Magija współczesna. Dwanaście lekcji wysokiej sztuki magicznej

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

1.


Zakon

Zewnętrzny


W organizacjach magicznych, takich jak zakony czy koweny, zakon zewnętrzny składa się z osób poznających podstawowe teorie i pojęcia danej grupy. Jeżeli te osoby przejdą wszystkie niezbędne próby – potwierdzając tym samym swoją szlachetność i oddanie – zostaną dopuszczone do zakonu wewnętrznego.

Lekcja 1.


CZĘŚĆ PIERWSZA

Początki

Zacznę od tego, że wszystkie bajki i historie o mocach czarowników, wiedźm i magów, które słyszałeś przez całe życie, są prawdziwe. Nie chodzi mi o to, że są prawdziwe w sensie metaforycznym, ale równie prawdziwe jak podłoga w Twoim pokoju. Niestety, ich prawdziwość jest tylko częściowa. Wiele rzeczywistych technik magicznych zostało w owych historiach podkoloryzowanych, tak aby uczynić je bardziej interesującymi. Nie zmienia to jednak faktu, że w dalszym ciągu możliwe pozostaje tworzenie zaklęć i rytuałów przynoszących praktykującemu pieniądze, miłość, mądrość, zadowolenie itp.

W pierwszej kolejności trzeba zrozumieć, że w przeciwieństwie do magii przedstawianej w baśniach i filmach, prawdziwa magija (uprawiana od niepamiętnych czasów przez tysiące ludzi) nie działa w mgnieniu oka. Na przykład, jeśli odprawisz rytuał, którego celem będzie zasilenie portfela gotówką, może minąć tydzień albo dwa, zanim otrzymasz pieniądze. Jednak jeśli rytuał zostanie odpowiednio odprawiony, muszą się one pojawić.

Nikt nie przekaże Ci mocy magicznej.

Musisz ją wypracować samodzielnie.

Jedyną drogą prowadzącą do tego jest:

Praktyka. Praktyka. Praktyka.

Magija – prawdziwa magija – jest nauką doświadczalną. Jedną z pierwszych rzeczy, których uczy się młody naukowiec, jest prowadzenie dokładnych notatek dotyczących jego działalności. Dlatego też powinieneś prowadzić szczegółową dokumentację wszystkich ćwiczeń, eksperymentów, myśli i snów. Pomoże Ci w tym założenie dwóch dzienników.

Dziennik snów

Zaczynając od dziś, powinieneś rozpocząć prowadzenie dziennika swoich snów. Kiedy śnisz (a śnimy wszyscy), możesz mieć do czynienia z czterema przypadkami:

1 Praca astralna. Podczas pracy astralnej uczysz się równie dużo o rozwoju duchowym, psychicznym i magicznym, jak podczas przechodzenia opisywanych przeze mnie lekcji. Odbywa się to na płaszczyźnie nazywanej „planem astralnym”, o którym dowiesz się więcej z rozdziałów poświęconych jego kabalistycznej i magicznej interpretacji.

2 Wiadomości psychologiczne. Wielokrotnie mamy do czynienia z sytuacją, w której Twój nieświadomy umysł chce coś przekazać świadomości, jednakże ta nie chce lub nie potrafi słuchać. Niektóre sny niosą właśnie informacje z tych nieuświadamianych rejonów psychiki wyrażane pod postacią symboli, które trafiają do świadomości jako marzenia senne. To spostrzeżenie leży u podstaw Freudowskiej psychoanalizy.

3 Przedstawienie. Umysł w stanie spoczynku może także błądzić bez konkretnego celu, generując każdy możliwy rodzaj pięknych lub dziwacznych obrazów oglądanych przez codzienną świadomość tak, jak ogląda się sztukę wystawianą na deskach teatru.

4 Połączenie trzech wyżej wymienionych.

Jeśli nie prowadziłeś nigdy dziennika snów, szybko zorientujesz się, że nie jest to nic trudnego. Wszystko, czego potrzebujesz, to zeszyt pozostawiony przy łóżku wraz z ołówkiem lub długopisem. W momencie przebudzenia zapisuj od razu wszystko, co pamiętasz. Jeśli niczego nie zapamiętałeś, także umieść w nim informujący o tym wpis. Najprawdopodobniej początkowo będziesz pamiętał tylko małą część snu, może nawet tylko jedno wydarzenie lub uczucie. Jednak już po miesiącu sumiennej praktyki możesz mieć problem ze zmieszczeniem się z notatkami na jednej stronie.

Zaopatrz się także w jeszcze jeden segregator lub notes z białymi stronicami, do którego notatki sporządzone w zeszycie leżącym przy łóżku będą przez Ciebie przepisywane w skróconej formie. Dopóki Twoje pismo nie będzie wystarczająco czytelne, kopiuj w ten sposób wszystkie swoje wpisy. Zajmie to trochę więcej czasu, ale sprawi, że po latach będą one bardziej przejrzyste. Pamiętaj także o oznaczaniu notatek datą.

Możesz także prowadzić dziennik snów w formie elektronicznej. Utwórz plik tekstowy i systematycznie umieszczaj w nim informacje zapisane w zeszycie. Możesz to potraktować jako swój „pierwszy rytuał”.

Wspomniałem o przeglądaniu wpisów dokonanych w dzienniku z perspektywy czasu. Takie retrospektywne podejście jest bardzo ważne. Póki co jednak nie próbuj analizować każdego snu z tego względu, że najprawdopodobniej nie będziesz w stanie na tym etapie ocenić, który z wymienionych wyżej czterech typów śnienia przydarzył się w danym momencie. Jest także mało prawdopodobne, że będziesz w stanie zinterpretować znaczenie każdego snu. Zamiast tego staraj się szukać obrazów, które powracają w różnych snach, lub spostrzegać zmiany zachodzące w powtarzających się marzeniach sennych. Proszę jednak o jedno i podkreślę to bardzo wyraźnie: trzymaj się z dala od wszelkich książek w rodzaju „znaczenie Twoich snów”!

Pozwól mi zobrazować przykładem, dlaczego prowadzenie dziennika snów może być przydatne. Jedna z moich uczennic miała powracający kilka razy w miesiącu sen, w którym była łapana przez żołnierzy, ale jakimś cudem udawało jej się uciec i pozostawać w ukryciu. Budziła się jednak przerażona, a jej ciało zroszone było zimnym potem. Jej zdaniem, ten sen był zmienioną wersją wydarzeń, z którymi, rzeczywiście, miała wcześniej styczność w swoim życiu.

Jednakże po odprawieniu kilku rytuałów ochronnych, opisanych także w tej książce, jej sny zaczęły się zmieniać. Nie musiała już dłużej się ukrywać ze świadomością, że w każdej chwili może zostać złapana przez prześladowców i zgwałcona. Mogła naprawdę uciec. Blokada psychiczna, przejawiająca się strachem przed mężczyznami i seksem, została przełamana, przez co nie tylko poprawiły się jej relacje z chłopakiem, ale sama także poczuła się bezpieczniej. Ta zmiana zachodziła równolegle ze zmianami w powtarzającym się, opisanym powyżej śnie. Na podobnej zasadzie Ty też będziesz w stanie spostrzegać zbieżność pozytywnych zmian w swoim życiu ze zmianami dokonującymi się w Twoich snach.

Dziennik rytualny/magiczny

W dalszej części przedstawię ci rytuały, które powinny być przez Ciebie odprawiane przynajmniej raz dziennie. W okresie nauki nie powinny zajmować więcej niż pół godziny, wraz z wprawą zaś czas ten znacznie się skróci. Potrzebny jest do tego jeszcze jeden notes lub plik tekstowy na komputerze, w którym będziesz prowadzić dziennik magiczny. Na stronie 37 została zaprezentowana wygodna i funkcjonalna propozycja, w jaki sposób może on wyglądać. Jeśli zechcesz, powiel tę stronę i umieszczaj jej kopie w segregatorze po każdym odprawionym przez siebie rytuale.

Wszystkie wymienione przeze mnie informacje są istotne, dlatego pamiętaj, by wypełnić wszystkie pola. W przyszłości zauważysz, jakie warunki zewnętrzne przyczyniają się do wzrostu skuteczności Twoich praktyk. Niektórzy są najskuteczniejsi, gdy pracują w ciepłe, majowe noce, a im samym niczego do szczęścia nie brakuje. Innym natomiast sprzyja przygnębienie i padający deszcz. Dziennik magiczny/rytualny i dziennik snów stworzą bardzo osobisty materiał, który będzie w pełni przydatny tylko jednej osobie – Tobie.

Jako „fazę Księżyca” rozumiem to, czy Księżyc jest ubywający, przybywający lub w pełni. Informacji o tym dostarczają gazety, kalendarz astrologiczny lub portale internetowe. Jako „warunki atmosferyczne” rozumiem opady, zachmurzenie, temperaturę, mgłę itp. Jako „emocje” – odczuwaną radość, smutek, przygnębienie itp. Jako „przebieg rytuału” rozumiem, czy został on odprawiony rzetelnie, zgodnie z planem, nieodpowiednio itp. Jako „skutki” rozumiem to, co należy do sfery Twoich osobistych doświadczeń, pojawiających się odczuć itp. Nie zaszkodzi także dodawanie komentarzy. Nie zapominaj, oczywiście, oznaczyć ich odpowiednią datą.

Jeszcze jedna ważna sprawa, jeśli chodzi o rytuały. Na nic się one zdadzą, jeśli jednego dnia wykonasz ich siedem, a potem przez tydzień będziesz leniuchować. Możesz je przeprowadzać więcej niż raz dziennie, ale ważne, aby wyrobić w sobie nawyk codziennej pracy. Regularność pracy to podstawa. Sumiennie prowadź dokumentację swoich działań. Jeżeli przeprowadzasz działania magiczne rano, w południe i wieczorem tego samego dnia umieść w swoim dzienniku trzy osobne notatki.

Zapamiętywanie snów

Możesz nie zdawać sobie z tego sprawy, ale badania naukowe wskazują na to, że każdej nocy śnimy kilkakrotnie. Większości ludzi zapamiętywanie snów nie przychodzi zbyt łatwo. Umiejętność tę można jednak w sobie rozwijać. Wystarczy trochę cierpliwości. Oto kilka wskazówek, które mogą Ci w tym pomóc:

1 Każdej nocy tuż przed zaśnięciem powtarzaj sobie po cichu: „Kiedy się jutro obudzę, będę pamiętać to, co mi się śniło”.

2 Może się zdarzyć, że przebudzisz się w nocy, pamiętając swój sen, ale będziesz zbyt zaspany, aby go zapisać. Weź wtedy kawałek papieru lub chusteczkę, zgnieć ją w kulkę i rzuć na środek pokoju. Kiedy w końcu się obudzisz i spojrzysz na kulkę, pomoże Ci ona sięgnąć pamięcią do snu, który miałeś w nocy.

3 Zapisuj swoje sny zaraz po przebudzeniu. Nawet jeśli czujesz ogromną potrzebę skorzystania z toalety, weź kawałek papieru i napisz na nim cokolwiek – cokolwiek – co zapamiętałeś z nocy. Kiedy już załatwisz swoje potrzeby fizjologiczne, rozwiń swoją notatkę i przepisz ją do dziennika snów.

 

4 Każdego dnia dokonuj wpisów w swoim dzienniku snów. Po mniej więcej trzech tygodniach stanie się to dla Ciebie zupełnie naturalną czynnością.


Prowadzenie dziennika rytualnego jest czynnością niezwykle istotną, ale jednocześnie bardzo łatwą. Możesz go prowadzić według wzoru zaprezentowanego na poprzedniej stronie. Oto PRZYKŁAD:


W powyższym przykładzie zaczerpniętym z mojego dziennika rytualnego posłużyłem się następującymi skrótami: RR to rytuał relaksacyjny; MROP to Mniejszy Rytuał Odpędzenia Pentagramu; ROH to Rytuał Odpędzenia Heksagramu; RKT to rytuał kontemplacji Tarota; MROP to powtórzenie Mniejszego Rytuału Odpędzenia Pentagramu. Wszystkie te rytuały opiszę w dalszej części książki.

Faza Księżyca pochodzi z kalendarza astrologicznego.

W rubryczce „skutki” umieściłem wstępny komentarz dotyczący wyciągniętej przeze mnie karty Tarota. Uzupełnienie, które dopisałem po mniej więcej dwóch tygodniach, wydaje się potwierdzać jego trafność. Była to dla mnie nauka porzucenia czegoś dla czegoś lepszego.

Dodatkowe uwagi można dopisywać nawet po kilku miesiącach czy latach. Obserwując rezultaty rytuału w zależności od pogody czy nastroju, będziesz mógł wychwycić pewne zależności i skuteczniej uprawiać magiję. Pod tym względem Twój dziennik rytualny stanie się osobistym grimuarem lub księgą cieni. Pamiętaj jednak o tym, że owe rezultaty odnoszą się tylko i wyłącznie do Twojej osoby.

Opierając się na moim doświadczeniu, zdaję sobie sprawę, że większość z Was ograniczy się wyłącznie do przeczytania tej książki. Zdecydowanie więcej ludzi studiuje okultyzm, niż go praktykuje. Magija współczesna została jednak napisana w taki sposób, że już samo jej przeczytanie sprawi, że do Twojego nieświadomego umysłu trafią informacje, które pozytywnie wpłyną na to, co myślisz o swojej osobie i otaczającym Cię świecie.

Jeśli jednak naprawdę jesteś zainteresowany nauczeniem się tego, jak uprawiać magiję, zaleciłbym przeczytanie przynajmniej jednej dodatkowej książki, zanim dojdziemy do lekcji siódmej lub ósmej. Swoje propozycje zamieszczam w polecanej literaturze pod koniec każdego rozdziału. Możesz wybrać którąś z nich lub jakąkolwiek inną, powiązaną tematycznie z Kabałą, Tarotem lub magiją. Cel tego jest podwójny:

1 Uzyskasz możliwość spojrzenia na tematykę z nieco innej perspektywy. Nie twierdzę, że jestem guru albo jakimś świętym mistrzem, dlatego poznanie tematu z różnych punktów widzenia z pewnością przyniesie Ci pożytek.

2 Pogłębisz w ten sposób wiedzę dotyczącą interesujących Cię kwestii.

Nie musisz, oczywiście, kupować tych książek, możesz przecież skorzystać z biblioteki, życzliwości posiadającego ją znajomego czy nawet wybrać coś z własnej półki, jeśli dysponujesz pozycjami poruszającymi omawianą tematykę. W zasadzie może to być książka, którą już kiedyś przeczytałeś. Przy okazji – dobrym pomysłem jest także prowadzenie listy przeczytanych przez Ciebie książek. Notuj tytuł, autora, którego dnia ją skończyłeś oraz ewentualne komentarze i przemyślenia.

Zanim jednak zaprezentuję Ci pierwszy rytuał, pozwolę sobie wspomnieć o kolejnej ważnej rzeczy, w którą powinieneś się zaopatrzyć, aby wynieść możliwie najwięcej z tej książki, czyli talię Tarota. Pomimo że nie jest to kurs samego Tarota, odgrywa on znaczącą rolę, która nie ogranicza się tylko i wyłącznie do udzielania praktykującemu wskazówek dotyczących przyszłości.

Najbardziej odpowiednie do prezentowanego kursu talie Tarota to:

 Tarot Zakonu Złotego Brzasku. Sam korzystam z dwóch wersji tej talii. Pierwszą jest Magiczny Tarot Złotego Brzasku stworzony przez Chica i Sandrę Tabathę Cicero. Uwielbiam żywe kolory i trafność rysunków znajdujących się na kartach. Drugą talią jest Tarot Złotego Brzasku autorstwa Roberta Wanga. Pomimo kilku niewielkich błędów symbolicznych była to pierwsza talia w bezpośredni sposób oparta na naukach Złotego Brzasku. Szczerze mówiąc, niespecjalnie odpowiada mi jednak jej szata graficzna. Na rynku jest dostępnych jeszcze kilka innych talii, które nawiązują do Złotego Brzasku. Musisz sam ocenić, czy są dla Ciebie odpowiednie.

 Tarot B.O.T.A., czyli „Builders of the Adytum Tarot” („Tarot Budowniczych Adytum”). Talię tę stworzył Paul Foster Case. Na wszystkich kartach zostały umieszczone stosowne litery alfabetu hebrajskiego, co tak bardzo rozwścieczyło przywódców Złotego Brzasku, że wyrzucili Case’a z zakonu. Case chciał, by jego talia pozostała czarno-biała, ale życzenie to zostało zlekceważone przez jego zwolenników. Można jednak kupić książkę wraz z oryginalną wersją i pokolorować ją samodzielnie, co może być bardzo wartościowym doświadczeniem.

 Tarot Hermetyczny Godfreya Dawsona nie jest zbyt znany, ale także opiera się na naukach Złotego Brzasku. Była ona dostępna, jeszcze zanim na rynku pojawiły się jakiekolwiek inne talie Złotego Brzasku. Kiedy uczyłem sposobu wykorzystania Tarota w Złotym Brzasku, polecałem ludziom właśnie tę talię. W dalszym ciągu jest ona dobrym wyborem.

Inne możliwe talie to:

 Tarot Ridera-Waite’a-Smitha. Nawet sam Waite przyznawał, że stworzone przez niego karty mają pewne ograniczenia. Nie zmienia to jednak faktu, że talia ta zdobyła uznanie ogromnej liczby osób na całym świecie. Jeśli Ci odpowiada, z pewnością możesz z niej korzystać.

 Inne talie oparte na Tarocie Ridera-Waite’a-Smitha, czyli itp. Tarot Wodnika czy Tarot Morgan Greer. Ich liczba wzrasta z każdym miesiącem.

 Jakakolwiek „standardowa” talia Tarota, to znaczy taka, która składa się z dwudziestu dwóch Wielkich Arkanów oraz pięćdziesięciu sześciu Małych, co daje razem siedemdziesiąt osiem kart.

Nie polecam do tego kursu:

 Stworzonej przez Crowleya Talii Thotha. Pomimo że jest ona znakomita, zawiera, moim zdaniem, system symboli zbyt skomplikowany dla osoby początkującej. Jeśli jednak nie są to Twoje pierwsze kroki w pracy z Tarotem i dobrze czujesz się z talią Thotha, nie ma żadnych przeciwwskazań, żebyś z niej nie korzystał. Jeżeli nie jesteś z nim zaznajomiony, sugerowałbym, żebyś teraz używał raczej prostszych talii.

Pod żadnym pozorem nie korzystaj z niestandardowych talii, czyli składających się z innej liczby kart niż siedemdziesiąt osiem (dwudziestu dwóch Wielkich Arkanów i 56 Małych podzielonych na cztery dwory). Należą do nich karty oparte na I Ching, talie wróżbiarskie używane przez Cyganów, Tajemna Wyrocznia Dakini oraz kilka innych. Bardzo często określa się je mianem „wyroczni” lub „talii dywinacyjnych”, aby w ten sposób odróżnić je od siedemdziesięciu ośmiu kart Tarota. Nie rozstrzygam, czy są one dobre lub złe – po prostu nie pasują do prezentowanego przeze mnie kursu.

Talię Tarota możesz kupić w większości dużych księgarni, aczkolwiek sugerowałbym zaopatrzenie się w nią w pobliskim sklepie ezoterycznym. Pracujący tam ludzie mają zazwyczaj lepsze rozeznanie w tej tematyce niż ekspedienci zwykłych księgarń i chętnie służą swoją radą czy pomocą.

Za chwilę zapoznasz się z pierwszym rytuałem. Pamiętaj, by wykonywać go przynajmniej raz dziennie. Mogłeś zetknąć się z nim już wcześniej w takiej lub innej formie, ponieważ korzysta z niego wiele grup i organizacji, a nawet lekarze i terapeuci. Pragnę podkreślić, że jego prostota nie umniejsza jego ważności. Umiejętność chodzenia wydaje Ci się obecnie łatwa, ale jej nauczenie się zajmuje przeważnie sporo czasu. Na tej samej zasadzie najpierw musiałeś nauczyć się chodzić, aby w ogóle spróbować biegać. Niniejszy rytuał będzie używany jako przygotowanie do każdej czynności magicznej zaprezentowanej w tej książce.

Rytuał relaksacyjny

KROK PIERWSZY: Usiądź lub połóż się w miejscu, w którym nic nie będzie rozpraszać Twojej uwagi przez przynajmniej 5 minut. Wycisz telefon. Jeśli wybrałeś pozycję siedzącą, pamiętaj, aby Twoje plecy pozostawały przez cały czas wyprostowane, a ramiona – rozluźnione. Ważne, żeby zarówno Twoje ręce, jak i nogi się nie krzyżowały. Zdejmij okulary lub soczewki kontaktowe. Kiedy poczujesz się wygodnie, zamknij oczy.

KROK DRUGI: Wyobraź sobie złocistą kulę pięknego, ciepłego światła wokół Twoich stóp. Nawet jeśli nie widzisz kuli podczas wizualizacji, równie skuteczna będzie sama świadomość, że ona się tam znajduje. Przeważnie jednak praktykującym udaje się ją stworzyć. Kula złotego, ciepłego światła zawsze przynosi spokój i zupełne rozluźnienie. Gdziekolwiek się pojawia, rozpuszcza jakiekolwiek napięcia. Pozwól sobie poczuć jej obecność i działanie, kiedy otacza Twoje stopy.

KROK TRZECI: Pozwól teraz kuli wznieść się w górę przez nogi do tułowia. Daj jej badać swoje ramiona aż po koniuszki palców, swój kark oraz głowę do momentu, w którym będziesz całkowicie wypełniony ciepłym, złocistym blaskiem zupełnej relaksacji i spokoju. Wszelkie napięcie powinno zniknąć. Nie spiesz się.

KROK CZWARTY: Poświęć kilka chwil na obserwację swojego ciała. Jeżeli w którejś jego części pojawi się napięcie, pozwól kuli światła je rozpuścić. Z każdym oddechem rozluźniaj się coraz bardziej.

KROK PIĄTY: Pozostań w osiągniętym stanie wyciszenia przez kilka chwil. Pamiętaj, że jest on osiągalny za każdym razem, gdy zapragniesz przeprowadzić rytuał relaksacyjny. Jeśli miewasz problemy ze snem, wypróbuj go przed położeniem się do łóżka, zamiast przechodzenia męczarni bezsenności lub połykania niebezpiecznych tabletek uspokajających. Pozostawaj w harmonii ze sobą.

KROK SZÓSTY: Jeśli poczujesz, że jesteś gotów do wyjścia ze stanu głębokiej relaksacji, w którym przebywasz, weź trzy głębokie wdechy, czując przy każdym, jak świeża energia życiowa przepływa przez całe Twoje ciało. Niech Cię wypełnia. Stań się w pełni świadom otaczającego Cię świata.

KROK SIÓDMY: Kiedy powrócisz do codziennego stanu świadomości, opisz to, czego doświadczyłeś, w swoim dzienniku magicznym.

Zanim przejdziemy dalej, poświęć kilka dni na przyzwyczajanie się do regularnego prowadzenia zapisków w obu dziennikach, przeprowadzanie opisanego powyżej rytuału oraz na zdobycie odpowiadającej Ci talii Tarota.

Czym jest magija?

Na poprzednich stronach zdążyliśmy poruszyć wiele ważnych kwestii. Omówiliśmy w skrócie sny, znaczenie czynności rytualnych oraz sposób prowadzenia ich dokumentacji. Przedstawiłem także rytuał codziennego wykonywania. Wszystko to ma na celu przygotowanie Cię do rozpoczęcia praktyki, będącej, jak wiadomo, czymś innym niż posiadanie samej wiedzy teoretycznej. Założyłem, że masz choćby ogólne wyobrażenie na temat tego, czym jest magija. Jednakże Twoja i moja definicja mogą się od siebie różnić, pozwól więc, że przyjrzymy się teraz temu pojęciu trochę dokładniej.

Według Aleistera Crowleya, słynnego okultysty, magija jest „nauką i sztuką powodowania zmiany zgodnie ze swoją wolą”. Jak już wspomnieliśmy, Crowley był członkiem Hermetycznego Zakonu Złotego Brzasku. Należała do niego także Dion Fortune, której definicja magiji jest w zasadzie identyczna z tą, którą stworzył Crowley. Ona jednakże rozpatrywała „zmianę” jako zmianę w świadomości (Fortune bardzo interesowała się psychologią i ma na swoim koncie wiele prac z tej dziedziny wydanych pod jej prawdziwym imieniem i nazwiskiem, czyli Violet Firth).

Ale co w zasadzie oznaczają te definicje? Powiedzmy, że wykonujesz rytuał magiczny mający przynieść Ci 50 dolarów. Zatem Twoją „wolą” jest tu zdobycie pieniędzy. Wychodzisz na spacer i pomimo że masz w zwyczaju skręcać na którymś rogu w prawo, coś sprawia, że tym razem skręcasz w lewo. Na następnej przecznicy spotykasz starego, wieki niewidzianego przez Ciebie znajomego, który oddaje pożyczone dawno temu i zapomniane już przez Ciebie 50 dolarów.

Co spowodowało, że skręciłeś w lewo? W świetle definicji Crowleya odprawiony przez Ciebie rytuał spowodował pewne zmiany w fizycznym świecie, które doprowadziły do zmiany Twojej rutynowej trasy spacerowej. Mógł być to zapach, wiadomość telepatyczna od spotkanego znajomego albo Istota Wyższa podpowiadająca na ucho „skręć w lewo!”. Opierając się na definicji Dion Fortune, możesz stwierdzić, że odprawiony rytuał spowodował zmiany w Twojej świadomości, które były źródłem informacji skłaniającej Cię do skrętu w lewo.

 

W obu przypadkach możemy zaobserwować trzy elementy:

 Nieważne, jaką definicję uznajesz, efekt końcowy pozostaje ten sam.

 Efekt końcowy wygląda tak, jakby zaszły zmiany w świecie fizycznym. Bez znaczenia jest zatem, czy powodem były zmiany na planie fizycznym, czy w Twojej jednostkowej świadomości.

 Magija działa.

Kto w ogóle wpadł na taki pomysł?

Z jakiegoś powodu powstały różne mity dotyczące pozyskiwania artykułów pomocnych przy nauce okultyzmu.

Jeden z moich ulubionych brzmi następująco:

Nie wolno targować się o przedmioty, które i tak zamierzasz kupić.

Kto w ogóle wpadł na taki pomysł? Jeżeli możesz za coś zapłacić mniej, tym lepiej. Zachęcam jednak, aby wspierać lokalne sklepy, ponieważ pomagasz w ten sposób swojej społeczności. Mam wrażenie, że ten mit został stworzony przez „złowrogi kartel właścicieli sklepów ezoterycznych”. Tak, wiem, że taki kartel nie istnieje, ale gdyby istniał, stanowiłby doskonałe wyjaśnienie źródeł tego mitu.

O innym micie dowiedziałem się od moich uczniów. Brzmi on następująco:

Jedynym sposobem na zdobycie talii Tarota jest otrzymanie jej od innej osoby.

Kto w ogóle wpadł na taki pomysł? To absolutny nonsens. A co, jeśli ktoś ofiaruje Ci talię, z którą Ty nie będziesz chciał pracować? Obejrzyj możliwie najwięcej talii, wybierz taką, która najbardziej Ci odpowiada, i korzystaj z niej.

Może się, oczywiście, zdarzyć, że wymarzone narzędzie magiczne znajdziesz zupełnym przypadkiem lub otrzymasz od kogoś w prezencie. Pozwól, że podam przykład. Bardzo długo rozglądałem się za mieczem, z którego mógłbym uczynić odpowiadające mi narzędzie magiczne. Już prawie zrezygnowałem z poszukiwań, kiedy zobaczyłem wymarzony miecz na ścianie miejsca, w którym odbywały się warsztaty sztuk walki. Zapytałem jednego z pracowników, czy mógłbym go odkupić. Okazało się, że muszę porozmawiać z właścicielem, który powinien wrócić w ciągu godziny.

Wyszedłem i zacząłem analizować całą sytuację. Nie miałem w tamtym czasie zbyt dużo pieniędzy. Doszedłem do wniosku, że mogę za niego zapłacić tylko tyle, ile mam w portfelu, czyli trzydzieści cztery dolary.

Godzinę później wróciłem i zapytałem właściciela o miecz. Okazało się, że była to pamiątka przywieziona przez niego z Chin. Miał zamiar się nią posługiwać, ale nigdy tego nie zrobił. (Wspaniale, pomyślałem, dziewicze ostrze.) Po chwili wyznał: „Miałem zamiar go sprzedać, ale za cenę nie niższą niż… trzydzieści cztery dolary”.

Nie muszę chyba dodawać, że w dalszym ciągu używam tego miecza.

Niestety, obie definicje są w dalszym ciągu zbyt ogólnikowe. Jeśli wprowadzasz zmiany w zgodzie ze swoją wolą i nazwiesz to „uprawianiem magiji”, wtedy niemalże wszystko, co uczynisz, jest działaniem magicznym. Jeśli Twoją wolą będzie otwarcie drzwi, naciśniesz klamkę i otworzysz je, co, zgodnie z powyższymi definicjami, jest już działaniem o charakterze magicznym. Crowley twierdził nawet, że „każde działanie intencjonalne jest działaniem magicznym”. Jeśli przyjrzeć się jego uzasadnieniom, pogląd ten wydaje się uzasadniony, nie jest jednakże tym, czego teraz poszukujmy. Musimy zatem odrobinę rozszerzyć definicję magiji:

Magija jest nauką i sztuką powodowania zmian (w Twojej świadomości) tak,

by występowały one w zgodzie z Twoją wolą,

wykorzystując sposoby niekoniecznie znajdujące wytłumaczenie

w zachodniej nauce.

Dodaliśmy zatem do definicji ideę realizacji działań magicznych przez użycie sposobów nieznanych współczesnej nauce. Rytuał, który ma przynieść jakiś skutek, niekoniecznie ma sens, patrząc przez pryzmat paradygmatu przyjętego obecnie przez zachodnią naukę. Co więcej, „naukowcy” są raczej skłonni traktować prawdziwą magiję jako paranormalne bzdury, ponieważ nie pasuje ona do ich sposobu postrzegania rzeczywistości. Ale magija nie jest niczym nadprzyrodzonym.

Bez znaczenia, czy nasz Wszechświat został stworzony z zamysłu jakiejś inteligentnej istoty lub istot, czy jako kompletny zbieg okoliczności, nadal pozostaje ta sama konkluzja: wszystko w tym Wszechświecie jest naturalne! Niektóre starożytne kultury uważały obserwowany przez nich wschód i zachód Słońca jako coś ponadnaturalnego. Dopiero z biegiem czasu okazało się, że i jedno, i drugie jest zjawiskiem zupełnie naturalnym i powodowanym przez ruch kuli ziemskiej.

Jestem stanowczo przekonany, że pewnego dnia magija zostanie opisana i wytłumaczona przez zachodnią naukę. Wystarczy spojrzeć na historię. Czytanie, pisanie, matematyka, astronomia, chemia, medycyna, fizyka i wiele innych dziedzin były w końcu kiedyś uważane za część wiedzy okultystycznej, wiedzy tajemnej. Dziś spory materiał z ich zakresu jest znany dzieciom, zanim jeszcze pójdą do szkoły. Okultyzm przeszłości staje się nauką przyszłości. Arthur C. Clarke, słynny pisarz science fiction, autor 2001: Odysei kosmicznej zauważył, że każda wystarczająco skomplikowana technologia wydaje się magiją dla tych, którzy jej nie rozumieją. Zgadzam się z tym w pełni.

W pewnym sensie, jeżeli postanowisz zająć się rzeczywistą praktyką magiji, staniesz się naukowcem przyszłości. Z tego też powodu polecałbym (o czym już wspomniałem) posługiwanie się w swojej praktyce „metodą naukową”. Dzięki temu będziesz kontrolować wszystkie zmienne pojawiające się podczas Twoich eksperymentów w możliwie najpełniejszy sposób oraz mieć ich dokładną dokumentację. Dlatego też dziennik magiczny jest tak ważny. Ukaże Ci on, w jaki sposób różne zmienne czynniki (pogoda, emocje itp.) wpływają na Twoje eksperymenty (rytuały). Nie da się przecenić jego ważności, podobnie jak nie da się przecenić ważności dziennika snów.

Mamy zatem definicję magiji, która jest dokładniejsza zarówno od tej stworzonej przez Crowleya, jak i Fortune. Jako że rezultaty tej magiji pozostają takie same, będę usuwał z niej część dodaną przez Fortune, czyli „w świadomości”. Ale definicja, którą wypracowaliśmy, wciąż nie jest wystarczająco precyzyjna. Musimy uwzględnić w niej także cel albo rezultaty uprawiania magiji.

Dzielę magiję na trzy kategorie. Ważne jest, by zwracać uwagę na ten trójpodział w niniejszej książce. Inni ludzie mogą mieć odmienne definicje każdego z typów magiji. Niektórzy wyróżniają ich więcej, inni mniej. Opiszę teraz krótko każdą z tych kategorii.

Biała magija. W kulturze Wschodu biała szkoła jest znana jako joga. Większość ludzi, mówiąc o jodze, ma tak naprawdę na myśli Hatha Jogę. Hatha Joga ma na celu przygotowanie ciała do uprawiania prawdziwej jogi poprzez rozciągnięcie ścięgien i mięśni. Samo słowo joga pochodzi z sanskrytu (od yuj) i oznacza ujarzmienie lub zjednoczenie. Owo zjednoczenie w prawdziwej jodze polega na połączeniu i unii ze swoją Wyższą Jaźnią, z Bogiem. Biała magija, czasem zwana mistycyzmem, jest jogą Zachodu. Jest ona nazywana w przeróżny sposób: osiąganiem kosmicznej świadomości, oświeceniem, Wiedzą i Konwersacją Świętego Anioła Stróża4, urzeczywistnieniem Jaźni itp. Będziemy się posługiwać zwrotem wykorzystywanym w Złotym Brzasku, który daje nam następującą definicję białej magiji:

Biała magija jest nauką i sztuką powodowania zmian tak, by występowały w zgodzie z Twoją wolą, wykorzystując sposoby niekoniecznie znajdujące wytłumaczenie w zachodniej nauce, w celu dostąpienia Wiedzy i Konwersacji Świętego Anioła Stróża.

Czarna magija. Ta kategoria magiji ma łatwą definicję, która w zasadzie nie potrzebuje dodatkowych wyjaśnień:

Czarna magija jest nauką i sztuką powodowania zmian tak, by występowały w zgodzie z Twoją wolą, wykorzystując sposoby niekoniecznie znajdujące wytłumaczenie w zachodniej nauce, w celu wyrządzenia zarówno fizycznych, jak i niefizycznych szkód sobie lub innym osobom i jest uprawiana świadomie lub nieświadomie.

Będę odnosił się do czarnej magiji tylko po to, aby zapobiec staniu się przez przypadek lub celowo adeptem tej ścieżki.

Szara magija. Szary to zmieszanie kolorów czarnego z białym. Szara magija, jak za chwilę zobaczymy, może stać się zarówno białą, jak i czarną (lub, oczywiście, pozostać szarą). Oto definicja:

Szara magija jest nauką i sztuką powodowania zmian tak, by występowały w zgodzie z Twoją wolą, wykorzystując sposoby niekoniecznie znajdujące wytłumaczenie w zachodniej nauce, w celu wywołania zarówno fizycznych, jak i niefizycznych korzyści dla siebie lub innych osób i jest uprawiana świadomie lub nieświadomie.