DepresjaTekst

Z serii: SAMO SEDNO
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Depresja wpływa na funkcjonowanie organizmu, zaburza czynności narządów, gospodarkę hormonalną. Osoby odcięte od swoich emocji orientują się, że coś im dolega, dopiero gdy pojawiają się nerwobóle, zawroty głowy, zaparcia, świąd skóry czy zaczynają im wypadać włosy. Łucja od dłuższego czasu żyła w silnym napięciu psychicznym, z którego nie zdawała sobie sprawy.

Wydaje się, że łatwiej szukać diagnozy medycznej, niż zobaczyć swoją słabość psychiczną i poprosić o specjalistyczną pomoc. Depresja Łucji przybrała postać objawów wegetatywnych i somatycznych. Wystąpił u niej zespół dławicy piersiowej, pojawiły się zaburzenia motoryki przewodu pokarmowego oraz maska bólowa w postaci uporczywego bólu głowy. Te odczucia były rzeczywiste, ale ich podłożem nie były zaburzenia organiczne, tylko psychiczne. Dlatego zażywane leki nie przynosiły trwałych zmian na lepsze – doraźnie poprawiały samopoczucie, po czym objawy powracały. Z czasem Łucja zmagała się z coraz większym zmęczeniem, czuła się ignorowana i nieważna. Nic nie było w stanie poprawić jej nastroju, zainteresować ją. Bóle w okolicy piersiowej wiązały się z przeżywanym przez nią lękiem. Łucja, tak jak wiele innych osób, chodziła od gabinetu do gabinetu, szukając ciągle przyczyn złego samopoczucia. Nie chciała przyjąć do wiadomości, że nie czuje się dobrze, gdyż ma depresję, i powinna udać się do lekarza psychiatry czy terapeuty. Niektórzy pacjenci są przez wiele lat leczeni na zgłaszane przez nich dolegliwości, a nikt im nie podpowie, że cierpią na depresję.

Łatwiej zażyć lek przeciwbólowy, niż zmierzyć się z bólem emocjonalnym, który somatyzuje ciało.

Objawy depresji u Łucji (co najmniej pięć z wymienionych w klasyfikacji DSM-IV):

› nastrój depresyjny utrzymujący się od długiego czasu, objawiający się złym samopoczuciem fizycznym;

› poczucie zmęczenia i ociężałość;

› utrata zainteresowania niemal wszystkimi czynnościami;

› chorobliwe skupianie się na swoim zdrowiu;

› lęk przejawiający się dolegliwościami somatycznymi;

› utrata wagi ciała.

Sposób 4. – błędy w myśleniu

Przykład

Nie wstaję z łóżka, bo nie mam po co

Karolina jest młodą dziewczyną. Studiuje ochronę środowiska. Po ostatniej zawalonej sesji przestała chodzić na zajęcia. Postanowiła rzucić studia; i tak ich w gruncie rzeczy nie lubiła. Rodzice zauważyli pogarszający się nastrój Karoliny, ale ona na wszelkie komentarze i uwagi po prostu nic nie mówiła lub twierdziła, że musi zastanowić się nad swoim życiem i nad tym, co chce naprawdę robić, bo, jak się okazuje, ochrona środowiska nie jest jej powołaniem. Coraz więcej czasu spędzała w łóżku. Wstanie z niego przypominało koszmar. Dziewczyna zaszyła się w nim niczym w jaskini i nie chciała z nikim się widywać. Czasami schodziła do kuchni i pogadała chwilę z mamą, ale nie rozumiała, co mama do niej mówi. Nie mogła zebrać myśli. Pytana, co zamierza zrobić dalej ze swoimi studiami i życiem, milczała. W głębi siebie bardzo płakała, ale na zewnątrz była obojętna. Wstawanie z łóżka zajmowało jej bardzo dużo czasu, zaczynała swój dzień o 13.00, mimo że nie spała już od 5.00 i nie mogła ponownie zasnąć. W nocy wielokrotnie się budziła. Pewnej nocy, kiedy nie mogła zasnąć, poczuła ogromny bezsens i pustkę. Doszła do wniosku, że właściwie nie ma po co żyć. Nie mogła nawet przypomnieć sobie, co wcześniej nadawało sens jej życiu. Czuła, że jest kompletnym zerem. Skoro jest aż tak bardzo do niczego, to zrozumiałe, że nic już jej się nigdy nie uda. Przestała wstawać z łóżka. Nie odżywiała się, nie dbała o higienę osobistą, nie miała żadnej motywacji, żeby wyjść ze swojej jaskini. A jeśliby wyciągnęli ją dźwigiem, to okropnie wstydziłaby się, że inni widzą ją w takim stanie. Pewnego dnia, kiedy nie było rodziców w domu, połknęła wszystkie leki z domowej apteczki. Na szczęście rodzice wrócili na czas.

W tym przypadku zapewne od razu dostrzegłeś głęboką depresję. Karolina całkowicie wycofała się z życia. Trudno powiedzieć, czy nie dostrzegła depresji, ale na pewno nie szukała pomocy.

Co przesłaniało oczy Karolinie?

„Bezsens. Skoro czuję się beznadziejnie, wszystko wokół mnie jest beznadziejne”.

Człowiek cierpiący na depresję czuje wszechogarniający bezsens i brak nadziei, nie przyjdzie mu więc do głowy, że to, co się z nim dzieje, jest chorobą, i nie poprosi o pomoc.

U Karoliny obserwujemy silne załamanie psychiczne. Jej nastrój depresyjny od razu rzuca się w oczy. Trwa całymi dniami. Jej zaburzenia snu są ewidentne. Sen Karoliny jest skrócony, fragmentaryczny, nie przynosi odpoczynku ani ulgi. Dziewczyna ma kłopoty z zebraniem myśli, jest powolna i wydaje się, że jej sprawność intelektualna znacznie się obniżyła. Karolina jest w bardzo złej formie. Zaniedbuje higienę, co zdarza się osobom pogrążonym w depresji. Do tego męczy ją poczucie bezsensu życia i beznadziejności. Kwestionuje swoją wartość. Powolne wyobcowanie z życia rodzinnego i towarzyskiego współgra z jej zobojętnieniem. Pojawiły się myśli samobójcze, zakończone nieudaną próbą. W depresji bezsens życia jest tak wielki, że myśl o śmierci wydaje się rajem, jedyną pociechą. Stan Karoliny pokazuje, jak wielkim cierpieniem jest ona dotknięta i jak bardzo depresja ją zniewoliła – zabrała nawet chęć do życia.

Objawy depresji u Karoliny (co najmniej pięć z wymienionych w klasyfikacji DSM-IV):

› nastrój depresyjny, wyraźny spadek kondycji psychicznej;

› zaburzenia snu;

› niezdolność do odczuwania przyjemności i zobojętnienie;

› poczucie bezwartościowości;

› utrata sensu życia;

› tendencje samobójcze.

Sposób 5. – ignorowanie negatywów

Przykład

Raz dolina, raz wyżyna

Paweł już od czasów studenckich miewał wahania nastroju. Nie przejmował się tym zbytnio, bo po okresach przygnębienia, negatywnych myśli, poczucia braku sensu życia wstępowała w niego nowa siła. Lubił ten stan, kiedy miał mnóstwo energii i wiele pomysłów; nawet nie musiał wtedy spać. Zazwyczaj właśnie w tych stanach – jak to określał – „rewelacyjnego nastroju” udawało mu się świetnie zdawać egzaminy; spotkał też wówczas wymarzoną dziewczynę i miał odwagę ją poderwać – oczarował ją swoimi pomysłami, entuzjazmem, poczuciem humoru. Na ostatnim roku studiów wierzył, że wpadł na genialny pomysł. Zaciągnął pożyczkę na 30 tys. zł, sprzedał samochód, rozpoczął pracę nad nowym oprogramowaniem komputerowym. Opowiadał w euforii o swoim pomyśle znajomym, snuł wizje, jak się później okazało, kompletnie nierealne. Jednak kiedy napotykał przeszkody – potencjalni klienci odmawiali mu współpracy – wpadał w wielki gniew. Sypiał tylko dwie, trzy godziny na dobę. Co rusz pojawiały się nowe wizje, ale tak naprawdę brakowało mu cierpliwości, żeby dokończyć rozpoczęte projekty. To był też czas jego największych przygód seksualnych. Czuł swoją atrakcyjność, chętnie podrywał dziewczyny i szedł z nimi do łóżka. Nie zważał na to, że jest już w związku. Po pewnym czasie okazało się, że ma poważne długi, niedokończone studia, dziewczyna go rzuciła. Przez wiele tygodni próbował ogarnąć swoją egzystencję, wrócił do normalnego trybu życia, jadł, spał, poszedł do pracy, żeby spłacić zaciągnięty kredyt. Po kilku miesiącach dobrego samopoczucia i stabilizacji trafił do szpitala z ciężką depresją i myślami samobójczymi. Mamrotał pod nosem o tym, że chce umrzeć, że wszystko się skończyło.

Co spowodowało, że Paweł nie zauważył swoich problemów?

„Łagodna postać objawów, korzyści czerpane ze stanów podwyższonej aktywności i lepszego nastroju”.

Paweł od 20. roku życia chorował na depresję afektywną dwubiegunową. Naprzemienne stany depresji i manii nie były z początku silne, dlatego udawało mu się z nimi żyć. Oddzielone były okresami zdrowia (remisjami). Paweł pamiętał swoją wszechmoc i kreatywność, co pozwalało mu bagatelizować przygnębienie, smutek i niemoc. Osoby cierpiące na depresję dwubiegunową przeżywają stany depresyjne, a następnie doświadczają nienormalnego podniesienia poziomu aktywności (ciągłe pobudzenie), nastroju (euforia), zmienia się ich cykl dnia (niespożyta energia, brak potrzeby snu czy jedzenia). Osoby chore narażają się na duże straty finansowe i moralne poprzez dokonywanie nieprzemyślanych zakupów, transakcji bankowych, wyruszanie w niezaplanowane podróże, zawieranie nowych znajomości, przygodny seks. Kiedy Paweł znalazł się w szpitalu, był w stanie depresyjnym. Lekarze stwierdzili u niego zaburzenie afektywne dwubiegunowe.

Objawy depresji u Pawła (co najmniej pięć z wymienionych w klasyfikacji DSM-IV):

› na przemian występujące zmiany nastroju: depresyjny lub euforyczny (maniakalny), przedzielone krótkimi stanami stabilizacji;

› zaburzenia snu;

› ewidentne, symptomatyczne zmiany kondycji psychicznej: utrata odczuwania przyjemności i zainteresowania lub stan nadaktywności psychicznej i fizycznej;

› poczucie bezwartościowości lub omnipotencji;

› utrata sensu życia;

› tendencje samobójcze.

Historie Joli, Sebastiana, Łucji, Karoliny i Pawła pokazują, że depresja jest bardzo złożonym zaburzeniem i skomplikowanym stanem psychicznym oraz fizycznym. Być może w tym momencie trudno ci jeszcze określić, co jest depresją. Poznałeś sposoby na jej bagatelizowanie ukazane w kontekście objawów choroby, byś mógł zobaczyć kotarę, która odcina chorego od prawdy. Różni ludzie różnie reagują na depresję i odmiennie jej doświadczają. Nikt nie jest odporny na tę przypadłość i każdy z nas ma granice własnej wytrzymałości. Nie jest ważne, byś z precyzją lekarza psychiatry diagnozował depresję – rzetelna diagnoza jest potrzebna przy planowaniu farmakoterapii. Specjaliści mają fachowe narzędzia do określenia, czy dręczy cię zaburzenie afektywne jednobiegunowe, dwubiegunowe, krótkotrwałe nawracające zaburzenie depresyjne, sezonowe, dystymia czy cyklotymia. Poszczególne nazwy nie są najistotniejsze. Ważne jest, abyś wiedział, kiedy zareagować i na co zwrócić uwagę, tzn. na jakie objawy i sposoby ich bagatelizowania. Uświadomienie sobie problemu jest jednym z pierwszych kroków prowadzących do rozstania z depresją. Bohaterowie przytoczonych historii długo nie dostrzegali, co się z nimi dzieje, niektórzy wręcz otarli się o śmierć. Nie czuli pogarszającego się nastroju, a nękające ich dolegliwości i ból potrafili sobie racjonalnie wytłumaczyć. Człowiek pogrążony w depresji często widzi tylko skrawki swojego życia, skupia się na nich i jakby zapomina, co było wcześniej. Takie sytuacje mogą się przytrafić każdemu, być może również tobie czy komuś z twoich bliskich. Daj sobie prawo do uznania za ważne tego, co przeżywasz, oraz za godne uwagi twojej i bliskich ci osób. Nie musisz być herosem. Porzuć przekonania, które uniemożliwiają ci skorzystanie ze specjalistycznej pomocy. Życie nie sprawia ci radości, czujesz się źle, depresyjnie, potrzebujesz zatem pomocy. Przede wszystkim naprawdę ważne jest, abyś zobaczył, że to, jak się czujesz, jak funkcjonujesz, w jaki sposób myślisz o sobie, jak wygląda twój dzień, jest wołaniem o pomoc. Usłysz sam siebie i zauważ potrzebę zmiany.

 

Ćwiczenie

Zatrzymaj się

Poświęć sobie chwilę i zastanów się: co niepokoi cię w twoim zachowaniu i samopoczuciu?

Podsumowanie

1. Depresja nie jest winą, wstydem, oznaką słabości – jest chorobą.

2. Depresja jest powszechna, występuje w każdej grupie społecznej, bez względu na wiek, płeć, wykształcenie, sytuację materialną.

3. Depresja skutecznie wyłącza człowieka z jego życia, odbierając mu radość i to, co ważne.

4. Depresję można i trzeba leczyć. Każdy ma prawo do odczucia ulgi i szansę na zdrowie psychiczne.

5. Nie każdy smutek jest depresją. Często nieprzyjemne emocje są po prostu naturalną reakcją na to, co bolesne.

6. Czasami trudno odróżnić zwykły smutek i złe samopoczucie od objawów depresji, ale też można je łatwo przeoczyć, tłumacząc sobie na różne sposoby, że to nie jest depresja.

7. Nie można lekceważyć swoich nastrojów – w trudnych momentach potrzebna jest troska o samego siebie oraz obserwacja.

8. Znajomość samego siebie pomaga w rozpoznaniu, czy nęka nas depresja.

9. Różne mechanizmy, jakimi posługuje się człowiek (jak np. wyparcie, zaprzeczanie, racjonalizacja, bagatelizowanie), utrudniają rozpoznanie depresji.


Kiedy człowiek ma spojrzeć depresji prosto w twarz, zamyka oczy. Zapewne dużo rozmyślasz o depresji, próbujesz ją zrozumieć, choć może trudno ci jednoznacznie określić, czy już potrzebujesz pomocy lub czy twój bliski jest w stanie wymagającym ratunku. Przedstawione w rozdziale 1 statystyki pokazują, że w większości przypadków depresja jest „stanem przechodzonym”. Zapewne nie chcesz panikować, wymyślać sobie chorób, i to jeszcze dotyczących stanu psychicznego. To zrozumiałe. Jednak czujność względem dolegliwości i odwaga nazywania tego, czego doświadczasz ty lub co dotyka bliską ci osobę, są tu bardzo wskazane. Odłóż na bok wszystkie ważne sprawy, które powstrzymują cię od zastanowienia się nad sobą. Teraz naprawdę ważne jest, abyś się w siebie wsłuchał, zdobył się na szczerość względem siebie. A jeśli niepokoi cię stan bliskiej ci osoby, naucz się jej słuchać i patrzeć na nią w taki sposób, aby widzieć to, co dzieje się w jej świecie. Umiejętność wsłuchiwania się w innych jest bardziej dostępna dla tych, którzy potrafią słuchać samych siebie. Odcięcie się od swoich uczuć i myśli rodzi bariery w komunikacji z drugim człowiekiem. A zatem umów się teraz z sobą na otwartość i prawdę. Nie szczędź czasu na to, aby dobrze przyjrzeć się sobie i rozejrzeć się wokół siebie – to naprawdę jest warte twojego wysiłku. I pamiętaj, że skuteczna pomoc może nadejść tylko wtedy, gdy osoba chora na depresję będzie chciała ją przyjąć.

Podstępny złodziej cukru

Wyobraź sobie sytuację, że jesteś systematycznie okradany z cukru. Ktoś wybiera z twojej cukiernicy po kilka ziarenek. Nie zorientujesz się zbyt szybko, że czegoś ci brakuje. Upłynie zapewne wiele dni, zanim zobaczysz różnicę. Jeśli w ogóle ją dostrzeżesz. Możesz przecież sobie wytłumaczyć, że w cukiernicy już od dawna nie było cukru i rzadko do niej zaglądasz, albo przypomnisz sobie Ankę, która dużo słodzi i na pewno, kiedy była ostatnim razem, piła herbatę z cukrem. Słodka zawartość cukiernicy znika. Dosypujesz więc zapas białych kryształków. Proceder okradania trwa nadal. Nie odczuwasz niepokoju, nie podejrzewasz, że na twoim terytorium grasuje złodziej. Znikają białe kryształki. Coraz mniej słodyczy jest w twoim domu. Jeśli przywykłeś do słodzenia, zorientujesz się po jakimś czasie, że nie masz cukru, którego dotąd nigdy nie brakowało. Jeśli ty sam nie używasz cukru, tylko dajesz go gościom, może oni zwrócą ci uwagę, że od jakiegoś czasu, gdy cię odwiedzają, nie ma go w cukiernicy. Ich uwaga niepokoi cię – przecież cukier był dosypywany – przepraszasz. Przejmujesz się tym lub bagatelizujesz sprawę, proponujesz coś w zamian, np. miód albo sok, żeby odwrócić ich uwagę od pustej cukiernicy i ukryć swoje zakłopotanie. Kiedy ktoś zwraca ci uwagę, złościsz się i skupiasz na krytyce twojej osoby, a nie na problemie znikającego cukru.

Oczywiście depresja jest o wiele groźniejsza niż złodziej cukru. Jednak używany przez nią mechanizm przypomina działanie złodzieja cukru, który liczy na to, że człowiek nie zorientuje się zbyt szybko w tym, co się z nim dzieje. Depresja jest podstępna. Z jednej strony wchodzi do ludzkiego życia po cichu, niby po przyjacielsku – towarzyszy w trudnych chwilach, przynosi ukojenie, pozwala nie mieć siły na codzienne obowiązki. A z drugiej strony jest jak kredyt udzielony w dramatycznej sytuacji, który wydaje się dobrym rozwiązaniem, choć wysokość oprocentowania i bezwzględność w egzekwowaniu spłaty długu jest ogromnym ciężarem i budzi lęk. Ona doskonale wie, jak wejść do twojego domu i wykraść ci w sposób niezauważalny skrywane przez ciebie skarby. Zapewne wie, jakie rzeczy zabrać najpierw, abyś zbyt szybko się nie zorientował, że czegoś brakuje, i nie zdążył w porę zareagować oraz wezwać pomocy. Dzięki temu będzie mogła dłużej na tobie żerować.

Cały problem w diagnozowaniu depresji polega na tym, że człowiek się nie orientuje, co tak naprawdę się z nim dzieje. Często nie zdaje sobie sprawy z tego, w jakim jest stanie. Sam nie potrafi ocenić, co się zmieniło, nawet się nad tym nie zastanawia. Posiada jakiś substytut „cukru”, uczy się też żyć bez niego. Ukrywa swoje zakłopotanie i gorycz, jakie w nim tkwią. Depresja przytępia jego zmysł obserwacji, usypia czujność, a nawet osłabia instynkt samozachowawczy. Kiedy bliscy zaczynają się niepokoić i interesować chorym na depresję, ten odsuwa problem, pomniejsza jego znaczenie lub odcina się złością ujawnianą – rozdrażnieniem – lub złością ukrywaną – obojętnością.

Cytat

Depresja – warkoczem smutku i złości.

Meedea, z:

www.cytaty.info/­mysl/­depresja­warkoczem­zloscii.htm

Istnieją różne podejścia do problemu, jakim jest depresja. Pośród osób nią dotkniętych są tacy, którzy żyją z nią wiele lat i nigdy nie stawili jej czoła. Możliwości człowieka w przystosowywaniu się do cierpienia i dyskomfortu są niesamowite. To tak, jakby cały czas utrzymywać współlokatora, płacić jego rachunki, fundować mu jedzenie, w końcu odstępować swoje łóżko, rezygnować z przyjaciół, bliskich relacji. Unikanie problemu i przystosowanie się do dzielenia z nim własnego życia wybiera wiele osób. Inni wybierają zaprzeczanie. Potrafią uargumentować, że problem nie istnieje, używają określeń: „gorszy czas”, „już taki jestem”, „chyba brakuje mi witamin”. Oczywiście słowo „wybierają” jest używane tu umownie. Podejście do depresji rzadko jest przemyślaną strategią, najczęściej jest bowiem pewną wypadkową tendencji, jakie człowiek w sobie nosi.

Kiedy człowiek jest wrażliwy na siebie i dobrze zna to, co dla niego jest normą, łatwiej mu zauważyć niekorzystne zmiany. Pozwala to na przyjęcie postawy aktywnej wobec nasilających się objawów.

To, co powinno zaniepokoić, to przede wszystkim gorsza kondycja fizyczna, psychiczna, intelektualna. Podręczniki mówią, że jeśli wykazujesz jeden z podstawowych dwóch objawów, czyli nastrój depresyjny lub utratę zainteresowań dotychczasowymi działaniami i niemożność przeżywania przyjemności oraz inne dodatkowe symptomy (razem przynajmniej pięć), cierpisz na depresję. Nie dajmy się jednak zwariować. Nie musisz być lekarzem czy psychologiem, żeby podejrzewać u siebie depresję i niepokoić się o samego siebie. Jeśli trudno ci ocenić, czy masz aż tyle objawów, pamiętaj, że nie chodzi w gruncie rzeczy o ilość objawów, tylko o to, jak się czujesz. Czasami trudno zorientować się w swoim samopoczuciu, zwłaszcza jeśli człowiek przywykł nie zwracać uwagi na swoje emocje. Niestety problem ten dotyczy bardzo wielu ludzi. Warunki i sytuacje, w jakich się wychowywali i którym musieli sprostać, pomogły im odciąć się od samego siebie, żeby przetrwać. Znajomość swoich stanów emocjonalnych, ich przyczyn, umiejętność zaobserwowania, co się dzieje w człowieku, może uratować życie. Jeśli trudno ci określić, co czujesz, co się z tobą dzieje, spójrz na siebie z innej perspektywy. Warto, abyś przyjrzał się swojemu zachowaniu, temu, jakie działania podejmujesz lub jakich już zaprzestałeś. Rozejrzyj się wokół siebie – być może ktoś z twojego otoczenia od jakiegoś już czasu komunikuje ci, że się o ciebie martwi. Próbuje zwrócić twoją uwagę na twój stan. Popatrz, jak kształtują się twoje relacje z bliskimi i przyjaciółmi, jak się układa twoje życie towarzyskie i społeczne. Wsłuchaj się w swój organizm, zaobserwuj, jak działa, co ci zgłasza. Wszelkie niepokojące zmiany – zubożenie dotąd żyznych obszarów lub zredukowanie twojej aktywności, pogorszenie samopoczucia i stosunku do samego siebie – są sygnałami mobilizującymi do uważnej obserwacji własnych reakcji i zatroszczenia się o siebie. Bez twojej gotowości na przyjęcie troski ze strony bliskich osób i od samego siebie nie uda ci się doświadczyć ulgi i pozytywnych zmian.

Ćwiczenie

Zobaczyć siebie

Zastanów się, jak dobrze znasz siebie w sensie psychicznym i fizjologicznym.

› Czy wiesz, kiedy twoja kondycja dochodzi do granic wytrzymałości?

› Jak często funkcjonujesz na rezerwie?

› Czy potrafisz się zatrzymać, czy ciągniesz na zasilaniu awaryjnym?

› Czy potrafisz wyczuć swoje niewielkie napięcie, czy orientujesz się, że jesteś spięty, dopiero gdy ból karku nie daje ci spokoju?

› Czy zauważasz subtelne zmiany twoich emocji, a może dostrzegasz, że coś jest nie w porządku, dopiero gdy już wybuchasz złością i płaczem?

Zastanów się, jakie wykazujesz podejście do pojawiających się problemów w twoim życiu.

› Czy rozwiązujesz je?

› Czy korzystasz z pomocy, czy starasz się być samowystarczalny?

› Czy odkładasz rozwiązywanie ich na później, a więc problemy zwykle u ciebie się piętrzą?

› Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że masz jakieś problemy, a może nazywasz nazywasz je tylko „sprawami do rozwiązania”?


Oczywiście w depresji nawet podstawowe tendencje mogą się zmieniać. Jednak jeśli potrafisz zauważać problemy, starasz się je rozwiązywać i reagować na nie na bieżąco, umiesz poprosić o pomoc, będzie ci prawdopodobnie łatwiej podjąć odpowiednie działania nawet wtedy, kiedy będziesz w słabej formie. Osoby, które na ogół mają kłopoty w kontakcie ze sobą, słabiej wyczuwają zmiany w swoim organizmie i nastrojach, nie potrafią łączyć tego, co przeżywają, z sytuacjami czy myślami. Będą potrzebować więcej czasu, zanim dojdą do wniosku, że stan, w jakim trwają, jest niepokojący.

Depresja własna

Kryteria depresji poznałeś już w rozdziale 1 książki. Aby stwierdzić depresję lub przypuszczać, że występuje, należy zaobserwować nie mniej niż pięć różnych symptomów, przy czym musi występować jeden z dwóch podstawowych objawów: nastrój depresyjny lub niemożność przeżywania przyjemności, utrata zainteresowań. Warto, byś zastanowił się, w jakim stopniu scharakteryzowane poniżej objawy (rozszerzenie kryteriów DSM-IV) dotyczą ciebie. Postaraj się wygospodarować czas na spotkanie z samym sobą. Niezbędna jest teraz szczerość wobec samego siebie. Jeśli chcesz rozstać się z depresją, nie możesz siebie okłamywać – konieczna będzie współpraca z samym sobą.

 

Abyś mógł się zorientować, jaki jest twój stan, przeczytaj poniższe charakterystyki. Wielu znaczeń poszczególnych symptomów możesz nie kojarzyć z depresją lub nie przypuszczasz nawet, że objawy opisane w rozdziale 1 książki mogą przybierać taką postać. Przymierz się do odkrycia, czy żyjesz z depresją. Oczywiście nawet jeśli dostrzegasz, że pewne sytuacje czy określenia pasują także do ciebie, nie musi oznaczać to od razu depresji. Dolegliwości fizyczne, psychiczne czy społeczne mogą mieć różne przyczyny. Ważny jest całokształt. Nie patrz wybiórczo, staraj się przeanalizować swoją kondycję na wszystkich płaszczyznach. Jeśli wiele rzeczy z różnych sfer będzie do ciebie pasować lub któraś ze sfer będzie wyraźnie obciążona występującymi objawami, warto porozmawiać z kimś o twoim stanie. Zbadaj intensywność swoich dolegliwości, które mogą wynikać z depresji. Jeśli uznasz to za pomocne, podkreśl te słowa czy zadania, które ciebie opisują czy wydają ci się bliskie.

Sfera fizyczna

› Zmęczenie. Czujesz się zmęczony, wyczerpany. To, co wcześniej robiłeś bez żadnego wysiłku, urasta do rangi ciężkiej pracy. Masz poczucie, że większość zwykłych obowiązków jest ponad twoje siły i nie potrafisz im sprostać. Odczuwasz większe zmęczenie. Nie masz energii.

› Ból ciała. Czujesz dolegliwości fizyczne. Boli cię głowa, kłuje w klatce piersiowej, masz zawroty głowy. Środki przeciwbólowe pomagają na chwilę, potem wszystkie dolegliwości wracają albo zaczyna boleć cię coś innego. Skupiasz się na dolegliwościach ciała. Ciągle w nim coś nie działa poprawnie.

› Ociężałość. Odczuwasz ciężar swojego ciała. Zwłaszcza masz poczucie, że twoja głowa jest z ołowiu, nosisz na barkach ogromne brzemię, czujesz przeciążenie w karku i mięśniach, jakbyś dopiero co wrócił z kopalni.

› Dolegliwości układu pokarmowego. Odczuwasz mdłości, częste wzdęcia, zaparcia, suchość w ustach, masz bóle brzucha, biegunki.

› Kłopoty z apetytem. Nie możesz w siebie nic wcisnąć. Nawet nie czujesz głodu. Jedzenie jakby przestało cię interesować lub wprost przeciwnie, czujesz, że musisz jeść. Objadasz się, nawet nie wiesz, kiedy to się dzieje. Zapychasz jedzeniem przepełniającą cię pustkę.

› Utrata zainteresowania seksem. Nie masz ochoty na seks lub jest on dla ciebie nieprzyjemny, unikasz go. Nie masz orgazmu. Trudno ci czuć podniecenie. Seks stracił dla ciebie znaczenie. Zauważasz u siebie impotencję. Nieregularnie miesiączkujesz.

› Zaburzenia snu. Nie możesz wstać z łóżka. Wcześnie się wybudzasz i nie możesz zasnąć. Twój sen jest płytki, porwany niczym kartka papieru. Wieczorem, mimo zmęczenia, długo nie zasypiasz.

› Lęk w ciele. Masz somatyczne objawy lęku. Występują u ciebie suchość w jamie ustnej, biegunki, wzdęcia, palpitacje serca, duszności, pocenie się, zawroty głowy, nieostre widzenie, częste oddawanie moczu.

› Niepokój ruchowy. Nie możesz spokojnie siedzieć, stać, leżeć. Bawisz się palcami, włosami. Nie możesz przebywać w jednym miejscu, chodzisz po pokoju, „nosi cię”. Często wykręcasz ręce, obgryzasz paznokcie, wyrywasz włosy, przygryzasz wargi. Zauważasz u siebie drżenie rąk i nóg.

Sfera emocjonalna

› Niezadowolenie z życia. Kiedy patrzysz na swoje życie, widzisz prawie same porażki albo długotrwałą stagnację. Miewasz uporczywe myśli o tym, jakie jest ono beznadziejne lub nie widzisz żadnych szans na jego poprawę. Postrzegasz siebie jako nieudacznika. Przez większość czasu czujesz się nieszczęśliwy.

› Nieadekwatne reakcje emocjonalne. Reagujesz niewspółmiernie do tego, co się dzieje. Mała rzecz wyprowadza cię z równowagi, nagle płaczesz, złościsz się, boisz. Jesteś bardziej nerwowy i przykry niż dawniej. Jesteś stale zdenerwowany. Twoje uczucia i reakcje są jakby przesadzone. Inni nie rozumieją, dlaczego tak zareagowałeś. To, co innych śmieszy, ciebie doprowadza do łez.

› Poczucie przytłoczenia uczuciami. Nie możesz opanować przypływu smutku, lęku, poczucia bezradności. Stan ten zaczyna się i nie ma końca. Czasami zmniejsza się, ale ciągle ci towarzyszy, jakby był twoim cieniem.

› Brak uczuć. Czujesz się jałowy. Nic cię nie wzrusza, nie możesz wykrzesać z siebie żadnych uczuć. Wszystko jest dla ciebie takie samo, bez sensu, bez wyrazu. Czujesz wszechogarniającą nudę, obojętność. Odczuwasz tylko bezdenną pustkę.

› Brak przyjemności. To, co sprawiało ci przyjemność, całkowicie straciło dla ciebie znaczenie. Nie możesz czerpać radości ani z dotychczasowych zainteresowań, ani z relacji, jakie nawiązujesz, ani z żadnej wykonywanej czynności. Nic cię nie cieszy, nawet jeśli ktoś świadomie usiłuje sprawić ci przyjemność, pamiętając o tym, co cię dawniej bawiło.

› Płaczliwość. Czujesz się często przygnębiony lub smutny. Zbiera ci się na płacz z niezrozumiałych powodów. Płaczesz więcej niż zwykle. Masz ochotę płakać. Chciałbyś płakać, ale nie jesteś w stanie, masz „nieme łzy”.

› Poczucie winy. Wrażenie, że jesteś winny temu, w jakim stanie się znajdujesz i jak się zachowujesz. Złe rzeczy dzieją się przez ciebie. Widzisz, jak bardzo odstajesz od innych. Nie spełniasz oczekiwań otoczenia i nie potrafisz sprostać swoim standardom, dlatego czujesz się winny. Masz poczucie, że sprawiasz zawód innym osobom.

› Zadręczanie się. Rozpamiętujesz przeszłość. Ciągle analizujesz popełnione przez siebie błędy. Masz do siebie żal za to, co zrobiłeś, i za to, czego nie zrobiłeś. Wyrzuty sumienia nie dają ci spokoju. Ciągle myślisz w kategoriach: „powinienem był”, „nie mogę”, „muszę” i czujesz się podle, bo nie spełniasz tych kryteriów.

› Poczucie ukarania przez Boga lub los. Czujesz, że twoja sytuacja wynika z twoich zaniedbań. Jesteś ukarany depresją przez siłę wyższą. Oddalasz się od Boga. Widzisz Go jako tego, który depresją karze cię za grzechy i popełnione przez ciebie zło.

› Zniechęcenie do życia, utrata sensu życia. Masz poczucie, że życie jest bez sensu, nie warto żyć. Rozmyślasz o śmierci. Twoje życie wydaje ci się bezcelowe i bezowocne.

› Myśli i tendencje samobójcze. (Jeśli występują, powinieneś pilnie zwrócić się do lekarza specjalisty lub psychologa). Masz wrażenie, że śmierć przyniesie ci ulgę. Często myślisz o swojej śmierci. Kusi cię i przeraża. Masz plany zakończenia życia. Podejmujesz próby samobójcze.

Sfera społeczna (interpersonalna)

› Utrata zainteresowania życiem rodzinnym. Nie możesz uczestniczyć w spotkaniach rodzinnych. Unikasz kontaktu z bliskimi osobami. Drażnią cię, a nawet nie wiesz, czy ci jeszcze na nich zależy. Skupiasz się tylko na sobie i swoim stanie, przytłaczającej cię niemocy.

› Izolacja społeczna. Odcinasz się od znajomych i przyjaciół. Jakiekolwiek kontakty z innymi sprawiają ci dużą trudność, ból lub wzbudzają twój niepokój. Zauważasz, że coraz rzadziej spotykasz się ze znajomymi. Przesiadujesz w domu, w swoim pokoju, znajdując azyl w łóżku. Nie masz ochoty na kontakt z kimkolwiek. Zamykasz się w sobie.

› Samotność. Stajesz się samotną osobą. Nie dostrzegasz innych ludzi. Czujesz, że jesteś sam jak palec.

› Podejrzliwość. Stałeś się nieufny. Innych postrzegasz jako zagrożenie. Wydaje ci się, że ludzie o tobie mówią, wytykają cię palcami. Źle ci życzą lub cieszą się z twojej niedoli.

› Unikanie działań. Zaprzestałeś większości działań i swoich aktywności. Unikasz pracy, wysiłku, nie możesz wykonywać codziennych obowiązków.

› Obniżenie aktywności zawodowej. Niechęć do wykonywania pracy. Jesteś nieefektywny, nie ogarniasz znanych ci obowiązków. Czujesz się niezdolny do pracy.

Sfera osobista (intrapersonalna)

› Skupienie na sobie. Tylko to, co dotyczy ciebie, wzbudza twoje zainteresowanie. Koncentrujesz się na swoim cierpieniu, jesteś przeczulony na punkcie swojego stanu. Dużo o sobie rozmyślasz. Tracisz zainteresowanie wszystkim, co nie odnosi się bezpośrednio do ciebie.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?