Wojownicy. Potęga trójki. Długie cienieTekst

Z serii: Wojownicy #17
Z serii: Potęga trójki #5
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Tytuł oryginału: Long Shadows

Copyright © Working Partners Limited 2009

Series created by Working Partners Limited

Tłumaczenie © Wydawnictwo Nowa Baśń 2020

Wszystkie prawa zastrzeżone

Redaktor prowadząca: Urszula Putyńska

Redakcja: Aleksandra Kubisiak

Konsultacja merytoryczna i koncepcja okładki: Dominika Kuc

Projekt graficzny okładki: Jędrzej Chełmiński

Ilustracje i grafiki: Marcin Kwaśny

Wszystkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być kopiowana i wykorzystywana w jakiejkolwiek formie bez zgody wydawcy i/lub właściciela praw autorskich.

Wydanie I

ISBN 978-83-8203-047-1


Wydawnictwo Nowa Baśń

ul. Święty Marcin 77 lok. 8a, 61-717 Poznań

telefon 881 000 125

www.nowabasn.com

Specjalne podziękowania dla Cherith Baldry

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20

KLANY

KLAN PIORUNA

PRZYWÓDCA

Ognista Gwiazda — rudy kocur o płomienistej sierści

ZASTĘPCA

Jeżynowy Pazur — ciemnobrązowy pręgowany kocur o bursztynowych oczach

MEDYCZKA (kocur lub kotka, którzy posiedli zdolność leczenia)

Liściasta Sadzawka — jasnobrązowa pręgowana kotka o bursztynowych oczach; uczeń: Sójcza Łapa

WOJOWNICY (koty i kotki bez młodych)

Wiewiórczy Lot — ciemnoruda kotka o zielonych oczach; uczeń: Lisia Łapa

Zakurzona Skóra — ciemnobrązowy pręgowany kocur

Piaskowa Burza — jasnoruda kotka o zielonych oczach

Obłoczny Ogon — biały długowłosy kocur o niebieskich oczach

Paprociowe Futro — złocistobrązowy pręgowany kocur

Szczawiowy Ogon — szylkretowa kotka o bursztynowych oczach

Ciernisty Pazur — złocistobrązowy pręgowany kocur

Jasne Serce — biała kotka w rude łaty

Jesionowe Futro — bladoszary kocur w ciemniejsze cętki, o ciemnoniebieskich oczach

Pajęcza Noga — długonogi czarny kocur o brązowym brzuchu i bursztynowych oczach

Białe Skrzydło — biała kotka o zielonych oczach; uczennica: Oblodzona Łapa

Brzozowy Zachód — jasnobrązowy pręgowany kocur

Szara Pręga — długowłosy szary kocur

Jagodowy Nos — kremowy kocur

Leszczynowy Ogon — mała szaro-biała kotka

Mysi Wąs — szaro-biały kocur

Lwi Płomień — pręgowany złocisty kocur o bursztynowych oczach

Ostrokrzewiasty Liść — czarna kotka o zielonych oczach

Rozżarzone Serce — pręgowana szara kotka

Makowy Mróz — szylkretowa kotka

Miodowa Paproć — pręgowana jasnobrązowa kotka

UCZNIOWIE (koty, które skończyły sześć księżyców, szkolące się na wojowników)

Sójcza Łapa — pręgowany szary kocur o niebieskich oczach

Lisia Łapa — rudawy pręgowany kocur

Oblodzona Łapa — biała kotka

KARMICIELKI (kotki oczekujące młodych lub opiekujące się nimi)

Paprotkowa Chmura — bladoszara kotka w ciemniejsze cętki, o zielonych oczach

Stokrotka — długowłosa kremowa kotka z siedliska koni, matka kociąt Pajęczej Nogi: Różyczki (ciemnokremowa kotka) i Ropuszka (biało-czarny kocurek)

Milka — pręgowana, srebrzysta kotka o niebieskich oczach; poprzednio kotka domowa, matka kociąt Szarej Pręgi: Wrzosi (ciemnobrązowa koteczka), Trzmielika (bladoszary kocurek w czarne prążki) i Zakwitki (szylkretowa koteczka)

STARSZYZNA (byli wojownicy i karmicielki)

Długi Ogon — jasny kocur w ciemniejsze pręgi; wcześnie dołączył do starszyzny z powodu utraty wzroku

Mysie Futro — mała ciemnobrązowa kotka

KLAN CIENIA

PRZYWÓDCA

Czarna Gwiazda — duży biały kocur o wielkich czarnych łapach

ZASTĘPCZYNI

Rdzawe Futro — ciemnoruda kotka

MEDYK

Mała Chmura — bardzo drobny pręgowany kocur

WOJOWNICY

Dębowe Futro — mały brązowy kocur

Jarzębinowy Pazur — rudy kocur

Dymna Stopa — czarny kocur; uczeń: Sowia Łapa

Bluszczowy Ogon — biało-czarno-szylkretowa kotka

Ropusza Stopa — ciemnobrązowy kocur

Wroni Mróz — czarno-biały kocur; uczennica: Oliwkowa Łapa

Splątane Futro — pręgowana kotka o roztrzepanym długim futrze

Szczurza Blizna — brązowy kocur z długą blizną wzdłuż grzbietu; uczennica: Ryjówcza Łapa

Wężowy Ogon — ciemnobrązowy kocur z pręgowanym ogonem; uczeń: Osmolona Łapa

Biała Woda — biała długowłosa kocica ślepa na jedno oko; uczeń: Ruda Łapa

KARMICIELKI

Brunatna Skóra — szylkretowa kotka o zielonych oczach; matka kociąt Jarzębinowego Pazura: Tygryska (ciemnobrązowy pręgowany kocurek), Płomyczka (rudy kocurek) i Świtajki (kremowa kotka)

Śnieżna Ptaszyna — śnieżnobiała kotka

STARSZYZNA

Cedrowe Serce — ciemnoszary kocur

Wysoki Mak — długonoga, jasnobrązowa pręgowana kocica

KLAN WIATRU

PRZYWÓDCA

Pojedyncza Gwiazda — pręgowany brązowy kocur

ZASTĘPCZYNI

Jesionowa Stopa — szara kocica

MEDYK

Kaszlący Pysk — brązowy kocur o krótkim ogonie; uczeń: Pustułkowa Łapa

WOJOWNICY

Rozdarte Ucho — pręgowany kocur

Wronie Pióro — ciemnoszary kocur; uczennica: Wrzosowa Łapa

Sowi Wąs — pręgowany jasnobrązowy kocur

Biały Ogon — mała biała kotka; uczeń: Bryzowa Łapa

Nocna Chmura — czarna kotka

Janowcowy Ogon — bardzo jasna, szaro-biała kotka o niebieskich oczach

Łasicze Futro — rudy kocur o białych łapach

Zajęczy Bryk — brązowo-biały kocur

Liściasty Ogon — ciemny pręgowany kocur o bursztynowych oczach; uczennica: Ostowa Łapa

Zroszona Cętka — szara, nakrapiana i pręgowana kotka; uczennica: Turzycowa Łapa

Wierzbowy Pazur — szara kotka; uczennica: Jaskółcza Łapa

Mrówcza Skóra — brązowy kocur z czarnym uchem

Żarząca Stopa — szary kocur o dwóch ciemnych łapach; uczennica: Słoneczna Łapa

STARSZYZNA

Poranny Kwiat — bardzo stara szylkretowa kocica; najstarsza członkini Klanu Wiatru

Pajęczynowa Stopa — pręgowany ciemnoszary kocur

KLAN RZEKI

PRZYWÓDCZYNI

Lamparcia Gwiazda — nietypowo nakrapiana złocista kocica

ZASTĘPCZYNI

Mglista Stopa — szara kocica o niebieskich oczach

MEDYCZKA

Ćmie Skrzydło — złocista nakrapiana kotka; uczennica: Wierzbowy Blask

WOJOWNICY

Czarny Pazur — czarny kocur

Norniczy Ząb — mały nakrapiany brązowy kocur; uczennica: Płotkowa Łapa

Trzcinowy Wąs — czarny kocur

Omszona Skóra — szylkretowa kotka o niebieskich oczach; uczeń: Otoczakowa Łapa

Bukowe Futro — jasnobrązowy kocur

Pluskający Ogon — ciemnoszary pręgowany kocur; uczeń: Malwowa Łapa

Szary Ogon — bladoszara pręgowana kotka

Zaranny Kwiat — bladoszara kotka

Cętkowany Nos — łaciata szara kotka

Skoczny Ogon — rudo-biały kocur

Miętowe Futro — jasnoszary pręgowany kocur; uczeń: Pokrzywowa Łapa

Wydrze Serce — ciemnobrązowa kotka; uczeń: Kichająca Łapa

Sosnowe Futro — pręgowana kotka z bardzo krótkim futrem; uczeń: Rudzikowa Łapa

Ulewna Burza — marmurkowy szaro-niebieski kocur

Zmierzchowe Futro — brązowa pręgowana kotka; uczennica: Miedziana Łapa

KARMICIELKI

Oblodzone Skrzydło — biała kotka o niebieskich oczach, matka Żuczka, Kolczatka, Płatki i Trawka

STARSZYZNA

Jaskółczy Ogon — ciemna pręgowana kotka

Kamienny Strumień — szary kocur

STAROŻYTNI

PRZYWÓDCA

Orlica Skręcona — ciemnorudy kocur o bursztynowych oczach

OSTRE PAZURY

Cień Rozbity — smukła ruda kotka z białymi łapami o bursztynowych oczach

 

Łania Skryta — bura kotka o bursztynowych oczach

Bryza Szepcząca — srebrzysto-szara kotka o niebieskich oczach

Rzeka Świtająca — szylkretowa kotka o bursztynowych oczach

Pieśń Kamienna — ciemnoszary pręgowany kocur o niebieskich oczach

Wibrys Ciemny — potężny czarny kocur o grubym futrze

Chmury Pędzące — szarobiały kocur o niebieskich oczach

Błyskawica Szczerbata — czarno-biały kocur o bursztynowych oczach

KOTY TRENUJĄCE NA RANGĘ OSTRYCH PAZURÓW

Skrzydło Sójki — szary pręgowany kocur o niebieskich oczach

Skrzydło Gołębicy — bladoszara kotka o niebieskich oczach

Księżyca Połowa — biała kotka o zielonych oczach

Wyskok Rybi — brązowy pręgowany kocur o bursztynowych oczach

KARMICIELKI

Księżyc Wschodzący — szarobiała kotka o niebieskich oczach

Pióro Sowie — żylasta brązowa kocica o żółtych oczach

STARSZYZNA

Słońce Zachmurzone — bladoruda kocica o zielonych oczach

Koń Galopujący — ciemnobrązowy kocur o żółtych oczach

KOTY SPOZA KLANÓW

Sol — brązowo-szylkretowy długowłosy kocur o jasnożółtych oczach

POZOSTAŁE ZWIERZĘTA

Północ — borsuczyca wpatrująca się w gwiazdy, żyjąca niedaleko morza

Prolog

Wiatr hulał nad ponurym wrzosowiskiem, zacinał deszcz. Twarda trawa ociekała wodą. Potok wezbrał i wystąpił z brzegów, tworząc szerokie rozlewisko. Jego powierzchnia pieniła się uderzana kroplami deszczu.

Na skraju sadzawki przysiadła borsuczyca, najwyraźniej odporna na lodowaty wiatr i deszcz. Przez długi czas spoglądała w lustro wody, jakby widziała w nim coś więcej oprócz pomarszczonego odbicia szarej chmury; w końcu uniosła głowę i rozejrzała się.

— Przyszłam — oznajmiła.

Zza skupiska kamieni wynurzyła się czarna kotka. Była niewiele wyraźniejsza niż cień, a u jej łap migotało światło gwiazd. Szedł za nią srebrzystoszary kocur, który na widok borsuczycy szeroko otworzył zielone oczy. Otaczająca go poświata gwiazd nadawała mu wygląd ulepionego z deszczu.

— Co my tu robimy? — zapytał srebrzysty kocur głosem ochrypłym, jakby od dawna nieużywanym. — W taki dzień powinniśmy leżeć skuleni w ciepłym legowisku.

— Racja, Rzeko — miauknęła czarna kotka. — Kto wpadł na pomysł, żeby wyciągać nas na zewnątrz w pogodę, przed którą chowają się nawet lisy?

— To ja. — Zza krzewu kolcolistu wyłonił się trzeci kot, rudy, o szerokich barkach i białych łapach. W jego bursztynowych oczach migotało światło gwiazd, jednak jego sylwetka wydawała się nieuchwytna jak płomień. — Dobrze o tym wiesz, Cieniu. Musimy się spotkać.

Cień prychnęła.

— Nie muszę robić tego, co mi każesz, Piorunie.

Piorun pochylił głowę.

— Oczywiście, że nie. Ale zostaliśmy wezwani z powodu zagrożenia dla naszych klanów. Grozi im całkowite zagubienie… A to twoja wina, Północy. — Jego głos nabrał ostrego brzmienia.

Zanim Północ zdążyła odpowiedzieć, odezwał się Rzeka.

— Gdzie Wiatr? Nie możemy tego omawiać bez niej.

— Tutaj jestem — dobiegł ich głos z góry strumienia. Żylasta brązowa kotka niemal nikła na tle przemoczonej trawy wrzosowiska; widać było jedynie kontur jej sylwetki otoczonej srebrnym światłem. Skokami pobiegła w dół, nad sadzawkę, ledwie dotykając łapami ziemi. — Dlaczego kulicie się tutaj jak zagubione kociaki? — zapytała z nutą drwiny w głosie. — Przecież to tylko trochę deszczu i wiatru.

Cień otworzyła pysk, lecz Piorun odezwał się pierwszy.

— Wietrze, nie jesteśmy przyzwyczajeni do życia na otwartej przestrzeni. Ale teraz to nie ma znaczenia. Musimy się dowiedzieć, dlaczego Północ ujawniła tajemnice klanów.

— Ale dlaczego my? — marudził Rzeka, drżąc z zimna. — W Klanie Gwiazdy są koty młodsze od nas. Dlaczego wezwali nas, z samych prapoczątków?

Wiatr pokiwała głową.

— Czy nie zrobiliśmy już wystarczająco dużo? Stworzyliśmy klany i przeprowadziliśmy je przez ich pierwsze sezony. Mają wobec nas dług za te wszystkie księżyce, które minęły, odkąd przemierzaliśmy las.

— Wciąż musimy czuwać nad naszymi klanami — zamruczał Piorun. — Z takim zagrożeniem jeszcze nigdy się nie spotkały. — Odwrócił się do borsuczycy. — Północy, dlaczego zdradziłaś im nasze sekrety?

— Właśnie, w dodatku zdradziłaś je temu zapchlonemu, samotnemu pożeraczowi wroniej karmy — wyrzuciła z siebie Cień, pazurami rozdzierając trawę. — Odkąd ten włóczęga wkręcił się do mojego klanu, jego wojownicy porzucili swoich przodków.

— Na piaszczystych urwiskach spotkałam Sola — zaczęła spokojnie Północ. — Pierwsze nasze spotkanie to było.

— I tak rozgadujesz tajemnice wszystkim obcym, którzy akurat cię mijają? — burknęła Wiatr.

— Nie rozumiesz, że opowiadając mu tyle o nas, dałaś mu przewagę nad klanami? — naciskał Piorun.

— Wiedza to nie zawsze potęga — odparła Północ. — Klanom nie potrzeba tajemnic, by się bronić. Włóczędzy i samotnicy trzymają się z dala, wiedzą, że życie w klanie nie dla nich.

— Ten samotnik nie trzymał się z dala — zauważył Rzeka.

— Klany chować się nie muszą — przekonywała Północ. — Gdyby tak, siły by nie miały, by zagrożeniom z zewnątrz czoła stawić.

— Moi wojownicy stawią czoła wszelkim zagrożeniom — warknęła Wiatr.

— Zagrożenie nie zawsze z kłów i ostrych pazurów — zauważyła borsuczyca.

Wiatr syknęła; sierść na jej karku zjeżyła się, pazury wysunęły.

— Nie mów do mnie jak do głupiej! Po prostu nie chcesz przyznać, że popełniłaś ogromny błąd. Wojownicy Klanu Gwiazdy odkryli przed tobą swoje sekrety, a ty powierzyłaś je obcemu! Gdyby nie ty, Klan Cienia nie miałby teraz kłopotów.

Północ wstała.

— Schowaj pazury, mała wojowniczko — odezwała się z głębokim pomrukiem. — Głupio jest walkę wszczynać z kimś, kto wrogiem twoim nie jest.

Przez moment Wiatr stała nieruchomo, wbijając wzrok w borsuczycę. Cofnęła się i schowała pazury dopiero wtedy, kiedy Piorun położył ogon na jej barku.

— Kłótnie nie pomogą — miauknął pierwszy przywódca Klanu Pioruna. — Tajemnice wyszły na jaw. Musimy postanowić, w jaki sposób możemy teraz pomóc naszym klanom.

Rzeka pokręcił głową.

— Ja nie wiem.

— Ja też nie. — Cień z frustracją machnęła ogonem. — Chętnie rozerwałabym gardło tej niewdzięcznej borsuczycy, ale już nie da się niczego zmienić.

— Nie rozumiemy — miauknął Piorun, spoglądając w oczy Północy. — Zwierzyliśmy ci się z naszych tajemnic, a ty wiele zrobiłaś dla naszych klanów. Dlaczego teraz chcesz je zniszczyć?

Jeszcze nie skończył mówić, kiedy wicher się wzmógł i gwiaździste koty zaczęły blednąć, rozwiewając się jak mgła. Północ obserwowała je swoimi paciorkowatymi oczami, dopóki ich eteryczne sylwetki nie znikły, a poświata gwiazd nie zgasła.

Zza szarpanego wiatrem krzewu rosnącego o kilka długości ogona dalej wyszedł kot — bezwłosy, o niewidzących oczach.

— Słyszałeś, Ostańcu? — zapytała Północ.

Ostaniec kiwnął głową.

— Wiedziałem, że przywódcom klanów nie spodoba się, że zwierzyłaś się Solowi — wychrypiał. — Ale nie miałaś wyjścia. Nadciąga potęga trójki, klany muszą być gotowe.

Rozdział 1


Wielki, złocisty księżyc w pełni spoczywał na ciemnym grzbiecie wzgórz. Gwiazdy migotały nad głową Ostrokrzewiastego Liścia, przypominając jej, że czuwają nad nią duchy przodków. Na widok poruszenia na szczycie pagórka kotka nastroszyła się. Na tle księżyca pojawiła się wyraźnie zarysowana sylwetka kota. Ostrokrzewiasty Liść rozpoznała szeroką głowę, uszy zakończone pędzelkami i ogon z kępką sierści na końcu. Chociaż w świetle łuny kot wydawał się czarny, kotka wiedziała, że jego sierść jest biała w brązowe, czarne i rude łaty.

— Sol! — syknęła.

Ciemny kot wygiął grzbiet, a potem stanął na tylnych łapach, przednie wyciągając nad głową, jakby chciał pazurami podrapać niebo. Skoczył w górę, a jednocześnie tak spotężniał, że przesłonił księżyc i jasno świecące gwiazdy. Ostrokrzewiasty Liść przysiadła drżąca w ciemności gęstszej niż najgłębsze zakamarki lasu.

Wokół niej rozległy się okrzyki niepokoju; z ukrycia podniósł się lament wszystkich kotów klanu, przerażonych cieniem, który odgrodził je od czujnej opieki Klanu Gwiazdy. Ponad hałas wybił się pojedynczy głos.

— Ostrokrzewiasty Liściu! Ostrokrzewiasty Liściu! Wychodź!

Ostrokrzewiasty Liść zerwała się wystraszona i stwierdziła, że łapy zaplątały się jej w miękki mech i paprocie. Przez gałęzie skrywające legowisko wojowników przenikało bladoszare światło. Dwie długości lisa dalej Leszczynowy Ogon wygrzebywała się ze swojego posłania i otrzepywała z mchu.

— Ostrokrzewiasty Liściu! — rozległo się znów wołanie; tym razem Ostrokrzewiasty Liść rozpoznała głos Brzozowego Zachodu, miauczącego z irytacją przed legowiskiem. — Chcesz spać cały dzień? Mieliśmy iść na polowanie.

— Idę! — Zaspana, wciąż drżąc na całym ciele na wspomnienie koszmaru, Ostrokrzewiasty Liść skierowała się do najbliższej przerwy między gałęziami. Zanim do niej dotarła, potknęła się o tylną część ciała śpiącego kota, na pół schowanego w paprociach.

Obłoczny Ogon podniósł gwałtownie głowę.

— Na wielki Klan Gwiazdy! — burknął. — Czy już nie można tutaj pospać?

— Prz… przepraszam — zająknęła się Ostrokrzewiasty Liść; Obłoczny Ogon był na nocnym patrolu, widziała, jak wracał do obozu z Zakurzoną Skórą i Szczawiowym Ogonem, podczas gdy ona odbywała czuwanie po mianowaniu na wojowniczkę.

Jak zwykle mam pecha. Pierwszy dzień i już udało mi się rozzłościć starszego wojownika! — pomyślała.

Obłoczny Ogon prychnął, znów zwinął się w kłębek, zamknął niebieskie oczy i zanurzył nos w swojej sierści.

— Nie martw się — zamruczała Leszczynowy Ogon, przesuwając pyskiem po barku Ostrokrzewiastego Liścia. — Obłoczny Ogon groźniej fuka niż drapie. I nie daj się sprowokować Brzozowemu Zachodowi. Lubi poustawiać młodych wojowników, ale wkrótce do tego przywykniesz.

Ostrokrzewiasty Liść z wdzięcznością kiwnęła głową, ale nie wyjawiła Leszczynowemu Ogonowi prawdziwego powodu swojego roztrzęsienia — wspomnienie snu, które przyprawiało ją o dreszcze na całym ciele, plątało łapy i rozpraszało myśli.

Powędrowała wzrokiem do posłania, w którym jej brat, Lwia Łapa — nie, teraz już Lwi Płomień — zwinął się w kłębek po zakończeniu czuwania. Bardzo chciała z nim porozmawiać. Jednak posłanie było puste; Lwi Płomień najwidoczniej wyszedł z porannym patrolem.

Ostrożnie stawiając łapy, Ostrokrzewiasty Liść wyszła z legowiska za Leszczynowym Ogonem. Przed wejściem Brzozowy Zachód niecierpliwie drapał ziemię pazurami.

— Wreszcie! — burknął. — Co tak długo?

— Wyluzuj, Brzozowy Zachodzie. — O długość ogona dalej siedział Jeżynowy Pazur, zastępca przywódcy Klanu Pioruna i ojciec Ostrokrzewiastego Liścia. Ogon miał równo owinięty wokół łap, bursztynowe oczy promieniowały spokojem. — Zwierzyna nie ucieknie.

— Przynajmniej dopóki nas nie zobaczy — dodała Piaskowa Burza, która w podskokach nadbiegła od strony sterty łupów.

— Jeśli w ogóle znajdzie się jakaś zwierzyna. — Brzozowy Zachód strzepnął ogonem. — Od czasu bitwy znacznie trudniej coś znaleźć.

Żołądek Ostrokrzewiastego Liścia burczeniem przyznał rację Brzozowemu Zachodowi. Przed kilkoma wschodami słońca na terytorium Klanu Pioruna rozegrała się bitwa wszystkich czterech klanów; wrzaski kotów tratujących ziemię wypłoszyły zwierzynę albo skłoniły ją do ukrycia się w głębi nor.

— Może zwierzyna zacznie już wracać — zauważyła kotka.

— Może — przytaknął Jeżynowy Pazur. — Idziemy w kierunku granicy z Klanem Cienia. Tam było znacznie mniej walk.

Ostrokrzewiasty Liść zesztywniała na wzmiankę o Klanie Cienia. Czy znów zobaczę Sola? — zastanawiała się.

— Ciekawe, czy spotkamy jakieś koty z Klanu Cienia — miauknął Brzozowy Zachód, jakby odgadł jej myśli. — Chciałbym wiedzieć, czy wszystkie mają zamiar odwrócić się od Klanu Gwiazdy i podążyć za tym dziwakiem samotnikiem.

 

Ostrokrzewiasty Liść miała wrażenie, że żołądek zaciążył jej kamieniem. Klan Cienia nie przybył na ostatnie zgromadzenie, dwie noce wcześniej. Przyszedł jedynie jego przywódca, Czarna Gwiazda, z Solem — samotnikiem, który niedawno pojawił się nad jeziorem — i wyjaśnił, że jego koty już nie wierzą w moc przodków.

Ale przecież to nie może być nic dobrego! Jak klan może przetrwać bez Klanu Gwiazdy? Bez kodeksu wojownika? — rozmyślała Ostrokrzewiasty Liść.

— Sol nie jest aż takim dziwakiem — zauważyła Leszczynowy Ogon, strzygąc uszami. — Przewidział, że słońce zniknie i słońce naprawdę znikło. Żaden z medyków nie wiedział, że to nastąpi.

Brzozowy Zachód wzruszył ramionami.

— Słońce przecież wróciło, prawda? To nic takiego.

— W każdym razie — przerwał im Jeżynowy Pazur, podnosząc się — idziemy na polowanie. Nie będziemy składać przyjacielskiej wizyty Klanowi Cienia.

— Ale przecież oni walczyli po naszej stronie — zaprotestował Brzozowy Zachód. — Klan Wiatru i Klan Rzeki zrobiłyby z nas karmę dla wron, gdyby nie wojownicy Klanu Cienia. Nie możemy tak szybko stać się znowu wrogami, prawda?

— Nie wrogami — poprawiła go Piaskowa Burza. — Po prostu to nadal jest inny klan. Poza tym nie jestem pewna, czy ci, którzy odrzucają Klan Gwiazdy, mogą być naszymi przyjaciółmi.

A co z naszymi kotami? — Ostrokrzewiasty Liść nie odważyła się wypowiedzieć tego pytania na głos. — Obłoczny Ogon nigdy nie wierzył w Klan Gwiazdy — dodała w myślach. Wiedziała jednak bez najmniejszych wątpliwości, że Obłoczny Ogon jest lojalnym wojownikiem, który oddałby życie za każdego kota z klanu.

Jeżynowy Pazur nie odezwał się, tylko otrząsnął i machnął ogonem, przywołując resztę patrolu. Idąc w stronę tunelu w cierniach, napotkali Paprociowe Futro przeciskającego się przez gałęzie do obozu; za nim szli Szczawiowy Ogon i Lwi Płomień. Wszystkie trzy koty wracały z patrolu porannego. Gdy skierowały się do stosu zwierzyny, Ostrokrzewiasty Liść podbiegła do nich i zatrzymała brata.

— Jak poszło? Macie coś do zgłoszenia Ognistej Gwieździe?

Lwi Płomień otworzył pysk w potężnym ziewnięciu. Musi być wykończony — pomyślała Ostrokrzewiasty Liść. — Zaraz po czuwaniu wyznaczono go do patrolu porannego.

— Nic — miauknął brat, kręcąc głową. — Na granicy z Klanem Wiatru panuje spokój.

— My wybieramy się na granicę z Klanem Cienia. — W rozmowie w cztery oczy Ostrokrzewiasty Liść mogła przyznać się bratu do swoich obaw. — Boję się, że spotkamy Sola. A jeśli on powie innym o przepowiedni?

Lwi Płomień przytulił pysk do jej barku.

— Daj spokój! Myślisz, że Sol zostanie wysłany na patrol graniczny? Pewnie wyleguje się w obozie Klanu Cienia i napycha zwierzyną, którą upolują.

Ostrokrzewiasty Liść pokręciła głową.

— No nie wiem… Jednak żałuję, że w ogóle mu o tym mówiliśmy.

— Ja też. — Lwi Płomień zmrużył oczy i mówił dalej, nieco gorzko: — Ale do Sola to niepodobne, żeby się nami przejmować. Przecież zdecydował się zostać u Czarnej Gwiazdy, prawda? Kiedy powiedzieliśmy mu o przepowiedni, obiecał nam pomóc, ale szybko zmienił zdanie.

— Poradzimy sobie lepiej bez niego. — Ostrokrzewiasty Liść przesunęła językiem po uchu brata.

— Ostrokrzewiasty Liściu!

Kotka odwróciła się — Jeżynowy Pazur czekał przy wejściu do tunelu; koniuszek jego ogona drgał niecierpliwie.

— Muszę iść — miauknęła do brata Ostrokrzewiasty Liść i pobiegła przez polanę do Jeżynowego Pazura. — Przepraszam! — wydyszała i wskoczyła do tunelu.

Ranek był zimny i ponury, ale idąc przez las z pobratymcami, Ostrokrzewiasty Liść stwierdziła, że chmury zaczęły się rozchodzić. Długie pazury promieni słonecznych przecinały gałęzie, zamieniając w płomienie te z liści, które już zmieniły kolor z zielonego na czerwony i złoty. Nadchodziła pora spadających liści.

Jeżynowy Pazur poprowadził swój patrol w kierunku przeciwnym do jeziora, w stronę granicy z Klanem Cienia, szerokim łukiem omijając starą ścieżkę Dwunożnych i opuszczone domostwo, przy którym klany stoczyły bitwę.

Ostrokrzewiasty Liść zaczerpnęła powietrza w nadziei, że odkryje wiewiórkę lub pulchną mysz — i wyczuła zwietrzały trop, pozostały po jej wycieczce z braćmi w poszukiwaniu Sola. Miała nadzieję, że nikt z patrolu go nie zauważy, zwłaszcza Jeżynowy Pazur czy Piaskowa Burza, gdyż to by oznaczało niewygodne pytania, na które może nie umiałaby odpowiedzieć.

Ku swojej uldze stwierdziła, że inne koty wydają się zbyt pochłonięte tropieniem zwierzyny, by na cokolwiek zwrócić uwagę. Piaskowa Burza uniesieniem ogona nakazała ciszę i Ostrokrzewiasty Liść usłyszała drozda stukającego ślimakiem w muszli o kamień. Wpatrzyła się uważniej w kępę paproci i dostrzegła ładnego pulchnego ptaka. Odwrócony tyłem do grupy kotów, był zbyt zajęty własną zdobyczą, by zauważyć podkradających się do niego myśliwych.

Piaskowa Burza przypadła do ziemi i zaczęła pełznąć w stronę skrzydlatej zwierzyny. Po chwili przystanęła i szykując się do skoku, zakołysała tylną częścią ciała. Ruch zaniepokoił drozda, który upuścił ślimaka, zakrzyczał głośno na alarm i poderwał się do lotu.

Jednak Piaskowa Burza nie dała mu uciec. Wybiła się mocno do skoku i chwyciła trzepoczącego skrzydłami ptaka w powietrzu. Gdy wgryzła się w jego kark, drozd zwisł jej bezwładnie z pyska.

— Doskonale! — miauknęła Leszczynowy Ogon.

— Nie najgorzej — zamruczała Piaskowa Burza, przysypując ziemią zdobycz, by później po nią wrócić.

Ostrokrzewiasty Liść wyczuła zapach myszy i poszła za nim wzdłuż krzewu jeżyn. Po chwili zauważyła drobne zwierzątko przemykające wśród liści i kamyków pod zewnętrznymi gałęziami. Moment później miała już swoją własną zdobycz, którą zagrzebała obok drozda Piaskowej Burzy.

Jeżynowy Pazur, który przysypywał ziemią nornicę, z aprobatą skinął jej głową.

— Dobrze ci poszło, Ostrokrzewiasty Liściu. Poluj tak dalej, a klan wkrótce będzie syty. — Odszedł w kierunku krzewu leszczyny, rozchylając pysk, by wyłowić nawet najsłabszy zapach zwierzyny.

Ostrokrzewiasty Liść przez kilka chwil patrzyła za ojcem, rozgrzana jego pochwałą. Potem rozejrzała się za kolejną zdobyczą. Wyczuła zapach wiewiórki, lecz kiedy obeszła pień wielkiego dębu, zobaczyła przed sobą Leszczynowy Ogon, podążającą tym samym tropem. Po wiewiórce nie było śladu, ale woń prowadziła prosto do granicy z Klanem Cienia. Ostrokrzewiasty Liść już wyczuwała graniczne oznaczenia zapachowe, lecz Leszczynowy Ogon wydawała się zbyt przejęta polowaniem, by je zauważyć.

— Hej, Leszczynowy Ogonie, stój…

Ostrokrzewiasty Liść urwała na widok trzech kotów wynurzających się z kępy paproci po drugiej stronie granicy. Leszczynowy Ogon była ledwie o dwie długości ogona od nich; zaskoczona przystanęła i poruszyła uszami.

Ostrokrzewiasty Liść poczuła falę ulgi na widok przybyszów, którymi byli Bluszczowy Ogon, Wężowy Ogon i jego uczeń Osmolona Łapa. Cała trójka walczyła w bitwie po stronie Klanu Pioruna; Ostrokrzewiasty Liść nadal widziała zadrapania na boku Bluszczowego Ogona i rozdarcie na uchu Osmolonej Łapy. Na pewno nie będą mieli pretensji do Leszczynowego Ogona, że podeszła do samej granicy.

— Cześć! — miauknęła, podbiegając do Leszczynowego Ogona i stając obok niej. — Jak ze zwierzyną w Klanie Cienia?

— Nie podchodźcie! — warknęła Bluszczowy Ogon. — Nie macie prawa wchodzić na terytorium Klanu Cienia. Pomogliśmy wam w bitwie, ale to nie znaczy, że jesteśmy sojusznikami.

— Typowe dla Klanu Pioruna — dodał Wężowy Ogon niskim, warczącym głosem. — Każdy klan traktują jak przyjaciela.

— A co w tym złego? — zapytała Ostrokrzewiasty Liść, dotknięta ich wrogością.

Nikt jej nie odpowiedział, lecz Bluszczowy Ogon stanęła nos w nos z Leszczynowym Ogonem.

— Co robicie tak blisko granicy?

— Tropiłam wiewiórkę — odparła Leszczynowy Ogon zdziwionym głosem. — Ale…

— Kradną zwierzynę! — wpadł jej w słowo Wężowy Ogon, gniewnie strosząc sierść na barkach i bijąc o ziemię pręgowanym ogonem.

— Nie kradłyśmy! — miauknęła z oburzeniem Ostrokrzewiasty Liść. — Może nie zauważyliście, ale wciąż znajdujemy się na terytorium Klanu Pioruna. Leszczynowy Ogon nie przekroczyła waszej granicy.

— Tylko dlatego, że pojawiliśmy się na czas i ją powstrzymaliśmy — burknął Wężowy Ogon.

Zarośla za Ostrokrzewiastym Liściem zaszeleściły; kotka odwróciła się gwałtownie — zbliżali się do nich Jeżynowy Pazur i Piaskowa Burza, tuż za nimi szedł Brzozowy Zachód.

— Dzięki ci, Klanie Gwiazdy! — zamruczała Ostrokrzewiasty Liść.

Jeżynowy Pazur stanął obok niej i Leszczynowego Ogona.

— Witajcie! — miauknął, kiwnięciem głowy pozdrawiając trzy koty z Klanu Cienia. — Co się tu dzieje?

— Musieliśmy zatrzymać wasze wojowniczki — wyjaśnił kot z Klanu Cienia. — Jeszcze chwila i przekroczyłyby naszą granicę.

— To nieprawda! — zaprotestowała gorąco Ostrokrzewiasty Liść.

— Tropiłam wiewiórkę. — Leszczynowy Ogon spojrzała przepraszająco na zastępcę przywódcy Klanu Pioruna. — Rzeczywiście na moment się zapomniałam, ale Ostrokrzewiasty Liść mnie zatrzymała, a potem pojawił się patrol Klanu Cienia. Naprawdę nie postawiłam nawet łapy za granicą!

Jeżynowy Pazur kiwnął głową.

— Stoicie tak blisko granicy, jak i my — zwrócił się do kotów z Klanu Cienia. — A przecież nikt z nas nie oskarża was o próbę jej przekroczenia.

— Jesteśmy na patrolu! — Wężowy Ogon odsłonił groźnie zęby. — I dobrze, że przyszliśmy tu we właściwym momencie.

— Nie można ufać Klanowi Pioruna — dodał Osmolona Łapa, podchodząc do swojego mentora.

Brzozowy Zachód wydał z siebie wściekłe syknięcie, przebił się przez wysoką trawę i stanął przy zastępcy przywódcy Klanu Pioruna.

— Jeżynowy Pazurze, będziesz tak stał spokojnie, kiedy ten uczeń obraża nasz klan, chociaż nie zrobiliśmy nic złego?

Piaskowa Burza smagnęła go ogonem po barku.

— Wystarczy, Brzozowy Zachodzie. Niech Jeżynowy Pazur się tym zajmie.

Młodszy wojownik parsknął z niesmakiem; nie odezwał się więcej, ale mierzył patrol Klanu Cienia gniewnym wzrokiem.

— Brzozowy Zachód ma rację! — zaprotestowała Ostrokrzewiasty Liść. — Oni próbują mącić. Nie złamaliśmy kodeksu wojownika.

— Ech, ten drogocenny kodeks! — prychnęła pogardliwie Bluszczowy Ogon. — Dla was to odpowiedź na wszystko, ale to nieprawda. Kodeks wojownika nie powstrzymał zniknięcia słońca, prawda?

— Właśnie — poparł ją Wężowy Ogon. — Może nadszedł czas, żeby klany skończyły z tą obsesją na punkcie zmarłych i zaczęły szukać odpowiedzi gdzie indziej!