Posklejane serca

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Jennie Lucas

Posklejane serca

Tłumaczenie: Izabela Siwek

HarperCollins Polska sp. z o.o.

Warszawa 2021

Tytuł oryginału: Her Boss’s One-Night Baby

Pierwsze wydanie: Harlequin Mills & Boon Limited, 2020

Redaktor serii: Marzena Cieśla

Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla

© 2020 by Jennie Lucas

© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2021

Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Harlequin i Harlequin Światowe Życie są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.

HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A. Wszystkie prawa zastrzeżone.

HarperCollins Polska sp. z o.o.

02-672 Warszawa, ul. Domaniewska 34A

www.harpercollins.pl

ISBN 978-83-276-6762-5

Konwersja do formatu EPUB, MOBI: Katarzyna Rek / Woblink

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Delikatne różowe obłoki połyskiwały między nowoczesnymi wieżowcami, gdy słońce wschodziło nad Tokio. Był początek kwietnia i biało-pąsowe kwiaty pokrywały drzewa wiśniowe niczym ślubne konfetti, radosne jak pierwsze pocałunki.

Hana Everly jednak prawie nie zwracała na nie uwagi. Spoglądała przez okno rolls-royce’a, czując, że oblewa ją zimny pot.

– Trzeba znaleźć też nową gosposię do mojego mieszkania w Nowym Jorku na miejsce pani Stone… – zabrzmiał niski głos jej szefa, siedzącego obok na tylnym siedzeniu i wyliczającego kolejne zadania do wykonania. Długopis Hany poruszał się ospale, gdy je zapisywała, a słowa ledwo do niej docierały.

Westchnęła ciężko. To chyba niemożliwe, żeby była w ciąży. Przecież uważali. A jej szef postawił jasne warunki. W chwili, gdy jego usta dotykały jej warg w gorącym pocałunku, szepnął:

– Tylko jedna noc, nic więcej. Nie będzie żadnego romansu ani ślubu. Żadnych konsekwencji. Jutro znowu będziesz moją sekretarką, a ja twoim pracodawcą. Zgadzasz się?

To wyglądało na pakt z diabłem, a mimo to odparła:

– Tak.

Zgodziłaby się na wszystko, gdy położył ją na łóżku i po raz pierwszy w życiu doświadczyła czegoś tak odurzająco zmysłowego. Ale nawet wtedy odchylił się jeszcze na moment, żeby spojrzeć na nią zimnymi czarnymi oczami, i dodał:

– Wyjdziesz z mojej sypialni przed świtem, Hano, i nigdy więcej nie będziemy o tym rozmawiać. Nawet ze sobą.

Zagubiona we mgle rozkoszy, skinęła głową. Antonio z uśmiechem znowu wpił się w jej usta. Zdawało jej się, że wie, na co się godzi. Miała już dwadzieścia sześć lat i była przekonana, że potrafi sobie radzić z seksem bez zobowiązań. Przecież nigdy nie zostanie narzeczoną Antonia Delacruza. Był jej szefem, bezdusznym miliarderem, dyrektorem naczelnym i największym udziałowcem w najszybciej rozwijających się liniach lotniczych na świecie. CrossWorld Airways pokonywały konkurencję nie bez przyczyny: nic nie było w stanie przeszkodzić Antoniowi w zdobywaniu tego, czego pragnął.

Jednak to wcale nie on zrobił pierwszy krok. To Hana pocałowała go pierwsza. Wciąż nie mogła uwierzyć, że się na to odważyła. Kiedy zastał ją późnym wieczorem zapłakaną w palacio w Madrycie i objął, chcąc uspokoić, wtedy od dwóch lat tłumione pragnienie dało o sobie znać. Zdumiona własną śmiałością, wspięła się na place i pocałowała go lekko, po czym wystraszona próbowała się odsunąć, ale ją powstrzymał, przyciągając do siebie z powrotem…

Przez ostatnie dwa miesiące starała się nie myśleć o tamtej nocy. Chciała być nowoczesna i usiłowała o niej zapomnieć tak, jak pewnie zrobił to Antonio. Ale teraz wyglądało na to, że ciało jej nie pozwoli. Jedna szalona noc, spędzona z przystojnym, pewnym siebie bogatym szefem, miała zmienić jej życie na zawsze. Hana bowiem spodziewała się dziecka.

Siedząc w aucie jadącym przez Tokio w ten chłodny poranek, przyłożyła spoconą dłoń do policzka. Czuła lęk i mdłości. A więc jej dziecko będzie dorastało bez ojca albo… ze złym ojcem. Antonio Delacruz nie wzbogacił się z powodu troski o innych. Osiągnął sukces dzięki bezwzględności. Nie miał rodziny, a w ostatnich dwóch latach, kiedy u niego pracowała, jego najdłuższy romans trwał sześć tygodni. Ale przecież nie powinno jej to obchodzić.

Poczuła ucisk w gardle. Nie tak wyobrażała sobie oczekiwanie na narodziny dziecka. Myślała, że najpierw wyjdzie za mąż, osiądzie gdzieś, a dopiero potem zajdzie w ciążę.

To wszystko działo się nie tak, jak powinno. Nie miała nawet domu. A nie mogła przecież wychowywać dziecka tak, jak jej rodzice. Ciągle się przeprowadzali, nie pozostając nigdzie na tyle długo, by zapuścić korzenie. Wyrywali ją z każdego miejsca, gdy tylko zaczęła znajdować tam przyjaciół.

Popełniła błąd, idąc do łóżka z Antoniem, choć było to dla niej niezwykle doświadczenie. Powinna poczekać na prawdziwy, trwały związek, a nie szukać pocieszenia w ramionach szefa, powierzając mu całą przyszłość, swoją i nienarodzonego jeszcze dziecka…

– Hano? – odezwał się cierpko, siedząc obok niej na fotelu rolls-royce’a. – Słuchasz mnie?

– Tak – odparła roztargniona, spoglądając znad notatek. – Mam przygotować analizę rynku Australii, przesłać numery telefonów z biura w Berlinie, znaleźć nową gosposię do mieszkania w Nowym Jorku i zorganizować przyjęcie po negocjacjach w Londynie.

Patrzył na nią przez długą chwilę, aż zrobiło jej się nieswojo. Ale nawet Antonio Delacruz, nieustraszony miliarder o tajemniczej przeszłości, który stworzył z niczego wielką międzynarodową firmę, nie potrafił odczytywać myśli. W każdym razie na to liczyła, bo inaczej znalazłaby się w kłopotach.

– To dobrze – burknął i ponownie utkwił wzrok w ekranie laptopa. – Skontaktuj się też z głównym architektem projektu tej nowej poczekalni dla pasażerów pierwszej klasy na lotnisku Heathrow…

Szofer wiózł ich na północ miasta, w stronę dzielnicy Marunouchi, a Hana usiłowała zapanować nad rozpaczą, spoglądając na połyskujące wieżowce. Była już w Tokio wiele razy, począwszy od czasów dzieciństwa. Uwielbiała to miasto, gdzie urodziła się jej babka, która potem wyemigrowała do Ameryki. Mieszkał tu też jej najlepszy przyjaciel Ren, a sakura, czyli pora kwitnienia wiśni, była jej ulubionym okresem roku.

Po raz pierwszy jednak widok górującej nad miastem Wieży Tokijskiej, która wyglądała jak jasnoczerwona wieża Eiffla, nie budził w niej entuzjazmu. Nawet kwitnące drzewa nie napawały radością. Przepełniał ją lęk.

„Nie będzie żadnego romansu ani ślubu. Żadnych konsekwencji. I nigdy więcej nie będziemy o tym rozmawiać. Nawet ze sobą. Zgadzasz się?

Tak”.

Nigdy nie przypuszczała, że ta jedna noc doprowadzi do ciąży. Co robić? Czy powinna mu powiedzieć?

Dowiedziała się o ciąży zaledwie przed kilkoma godzinami, kiedy zrobiła test w łazience prywatnego odrzutowca, lecącego z Madrytu. Ale już teraz dziecko wydawało jej się czymś realnym. Przyłożyła rękę do brzucha.

– Co się z tobą dzieje, Hano? – spytał szef. – Czemu jesteś taka rozkojarzona?

– Antonio, muszę ci coś powiedzieć.

Miejscowy kierowca i Ramon Garcia, ochroniarz siedzący na przednim siedzeniu, zerknęli na siebie nawzajem. Żaden z pracowników pana Delacruza nie ośmieliłby się zwrócić do niego takim bezpośrednim tonem. Poza jedną wspólną nocą Hana również sobie na to nie pozwalała.

– O co chodzi, panno Everly? – odparł chłodno. Jego niski głos, z lekkim obcym akcentem, przywołał ją do porządku, przypominając, że jest tylko jego sekretarką, nikim więcej.

Dojeżdżali już niemal do dzielnicy Marunouchi, gdzie miało się odbyć ważne spotkanie. Antonio i reszta tokijskiego zespołu przygotowywali się do niego od miesięcy. Bardzo mu zależało na porozumieniu się z Iyokan Airways, miejscowymi liniami lotniczymi, co umożliwiłoby otwarcie nowych tras do Tokio, Osaki i innych miast. Może więc Hana powinna odłożyć rozmowę o dziecku na później. Albo w ogóle nic o nim nie mówić.

Odegnała jednak te myśli. Nawet jeśli Antonio odrzuci ją i dziecko, to przecież ma prawo się dowiedzieć. A czy dziecko nie zasłużyło przynajmniej na to, żeby poznać ojca?

– Muszę ci coś powiedzieć – powtórzyła szeptem, zerkając niespokojnie na mężczyzn siedzących z przodu, udających, że nie słuchają. – O tamtej nocy…

Antonio zmroził ją wzrokiem.

– O jaką noc chodzi?

Czy naprawdę nie pamiętał? Spoglądał na nią tak chłodno, że miała wrażenie, jakby tamta noc, podczas której straciła dziewictwo, tylko się jej przyśniła. Test ciążowy nie pozostawiał jednak wątpliwości.

– Chodzi o naszą wspólną noc w Madrycie. Dwa miesiące temu – odparła wyraźnie, unosząc podbródek.

Oczy mężczyzn siedzących z przodu otwarły się ze zdziwienia. Antonio spokojnie nacisnął guzik, opuszczający przesłonę, odgradzającą miejsce kierowcy od tylnej, elegancko urządzonej części auta, przeznaczonej dla pasażerów. A potem spojrzał gniewnie na Hanę.

 

– Obiecałaś, że nie będziemy o tym rozmawiać.

– Wiem, ale…

– Nie ma żadnego „ale”. Dałaś mi słowo.

– Mam powód, żeby…

– Zapomnij o tej nocy, panno Everly. – Zacisnął szczękę, odwracając głowę. – Nigdy się nie zdarzyła.

Rolls-Royce Phantom podjechał pod błyszczący wieżowiec, którego okna wychodziły na ogrody pałacu cesarskiego.

– Ale… – odezwała się słabym głosem.

Samochód się zatrzymał i portier podszedł otworzyć drzwi.

– To się nigdy nie zdarzyło – powtórzył z naciskiem Antonio i wysiadł, nie oglądając się na Hanę.

Przewiesiła torebkę przez ramię i również wysiadła. Aktówkę z laptopem trzymała przy piersi, jakby chciała się za nią schować.

– Dzień dobry, panie Delacruz – przywitała ich Emika Ito, kierowniczka tokijskiego zespołu, kłaniając się z szacunkiem. – Wszystko gotowe.

Hana stanęła z boku, przyglądając się budynkowi ze szkła i stali. Wewnątrz dostrzegła resztę grupy czekającej na ich przybycie, żeby mogli razem wjechać na górne piętro, gdzie mieściło się ich nowe biuro.

– Świetnie, panno Ito. Dziękuję – odparł. – Proszę dać mi chwilę.

Kobieta skinęła głową i wróciła do holu, zostawiając Hanę i Antonia samych. Ochroniarz przystanął w dyskretnej odległości.

– A więc masz o tym zapomnieć – zwrócił się chłodno do Hany. – Czy to jasne?

Stali blisko siebie na chodniku. Czuła, jak chłodny wiatr owiewa jej rozgrzane policzki. Nie potrafiła wyjawić mu swojej tajemnicy. Pomyślała, że przytaknie tylko w milczeniu i pójdzie za nim do budynku, gotowa towarzyszyć mu na ważnej naradzie jako sekretarka, a potem zrezygnuje z pracy i zniknie pokonana. Skinęła głową.

– Dobrze – odparł i zwrócił się w kierunku wejścia. Próbowała podążyć za nim w milczeniu, ale serce jej nie pozwalało.

– Jestem w ciąży, Antonio – wydusiła w końcu.

Zamarł, myśląc, że się przesłyszał. Niebo było zachmurzone, a w oddali rozległ się złowieszczy grzmot pioruna. Powoli odwrócił się do niej na chodniku.

– Co takiego?

– To, co powiedziałam.

– Prima Aprilis był wczoraj.

– To nie żart. Naprawdę jestem w ciąży.

Wmawiał sobie, że nie czuje nic. Fala emocji okrążała go jak drapieżnik, szukając luki w otaczającej go zbroi, by wniknąć do środka i go zniszczyć.

Przespała się z kimś innym, pomyślał. Postukał w dach samochodu mocniej niż trzeba i szofer odjechał.

– Myślałem, że masz więcej rozsądku – powiedział.

– Jak to? – zdziwiła się.

Zastanawiał się, kim może być ojciec. Hana była dziewicą, kiedy… Ale pewnie potem szybko znalazła sobie nowego kochanka. W tym samym tygodniu? Nie miałaby z tym problemu. Spodobałaby się każdemu. Mimowolnie zerknął na jej szczupłą sylwetkę. Była najpiękniejszą kobietą, jaką spotkał. Chociaż niemal przez dwa lata udawał, że wcale tak nie uważa, i próbował traktować ją tylko jako sekretarkę i nic więcej.

Jej uroda była niezaprzeczalna, lecz trudna do określenia. Wszelkie cechy świadczące o jej amerykańskim pochodzeniu łączyły się z niezwykłą gracją. Zapytał ją kiedyś o przodków i odparła wtedy: „Jestem Amerykanką. A moi przodkowie wywodzą się z różnych miejsc: między innymi z Anglii, Irlandii, Brazylii i Japonii. A skąd pan pochodzi, panie Delacruz?”. Odparł krótko, że z Hiszpanii. I prawdopodobnie była to prawda, ale nie miał stuprocentowej pewności.

Spojrzała teraz na niego wielkimi piwnymi oczami. Twarz miała owalną, usta kształtne, a ciemne włosy związane w długi koński ogon. Zawsze ubierała się stosownie do sytuacji i teraz miała na sobie kobiecą białą garsonkę, prostą i elegancką, jak przystało na osobistą sekretarkę miliardera. Strój nieprzyciągający nadmiernej uwagi.

Hana jednak zawsze wzbudzała zainteresowanie, czy tego chciała, czy nie. Nawet tutaj, w Tokio, na chodniku przechodzący obok mężczyźni zerkali na nią z zaciekawieniem. Wydawała się niedostępna niczym gwiazda. Antonio był jedynym, który jej dotknął. W każdym razie tak dotąd uważał…

– Czy to wszystko, co masz mi do powiedzenia? – spytała cichym głosem. – Myślisz, że powinnam być bardziej rozsądna?

– Czuję się zawiedziony.

Zawiedziony? – powtórzyła z niedowierzaniem.

Polegał na niej. Wierzył jej. A teraz zaszła w ciążę z innym mężczyzną. Pewnie porzuci pracę, żeby być z tamtym człowiekiem i wychowywać dziecko. Może to właśnie był powód tak silnego przypływu emocji, który niemal pozbawił Antonia tchu. Hana była najlepszą sekretarką, jaką kiedykolwiek miał, a teraz mógł ją stracić.

Jak zdołała ukryć przed nim swój romans? Pracowali razem dzień i noc w Madrycie i innych miejscach świata, przygotowując się do zawarcia ważnego kontraktu. Jak mógł się nie zorientować, że miała kochanka?

Doceniał jej zalety w pracy i mimo że go pociągała, nie przekraczał obowiązujących zasad. Zdarzyło się to dopiero tamtego wieczoru w Madrycie, kiedy zastał ją zapłakaną z nieznanego powodu. Próbował ją wtedy pocieszyć, kiedy nagle wspięła się na palce i pocałowała go w usta.

– Kim jest ojciec? – spytał teraz mimowolnie.

Spojrzała na niego z niedowierzaniem.

– Żartujesz chyba? Wiesz przecież, kim jest ojciec!

– Wiem? – Ściągnął brwi, jakby wysilał pamięć. – Raczej jestem tylko zdumiony. Jak ci się udało znaleźć czas na romans, pracując po dwadzieścia cztery godziny na dobę? Czy ten człowiek jest moim pracownikiem? A może to ogrodnik lub kierowca?

– Przestań, Antonio. Po prostu przestań – zdenerwowała się nagle.

Utkwił w niej wzrok, zaskoczony wybuchem złości. Hana nigdy nie okazywała gniewu. Zawsze była cierpliwa, życzliwa i wyrozumiała.

– Dlaczego się denerwujesz?

– Bo to ty jesteś ojcem, idioto!

Znieruchomiał, jakby ktoś go uderzył.

– Co?

– Oczywiście, że ty! Czy naprawdę myślisz, że przespałabym się z innym po tym, jak byliśmy razem? Nie potrafię tak skakać z kwiatka na kwiatek jak ty. – Z szarego nieba spadły pierwsze krople deszczu. – Czułam się dziwnie w ostatnim miesiącu. Myślałam, że okres mi się opóźnia z powodu stresu, niewyspania i zbyt długiej pracy, ale… Kupiłam w Madrycie test ciążowy i zrobiłam go w samolocie tuż przed lądowaniem. Wynik był pozytywny.

Antonio się nie odzywał, więc dodała po chwili:

– Posłuchaj, wiem, że nie interesują cię takie sprawy jak dzieci i małżeństwo. Ale ta historia zaskoczyła również mnie. Użyliśmy prezerwatywy, więc to nie powinno się zdarzyć. Pomyślałam tylko, że przynajmniej masz prawo się…

– Dosyć – przerwał jej. – Ani słowa więcej.

– Czy to źle, że ci powiedziałam? – Spojrzała na niego załzawionymi oczami.

Gardził nią. A jeszcze bardziej sobą za to, że dał się zmylić. Myślał, że jest inna i może jej zaufać. I ufał jej jak nikomu na świecie. Tłumił pożądanie dzień po dniu, żeby ich relacje w pracy nie ucierpiały, najbliższy związek, jaki miał dotąd w życiu z inną osobą.

A ona przez cały ten czas sypiała z innym i teraz kłamała. Może nawet wcale nie jest w ciąży, tylko oszukuje. Tak czy siak, pewnie to wszystko planowała od chwili, gdy zaczęła pracować w firmie. Chce go wrobić, żeby dobrać się do jego majątku. I prawdopodobnie by się jej to udało. Ale nie mógł się przyczynić do jej ciąży. To było fizycznie niemożliwe.

Wyjął teczkę oraz dokumenty z jej dłoni i oznajmił nagle:

– Twoje usługi nie są już potrzebne, panno Everly.

Otworzyła usta ze zdumienia.

– A więc mnie… zwalniasz?

– Dostaniesz odprawę zgodnie z umową. Powinnaś odejść.

– Ale… dlaczego?

– Wiesz dlaczego.

– Bo jestem z tobą w ciąży?

– Bo mnie okłamałaś – odparł ostro. – Usiłowałaś mnie nabrać. Ale ci się nie udało. Do widzenia, panno Everly.

Odwrócił się i ruszył w stronę budynku, a za nim podążył ochroniarz. Przez obrotowe drzwi Antonio wszedł do holu, gdzie czekał jego zespół, który miał pomóc w negocjacjach. Zostawił Hanę samą na chodniku, drżącą z zimna, i nawet się nie obejrzał.

ROZDZIAŁ DRUGI

Patrzyła wstrząśnięta, jak ojciec jej dziecka odchodzi. Tyle że Antonio nie tylko ją opuścił, ale też zwolnił. Odebrał jej dziewictwo i zmienił jej życie na zawsze. A teraz na dodatek pozbawił ją pracy, którą uwielbiała.

Usłyszała kolejny grzmot pioruna, przetaczający się nad miastem, i spojrzała na zachmurzone niebo: mżawka powoli zamieniała się w rzęsisty deszcz. Powinna wiedzieć, że Antonio nie zachowa się jak bohater romantycznego filmu i nie pocałuje jej radośnie na wieść o ciąży. Nie chciał mieć dzieci i wolał się nie angażować w bliskie związki. Nigdy jednak nie myślała, że okaże się aż takim łajdakiem.

Ale nie powinna się dziwić. Była jego sekretarką i nieraz widziała, jaki potrafił być bezwzględny, zwłaszcza dla swoich kochanek. Z żadną nie spotykał się dłużej niż kilka tygodni, a czasem tylko jedną noc. Hanie żal było tych kobiet, którym najwyraźniej się wydawało, że uda im się oswoić nieposkromionego playboya.

Traktował wszystkich źle, kobiety i mężczyzn. Chociaż w przypadku tych ostatnich przejawiało się to w inny sposób: przejmował ich firmy, jeśli chciał, a czasem też dziewczyny.

Hana pracowała dla niego od dwóch lat, czasem po dwanaście godzin dziennie przez cały tydzień, a w ostatnich sześciu miesiącach nawet więcej. Inspirował ją i stawiał jej wyzwania. Jego sukces był jej sukcesem i dawała z siebie wszystko, żeby firma CrossWorld Airways objęła swoim zasięgiem cały świat, tak jak pragnął.

Myślała, że są swego rodzaju partnerami, jeśli nie przyjaciółmi. A teraz się przekonała, jak bardzo się myliła. Zacisnęła dłoń na pasku torebki. Jej bagaż z ubraniami pozostał w bagażniku rolls-royce’a, który przywiózł ich z lotniska Haneda. Miała więc przy sobie jedynie paszport, karty kredytowe i trochę gotówki w jenach, euro i dolarach. Ale znajdowała się w Tokio, co oznaczało, że może tu na kogoś liczyć. A mianowicie na Rena, najbliższego przyjaciela, którego widywała kilka razy w roku.

Połykając łzy, przywołała taksówkę. Podała kierowcy adres w dzielnicy Harajuku, po czym zaczęła wpatrywać się przez okno w mijane ulice. Ren Tanaka. Co za szczęście, że ta sytuacja wydarzyła się mieście, gdzie mieszkał jej przyjaciel.

Znali się od dzieciństwa i korespondowali ze sobą, gdy Hana podróżowała po świecie z żądnymi przygód rodzicami. Był jedynym z jej znajomych, z którym utrzymywała kontakt, przeprowadzając się wciąż z miejsca na miejsce, najpierw z rodzicami, a potem pracując dla potentata branży lotniczej. Była jedynaczką i po śmierci rodziców i dziadków stała się sierotą, a Ren wydawał się jej bliski jak rodzina.

Chociaż… Poczuła niepokój, przypominając sobie, jak parzył na nią ostatnim razem, gdy spotkali się podczas jej krótkiej wizyty w Tokio przed kilkoma miesiącami. Zachowywał się dziwnie i przyglądał się tak, że robiło jej się nieswojo.

Czy to możliwe, żeby po tylu latach przyjaźni się w niej zakochał? Chyba nie. Po co miałby to robić, skoro tyle dziewczyn się nim interesowało? Był jej najdroższym przyjacielem i tyle. Liczyła na to, że pomoże jej wydobyć się z kłopotów. Nie przepadał za Antoniem, choć nigdy się nie spotkali. Jej szef nawet nie wiedział o istnieniu Rena. Zresztą skąd mógł wiedzieć, skoro kontaktowała się ze swoim przyjacielem głównie korespondencyjnie.

Taksówka skręciła w barwną ulicę w dzielnicy Harajuku, gdzie Ren prowadził rodzinny hotel. Hana odetchnęła głęboko. Nie zamierzała płakać za Antoniem. Nie zasłużył na to. Nie był wart ani jej, ani dziecka. Postanowiła myśleć tylko o przyszłości, a o nim zapomnieć.

Wciąż jednak słyszała w głowie jego zmysłowy głos: „Nie będzie żadnego romansu ani ślubu. Żadnych konsekwencji”. Mimo postanowienia, żeby nic nie czuć, nagle wybuchła płaczem. Co za kłamca!

– Czy to możliwe? Co pan ma na myśli? – spytał oniemiały Antonio.

– To, co powiedziałem. – Lekarz spojrzał na niego poważnie przez grube szkła okularów. – Zrobiliśmy badania, o które pan prosił. Wyniki są jednoznaczne.

– Nie rozumiem. Poddałem się zabiegowi podwiązania nasieniowodów osiemnaście lat temu w renomowanym szpitalu…

– Tak. Ale wygląda na to, że ciało się samo zregenerowało.

Antonio wpatrywał się w lekarza w osłupieniu. Przez cały ranek czuł wzburzenie, mimo że starał się nie myśleć o kłamstwach, jakimi uraczyła go Hana na chodniku przed biurowcem. Udawała, że jest z nim w ciąży, pewnie po to, by wyciągnąć od niego pieniądze lub zmusić go do małżeństwa. Kiedy wjechał z pracownikami na ostatnie piętro wieżowca, stłumił złość i poczucie, że został zdradzony, po czym próbował skupić się na naradzie.

 

Spotkanie jednak okazało się porażką. Nie był w stanie znaleźć odpowiednich dokumentów w aktówce ani śledzić punktów, które wcześniej sobie zaznaczył do omówienia z prawnikiem. Do tej pory Hana rozwiązywała tego rodzaju problemy, wyszukując dokumenty i porządkując dane, aby miał pod ręką wszystko, czego potrzebował.

Teraz został sam, porzucony i zdradzony.

Podczas spotkania jego prawnicy i pracownicy tokijskiego zespołu spoglądali na siebie z niepokojem, gdy musieli wielokrotnie powtarzać pewne kwestie szefowi, który zazwyczaj bywał bystry i skupiony. Tym razem nie udało mu się zapanować nad emocjami. W pewnej chwili rzucił ze złością dokumenty na stół konferencyjny i wstał.

– Przekładamy zebranie na później – oznajmił i wyszedł.

Wiedział, że będą się zastanawiać, czy nie postradał rozumu. Jego biznesowi konkurenci z pewnością wykorzystają okazję. Sam przecież nieraz czyhał na słabości swoich oponentów. Nigdy jednak nie znalazł się po drugiej stronie. Jedynie w młodości, kiedy czuł się samotny i bezbronny…

Odegnał dawne wspomnienia. To wszystko przez Hanę. Zawiodła go na każdym polu, osobistym i zawodowym. Nie powinien się z nią przespać. Sukces jego firmy był o wiele ważniejszy od wszelkich pragnień seksualnych. Liczyły się dla niego jedynie CrossWorld Airways. Po rozszerzeniu tras na kontynencie azjatyckim miał zamiar zdobyć też wpływy w Afryce i Ameryce Południowej, tworząc pierwsze, prawdziwie globalne tanie linie lotnicze. Firma była jego rodziną, kochanką, religią i sensem życia.

Czemu więc uległ pokusie? Dlaczego nie miał siły odsunąć Hany, kiedy pocałowała go tamtego wieczoru w Madrycie?

Owszem, była piękna. Ale już wcześniej zdarzało mu się ignorować urodziwe kobiety. Tu chodziło o coś więcej. Wydawała mu się inna. Przypominała czysty ogień. Gdy dotknęła jego ust, nie potrafił jej odepchnąć. Pragnął jej wtedy i teraz nadal pożądał.

A przez cały ten czas zastawiała na niego pułapkę. Ogłupiała go, kusząc urodą i niewinnością. Tylko po to, żeby go uwieść i oznajmić, że jest w ciąży. Nie mógł uwierzyć, że dał się na to nabrać. Podczas spotkania w sali konferencyjnej był rozproszony, wciąż zadając sobie pytanie: Jak to możliwe, że Hana go okłamała?

Pracowała dla niego przez dwa lata. Dawała z siebie wszystko, była lojalna i niezwykle uczciwa. Czyżby tak dobrze udawała? Nie potrafił tego zrozumieć.

Po wyjściu z zebrania natychmiast umówił się na wizytę w najlepszej klinice leczenia niepłodności w mieście. Zamierzał udowodnić raz na zawsze, że Hana Everly jest oszustką, a on sam, zwalniając ją, nie zrobił nic złego. Stał się jedynie ofiarą.

A teraz dostał taką wiadomość. Przyszedł do kliniki, żeby rozwiać wątpliwości, a nie odkryć, że jego największe obawy okazały się słuszne. Nie spodziewał się usłyszeć, że to jednak możliwe, by to on okazał się ojcem dziecka Hany.

– Ale przecież poddałem się wazektomii – powiedział lekarzowi.

– Miał pan ten zabieg w bardzo młodym wieku. Czasem się zdarza, że organizm się regeneruje. Chociaż rzadko. Stanowi to mniej niż jeden procent wszystkich przypadków. Może się pan zapisać na ponowny zabieg.

– Jaki miałoby to teraz sens? Już za późno! – burknął Antonio.

Wstał i wypadł jak burza z kliniki. Wciąż miał przed oczami zdumioną twarz Hany pozostawionej na chodniku. Jeśli naprawdę była z nim w ciąży, a on ją tak potraktował, to…

Ale przecież to nie jego wina. Skąd mógł wiedzieć, że zabieg podwiązania nasieniowodów, któremu poddał się jako nastolatek, po wielu latach może się okazać nieskuteczny. Uznał więc Hanę za kłamczuchę. Jak mógł pomyśleć inaczej? Jego najgorsze przypuszczenia o ludziach często się spełniały.

Tyle że Hana zawsze wydawała się inna. „Zwalniasz mnie, bo jestem z tobą w ciąży?” wciąż słyszał w głowie jej głos. Znowu poczuł dziwny niepokój. Deszcz zelżał i promienie słońca zaczęły przeświecać przez chmury.

– Panie Delacruz, jeśli mogę coś powiedzieć… – odezwał się jego osobisty ochroniarz, Ramon Garcia, który pracował u niego od dawna, a teraz czekał, żeby odprowadzić go do samochodu. – Wydaje mi się, że odprawienie panny Everly było błędem. To dobra kobieta. Nie zasłużyła na takie traktowanie.

Tego jeszcze brakowało, żeby kolejny człowiek go osądzał. I to teraz, kiedy naprawdę postąpił niewłaściwie.

– Nie twoja sprawa, Garcia.

Ochroniarz zamknął usta. Następny zaufany pracownik poczuł się urażony. Antonio wsiadł do rolls-royce’a, a Ramon usadowił się z przodu obok kierowcy.

– Dokąd jedziemy? – spytał szofer.

– Przed siebie – burknął Antonio, wpatrując się przez okno w kwitnące wiśnie. Hana tak się cieszyła, że negocjacje odbędą się w Tokio o tej porze roku. „Drzewa kwitną tak krótko – mówiła. – Trzeba się nimi cieszyć, dopóki są. Zanim przeminą”.

Tak jak ich wspólna noc. Przez parę lat, niemal od dnia, kiedy ją zatrudnił, starał się jej nie uwodzić, bo była dla niego zbyt cenna w firmie. Ale gdy go pocałowała, przestał nad sobą panować i jego pożądanie wybuchło z całą siłą. Myślał, że idąc z nią do łóżka, pozbędzie się tego pragnienia. Wymusił nawet na Hanie obietnicę, że zapomni o tej nocy, podobnie jak on. Ale wiedział, że sam nigdy nie dotrzyma tego przyrzeczenia.

Rano, kiedy się obudził, trzymając ją nagą w ramionach, wiedział, że pozbawiając ją dziewictwa, wcale nie osłabił swojego pożądania. Wprost przeciwnie. Przez dwa miesiące, kiedy pracowali razem nad przygotowaniem umowy z Iyokan Airways, dręczyło go nieustanne pragnienie, by kochać się z nią znowu.

Czuł jednak, że jeśli jeszcze kiedyś jej dotknie, zniszczy wszystko, na czym mu zależy. Firma boleśnie odczułaby utratę Hany, a z pewnością by ją stracił. Ich relacje zawodowe być może przetrwałyby po jednej wspólnej nocy, ale nie wytrzymałyby dłuższego romansu. Z żadną kochanką nie był długo. A Hana wiele razy opowiadała mu o swoich marzeniach, by mieć kiedyś prawdziwy dom, wyjść za mąż i urodzić dzieci. Zupełnie się do tego nie nadawał. Uczynił więc coś, co wydawało się niemożliwe. Udawał, że potrafi zapomnieć o tamtej nocy, a więc to on kłamał przez cały czas, a nie Hana.

Wciąż patrzył niewidzącym wzrokiem przez okno, gdy kierowca woził go po ulicach Tokio. W pewnym momencie uświadomił sobie, że trzyma w dłoni telefon. Bez namysłu wybrał jej numer i zadzwonił. Nie odebrała. Spróbował jeszcze raz, ale z takim samym rezultatem.

Nic dziwnego, pomyślał ponuro. Przecież ją zwolnił. Nie miała już obowiązku odbierać jego telefonów.

– Znajdź ją – warknął do ochroniarza.

Garcia odwrócił się do tyłu z uśmiechem.

– Jej najlepszy przyjaciel mieszka w Tokio. Jeśli Hana nie odbiera telefonu, to pewnie jest u niego.

– Kto to taki?

– Ren Tanaka. Jego rodzina ma hotel w dzielnicy Harajuku.

Najlepszy przyjaciel? Facet? Antonio nie wiedział, co go bardziej zdziwiło. Ale gdy samochód skręcił w stronę wspomnianej dzielnicy, wmówił sobie, że wcale nie jest zazdrosny, tylko zaciekawiony.

Hana była dziewicą, gdy poszli razem do łóżka. Co do tego nie miał wątpliwości. Nie rościł sobie do niej żadnych praw. Tyle że teraz spodziewała się jego dziecka. Po tym, jak zrobił wszystko, by nie mieć dzieci, miał zostać ojcem.

Poddał się wazektomii nie bez powodu. Nie chciał w życiu żadnych zobowiązań. Nie nadawał się na męża. A Hana znała go tak dobrze jak nikt inny. Mógł jej zaoferować finansowe wsparcie, ale lepiej, żeby wychowywała dziecko sama.

Dla Antonia seks był sprawą czysto fizyczną, taką jak jedzenie i spanie. Ale Hana miała czułe serce i gdyby byli ze sobą dłużej, pewnie by się w nim zakochała. A po zakończeniu romansu miłość zamieniłaby się w nienawiść. Wtedy dziecko pewnie również nie pałałoby do Antonia sympatią. Nigdy więcej nie powinien więc dotknąć Hany.

– Jesteśmy na miejscu, señor.

Wysiadając z samochodu, przypomniał sobie o jej torbie podróżnej w bagażniku i ją wyjął. Znowu poczuł się głupio, przypominając sobie, jak zwolnił Hanę i odprawił bez bagażu, w którym miała swoje ubrania. Spojrzał na kilkupiętrowy budynek hotelu na tle rozpogadzającego się nieba. W Harajuku panowała zupełnie inna atmosfera niż w dzielnicy biznesowej. Było tu tłoczno, gwarno i kolorowo. Garcia zamierzał iść za Antoniem, lecz ten gestem kazał mu zostać. Chciał porozmawiać z Haną na osobności.

Za nic na świecie nie zamierzał jej zranić ani też skrzywdzić dziecka. Był jednak samolubnym łajdakiem, a to trudno zmienić. Hana z pewnością okaże się wspaniałą matką. Dziecko na pewno nie będzie tęsknić za ojcem. Zresztą, co Antonio miałby mu do zaoferowania poza pieniędzmi. Zaproponuje Hanie porządne wsparcie finansowe na całe życie. Teraz musiał ją tylko do tego przekonać. Wszedł do hotelu i spytał recepcjonistę: