DepresjaTekst

Z serii: SAMO SEDNO
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Jeśli wszystkie te zaniedbania wystąpią u ciebie razem przez dłuższy czas, nie powinno cię dziwić kiepskie samopoczucie. Twój organizm ma swoje zasoby i konkretny poziom energii, nie jest studnią bez dna. Osoby przemęczone charakteryzują się większą drażliwością, brakiem inicjatywy i wycofaniem społecznym. Nawiązują niesatysfakcjonujące relacje, są przygnębione i czują, że na nic nie mają siły. Stan taki jest symptomem wyczerpania organizmu i zasobów psychicznych. Zadbanie o wypoczynek, wartościowe jedzenie, odpowiednie nawodnienie organizmu i wystarczającą ilość snu powinno przynieść poprawę. Jeśli tak się dzieje, objawy wyczerpania – choć mogą sugerować depresję – nie są jej oznakami. Natomiast w sytuacji, kiedy zabiegi naprawcze nie przynoszą efektu lub człowiek nie ma motywacji i siły, aby do nich przystąpić, warto wziąć pod uwagę to, że nękający nas stan apatii jest symptomem depresji.

Ćwiczenie

Krótki „rachunek sumienia”

› Ile czasu poświęcasz na pracę, a ile na odpoczynek?

› Czy potrafisz się odprężyć?

› Ile spożywasz płynów?

› Co, kiedy i jak jesz?

› Ile czasu przeznaczasz na sen?

› Jak często chodzisz niewyspany?

Fakty i mity o chorobie

Zanim scharakteryzujesz depresję – własną lub bliskiej ci osoby – poznaj jej cechy oraz to, w jaki sposób się przejawia. Dzięki temu będzie ci się łatwiej zorientować, co ci dolega i czy jest to depresja.

Czym więc jest depresja? Depresja jest zaburzeniem nastroju. Smutek, bezradność, przygnębienie, poczucie winy, rozdrażnienie mają charakter stały, niezmienny – stan taki wydaje się trwać bez końca. To normalne uczucia występujące w przejaskrawionych kolorach i wyolbrzymionej skali. Czasami osoba pogrążona w depresji nic nie odczuwa, drętwieje wewnętrznie, a świat wokół niej wydaje się jednakowy, nie reaguje więc na niego w żaden sposób. Chory traci zainteresowanie tym, co wcześniej było dla niego ważne, nie czerpie przyjemności z wykonywanych czynności czy relacji międzyludzkich. Depresja może być łagodna, wówczas trwa stosunkowo krótko lub co jakiś czas się powtarza, ale też nie utrzymuje się długo. W takim przypadku osoba nią dotknięta odczuwa obniżenie nastroju, spowolnienie psychiczne i fizyczne, mimo to jednak udaje się jej funkcjonować w przyjętych rolach społecznych, choć robi to z wielkim trudem. Depresja o silnym przebiegu jest uporczywa, wyrywa człowieka z jego życia. Pogrążona w niej osoba nie jest w stanie prowadzić dotychczasowej egzystencji, kłopot sprawiają jej tak rutynowe zajęcia jak poranna toaleta czy skorzystanie z telefonu, a często nawet wstanie z łóżka przerasta jej możliwości. Wykonanie jakiejkolwiek czynności urasta do niewyobrażalnego ciężaru. Zarówno podczas małej, jak i dużej depresji codzienne spotkania z bliskimi, słuchanie muzyki, praca, oglądanie filmów, sport, seks, jedzenie tracą sens i urok, nie przynoszą ukojenia. Utrata zainteresowania ważnymi dotąd sprawami i niemożność odczuwania przyjemności wcale nie muszą pojawić się z dnia na dzień, w wielu przypadkach taka niemoc narasta przez miesiące czy nawet lata.

Depresja ma różną intensywność. Wpływa na codzienne funkcjonowanie, stosunek do samego siebie i otoczenia, obciąża myślenie i zachowanie. Niektóre osoby nią dotknięte potrafią same się od niej uwolnić, inne potrzebują leków i psychoterapii. Depresja jest reakcją na wydarzenia bieżące lub przeszłe (np. z dzieciństwa), może wiązać się także z innymi chorobami (takimi jak nowotwory, choroba tarczycy) lub współtowarzyszyć uzależnieniu od alkoholu czy narkotyków. Depresja wynika również ze zmian biochemicznych zachodzących w mózgu. Jak widzisz, jest wiele przyczyn zachorowań na tę chorobę. Zanim odkryjesz przyczyny depresji, która dotknęła ciebie lub bliską ci osobę, spróbuj zaobserwować, jak przebiega, czym się charakteryzuje i w jaki sposób obezwładnia chorego.

Wśród zaburzeń depresyjnych wyróżnia się depresje jednobiegunowe i dwubiegunowe. W niniejszej książce skupimy się głównie na zaburzeniach jednobiegunowych.


Ciekawostka

Depresyjne liczby

› Na depresję choruje na całym świecie około 121 mln ludzi.

To bardzo duża część naszej populacji. Liczba ta pokazuje, jak powszechna jest ta choroba – każdy może przez nią cierpieć. Skuteczna pomoc psychologiczna, psychiatryczna oraz autoterapia mogą przynieść zdrowie wielu osobom spośród 121 mln.

› Kobiety dwukrotnie częściej chorują na depresję.

Z jednej strony zależność tę tłumaczy fakt, że psychika kobiety, wielość zadań, jakie spoczywają na płci pięknej, oraz liczne funkcje, jakie ma do spełnienia, przyczyniają się do podatności na depresję. Z drugiej jednak strony należy pamiętać, że mężczyźni częściej maskują swoje stany emocjonalne. Z badań wynika, że kobietom skarżącym się na kołatania serca częściej niż mężczyznom przypisuje się przyczyny ich dolegliwości w postaci stresu, nerwów, lęku. W takiej samej sytuacji mężczyźni częściej diagnozowani są pod kątem chorób serca.

› Zachorowalność na depresję wzrasta. W roku 2020 – jak przewidują specjaliści – znajdzie się ona na drugim miejscu w rankingu podstawowych problemów zdrowotnych naszych czasów, po chorobach układu krążenia.

Depresja jest wielkim cywilizacyjnym wyzwaniem, stąd liczne badania, promowanie psychoterapii i farmakoterapii. Postępująca samotność, słabe więzi interpersonalne i różnego rodzaju presja przyczyniają się do wzrostu zachorowalności.

› Według badań najwięcej zachorowań występuje u osób między 15. a 30. rokiem życia. Kolejny szczyt przypada na osoby w wieku 60 lat i starsze.

Pierwsza grupa osób właśnie wkracza w dorosłość i znajduje się na etapie przejściowym. To czas wielkich zmian, wyzwań, odczuwania odpowiedzialności za siebie i bliskich. Ważne wydarzenia życiowe skłaniają do przewartościowania swoich postaw. Czasami ilość nowych obowiązków i wyzwań jest tak duża, że trudno zaadaptować się do nowej sytuacji. Osoby po 60. roku życia z kolei przechodzą kryzys związany ze zmianą ról, swojego miejsca w życiu zawodowym, rodzinnym. To okres, kiedy jeszcze raz trzeba zdefiniować siebie, wyznaczyć sobie nowe cele.

› 84% chorych trafia do psychiatry po ponad sześciu miesiącach obserwowania objawów depresji, 69% odwiedza specjalistę po dwóch latach.

Wiele osób bardzo długo cierpi, zanim zdecyduje się zawalczyć o siebie, poszukać odpowiedniej pomocy. Jednocześnie liczby te pokazują, jak trudno namówić te osoby na leczenie. Z pewnością duża część chorych ma wokół siebie ludzi, którzy chcą im pomóc, rozmawiają z nimi i namawiają na konsultację u specjalisty.

› Od 20 do 60% osób pogrążonych w depresji podejmuje próbę samobójczą, a 850 tys. osób traci życie, popełniając samobójstwo w wyniku depresji.

Zagrożenie życia na skutek przeżywania stanów depresyjnych jest, jak widać, dość duże. Dlatego warto szybko rozpocząć leczenie, aby rozmyślania o śmierci nie wydawały się ulgą.

› Według danych działającego przy ministrze zdrowia Zespołu ds. Walki z Depresją obecnie aż 10% dorosłych Polaków cierpi na tę chorobę.

W Polsce na depresję zapada bardzo dużo ludzi. Coraz więcej osób o niej mówi. Niezbędne są edukacja i promowanie terapii, aby docierać do jak największej grupy cierpiących, wykluczonych ze społeczeństwa, pozbawionych szansy na doświadczanie radości i prowadzenie satysfakcjonującego życia.

› Od paru lat wzrasta w Polsce liczba zachorowań na depresję wśród dzieci i młodzieży.

Dzieci i młodzież również przeżywają depresję. Często ma ona odmienny przebieg niż u osób dorosłych. Depresja u ludzi młodych częściej objawia się drażliwością i obojętnością.

Choć człowiek dotknięty depresją bardzo cierpi, często jego stan jest niezrozumiały dla otoczenia, jak chociażby sytuacja młodej mamy, która urodziła zdrowe dziecko i zamiast się nim cieszyć, pogrąża się w rozpaczy, bezsilności, albo przypadek pracownika korporacji, który otrzymuje awans, ale od tego czasu nie może rano podnieść się z łóżka. Być może i ty czujesz się niezrozumiany przez bliskie ci osoby. Potrzebujesz od nich więcej uwagi i troski, a dostajesz garść beznamiętnych rad i słyszysz wyrażające zniecierpliwienie komentarze. Wydaje ci się, że wysyłasz sygnały, mówisz o swoim złym samopoczuciu, ale oni cię nie słyszą. Niemy krzyk jest charakterystyczny dla depresji. Rzadko kiedy osoba z depresją potrafi w jasny sposób poprosić o pomoc. Zazwyczaj najbliżsi muszą czytać między wierszami. Ci z kolei czują swoją bezradność, ponieważ stan chorego nie przechodzi, standardowe sposoby leczenia nie działają. Poczucie bezsilności starają się zniwelować poprzez krytykę, ocenę, mobilizowanie.

Cytat

Pragnienie zanegowania depresji własnej i cudzej jest w naszym społeczeństwie tak silne, że wielu ludzi uzna, że masz problem, dopiero w chwili, gdy fruniesz z okna dziesiątego piętra.

Elizabeth Wurtzel, Kraina prozaca, Wydawnictwo Amber, Warszawa 1997, s. 26.

Zdarza się, że osoby chorujące na depresję nie rozpoznają jej przez długi czas, również otoczenie nie jest świadome rozgrywającego się dramatu w życiu tych ludzi. Dlaczego tak jest? Osoba dotknięta depresją w sposób nieświadomy, a czasami świadomy, ukrywa ją przed sobą i światem. Motywy, które towarzyszą temu zachowaniu, wiążą się ze stosunkiem do własnej niedyspozycji, lękiem przed oceną oraz obawą, że chory może być ciężarem dla najbliższych.

Zapewne znasz to uczucie wstydu czy skrępowania, kiedy jesteś od kogoś zależny, potrzebujesz czyjejś pomocy nie doraźnie, ale przez dłuższy czas. Przepraszasz, że czegokolwiek potrzebujesz, ograniczasz swoje prośby, zaciskasz zęby. Nauczono nas, że musimy radzić sobie sami, że ludzie wokół nas mają swoje problemy i nie wolno zawracać im niepotrzebnie głowy. Taka postawa z pewnością uczy samodzielności, hartuje, jednak jest również najprostszą drogą do samotności i tragedii. Łatwo się pomylić w tej absurdalnej selekcji spraw wystarczająco ważnych, żeby móc poprosić o pomoc. Jedynym wystarczająco ważnym powodem jest to, że tego potrzebujesz.

 

Spróbuj teraz przez chwilę pomyśleć, dlaczego twoja depresja lub kondycja osoby ci bliskiej jest rozmyta, nieczytelna dla ciebie i otoczenia. Być może odnajdziesz się w poniższych motywach i uwarunkowaniach, jako osoba dotknięta depresją, lub pomogą ci one zrozumieć, co dzieje się w świecie bliskiej ci osoby. Przy każdym zdaniu wsłuchaj się w siebie, zobacz, czy zgadzasz się z takim opisem twojego wewnętrznego stanu, mimo że rozum może podpowiadać ci inaczej. Nie chodzi tu o to, co deklarujesz i jak byś chciał, żeby było, ale poszukaj tego, co emocjonalnie wydaje ci się bliskie i skazuje cię na samotność.

Ćwiczenie

Medytacja „Błędne koło”

Poproś kogoś, komu ufasz, aby przeczytał ci powoli poniższy tekst. Jeśli z jakiegoś powodu nie możesz tego zrobić, nagraj go na dyktafonie. Dzięki temu będziesz mógł skupić się na słowach, a nie czytaniu.

Następnie zamknij oczy i wsłuchuj się w słowa medytacji. Bądź uważny na to, co pojawi się w twoich emocjach. Sprawdź, na ile treść medytacji pasuje do ciebie.

Weź kilka głębokich oddechów. Wycisz swoje myśli. Zrób miejsce na obrazy, uczucia, wspomnienia. Przypomnij sobie te chwile, kiedy depresja była bardzo blisko ciebie. Wyobraź sobie, że jesteś właśnie w takiej sytuacji. Dzieje się to teraz.

Jeśli czujesz oddech depresji na swoich plecach, pewnie znasz wstyd wynikający z tego, że jesteś słaby. Wiesz również, że słabość nie jest w cenie, byłeś przecież wychowywany na silnego człowieka, który musi sobie ze wszystkim radzić. Jak możesz więc przyznać się, że nie dajesz rady, że jesteś tak naprawdę kruchy? Poza tym odczuwasz winę. Widzisz pasmo własnych niepowodzeń, masz do siebie żal o to, jak się zachowujesz i że sam się doprowadziłeś do takiego stanu. Wiesz przecież, nie tylko z własnego doświadczenia, że człowiek winny często się ukrywa. Boisz się, jak zareagują twoi bliscy. Nauczyłeś się już, że świat nie ma cierpliwości do osób nieogarniętych. Boisz się więc, że otaczający cię ludzie będą niezadowoleni, przyjaciel straci ochotę na spotkania z tobą, dzieci będą miały ci za złe, że masz znów zły humor, a mąż zdenerwuje się, że mieszkanie nie jest posprzątane i nie możesz nawet zrobić zakupów. Martwisz się, że kiedy się dowiedzą o twoim problemie, albo cię odrzucą, albo nie zrozumieją. Zastanawiasz się w końcu, czy jesteś normalny. Boisz się oceny, że jesteś chory psychicznie i że wyślą cię do „psychiatryka”, wykluczą, ześlą na banicję. A jeśli już nawet pokazałbyś, że męczy cię depresja, wiesz przecież, że jesteś sam, sytuacja jest beznadziejna i nic się nie zmieni.

Odpowiedz na pytania:

› Jakie uczucia ci towarzyszyły?

› Czego pragniesz po tej medytacji?

› Do jakich refleksji cię zainspirowała?

› Czego dowiedziałeś się o sobie?

Przekonania te wydają się bardzo prawdziwe i łączą się w logiczną całość. Opierają się na sądach człowieka o sobie, innych ludziach i o świecie. Większość z nich zawiera błędy i pokazuje prawdę w krzywym zwierciadle. Przed poproszeniem o pomoc powstrzymują cię schematy mentalne warunkujące twoje poczucie własnej wartości. Według nich nauczyłeś się, jakim chcą cię widzieć inni i ty sam, np.: „Musisz być silny”, „O smutku nie można mówić”, „Ludzie słabi odpadają z gry”, „Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz”, „Nie można obciążać innych swoimi problemami”. Ponieważ uczyłeś się od dzieciństwa, że tak jest skonstruowany świat, a także twój nastrój powoduje, że właśnie tak odbierasz prawa rządzące relacjami z innymi, wszystko wydaje się więc spójne. Bariera, przez którą trudno ci się przebić do świata, ale i przez którą świat nie może dostać się do ciebie, jest dużym zagrożeniem. Pozwala bowiem na to, żeby depresja niczym wirus opanowywała twoje życie.


Zapamiętaj

Mity na temat depresji – rozpraw się z nimi!

„Muszę się wstydzić tego, że jestem słaby”

Każdy człowiek ma w sobie silną i słabą część. Tak jesteśmy skonstruowani i to naturalne, że są rzeczy, które nas czasami przerastają, tak jak naturalne jest, że są rzeczy, z którymi sobie bardzo dobrze radzimy. Nie jesteśmy omnipotentni. Słaba część naszego „ja” chroni nas przed samozagładą, mówi: „Zatrzymaj się”, „Odpocznij”, „Zmień coś w swoim życiu”. Pozwala też innym zbliżyć się do nas, ponieważ ich wtedy potrzebujemy i oni czują, że jest dla nich miejsce w naszym świecie. Takiego doradcy nie ma powodu się wstydzić.

Człowiek ze stali, zawsze silny i pozbierany, to człowiek w gruncie rzeczy często bardzo samotny, kolos na glinianych nogach.

„To moja wina, że mam depresję”

Depresja nie jest winą, jest reakcją na to, co cię spotkało, lub jest wynikiem zmian w biochemii mózgu. Podczas niej dominuje poczucie winy i przez to można omyłkowo przyjąć je jako fakt. Jest to objaw depresji, tak jak gorączka jest objawem grypy.

„Tylko mnie się to przytrafiło, inni sobie radzą”

Depresja jest bardzo powszechną chorobą, wiele osób jest nią dotkniętych. Nie ma grupy społecznej, która jest na nią odporna. Depresja pojawia się wśród matek, ojców, dzieci, ludzi wolnego stanu, pojawia się wśród nauczycieli, studentów, polityków, artystów, duchownych, przedsiębiorców, bezrobotnych.

„Z depresji nie da się wyjść”

Wielu osobom udało się z nią rozstać. Podjęły wysiłek lub przyjęły pomoc. Poczucie, że „z depresji nie ma wyjścia”, jest tylko odczuciem, nie faktem. Badania mówią, że większość ludzi wraca do zdrowia w ciągu 4–6 miesięcy, a męczące ich zaburzenia depresyjne ustępują.

„Po co komukolwiek o tym mówić, skoro i tak mi nikt nie pomoże”

Aby wyjść z depresji, trzeba tego chcieć. Nikt bez ciebie nie wyleczy cię z tej choroby, najwięcej bowiem zależy od twojego nastawienia. Jest wielu specjalistów, którzy się zajmują leczeniem depresji, a bliscy pomogą ci swoją obecnością i życzliwością, jeśli tylko jest w tobie gotowość, aby przyjąć ich wsparcie.

„Pomogą mi tylko leki, niczego innego nie potrzebuję”

Poza leczeniem farmakologicznym ważna jest terapia. Leki zazwyczaj usuwają objawy, nie przyczyny, o ile depresja nie jest wyłącznie wynikiem zaburzeń biochemii mózgu. Z badań wynika, że poprawa stanu zdrowia pacjentów po terapii poznawczej była istotnie większa niż pacjentów, których leczenie ograniczało się tylko do przyjmowania leków antydepresyjnych.

„Do lekarza nie pójdę, nie jestem wariatem”

Zaburzenie nastroju nie jest chorobą psychiczną. W zależności od intensywności depresji i twojego stanu należy rozważyć przyjęcie leków. Leki mogą uratować życie, pomogą zachować kontrolę. Uregulowanie nastroju poprzez ich działanie pozwala osiągnąć stan równowagi, niezbędny do podjęcia kolejnego etapu leczenia, w tym terapii. Masz prawo skorzystać z odpowiednio dobranych przez specjalistę leków i doznać ulgi – będzie to oznaką rozsądku. Zrób to, zanim twój stan jeszcze się pogorszy, stanie się bardziej skomplikowany i bolesny.

Dlaczego trudno ją rozpoznać?

Zobacz, jak podstępna jest depresja. Zapoznaj się z historiami innych ludzi cierpiących na depresję. Potraktuj je jako wstęp do tego, by nauczyć się właściwie identyfikować to zaburzenie, opisywać je, demaskować. Przytoczone poniżej relacje pokazują różne mechanizmy wypierania depresji. Choroba ta nie jest rozpoznawana, ponieważ człowiek potrafi zracjonalizować sobie swój stan w bardzo przekonujący go sposób. Argumenty, jakie przytacza, układają się w logiczną całość i przez to nie pozwalają poczynić właściwych kroków. To tak jak zakochana dziewczyna, która nie widzi wad swojego chłopaka. Jest skłonna wiele wybaczyć, usprawiedliwić, poszukać winy nie w nim, ale w sobie. Nawet jeśli inni jej mówią: „Otwórz oczy”, potrafi udowodnić, że się mylą i jej nie rozumieją. Gdy dotyka ją tragedia i przytłacza ból emocjonalny, nagle kotara opada i dziewczyna dostrzega, jak bardzo się myliła. Naucz się odsłaniać kotarę, która nie pozwala ci zdemaskować depresji.

Sposób 1. – zaprzeczenie

Przykład

Mam tylko gorszy okres w życiu

Jola to energiczna osoba. Mówią o niej: „kobieta sukcesu”. Pełna pomysłów, wydaje się, że jej zasoby nigdy się nie kończą. Przeżywała wiele trudnych sytuacji, zarówno w pracy, jak i w życiu osobistym, ale wychodziła z nich obronną ręką. Cieszy się sympatią i zaufaniem wśród współpracowników i rodziny. Całkiem nieźle zarabia, ma własne mieszkanie. Od trzech lat jest związana z Robertem. To udana relacja, dobrze się rozumieją. Wcześniej Jola była podejrzliwa i sprawdzała swoich partnerów, wymyślała im przeróżne testy, których z założenia nie dało się zdać. W końcu z Robertem się udało – był blisko, często się spotykali, wyjeżdżali zawsze razem. Pewnego dnia Robert dostał propozycję pracy na kontrakcie w Norwegii. Zdecydował się wyjechać. Jola nie przestawała myśleć, że na pewno już jej nie kocha, bo przecież gdyby ją naprawdę kochał, nie wyjechałby. Poczuła się zagrożona, odrzucona, niekochana. Zmory przeszłości wróciły: podejrzliwość, niepewność, lęk. I jakby od tego momentu wszystko zaczęło się walić. Interesy w firmie szły gorzej, trudno było się Joli skupić, często się dekoncentrowała, koleżanki mówiły, że jest nieobecna. Płakała z powodów sobie nieznanych, odczuwała narastające zmęczenie. Nie miała ochoty nigdzie wychodzić, mimo zaproszeń na ciekawe imprezy. Trudno było jej wstawać z łóżka, spóźniała się więc do pracy. Z tygodnia na tydzień stawała się coraz bardziej wycofana. Nie chciała rozmawiać z Robertem, przestała odbierać jego telefony, z czasem on dzwonił rzadziej. To utwierdziło Jolę w przekonaniu o niestałości jego uczuć i jej bezwartościowości. Koleżanka zwróciła jej uwagę, że zachowuje się inaczej niż zwykle: jest smutna, zdekoncentrowana, płaczliwa, niepewna siebie, bierna. Zapytała, czy ma jakieś kłopoty. Jola tylko wzdychała i odcinała się od komentarzy, tłumacząc, że ma gorszy okres w życiu, bo źle idą interesy, pokłóciła się z Robertem, może się rozstaną, gorzej układa jej się z przyjaciółmi. Przecież każdy może mieć gorszy moment, zwłaszcza kiedy tyle się dzieje, właściwie to nic jej nie jest.

Być może sytuacja Joli robi na tobie wrażenie splotu niekorzystnych sytuacji i uważasz, tak jak Jola, że są wyraźne powody, by mieć zły nastrój i nie mieć ochoty na nic. Prawda jest taka, że Jola ma depresję. Przeżywa nietypowe dla siebie stany i uczucia. Przeważają w niej smutek, pustka, niepokój, a stan ten jest już jej znany z przeszłości. Nastrój depresyjny utrzymuje się przez większą część dnia i jest widoczny dla otoczenia. Jola przestała uczestniczyć w życiu towarzyskim, istotnie zmalało jej zainteresowanie tym, co wcześniej było dla niej ważne. Widać u niej spadek energii i towarzyszące mu narastające zmęczenie. Czuje swoją bezwartościowość. Wyjazd Roberta istotnie zachwiał jej poczuciem bezpieczeństwa, którego zazwyczaj nie udawało jej się osiągnąć w związkach. Tutaj także czuła się bezpiecznie tylko dlatego, że miała kontrolę nad bliską osobą. Odległość, jaka ich dzieliła po wyjeździe Roberta do Norwegii, sprowokowała poczucie zagrożenia. Jola zaczęła wierzyć, że nie jest kochana i już zawsze będzie samotna. Czarne myśli pochłaniają wiele energii, nie starcza więc jej na zwykłe czynności, z którymi kobieta zawsze świetnie sobie radziła. Czas ucieka jej przez palce, a ona staje się coraz słabsza, wolniejsza. Nie podejrzewa u siebie depresji, nazywa to gorszą kondycją, złym okresem w życiu. Ma przekonanie o sobie, że nadal jest silna, nie potrzebuje pomocy. Nawet nie zauważyła, że trwa to już prawie trzeci miesiąc.

Stan Joli przypomina trochę to, co przeżywała opisywana na początku tego rozdziału Agnieszka. Jednak Agnieszka w odróżnieniu od Joli wraz z upływem czasu, dzięki wsparciu przyjaciółki, powoli odbudowała swoją kondycję psychiczną. Bolało ją rozstanie z chłopakiem, jednak potrafiła skupić się na innych sprawach, zachowała relacje społeczne. Jola natomiast została wchłonięta przez depresyjny nastrój i mimo upływającego czasu koncentracja na wydarzeniach sprawiających jej ból utrzymywała się, a nawet wzrastała, całkowicie pozbawiając ją sił i poczucia wartości.

 

Co zasłania oczy Joli? Metoda Joli na niezobaczenie depresji:

„Mam problemy w pracy, w związku, w relacjach. To dlatego gorzej się czuję”.

Jednak to nie wymieniane przez Jolę problemy powodują gorszy nastrój (depresję) – to depresja w białych rękawiczkach psuje kolejne obszary życia kobiety.

Objawy depresji u Joli (co najmniej pięć z wymienionych w klasyfikacji DSM-IV):

› trzy miesiące obniżonego, „depresyjnego nastroju”;

› utrzymujące się zmęczenie;

› wycofanie się z życia społecznego;

› kłopoty z porannym wstawaniem – zaburzenia dobowego rytmu dnia;

› poczucie własnej bezwartościowości;

› pogorszenie się procesów myślenia – kłopoty z koncentracją.

Sposób 2. – racjonalizacja

Przykład

Jestem leniem i nieudacznikiem

Kiedy Sebastian patrzy na swoich kolegów, podziwia ich i im zazdrości. Są przebojowi, zdecydowani, konkretni. Zwłaszcza porównując się do swojego kuzyna, rówieśnika, ma duży żal do samego siebie. Wojtek też ma przecież 36 lat, ale jest posłem w Europarlamencie, ponadto cechują go kreatywność i inteligencja. Jego siostra również jest bystrzejsza od niego. Potrafi wykłócić się z pracodawcą o podwyżkę, dwa razy zmieniała firmę i odnajduje się w nowym środowisku. A on? Od dziecka był na szarym końcu klasy, zamknięty w sobie, jakby zakompleksiony, potem w towarzystwie zawsze czuł się jak piąte koło u wozu. Ma wrażenie, że przyjaciele spotykają się z nim, jeśli nie mają innych, ciekawszych planów, w ostateczności. Do tej pory jakoś sobie radził. Choć teraz, kiedy patrzy na swoje życie i porównuje je do życia innych ludzi, widzi bardzo wyraźnie, że absolutnie nic nie osiągnął. Od pewnego czasu przestał sobie radzić. Najmniejsza czynność napawa go obrzydzeniem najpierw do wysiłku, potem do samego siebie i swojego lenistwa. Przestał więc robić cokolwiek. Ostatnio brakuje mu pieniędzy, dlatego rodzice mu pomagają. Potrafi przesiedzieć cały dzień, gapiąc się w ekran monitora. Szuka pracy, ale po kilku godzinach orientuje się, że tępo patrzy w ten sam obraz, jest ciągle na tej samej stronie internetowej, nawet nie zajrzał do portalu pośrednictwa pracy. Wstydzi się tego, ale nie potrafi zarobić na siebie. Nawet nie wie, co by chciał robić. Nie może znaleźć pracy, podejmuje dorywcze zajęcia. „Jak można być takim idiotą i nieudacznikiem?” Nie ma już dla niego nadziei na lepsze jutro – skoro minęło 36 lat jego życia, to co po takim czasie można zmienić? Nie ma sensu. Myśli o sobie jak o pasożycie. Gdyby zniknął, przynajmniej przestałby obciążać rodziców i nie przynosiłby im więcej wstydu.

Na pierwszy rzut oka może ci się wydawać, tak jak Sebastianowi, że ma powody, by źle o sobie myśleć – w końcu nie pracuje, nie zarabia, nie może odnaleźć się w dorosłym życiu. Jest więc dla siebie surowy. Sebastian nie widzi swojej depresji.

Co zasłania oczy Sebastianowi?

„Jestem nieudacznikiem i dlatego nic mi nie wychodzi”.

Negatywny obraz siebie i brak cierpliwości do siebie są jednocześnie objawami depresji.

Kiedy człowiek cierpi na depresję, zupełnie inaczej interpretuje samego siebie i świat, niż kiedy jest zdrowy. Negatywny sposób myślenia o sobie może być przyczyną depresji, ale jest też jej głównym atrybutem.

Czytając historię Sebastiana, zapewne dostrzegasz ogromną ilość krytyki mężczyzny wobec siebie, niską samoocenę, niezdolność do kierowania swoim życiem, przepełniającą go beznadzieję. Sebastian nie potrafi rozwiązywać swoich problemów. Jego negatywny sposób myślenia o sobie samym wywołuje w czytelniku pewien rodzaj bólu, współczucia. Sebastian nie widzi swojego przygnębienia i innych objawów depresji, dostrzega tylko swoje negatywne cechy i brak perspektyw na przyszłość. Nie podejmuje wysiłku związanego ze zmianą swojej sytuacji, gdyż nie ma na to siły, ale przede wszystkim nie wierzy, że jakakolwiek zmiana jest możliwa i cokolwiek przyniesie. Jest dla siebie bezlitosny, nazywa siebie gnidą, widzi siebie jako nieudacznika i potwornego lenia. To bardzo smutne, że tak siebie postrzega. Widać, że Sebastian jest w bardzo złej formie. Pojawiają się przelotne myśli o zniknięciu z tego świata. W rzeczywistości zalewanie siebie oskarżeniami i pretensjami nie mobilizuje go, pogłębia natomiast jego depresję. Podkreśla kontrast między nim a innymi, co zadaje mu ból. Jego postrzeganie świata jest zaburzone, ponieważ Sebastian wyolbrzymia swoje porażki i przejaskrawia sukcesy innych, przez co czuje się jeszcze podlej. Tony krytycznych uwag i zarzutów wobec siebie nie pozwalają mu dostrzec, że jego ogólne samopoczucie jest bardzo złe. Jest tak pogrążony w destrukcyjnych myślach, że nie czuje, co tak naprawdę się z nim dzieje.

Objawy depresji u Sebastiana (co najmniej pięć z wymienionych w klasyfikacji DSM-IV):

› nastrój depresyjny utrzymujący się od bardzo długiego czasu;

› utrata zainteresowania dotąd ważnymi dla niego sprawami;

› poczucie własnej bezwartościowości;

› zmęczenie;

› spadek aktywności życiowych;

› poczucie beznadziejności;

› trudność z podejmowaniem decyzji i nowych aktywności.

Sposób 3. – wyparcie

Przykład

Panie doktorze, serce mnie boli

Łucja zna naprawdę wielu lekarzy. Ma 40 lat. Nie lubi lekarzy, bo twierdzi, że się nie przykładają i oszukują ją. Oszukują ją nawet przyrządy rentgenowskie, bo na pewno nie są sprawne lub są po prostu źle obsługiwane. Łucja od ponad roku szuka diagnozy dla swoich dolegliwości. Zaczęło się od kołatania serca, szybko odczuwała zmęczenie. Oczywiście kiedy objawy utrzymywały się przez dłuższy czas, udała się do kardiologa. Ten zbadał ją dokładnie, zalecił wykonanie EKG, jednak nie stwierdził żadnych nieprawidłowości. Łucja była pewna, że jej serce źle pracuje, przecież to czuje i ogólnie źle funkcjonuje. Postanowiła skonsultować się z innym specjalistą – ten zalecił co prawda dodatkowe badania, ale również niczego nie stwierdził. Obaj lekarze sugerowali, że prawdopodobnie przyczyny jej złego samopoczucia wiążą się z napięciami psychicznymi i mogą wskazywać na zaburzenia lękowe. Pani Łucja zdenerwowała się, bo powszechna jest przecież opinia o lekarzach, że jeśli nie potrafią nic znaleźć, to zrzucają winę na stres. Po pewnym czasie zaobserwowała inne dolegliwości: miała coraz większe kłopoty z wydolnością organizmu, trudno jej się oddychało, kłucia w mostku nasilały się, schudła. Przerażona stwierdziła u siebie raka płuc, bo chora koleżanka miała podobne objawy. Udała się do pulmonologa i onkologa. Płuca według tych lekarzy były w bardzo dobrym stanie, nic niepokojącego nie wykazały badania radiologiczne. Nalegała na dalszą diagnostykę. Wykonano jej badanie cytologiczne plwociny, badania tomograficzne płuc – i dalej nic. Do tego doszły kłopoty gastryczne, żołądek dawał jej się we znaki, straciła apetyt, odczuwała suchość w ustach, nieustający ból głowy, opasujący czaszkę niczym kask. Przyjmowała przepisywane leki lub suplementy diety, ale nadal czuła się źle. Skarżyła się na ociężałość, która nie pozwalała jej wykonywać codziennych czynności. Całkowicie koncentrowała się na swoim organizmie i słyszała oraz czuła wszelkie nieprawidłowości w jego funkcjonowaniu. Myślała i mówiła prawie wyłącznie o swoich chorobach, w szczegółach opowiadała rodzinie o tym, jak źle się czuje, gdzie ją boli, gdzie strzyka.

Widzisz, że Łucja bardzo usilnie chce usłyszeć, na co jest chora. Pewnie zauważyłeś, że zupełnie nie dostrzega złej kondycji psychicznej, a całe swoje samopoczucie wiąże z dolegliwościami fizycznymi.

Dlaczego Łucja nie dostrzega swojej depresji?

Skupia się na dolegliwościach ciała i nie wiąże ich ze swoimi uczuciami, przeżyciami, wypiera swój stan psychiczny, a ciało somatyzuje uczucia. Dolegliwości fizyczne są dla niej bardziej konkretne i przesłaniają jej prawdziwe przyczyny złego samopoczucia.