeszłam przez to wszystko po to, by po prostu patrzeć, jak nasz klan umiera!

Pajęcza Gwiazda wyciągnął się i musnął czubkiem swego ogona bark kotki.

— Byłaś najlepszą zastępczynią z możliwych — powiedział. — I powiodłabyś nasz klan z tym samym honorem i odwagą. Wie to każdy z nas.

— Co znaczy „powiodłabym”? — Miodowy Liść odsłoniła zęby i zjeżyła sierść na karku, szykując się do syczenia. — Ja…

— To wszystko niewarte nawet stosiku mysich bobków! — wszedł jej w słowo Nocne Futro. — Jak niby mamy przetrwać sami, skoro nie potrafimy przeżyć jako klan?

Przez kilka uderzeń serca żaden kot nie udzielił odpowiedzi na to pytanie. Patrzyli na siebie z konsternacją, jak gdyby dopiero słowa czarnego kocura uświadomiły im, że czeka ich przyszłość, w której nie będą mogli już liczyć na wsparcie ze strony klanu. Nawet Miodowy Liść ucichła. Jej sierść oklapła, ale czubek ogona wciąż podrygiwał niespokojnie.

— Ja… Ja przyjmowałam od czasu do czasu trochę jedzenia od Dwunożnych — wyznała Oszroniony Pazur, opuszczając głowę i oblizując swą poszarpaną łapę. — Nie jest jakieś przesadnie obrzydliwe, zwłaszcza gdy doskwiera głód.

— Że co? — Miodowy Liść zastrzygła uszami. — Jedzenie od Dwunożnych?! Przecież to absolutnie wbrew zasadom kodeksu wojownika!

Oszroniony Pazur zamrugała z poczuciem winy i nawet nie próbowała się bronić. Młody rudzielec, Jarzębinowe Futro, poczłapał ku niej i przycisnął się do jej boku.

— I co z tego? — miauknął buntowniczo. — Też brałem jedzenie od Dwunożnych. Wolę to niż głodowanie. Podejrzewam, że przyjęliby nas do swych gniazd — dodał lekko drżącym głosem. — Mam wrażenie, że gdy widzą, jak chudzi jesteśmy, robi im się nas żal. Gdybyśmy poszli żyć wraz z nimi, mielibyśmy schronienie, a szczury już by nam nie zagrażały.

Jeden czy dwa koty z reszty grupy pokiwały głowami, mrucząc coś potakująco.

Miodowy Liść weszła w sam środek zgromadzenia i wszystkich omiotła lodowatym spojrzeniem swych zielonych oczu.

— Mówicie o staniu się pieszczoszkami? — spytała. — Pieszczoszkami?! — powtórzyła to słowo z pogardą. — Wojownicy Klanu Nieba nigdy tego nie zrobią! Byłaby to dla nas ogromna hańba, największa z możliwych!

— To prawda! — podchwycił Jaskółczy Lot i groźnie świsnął ogonem. — Wolałbym już zdechnąć, niż pełzać przed Dwunożnymi, by błagać o jedzenie.

Żaden z pozostałych członków klanu nie był w stanie spojrzeć w łypiące oskarżycielsko oczy zastępczyni przywódcy. Wreszcie Mysi Kieł spytała cichutko:

— Orlicowe Serce, czy otrzymałeś jakiś znak od Klanu Gwiazdy? Czy może chociaż oni… — położyła nacisk na ostatnie słowo — są w stanie powiedzieć nam, co mamy robić?

Młody medyk wyszedł z kręgu ze spuszczonym wzrokiem.

— Ze strony naszych przodków nie odczułem niczego poza smutkiem i poczuciem winy — wyznał. — Winy, gdyż sprowadzili nas hen, daleko od lasu. Smutek, gdyż wiedzą, że zbliża się kres Klanu Nieba.

— Co? — Dębowy Krok zrobił okrągłe oczy z przerażenia. — Nawet Klan Gwiazdy porzucił wiarę w nas? — Urwał, ale przemówił ponownie, gdy cisza się przedłużała. — Pamiętam, jak Chmurna Gwiazda wyprowadził nas z lasu. Mówił, że nie powinniśmy już więcej szukać rady u duchów wojowników, którzy są naszymi przodkami. I miał rację. Nigdy nie powinniśmy byli słuchać Klanu Gwiazdy. Niczego dla nas nie zrobili!

Słońce prawie już zaszło, a wraz z nim zniknęło niemalże jego światło. Wojownicy Klanu Gwiazdy zaczęli pojawiać się na ciemniejącym niebie. Żaden z kotów w wąwozie nie zadarł jednak głowy, by spojrzeć na ich chłodny blask. Zbili się w kupkę u stóp klifu, gdzie skały wciąż zachowały odrobinę ciepła od słońca. Tam mogli schronić się przed chłodnym wiatrem.

— Zatem nastał koniec — miauknął czarno-biały kocur. — Jarzębinowe Futro, pokażesz mi, gdzie znajdę jedzenie Dwunożnych?

— Oczywiście — przytaknął rudzielec. — Każdy chętny kot może pójść ze mną i Oszronionym Pazurem.

Szara kotka wstała i podeszła do niego.

— Ja pójdę. U Dwunożnych znajdziemy jedzenie i ciepło. Kodeks wojownika to tylko słowa, nic więcej. A słowa nas nie nakarmią i nie zapewnią nam schronienia.

— W życiu nie pomyślałabym, że wojowniczka Klanu Nieba powie coś takiego! — syknęła Miodowy Liść z przerażeniem. — Kodeks wojownika żyje w nas wszystkich, gdy polujemy, walczymy i dziękujemy za to, że wiedziemy żywot kota z klanu.

Szara kotka odwróciła się jak użądlona i spojrzała jej w oczy.

— Za takie życie to ja nie mam zamiaru składać podziękowań! Koniec z tym!

Miodowy Liść wysunęła pazury i przez uderzenie serca wydawało się, że kotki rzucą się na siebie, by skrzecząc, puścić w ruch pazury. Ale zastępczyni przywódcy klanu się odwróciła.

— Cóż, ja nie zamienię się w skamlącego pieszczoszka — powiedziała z mocą; jej falująca sierść najlepiej pokazywała, jak jest wzburzona. — Jeśli nie możemy zostać tutaj, pójdę w górę wąwozu, z dala od szczurów. Może znajdę tam lepsze tereny łowieckie.

— Pójdę z tobą — miauknął Jaskółczy Lot. — Polując razem, łatwiej będzie nam przetrwać.

Gdy wojownicy omawiali, jakie podejmą kroki, trójka starszych siedziała w milczeniu. Wreszcie Mysi Kieł podniosła głowę, by spojrzeć w smutne oczy Pajęczej Gwiazdy.

— Chcę pozostać tutaj — wyznała bezbarwnym głosem. — Jestem za stara, by poszukiwać dla siebie nowego terytorium. To tu jest moje miejsce.

— I moje — mruknął Nocne Futro, liznąwszy ucho starej kotki. — Tu szczury nie zejdą. Mamy wodę, od czasu do czasu na pewno trafi nam się też jakaś mysz czy żuk.

— I tak nie pozostało nam wiele czasu… — dodał Dębowy Krok.

Raz jeszcze Pajęcza Gwiazda skłonił głowę.

— Zostanę z wami — miauknął. — W podzięce za waszą lojalność dopilnuję, by każde z was odeszło godnie.

Nocne Futro pokiwał głową; w jego oczach były rozpacz i strata, zbyt głębokie, by dały opisać się słowami.

— Ja również zostanę — zadeklarował Orlicowe Serce. — Tu najbardziej przydadzą się moje zdolności medyka… póki jeszcze mogę określać się tym mianem.

Wstał i omiótł wzrokiem członków swego klanu, przyciągając ich uwagę tak, jak karmicielka zagania kocięta do bezpiecznego kręgu tworzonego przez jej ogon. Następnie zwrócił głowę ku niebu i nie mrugając, wpatrzył się w chłodny blask swych przodków.

— Niech Klan Gwiazdy rozświetli twą drogę, Opadły Śniegu, i twoją, Słoneczna Skóro, gdy kroczycie przez niebiosa, aby się do niego przyłączyć — miauknął. — Oby czekała was obfita zwierzyna, zwinny bieg i schronienie na spokojny sen.

Koty wokół niego wymamrotały swoje pożegnania.

Pajęcza Gwiazda westchnął z głębi trzewi.

— Niech Klan Gwiazdy rozświetla drogę każdemu z nas. Wciąż żyjemy, choć nasz klan właśnie umarł.

Żaden kot nie odpowiedział. W blasku gwiazd widać było, jak lśniły ich oczy, pełne lęku i rozpaczy, wszystkie skierowane na kocura, który był przywódcą ich klanu. Pajęcza Gwiazda nie odwzajemnił żadnego ze spojrzeń, ponieważ przerósł go wstyd z powodu upadku klanu, któremu przewodził przez liczne księżyce.

Orlicowe Serce milczał przez uderzenie serca, po czym otrząsnął swą sierść jak po wyjściu na brzeg z lodowatej wody.

— Chodźcie — miauknął. — Czas, bym zajął się waszymi ranami.

Machnąwszy ogonem, poprowadził pokiereszowanych pobratymców do swego legowiska, gdzie z użyciem pajęczej przędzy powstrzymał upływ krwi z najgorszych ran i nałożył okłady z nagietków, by powstrzymać infekcje. Dla Miodowego Liścia i innych kotów, które wyruszały, by zbadać, co znajduje się w górze wąwozu, przygotował zawiniątka z ziołami podróżnymi.

— Niech stąpa z wami Klan Gwiazdy — powiedział, gdy odchodzili.

Miodowy Liść oddaliła się, nie odpowiadając. Orlicowe Serce wyszedł za nią z legowiska i przysiadł obok Pajęczej Gwiazdy, by obserwować, jak członkowie klanu rozdzielają się po raz ostatni. Księżyc wysunął się zza skupiska chmur, rzucając lodowate światło na skały i rzeczkę. Ciemne sylwetki odchodzących kotów prześlizgnęły się po ścieżce wiodącej ku górze wąwozu, a potem zniknęły. Jedynie Pajęcza Gwiazda, Orlicowe Serce i trójka starszych została na miejscu.

— Przenieśmy swoje posłania do legowiska starszyzny — szeptem zasugerował przywódcy medyk. — W ten sposób będziemy mogli opiekować się nimi aż do końca.

Pajęcza Gwiazda pokiwał głową, omiatając wzrokiem pusty wąwóz. Wciąż był pełen śladów odciśniętych przez liczne kocie żywoty, pełen wspomnień, które niby cienie padały na każdą skałę i rozpadlinę.

 

— Zastanawiam się… — westchnął. — Czy kiedyś znowu zamieszka tu klan?

— Sądzę, że tak. Pewnego dnia koty tu powrócą i znajdą sposób, by zwyciężyć tam, gdzie my ponieśliśmy porażkę. — W głosie Orlicowego Serca zabrzmiało głębokie echo, przepełnione siłą wywodzącą się z dumy i odwagi oraz niezachwianej lojalności wobec kodeksu wojownika. — Dla naszego klanu nastała pora nagich drzew. Nadejdzie i pora zielonych liści, ale przyniesie ona jeszcze silniejsze burze niż te, które targały nami. Jeśli Klan Nieba ma przetrwać, będzie potrzebował głębszych korzeni.