Magija współczesna. Dwanaście lekcji wysokiej sztuki magicznej

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Diagramy

Diagramy mają na celu reprezentację innych rzeczy. Miniaturowy diagram Układu Słonecznego może być użyty do zobrazowania wyglądu atomu. Elektrony (planety) krążą wtedy wokół nukleonu (Słońca). Współczesna fizyka nuklearna badająca poziom subatomowy posługuje się odmiennym modelem, w którym z centrum atomu rozchodzą się tam i z powrotem drobniutkie fale energii. Jednakże na najbardziej funkcjonalnym poziomie model Układu Słonecznego się sprawdza i wciąż jest przekazywany uczniom w szkołach. Pamiętajmy bowiem, że jest to zaledwie mapa rzeczywistości, która pozwala nam lepiej zrozumieć ową rzeczywistość, ale nie jest samym terytorium; to tylko pewien model.

Istnieje także wiele modeli wykorzystywanych do innych celów. Jednym z nich jest trójkąt z Jin i Jang znajdującymi się przy dolnych rogach oraz Tao przy górnym. Jin symbolizuje wszystkie rzeczy przypisane na poziomie archetypowym kobiecości: zimno, wilgoć, zimę, receptywność, emocjonalność itp. Jang, natomiast, to wszystko, co wyraża sobą archetypowa męskość: ciepło, suchość, lato, agresywność, logika. W taoizmie równowaga pomiędzy tymi dwoma pierwiastkami jest pożądanym stanem. Zrównoważona osoba ma oba te pierwiastki.


Ten trójkąt Jin-Jang-Tao może także wyrażać inne rzeczy. Ojca, Syna i Ducha Świętego (Duch Święty, według gnostyków, był płci żeńskiej); liberalizm, konserwatyzm, drogę środka; ciało, umysł i duszę; oraz mnóstwo innych trójc. Jedną z najważniejszych dla współczesnej filozofii stworzył niemiecki filozof Georg Wilhelm Friedrich Hegel (1770-1831). Mam tu na myśli jego dialektykę, czyli rozumowanie oparte na „tezie-antytezie-syntezie”. Zakładał on, że jeśli mamy pewne warunki lub sytuację (tezę), ale pragniemy zmienić je w inne warunki lub sytuację (antytezę), otrzymamy nie któreś z dwóch powyższych, lecz raczej mieszankę tych przeciwieństw (syntezę). Z tego powodu rewolucje rzadko kiedy osiągają zamierzone cele. Zamiast tego ich efektem przeważnie jest połączenie stanu poprzedniego i tego, co było planowane. Metodą używaną przez naturę jest ewolucja, a nie rewolucja.

Diagramem, który ma największe znaczenie w systemie kabalistycznym, jest Drzewo Życia, przedstawione na następnej stronie. Jak można zauważyć, składa się ono z dziesięciu okręgów tworzących trzy trójkąty: najwyższy jest skierowany w górę, dwa pozostałe w przeciwną stronę, a pod nimi mamy ostatni, zwisający na samym dole okrąg. Zwróć uwagę, że na Drzewie znajdują się też łączące je dwadzieścia dwie ścieżki ponumerowane od 11 do 32.

Te okręgi nazywane są SEFIROTAMI. Jeśli połączysz liniami poszczególne z nich, zaczynając od 1 do 2, od 2 do 3 itp. Do 10 otrzymasz błyskawicę lub płonący miecz, przedstawiony poniżej.

Symbolizuje ona zarówno płonący miecz cheruba trzymającego ludzi z dala od Edenu, jak i drogę, którą przechodziła Świętość podczas tworzenia Wszechświata.

Kabalistyczne źródło wszechrzeczy

Jak możemy poznać ostateczną Boskość? Dysponujemy zaledwie ograniczonymi umysłami śmiertelników i mamy skłonność do interpretacji wszystkiego w oparciu o dualizmy (ja, nie-ja; góra, dół; stabilny, niestabilny; ruch, bezruch). Ponieważ Boskość w swej naturze znosi wszelkie ograniczenia, nie może mieć dualistycznej natury. Gdyby Boskość była rodzaju męskiego, byłaby zatem rodzaju nieżeńskiego, co jest już ograniczeniem. Jest ona zatem ponad dualizmem i stanowi ostateczną unię. Dlatego też, dopóki mamy do dyspozycji nasze śmiertelne, ograniczone umysły, ostateczna Boskość pozostaje poza dostępnymi nam wyobrażeniami. W zasadzie końcowa spekulacja, jaką możemy poczynić na jej temat, to stwierdzenie, że jest ona niczym, co możemy poznać. Owa nicość/negatywność w języku hebrajskim nazywa się AIN.


Drzewo Życia


Płonący miecz

Dopóki będziemy przykładać do owej Boskości znane nam jakości w postaci jakichkolwiek wyobrażeń, będziemy starać się ograniczyć Źródło Wszystkiego. Jak już stwierdziliśmy, męski Bóg ogranicza Boga do bycia nieżeńskością. Boskość obarczona jakimikolwiek limitami nie może być ostateczną Boskością. Wynika z tego, że jedyną jakością, jaką możemy jej przypisać, jest bezgraniczność, nieskończoność. W języku hebrajskim odpowiada jej AIN SOF.

Jak już wspomniałem, uważano, że ktokolwiek ujrzałby oblicze Boga, nie mógłby dłużej żyć. Tak naprawdę na naszej planecie możemy ledwie przez ułamek sekundy znieść spojrzenie bezpośrednio w Słońce w pogodny dzień, ponieważ nas oślepia. Nie możemy więc znieść patrzenia bezpośrednio na jasne światło, tak jak nie możemy ujrzeć twarzy Boga. Zakładamy zatem, że istnieje pomiędzy nimi związek i możemy pojąć, że pierwszym, niezrozumiałym i niedoświadczanym aspektem Boskości jest światło tak jasne, że przekracza granice naszego wyobrażenia – Bezgraniczne Światło. W języku hebrajskim jest to AIN SOF AUR. Uważa się, że te trzy płaszczyzny znajdują się ponad Drzewem Życia, stanowiąc „zasłony”, co przedstawia diagram obok.

Jako że słowo AIN oznacza „nicość”, te trzy idee znajdujące się ponad pierwszą z sefir zostały nazwane trzema zasłonami negatywnego bytu (albo nieujawnienia). Jednakże zostały tak nazwane błędnie, dlatego że AIN nie oznacza „nic”, ale raczej „nic, co mogą pojąć, zrozumieć lub wiedzieć nasze niedoskonałe umysły”.


Stworzenie Wszechświata

Najwcześniejsza kabalistyczna koncepcja dotycząca stworzenia Wszechświata pochodzi z Sefer Jecira. Według niej, Bóg poruszył magiczne litery hebrajskie w taki sposób, że wyłonił się Wszechświat w fizycznej postaci. Jest to podstawa szarej magiji, w którą zagłębimy się w dalszej części kursu. Obecnie najpopularniejsza kabalistyczna koncepcja dotycząca początków istnienia znanego nam świata została opisana przez rabina Izaaka Lurię (1534-1572). Według niej, Boskość przed stworzeniem wypełniała cały Wszechświat, jednak w pewnym momencie, z sobie tylko znanego powodu, Bóg zapragnął tworzyć. Pozwolił w tym celu częściom siebie skurczyć się wewnątrz Wszechświata, pozostawiając tym samym po sobie miejsce. Jednakże w niezrozumiały sposób Bóg wciąż wypełniał tę przestrzeń tak, jak pięknie pachnąca róża pozostawia po sobie zapach po wyniesieniu z pomieszczenia. Proces ten Luria nazwał „zim zum”.

Bóg wysłał następnie wiązkę energii bezpośrednio ze swojego wnętrza w kierunku tej nowo powstałej przestrzeni, najwyraźniej starając się stworzyć dla tej energii pojemniki. Wydaje się, że z nieznanych nam powodów nie do końca mu się to udało. Pojemniki roztrzaskały się, tworząc skorupy zamieszkiwane przez „demony”, znane też jako klifoty. Bóg powtórzył cały proces, tym razem odnosząc sukces. Energia z Ain przeszła poprzez Ain Sof, następnie przez Ain Sof Aur, aby trafić w końcu do pierwszej z sefir. Po napełnieniu jej sobą energia przepłynęła do drugiej sefiry, a następnie trafiła do trzeciej, schodząc dalej w dół po Drzewie Życia, aż do sefiry dziesiątej – Malkut, w której nastała równowaga.

Wraz ze schodzeniem energii w dół po Drzewie zmieniała ona swoją naturę, począwszy od najbardziej eterycznej i duchowej aż do dziesiątej sefiry, w której zamanifestowała się jako plan fizyczny i nasza planeta – Ziemia. Dlatego też wszystko wskazuje na to, że stwarza ona nasz Wszechświat przez cały czas. Źródłem jej pochodzenia jest sama Boskość i gdyby nie ten fakt, natychmiast przestałaby ona płynąć. Zatem na podstawie tego prostego spojrzenia na Drzewo Życia możemy zobaczyć, jak prawdziwą i wielką miłością musi darzyć nas Bóg, by bezustannie stwarzać nasze istnienie.

Teraz bardziej matematyczne spojrzenia na egzystencję – w formie, która zaprezentowana jest na Drzewie Życia: z nicości pochodzi nieskończoność (pozaprzestrzeń), którą wypełnia bezgraniczne światło (wielki wybuch lub kontinuum czasoprzestrzenne). Ale to wszystko abstrakcje, a chodzi tak naprawdę o energię. Musimy odszukać trwałość poza energią.

Zaczniemy od umiejscowienia, które na planie geometrycznym jest nazywane punktem (pierwsza sefira). Poprzez swoje odzwierciedlenie pierwszy punkt może stworzyć drugi punkt (drugą sefirę). Ich połączenie zaowocuje tym, że otrzymamy linię. Nie dysponujemy jednak odpowiednim narzędziem, aby zmierzyć jej długość. A zatem znów, poprzez samo odzwierciedlenie, powstaje trzeci punkt (trzecia sefira), dzięki któremu stwierdzimy, że punkt A znajduje się bliżej punktu B niż punkt B względem punktu C. Otrzymaliśmy zatem trójkąt lub plan. Jednakże to wszystko odbywa się na wymyślonej, dwuwymiarowej, „euklidesowej” powierzchni pozbawionej głębi. Aby stworzyć fizyczny Wszechświat, potrzebujemy materii i trzech wymiarów. Potrzebujemy wiedzy (Daat, teoretyczna sefira mająca znajdować się pomiędzy trzema górnymi a siedmioma pozostałymi sefirotami), aby przekroczyć otchłań dzielącą dwa wymiary od trzeciego.

Krótka dyskusja na temat płci Boga z kabalistycznego punktu widzenia

– Według Kabały, ostateczna natura Boga jest niemęska.

– To prawda.

– Więc Bóg jest kobietą?

– Nie, to by Boga ograniczało.

– Więc Bóg nie jest ani mężczyzną, ani kobietą?

– Nie do końca. Bóg jest Bogiem. Jeśli zechce być mężczyzną, będzie mężczyzną.

– To nie ma sensu. Albo jest mężczyzną, albo nie.

 

– To ograniczone, ludzkie rozumowanie. Bóg znajduje się ponad tym wszystkim.

– Więc Bóg może też być kobietą?

– Bóg będzie tym, czym będzie.

– Mówisz więc, że Bóg jest mężczyzną i kobietą, a zarazem ani mężczyzną, ani kobietą?

– Tak jest. Bóg jest ponad wszelkimi przeciwieństwami.

– Czy więc Bóg jest androgynem?

– Mając płeć męską i żeńską, Bóg wykracza ponad przeciwieństwa. Dlatego też może być postrzegany jako byt androgyniczny i bezpłciowy.

– Mówisz więc, że Bóg ma, według Kabały, naturę androgyniczną i bezpłciową, męską i żeńską, a zarazem ani męską, ani żeńską?

– Wszystko jednocześnie.

– No cóż, bardzo to niejasne. A co z Zoharem, w którym omawiane są takie kwestie jak ilość włosów w brodzie Boga? Czy to nie oznacza, że Bóg jest mężczyzną?

– To tylko metafora, która ma pomóc w zrozumieniu pewnego aspektu natury Boga. Możesz spojrzeć na płatek kwiatu i dokładnie go zbadać, ale pamiętaj, że w ten sposób nie badasz całego kwiatu.

Będąc w posiadaniu wiedzy, tworzymy czwarty punkt (czwartą z sefirot), który, razem z trzema poprzednimi, stwarza głębię – trzeci wymiar. Jednak te trzy wymiary są nieruchome, stateczne. Potrzebujemy zatem piątego punktu, aby wyrazić ruch (piątej sefiry), oraz jeszcze jednego, aby wyrazić upływ czasu (szóstej sefiry). Możemy dostrzec, w jaki sposób czas i przestrzeń są ze sobą związane i nie mogą bez siebie nawzajem istnieć.

Jest to zatem teraz twór mający trzy wymiary i mogący poruszać się w ich obrębie. Nie jest to coś, co pomogłoby nam docenić fakt naszego istnienia. Dodajmy jednak trzy kolejne punkty (siódmą, ósmą i dziewiątą sefirę), które ukażą nam:

 Esencję życia, nazywaną BYCIEM (sat w sanskrycie).

 Zdolność myślenia, zwaną ŚWIADOMOŚCIĄ (chit), oraz

 Zdolność doświadczania bodźców pochodzących spoza naszej jaźni, nazywaną ROZKOSZĄ (ananda).

Zatem ukuta wcześniej wizja rzeczywistości, która może zostać doceniona przez umysł, opiera się na idei punktu, przez ideę odczuwania rozkoszy i zostaje podsumowana jako RZECZYWISTOŚĆ w punkcie dziesiątym, czyli dziesiątej z sefirot.

Zdaję sobie sprawę ze złożoności powyższego opisu, który może nieco mieszać w głowie. Jednak, tak jak w przypadku Tarota, jedyną drogą do poznania Drzewa Życia jest studiowanie jego symboliki i używanie go, w miarę możliwości, codziennie. Wraz z nauką jego praktycznych zastosowań będzie stawało się coraz łatwiejsze do zrozumienia. W międzyczasie poświęć kilka dni na zapoznanie się z powyższą częścią, zanim przejdziesz do następnej. Pamiętaj, że nikt nie mówił, że prezentowane przeze mnie lekcje będą czymś prostym, jednakże po ukończeniu całego kursu będziesz w stanie zrozumieć podstawowe teorie dotyczące Drzewa Życia tak, jak zaprezentowane są w jakiejkolwiek innej książce wprowadzającej w tę tematykę.

Wiedza dotycząca Drzewa Życia jest jednak czymś więcej niż zbiorem dziwnych teorii. Z czasem stanie się ona integralną częścią Twojego codziennego życia i przemyśleń. Jest to model umożliwiający zrozumienie tego, w jaki sposób działają plany duchowe, plany fizyczne i Twój umysł. Kiedy to nastąpi, staniesz się prawdziwym mistykiem. Kiedy zaś zrozumiesz Wszechświat zaprezentowany przez glif Drzewa Życia i nauczysz się z łatwością po nim poruszać, staniesz się prawdziwym magiem.

CZĘŚĆ SZÓSTA

Przed przystąpieniem do kolejnej części powinieneś mieć już opanowany MROP na wyrywki. Oznacza to znajomość rytuału na pamięć, ale także płynne wykonywanie poszczególnych czynności i klarowność wizualizacji. Jeśli jednak nie zapamiętałeś jeszcze wszystkiego, zrób sobie małe „ściągi”, dzięki którym nie będziesz musiał nosić ze sobą całej tej książki.

Teraz skupimy się na rytuale nazywanym Rytuałem Środkowego Filaru. Jego właściwe przeprowadzanie zaowocuje przypływem sił witalnych, wspomoże rozwój i kultywowanie Twojego duchowego wnętrza oraz wesprze Cię na Twojej magicznej drodze poszukiwania zjednoczenia z Boską naturą.

Drzewo Życia istnieje wszędzie – jest nie tylko zbiorem kółek na kawałku papieru czy konstruktem filozoficznym. Co za tym idzie, istnieje ono także na różnych poziomach przestrzeni wewnętrznej człowieka. Wyobraź sobie teraz odwrócenie: siebie wewnątrz Drzewa Życia. Da Ci to dobre wyobrażenie, w jaki sposób przejawia się ono w naszym ciele. Najwyższa sefira znajduje się tuż nad czubkiem głowy. Druga sefira jest po lewej stronie od naszej twarzy, chociaż na drzewie znajduje się po prawej stronie. Trzecia z kolei jest na jego lewym filarze, natomiast u nas znajdzie się na prawo od głowy, i tak dalej, schodząc w dół poprzez całe ciało. Więcej miejsca zależnościom pomiędzy elementami Drzewa Życia (stanowiącymi część niezapisanej Kabały) poświęcimy w następnym rozdziale.


Ludzkie ciało a Drzewo Życia

Na razie jednak odwróćmy naszą uwagę od Kabały i skierujmy ją w Indie. Napotykamy tutaj jedno z najstarszych pism poświęconych duchowości – teksty tantryczne. Mówią one o psychicznych centrach znanych jako czakry (lub czakramy), które znajdują się w energetycznym polu otaczającym nasze ciała. Istnieje tam także strumień energii przemieszczający się przez te centra energetyczne, znany jako kundalini. Najstarsze tantry mówią o istnieniu czterech czakr: na wysokości pępka, serca, gardła i na czubku głowy. Późniejsze źródła wspominają o sześciu lub siedmiu, często nie dochodząc do porozumienia co do dokładnego położenia 2 lub 3 z nich. Jednakże, co najważniejsze, księgi te uprzedzają o niebezpieczeństwach związanych z próbami podnoszenia energii kundalini przez centra. Aby odkryć, jaka jest tego przyczyna, musimy przeskoczyć ze starożytnych Indii do wiktoriańskiej Europy.

W tym czasie żył Zygmunt Freud (1856-1939). Pomimo że jego myśl wykraczała poza epokę, znaczna część jego poglądów wynikała z wychowania w czasach wiktoriańskich. Jest także znany fakt, że Freud, będąc Żydem, znał podstawy Kabały, nawet jeśli bardzo powierzchownie. W swoich wczesnych pracach dotyczących psychologii wskazywał na to, że wierzył w istnienie rzeczywistej, namacalnej energii o charakterze seksualno-psychicznym, którą nazwał terminem „libido”. Twierdził, że energia ta pochodzi ze wszystkich części ciała i może zostać skierowana do wybranej z nich. Proces ten nazwał „kateksją”. Według niego, wszelkie problemy psychiczne mogą być odzwierciedleniem zablokowania tej seksualno-psychicznej energii libidalnej.

Freud zdawał sobie sprawę z tego, że jeśli ma rację, narzędziem rozwiązywania problemów psychicznych może być uwalnianie tej energii seksualnej. Wiązało się to, oczywiście, z zachęcaniem ludzi do nawiązywania kontaktów seksualnych. Freud wiedział jednakże, że w epoce tak silnie przesiąkniętej moralnością wiktoriańską, w której nawet nogi kobiety musiały, zgodnie z obyczajem, być całkowicie zakryte, z całą pewnością natrafi na brak akceptacji. Stało się to tym bardziej realne w sytuacji, w której większość współpracujących z nim osób pozostawała poza związkiem małżeńskim.

Freud był pragmatykiem. Wiedział, że jeśli zmodyfikuje swoje teorie, będzie mógł nadal pomagać innym ludziom. Nie jestem pewien, czy sam Freud myślał w ten sposób, ale wydaje się brzmieć sensownie, że umożliwienie swobodnego przepływu energii usunie powstałe w ciele zatory, ich usunięcie zaś przyczyni się do zwiększenia mobilności tej energii. Nieważne, w jaki sposób doszedł do takiej konkluzji, w pewnym momencie zmienił pojęcie libido z określającego prawdziwą energię na rzecz opisu zwykłych popędów, które mogły być kanalizowane w różnych kierunkach. Ten proces zmiany celu popędu nazwał „sublimacją”. Niestety, w momencie, w którym odszedł od koncepcji zablokowanej rzeczywistej energii, zaczął potrzebować czegoś przeciwstawnego w stosunku do opisywanego popędu libidalnego. Nazwał to „pragnieniem śmierci”. Może to wydawać się dość niejasne, ale całe zamieszanie wynika z tego, że Freud nie chciał uznać prawdziwości libido za rzeczywistą energię.

W międzyczasie Wilhelm Reich (1897-1957), jeden z najlepiej zapowiadających się uczniów Freuda, stwierdził, że jego nauczyciel miał rację na samym początku. Postawił sobie za cel zbadanie i sprawdzenie Freudowskiej koncepcji seksualno-psychicznej energii. Freud miał powiedzieć o Reichu, że jest on zarówno fałszerzem, jak i przyszłością ruchu psychoanalitycznego. Później w swojej pracy Kultura jako źródło cierpień skrytykował teorie Reicha.

Badania Reicha w znaczącym stopniu wykraczały poza obszar zainteresowań Freuda. Nazwał on psychoseksualną energię „orgonem” oraz stwierdził, że jest w stanie ją zlokalizować i badać. Miała być, według niego, błękitnawego koloru (takiego jak opisany w MROP). Reich stworzył terapię grupową, rebirthing, terapię pierwotnego krzyku, bioenergetykę oraz kilka systemów nauczania, przeprowadził także bardzo zbliżone do Mastersa i Johnsona badania seksuologiczne całe dekady przed nimi. Napisał również wiele książek zawierających jego teorie oraz zbudował urządzenia (akumulatory energii orgonalnej), które, jego zdaniem, były w stanie koncentrować orgon poprzez pobieranie go z otoczenia do celów leczniczych. Za swoje próby zbliżenia ludzkości do oświecenia Reich został umieszczony w zakładzie karnym, a jego prace spalone (w USA, w latach 50. XX w.!).

Nie mam zamiaru namawiać Cię do przeczytania konkretnej pozycji konkretnego autora ani krytyka działań władzy środka epoki rządów MacCarthy’ego. Chodzi mi bardziej o ukazanie, że zachodnia nauka badała i naprawdę przestraszyła się natury tej seksualno-psychicznej energii. Nazywana na Zachodzie początkowo libido, później orgonem, w Indiach jest ona znana jako kundalini.

Kundalini jest w Indiach badana od tysięcy lat, przez co Wschód dysponuje znacznie głębszą wiedzą na jej temat niż zachodnia nauka. Mówi się, że energia ta spoczywa „uśpiona” na kości guzicznej, czubku kości ogonowej. Na powierzchni ciała jest to przestrzeń pomiędzy narządami płciowymi a odbytem. Poprzez wyobraźnię, specjalne techniki oddychania oraz wizualizacji, dźwięki lub poprzez aktywność seksualną energia ta może zostać obudzona i wysłana w górę poprzez centra energetyczne, czyli czakry.

Właśnie w tym miejscu znajduje się pewne niebezpieczeństwo. Ta energia nie wzrasta spokojnie. Zatrzymuje się i ładuje każdą czakrę. Jeśli nie jesteś gotowy na zasilenie któregoś z centrów energią, jeśli nie osiągnąłeś odpowiedniego poziomu świadomości, mogą przydarzyć się dwie rzeczy:

1 Czakra zostanie naładowana, ale nagły przypływ energii „rozsadzi Cię”, doprowadzając do śmierci, szaleństwa lub oświecenia.

2 Podniesiona energia nie będzie miała dokąd się skierować. Staniesz się wtedy jak nadmuchany balon, niezdatny do pęknięcia ani do wypuszczenia z siebie powietrza, pozostając w stanie ciągłego napięcia. Ostatecznie jednak znajdzie to przełożenie na rzeczywistość. Pamiętaj, że Freud (początkowo) stwierdził, że zatory energii prowadzą do psychicznych problemów. Jeśli kundalini „zablokuje się” na dolnej czakrze, spowoduje wpadnięcie w obsesję na punkcie seksu. Próby wznoszenia kundalini bez odpowiedniego przygotowania prowadzą do wielu problemów na planie fizycznym. Z tego też powodu, chcąc praktykować ścieżkę nazywaną jogą kundalini (jest to nowa nazwa, tak naprawdę nazywa się ona Laya Joga), najpierw powinno się udać do dobrego nauczyciela, czyli „guru”10.

Dawni kabaliści również czuli obawę przed tą energią. Czasami jest ona w hebrajskim nazywana ruach – ona również krąży w centrach psychicznych. W Kabale mamy pięć ważnych centrów energetycznych, z których każdy ma związek z odpowiednią sefirą, ale także z określoną częścią psychiki i ciała człowieka.

Jechida jest centrum psychicznym zlokalizowanym tuż nad głową i powiązany jest z najgłębszymi pokładami podświadomości. Pozostaje w ciągłym kontakcie z Boskością i czasem jest nazywane Wyższą Jaźnią. Odpowiada mu aspekt Boga wyrażany imieniem E-he-jeh.

Ruach, oprócz określania omawianej energii, jest też nazwą centrum znajdującego się na splocie słonecznym. Jest to miejsce pomiędzy żołądkiem a piersiami. Kiedy otworzy się w pełni, obejmie też sobą serce. Reprezentuje ono naszą świadomość. Napotykamy tutaj jedną z podstawowych przeszkód na drodze pomiędzy wschodnim a zachodnim mistycyzmem. W filozofiach Wschodu uważa się, że nasz świat jest złożony wyłącznie z wibracji, a postrzegany przez naszą świadomość świat fizyczny jest tylko iluzją. Ów świat iluzji jest nazywany „mają”. Co więcej, nasza świadomość poprzez postrzeganie tylko maji „uśmierca” prawdziwą, głęboką rzeczywistość. Powinniśmy zatem „uśmiercić uśmiercającego”, czyli pozbyć się tego rodzaju świadomości poprzez medytację oraz inne techniki. Zachodni okultyzm, będący bardziej pragmatyczny od swojego wschodniego odpowiednika, podpowie raczej: „nie uśmiercajmy uśmiercającego, a raczej udoskonalmy go tak, żeby nie postrzegał jedynie iluzji”. Jest to proces nazywany odkrywaniem swojej woli, który wspomagany jest poprzez praktyki rytualne. Temu centrum odpowiada imię Boga: Jod-He-Waw-He Itp.-o-ah Va-da-at.

 

Regardie przyznaje rację

Jedną z najwspanialszych rzeczy, jakie przytrafiły mi się w obecnym życiu, jest fakt, że miałem okazję poznać wiele osób ważnych dla okultyzmu i spędzić z nimi trochę czasu. Jedną z tych osób był dr Francis Israel Regardie (1907-1985). Israel Regardie był chyba jedyną osobą, która pomiędzy drugą wojną światową a latami 60. podtrzymywała przy życiu tradycje Złotego Brzasku i Aleistera Crowleya.

Gdy go poznałem, mieszkał w Studio City w Kalifornii. Podczas którejś z naszych rozmów wspomniałem o tym, że Funkcja orgazmu Reicha jest, według mnie, niezwykle ważna dla zrozumienia sposobu postrzegania energii w magiji. Zgodził się z tym.

To miłe, gdy osoba, którą od lat szanowałeś i podziwiałeś, przyznaje Ci rację!

Centrum znane jako nefesz znajduje się w naszych narządach płciowych, a reprezentuje najbardziej powierzchowną warstwę naszej podświadomości. Mieści w sobie nasze żądze i pragnienia oraz jest w stanie zablokować przepływ energii pomiędzy jechida a ruach. Odpowiada mu imię Boga: Sza-ddai El Chai.

Możemy zestawić te kabalistyczne wyobrażenia z innymi rodzajami psychologii:


KABAŁA FREUDYZM ANALIZA TRANSAKCYJNA
Jechida Superego Dorosły
Ruach Ego Rodzic
Nefesz Id Dziecko

W systemie kabalistycznym są jeszcze dwa inne centra psychiczne, które należy opisać.

Centrum zlokalizowane w okolicy stóp nazywa się guf i reprezentuje ciało fizyczne. Znajduje się ono ponad stopami i pod nimi, przenikając ziemię albo powierzchnię, na której się stoi. Boskie imię przyporządkowane temu centrum to: A-do-nai ha A-retz.

Centrum znajdujące się w dolnej części szyi nie ma nazwy w języku hebrajskim, ale jest znane jako „połączenie”. Kiedy jest aktywne, staje się automatycznym i samostwarzającym się łącznikiem pomiędzy Wyższą Jaźnią (jachida) a świadomością (ruach). „Połączenie” jest dobrym określeniem, ponieważ stanowi ono pomost pomiędzy powyższymi i poniższymi centrami. Boskie imię przynależne temu ośrodkowi zostało zapożyczone od innej sefiry i brzmi: Jod-He-Waw-He E-lo-him.

Energia, z którą będziemy pracować, ma naturę psychoseksualną i może być w pełni kontrolowana przez umysł (więcej o tym w następnym rozdziale). Problemy mogą się pojawiać, gdy ktoś stara się wznosić energię z centrów seksualnych przez wzgląd na silnie fizyczną, ziemską i seksualną naturę tej energii. W naszym systemie przykładamy większą wagę do jej psychologicznej i duchowej natury, dzięki czemu możemy pracować w pełni bezpiecznie i bez nadzoru guru. Pobieramy ją z naszego połączenia z Boskością w jechida i sprowadzamy w dół „środkowym filarem” czy też naszym ciałem. W momencie, w którym energia dotrze do potężnych centrów seksualnych, stanie się tak czysta, że nada duchowy charakter energiom, które w innych okolicznościach mogłyby być wyrażone tylko na drodze ekspresji seksualnej. Nie oznacza to, oczywiście, że stracisz ochotę na miłość fizyczną, tylko że kontakty seksualne przestaną ograniczać się do poziomu fizyczności, lecz nabiorą większej, wręcz duchowej mocy. Ten rytuał nie sprawi, że będziesz w mniejszym lub większym stopniu interesować się seksem.

Rytuał Środkowego Filaru

KROK PIERWSZY: Przeprowadź rytuał relaksacyjny.

KROK DRUGI: Przeprowadź MROP. Po jego zakończeniu stań za ołtarzem (jeśli, oczywiście, go masz) z opuszczonymi rękoma i zamkniętymi oczyma. Oddychaj miarowo i spokojnie. Wejdź w spokojny stan umysłu.

KROK TRZECI: Skieruj swoją uwagę tuż nad czubek swojej głowy. Jako następstwo przeprowadzenia MROP powinna się tam znajdować kula jaśniejąca bielą (jeśli jej nie ma – wyobraź ją sobie). Nie spiesz się. Wzbudź w sobie ogromny i szczery szacunek, jest to bowiem przestrzenny odpowiednik witalnego rdzenia Twojego istnienia, Twojej Wyższej Jaźni, Twojego połączenia z Boskością. Skutkiem tej kontemplacji powinno być rozjaśnienie kuli. Wibruj teraz Boskie imię E-He-Jeh trzy lub cztery razy. Przestrzeń powinna wciąż ulegać rozjaśnieniu.

KROK CZWARTY: Zwizualizuj teraz cienki promień energii zstępujący z jaśniejącej kuli w dół przez środek głowy, szyję i zatrzymujący się w dolnej części gardła. W tym miejscu promień rozszerza się, tworząc kulę światła nieco mniejszą niż ta znajdująca się nad głową. Powinieneś teraz wizualizować sobie, a jednocześnie jaśniejącą przestrzeń ponad swoją głową, niedużą świetlistą kulę pod szyją oraz łączący je strumień energii. Wraz ze zrozumieniem, że jest to połączenie Twojej świadomości z Wyższą Jaźnią, kula światła w gardle powinna się rozrosnąć i rozjaśnić. Wibruj imię Boga: Jod-He-Waw-He E-lo-him trzy lub cztery razy.

KROK PIĄTY: Utrzymując ten stan w umyśle, spraw, aby promień światła znów zstąpił w dół z kuli znajdującej się w gardle przez tors do splotu słonecznego, aby także tam uformować kulę. Zrozum, że jest to symbol Twojej świadomości. Wraz z tym kula powinna rozszerzyć się i rozjaśnić. Możesz poczuć się rozgrzanym od wewnątrz tak, jakby w środku zapłonęło Słońce. Wibruj imię Boga: Jod-He-Waw-He Itp.-o-ah Va-da-at trzy lub cztery razy.

KROK SZÓSTY: Na tej samej zasadzie przesuń promień znów w dół i pozwól mu utworzyć jaśniejącą kulę w Twoich genitaliach. Uznaj tym samym siebie za pana swojej „niższej” jaźni. Tym razem trzy- lub czterokrotnie wibruj imię Boga: Sza-ddai El Chaie.

KROK SIÓDMY: Światło znów powinno zstąpić ku dołowi, tym razem otaczając kulą obie stopy i fragment powierzchni, na której stoisz. Chodzi o to, żeby jej górna połówka obejmowała stopy, natomiast dolna przenikała podłoże. Boskie imię, które powinno być trzy lub cztery razy wibrowane, to: A-do-nai ha A-retz.

KROK ÓSMY: W tym momencie powinieneś mieć sporą kulę światła nad czubkiem głowy, w gardle, splocie słonecznym, kroczu oraz wokół stóp. Wszystkie połączone są świetlistą nicią.

KROK DZIEWIĄTY: Pozostań w tym stanie, jak długo zechcesz. Następnie weź głęboki wdech i wypuszczając powietrze z płuc, patrz, jak wizualizowany obraz blaknie i staje się powoli przezroczysty. Kule połączone promieniem nadal są w Tobie, ale już niewidzialne. Rytuał Środkowego Filaru dobiegł tym samym końca.

Zapamiętaj wskazówki dotyczące wibrowania słów, które przedstawiłem wcześniej. Każde z nich powinno być zintegrowane z wibracją powstającą w odpowiedniej części Twojego ciała. Jeśli będziesz mieć jakiekolwiek trudności z formowaniem kul światła lub tworzącego je promienia, NIE rób tego na siłę. Lepiej będzie, jeśli zatrzymasz się i przejdziesz od razu do kroku dziewiątego. Może być kilka przyczyn powodujących problemy. Przede wszystkim ich źródło ma przeważnie czysto psychiczną naturę, zarówno jeśli pochodzą z poziomu uświadamianego, jak i nieuświadamianego. Poprzez codzienną praktykę tego rytuału będziesz w stanie przezwyciężać wszelkie trudności w bardzo naturalny i łagodny sposób. Staniesz się tym samym lepszą, silniejszą i bardziej zadowoloną osobą.

KROK DZIESIĄTY: Przeprowadź rytuał kontemplacji Tarota. Jeśli praktykowałeś go sumiennie przez ostatnich sześć tygodni, powinieneś wprowadzić do niego wszystkie 22 karty przedstawiające Wielkie Arkana.

KROK JEDENASTY: Zapisz efekty, odczucia, przeżycia itp. w swoim dzienniku magicznym.

Uważaj na astralne śmieci!

Przeważnie po dwóch lub trzech miesiącach systematycznej pracy uczniowie zaczynają donosić o niezwykłych zjawiskach, których są świadkami. Może im się wydawać, że zaczynają widzieć, słyszeć czy nawet odczuwać dziwne rzeczy. Jest to zupełnie normalne. Pozwól mi wyjaśnić, o co dokładnie chodzi.