Urzekłaś mnie jak dawniej

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Joanne Rock

Urzekłaś mnie jak dawniej

Tłumaczenie: Katarzyna Ciążyńska

HarperCollins Polska sp. z o.o.

Warszawa 2021

Tytuł oryginału: Heartbreaker

Pierwsze wydanie: Harlequin Desire, 2020

Redaktor serii: Ewa Godycka

© 2020 by Joanne Rock

© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2021

Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Harlequin i Harlequin Gorący Romans są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.

HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A. Wszystkie prawa zastrzeżone.

HarperCollins Polska sp. z o.o.

02-672 Warszawa, ul. Domaniewska 34A

www.harpercollins.pl

ISBN 978-83-276-6717-5

Konwersja do formatu EPUB, MOBI: Katarzyna Rek / Woblink

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Gage Striker od sześciu lat nie znajdował się tak blisko Eleny Rollins jak w tym momencie. Po rozstaniu zerwali wszelkie kontakty. Nie wymieniali esemesów. Nie rozmawiali przez telefon.

Mimo to dokładnie wiedział, w którym momencie jego była dziewczyna pojawiła się na prywatnej imprezie w jego domu w Montanie, na którą nie była zaproszona. Poczuł jej bliskość jak oddech na karku, który postawił go w stan gotowości.

Jakim cudem się tu dostała? Zatrudnił ochronę, by nie wpuszczać intruzów. Za to niedopatrzenie polecą głowy. Zwłaszcza że tego wieczoru pod jego dachem w Mesa Falls znalazło się wielu celebrytów, którzy mieli prawo oczekiwać, że ich prywatność będzie chroniona.

Stał w przestronnym holu ze swoim przyjacielem i współwłaścicielem rancza Mesa Falls, Westonem Riverą. Didżej w dużym pokoju puścił jakąś popową piosenkę, kilka osób zaczęło tańczyć. Nagle przy drzwiach od frontu powstało zamieszanie. Pojawiła się jedna z najsławniejszych celebrytek w otoczeniu swojej świty. Chiara Campagna potrafiła zrobić efektowne wejście. Gwiazda mediów społecznościowych z długimi ciemnymi włosami i dużymi ciemnymi oczami natychmiast przyciągnęła uwagę gości. Na Gage’u nie zrobiła wielkiego wrażenia.

Jego prawdziwym problemem była Elena.

Goście wysypali się z salonu do holu z telefonami w ręce, nagrywając wejście Chiary, która właśnie przyjęła powitalną magnolię. Zdziwiło go, że przyciągnęła aż tyle uwagi, zwłaszcza że na przyjęcie zaproszono także kilku przedstawicieli hollywoodzkiej elity. To był ruch PR-owy, mający na celu rozpropagowanie wprowadzonych na ranczu metod gospodarowania z dbałością o środowisko.

Impreza miała też stanowić przykrywkę dla spotkania właścicieli rancza. Od chwili, gdy Tabitha Barnes wykorzystała ich bożonarodzeniową galę, by wygłosić rewelację na temat jednego z byłych gości rancza, tabloidy nadmiernie zainteresowały się Mesa Falls. Gage czekał, aż to minie i ludzi wciągnie kolejny skandal, jednak dziennikarze z tabloidów, dowiedziawszy się, że Alonzo przed śmiercią spędzał na ranczu dużo czasu, zaczęli się tu pojawiać.

Na jego nieszczęście Elena podjęła niedawno współpracę z tymi szmatławcami. Miał poważne podejrzenie, że zrobiła to tylko dlatego, że dostrzegła w tym szansę na zemstę na nim. Na swoim koncie w mediach społecznościowych zamieściła post ze zdjęciem biletu lotniczego do Missouli w Montanie z prowokacyjnym komentarzem na temat „szukania ważnych odpowiedzi”.

Od tygodnia wiedział, że przyleci tu żądna zemsty.

Z trudem skupił znów uwagę na swoim partnerze biznesowym i towarzyszącej mu blondynce. Kobieta nie wyglądała na znajomą, ale sposób, w jaki Weston obejmował ją w pasie, świadczył o tym, że jest dla niego kimś wyjątkowym.

- Tego nie planowaliśmy, stary – zauważył Gage, który usiłował policzyć osoby w holu. – Potrzebujemy lepszej ochrony. – Przeniósł wzrok na blondynkę. – A przy okazji jestem Gage.

- April Stephens – odparła, rozglądając się dokoła. Na moment podniosła wzrok na wysoki sufit. – Dziękuję za zaproszenie. Ma pan piękny dom.

- Dziękuję. – Pomagał go projektować. Ta budowla była nowoczesną wersją tradycyjnego górskiego domu, ale nie spędzał tu wiele czasu, bo sporo podróżował w interesach. – Wiem, że nie wszyscy tak sobie wyobrażają dobrą zabawę. Proszę wpaść do nas w lecie, kiedy zrzucamy buty, pieczemy żeberka na grillu i rzucamy podkową przy basenie. To bardziej w moim stylu.

Nigdy nie podzielał opinii rodziców, że najważniejsze są pozory. Być może urodził się w przysłowiowym czepku, ale zrzucił go, gdy tylko zdał sobie sprawę, jaki niesie z sobą ciężar. Teraz miał własny majątek. Sam ustanawiał swoje zasady. Zabawne, że wciąż urządzał przyjęcia dla tych, którzy byli w uprzywilejowanej pozycji. Ale teraz przynajmniej dyktował warunki.

- Potrzebuję pomocy – Weston pochylił się do Gage’a. – Chcę namówić April, żeby została tu jak najdłużej.

Intrygujące, że Weston tak jasno wyraża zainteresowanie tą kobietą. Gage znał go od czasów szkoły z internatem i nie przypominał sobie ani jednej kobiety, na której jego przyjaciel, miłośnik górskiej wspinaczki, tak bardzo starał się zrobić wrażenie.

Skinął głową. Nie wyobrażał sobie, by sam mógł się znów zaangażować. Wrócił spojrzeniem do towarzyszki Westona.

- Niech pani koniecznie wróci, kiedy nie będzie takiego zamieszania. – Nagle strzelił palcami, przypomniał sobie, czemu powinien znać tę kobietę. – Pani jest tą detektyw od śledztw finansowych. Jak idzie dochodzenie?

Więc to jest kobieta, którą syn Alonza Salazara zatrudnił do rozwikłania tajemnicy finansów ojca. Były mentor Gage’a został niedawno zdemaskowany jako autor książki, która sprawiła Tabicie Barnes i jej rodzinie mnóstwo problemów, zdradzając intymne szczegóły z ich życia.

- Zostało zamknięte – odparła April. – Nasz klient jest usatysfakcjonowany wynikami, więc skończyłam pracę w Mesa Falls. Jutro wracam do Denver.

Gage rozumiał, że April nie zdradzi mu szczegółów. Rano poprosi Devona Salazara, by mu przekazał najświeższe informacje dotyczące śledztwa. To, co znalazła April, może sprawić, że media zostawią ranczo w spokoju i wezmą pod lupę kogoś innego.

Ta miła myśl natychmiast zgasła, gdy poczuł, że włoski na karku stają mu dęba. Coś więcej niż przeczucie kazało mu się odwrócić. Znalazł się twarzą w twarz ze swoją byłą dziewczyną.

Elena Rollins miała na sobie karmazynową sukienkę bez ramiączek z jedwabiu i aksamitu. Ciemne włosy częściowo upięła, reszta spływała na plecy i nagie ramię. Minęło sześć lat, a jemu na jej widok zabrakło tchu tak jak dawniej. Przez jedną druzgocącą chwilę myślał, że uśmiech unoszący kąciki jej czerwonych warg jest przeznaczony dla niego.

Elena szeroko rozłożyła ręce.

- April! – Wylewnie przywitała towarzyszkę Westona, obejmując ją jedną ręką, jakby były starymi przyjaciółkami.

Dopiero w tym momencie dostrzegł, że w drugiej ręce Elena ściska telefon i wszystko nagrywa.

Poczuł złość. Skąd Elena zna April?

- Uśmiechnij się do moich obserwatorów – poleciła Elena, unosząc rękę z telefonem, by obie znalazły się w obiektywie.

April zawahała się zmieszana.

- Nie wiedziała pani, czym zajmuje się Elena? – spytał Gage, zabierając byłej kochance telefon i wrzucając go do kieszeni smokingu. – Jest zawodową zmorą.

Elena zmierzyła go wzrokiem, kipiąc złością. Weston chyba coś do niego powiedział, a potem oddalił się razem z April. Gage został z Eleną, otoczony gromadą gości, którzy wciąż nagrywali każdy ruch Chiary.

- To mój telefon – naskoczyła na niego Elena. – Nie masz prawa mi go zabierać.

- A ty nie masz prawa tu być, ale widzę, że brak zaproszenia cię nie powstrzymał.

Zmrużyła oczy.

- Moje wideo pewnie wciąż się nagrywa. Lepiej oddaj mi telefon, zanim wywołasz scenę, która przyniesie ci złą prasę.

Wyciągnęła rękę i czekała.

- Jeśli masz ze mną jakiś problem, poskarż się ochroniarzom, których oszukałaś, żeby cię tu wpuścili. – Wskazał na panów w szarych garniturach stojących po dwóch stronach wejścia. – Jesteś intruzem.

Chiara Campagna ze świtą ruszyła do salonu.

Zatrzymała się jeszcze w podwójnych drzwiach, by zrobić kilka zdjęć z przyjaciółmi. Tłum w holu rozpierzchł się. Przynajmniej błazeństwa Eleny będą mieć mniejszą widownię.

- Grozisz mi, Gage? – spytała z seksowną chrypką w głosie, która bez wątpienia miała go zdekoncentrować.

Ale to jej się nie uda.

- Daję ci wybór. – Nie zamierzał robić przedstawienia, które chętnie by nagrała. – Albo wyjaśnisz mi na osobności, co robisz w moim domu, albo ochroniarze cię wyprowadzą. Tak czy owak nie będzie żadnego nagrywania.

- Szkoda. – Posłała mu uśmiech i westchnęła teatralnie, po czym splotła ramiona na piersi. – Może dodałoby to trochę pikanterii temu wydarzeniu. – Omiotła go spojrzeniem.

 

Przypomniał sobie, że jeśli Elena zajdzie mu za skórę, wygra z nim. Nie mógł jednak zaprzeczyć, że miał chwilową chęć zamknąć jej usta pocałunkiem za to, że próbuje z nim swoich gierek.

- Więc jak? Porozmawiamy na osobności czy wyjdziesz?

Uniosła ręce, jakby się poddawała.

- Zabierz mnie do swojej jaskini, Gage, i zrób ze mną, co zechcesz. – Przekrzywiła głowę. – Och, zaczekaj. – Przygryzła wargę. – Już nie dogadzasz niegrzecznemu chłopcu, który w tobie siedzi, prawda? Twój ojciec dopilnował tego dawno temu, przekupił tych, którzy mieli zły wpływ na jego syna, żeby zostawili go w spokoju.

Teraz patrzyła na niego chłodno. Gage wiedział, że powiedziała to nie bez powodu. Jego ojciec wręczył jej łapówkę, by zniknęła z jego życia. Nie miał tylko pojęcia, jak na to zareagowała.

Szła za Gage’em na miękkich nogach.

Miał dobrze ponad metr osiemdziesiąt wzrostu. Robił wrażenie atletyczną sylwetką i szeroką klatką piersiową. Idąc za Gage’em, mogła widzieć jego szczupłą talię i ciemne, sięgające kołnierzyka włosy. Tuż pod mankietami w przebłysku dojrzała tatuaże.

Kiedyś lubiła wodzić palcem po zawiłych kolorowych wzorach, pytając go, jakie historie się za nimi kryją. A on jej opowiadał o swojej przeszłości z nowozelandzkim akcentem, który działał na nią jak afrodyzjak.

A może to Gage tak na nią działał? Mógłby mówić z akcentem z południa czy z Bostonu, a ona uznałaby to za najseksowniejszą rzecz na świecie.

Kiedyś tak właśnie było. Nie miała pojęcia, jak podziała na nią tego wieczoru. Minęło sześć lat, odkąd ich związek zakończył się lodowatym pożegnaniem. Gage uwierzył ojcu, że Elena dała się przekupić. Była wściekła, że bezrefleksyjnie ją potępił, i nie wyprowadziła go z błędu. Jeśli miał o niej tak złe zdanie, to znaczy, że jej nie znał i z całą pewnością jej nie kochał.

Powiedziała sobie wówczas, że rozstanie wyjdzie jej na dobre. Że zobaczyła prawdziwą twarz kogoś, kto był jej bardzo drogi. Potem wyszła nawet za mąż, ale małżeństwo okazało się wielką klapą, a ona została bez grosza.

Jej mąż, gospodarz programów kulinarnych, związał się ze swoją asystentką, gdy Elena wyjechała w sprawach zawodowych. I tak przed trzydziestką rozwiodła się z najbardziej banalnego powodu na świecie.

Niestety nawet niewierność męża nie rozstroiła jej tak jak dziś widok Gage’a. Co wiele mówiło o tym, jak błędną decyzją było poślubienie Tomasa.

Odsunęła od siebie te myśli.

Gage prowadził ją na drugą stronę domu. W szarym korytarzu oświetlonym lampami wbudowanymi w sufit z drewna muzyki prawie nie było słychać. Eleganckie materiały wykończeniowe wyglądały na kosztowne, ściany były prawie pozbawione dekoracji. Stukot wysokich obcasów na posadzce odbijał się echem.

Chwilę potem znaleźli się w saloniku z szarym kamiennym kominkiem. A może to był gabinet. Ogromny stół ze szklanym blatem na stalowych nogach pełnił chyba rolę biurka. Przy jednej ze ścian stała skórzana kanapa, na przeciwległej zamontowano telewizor. Otoczenie było tak chłodne i nieprzyjazne jak gospodarz.

Gage zamknął drzwi. Pomieszczenie było dźwiękoszczelne, nikt by tu nie zgadł, że w drugiej części domu odbywa się impreza.

- Zechcesz mi wyjaśnić, co tu robisz? – spytał Gage – czy wolisz, żebym najpierw przygotował ci drinka?

Jego twarz była bardziej wyrazista niż dawniej. Policzki i brodę pokrywał zadbany kilkudniowy zarost. Podszedł do wbudowanej szafki pod telewizorem i uniósł drewnianą pokrywę, pod którą znajdował się barek. Elena zobaczyła skromny wybór najlepszych whisky, jakie świat ma do zaoferowania, a z drugiej strony kryształowe szklanki.

- Mam za sobą trudny rok, ale jeszcze nie ratuję się burbonem. – Wiedząc, co alkohol zrobił z jej matką, nie szukała pocieszenia w mocnych trunkach. – Ale proszę, nie krępuj się mną.

Kiedy nalewał whisky z jedynej otwartej butelki, przypomniała sobie, jak smakował pocałunek po jego ulubionym burbonie. To wspomnienie było tak nagłe, że ją zszokowało i zalało niechcianą falą gorąca. Poczuła się niekomfortowo i musiała zwalczyć chęć, by opuścić pokój.

Potrzebowała powietrza, które mogła znaleźć za ścianami tego pomieszczenia. Nie mogła jednak pokazać Gage’owi, jak jego bliskość nią wstrząsnęła.

- Z drugiej strony – stwierdziła, że Gage i wspomnienia, jakie wywołał, stanowią większe zagrożenie dla jej stanu psychicznego niż alkohol – łyczek nie zaszkodzi.

Zerknął na nią. Udała, że nagle zainteresowały ją płomienie w kominku, a w rzeczywistości usiłowała wziąć się w garść.

Usłyszała stukot kostek lodu w szklance. Plusk alkoholu. Ciche stuknięcie pokrywy szafki.

- Proszę. – Głos Gage’a rozległ się nad jej lewym ramieniem. – Dodałem lodu, żeby go rozcieńczyć. Usiądziesz?

- Nie, dziękuję. – Przyjęła od niego szklankę, uważając, by nie dotknąć jego palców. Zbyt dobrze pamiętała, jak działa na nią jego dotyk. – Nie ma potrzeby udawać, że to wizyta towarzyska.

Położyła jedną rękę na brzuchu, a tę ze szklanką uniosła do nosa, po czym zakręciła płynem, wciągając woń przypieczonej wanilii i zwęglonego osmalonego dębu.

Żadna z tych woni nie odpowiadała wspomnieniom pocałunku Gage’a.

- Na pewno o tym nie zapomnę – stwierdził, wskazując kanapę. – Usiądź.

Nie miała ochoty się kłócić, więc podeszła do odległego końca kanapy i przysiadła.

Gage dołączył do niej, zostawiając między nimi sporą wolną przestrzeń. Postawił szklankę na parapecie za kanapą. Ona zrobiła to samo.

- Więc wyjaśnisz mi, czemu się tu zjawiłaś? – Wsunął palce za węzeł krawata, by go rozluźnić.

Pamiętała, jak nie znosił formalnych strojów. Kiedy się spotykali, zaczynał karierę jako inwestor, co często wymagało od niego biznesowego wizerunku. Choć teraz olbrzymi sukces i majątek pozwalały mu nosić się jak chciał, nieraz bywał fotografowany w szytych na miarę garniturach.

Nie śledziła jego życia po rozstaniu. Z powodu jego sukcesu w Dolinie Krzemowej nazwisko Gage’a od czasu do czasu padało podczas hollywoodzkich przyjęć, na które chadzała z Tomasem.

Do diabła, wspomnienia namieszały jej w głowie. Wróciła do jego pytania.

- Nazwałeś mnie zawodową zmorą, czyli wiesz, co mnie tu sprowadza. – W mediach społecznościowych zamieściła informacje o wyprawie do Montany, by Gage w ten czy inny sposób dowiedział się o jej przybyciu. – Piszę o rozrywce, więc zobaczyłam okazję w odgrzebaniu historii, którą czytelnicy chcieliby przeczytać.

- Odkąd pracujesz dla tabloidów?

- Odkąd mój niewierny były mąż zamroził nasze aktywa na mocy niepoważnego procesu sądowego, chcąc mnie unieszczęśliwić. Wzięłam pracę, która pozwoli mi zarobić dość pieniędzy, dopóki sprawy się nie wyjaśnią.

Popełniła błąd, myśląc, że Tomas zachowa się przyzwoicie, i wyprowadziła się z domu. Dopiero później przekonała się, że opuszczenie wspólnego domu postawiło ją w bardzo niekorzystnej sytuacji.

- Przykro mi z powodu rozwodu – odrzekł Gage z empatią. Wypił łyk whisky i odstawił szklankę. Jego ton uległ zmianie. – Ale najinteligentniejsza kobieta, jaką znam, mogła znaleźć milion innych sposobów na zarabianie.

- Nie podziękuję ci za dwuznaczny komplement, który miał we mnie wzbudzić wyrzuty sumienia. – To nie jego sprawa, czemu podjęła tę pracę. Choć jeśli kiedyś w jej życiu był moment na pracę, która stanie się ujściem dla rozczarowania i goryczy, to był właśnie ten moment. – Lubię pisać o tym, co zasługuje na społeczne potępienie.

- Na pewno nie sugerujesz, że należę do tej kategorii – odparł z niezadowoleniem.

Gage Striker był człowiekiem, który nie znał wątpliwości. Nie miał pojęcia, jak to jest, kiedy świat ma o tobie jak najgorszą opinię. Kiedy trzeba walczyć o szacunek.

Pominęła jego komentarz, nie była gotowa na kłótnię. Jeszcze nie.

- Myślałam raczej o Alonzie Salazarze, którego książka zniszczyła życie pewnych ludzi. Zarobił na cudzym nieszczęściu. – Obróciła się, by spojrzeć na Gage’a i sięgnęła po drinka. Jedwabna sukienka musnęła jej łydki, aksamitny rąbek przesunął się po stopie, kiedy skrzyżowała nogi.

Gage śledził jej ruchy spojrzeniem, sprawiając, że była ich nadzwyczaj świadoma. Świadoma jego bliskości.

- I tak się jakoś stało, że historia Alonza Salazara doprowadziła cię na próg mojego domu. – Zniżył głos i nachylił się ku niej. – Taki wygodny zbieg okoliczności?

Żeby uniknąć natychmiastowej odpowiedzi, wypiła łyk burbona, czując, jak jego smak rozchodzi się na języku. Odrobina karmelu. Odrobina dymu. A potem paląca w gardle wiśnia. Zapach skóry. Zapach ostatniego pocałunku z Gage’em, który pozostał w jej pamięci.

- Dla mnie to zdecydowanie niewygodne. – Zdusiła chęć przyłożenia zimnej szklanki do czoła. – O wiele łatwiej by mi się tu pracowało, gdyby nie nasza… burzliwa historia.

- Burzliwa – powtórzył. – Tak to teraz nazywamy?

- Nie powiedziałabym, że jesteśmy przyjaciółmi. A ty? – Odstawiła szklankę, wiedząc, że z ogniem się nie igra.

- Na pewno nie – zgodził się od razu. – I to jest prawdziwy powód twojego przyjazdu, Eleno, niezależnie od tego, co mówisz.

Jej serce przyspieszyło, gdy usłyszała nutę konfrontacji w jego głosie. Jakaś jej część zawsze żałowała, że nim odeszła, nie powiedziała mu, co o nim myśli.

- A jaki to niby powód, Gage, skoro wydaje ci się, że znasz mnie tak dobrze?

Przysięgłaby, że zobaczyła płomienie z kominka odbite w jego oczach. Tak, to na pewno to, a nie szelmowski błysk.

- Oboje wiemy, że przyjechałaś tu się na mnie zemścić.

ROZDZIAŁ DRUGI

Zastanawiał się, jak mogła kłamać w żywe oczy.

Siedziała obok niego w jego gabinecie w krwistoczerwonej sukience, z lśniącymi lokami oplatającymi jej ramiona jak węże Meduzy. To wszystko odwracało jego uwagę od zagrożenia, jakie stanowiła. Dla jego nazwiska, reputacji i ciężkiej pracy, która doprowadziła do stworzenia Mesa Falls.

- Zemścić za co? – spytała w końcu, zakładając nogę na nogę. Długie rozcięcie w sukience odsłoniło szczupłe łydki. Aksamitne wstążki butów na wysokim obcasie owinięte wokół kostek przyciągały jego wzrok do stóp z pomalowanymi na czerwono paznokciami.

Była kobietą o zachwycającej urodzie, nawet kiedy nie ubierała się prowokująco. Tego wieczoru nie mógł oderwać od niej wzroku.

- Za twoją zranioną dumę. Za to, że moja rodzina cię obraziła. Byłaś wściekła na mojego ojca. – I nawet nie mrugnęła, gdy Gage ją spytał, czy przyjęła łapówkę, tylko wyzywająco uniosła głowę. To potwierdzenie zabiło wszystkie uczucia, jakie do niej żywił. – Na mnie też.

Nigdy nie rozumiał, jak mogła przenieść na niego tyle złości, kiedy to ona sprzedała to, co ich łączyło. Później przyszło mu do głowy, że ojciec mógł jej naopowiadać kłamstw, przekonywać, że Gage jej nie chce. Ale wtedy już dawno jej nie było i to nie miało znaczenia.

Przeniosła się na drugi koniec świata, wróciła do południowej Kalifornii, gdzie się poznali. On został w Nowej Zelandii, pomagał ojcu w kampanii i walce o mandat poselski, a także ważne stanowisko w partii. Dla ojca polityka była sprawą najwyższej wagi, istotną dla interesów Strikerów. Niestety teraz, kiedy majątek Gage’a kilkakrotnie przewyższył majątek ojca, więź z nim wydawała się jeszcze słabsza.

- Od naszego rozstania minęło sześć lat – przypomniała Elena, spuszczając wzrok na swoje paznokcie, jakby znudziła się rozmową. – Wyszłam za mąż. Miałam swoje życie.

- I popatrz, jak świetnie na tym wyszłaś.

Chwila ciszy uzmysłowiła mu, że trafił w czuły punkt. Zdał sobie też sprawę, jakie to było małostkowe. Elena podniosła wzrok i popatrzyła mu w oczy z cieniem bólu, po czym znów otoczyła się murem.

- Zgadzam się, to był głupi ruch. – Wtuliła się w poduszki kanapy. – Chodzi mi o to, że po tak długim czasie nie planowałabym zemsty.

- Twoje małżeństwo to nie moja sprawa, nie mam prawa go komentować. – Ścisnął grzbiet nosa. – Przepraszam.

- A ja przepraszam, że wkręciłam się na twoje przyjęcie pod cudzym nazwiskiem. Ale ze względu na naszą historię jakoś nie miałam ochoty prosić o zaproszenie.

Nie mógł powstrzymać cierpkiego uśmiechu, przenosząc spojrzenie na płomienie w kominku.

- Pewnie dlatego, że byś go nie dostała. Moim zadaniem jest chronienie prywatności gości. Co oznacza zakaz wstępu dla dziennikarzy z tabloidów.

- W każdym razie potrzebny mi telefon. – Powiodła dłonią po dzielącej ich przestrzeni kanapy, przyciągając jego wzrok. Nie miała obrączki. – Moi obserwatorzy pomyślą, że coś mi się stało, nagranie urwało się tak nagle.

 

- W takim razie nie doceniają twojej zaradności.

Poznali się rok przed tym, gdy sprzedał akcje swojej firmy w ofercie publicznej. W tamtym czasie start up oferujący narzędzia do zachowania prywatności w sieci stanowił jego oczko w głowie. Elena pracowała w konkurencyjnej firmie; rzuciła pracę, bo bardziej uwierzyła w jego produkt.

Pojawiła się w jego biurze, by mu to oznajmić i zaoferować swoje usługi influencerki. Dzieliła się ze swoimi obserwatorami poradami dotyczącymi urody oraz mody, a on nie rozumiał, jak miałoby mu to pomóc. Nauczyła go, że nie wolno lekceważyć żadnego klienta, nakręciła świetne wideo, które przyniosło mu pięćdziesiąt tysięcy nawróconych na jego produkty w ciągu jednej doby.

Zaoferował jej procent od zysków oraz pracę. Gdy się rozstali, stracił coś więcej niż tylko kobietę, którą kochał. Stracił świetnego członka zespołu, bo Elena wręczyła wymówienie w tym samym dniu, gdy ich związek się skończył.

- Więc co mam zrobić, żeby odzyskać telefon? – naciskała z cieniem zdenerwowania w głosie. – Rozpocznijmy negocjacje, żebyśmy nie zabierali sobie więcej czasu.

Wyciągnęła rękę po swojego burbona z lodem, po czym jakby się rozmyśliła i położyła ją na kolanach.

- Na początek powiedz mi, co robisz w Montanie.

Wstał i podszedł do barku, nalał jej szklankę wody z lodem. Zwrócił uwagę, jak ostrożnie ją od niego wzięła.

- Dziękuję. – Wypiła spory łyk i postawiła szklankę obok tej z alkoholem. Na chwilę uwagę Gage’a odwrócił ślad szminki na szkle. – Byłam z tobą szczera. Zamierzam się dowiedzieć, co się stało z pieniędzmi, które Alonzo zarobił na ludzkiej krzywdzie. Nie wyjadę, dopóki się tego nie dowiem albo przynajmniej nie trafię na trop, który mnie gdzieś skieruje.

Gage już wiedział, że detektyw April Stephens znalazła odpowiedź na to samo pytanie. Nie zamierzał jednak kierować do niej Eleny, bo nie chciał jej pomagać w poszukiwaniach.

Tajemnice Alonza były ściśle związane z jego tajemnicami. Były mentor Gage’a znał szczegóły tragedii, jaka wydarzyła się w szkole z internatem, a dotyczyła wszystkich obecnych właścicieli rancza. Wszyscy oni starali się też zostawić to za sobą raz na zawsze.

Gage postanowił, że dopilnuje, by tego wieczoru Elena nie znalazła się w pobliżu April Stephens. Na szczęście rano April opuszczała Mesa Falls.

- Więc przyjechałaś tylko zebrać materiał do artykułu – podsumował. Chciał wykorzystać ich były związek tak, by nią pokierować, gdyby to okazało się konieczne. – Nie dlatego, że chciałaś mnie znów zobaczyć.

Widział, że ją zaskoczył, bo niemal niezauważalnie wyprostowała plecy. Chodzi o bliskość? Czy szykowała się do kolejnej rundy pojedynku?

- Nie musisz się obawiać, że czegoś od ciebie chcę, Gage. W końcu coś twojemu ojcu obiecałam.

Znów wrócili na swoje stanowiska jak partnerzy sparingowi. Szczerze mówiąc, Gage wolał widzieć w niej wroga niż bezradną kobietę po rozwodzie. Fakt, że sprzedawała historie tabloidom, wiele mówił o jej sytuacji finansowej – może też o jej pewności siebie. Elena, którą znał, była pełną energii, przedsiębiorczą kobietą.

- I nie szukasz zemsty. – To było stwierdzenie, nie pytanie, lecz chciał mieć jasność.

A może chciał ją zirytować.

Zaśmiała się dźwięcznie. Wstała i podeszła do kominka, po czym obejrzała się przez ramię.

- Musiałabym coś do ciebie czuć, Gage, żeby pragnąć zemsty.

Powiedziała to tak chłodno, że mało brakowało, a by jej uwierzył. W ostatniej chwili w oczach Eleny pojawiło się coś, co zaprzeczyło jej słowom, ale szybko odwróciła wzrok.

Podniósł się i podszedł do niej. Patrząc na jej subtelne krągłości, kiedy wlepiała wzrok w płomienie, przypominał sobie te tysiące razy, kiedy jej dotykał. Krzyczała wtedy z rozkoszy.

Przeszłość była gorętsza niż jakikolwiek ogień.

- Nie wierzę ci.

Słysząc słowa Gage’a, który stał o wiele za blisko, wstrzymała oddech. Jej serce na moment wypadło z rytmu.

Na szczęście stała do niego tyłem. Zamknęła oczy i starała się bronić przed wspomnieniem gorącej namiętności, która łączyła ich dawno temu. Wciąż czuła rozgrzewający smak burbona.

Nie przyjechała tu, żeby bawić się z nim w jakieś gierki. Nie wolno jej ani na sekundę stracić nad sobą kontroli. Potrzebowała historii Salazara, by wesprzeć swoje finanse. Jeżeli w rezultacie przysporzy kłopotu Gage’owi, tym lepiej. Ale zemsta? Wolała to postrzegać jako przypomnienie, że żadne pieniądze żadnego Strikera nie chronią przed niedogodnościami, jakie przynosi życie.

- Nie ma znaczenia, czy mi wierzysz. – Wzruszyła ramionami i powiodła palcem po ciemnoszarej ramie kominka. Byle na niego nie spojrzeć.

- Coś do mnie czujesz. – Ten głos, tak cichy, bo przeznaczony tylko dla jej uszu, był niczym pociągnięcie palcem wzdłuż kręgosłupa. – To pewnie nic dobrego, ale założę się, że nie jestem ci obojętny.

Rzucił jej rękawicę, oboje to wiedzieli.

Cisza się przeciągała. Elena próbowała kiedyś aktorstwa, gdy w wieku siedemnastu lat uciekła z rudery ojca na pustyni do Los Angeles. Nie była w tym wówczas dobra, ale też nie miała takiej motywacji jak w tej chwili. Wzięła głęboki oddech i odwróciła się, by spojrzeć Gage’owi w oczy.

- Przykro mi, że cię rozczarowałam. – Przerzuciła przez ramię pasmo włosów. – Przyjechałam do Montany do pracy, a nie po to, żeby przerabiać dawno minioną przeszłość. Więc jeśli skończyliśmy, pójdę sobie.

Ruszyła w stronę drzwi. W ostatnim momencie Gage chwycił ją za łokieć.

- Zaczekaj. – Szybko zabrał rękę.

Nie chciał dotykać kobiety, która go zdradziła? Czuł to samo podniecenie co ona?

Zatrzymała się i odwróciła.

- Naprawdę zamierzasz tu zostać i grzebać w tej historii? – W jego głosie nie było już wrogości.

- Nie ruszę się stąd, dopóki nie wyjaśnię paru spraw.

Zostanie w Mesa Falls tak długo, jak długo będzie ją na to stać. Pokoje w głównym budynku hotelowym nie były tanie, nie sądziła jednak, by Gage kazał jej się wynieść, biorąc pod uwagę, jak ciężko jego zespół PR pracował na to, by ranczo znalazło się w centrum zainteresowania opinii publicznej. Nie ryzykowałby złej prasy.

- W takim razie zostań ze mną – zaproponował.

Zamrugała, pewna, że się przesłyszała.

- Słucham?

- Jeśli jestem ci obojętny, mieszkanie ze mną nie powinno być dla ciebie problemem. Dopóki będziesz prowadziła to swoje dziennikarskie śledztwo. – Wypił swojego burbona do dna i wziął jej szklankę z wodą.

- Żebyś miał na mnie oko? Dopilnował, żebym nic nie odkryła? – Ściskała zimną szklankę, starając się nie stracić cierpliwości. Nie łudziła się, że Gage chce otworzyć dla niej swój dom z dobroci serca. – Raczej nie.

- Po co masz tracić energię na kombinowanie, jak się tu dostać, kiedy możesz tu zamieszkać? – spytał zwodniczo rozsądnym tonem.

- A czemu mnie nie wyrzucisz, tak jak groziłeś? – Nie ufała mu.

- Nie przejmuję się negatywnym rozgłosem na mój temat, wolałbym jednak, żeby nie dotknęło to Mesa Falls.

Minął ją, idąc do stołu, który zapewne pełnił funkcję biurka. Wyjął jej telefon z kieszeni i położył na szklanym blacie.

- Raczej nie wyrzucę cię z rancza. A odpowiadając na twoje wcześniejsze pytanie: tak, byłoby dobrze, gdybym miał pojęcie o twoich działaniach.

Elena patrzyła na swój telefon. Słysząc jego słowa, gwałtownie podniosła wzrok.

- Więc przyznajesz, że chcesz mieć mnie na oku?

- Trudno powiedzieć, żebyś coś ukrywała, piszesz o wszystkim w sieci – wytknął jej. – Ale tak. Gdybyś mieszkała pod moim dachem, byłbym na bieżąco i nie musiałbym sprawdzać kont w mediach społecznościowych.

Oszukiwała się, jeśli myślała, że Gage zignoruje jej obecność, kiedy dała mu do zrozumienia, że chce wyjaśnić sprawę Alonza Salazara.

- Ty też – podjął, być może wyczuwając jej wahanie – będziesz miała do mnie dostęp dwadzieścia cztery godziny na dobę.

- W jakim celu? – spytała, nie doceniając sugestii, że może tego pragnąć.

Wzruszył ramionami.

- Ty mi powiedz. Zakładam, że możesz mieć jakieś pytania na temat rancza. Obiecałem, że spędzę tu więcej czasu.

- Chcesz powiedzieć, że odpowiedziałbyś na moje pytania? – Wypiła wodę do dna i starała się nie myśleć, jak by to było, gdyby na kilka dni wprowadziła się do domu Gage’a.

Albo na kilka tygodni.

Poczuła ucisk w dołku. Głęboko ją zranił, tak łatwo odrzucając to, co ich łączyło. Po raz pierwszy zastanowiła się, czy pomysł przyjazdu do Montany, który otworzył starą ranę, był mądry.