Magija współczesna. Dwanaście lekcji wysokiej sztuki magicznej

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Powiedzmy, że wykonujesz rytuał mający na celu przywrócenie zdrowia przyjacielowi, co zalicza się do szarej magiji, ponieważ ma na celu zrobienie czegoś dla fizycznego dobra drugiej osoby. Jednakże poprzez działanie przynoszące pożytek innej istocie poczujesz się bliżej Boskości, bliżej Wiedzy i Konwersacji Świętego Anioła Stróża i dlatego też staje się to białą magiją.

Z drugiej strony powiedzmy, że wykonujesz rytuał, aby uzyskać tysiąc dolarów. W przeciwieństwie do wielu innych systemów i filozofii, magija utrzymuje, że nie ma niczego niewłaściwego ani złego w używaniu swoich magicznych zdolności w celu poprawy jakości swojego życia w tym świecie. Tak, jest zatem wszystko w porządku, jeśli używasz magiji i posiadanej przez siebie wiedzy w celu podniesienia standardu swojego życia, zdobycia pieniędzy, przyjaciół, miłości i sławy. Często mówię ludziom, że na Zachodzie trudno jest być uduchowionym, ponieważ przez większość czasu zastanawiasz się, skąd wziąć pieniądze na jutrzejszy obiad lub utrzymanie rodziny. Nie ma nic złego w wykorzystywaniu magiji do swoich celów. Wręcz przeciwnie – powinieneś to robić.

Załóżmy jednak, że po wykonaniu wyżej wspomnianego rytuału mającego przynieść Ci tysiąc dolarów, Twój wujek ginie w wypadku samochodowym i pozostawia Ci ten tysiąc w spadku. Tak – uzyskałeś zamierzony przez siebie skutek, ale osiągnąłeś to, używając czarnej magiji. Niebezpośrednio (chociaż w zasadzie moglibyśmy powiedzieć, że aż nadto bezpośrednio) przyczyniłeś się do śmierci innej osoby.

Część z Was może teraz nawet pomyśleć: „Co z tego? Mam przecież pieniądze, których chciałem”. Tak, to prawda. Ale niczego nie dostaje się za darmo. Z czasem każdy zbiera zasiane przez siebie ziarno. Jeśli wywołałeś zło, jeśli byłeś źródłem narodzin duchowej ciemności, z pewnością powróci ona do Ciebie. W wielu tradycjach wiccańskich obowiązuje prawo potrójnego powrotu. Praktyka czarnej magiji ma zawsze wysoką cenę, którą przyjdzie zapłacić adeptowi. Czasami jest ona znacznie wyższa, niż można się spodziewać.

Mam znajomą o imieniu Robin, która zajmowała się praktykami wywodzącymi się z czarnej magiji, między innymi satanistycznymi. Powiedziała mi kiedyś, że mogła zawsze zorientować się, kiedy wykonywana przez nią czynność magiczna przyniosła owoce, albowiem wtedy zawsze jej samej przydarzało się coś nieprzyjemnego. Nie ma to być, oczywiście, wykład dotyczący tego, że powinniście unikać czarnej magiji jak ognia. Chodzi bardziej o to, żeby ukazać, czego możecie się spodziewać, jeśli zdecydujecie się na jej stosowanie. Tak jak działa prawo grawitacji, istnieje także nienaruszalne w tradycjach Wschodu prawo karmiczne oraz w Kabale tikkun (hebr. „boski porządek”). Uczyń dobro, a otrzymasz dobro. Uczyń zło, nawet nieintencjonalnie, a wróci ono do Ciebie. Takie jest prawo.

Jak zatem możesz uniknąć „wdepnięcia” w bycie czarnym magiem? Przede wszystkim poprzez praktykę białej magiji. Z tego też względu pierwsza część tej książki przedstawia tylko i wyłącznie kwestie z nią powiązane. Nie zapominaj o nich także w dalszej części książki. Twój rozwój i nauka jako potężnego maga (zajmującego się także szarą magiją) oraz ich następstwa są uzależnione od tego, co będziesz robił teraz. Druga sprawa: przed jakimkolwiek działaniem magicznym związanym z szarą magiją powinno się zawsze skorzystać z jakiegoś systemu dywinacyjnego, aby określić skutki i konsekwencje zaplanowanego aktu magicznego. To główny powód, dla którego nauka korzystania z Tarota lub jakiegokolwiek systemu dywinacyjnego jest tak istotna.

Na kolejnych stronach zapoznasz się ze znaczeniem 22 Wielkich Arkanów, które stanowią najważniejszą dla nas grupę kart Tarota. Za literą „O” znajduje się natomiast opis znaczenia każdej karty w sytuacji, gdy podczas odczytu pojawi się ona odwrócona (czyli „do góry nogami”). Nie istnieje coś takiego jak „jedno, prawdziwe znaczenie” kart Tarota. W tej książce oparłem się na naukach okultystów i kabalistów A. E. Waite’a oraz S. L. MacGregora Mathersa.

Sugerowałbym Ci, abyś w ciągu kilku następnych dni zapoznał się ze znaczeniem poszczególnych kart oraz „oswoił się” z posiadaną przez siebie talią. Na chwilę obecną nie sięgaj także po instruktażowe książki nauczające Tarota, które być może masz, ani instrukcji dołączonej do samych kart. Z czasem będziesz mógł uzupełnić przedstawioną tu wiedzą o dodatkowe źródła. Używanie kart do celów dywinacyjnych będzie wyjaśnione w dalszej części książki.

W międzyczasie kontynuuj prowadzenie zapisków w dziennikach oraz przeprowadzaj rytuał relaksacyjny, jednakże dodając już do niego następujące ćwiczenie:

Rytuał kontemplacji Tarota

KROK PIERWSZY: Wybierz z talii karty przedstawiające 22 Wielkie Arkana, a spośród nich (powinny być ponumerowane od 0 do 21) te oznaczone jako 6, 7, 10, 13, 15 oraz 185. Nie będą one teraz potrzebne, więc odłóż je do reszty kart, których nie będziemy teraz używać. Zatrzymaj przy sobie pozostałe w ten sposób 16 kart do wykonywania rytuału relaksacyjnego.

KROK DRUGI: Natychmiast po zakończeniu rytuału relaksacyjnego weź 16 kart przedstawiających wybrane wcześniej Wielkie Arkana i mieszaj je w jakikolwiek sposób (itp. poprzez tasowanie) aż do momentu, w którym pojawi się poczucie, że powinieneś przestać. Może ono być niezwykle subtelne. Jeśli jednak nie pojawi się nic nadzwyczajnego, przestań mieszać karty po upływie minuty.

KROK TRZECI: Wybierz którąś kartę i skoncentruj wzrok na przedstawianym przez nią rysunku przez nie więcej niż trzy minuty.

KROK CZWARTY: Weź trzy głębokie wdechy i w ten sposób zakończ rytuał kontemplacji Tarota.

KROK PIĄTY: Zapisz nazwę karty oraz jej numer w swoim dzienniku magicznym. Zanotuj także wszelkie emocje, odczucia i pomysły, które pojawią się podczas wpatrywania się (lub kontemplacji) w wybraną kartę.

Prawdziwe znaczenie kart Tarota?

Kiedy pierwszy raz postanowiłem nauczyć się Tarota, od razu kupiłem talię i trzy książki na jego temat. Każda z nich była napisana przez innego autora. Uznałem, że poznam w ten sposób trzy różne perspektywy, a następnie połączę je w jedną całość. Ku mojemu wielkiemu zdumieniu, każdy z autorów podawał zupełnie inne interpretacje kart.

Przez lata przeczytałem mnóstwo książek na temat Tarota. Jedna z nich prezentowała znaczenia kart przypisywane im przez różnych ludzi oraz krótkie „podsumowania” napisane przez autora książki. Owe podsumowania nie miały jednak nic wspólnego z interpretacjami innych. Autor innego podręcznika proponował, aby zawiesić sobie na ścianie kilka połączonych kartek papieru, a następnie wypisać w pionie z lewej strony nazwy siedemdziesięciu ośmiu kart, a w poziomie u góry imiona autorów i tytuły książek. Kolejnym krokiem było uzupełnienie powstałej w ten sposób tabelki znaczeniem przypisywanym poszczególnym kartom przez różnych ludzi. Miało to pomóc w dostrzeżeniu podobieństw pomiędzy poszczególnymi autorami i stworzeniu własnych interpretacji.

Prawda jest taka, że nie ma czegoś takiego jak „prawdziwe znaczenie” kart Tarota. Zmienia się ono bowiem w zależności od sposobu interpretacji pojawiających się w kartach symboli oraz tradycji, z której wywodzi się osoba dokonująca odczytu.

Niektórzy po prostu patrzą na kartę i wymyślają jej znaczenie na poczekaniu. Inni posługują się systemem opartym na znaczeniach kart podawanych przez różnego rodzaju „autorytety”. Ciekawe jest z pewnością to, że uczyłem różnych systemów interpretacji kart i każdy z nich się sprawdzał. Jak to możliwe? Kluczem jest tu spójność. Dopóki Twój system jest wewnętrznie spójny, dokonywane przez Ciebie odczyty będą poprawne. Znaczenie kart Tarota może być zatem prawdziwe co najwyżej dla Ciebie samego.

Znaczenie dywinacyjne Tarota – Wielkie Arkana


0. GŁUPIEC: szaleństwo, głupota, przesada (O)6; niepewność, niedbalstwo, kłopoty wynikające ignorowania głupoty.
1. MAG: uzdolnienia, siła woli, pewność siebie; (O) pomieszanie, zarozumiałość, brak zręczności.
2. ARCYKAPŁANKA: nauka, edukacja, wiedza; (O) ignorancja, powierzchowna wiedza.
3. CESARZOWA: owocność, akcja, kreatywność; (O) brak działania spowodowany wahaniem, utrata mocy.
4. CESARZ: moc, efektywność, siła sprawcza; (O) niedojrzałość emocjonalna, przeszkody planach.
5. ARCYKAPŁAN: miłosierdzie dobroć, osoba reprezentująca te cechy; (O) zbytnia uprzejmość, słabość.
6. KOCHANKOWIE: przejście sprawdzianu, nowa miłość; (O) niezdanie sprawdzianu, utrata miłości.
7. RYDWAN: triumf, przezwyciężenie przeciwności losu; (O) porażka, pokonanie przez przeciwności losu.
8. MOC: siła duchowa; (O) siła fizyczna.
9. PUSTELNIK: roztropność, postęp duchowy; (O) strach, nadmierna przezorność, zachowania pozbawione mądrości.
10. KOŁO FORTUNY: dobra passa, sukces, powodzenie; (O) zła passa, pech.
11. SPRAWIEDLIWOŚĆ: równowaga, prawość, balans; (O) brak równowagi, stronniczość, nietolerancja.
12. WISIELEC: wiedza zdobyta poprzez samoofiarowanie; (O) samolubność, pójście za tłumem.
13. ŚMIERĆ: ewolucyjna zmiana, transformacja; (O) zastój.
14. UMIARKOWANIE: połączenie lub zjednoczenie pozornie niepasujących do siebie rzeczy, wstrzemięźliwość; (O) konflikt interesów.
15. DIABEŁ: nieuniknioność wydarzeń, które ostatecznie okażą się korzystne; (O) nieuniknioność wydarzeń przynoszących niekorzyści.
16. WIEŻA: zniszczenie, katastrofa, rozerwanie; (O) znacznie to samo, lecz mniejszym nasileniu.
17. GWIAZDA: nadzieja jasna przyszłość; (O) zawód, rozczarowanie.
18. KSIĘŻYC: podstęp, ukryci wrogowie; (O) lekkie oszustwo.
19. SŁOŃCE: szczęście, satysfakcja; (O) znaczenie to samo, lecz mniejszym nasileniu.
20. SĄD OSTATECZNY: odnowienie, odrodzenie; (O) komplikacje, opóźnienia.
21. ŚWIAT: pewny sukces, kompletność; (O) niepowodzenie, bierność, niekorzystne konsekwencje.

CZĘŚĆ DRUGA

 

Mityczna historia Tarota

W tej części omówię historię Tarota oraz to, w jaki sposób używać go do praktyk dywinacyjnych. Pamiętaj, że biegłe używanie systemów dywinacyjnych jest niezbędne przy praktyce szarej magiji, aby nie przekształciła się ona w czarną magiję. Z tego powodu poniższa część jest niezwykle istotna.

Przede wszystkim możesz zastanawiać się, dlaczego polecam Ci do nauki właśnie Tarota, a nie jakąkolwiek inną podobną technikę. Być może miałeś już do czynienia z chińskim I Chingiem, wróżeniem z liści herbaty, wpatrywaniem się w szklaną kulę, astrologią, dywinacją runiczną lub jakimś innym systemem. Wszystkie te techniki mogą być bardzo skuteczne. Sam Aleister Crowley wydawał się korzystać z I Chingu znacznie częściej niż z Tarota. Jednakże, jak zauważysz w dalszej części książki, będziemy używać Tarota także z innych względów niż jego przydatność w dywinacji. Jestem także głęboko przekonany, że na im więcej sposobów będziesz korzystał z Tarota, tym łatwiej będzie Ci go użyć w jakimkolwiek innym celu.

Ważną kwestią, do której chciałbym się także odnieść, jest „światopogląd”. Termin ten wywodzi się od pojęcia „Welt-anschauung”, które często pojawia się w niemieckiej filozofii. Idea kryjąca się za tym słowem polega na tym, że z biegiem czasu kształtujesz swój punkt widzenia, umożliwiający Ci zrozumienie, w jaki sposób ludzie, otaczający Cię świat i cały Wszechświat funkcjonują i wpływają na siebie nawzajem. Jest to pewna rama pojęciowa, soczewka czy też filtr, przez który dana osoba postrzega otaczający ją świat. Zazwyczaj ludzie opierają swoje światopoglądy na polityce, religii albo przeróżnych doktrynach psychologicznych. Osoby zajmujące się magiją w ujęciu rytualnym często kształtują swój światopogląd bazując na Tarocie i na Kabale. Posługiwanie się Tarotem stanowi jedną z podstawowych praktyk, które tu prezentuję. Wraz z dalszą lekturą zorientujesz się, że odgrywa on niezwykle istotną rolę w całej tradycyjnej magiji w ujęciu rytualnym.

Istnieją dwie wersje historii Tarota. Jedna opiera się na faktach, druga – na niedowiedzionych przesłankach i czasami wręcz absurdalnych pomysłach. Jednym z nieudowodnionych pomysłów jest wywodzenie pochodzenia Tarota ze spuścizny starożytnego Egiptu. W świetle tej teorii Thoth, egipski bóg zajmujący się pismem i przez to sprawujący funkcję sekretarza wobec innych bogów egipskich, ofiarował dwadzieścia dwa rysunki przekazujące wielką wiedzę dawnym, tajemnym kultom egipskim. Rysunki te znajdowały się na filarach pod i pomiędzy łapami słynnego Sfinksa, nieopodal Wielkiej Piramidy Cheopsa (jest to grecka forma imienia faraona, który w starożytnym Egipcie był znany jako Chufu. Chufu był drugim władcą czwartej dynastii, panującym prawdopodobnie w latach 2589-2566 p.n.e.). Piramida ta znajduje się w Gizie i stanowi część nekropolii położonej na peryferiach obecnego Kairu.

Wtajemniczany w misteria prowadzony był poprzez przejście pomiędzy filarami, a inicjujący go objaśniał mu znaczenie poszczególnych malowideł. Neofita przechodził następnie przez podziemny korytarz prowadzący do Wielkiej Piramidy, gdzie dostępował pełnego wtajemniczenia. Niestety, nie ma jakichkolwiek dowodów potwierdzających ten scenariusz misteriów inicjacyjnych w Egipcie.

Według innej historii, grupka przezornych uczonych wyczuwających, że słynnej Bibliotece Aleksandryjskiej grozi zagłada, spotkała się w mieście Fez w Maroku, aby zdecydować, co można uczynić w takiej sytuacji. Zdaniem niektórych, spotkanie to miało miejsce już po zniszczeniu biblioteki. W niektórych wersjach owi mędrcy pochodzili z różnych stron świata i przez to nie potrafili się ze sobą porozumieć. Uczeni-artyści stworzyli zatem język symboliczny, znoszący barierę językową, którego owocem jest właśnie talia Tarota. Kolejna wersja mówi o tym, że mędrcy postanowili stworzyć jedną potężną księgę zawierającą w sobie całą mądrość świata, która zostałaby utracona podczas zniszczenia biblioteki. Aby uchronić przed zniszczeniem także tę księgę, postanowili ukryć ją w formie gry hazardowej, ponieważ zdawali sobie sprawę, że pomimo iż może umrzeć ludzka pogoń za wiedzą, nieśmiertelne pozostaną chęć szybkiego wzbogacenia się i inne, mniej chlubne, lecz wpisane w ludzką naturę pobudki kierujące ich zachowaniami. W ten sposób miał powstać Tarot.

I znów: nie ma żadnego dowodu, jakoby te wersje były prawdziwe.

W gruncie rzeczy różnych historii dotyczących Tarota jest znacznie więcej. Niektóre wersje utrzymują, że Tarot został wyniesiony poza granice Egiptu przez wędrujących Romów. Zwróć uwagę na fakt, że w języku angielskim słowo „Gypsies”, czyli Romowie, wykazuje duże podobieństwo do „Egyptian”. Jest tak, ponieważ niegdyś wierzono, że Romowie pochodzą z Egiptu, który był w tamtym czasie uważany za źródło wszystkiego co mistyczne, magiczne i tajemnicze. Współcześni badacze są raczej zgodni co do tego, że Romowie pochodzą z Indii.

Inne teorie, które można uznać za dość prawdopodobne, wywodzą Tarota z systemów gier i wróżenia powstałych w Chinach lub Indiach. W dalszym ciągu brak jednak jakichkolwiek dowodów.

Rzeczywista historia Tarota

Mamy jednak dane historyczne, wedle których:

1 Pierwsze wzmianki o Tarocie pojawiają się w 1332 roku n.e. w dokumentach Alfonsa XI, władcy hiszpańskiej wspólnoty autonomicznej Kastylia-Leon. Zakazał on Tarota wraz z innymi grami hazardowymi.

2 W 1337 roku Johannes, niemiecki mnich, napisał, że karty te „mogą nauczać o moralności”.

3 W 1392 roku Karol VI, król francuski, zakupił trzy zestawy Wielkich Arkanów od mężczyzny o imieniu Grigonneur.

4 W XV w. włoska wersja nazywana Tarocchino miała ponad 10 kart zawierających znaki zodiaku i „cnoty” chrześcijańskie.

Opierając się na tych informacjach, możemy zatem datować pojawienie się Tarota w Europie (a dokładniej we Włoszech) na początki XIV w. Tak skomplikowane systemy nie pojawiają się, oczywiście, z dnia na dzień, dlatego też nigdy, prawdopodobnie, nie uda nam się dokładnie ustalić momentu, w którym narodził się Tarot.

Obecnie, pomimo że istnieje „standardowa” talia, możemy natknąć się na różne odmiany Tarota. Podobnie sytuacja wyglądała kilkaset lat temu, kiedy to nie było jednej ustandaryzowanej wersji. Co najmniej jedna z ówczesnych talii zawierała ponad 140 kart. Talie Tarota używane były do hazardu i nauczania młodszych (szczególnie jeśli byli oni niepiśmienni), jednakże około 1800 roku były już używane niemalże wyłącznie do dywinacji. Większość talii z tamtego okresu oparta była na talii Karola VI.

Hermetyczny Zakon Złotego Brzasku uczynił z Tarota dodatkowy użytek i, jak już wspomniałem, my także zajmiemy się bardziej ezoterycznym wykorzystaniem kart w dalszej części książki. A. E. Waite oraz Pamela Colman Smith, oboje należący do Złotego Brzasku, stworzyli najpopularniejszą w dzisiejszych czasach talię, czyli tak zwany Tarot Ridera-Waite’a (czy też Rider-Waite-Smith). Gdy karty te ukazały się pierwszy raz na rynku w 1909 roku, rozeszły się nieprawdopodobnie szybko. Przede wszystkim dlatego, że po raz pierwszy na wszystkich kartach (także na tych przedstawiających Małe Arkana) znajdowały się symboliczne rysunki. Poza tym, równolegle z tą talią ukazała się także książka ucząca tego, w jaki sposób korzystać z Tarota, oraz wyjaśniająca jego znaczenie. Mam tu na myśli napisany przez Waite’a Obrazkowy klucz do Tarota. Ze wszystkich, napisanych dość patetycznym językiem prac Waite’a, tę czyta się najprzyjemniej.

Członkowie Złotego Brzasku uważali swoją „poprawną” wersję Tarota za jeden z najważniejszych sekretów zakonu. Waite i Smith, którzy złożyli uroczyste ślubowanie, aby nie ujawniać wewnętrznych tajemnic zakonu, dotrzymali słowa. Wiele kart zostało zaprojektowanych w oparciu o fałszywą symbolikę (oczywiście, w odniesieniu do wersji Złotego Brzasku), aby wprowadzić w błąd niewtajemniczonych.

Znaczenie mitu

Wielu ludzi zastanawia się, dlaczego „eksperci” wciąż powtarzają opowieści o pochodzeniu Tarota, które nie znajdują potwierdzenia w źródłach historycznych. Oczywiście, możemy po prostu założyć, że owi „eksperci” nie mają zielonego pojęcia, o czym mówią. Możemy także przy okazji uznać, że głos częściej powinni zabierać prawdziwi znawcy tematu. (Kilku z nich rzeczywiście stara się to robić).

Myślę jednak, że posiadanie mitów jest mimo wszystko ważniejsze niż kierowanie się tylko i wyłącznie historycznie potwierdzonymi faktami. Nie twierdzę, że powinniśmy zaprzestać prowadzenia badań i odkrywania przeszłości. Ale kiedy już znasz jakąś datę…, co z tego? Deklaracja Niepodległości została podpisana 4 lipca 1776 roku. Znamy tę datę. I co z tego? Znacznie ważniejsze jest rzeczywiste zrozumienie, co miało tego dnia miejsce – co owa data symbolizuje.

Opowieść o młodym George’u Washingtonie, który wyznaje ojcu, że ściął wiśnię, po raz pierwszy pojawia się w biografii Washingtona napisanej przez byłego pastora Masona Locke’a Weemsa. Współcześnie uważa się, że Weems zmyślił całą tę historię.

Nie czyni to jej jednak zupełnie bezwartościową. Opowiada ona bowiem o znaczeniu uczciwości i prawości. Książka Weemsa (wydana pierwszy raz w 1800 roku, czyli rok po śmierci Washingtona) przyczyniła się do tego, że nowo powstałe społeczeństwo znalazło w Washingtonie jeden z pierwszych własnych wzorów do naśladowania. Opowieść o Washingtonie pomogła zatem zbudować mit człowieka, który pomógł następnie w budowie narodu kierującego się między innymi uczciwością i prawością. To z kolei mogło sprawić, że w 1835 roku Alexis de Tocqueville napisał, iż „Ameryka jest tak wspaniała, ponieważ jest dobra. Gdyby Ameryka przestała być dobra, przestałaby także być wspaniała”.

Mity nie są zwykłymi opowieściami. Są opowieściami, które promują pewne wartości i w ten sposób wpływają na ludzi. Mity wychwalające odwagę, prawość, uczciwość i sprawiedliwość pojawiają się od zarania dziejów. Miejsce starożytnych mitów o Ulissesie czy Beowulfie zajęły współcześnie mity o kapitanie Jamesie T. Kirku i Luke’u Skywalkerze.

O naturze Tarota więcej mogą nam zatem powiedzieć mityczne wersje jego historii aniżeli rzucenie kilku dat. Na dodatek opowieści te mogą nam coś powiedzieć o naszej naturze i wyznawanych przez nas wartościach. Nie jest zatem ważne, jak odnoszą się one do faktów historycznych, ale co oznaczają dla Ciebie samego i naszej cywilizacji.

Obecnie istnieje wiele różnych talii bazujących na projekcie Waite’a i Smitha. W zasadzie wciąż powstają i ukazują się kolejne wersje „oryginalnej” talii (oparte na pracy Waite’a i Smitha). Wszystkie, z perspektywy symboliki używanej w tradycji Złotego Brzasku, są błędne. Jednakże jakkolwiek odmienne by one nie były od oryginału, ze względu na swoją popularność i funkcjonalność udało im się utwierdzić swoją pozycję.

 

Do grupy innych członków Złotego Brzasku, którzy stworzyli własne talie Tarota, zaliczają się Aleister Crowley (twórca talii Thotha), który połączył pomysły Złotego Brzasku z własnym systemem egipskiego, sumeryjskiego i tantrycznego okultyzmu (całość przyprawił słuszną dawką perwersyjnego humoru), oraz Paul Foster Case. Talia B.O.T.A. stworzona przez Case’a, będąca czymś pośrednim pomiędzy kartami używanymi w Złotym Brzasku i talią Waite’a, była pierwszym publicznym ujawnieniem systemu (używanym w Złotym Brzasku) przypisującym litery hebrajskiego alfabetu do kart przedstawiających Wielkie Arkana.

Znam kilka osób, które nazywają się okultystami i kolekcjonują różne talie Tarota. Jednakże ich kolekcja jest tak naprawdę jedyną kwestią w ich życiu powiązaną z okultyzmem. Niektóre z posiadanych przez nich talii są tak odmienne od czegokolwiek, co można by nazwać „metafizyką”, że często zastanawiam się, co oni w ogóle rozumieją pod słowem „okultyzm”. W jednej z nich, na przykład, każda z kart namalowana była przez innego artystę. Pomimo że opierała się na wersji Waite’a, doszło w niej do czegoś tak niedorzecznego, jak wykorzystywanie w niej postaci z kreskówek. Inna talia, nazwana Tarotem Czarownic (co stanowi obrazę dla większości, jeśli nie wszystkich czarownic), została zaprojektowana w oparciu o motywy z filmów z Jamesem Bondem.

Podsumowując: nie ma żadnego dowodu na to, że Tarot pochodzi z jednego starożytnego źródła w Egipcie, Chinach, Indiach czy gdziekolwiek indziej. Można stwierdzić, że został sprowadzony do Europy w połowie minionego tysiąclecia, jednakże miejsce jego pochodzenia jest (przynajmniej dzisiaj) jedną z wielkich, owianych tajemnicą zagadek Wszechświata.

Pozwolę sobie teraz przedstawić moją (także nieweryfikowalną) hipotezę odnośnie do pochodzenia Tarota. Wiadome jest, że zarówno Indie, jak i Chiny miały systemy hazardowe, które w mniejszym lub większym stopniu przypominały talię kart. Chociaż niemożliwe jest potwierdzenie tej tezy, uważam, że najprawdopodobniej podróżnik zmierzający z któregoś z tych krajów na Bliski Wschód lub na przykład kupiec pochodzący z Bliskiego Wschodu i odwiedzający właśnie Indie lub Chiny w jakiś sposób zostawił po sobie jeden z tych systemów (lub jakąś odmianę któregoś z nich). Trafił on potem za pośrednictwem rycerzy walczących podczas wypraw krzyżowych w ręce któregoś z władców europejskich.

Następnie rzeczony władca w przypływie próżności (na zasadzie „mam coś, czego ty nie masz”) pokazał swoją zdobycz innemu władcy. Ten drugi natomiast postanowił zdobyć kopię także dla siebie. Równie możliwe, że na podobnej zasadzie artysta pracujący na dworze jednego z władców pokazał karty artyście związanemu z innym władcą, który to stworzył bezpośrednią kopię lub odtworzył ją z pamięci. Przechodząc z rąk do rąk, z dworu na dwór, wykształcił się system nazywany dziś Tarotem.

Istniały w tamtych czasach gildie zrzeszające artystów, które, podobnie jak loże masońskie, mogły znać jakieś formy nawiązywania kontaktu z mistyczną wiedzą. Z pewnością wielu artystów zarówno wtedy, jak i wcześniej oraz w dzisiejszych czasach, było zainteresowanych poszukiwaniem związków pomiędzy człowieczeństwem a świętością. Jeden z nich mógł dodać trochę mistycyzmu do tworzonego przez siebie Tarota, ktoś inny mógł dodać go znacznie więcej. Zaowocowało to przeobrażeniami, których rezultatem jest postać Tarota, jaką znamy współcześnie.

Najistotniejszym pytaniem jest jednak: „Czy jest w ogóle ważne, gdzie i kiedy Tarot został stworzony?”. Odpowiedzią na nie powinno być wyraźne i głośne „NIE”, ponieważ bez względu na wszystko jest on z powodzeniem używany jako potężne mistyczne i magiczne narzędzie od wielu wieków.

Wróżbiarstwo a dywinacja

Ważne jest, aby zrozumieć różnicę pomiędzy wróżbiarstwem a dywinacją. Wróżbiarstwo daje nam informację, że coś musi się wydarzyć. Systemy dywinacyjne (jak na przykład właśnie Tarot) nie informują o tym, co nieuniknione, lecz ukazują, do czego, najprawdopodobniej, dojdzie, jeśli nadal będziesz kroczył obecnie obraną ścieżką.

Z tego punktu widzenia możemy zyskać potwierdzenie naszych przypuszczeń lub ostrzeżenie pomagające nam uniknąć niepożądanych wydarzeń. Wszyscy mamy wolną wolę i zawsze mamy pewien wybór. Z perspektywy wróżbiarskiej, na przykład, konkretnego dnia będziesz miał wypadek na łodzi. Używając dywinacji, uzyskasz informację, że podróż łodzią tego dnia może być źródłem problemów i najrozsądniej byłoby omijać wszelkie pojazdy wodne szerokim łukiem. W takiej sytuacji możesz zrezygnować z planowanej podróży lub zachować podczas niej wyjątkową uważność. Wróżbiarstwo nie pozostawia Ci wyboru: będziesz wtedy na łodzi, przydarzy Ci się wypadek. Dywinacja zakłada istnienie Twojej wolnej woli: możesz wynieść się na pustynię lub przynajmniej trzymać się z dala od środków transportu wodnego. W tej książce kładziemy silny nacisk na prymat wolnej woli nad przeznaczeniem.

Jest jeszcze jeden, bardzo praktyczny powód, dlaczego korzystniej jest zajmować się dywinacją, a nie wróżbiarstwem. W wielu regionach, państwach i miastach wróżenie dla celów zarobkowych jest sprzeczne z prawem. Jeśli zdecydujesz się wejść do strefy publicznej i dzielić się swoją wiedzą oraz doświadczeniem poprzez odczytywanie Tarota dla innych ludzi, pobierając za to opłaty, doradzałbym nazwanie tego poradnictwem psychologicznym, dywinacją lub, jeśli uzyskasz odpowiednie uprawnienia, poradnictwem duchowym lub religijnym.

Na następnych stronach zaprezentuję Ci, jak korzystać z Wielkich Arkanów do celów dywinacyjnych. Podkreślę w tym miejscu, że poprawny odczyt uzyskamy, tylko korzystając z tych dwudziestu dwóch kart. Reprezentują one bowiem bardziej zmienne moce niż Małe Arkana, za którymi kryją się bardziej stałe tendencje. Używanie Małych Arkanów może przyczynić się do zwiększenia precyzji, jednakże skorzystanie tylko z Wielkich Arkanów ujawni Ci więcej informacji o zmianach zachodzących w Twoim życiu.

Czy Tarot Raider-Waite-Smith jest „poprawną” wersją Tarota?

Ludzie bardzo często pytają mnie, która wersja Tarota jest „prawdziwa”, „najbardziej poprawna”, „najlepsza”. Ze względu na swoją popularność, standardową talią stał się Tarot Raider-Waite-Smith. Czy jest ona jednak „najbardziej poprawna”?

Waite i Smith posługiwali się talią Złotego Brzasku. W ramach swojego treningu magicznego mieli za zadanie stworzyć jej kopię. Niektórzy sugerowali nawet, że RWS jest prawdziwą talią Złotego Brzasku.

Oczywiście, kiedy przejrzy się Złoty Brzask Israela Regardiego, od razu zauważy się, że tak nie jest. Co najważniejsze, nawet sam Waite przyznawał, że nie miał zamiaru ujawniać całej prawdy o Tarocie. W przedmowie do swojej książki pt. Obrazkowy klucz do Tarota pisze on:

Faktem pozostaje (…), że istnieje Tajemna Tradycja używania Tarota. Jako że zawsze istnieje możliwość upublicznienia niektórych sekretów Misteriów, równie dobrze można uprzedzić fakty i przestrzec osoby zainteresowane tym tematem, że cokolwiek usłyszą, będzie jedynie niewielką częścią ziemi i morza oraz niewielką częścią gwiazd i niebios, jeśli chodzi o symbolikę. Strażnicy świątyń inicjacyjnych strzegący tajemnic zakonu nie mają zatem powodów do obaw.

W ten sposób wyjaśnił swoim kolegom ze Złotego Brzasku, że nie wyjawia profanom prawdziwych tajemnic Tarota, a przynajmniej nie wyjawia tajemnic Złotego Brzasku.

Po co wobec powyższego w ogóle interesować się Tarotem RWS?

Najprostsza odpowiedź brzmi: ponieważ działa. RWS jest po prostu wspaniałą talią, a liczba opartych na niej wersji Tarota tylko potwierdza jej wartość.

Czy istnieje zatem najlepsza i w pełni poprawna talia Tarota? Odpowiedź na to pytanie może, niestety, być zarówno twierdząca, jak i przecząca. Nigdy nie będzie jednej uniwersalnej talii, ponieważ każda osoba jest niepowtarzalną indywidualnością. Jedyną talią, która będzie dla Ciebie idealna, będzie zatem ta, którą po wielu latach medytacji, praktyki i nauki zdecydujesz się stworzyć samodzielnie.